Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Janieja » 21 lip 2021, 21:23

Nirwanna pisze:
20 lip 2021, 19:25
Janieja pisze:
20 lip 2021, 11:49
Jak napisał Nałóg, upadłam i teraz każdego dnia się podnoszę, ale najważniejsza jest rana męża, której zagojenia pragnę najbardziej.
Pragnąć warto, i dążyć do tego, w sensie zadośćuczyniać codziennie - to na pewno tak. Jednak ze świadomością, że to zagojenie nie leży w granicach Twojej odpowiedzialności. To robota Twojego męża. To do niego będzie należała decyzja, a potem praca nad przebaczeniem, oraz otwarcie się na Bożą łaskę przebaczenia.
Miej jednak świadomość, że jeśli jednak wybierze tkwienie w poczuciu krzywdy (a może, bo to jednak zawsze jest w pewnym momencie osobisty wybór człowieka), to kolokwialnie mówiąc "święty Boże nie pomoże". Nie pomoże Twoje zadośćuczynienie, nie pomoże Boża łaska, bo potrzebny jest jeszcze wolny wybór człowieka, decyzja (Twojego męża) - przebaczam, odpuszczam, nie noszę tej krzywdy dalej.
Czy i kiedy to nastąpi - nie wiesz, nikt nie wie, nie wie również Twój mąż. Potrzeba czasu i wejścia w proces. Życzę Wam, żeby to nastąpiło, i oby jak najszybciej.
Natomiast jeśli jednak to nie nastąpi nigdy - warto, abyś nie utopiła się w poczuciu winy, a już trochę masz do tego tendencję. Bo odpowiadasz za bardzo wiele z tego co się zadziało, i co się będzie działo. Jednak - nie za wszystko.
Dziękuję Nirwano, wiem, że nie mam takiej mocy, by sprawić, aby mąż wybaczył i nie nosił tej krzywdy. Robię, co tylko mogę i wierzę, że z Bożą pomocą się uda. Jest jeszcze wybaczenie sobie, które nijak nie może nastąpić. Też się staram, bo wiem, że to potrzebne mnie i nam, ale może powoli dam radę.

Pavel
Posty: 3776
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Pavel » 21 lip 2021, 23:44

Caliope pisze:
20 lip 2021, 13:57
Nie ma czegoś takiego jak zadośćuczynienie, bo jak można wynagrodzić komuś zdradę lub przemoc? nie ma czym. Jest tylko przebaczenie i wyrażenie skruchy, bo "przepraszam", nie byłoby na miejscu, przynajmniej dla mnie.
To oczywiście subiektywne co napiszę, wg mnie jednakże można za zdradę zadośćuczynić.
Dotarcie do źródeł swego bagna, poskładanie siebie na nowo i życie w inny, lepszy sposób zdecydowanie się w moją „wizję” zadośćuczynienia po zdradzie wpisują.

Czy to musi wystarczyć aby zdradzona osoba wybaczyła?
Nie.
Aby wybaczyć zdradzającemu potrzebna jest wola skrzywdzonego, praca nad przebaczeniem, łaska od Pana.

Zadośćuczynienie pomocne jest natomiast przy odbudowywaniu, bo po takiej solidnej robocie szansa na powtórkę znacząco maleje.
Tak przynajmniej ja to widzę.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Janieja » 22 lip 2021, 10:17

Bławatek pisze:
20 lip 2021, 14:06
nałóg pisze:
20 lip 2021, 11:51
Bławatek pisze:
20 lip 2021, 10:19
Może Twój mąż potrzebuje szczerości z Twojej strony i prawdziwego przeproszenia oraz zadośćuczynienia,
Bławatku? a możesz określić jak TY sobie wyobrażasz "zadośćuczynienie" za zdradę?
Jak Twój mąż miłby Ci zadośćuczynić za zdradę? , czy np.Janieja........ jak miałaby zadośćuczynić za zdradę mężowi?
Bławatek pisze:
20 lip 2021, 10:19
Mi zabrakło ze strony męża przeprosin, wytłumaczenia i zadośćuczynienia.

