Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Caliope
Posty: 1938
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Caliope » 13 wrz 2021, 18:08

Janieja pisze:
13 wrz 2021, 16:11
Nirwanna pisze:
12 wrz 2021, 16:23
Janieja pisze:
11 wrz 2021, 10:38
Powtórzę pytanie, które postawiłam w tytule. Czy mąż mi kiedyś wybaczy? Robię to, dlatego że choć minął rok od kiedy mąż zna prawdę, nie wiem, czy mogę mieć na to nadzieję. Wielokrotnie już powiedział, że wybaczył i tyleż samo, że nie wybaczy na 100% nigdy.
Odpowiedź na pytanie zależy m.in.od tego, jak Twój mąż definiuje wybaczenie. Oraz - czy to prawidłowa definicja, możliwa do zrealizowania.
Czy masz jakąś wiedzę na ten temat?
Nirwanno, nie jestem pewna, czy wiem, jak mój mąż definiuje wybaczenie. Wnioskując po naszych rozmowach jest to na pewno bliskie zapomnieniu, mówi, że nie wybaczy na 100% i nie zapomni. Jest bardzo dumnym i zasadniczym człowiekiem, dlatego myślę, że wybaczenie mi oznaczałoby jego słabość. Ale to tylko moje odczucia i wrażenia.
Odkrywam mojego męża na nowo. Czasem nawet myślę, że być może, to jest to dobro wydobyte z największego zła i krzywdy.😓
Ja widzę, to inaczej, wybaczenie to siła, nie słabość. Twój mąż jest jak widzę pamiętliwy jak mój, a żeby to się zmieniło potrzeba dużo czasu. Potrzeba zobojętnienia, zajęcia się sobą i odpuszczenie wchodzenia w relację przez jakiś czas by się nie rozczarować i żeby mąż to sobie poukladał. Być miłym, ale nie pytać, nie oczekiwać, żyć swoim życiem.

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Janieja » 13 wrz 2021, 20:03

Pavel pisze:
12 wrz 2021, 15:45
Janieja pisze:
11 wrz 2021, 10:38
Żal, ból, wstyd, bezsilność rozrywają mnie od środka. Może ktoś mi podpowie, wskaże kierunek jak pomóc mężowi. Powtórzę słowa męża "trzeba było myśleć wcześniej, a teraz nie ma sensu rozmyślać". Nie myślałam, ale czy naprawdę zupełnie nic już nie mogę zrobić.
Trochę mi lżej, że przelałam te emocje tu na forum.
Dobrego dnia🌞
Częściowo słowa twego męża są obiektywnie prawdziwe. Bo po takiej ranie nic nie jest później takie samo.
Nie oznacza to, że małżeństwo nie może być o niebo lepsze niż przed, ale coś się traci bezpowrotnie.
Inna rzecz, że mądrze przepracowane, o ile się zechce i da radę, może być czymś co wzmocni. Tyle, że to trudne by do tego dojść, po drodze czeka największy wróg - nasze ego, zakłamany obraz siebie czy też wybiórcze i selektywne traktowanie Pisma Świętego.

Nie zgadzam się natomiast z drugą częścią wypowiedzianą przez Twego męża.
Warto rozmyślać, przeanalizować i przepracować to Co się wydarzyło, wybaczyć i iść dalej. Pomimo tego co się wydarzyło.
Aby była jasność, niekoniecznie od ciebie warto by to usłyszał.

To co możesz robić ty, to modlić się i pracować nad sobą.
Masz masę roboty, a twój mąż i tak potrzebuje czasu (tyle ile subiektywnie potrzebuje) i niespecjalnie da się to przyspieszyć, chyba że on sam zechce.
Inaczej (czyli właściwie) funkcjonująca ty, może być wsparciem, nadzieją, świadectwo zmiany - przykładem.

