Niesakramentalny2

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9075
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Niesakramentalny2

Post autor: Nirwanna » 17 lip 2019, 21:42

Drodzy, moderacja przypomina, że autor wątku już się pożegnał.
Wszelkie pozostałe do wyjaśnienia wątpliwości, niejasności i stanowiska prosimy kontynuować na priva.
Moderacja wątek zamyka.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Wiedźmin

Re: Przesadzam czy żona oddala się ode mnie?

Post autor: Wiedźmin » 12 sie 2020, 21:28

renegate pisze:
12 sie 2020, 17:07
[...]
O tym, że nie w tych psychologach mógł być problem... Nie w ich niekompetencji.
Wpisz wprost ;) - gdzie ten problem był :)

Renegate - ujmę to tak - jeśli udało Ci się idąc w obcym (albo nawet swoim mieście) trafić od razu do knajpy, która Ci podpasowała... to super i rozumiem, że innych już nie próbowałaś i już jadłaś tylko w tej jednej, bo przecież inaczej, to mogłoby sugerować problem z Twoim smakiem - że coś z nim nie tak... albo, żeby było bardziej medycznie - jeśli udało Ci się trafić na pierwszego dentystę (specjalistę!) tak idealnie, że stwierdziłaś że lepszego nie ma, ten jest super i nie ma sensu szukać dalej (a szukanie kolejnego dentysty pewnie też dla Ciebie byłoby wynikiem problemu w Twoich zębach a nie w dentyście-specjaliście)... to ponownie - gratulacje - ja odwiedziłem kilku, zanim znalazłem tego, co w optymalny sposób zajmuje się moimi ząbkami.

renegate pisze:
12 sie 2020, 17:07
A spotkanie z psychologiem, terapia nie polega na dysputach, także nie na próbie przejęcia kontroli nad specjalistą.
Skąd pomysł, że próbowałem "przejąć kontrolę nad specjalistą"?
Jeśli to moje słowa, poproszę o cytat.
renegate pisze:
12 sie 2020, 17:07
O ile dobrze kojarzę, z tego, co pisałeś, Twoja żona nie zdecydowała się na rozwód, jednak nie zaprzestała prowadzić swojego odrębnego trybu życia, w tym zdradzać Cię. A spędzanie większej ilości czasu pod jednym dachem, spowodowane jest teraz zagrożeniem epidemiologicznym.
Skąd ta wiedza? Nie jest tak, jak próbujesz to przedstawić - podajesz swoją gdybologie na temat aktualnego stanu mojego małżeństwa. Jeśli powołujesz się na informacje z mojego wątku sprzed ponad roku - to proszę rozważ, że informacje te mogą być nieaktualne.

renegate pisze:
12 sie 2020, 17:07
[...] Tłumaczyłeś też oczywiście, że znosisz tę sytuację dla dzieci, aby miały oboje rodziców na co dzień, co już z gruntu było dziwne, bo Twoja rzadko bywała w domu...
Znosisz? Nie przypominam sobie aby użył takiego zwrotu. Natomiast faktycznie podkreślałem wielokrotnie, że lepiej jak dziecko ma 20% mamy niż 0% mamy - fakt - i nie uważam, że jest to "z gruntu dziwne". Owszem, był okres, że bywała żona rzadziej... ale wszystko jest zmianą - teraz jest częściej ;)
renegate pisze:
12 sie 2020, 17:07
[...] abyś zdał sobie sprawę, jak negatywny wpływ na dzieci ma fikcja, która była podtrzymywana.
Nieelegancko - ale skoro tego używasz, to proszę uprzejmie - też tak potrafię ;) - w tym samym stylu.
Chyba najwyższa pora, abyś zdała sobie sprawę, :D jakie jest moje stanowisko - otóż - zdecydowanie wolę (z dwojga złego) aby negatywny wpływ na moje dzieci wywierało moje poturbowane małżeństwo (rodzice w kryzysie) - niż aby ten negatywny wpływ wywierał jakiś nowy patchwork, czy bardziej osobowo - aby negatywny wpływ na moje małoletnie dzieci wywierał kochanek żony.

renegate pisze:
12 sie 2020, 17:07
To dobrze. Byle tylko nie wiązało się to z przekonaniem, że żona nie wyprowadzi się od Ciebie z powodów finansowych.
Niepokoi natomiast, że nie napawa Cię lekiem dobrostan psychiczny Waszych dzieci w tej całej sytuacji.
"Byle tylko?" ... to jest ten ton "specjalisty"? ;) Dlaczego próbujesz mnie "przestrzegać" przed jakimś swoim wyimaginowanym przekonaniem?