Wytłumaczenia czego? faktu zdrady? okoliczności zdrady? czy tego co wg niego doprowadziło do zdrady?
Zasadne wydaje się pytanie czy Ty byłaś/jesteś przygotowana na swój udział w kryzysie który doprowadził do zdrady?..... no chyba że to był taki "spontan"......
Niektóre osoby-obu płci- mają tak ukształtowane sumienie ....wartości , że taki "skok do innego wyrka" traktują jak...... niewiele znaczący epizod w poszukiwaniu "zdobyczy"......Polowanie.
Kiedyś jedna z kobiet tłumaczyła, że wg niej, to jej kontakt intymny z innym mężczyzną wprowadza do jej małżeństwa element nowości i poprawia jej relacje z mężem w łóżku.

To tak pobocznie , bo zasadnicze moje pytanie było o zadośćuczynienie po zdradzie. PD
Nałogu, trudno zapewne będzie mi odpowiedzieć na Twoje pytanie, bo nie wiem jak to co czuję ubrać w słowa. Każda zdrada to sygnał o braku jedności - nie wiem jak dokładnie było w małżeństwie Janieji, ale u nas mąż można powiedzieć już po ślubie się ode mnie odsuwał - prawdopodobnie życie i odpowiedzialność za rodzinę go przerosły i choć go wspierałam (np. zachęcałam do kontaktów ze znajomymi z pracy, lat szkolnych - żeby się chłop wygadał lub poznał życie innych, albo też motywowałam do wykorzystywania jego zdolności) to mąż uciekał w pracę i hobby. I tak jak zasypywał mnie drobiazgami i wspólnym spędzaniem czasu, wspólnym wykonywaniem różnych czynności razem przed ślubem tak po ślubie tego nie robił. Nie miał dla mnie czasu (już nie wspominam o wspólnym wyjściu gdzieś bez dziecka, ale chociaż o posiedzeniu razem obok i porozmawianiu), swoje hobby i życie stawiał na pierwszym miejscu. A ja czułam się opuszczona i potrzebna tylko do ogarniania domu i dziecka (i niestety zarabiania pieniędzy). Dodatkowo mój mąż mnie nigdy nie przeprosił (a w całym małżeństwie nieraz miał za co). I tak mi się wydaje, że dla mnie taką formą zadośćuczynienia ze strony męża byłoby to, aby rodzina, ja, dziecko były na wyższym miejscu niż jego hobby, czas własny, aby mąż miał dla nas czas, dobre słowo, aby nie uciekał od obowiązków tylko uczestniczył w codziennym życiu. Drobne gesty np. kwiaty bez okazji też mile widziane, dobre słowa na codzien. Tak niewiele a tak wiele.

Janieja pisała, że brakowało jej od męża zrozumienia, cierpliwości, łagodności. I gdy pojawił się ktoś kto to miał i dawał to "skorzystała". Teraz wie, że to był błąd. Ja nigdy nie uznawałam zdrady (choć nie wiem czy gdyby mnie ktoś mocno kusił to bym nie uległa, a i potrafię ją wybaczyć). Ale były już u mnie takie zapędy, gdy mój mąż mnie olewał, coraz bardziej ranił czynami, słowami i tym swoim lekceważeniem, że chciałam uciec - nie do kogoś tylko od niego, aby mieć spokój i żyć bez udręki. Ale wiara i wychowanie mi na to nie pozwalały. Uznałam, że sobie wybrałam tak trudnego i skomplikowanego męża i teraz muszę kochać go z tymi Jego wadami. Mój mąż tego nie potrafi - więc zmiana jego patrzenia na mnie jako żonę i osobę oraz pokochania mnie taką jaką jestem a nie jego oczekiwań i wyobrażeń też by była jakąs formą zadośćuczynienia. Bo przecież każdy na jakieś wady i cechy charakteru.