To co cię (i męża) tak boli są konsekwencje, warto wziąć je na klatę.
Rok, wbrew pozorom, to wcale nie jest dużo.
Pavle, cenię Twoje wypowiedzi, te skierowane do mnie i w innych wątkach, odpędzają zwątpienie. A potrafi mnie dopaść, kiedy widzę ból męża, rozczarowanie, rozgoryczenie i odebrane przeze mnie wartości.
Przepracować nie bardzo to możemy, bo mąż widzi tylko moje przestępstwo i nic poza tym (chyba że tylko o tym nie mówi, a może w głowie jednak ma inaczej). Wiem, że nie ma na taką krzywdę i zło usprawiedliwienia, bo choćby nie wiem jak duży kryzys się pojawił, to przysięga jest przysięgą, a uczciwość jest albo jej nie ma.
Mąż mimo cierpienia, wkłada bardzo dużo wysiłku, żeby nam się udało (widzę to, choć mówi, raz tak raz tak).
"Nie oznacza to, że małżeństwo nie może być o niebo lepsze niż przed, ale coś się traci bezpowrotnie" - niech się tak stanie. 🙏
Masz rację, że konsekwencje sprawiają piekący ból, tylko ponosi je nie tylko ten, kto jest sprawcą. Nie umiem sobie tego wybaczyć, próbuję, staram się, dziś jeszcze nie umiem. Modlę się, abym potrafiła i zmierzała do przodu, będąc wsparciem.
Wspomniałam już, że dopiero odkrywam męża i czym jest małżeństwo. Moje podejście do jednego i drugiego zmieniło się o 180 stopni.
Relacja mojego męża z Bogiem nie jest bliska, przynajmniej "na oko", ale być może jest mu bliższy niz ja, bo jest wierny, uczciwy i rozumie, czym jest miłość.
Cierpliwie (chociaż chciałabym już) będę czekała tyle, ile będzie trzeba.

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Janieja » 13 wrz 2021, 21:01

Caliope pisze:
13 wrz 2021, 18:08
Janieja pisze:
13 wrz 2021, 16:11
Nirwanna pisze:
12 wrz 2021, 16:23


Odpowiedź na pytanie zależy m.in.od tego, jak Twój mąż definiuje wybaczenie. Oraz - czy to prawidłowa definicja, możliwa do zrealizowania.
Czy masz jakąś wiedzę na ten temat?
Nirwanno, nie jestem pewna, czy wiem, jak mój mąż definiuje wybaczenie. Wnioskując po naszych rozmowach jest to na pewno bliskie zapomnieniu, mówi, że nie wybaczy na 100% i nie zapomni. Jest bardzo dumnym i zasadniczym człowiekiem, dlatego myślę, że wybaczenie mi oznaczałoby jego słabość. Ale to tylko moje odczucia i wrażenia.
Odkrywam mojego męża na nowo. Czasem nawet myślę, że być może, to jest to dobro wydobyte z największego zła i krzywdy.😓
Ja widzę, to inaczej, wybaczenie to siła, nie słabość. Twój mąż jest jak widzę pamiętliwy jak mój, a żeby to się zmieniło potrzeba dużo czasu. Potrzeba zobojętnienia, zajęcia się sobą i odpuszczenie wchodzenia w relację przez jakiś czas by się nie rozczarować i żeby mąż to sobie poukladał. Być miłym, ale nie pytać, nie oczekiwać, żyć swoim życiem.
Caliope, słusznie zauważyłaś - mój mąż długo pamięta wyrządzoną mu krzywdę. Dlatego każdego dnia przekonuję siebie i modlę się o cierpliwość, mądrość, i poddanie się woli Boga i jego działaniu. To, co napisałaś tak trudno (niestety) jest wprowadzić w życie. Choć u mnie i tak są już postępy, jeśli chodzi o oczekiwania, umiejętność czekania, cieszenia się z najmniejszych gestów.

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Janieja » 13 wrz 2021, 22:56

elena pisze:
12 wrz 2021, 16:17
Janieja, jest wielu małżonków, którzy zdradzili albo wciąż zdradzają i nie widzą w tym nic złego. Ty żałujesz, jesteś przy mężu, chcesz naprawić waszą relacje- to bardzo dużo. Myśle, ze potrzebna jest cierpliwość, modlitwa za męża i czas. Tez uważam tak jak Pavel, ze rok to nie jest dużo, widocznie potrzeba Wam więcej czasu.
Eleno, jestem przy mężu, bo pozwolił na to, za co dziękuję Bogu. Czas, cierpliwość oraz modlitwa - powtarzam sobie każdego dnia i nocy (a niejedna była bezsenna). Nie wiem, czy ktoś zdaje sobie sprawę, jakim złem i okrucieństwem jest zdrada,... także wobec siebie.
Odczuwam ogromną wdzięczność, że jakimś cudem, mimo wszystko, jest tak, jak jest. Bóg pomaga mi się podnieść i dziękuję mu za to miejsce, ludzi, wsparcie...