A co do lęku - jak wyżej - uważam dobrostan psychiczny dzieci szybciej może być zaburzony, kiedy moje dzieci zaczęłyby mieszkać w "nowej rodzinie"... z kochankami i lejącym się bez kontroli alkoholem.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9075
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Niesakramentalny2

Post autor: Nirwanna » 13 sie 2020, 11:37

Post przeniesiono z wątku Pomocowość forum: viewtopic.php?f=20&p=261997#p261997 w bardziej adekwatne miejsce.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

renegate
Posty: 134
Rejestracja: 26 lut 2020, 4:11
Płeć: Kobieta

Re: Przesadzam czy żona oddala się ode mnie?

Post autor: renegate » 13 sie 2020, 17:54

Renegate - ujmę to tak - jeśli udało Ci się idąc w obcym (albo nawet swoim mieście) trafić od razu do knajpy, która Ci podpasowała... to super i rozumiem, że innych już nie próbowałaś i już jadłaś tylko w tej jednej, bo przecież inaczej, to mogłoby sugerować problem z Twoim smakiem - że coś z nim nie tak... albo, żeby było bardziej medycznie - jeśli udało Ci się trafić na pierwszego dentystę (specjalistę!) tak idealnie, że stwierdziłaś że lepszego nie ma, ten jest super i nie ma sensu szukać dalej (a szukanie kolejnego dentysty pewnie też dla Ciebie byłoby wynikiem problemu w Twoich zębach a nie w dentyście-specjaliście)... to ponownie - gratulacje - ja odwiedziłem kilku, zanim znalazłem tego, co w optymalny sposób zajmuje się moimi ząbkami.
Wiedźminie, chodzisz do przypadkowych lekarzy? Tak prosto z ulicy, bez sprawdzenia? Nie do takich z polecenia czy wyszukanych i sprawdzonych także w sieci, w kilku miejscach, nie tylko jako rekomendacje na stronie prywatnej specjalisty?
Oczywiście, że nawet najbardziej zachwalany fachowiec, np. psycholog, może nam nie odpowiadać, nawet, gdy specjalizuje się w problemie czy problemach, z którymi się ktoś zgłasza. Jednak, jeśli kilku z rzędu komuś nie odpowiada, to już jest to dziwne. Szczególnie dziwne, gdy mówisz, że złapałeś z nimi dobry kontakt, dobrze Ci się rozmawiało z nimi. Zatem w czym problem, wszyscy jakimś trafem, jednym ciągiem byli niedouczeni, niekompetentni? Czy może wszyscy mówili to samo, a Ty szukałeś kogoś, kto powie co innego? ;)
Skąd pomysł, że próbowałem "przejąć kontrolę nad specjalistą"?
Stąd, że widzę próby przejęcia kontroli w rozmowach czy podczas wymiany komentarzy, chociażby ze mną, tu na forum.
Znosisz? Nie przypominam sobie aby użył takiego zwrotu. Natomiast faktycznie podkreślałem wielokrotnie, że lepiej jak dziecko ma 20% mamy niż 0% mamy - fakt - i nie uważam, że jest to "z gruntu dziwne". Owszem, był okres, że bywała żona rzadziej... ale wszystko jest zmianą - teraz jest częściej
Kwestia nazewnictwa. Natomiast, oczywiście, jestem zdania, że jest to Ci na rękę ze względu na siebie samego.