A propos tego działania męża Janieji jakiś czas temu kupiłam gazetę Charaktery (którą widywałam w katolickim ośrodku prowadzącym terapie), w której zainteresował mnie mnie artykuł o Narcyzie, ale był tam też artykuł "Bliżsi sobie po zdradzie - czy to możliwe" psychologa którego znałam z wypowiedzi w TV, i byłam bardzo zaskoczona jego wypowiedziami, bo o dziwo dawały nadzieję, że nawet po najgorszej krzywdzie i zdradzie małżonkowie mogą odbudować lepsze małżeństwo. Zacytuję fragment, który w tym momencie chyba bardzo odnosi się do działania męża Janieji : "TEN, KTORY ZDRADZIŁ MUSI ODPOKUTOWAĆ? (Odpowiedź:) Rzeczywiście, jest taki etap, kiedy zdradzona kobieta dopuszcza swoją złość, jest wściekła na partnera. I dobrze. Niech będzie zła, niech krzyczy. W gabinecie psychologa tym bardziej jest na to przestrzeń. Ten, kto zdradził, symbolicznie musi poczuć to, co poczuła osoba zdradzona. A ona ma wyrzucić z siebie emocje, aż się zmęczy byciem wściekłą na niego i wyrzuci wszystko z siebie po to, by jej emocje wróciły do normy. Bo jeśli nadal będzie w rozpaczy, to nic nie uda im się zbudować. Dlatego potrzebny jest etap, kiedy ona go pomęczy, nagada się i nakrzyczy na niego, a on ma wtedy spuścić głowę, przeprosić, przyznać, że popełnił błąd, że mu zależy. Ma - jak to określam - 'leżeć na wycieraczce i błagać o wybaczenie'." (Przykład był gdy mąż zdradził). W podobnym tonie zawsze pisała Marylka gdy podawała przykład swojego męża i jego zdrady - tak pamiętam, gdy czytałam inne wątki i był to dla mnie szok, bo mój mąż by nie uniósł tego, nigdy by nie wytrzymał mojego wypominania, wylewania żalu, złości. Jest też ważny fragment "O CO PYTAJĄ ZDRADZONE OSOBY? (Odp.:) Czy mu kiedyś wybaczę? Czy da się zapomnieć? Odpowiadam, że zapomnieć się nie da. Chodzi o to, by pamiętać, ale żeby pamięć już nie bolała, nie budziła złości." I to jest chyba to do czego musi dojść mąż Janieji, a że każdy z nas jest inny to nie ma recepty jak to ma zrobić, niestety sam musi do tego dojść. Psycholog daje np. przykład małżeństwa, które po zdradzie zaczęło podróżować co weekend i w końcu odkryli jak razem lubią spędzać czas, co ich łączy a o czym przez lata zapomnieli, przestali myśleć o drugiej osobie. I chyba to jest przyczyną większości zdrad, rozejść się małżonków.

Nałogu, Janieja - trochę długo mi wyszło, ale mam nadzieję, że zrozumiecie przekaz. Niczego nie nakazuję, nikogo nie punktuje i nie rozliczam. Po prostu, tak czuję i akurat te dwa fragmenty mi dały jakaś nadzieję. A że życie nie jest łatwe i bezbolesne - to już chyba wiemy.
Dziękuję Bławatku za Twój wpis. Rozważam każde słowo, które tu czytam, bo może znajdę coś, co wykorzystam w swojej trudnej sytuacji.
Ja nadzieję mam cały czas i sądzę, że mamy szansę, gdyż ja bardzo żałuję, staram się i mąż widzę, że też chce ocalenia związku (choć jak mówi, nie na siłę). W sumie czytając rozmaite tu historie mam wrażenie, że jednak jakoś sobie radzimy i daj Boże, będzie lepiej.
Niestety, bardzo niepokoi mnie mój wewnętrzny strach, o wszystko, że popełnię błąd, że podszepty złego nie pozwolą mężowi nie rozdrapywać tej rany, że wydarzy się coś innego, co zburzy to, co uda nam się odbudować. Staram się odsuwać te myśli, zawierzyć Bogu, ale nie jest to proste. Jest bardzo trudne.
Mam takie jeszcze pytanie, może ktoś mi pomoże zrozumieć. Od momentu zrozumienia swojego ogromnego błędu odczuwam w stosunku do "tamtej" osoby niechęć, wstręt, złość i inne negatywne uczucia.

nałóg
Posty: 3556
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: nałóg » 22 lip 2021, 10:55

Janieja pisze:
22 lip 2021, 10:17
Mam takie jeszcze pytanie, może ktoś mi pomoże zrozumieć. Od momentu zrozumienia swojego ogromnego błędu odczuwam w stosunku do "tamtej" osoby niechęć, wstręt, złość i inne negatywne uczucia.
i stajesz się "niewolnicą" "tamtej osoby" poprzez swoje nawrotowe myślenie o nim.
Uzależnionym sugeruje się odcięcie od istoty , czynnika uzależnienia .Twoim jest "ta osoba"...... bo "kusy" podpowiada -zapewne- jak to on Cię uwiódł, zwiódł i jest winien tego kryzysu, bólu, cierpienia, poczucia winy....... bo gdyby nie on to.....byłby inny- bo takie było Twoje wtedy myślenie.
Możesz stopować każdą myśl która idzie w jego kierunku.... odcinać się mentalnie i emocjonalnie..... od zdrady.

