Wątek Ukasza

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Jozka
Posty: 63
Rejestracja: 07 wrz 2019, 10:56
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Jozka » 29 lis 2019, 12:24

Ukasz z powodu podobnej do Twojej postawy wiele osób czuje się wykluczonych ze wspólnoty Kościoła. Mam przyjaciółkę, która żyje w związku niesakramentalnym. I powiem Ci,  że pomimo że nie może przystępować do sakramentów niejednokrotnie mnie zawstydza swoją postawą i gorącą wiarą. Po rozmowach ze mną zaczęła przychodzić nieśmiało do Kościoła. Wcześniej czuła, że nie ma tam miejsca dla takiego grzesznika. Dzisiaj jest w związku niesakramentalnym, ale któż z nas wie co kochający Bóg dla niej zaplanował?
Ukasz ja będę się upierać jednak, że wchodzisz w rolę "wiedzącego lepiej" i że:
Ukasz - jak dla mnie, niestety, jest to wciąż koncentrowanie się na tym "co na zewnątrz"... a nie na tym co w Tobie w środku.

Ruta
Posty: 287
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Ruta » 29 lis 2019, 12:24

Widzę problem. W moim bliskim otoczeniu samotna kobieta związała się z mężczyzną, który odszedł od żony i od dzieci. Wszyscy mieliśmy wątpliwości co robić. Kobiety opuszczonej nikt z nas nie znał, ani zapewne ogromu jej rozpaczy - więc łatwiej było stłumić wątpliwości, albo zacząć sobie tłumaczyć, że ona też pewnie tak chciała i dla niej to lepiej. Koniec końców wszyscy zaczęliśmy traktować ich jako małżeństwo. Nikt nie zwrócił uwagi, że coś jest nie tak, choć wiele osób tak myślało - zamieszkali razem jeszcze przed jego formalnym rozwodem. Och, no silna miłość... Z jednej strony cieszyliśmy się jej szczęściem, bo na pewno zasługiwała na kogoś kto ją pokocha, kto będzie dla niej dobry, z kim będzie mogła dzielić życie, z drugiej - uciszaliśmy ten głos z tyłu głowy. Oni też uciszali - mówiąc, że drugie związki są zwykle lepsze, że znaleźli w sobie ukojenia, spokój, dobro. W końcu się to jakoś znormalizowało. Ze zgubnymi skutkami. Bo zaczęły się rozpadać inne małżeństwa wokół. Tu rozwód, tam rozwód. Bo osoby w kryzysie zaczęły wierzyć, że rozwiązaniem problemów może być zbudowanie sobie innego życia. Bo gdy ktoś zaczynał mieć wątpliwości, szedł do nich i dostawał wsparcie - tak odejdź, zobacz my tak zrobiliśmy, jest okej, jesteśmy szczęśliwi. Nie wiem, czy akurat tej parze układa się dobrze, jak radzą sobie z wyrzutami sumienia. Nie wiem czy ich szczęście to pozór, czy ich realność. Wiem, że na pewno żadne w nich nie wzrasta duchowo - nie ćwiczy się w przebaczeniu, w miłości, na pewno zaś ćwiczą się w negowaniu nauczania Chrystusa (bo to On, a nie Kościół naucza o nierozerwalności więzi małżeńskiej), uciszania wyrzutów sumienia - stad pewnie też ich gorliwość we wspieraniu tych, co chcą odejść i głoszenia pochwały drugich związków.

Nie wiem co mogliśmy zrobić inaczej, tak aby było to w duchu miłości, ale nie w duchu tolerancji tolerancji dla tego, co nie jest dobre.Teraz jestem dojrzalszą osobą, więc chyba po prostu bym wyjaśniła, co myślę i za każdym razem mocno sprzeciwiała się słysząc, że drugie związki są lepsze. Bez agresji i z miłością. Teraz już tak umiem. Zapewne nie musiałabym zrywać kontaktów, bo raczej nikt nie chce utrzymywać kontaktu z osobą, która przypomina o niewygodnej prawdzie - więc to ze mną zerwano by kontakt. Byłoby mi przykro, bo oboje są mimo wszystko dobrymi ludźmi, choć się pogubili. Ale byłabym w zgodzie ze sobą i z naukami Jezusa - tego, którego kocham i cenię najbardziej i którym nie chcę się sprzeniewierzać.