Chyba najwyższa pora, abyś zdała sobie sprawę, :D jakie jest moje stanowisko - otóż - zdecydowanie wolę (z dwojga złego) aby negatywny wpływ na moje dzieci wywierało moje poturbowane małżeństwo (rodzice w kryzysie) - niż aby ten negatywny wpływ wywierał jakiś nowy patchwork, czy bardziej osobowo - aby negatywny wpływ na moje małoletnie dzieci wywierał kochanek żony.
Ja sobie doskonale zdaję sprawę, jak jest Twoja postawa i zdanie. Jednak sam wchodzisz w dyskusje i sam zwróciłeś się do mnie z pytaniem, a raczej licznymi pytaniami, co można zrobić w kryzysie w jakim jest Twoje małżeństwo i rodzina. Pytałeś bardzo szczegółowo, jaki wpływ na dzieci może on mieć, dlaczego itd. itp.
Pytasz, więc dostajesz odpowiedzi. :)
Czy liczyłeś na coś innego? Na inne odpowiedzi?
Czy na to, że w wyniku dyskusji, pod Twoim wpływem zmienię zdanie i zacznę podawać nowe, niezgodne z moją wiedzą i doświadczeniem? Niezgodne z obecną wiedzą z zakresu psychologii i psychiatrii?
"Byle tylko?" ... to jest ten ton "specjalisty"? ;) Dlaczego próbujesz mnie "przestrzegać" przed jakimś swoim wyimaginowanym przekonaniem?
A czy jesteśmy w gabinecie specjalisty? Tak rozmawiałeś z psychologami, do których trafiłeś?
Jeśli już bym Cię przeciw czemuś przestrzegała, to raczej było to w części komentarza, której nie zacytowałeś. A gdzie chodziło o niebagatelizowanie roli pracy lekarzy i psychologów, którzy niejednokrotnie ratują ludziom z problemami psychicznymi oraz ich rodzinom zdrowie i życie.
Natomiast, może wyjaśnijmy jedną rzecz, nie mam w zwyczaju posługiwać się wyimaginowanymi przekonaniami.
Tak, jak wyżej, to co piszę popart jest wiedzą i doświadczeniem.
A co do lęku - jak wyżej - uważam dobrostan psychiczny dzieci szybciej może być zaburzony, kiedy moje dzieci zaczęłyby mieszkać w "nowej rodzinie"... z kochankami i lejącym się bez kontroli alkoholem.
Wiedźminie, to już wiem i to nie tylko ja, bo wiele osób tutaj czytało Twoje zdanie w tym względzie.
Jednak to, co piszesz, to Twoje przypuszczenie. Podejrzewasz, że Twoja żona po wyprowadzce dostałaby wyłączną opiekę nad dziećmi i prowadziła dalej swój stały tryb życia, czyli miała kochanków oraz piła alkohol w sposób szkodliwy.
Ja natomiast (i kilka innych wcześniej osób) próbuję zwrócić Twoją uwagę, że to, że Twoja żona robiła lub nadal robi albo zacznie znowu robić te rzeczy, które wymieniłeś, mieszkając pod Waszym wspólnym dachem, nie jest korzystne dla zdrowia i rozwoju psychicznego Waszych dzieci. Taka sytuacja jest niezwykle szkodliwa dla nich. Także oczywiście dla Twojej żony, ponieważ nie ma szansy na zobaczenie potrzeby zmiany. Nie mówiąc o tym, że takie zachowania mogą być spowodowane jej problemami psychicznymi, których nikt zdaje się, że do tej pory nie zdiagnozował. A które niestety mogą być dziedziczne. A ujawnić się mogą tym bardziej, że problemy mamy oraz Wasze małżeńskie nie zostały w konstruktywny sposób rozwiązane. Oczywiście osobną kwestią jest to, jaki dostają wzorzec małżeństwa, rodziny.
Niestety, nie bierzesz chyba też pod uwagę tego, że Twoja żona, przejawiająca takie cechy i zachowania, jakie dziś opisałeś, może "stworzyć" patchworkową rodzinę mieszkając z Tobą i Waszymi wspólnymi dziećmi pod jednym dachem. Czy tak by się nie stało, gdyby zaszła w ciążę? A przecież takie ryzyko jest, gdy są kochankowie i leje się alkohol...

Wiedźmin

Re: Przesadzam czy żona oddala się ode mnie?