Nie da się zadość uczynić czynnie( nie odwróci się czas) osobie zdradzonej lecz da się zadośćuczyniać biernie poprzez bycie "jak trzeba" w dalszej relacji......... nie znaczy to że resztę życia masz być przysłowiową "wycieraczką". Przyjdzie czas gdy trzeba się pokochać twardą , mądrą miłością i taką obdarzać męża i rodzine. PD

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Janieja » 22 lip 2021, 11:53

nałóg pisze:
22 lip 2021, 10:55
Janieja pisze:
22 lip 2021, 10:17
Mam takie jeszcze pytanie, może ktoś mi pomoże zrozumieć. Od momentu zrozumienia swojego ogromnego błędu odczuwam w stosunku do "tamtej" osoby niechęć, wstręt, złość i inne negatywne uczucia.
i stajesz się "niewolnicą" "tamtej osoby" poprzez swoje nawrotowe myślenie o nim.
Uzależnionym sugeruje się odcięcie od istoty , czynnika uzależnienia .Twoim jest "ta osoba"...... bo "kusy" podpowiada -zapewne- jak to on Cię uwiódł, zwiódł i jest winien tego kryzysu, bólu, cierpienia, poczucia winy....... bo gdyby nie on to.....byłby inny- bo takie było Twoje wtedy myślenie.
Możesz stopować każdą myśl która idzie w jego kierunku.... odcinać się mentalnie i emocjonalnie..... od zdrady.

Nie da się zadość uczynić czynnie( nie odwróci się czas) osobie zdradzonej lecz da się zadośćuczyniać biernie poprzez bycie "jak trzeba" w dalszej relacji......... nie znaczy to że resztę życia masz być przysłowiową "wycieraczką". Przyjdzie czas gdy trzeba się pokochać twardą , mądrą miłością i taką obdarzać męża i rodzine. PD
Nałogu, myślę o tej osobie bardzo rzadko, ale jeśli już się zdarzy to właśnie w ten sposób.
"odcinać się mentalnie i emocjonalnie..... od zdrady" Chciałabym się odciąć raz na zawsze (jak można to zrobić skutecznie?) i jedynie, jak nigdy dotąd, dbać o relacje z mężem.
Zauważyłam, że mąż też unika zachowań w stosunku do mnie, które mnie bolały.

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Janieja » 31 lip 2021, 11:17

Proszę, pomóżcie mi zrozumieć.
Ostatnie kilka dni były bardzo dobre, gotowa byłam myśleć, że dzieją się cuda, nie tylko milo spędzaliśmy czas, to nawet mąż powiedział, że kocha i że mu zależy, że wybaczył. Dzisiaj od rana nie bardzo miał humor, zaczął znów wszystko wspominać i padło dużo przykrych słów z jego strony. Ja za każdym razem przepraszam, żałuję i błagam o wybaczenie. Powiedziałam, że nie wierzę w to, co teraz mówi. Bo rzeczywiście mam nadzieję, że się ułoży.
Czy osoba zdradzona może kochać tę, która zdradziła? Czy to w ogóle możliwe?

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Janieja » 31 lip 2021, 11:23

Ile musi upłynąć czasu, żeby móc podejrzewać, że idzie w dobrą stronę? Pewnie każdy potrzebuje zupełnie inaczej, ale pomóżcie. Dlaczego tak mało przypadków, które dają nadzieję..?
Ja jej nadal nie tracę i nie przestanę się starać.

Caliope
Posty: 1888
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Caliope » 31 lip 2021, 13:20

Wybacz sobie Janieja, nie przepraszaj, nie błagaj o wybaczenie. Było minęło, trzeba żyć dalej, mąż manipuluje Tobą wymuszając takie zachowania, chyba po to by sobie podnieść samoocenę. Nie rozumie, że to nie tylko on jest skrzywdzony, ty też. Pewnie, że może kochać, nawet bardziej, inaczej, bo przynajmniej wiadomo co się stało i nad czym można popracować. Jaki czas nie wiem, u mnie trwa półtora roku niewiedzy o co tak naprawdę chodziło, dlaczego popsuta jest relacja intymna i nie można jej naprawić. Wybacz sobie, postaw granice i żyj kochana.