Jozka
Posty: 63
Rejestracja: 07 wrz 2019, 10:56
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Jozka » 29 lis 2019, 13:59

Teraz jestem dojrzalszą osobą, więc chyba po prostu bym wyjaśniła, co myślę i za każdym razem mocno sprzeciwiała się słysząc, że drugie związki są lepsze.
Ruta kiedyś też tak myślałam. Dzisiaj wolę dawać świadectwo swoją postawą.

somnium
Posty: 97
Rejestracja: 12 lip 2019, 19:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: somnium » 29 lis 2019, 15:13

Jak cienka jest granica między tym czy krytykujemy czyjąś postawę , czy kogoś ?
Ten, którego postawa jest krytykowana i tak zawsze odbierze to jak atak na siebie.

Jozka pisze:
29 lis 2019, 12:24
Ukasz z powodu podobnej do Twojej postawy wiele osób czuje się wykluczonych ze wspólnoty Kościoła. Mam przyjaciółkę, która żyje w związku niesakramentalnym. I powiem Ci,  że pomimo że nie może przystępować do sakramentów niejednokrotnie mnie zawstydza swoją postawą i gorącą wiarą. Po rozmowach ze mną zaczęła przychodzić nieśmiało do Kościoła. Wcześniej czuła, że nie ma tam miejsca dla takiego grzesznika. Dzisiaj jest w związku niesakramentalnym, ale któż z nas wie co kochający Bóg dla niej zaplanował?
Ukasz ja będę się upierać jednak, że wchodzisz w rolę "wiedzącego lepiej" i że:
Ukasz - jak dla mnie, niestety, jest to wciąż koncentrowanie się na tym "co na zewnątrz"... a nie na tym co w Tobie w środku.
Ok, zobacz - z jednej strony postawa Ukasza jest dla Ciebie nie do zaakceptowania
ale z drugiej czy udając , że wszystko jest ok to czy nie dajemy przyzwolenia na rozwody i ponowne związki ?

Chyba sam Kościół, a w zasadzie jego członkowie zaczynając od hierarchów, a kończąc na szeregowych wiernych mają z tym problem.
Która postawa jest właściwa ?
Czy stanowcze piętnowanie grzechu?
Czy przyzwolenie na ten grzech ?

Oczywiście można żyć w tym konkretnym grzechu i być dobrym, ba wspaniałym człowiekiem.
Ale jednak Kościół Rzymski prezentuje jednoznaczne stanowisko w sprawie nierozerwalności sakramentu małżeństwa.
A jak będzie po śmierci - jeden Bóg raczy wiedzieć.

Jozka
Posty: 63
Rejestracja: 07 wrz 2019, 10:56
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Jozka » 29 lis 2019, 15:29

Ok,zobacz - z jednej strony postawa Ukasza jest dla Ciebie nie do zaakceptowania
Nie. Nie jest nie do zaakceptowania tylko po prostu inaczej to widzę. I nie sądzę, że moje dawanie przyzwolenia bądź nie zmieni cokolwiek. Szanuję zdanie Ukasza i podziwiam go za niezłomność. Przedstawiam tu tylko inny punkt widzenia.
Oczywiście można żyć w tym konkretnym grzechu i być dobrym, ba wspaniałym człowiekiem.
Ale jednak Kościół Rzymski prezentuje jednoznaczne stanowisko w sprawie nierozerwalności sakramentu małżeństwa.
A jak będzie po śmierci - jeden Bóg raczy wiedzieć.
Moje stanowisko też jest jednoznaczne. Ale tak jak powiedziałam wolę dawać świadectwo swoja postawą niż być "katotalibem" jak mawiał śp ksiądz Kaczkowski.

JolantaElżbieta
Posty: 580
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: JolantaElżbieta » 29 lis 2019, 15:36

Jozka pisze:
29 lis 2019, 12:24
Ukasz z powodu podobnej do Twojej postawy wiele osób czuje się wykluczonych ze wspólnoty Kościoła. Mam przyjaciółkę, która żyje w związku niesakramentalnym. I powiem Ci,  że pomimo że nie może przystępować do sakramentów niejednokrotnie mnie zawstydza swoją postawą i gorącą wiarą. Po rozmowach ze mną zaczęła przychodzić nieśmiało do Kościoła. Wcześniej czuła, że nie ma tam miejsca dla takiego grzesznika. Dzisiaj jest w związku niesakramentalnym, ale któż z nas wie co kochający Bóg dla niej zaplanował?
Ukasz ja będę się upierać jednak, że wchodzisz w rolę "wiedzącego lepiej" i że:
Ukasz - jak dla mnie, niestety, jest to wciąż koncentrowanie się na tym "co na zewnątrz"... a nie na tym co w Tobie w środku.
Chyba żartujesz, ze to z powodu postawy Ukasza????? Sami się wykluczyli, bo nikt nikomu nie zabrania chodzić do kościoła - wręcz przeciwnie - grzesznicy jak najbardziej są tam mile widziani - dlatego tam chodzimy. Jeśli ktoś nie chce, to nie chce.