Post autor: Wiedźmin » 13 sie 2020, 21:43

renegate pisze:
13 sie 2020, 17:54
[...] Jednak, jeśli kilku z rzędu komuś nie odpowiada, to już jest to dziwne. Szczególnie dziwne, gdy mówisz, że złapałeś z nimi dobry kontakt, dobrze Ci się rozmawiało z nimi. Zatem w czym problem, wszyscy jakimś trafem, jednym ciągiem byli niedouczeni, niekompetentni? Czy może wszyscy mówili to samo, a Ty szukałeś kogoś, kto powie co innego? ;)
Czytam, że często coś dla jest dla Ciebie "dziwne" bądź "szczególnie dziwne".
Rozwiniesz proszę co rozumiesz pod tym słowem? Coś, co jest dla Ciebie "nowe"? Coś, co jest "głupie"? Coś, co jest "niezrozumiałe"?

Skąd pomysł, że szukałem kogoś tylko dlatego, abym usłyszał co innego?

Szukałem pomocy - jak pewnie większość osób znajdujących się w tak trudnej sytuacji będąc w ciężkim kryzysie małżeńskim - szukałem pomocy, dopóki jej nie dostałem - nie wiem, czy wszyscy byli niedouczeni i niekompetentni - może i byli wybitnymi fachowcami, ale mi nie pomogli, dlatego napisałem, że bym ich nie polecił - za to poleciłbym (i kilka razy poleciłem) jedną panią psycholog, która z fantastycznymi rezultatami pomogła i mi i synkowi pomogła.
renegate pisze:
13 sie 2020, 17:54
Wiedźmin pisze: Skąd pomysł, że próbowałem "przejąć kontrolę nad specjalistą"?
Stąd, że widzę próby przejęcia kontroli w rozmowach czy podczas wymiany komentarzy, chociażby ze mną, tu na forum.
Możesz wymienić te "próby przejęcia kontroli"? :)

Rozwiniesz też proszę, co dla Ciebie oznacza owa "kontrola w rozmowie" ...
... oraz do czego owa kontrola w rozmowie jest Ci potrzebna, skoro o niej co najmniej drugi raz wspominasz?

Napisałbym bym więcej, o czym w ogóle świadczy potrzeba kontroli... ale może innym razem.
renegate pisze:
13 sie 2020, 17:54
[...]
Pytasz, więc dostajesz odpowiedzi. :)
Czy liczyłeś na coś innego? Na inne odpowiedzi?
Liczyłem na konstruktywne podanie alternatyw dla obecnej mojej sytuacji - może się doczekam.
A co odczytuje, to krytyka stanu obecnego i że to nieszczęście i destrukcja, jak dzieci są ze swoimi rodzicami.
renegate pisze:
13 sie 2020, 17:54
Czy na to, że w wyniku dyskusji, pod Twoim wpływem zmienię zdanie i zacznę podawać nowe, niezgodne z moją wiedzą i doświadczeniem? Niezgodne z obecną wiedzą z zakresu psychologii i psychiatrii?
Na nic takiego nie liczyłem.
Natomiast zauważam, że często tuż po napisaniu tego co sądzisz... podpierasz to twierdzeniem, że "to zgodne z obecną wiedzą z zakresu [...]"
renegate pisze:
13 sie 2020, 17:54
A czy jesteśmy w gabinecie specjalisty? Tak rozmawiałeś z psychologami, do których trafiłeś?
Widzisz renegate - dlatego wielokrotnie przewija się na tym forum prośba, aby pisać za siebie/w swoim imieniu.
Bo jak ja mam na tak postawione pytanie odpowiedzieć?
Ja jestem na forum (a dokładniej, piszę na forum), natomiast gdzie Ty jesteś... to nie będę zgadywać.
renegate pisze:
13 sie 2020, 17:54
[...] Twoja żona robiła lub nadal robi albo zacznie znowu robić te rzeczy, które wymieniłeś, mieszkając pod Waszym wspólnym dachem, nie jest korzystne dla zdrowia i rozwoju psychicznego Waszych dzieci. Taka sytuacja jest niezwykle szkodliwa dla nich. Także oczywiście dla Twojej żony [...]
Wybacz moją ocenę - ale jest to banał. Każdy chyba na tym forum wie, że zdrada i oszustwo nie jest niczym korzystnym.
Jak pisałem już nie raz - pociskać kamieniami jest dość prosto - i wytknąć czyjeś niezwykle szkodliwe zachowania.
Mnie natomiast interesuje przedstawienie alternatyw, które najlepiej jakby były z korzyścią dla wszystkich (4 w moim przypadku) osób.
renegate pisze:
13 sie 2020, 17:54
[...] takie zachowania mogą być spowodowane jej problemami psychicznymi, których nikt zdaje się, że do tej pory nie zdiagnozował. A które niestety mogą być dziedziczne. [...]
Czytam, że sugerujesz w wielu wątkach różnym ludziom problemy psychiczne i psychiatryczne. Ludziom, których przecież nie znasz lub znasz w stopniu minimalnym, bazując jedynie na kilku postach, napisanych przez poranionego kryzysem (czyli jednak mocno jednostronne spojrzenie) tego czy innego małżonka.