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 10616
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Nirwanna » 14 wrz 2021, 7:12

Janiejo, jeśli Twój mąż tak definiuje wybaczenie, jak to opisałaś, to rzeczywiście nie wybaczy. Ale tylko dlatego, że ma błędną definicję. Wybaczenie to nie zapomnienie. A wybaczają nie słabeusze, tylko ludzie duchowo silni - mocą Chrystusa. Chodzi o to, że wybaczenie jest z jednej strony aktem woli człowieka, a z drugiej - Bożą łaską. Gdy się połączą, spływa wybaczenie.
Trzeba być silnym, aby nie trzymać na łańcuchu swojego krzywdziciela, tylko oddać go Bogu w procesie wybaczenia.
Hm... gdyby wybaczenie było zapomnieniem, to Ty wybaczając sobie, zapomniałabyś o złu, które stało się za Twoją przyczyną, i bez pamięci przeszłości - przy większej pokusie poszłabyś w bagno znów. Bez sensu, nie? Po to wybaczenie nie wiąże się z zapomnieniem, aby pamiętając o konsekwencjach i wyciągając z nich wnioski - żyć lepiej w przyszłości. W wybaczeniu odklejają się i odchodzą w niebyt trudne emocje. Tylko. I aż. Pamięć faktów pozostaje, i tak ma być.
Mam nadzieję, że Twój mąż dojdzie wkrótce do prawidłowej definicji wybaczenia, życzę wam tego i jestem z modlitwą.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Janieja » 15 wrz 2021, 9:20

Nirwanna pisze:
14 wrz 2021, 7:12

... W wybaczeniu odklejają się i odchodzą w niebyt trudne emocje. Tylko. I aż. Pamięć faktów pozostaje, i tak ma być.
Mam nadzieję, że Twój mąż dojdzie wkrótce do prawidłowej definicji wybaczenia, życzę wam tego i jestem z modlitwą.
Nirwanno, też żyje nadzieją, że rana męża się zagoi i ból złagodnieje na tyle, że przyjdzie i przebaczenie.
Być może zdarzy się też cud, że będziemy spędzać ze sobą czas bez myślenia o tym, co było. Teraz czy mówimy o tym częściej, czy rzadziej wiem, że na razie te myśli obydwoje mamy w głowie. Bardzo budujące jest dla mnie to, że częściej się przytulamy i uśmiechamy. To, co mnie mocno przygnębia, to że mąż bardzo źle sypia, po 3-4 godziny i wiem, że to moja wina. Bardzo chciałabym mu pomóc, ale nie umiem.
Pavel napisał, że małżeństwo może być nawet lepsze, a przecież wie, co mówi. Przyznam, że trudno mi w to uwierzyć, jednak powtarzam to sobie codziennie.
Dobrego dnia 🙏
Ostatnio zmieniony 15 wrz 2021, 10:26 przez Al la, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie

Caliope
Posty: 1938
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Caliope » 15 wrz 2021, 11:32

Skąd ten pomysł, że to twoja wina, że mąż źle sypia? dziwne to. Jeśli już chcesz coś zrobić podpowiedz by zrobił badania i poszedł do psychologa jeśli zechce. Ile czasu minęło od tej zdrady, chyba już sporo.

