I co teraz?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

mare1966
Posty: 1155
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: I co teraz?

Post autor: mare1966 » 30 mar 2019, 12:25

Jeszcze dodam .
Zwróciłem uwagą na "nasze dzieci" i " 100 km rowerem" .
Pierwsze ujawnia bardzo nieczęste u kobiet szersze myślenie ,
drugie to zdolność do samodzielnego życia i siła charakteru .
No , ale dość tych pochwał . :lol:

( oczywiście to wszystko też zwiększa szansę )

Blondynka55
Posty: 151
Rejestracja: 14 sty 2019, 15:13
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: Blondynka55 » 30 mar 2019, 13:51

mare1966 pisze:
30 mar 2019, 11:58
Katblo ,
niegłupia z ciebie kobita .
Nie wiem czy mąż wróci czy nie , ale tworzysz przynajmniej
sprzyjające warunki do tego powrotu . Co istotne kontakt jest utrzymywany .
Oczywiście , bardzo wiele też zależy jak się sprawy potoczą u męża .



Czas ,
zgadzam się z tym "płotem" .
Zasadniczo upływający czas mocno nie sprzyja powrotom .
Oprócz rozkładu , dezintegracji o której piszesz ,
dochodzi jeszcze czynnik UPŁYWU czasu w tym sensie ,
że zmieniają się etapy małżeńsko-rodzicielskich ról .
Kilka lat w rozwoju dziecka to zasadnicza zmiana sytuacji .
Kilkuletnia czy kilkunastoletnia rozłąka małżeńska ,
to w zasadzie już ewentualne zamążpójście ( ożenek )
z całkiem inną osobą , no i na całkiem innym etapie własnego życia .
Trudno to nawet nazywać "powrotem" .
Mare to jak byś widział sens powrotu?
Ja ostatnio zastanawiam się nad jedną ważną kwestią nie wiem jak się sprawy potoczą w moim małżeństwie, ale jedno wiem napewno, że cierpią na tym najbardziej dzieci i ich cierpienie nie będę w stanie niczym usprawiedliwić. One zawsze będą miały tą traumę, którą im zafundowaliśmy przez to co się stało.Taka rozłaka to ma zawsze swoje negatywne skutki również na nie. I warto o tym pamiętać.

czas
Posty: 195
Rejestracja: 01 sty 2019, 11:00
Płeć: Mężczyzna

Re: I co teraz?

Post autor: czas » 30 mar 2019, 18:15

Blondynka55 pisze:
30 mar 2019, 13:51



Ja ostatnio zastanawiam się nad jedną ważną kwestią nie wiem jak się sprawy potoczą w moim małżeństwie, ale jedno wiem napewno, że cierpią na tym najbardziej dzieci i ich cierpienie nie będę w stanie niczym usprawiedliwić. One zawsze będą miały tą traumę, którą im zafundowaliśmy przez to co się stało.Taka rozłaka to ma zawsze swoje negatywne skutki również na nie. I warto o tym pamiętać.
Owszem - zgadzam się z tobą blondynko. Wiem ile to kosztowało moich synów, wiem że z czasem nauczyli się tego że jest jak jest. Ale wiem też jak często mówią o tym że mimo tego że rodzice nie są razem to rozmawiają jak ludzie, dyskutują, w jakimś stopniu pomagają sobie. To też się liczy Mare i jest ważne. No ale i owszem można usiąść, zrobić skwaszona minę, nafuczyć się i powiedzieć nigdy w życiu bo ja to dopiero dostałem/dostalam. Dla mnie to postawa małego brzdaca jakiemu odebrano zabawkę i gniewa się na cały świat. Fakt sam wiem ile musiałem zrewolucjonizowac w sobie by nie stać się brzdacem, a stać się dorosłym facetem w sytuacji jaka zaistniala

Blondynka55
Posty: 151
Rejestracja: 14 sty 2019, 15:13
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: Blondynka55 » 30 mar 2019, 20:25

Czasie Twoja postawa właśnie wynika z dojrzałości oraz ciągłej pracy nad relacją w waszej Rodzinie. Tylko nie wszyscy widzą sens naprawy czego kolwiek, tłumaczą sobie różne głupstwa po drodze, ze już nie warto, dzieci zrozumieją. Dla mnie to dziecinne podejście i brak jakiej kolwiek odpowiedzialności.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 5819
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: Nirwanna » 01 kwie 2019, 11:25

Moderacja wydzieliła wątek poboczny dot. celów małżeństwa; jest on tu: viewtopic.php?f=10&t=2177
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 14 gości