Nie odkupi się swoich win, będąc nawet najlepszym człowiekiem, jeśli wciąz tkwi się w grzechu. Ale tak działa psychika - ludzie sami chcą się zbawiać - gdyby ta twoja przyjaciółka się nawróciła zamiast chodzić do kościoła, sama zrozumiałaby w czym rzecz :-)

Ewuryca
Posty: 211
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Ewuryca » 29 lis 2019, 15:42

Ok a ja tak sobie myśle, czy takie samo ograniczenie zaproszenia bądź nie na wigilie tyczyłoby się osób, które żyją w sakramentalnym związku ale pozostają w innym grzechu ciężkim. Na przykład czy jesli chcemy piętnować łamanie 6 przykazania przez innych to nie powinnismy też tych, którzy np nie chodzą do kościoła (3 przykazanie), albo stosują antykoncepcję (5 przykazanie) i nie maja zamiaru przestać. Czy im tez należy się odmówienie miejsca przy stole czy bardziej chodzi o grzech cudzołóstwa bo ten nas boli najbardziej? Ukaszu oczywiście nie uderzam w ciebie, bardziej chodzi o poruszoną kwestie.

Wiedźmin
Posty: 1586
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Wiedźmin » 29 lis 2019, 15:43

somnium pisze:
29 lis 2019, 15:13
[...]
Która postawa jest właściwa ?
Czy stanowcze piętnowanie grzechu?
Czy przyzwolenie na ten grzech ? [...]
Nie no zgoda - tylko w wieku przypadkach "mleko się rozlało".
Chciałbyś stanowczo piętnować dzieci z "grzesznych" związków... tylko dlatego, że rodzice nie postępowali zgodnie z wytycznymi KK?
Żeby całe życie nosiły piętno bycia bękartem i były odtrącane?

Ja jakby hipotetycznie w Twojej rodzinie zdarzyła by się osoba innego wyznania... albo nie daj Boże ateista czy inny heretyk...
...też go stanowczo piętnować i do stołu wigilijnego nie dopuszczać?
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

Monti
Posty: 700
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Monti » 29 lis 2019, 15:59

Jozka pisze:
29 lis 2019, 12:24
Ukasz z powodu podobnej do Twojej postawy wiele osób czuje się wykluczonych ze wspólnoty Kościoła. Mam przyjaciółkę, która żyje w związku niesakramentalnym. I powiem Ci,  że pomimo że nie może przystępować do sakramentów niejednokrotnie mnie zawstydza swoją postawą i gorącą wiarą. Po rozmowach ze mną zaczęła przychodzić nieśmiało do Kościoła. Wcześniej czuła, że nie ma tam miejsca dla takiego grzesznika. Dzisiaj jest w związku niesakramentalnym, ale któż z nas wie co kochający Bóg dla niej zaplanował?
Ukasz ja będę się upierać jednak, że wchodzisz w rolę "wiedzącego lepiej" i że:
Ukasz - jak dla mnie, niestety, jest to wciąż koncentrowanie się na tym "co na zewnątrz"... a nie na tym co w Tobie w środku.
Odnośnie podejścia do osób w związkach niesakramentalnych, to ono się w Kościele się zmienia. Poniżej link do artykułu na Deonie:
https://deon.pl/kosciol/biskupi-przepra ... A9VIUGdUS4

Teraz tylko czekam na kąśliwe komentarze Pantopa :)

Niemniej jednak, jest różnica pomiędzy osobami w związkach niesakramentalnych, które się nawracają już tkwiąc w takich relacjach a osobami, które jeszcze się nie nawróciły i nie doświadczyły żywego Boga, działającego w ich życiu, mimo, że zostali najczęściej wychowani w tradycyjnie katolickich rodzinach. I pytanie jest, czy takie osoby należy w pewnym sensie bojkotować, czy raczej po prostu dawać świadectwo swoim życiem. Nawiasem mówiąc, uważam, że Ukasza trwanie w wierności jest czytelnym znakiem dla całej rodziny, może wyraźniejszym, niż pominięcie ich w zaproszeniu. Generalnie chyba kolejność powinna być taka, żeby najpierw podprowadzić kogoś do spotkania z Chrystusem, a potem on sam zauważy, że jego sytuacja jest nieuporządkowana i trzeba coś z tym zrobić.