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Janieja » 15 wrz 2021, 12:46

Caliope pisze:
15 wrz 2021, 11:32
Skąd ten pomysł, że to twoja wina, że mąż źle sypia? dziwne to. Jeśli już chcesz coś zrobić podpowiedz by zrobił badania i poszedł do psychologa jeśli zechce. Ile czasu minęło od tej zdrady, chyba już sporo.
Caliope, pomysł, a raczej pewność stąd, że wiem, co nie pozwala mu zasnąć i spokojnie spać. Bardzo cierpię widząc jego cierpienie. 😥Nie minął jeszcze rok, to raczej niewiele czasu, żeby zacząć w miarę normalnie funkcjonować. 😔

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Janieja » 04 paź 2021, 16:55

Kochani, czy to, że wierzę, mam nadzieję, pragnę, żeby mąż zdołał mnie jeszcze pokochać jak kiedyś jest zbyt wygórowanym marzeniem? Czy komuś się to zdarzyło? A może w ogóle nie powinnam o tym myśleć, marzyć? Mąż jest dla mnie dobry, choć często w normalnej rozmowie potrafi wtrącić takie zdanie, że od razu obydwoje wiemy, że jego głowa jest wypełniona tymi myślami. Jak powinnam wtedy reagować? Wydaje mi się, że jakby oswajał się z myślą, że coś się zdarzyło i tego nie da się zmienić, a boleć nie przestaje. A ja nadal nie panuję nad poczuciem winy.

Caliope
Posty: 1938
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Caliope » 04 paź 2021, 19:19

Janieja pisze:
04 paź 2021, 16:55
Kochani, czy to, że wierzę, mam nadzieję, pragnę, żeby mąż zdołał mnie jeszcze pokochać jak kiedyś jest zbyt wygórowanym marzeniem? Czy komuś się to zdarzyło? A może w ogóle nie powinnam o tym myśleć, marzyć? Mąż jest dla mnie dobry, choć często w normalnej rozmowie potrafi wtrącić takie zdanie, że od razu obydwoje wiemy, że jego głowa jest wypełniona tymi myślami. Jak powinnam wtedy reagować? Wydaje mi się, że jakby oswajał się z myślą, że coś się zdarzyło i tego nie da się zmienić, a boleć nie przestaje. A ja nadal nie panuję nad poczuciem winy.
To najlepiej wie Bóg, a my do wszystkiego potrzebujemy czasu, raz mniej, raz więcej. Ja nie wiem kiedy u mnie cokolwiek nastąpi, bo minie zaraz dwa lata, a czas leci szybko i zaraz koniec kolejnego roku, syn coraz starszy.

vertigo
Posty: 213
Rejestracja: 30 mar 2018, 10:16
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: vertigo » 04 paź 2021, 19:54

Janieja pisze:
04 paź 2021, 16:55
(..) Mąż jest dla mnie dobry (..)
A to dla Ciebie za mało?
Ludzie robią wszystko, aby siebie samych przekonać, że świat nie wygląda tak, jak wygląda naprawdę.

Pavel
Posty: 3835
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Pavel » 05 paź 2021, 0:09

Janieja pisze:
04 paź 2021, 16:55
Kochani, czy to, że wierzę, mam nadzieję, pragnę, żeby mąż zdołał mnie jeszcze pokochać jak kiedyś jest zbyt wygórowanym marzeniem? Czy komuś się to zdarzyło? A może w ogóle nie powinnam o tym myśleć, marzyć? Mąż jest dla mnie dobry, choć często w normalnej rozmowie potrafi wtrącić takie zdanie, że od razu obydwoje wiemy, że jego głowa jest wypełniona tymi myślami. Jak powinnam wtedy reagować? Wydaje mi się, że jakby oswajał się z myślą, że coś się zdarzyło i tego nie da się zmienić, a boleć nie przestaje. A ja nadal nie panuję nad poczuciem winy.
Lepiej gdyby pokochał cię inaczej niż kiedyś. Mądrzej, dojrzałej.

Tak jak kiedyś się chcąc nie chcąc nie da. Coś po drodze bowiem pękło. Taka hmmm...ciężko to dobrze ubrać w słowa...czystość, niewinność.
I nie da się o tym zapomnieć, chyba że w przypadku sklerozy.