Ruta
Posty: 1589
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Ruta » 31 lip 2021, 15:00

Janieja pisze:
31 lip 2021, 11:23
Ile musi upłynąć czasu, żeby móc podejrzewać, że idzie w dobrą stronę? Pewnie każdy potrzebuje zupełnie inaczej, ale pomóżcie. Dlaczego tak mało przypadków, które dają nadzieję..?
Ja jej nadal nie tracę i nie przestanę się starać.
Modlitwa i Adoracja. Jeśli szukasz nadziei, to tam je znajdziesz. Jestem po lekturze pięknych rozważań zebranych ojca Kolbego o Adoracji, modlitwie, Eucharystii.
Modlitwą możemy wszystko. Eucharystia, najlepiej codzienna, szczególnie w trudnych sytuacjach nas umacnia. Bardzo pięknie Ojciec Kolbe pisał i mówił także o Adoracji. Że możemy adorując zawierzać siebie Maryi, i wtedy nasza Adoracja się pogłębi, bo będziemy kochać i Jezusa i potem wszystkich sercem Maryi. Ona w nas będzie kochać, przez nas działać. Piękne.

Przypadków naprawionych małżeństw jest całe mnóstwo. Każde małżeństwo ze stażem powyżej 15 - 20 lat, to małżeństwo które przeszło niejeden poważny kryzys. W tym także te najbardziej bolesne, zdrady, odejścia, uzależnienia. Rozejrzyj się tylko, zaczniesz to dostrzegać.

Spróbuj może poprosić o opiekę swojego ulubionego Świętego, zawierzyć siebie i małżeństwo w Nowennie do tego właśnie Świętego i pożyć tą Nowenną tak całą sobą, na poważnie. Czyli rozpocząć Nowennę po porządnej spowiedzi w stanie Łaski Uświęcającej, z codzienną Eucharystią, Adoracją, modlitwą, z przynajmniej jednym dniem postu. Wtedy prowadzenie przychodzi samo. Tak z serca i starannie odprawiane Nowenny przynoszą ogrom łask. Gdy tak głęboko wejdziemy w Nowennę, często idzie za tym prowadzenie, dostajemy odpowiednie lektury, trafiamy na potrzebne nam Kazania i wychodzimy wtedy z mocniejszym sercem, większą wiarą, umocnioną nadzieją i miłością.

Sami nic nie możemy, z Bogiem, z Maryją, za wstawiennictwem naszych kochanych Świętych możemy wszystko.

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Janieja » 31 lip 2021, 21:02

Caliope pisze:
31 lip 2021, 13:20
Wybacz sobie Janieja, nie przepraszaj, nie błagaj o wybaczenie. Było minęło, trzeba żyć dalej, mąż manipuluje Tobą wymuszając takie zachowania, chyba po to by sobie podnieść samoocenę. Nie rozumie, że to nie tylko on jest skrzywdzony, ty też. Pewnie, że może kochać, nawet bardziej, inaczej, bo przynajmniej wiadomo co się stało i nad czym można popracować. Jaki czas nie wiem, u mnie trwa półtora roku niewiedzy o co tak naprawdę chodziło, dlaczego popsuta jest relacja intymna i nie można jej naprawić. Wybacz sobie, postaw granice i żyj kochana.
Caliope, próbuję sobie wybaczyć, ale na razie mam z tym problem, chyba dlatego że czuję, że coś tak złego należy nosić, jak ciężar.
Mąż nie manipuluje, po prostu bardzo cierpi i nie umie sobie z tym poradzić. Nie wiem czy wie, że ja też bardzo cierpię i nie potrafię uwolnić się od wyrzutów sumienia, choć to widać gołym okiem (oczywiście niczego nie demonstruję).
U mnie akurat wiadomo, co jest przyczyną obecnego stanu-to wyłącznie moja wina, choć kryzys, który miał miejsce od dłuższego czasu jest też udziałem męża. Jednak to ja wybrałam złą drogę.
Żyję Kochana, ale jest mi tak ciężko, jak nigdy dotąd.