Nie wykluczam, że takie problemy też się mogą zdarzać, warto jednak ostrożnie takie diagnozy stawiać, bo jak mówi stare porzekadło: "w innych widzimy najczęściej to, czego nie chcemy zobaczyć w sobie".
renegate pisze:
13 sie 2020, 17:54
Niestety, nie bierzesz chyba też pod uwagę tego, że Twoja żona, przejawiająca takie cechy i zachowania, jakie dziś opisałeś, może "stworzyć" patchworkową rodzinę mieszkając z Tobą i Waszymi wspólnymi dziećmi pod jednym dachem. Czy tak by się nie stało, gdyby zaszła w ciążę? A przecież takie ryzyko jest, gdy są kochankowie i leje się alkohol...
Ponownie, skąd pomysł, że nie biorę pod uwagę?

Z wielu wyczytanych i opisanych na forum wątków, wyciągam wniosek - że chciane/niechciane spowodowanie ciąży "na boku" ma miejsce dużo częściej, kiedy owa żona czy ów mąż opuszcza rodzinę pierwotną.

I na koniec dopytam i ponownie Cię zacytuję:
renegate pisze:
13 sie 2020, 17:54
[...] Twoja żona, przejawiająca takie cechy i zachowania, jakie dziś opisałeś [...]
Hmm...gdzie ja dziś opisałem swoją żonę - jej cechy i zachowania?
Możesz proszę te wymienione dziś przeze mnie cechy mojej żony (najchętniej z cytatami) rozpisać w punktach?

renegate
Posty: 134
Rejestracja: 26 lut 2020, 4:11
Płeć: Kobieta

Re: Przesadzam czy żona oddala się ode mnie?

Post autor: renegate » 14 sie 2020, 0:58

Hmm...gdzie ja dziś opisałem swoją żonę - jej cechy i zachowania?
Możesz proszę te wymienione dziś przeze mnie cechy mojej żony (najchętniej z cytatami) rozpisać w punktach?
Czy nie w poniższym:
A co do lęku - jak wyżej - uważam dobrostan psychiczny dzieci szybciej może być zaburzony, kiedy moje dzieci zaczęłyby mieszkać w "nowej rodzinie"... z kochankami i lejącym się bez kontroli alkoholem.
Jeżeli Twoja żona Cię nie zdradzała i nie zdradza oraz nie nadużywa alkoholu, to skąd przypuszczenie, że nagle zaczęłaby to robić po wyprowadzce z Waszego wspólnego domu?
Czytam, że często coś dla jest dla Ciebie "dziwne" bądź "szczególnie dziwne".
Nie często, tylko w poprzednim poście, a drugi raz w wiadomości na priv.
Swoją drogą, dziwne to dziwne. Jeśli nie rozumiesz znaczenia tego słowa, to odsyłam do słownika jęz. polskiego.

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Przesadzam czy żona oddala się ode mnie?

Post autor: tata999 » 14 sie 2020, 9:10

Wiedźmin pisze:
13 sie 2020, 21:43
renegate pisze:
13 sie 2020, 17:54
[...]
Pytasz, więc dostajesz odpowiedzi. :)
Czy liczyłeś na coś innego? Na inne odpowiedzi?
Liczyłem na konstruktywne podanie alternatyw dla obecnej mojej sytuacji - może się doczekam.
A co odczytuje, to krytyka stanu obecnego i że to nieszczęście i destrukcja, jak dzieci są ze swoimi rodzicami.
Po kolejnym roku nabywania osobistego doświadczenia w temacie podtrzymuję twierdzenie, że nie ma wesołych alternatyw dla Twojej obecnej sytuacji. Zgadzam się, że lepszy ułamek rodzica niż jego całkowity brak. Tylko zgodna wola dwojga rodziców byłaby wesołą (optymalną) alternatywą. W innych przypadkach tworzenie/budowanie rodziny nie może iść równie dobrze. Cieszę się, że ciągle nawołujesz do meritum i wytykasz uniki zwłaszcza w wypowiedziach ociekających pewnością, jednoznacznością, oburzeniem itp.