Można natomiast nauczyć się żyć pomimo tego co się stało.
Kochać mądrzej, z większą pokorą, miłosierdziem, zwłaszcza mając na uwadze świadomość własnej słabości, swego udziału w kryzysie. Taką drogą staram się iść i moje doświadczenie mówi, że się da. Zwłaszcza gdy zadba się o swoje i współmałżonka zbiorniki milosci, co by nie stały puste, bo to sprawy nie ułatwia.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Janieja » 05 paź 2021, 7:30

vertigo pisze:
04 paź 2021, 19:54
Janieja pisze:
04 paź 2021, 16:55
(..) Mąż jest dla mnie dobry (..)
A to dla Ciebie za mało?
To bardzo dużo, ale rzeczywiście nie umiem pogodzić się z utratą (na własne życzenie) tego głębokiego, szczerego uczucia. Mieliśmy kryzys i źle się między nami działo, ale wiedziałam, że mąż mnie kocha. A teraz oddałabym wszystko, żeby odzyskać tamten stan i inaczej działać. Brzmi to żałośnie, ale taka jest prawda.

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Janieja » 05 paź 2021, 8:39

Caliope pisze:
04 paź 2021, 19:19
Janieja pisze:
04 paź 2021, 16:55
Kochani, czy to, że wierzę, mam nadzieję, pragnę, żeby mąż zdołał mnie jeszcze pokochać jak kiedyś jest zbyt wygórowanym marzeniem? Czy komuś się to zdarzyło? A może w ogóle nie powinnam o tym myśleć, marzyć? Mąż jest dla mnie dobry, choć często w normalnej rozmowie potrafi wtrącić takie zdanie, że od razu obydwoje wiemy, że jego głowa jest wypełniona tymi myślami. Jak powinnam wtedy reagować? Wydaje mi się, że jakby oswajał się z myślą, że coś się zdarzyło i tego nie da się zmienić, a boleć nie przestaje. A ja nadal nie panuję nad poczuciem winy.
To najlepiej wie Bóg, a my do wszystkiego potrzebujemy czasu, raz mniej, raz więcej. Ja nie wiem kiedy u mnie cokolwiek nastąpi, bo minie zaraz dwa lata, a czas leci szybko i zaraz koniec kolejnego roku, syn coraz starszy.
Wiem, że Bóg wie, ale człowiek jest tylko człowiekiem i ma swoje pragnienia i nadzieje, mimo że jest świadomy swoich grzechów i ułomności.
Caliope, ciesz się synem, bo dorośnie bardzo szybko.

Caliope
Posty: 1938
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy mąż mi kiedyś wybaczy?

Post autor: Caliope » 05 paź 2021, 9:51

Janieja pisze:
05 paź 2021, 8:39
Caliope pisze:
04 paź 2021, 19:19
Janieja pisze:
04 paź 2021, 16:55
Kochani, czy to, że wierzę, mam nadzieję, pragnę, żeby mąż zdołał mnie jeszcze pokochać jak kiedyś jest zbyt wygórowanym marzeniem? Czy komuś się to zdarzyło? A może w ogóle nie powinnam o tym myśleć, marzyć? Mąż jest dla mnie dobry, choć często w normalnej rozmowie potrafi wtrącić takie zdanie, że od razu obydwoje wiemy, że jego głowa jest wypełniona tymi myślami. Jak powinnam wtedy reagować? Wydaje mi się, że jakby oswajał się z myślą, że coś się zdarzyło i tego nie da się zmienić, a boleć nie przestaje. A ja nadal nie panuję nad poczuciem winy.
To najlepiej wie Bóg, a my do wszystkiego potrzebujemy czasu, raz mniej, raz więcej. Ja nie wiem kiedy u mnie cokolwiek nastąpi, bo minie zaraz dwa lata, a czas leci szybko i zaraz koniec kolejnego roku, syn coraz starszy.
Wiem, że Bóg wie, ale człowiek jest tylko człowiekiem i ma swoje pragnienia i nadzieje, mimo że jest świadomy swoich grzechów i ułomności.
Caliope, ciesz się synem, bo dorośnie bardzo szybko.
Cały czas jestem z synem, teraz jeszcze więcej.
Żebym ja mogła zrealizować choć część swoich pragnień byłabym szczęśliwa. Ale to nie się nie da i trzeba z tym żyć.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot], Łasa43 i 24 gości