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Janieja » 31 lip 2021, 21:09

Ruta pisze:
31 lip 2021, 15:00
Janieja pisze:
31 lip 2021, 11:23
Ile musi upłynąć czasu, żeby móc podejrzewać, że idzie w dobrą stronę? Pewnie każdy potrzebuje zupełnie inaczej, ale pomóżcie. Dlaczego tak mało przypadków, które dają nadzieję..?
Ja jej nadal nie tracę i nie przestanę się starać.
Modlitwa i Adoracja. Jeśli szukasz nadziei, to tam je znajdziesz. Jestem po lekturze pięknych rozważań zebranych ojca Kolbego o Adoracji, modlitwie, Eucharystii.
Modlitwą możemy wszystko. Eucharystia, najlepiej codzienna, szczególnie w trudnych sytuacjach nas umacnia. Bardzo pięknie Ojciec Kolbe pisał i mówił także o Adoracji. Że możemy adorując zawierzać siebie Maryi, i wtedy nasza Adoracja się pogłębi, bo będziemy kochać i Jezusa i potem wszystkich sercem Maryi. Ona w nas będzie kochać, przez nas działać. Piękne.

Przypadków naprawionych małżeństw jest całe mnóstwo. Każde małżeństwo ze stażem powyżej 15 - 20 lat, to małżeństwo które przeszło niejeden poważny kryzys. W tym także te najbardziej bolesne, zdrady, odejścia, uzależnienia. Rozejrzyj się tylko, zaczniesz to dostrzegać.

Spróbuj może poprosić o opiekę swojego ulubionego Świętego, zawierzyć siebie i małżeństwo w Nowennie do tego właśnie Świętego i pożyć tą Nowenną tak całą sobą, na poważnie. Czyli rozpocząć Nowennę po porządnej spowiedzi w stanie Łaski Uświęcającej, z codzienną Eucharystią, Adoracją, modlitwą, z przynajmniej jednym dniem postu. Wtedy prowadzenie przychodzi samo. Tak z serca i starannie odprawiane Nowenny przynoszą ogrom łask. Gdy tak głęboko wejdziemy w Nowennę, często idzie za tym prowadzenie, dostajemy odpowiednie lektury, trafiamy na potrzebne nam Kazania i wychodzimy wtedy z mocniejszym sercem, większą wiarą, umocnioną nadzieją i miłością.

Sami nic nie możemy, z Bogiem, z Maryją, za wstawiennictwem naszych kochanych Świętych możemy wszystko.
Dziękuję Ruto, Twoje słowa zawsze podnoszą na duchu. Dlaczego we mnie jest wciąż za mało zawierzenia?
A minioną niedzielę przypadkowo trafiłam na nabożeństwo do św Ojca Pio i wiem, że mi pomaga. Byłam wtedy u spowiedzi i Odmawiam Nowennę.
Mam nadzieję, że moje małżeństwo będzie w grupie tych uzdrowionych.
Bardzo cierpię i nie radzę sobie z tym. Najbardziej boli widok i świadomość krzywdy męża. Co robić, sama nie wiem...

Astro
Posty: 773
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Astro » 01 sie 2021, 9:09