Podziwiam Twoją wytrwałość.

Wiedźmin

Re: Przesadzam czy żona oddala się ode mnie?

Post autor: Wiedźmin » 14 sie 2020, 11:20

renegate pisze:
14 sie 2020, 0:58
[...]
Swoją drogą, dziwne to dziwne. Jeśli nie rozumiesz znaczenia tego słowa, to odsyłam do słownika jęz. polskiego.
Słownik języka polskiego PWN: dziwny «odznaczający się czymś osobliwym, niezrozumiałym»

Jeśli coś renegate jest dla Ciebie niezrozumiałe czy osobliwe, to bardzo fajnie że tu trafiłaś. Po to między innymi mamy na forum rzesze doświadczonych forumowiczów, aby można było zsumować różne spojrzenia z wielu perspektyw i daną kwestię lepiej zrozumieć.

renegate
Posty: 134
Rejestracja: 26 lut 2020, 4:11
Płeć: Kobieta

Re: Przesadzam czy żona oddala się ode mnie?

Post autor: renegate » 14 sie 2020, 12:53

Wiedźmin pisze:
14 sie 2020, 11:20
renegate pisze:
14 sie 2020, 0:58
[...]
Swoją drogą, dziwne to dziwne. Jeśli nie rozumiesz znaczenia tego słowa, to odsyłam do słownika jęz. polskiego.
Słownik języka polskiego PWN: dziwny «odznaczający się czymś osobliwym, niezrozumiałym»

Jeśli coś renegate jest dla Ciebie niezrozumiałe czy osobliwe, to bardzo fajnie że tu trafiłaś. Po to między innymi mamy na forum rzesze doświadczonych forumowiczów, aby można było zsumować różne spojrzenia z wielu perspektyw i daną kwestię lepiej zrozumieć.
Wiedźminie, tak się składa, że to miejsce jest jakimś "wycinkiem" rzeszy ludzi, z którymi miałam i mam do czynienia, a którzy mają najróżniejsze doświadczenia i perspektywy. I jeśli ktoś i tutaj skorzysta z mojej wiedzy i doświadczenia to super.

lustro
Posty: 1201
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Przesadzam czy żona oddala się ode mnie?

Post autor: lustro » 17 sie 2020, 18:00

renegate pisze:
14 sie 2020, 12:53

Wiedźminie, tak się składa, że to miejsce jest jakimś "wycinkiem" rzeszy ludzi, z którymi miałam i mam do czynienia, a którzy mają najróżniejsze doświadczenia i perspektywy. I jeśli ktoś i tutaj skorzysta z mojej wiedzy i doświadczenia to super.
Droga renegate

Tak sie sklada, ze czytam twoje wpisy od jakiegos czasu i widzę, że mamy tu do czynienia z "ekspertem inco gnito".
Sama nie jestes w, ani nie przywiódł Cie tu kryzys małżeński. Czyli jestes "z zewnątrz". Nic o sobie nie mowisz/piszesz... Za to bardzo duzo i czesto piszesz do innych udzielajac im rad, wskazowek i sugestii per katedra.

To forum, to unikalne miejsce. Zabieraja na nim glos praktycy. Forumowicze nie musza sobie wyobrazac, na podstawie cudzych doswiadczen spotkanych ludzi, co się czuje, jak mysli, w jakim jest sie stanie i co im pomoglo a co przyniosło szkody. .. Ich rady i wsparcie wynikaja z własnych przeżyć.
To stanowi o wyjatkowej wartosci tego miejsca.

Myślę, ze zdanie wszelkich "ekspertow" itp. mozna poznac w ich gabinetach. I tam jest ich miejsce.
Jestem przeciwnikiem takich osób wkradajacych się na to forum i probujacych realizowac swoje "terapeutyczne" ambicje na innych uzytkownikach i to czesto w zakamuflowany sposób.