Jozka
Posty: 63
Rejestracja: 07 wrz 2019, 10:56
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Jozka » 29 lis 2019, 17:42

Nie odkupi się swoich win, będąc nawet najlepszym człowiekiem, jeśli wciąz tkwi się w grzechu. Ale tak działa psychika - ludzie sami chcą się zbawiać - gdyby ta twoja przyjaciółka się nawróciła zamiast chodzić do kościoła, sama zrozumiałaby w czym rzecz :-)
JoannaElżbieta idąc tym tropem powinnam jej powiedzieć, że jest jawnogrzesznicą i nie wpuścić na próg domu :shock: Tylko czy o to chodzi ??? Ja sama nawróciłam się parę lat temu i to dzięki księdzu Kaczkowskiemu. I długą drogę przebyłam do momentu, w którym jestem dzisiaj. A nawracamy się całe życie moim zdaniem. I ja wierzę, że ona też się nawróci. Ale nie kijem i pałką. I przy moim stole wigilijnym zawsze będzie dla niej miejsce.

Jozka
Posty: 63
Rejestracja: 07 wrz 2019, 10:56
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Jozka » 29 lis 2019, 17:45

Niemniej jednak, jest różnica pomiędzy osobami w związkach niesakramentalnych, które się nawracają już tkwiąc w takich relacjach a osobami, które jeszcze się nie nawróciły i nie doświadczyły żywego Boga, działającego w ich życiu, mimo, że zostali najczęściej wychowani w tradycyjnie katolickich rodzinach. I pytanie jest, czy takie osoby należy w pewnym sensie bojkotować, czy raczej po prostu dawać świadectwo swoim życiem. Nawiasem mówiąc, uważam, że Ukasza trwanie w wierności jest czytelnym znakiem dla całej rodziny, może wyraźniejszym, niż pominięcie ich w zaproszeniu. Generalnie chyba kolejność powinna być taka, żeby najpierw podprowadzić kogoś do spotkania z Chrystusem, a potem on sam zauważy, że jego sytuacja jest nieuporządkowana i trzeba coś z tym zrobić.
Amen

JolantaElżbieta
Posty: 580
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: JolantaElżbieta » 29 lis 2019, 18:15

Jozka pisze:
29 lis 2019, 17:42
Nie odkupi się swoich win, będąc nawet najlepszym człowiekiem, jeśli wciąz tkwi się w grzechu. Ale tak działa psychika - ludzie sami chcą się zbawiać - gdyby ta twoja przyjaciółka się nawróciła zamiast chodzić do kościoła, sama zrozumiałaby w czym rzecz :-)
JoannaElżbieta idąc tym tropem powinnam jej powiedzieć, że jest jawnogrzesznicą i nie wpuścić na próg domu :shock: Tylko czy o to chodzi ??? Ja sama nawróciłam się parę lat temu i to dzięki księdzu Kaczkowskiemu. I długą drogę przebyłam do momentu, w którym jestem dzisiaj. A nawracamy się całe życie moim zdaniem. I ja wierzę, że ona też się nawróci. Ale nie kijem i pałką. I przy moim stole wigilijnym zawsze będzie dla niej miejsce.
Myślę, że prawdziwy przyjaciel powinien mówic takie rzeczy - ja mojej przyjaciółce mówiłam, że jest grzesznicą - zerwała z grzechem, wiesz? Świadomość, że mogłaby umrzeć w grzechu ciężkim spowodowała, że zerwała cudzołożną relację. Jak poszla pierwszy raz od lat do komunii płakała jak dziecko - powiedziała, że czuje się szczęśliwa :-) wpuszczałam ją do domu, chodziłam do niej - była u mnie na Wigilii - sama :-)

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Jonasz » 29 lis 2019, 18:16

Monti kasliwy komentarz cisnąl mi się pierwszemu.

Ale może doprecyzować należałoby że to głos pojedynczego Biskupa do swoich diecezjan.

Jakoś przypomniało mi się że uderze w pasterza i rozprosza się owce.
Mam to na uwadze jako owca A raczej baran. :D
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Jozka
Posty: 63
Rejestracja: 07 wrz 2019, 10:56
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Jozka » 29 lis 2019, 18:38

Ona zna moje zdanie na ten temat. I tyle. A jej samej nie są się ubrać w żadne ramy. Dużo dobrego robi dla innych. Mam nadzieję że pewnego dnia i ona przystąpi do Komunii Świętej. Jak dojrzeje do tego i się nawróci. A póki co trwam przy niej i się za nią modlę.

JolantaElżbieta
Posty: 580
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: JolantaElżbieta » 29 lis 2019, 19:04

Jozka pisze:
29 lis 2019, 18:38
Ona zna moje zdanie na ten temat. I tyle. A jej samej nie są się ubrać w żadne ramy. Dużo dobrego robi dla innych. Mam nadzieję że pewnego dnia i ona przystąpi do Komunii Świętej. Jak dojrzeje do tego i się nawróci. A póki co trwam przy niej i się za nią modlę.
Amen! :)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Caliope, Jozka, rose i 6 gości