Caliope pisze:
31 lip 2021, 13:20
Wybacz sobie Janieja, nie przepraszaj, nie błagaj o wybaczenie. Było minęło, trzeba żyć dalej, mąż manipuluje Tobą wymuszając takie zachowania, chyba po to by sobie podnieść samoocenę. Nie rozumie, że to nie tylko on jest skrzywdzony, ty też. Pewnie, że może kochać, nawet bardziej, inaczej, bo przynajmniej wiadomo co się stało i nad czym można popracować. Jaki czas nie wiem, u mnie trwa półtora roku niewiedzy o co tak naprawdę chodziło, dlaczego popsuta jest relacja intymna i nie można jej naprawić. Wybacz sobie, postaw granice i żyj kochana.
Janiejo wybaczenie sobie to w twoim przypadku teraz towar deficytowy, ciągłe przepraszanie czy błaganie na dłuższa metę nic dobrego dla ciebie i dla was nie przyniesie.
Było ,minęło ? No dla męża najwyraźniej jeszcze nie i nie zadziała sie to na pstryk. Tylko postawa możesz pokazywać mężowi , ze go kochasz i chcesz wszystko naprawić .
Janieja pisze:
31 lip 2021, 11:17
Ostatnie kilka dni były bardzo dobre, gotowa byłam myśleć, że dzieją się cuda, nie tylko milo spędzaliśmy czas, to nawet mąż powiedział, że kocha i że mu zależy, że wybaczył.
Jak dla mnie jest to pewien pozytyw , tego bym sie trzymał , jednocześnie nie przeceniał.
Caliope pisze:
31 lip 2021, 13:20
mąż manipuluje Tobą wymuszając takie zachowania, chyba po to by sobie podnieść samoocenę. Nie rozumie, że to nie tylko on jest skrzywdzony, ty też.
Moze nie manipuluje ? Po prostu przezywa w swoim tempie i czasie.
Poczucie własnej wartości na pewno ma zaniżone . Po zdradzie nie będzie inaczej.
W jaki sposob bedzie to odbudowywał . To chyba wie tylko Bog.
" Każdy z was , młodzi przyjaciele , znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte.Jakis wymiar zadań , które musi podjąć i wypełnić ... Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować. " Ojciec Święty Jan Paweł II

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Janieja » 01 sie 2021, 11:51

Zupełnie nie wiem, co robić i co myśleć. Nie potrafię po prostu czekać. Ciągle przepraszam, staram się, okazuję serce... i bardzo się boję przyszłości. Są chwile, kiedy jestem tak optymistycznie nastawiona - m.in.kiedy mąż zwraca się do mnie jak dawniej.
Tak bym chciała, żeby minęło już z 5 lat, co by było to by było, może dobrze.

burza
Posty: 461
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: burza » 01 sie 2021, 13:09

Janieja, czytałam trochę coś tam o twojej historii, trudno stało się zbladzilas jesteśmy tylko ludźmi. Cały czas się obwiniasz o to co się stało ale zrozumialas w porę swój błąd i naprawiasz. Ale czytam że, cały czas się biczujesz, uważam że bardzo nie trzeba tego wspominać stało się bo nic bez powodu się nie dzieje było minęło a teraz jesteś tu i teraz i że wszystkich sił starasz się być dobra żona dla swego męża. Ja jestem tą osobą zdradzona i był moment kiedy mój mąż wrócił do mnie jak do żony ale on nawet nie próbował, tak jak ty zadosczynic mi ból który wyrządził. A ja mimo wszystko chciałam z nim być i budować od nowa. Teraz uważam że, najpierw powinna być rozmowa taka szczera, później czy damy radę z tym zyc i ewentualnie naprawić naprawiamy u mnie tego zabrakło i stało się tak jak się stało.

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Janieja » 01 sie 2021, 15:00

burza pisze:
01 sie 2021, 13:09
Janieja, czytałam trochę coś tam o twojej historii, trudno stało się zbladzilas jesteśmy tylko ludźmi. Cały czas się obwiniasz o to co się stało ale zrozumialas w porę swój błąd i naprawiasz. Ale czytam że, cały czas się biczujesz, uważam że bardzo nie trzeba tego wspominać stało się bo nic bez powodu się nie dzieje było minęło a teraz jesteś tu i teraz i że wszystkich sił starasz się być dobra żona dla swego męża. Ja jestem tą osobą zdradzona i był moment kiedy mój mąż wrócił do mnie jak do żony ale on nawet nie próbował, tak jak ty zadosczynic mi ból który wyrządził. A ja mimo wszystko chciałam z nim być i budować od nowa. Teraz uważam że, najpierw powinna być rozmowa taka szczera, później czy damy radę z tym zyc i ewentualnie naprawić naprawiamy u mnie tego zabrakło i stało się tak jak się stało.
Rozmowa była niejedna, czy do końca szczera...? Kiedy zaczynałam mówić, z czym było mi ciężko w związku, mąż się bardzo zaczyna złościć, że próbuję go obciążyć. Wiem, że zdrada to zdrada i to akurat tylko moja wina.
Czy damy radę? Ja bym dała, czy mąż da..? Mam nadzieję, choć widzę, że bardzo mu ciężko i nie mam takiej pewności. Wierzę!

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Ruta, Triste i 14 gości