Renegate
Troche pokory i szacunku, takze dla siebie samej.

Wiedźmin

Re: Niesakramentalny2

Post autor: Wiedźmin » 27 sie 2020, 12:23

Drodzy forumowicze i forumowiczki 😉

Kończy się lato… a już wakacje z pewnością… - do tego taki fajny deszczowy, nieco nostalgiczny dzień (no przynajmniej w centralnej Polsce) 😉 … myślę że to dobry dzień, aby napisać słów parę.

Otóż po 3 latach obecności na forum… czuję w kościach, że czas zamknąć ten etap. Etap z początku bardzo bolesny…. a później dość twórczy i odkrywczy dla mnie. Baaardzo dużo to forum i lektury wątków mi dały – masę wiedzy, wiele odrębnych spojrzeń z różnych perspektyw – to było i jest dla mnie bardzo cenne.

Między innymi dzięki forum jestem na warsztacie 12-krokowym, który dla mnie jest po prostu fajną opcją na „zajęcie się sobą” … sobą i swoimi emocjami.

Jestem przekonany, że gdyby nie to forum, to moje małżeństwo już dawno by nie istniało. Ja i dzieci zyskaliśmy 3 dodatkowe lata mniej lub bardziej „pełnej rodziny”. Relacja z żoną wciąż istnieje, choć w formie dalekiej od ideału 😉 … jak długo jeszcze? Nie wiem… i nie wiem też w którą stronę (zacieśniania czy rozluźniania relacji) to dalej się będzie rozwijać – ale niezależnie od kierunku - w ogóle mnie to już nie napawa lękiem – niezależnie od tego, jak potoczą się sprawy dalej.

Poznałem tu mnóstwo fantastycznych ludzi – z niektórymi z Was mam kontakt również w rzeczywistości realnej… nie tylko wirtualnej – co również mnie cieszy.

Chciałbym podziękować wszystkim dzielącym się swoimi doświadczeniami – dzięki Wam jest szansa na szersze, bardziej obiektywne spojrzenie na siebie, swój problem, na swojego męża czy żonę. To jest super – dziękuję też za kilka bardzo miłych podziękowań na priv – z informacjami, że i moje „klikanie” było dla kogoś pomocne – to naprawdę świetne uczucie 😊 – moje ego zostało kilka razy bardzo mile połechtane – dzięki.

Poprosiłem szanowną moderację o usunięcie mojego konta dnia 1 września 2020… - chcę obecnie skoncentrować swoją uwagę na czymś już innym… już nie potrzebuję odmieniać słowa „kryzys” przez wszystkie przypadki – poza tym, lekko obawiam się, że wręcz nieco uwiesiłem się na tym forum, tak jak wcześniej uwieszony byłem na swej małżonce.

Dziękuję raz jeszcze, wszystkim użytkownikom forum oraz moderacji, że mogłem tu dzielić się swoimi (czasem nieco zbyt heretyckimi jak na katolickie forum) doświadczeniami i przemyśleniami.

Trzymajcie się wszyscy zdrowo! 😊

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Niesakramentalny2

Post autor: tata999 » 27 sie 2020, 14:55

Pogody ducha!

Sarah
Posty: 126
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Niesakramentalny2

Post autor: Sarah » 27 sie 2020, 15:26

Szkoda, że odchodzisz z forum, ale rozumiem. Trzymaj się!
Nothing lasts forever
And we both know hearts can change
And it's hard to hold a candle
In the cold November rain...

Ewuryca
Posty: 244
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Niesakramentalny2

Post autor: Ewuryca » 27 sie 2020, 15:48

Wiedźminie dla mnie twoje uwagi często trafne. A na przyszłość polecam ci jeszcze próbę nawiązania mimo wszystko relacji z Bogiem ;) może nie bez powodu znalazłeś się tutaj. Pisze to jako nawrócona po wielu wielu latach, co by ten krzyż niesiony na ziemi nie poszedł na marne 😜

Triste
Posty: 378
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Niesakramentalny2

Post autor: Triste » 27 sie 2020, 15:51

Trzymaj się dzielnie :)
Dobry krok :)
Ja również powoli powoli ku temu zmierzam, ale potrzebuję jeszcze troszkę.
Powodzenia w życiu :)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości