Prośba o modlitwę i wsparcie

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Mała
Posty: 36
Rejestracja: 02 paź 2017, 13:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Prośba o modlitwę i wsparcie

Post autor: Mała » 10 paź 2017, 10:33

Dzień dobry

Sama nie wiem od czego zacząć, mam gonitwę myśli i ból rozdzierający każdą cząstkę mojego ciała. Jestem mężatką 17 lat. Mamy dwójkę dzieci. Mniej więcej od stycznia w moim małżeństwie pojawił się potężny kryzys. Po bezsensownej kłótni mąż zdecydował, że chce odejść. Wtedy nie rozumiejąc zbyt wiele ubłagałam go żeby został do końca roku szkolnego ze względu na dzieci. Sama w tym czasie starałam się przeanalizować wszystkie błędy jakie popełniłam i w miarę możliwości naprawić je. Starałam się też modlić ze wszystkich sił, choć wiele razy sił brakowało. Potem nadszedł okres wakacji, mąż zdecydował się z nami wyjechać. Nie był to dobry czas, byłam odrzucana, obrażana i poniżana. Po powrocie poprosiłam Męża aby odszedł, lub ratował ze mną małżeństwo. Zdecydowaliśmy, że pójdziemy na terapię małżeńską. Mąż nie miał specjalnej ochoty jednak był to mój warunek wspólnego mieszkania. W międzyczasie dowiedziałam się wielu przykrych rzeczy. Okazało się, iż mąż ma kochankę i dziecko. Podejrzewałam to już wcześniej jednak nie chciałam wierzyć własnej intuicji. Emocji związanych z tymi faktami nie da się opisać. Tylko modlitwa pomogła mi przeżyć. Obecnie mąż nie chce odchodzić ale też nie chce być ze mną. Jest opryskliwy, rani mnie i krzywdzi.Mimo wszystkich starań z mojej strony sytuacja nie ulega zmianie. Nie mam już siły. Jestem bliska poddania się. Co robić kiedy słabnę i nawet na modlitwę powoli brakuje sił? Proszę o wsparcie i modlitwę.

jacek-sychar
Posty: 6466
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o modlitwę i wsparcie

Post autor: jacek-sychar » 10 paź 2017, 11:54

Witaj Mała na naszym forum.

Cóż, chciałoby się rzec, nasz sycharowski standard. Ale tylko my wiemy, ile sił kosztuje taka sytuacja.

Prawdopodobnie Twój mąż sam nie może się uporać z sytuacją, w której się znalazł. Będąc opryskliwy udaje, że jest taki, bo Ty jesteś zła. W ten sposób on próbuje sam przed sobą udowodnić, że nie jest taki zły, tylko musiał się zachować w taki sposób. Będą pewnie jeszcze tłumaczenia, że on wcale nie rani dzieci, ble, ble, ble, ...

Cóż, Ci można powiedzieć. Staraj się być silna. Niezależnie od tego, jak Twoja sytuacja będzie wyglądała, Ty musisz mieć teraz siły za dwoje. Dzieci prawdopodobnie zostaną z Tobą. Ich wiek pozwala przypuszczać, że spotkasz się z ich wielkim buntem.
Zapraszamy do naszych ognisk. Ich lista jest tutaj:
http://sychar.org/ogniska/

Polecam również czytanie książek dotyczących naszej sytuacji. Czasami zrozumienie mechanizmów działania zdradzaczy, czy osób zdradzonych, pozwala lepiej "pozbierać" się w swoim życiu. Przynajmniej mi to bardzo pomogło.
Lista polecana przez nas jest tutaj:
viewtopic.php?f=10&t=383
Jest długa, ale każdy może wybrać coś dla siebie.
Pozycje najważniejsze, są na początku każdego rozdziału.

Pisząc na naszym forum pamiętaj też, że internet nie jest anonimowy. Dlatego staraj się nie podawać szczegółów, które umożliwiłyby identyfikacje Ciebie i Twojej rodziny.

Mała
Posty: 36
Rejestracja: 02 paź 2017, 13:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o modlitwę i wsparcie

Post autor: Mała » 10 paź 2017, 12:46

Dziękuję za odpowiedź i za listę lektur.

Niektóre z nich już przeczytałam i staram się wprowadzać w życie.

Zastanawiam się nad podjęciem decyzji za nas dwoje. Myślę o tym aby powiedzieć mężowi żeby się wyprowadził. Jest mi bardzo ciężko. Z jednej strony chciałabym żyć spokojnie, z drugiej boję się przyszłości i samotności. Cały czas też myślę, że to jednak mój mąż, że nie potrafię powiedzieć odejdź i definitywnie się odciąć. Nie mam jednak siły na pracę nad sobą, na zajęcie się dziećmi. Kryzys zdominował całe moje życie.

jacek-sychar
Posty: 6466
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o modlitwę i wsparcie

Post autor: jacek-sychar » 10 paź 2017, 13:18

Mała

Większość z nas miała takie obawy. Strach przed samotnością, przed przyszłością, czy damy sobie radę.
Potem okazuje się, że często radzimy sobie sami dużo lepiej, niż wcześniej, gdy musieliśmy jeszcze "wisieć" na współmałżonku.
Czasami niektórym tak robi się dobrze, że już nawet nie chcą powrotu małżonka. Bo boją się ponownie konieczności ustalania wspólnego życia.
Ale o tym teraz nie myśl. Teraz ważna jest chwila bieżąca.
Na przeszłość nie masz wpływu, bo już się zdarzyła.
Na przyszłość nie masz wpływu, bo to dopiero będzie.
Masz wpływ tylko na teraz i na siebie.

Wyprowadzka męża na pewno wiele spraw uprości, ale jednocześnie ... skomplikuje. Po wyprowadzce powrót jest zwykle trudniejszy. Rozstanie staje się faktyczne.

Mała
Posty: 36
Rejestracja: 02 paź 2017, 13:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o modlitwę i wsparcie

Post autor: Mała » 10 paź 2017, 13:36

Jacku

Jak wstać na nogi? Jak zacząć żyć własnym życiem? Jak przemieniać się dla Boga i samej siebie? Tak bardzo tego chcę a tak trudno zacząć. Nie znajduję żadnego punktu zaczepienia. Jedyne co przychodzi mi do głowy to nie mam siły....

Sychar bardzo mi pomógł, wiele razy chciałam powiedzieć dość... ale czytając świadectwa i rady myślałam sobie jeszcze nie teraz, jeszcze nie ten moment. Aż wczoraj ponownie złapałam doła. Mąż był odwiedzić swoje dziecko i niby o tym wiedziałam i to była moja decyzja aby zaakceptować obecny stan rzeczy. Wiem, że dałabym radę mając w nim jakiekolwiek wsparcie. Z jego strony napotykam jednak na gruby mur. Mówi, że z matką dziecka nic go już nie łączy. Trudno jednak w to wierzyć widząc takie a nie inne zachowanie.

jacek-sychar
Posty: 6466
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o modlitwę i wsparcie

Post autor: jacek-sychar » 10 paź 2017, 13:54

Mała

Wiem, co czujesz, bo 7 lat temu sam byłem w tym samym miejscu. Ja zbyt długo rozpaczałem i próbowałem po ludzku rozwiązać temat. Myślałem że ja sam potrafię coś naprawić. Okazało się, że potrafię naprawiać tylko siebie.
Też rozdrapywałem rany, gdy wiedziałem, że żona spotyka się z kowalskim. I co to dało? Nic. Dopiero gdy przestałem się interesować co robi żona pozwoliło mi jakoś stanąć na nogi.
Zająłem się najmłodszym synem. Jestem dość wyjątkowy, bo jako jeden z nielicznych facetów miałem pod opieką najmłodsze dziecko (wtedy 13 letnie). Pierwsza klasa gimnazjum. Oj działo się. Po kilku miesiącach pojawiła się i najstarsza córka, która wtedy była w klasie maturalnej i nagle okazało się, że wolność nie jest tak słodka, jak jej się początkowo wydawało. Nie miałem na nic czasu. Tylko gotowanie jedzenia i pomoc w nauce córce i synowi. Ale to było dla mnie dobre, bo wreszcie nie miałem za dużo czasu na myślenie.
Dlatego musisz znaleźć jakiś swój sposób na życie. Czymś postaraj się zająć (jak jeszcze Ci coś go zostanie po zajmowaniu się domem i dziećmi). Pamiętaj, że za kilka lat zostaniesz sama (lub z mężem :P ). Dzieci odejdą.
Ja już od 1,5 roku jestem całkiem sam. Pierwszy miesiąc był straszny. Odbijałem się od ścian. Potem przyszedł spokój. Mam swoje zajęcia.

Piszesz o dołach. Jakiś czas temu pisałem, że wychodzenie z kryzysu i jazda samochodem z Zakopanego do Krakowa. Co chwila jakieś górki i doliny. Czasami chwila spokoju (to okolice Nowego Targu). a potem jeszcze przed nami Beskid Wyspowy i Średni (inaczej Makowski). Mi już minęło 7 lat. Wydaje mi się, że jestem "stabilny emocjonalnie", a też czasami zdarzają się gorsze dni. Przychodzi jakaś żałość, smutek. Ale kiedyś to był stan permanentny. Teraz tylko chwile.

Dlatego zapraszam Cię do naszych ognisk. Tam spotkasz ludzi tak samo pokiereszowanych przez życie. Zobaczysz, że oni od razu Cię zrozumieją. Inni będą Cię pocieszać "jeszcze sobie kogoś znajdziesz" lub "jeszcze ułożysz sobie życie". Nie przejmuj się tym. Po jakimś czasie przestaną. Nikt, kto nie przeszedł czegoś takiego, nie potrafi zrozumieć nas, porzuconych. Spotkasz wielu ekspertów, którzy będą Ci polecali, jak masz żyć. Ale to jest Twoje życie i Ty musisz podejmować decyzję, bo skutki ich sama poniesiesz.

Niedługo (już za rok) będą kolejne wakacje z Sycharem. Tam przez tydzień będziemy tylko ze sobą. Nie rozumiałem tego, ale błyskawicznie wszyscy się rozumieją. Zwykle mamy te same problemy (z małżonkami, z dziećmi, z brakiem pieniędzy, brakiem pomocy, samotnością, ...). Wymieniamy się więc swoimi doświadczeniami pokonywania kolejnych barier.
Ogólnie da się żyć.
Tylko niestety trzeba przejść pierwszy, najtrudniejszy okres. A to jeszcze przed Tobą. :?

Obrączka
Posty: 28
Rejestracja: 10 maja 2017, 18:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o modlitwę i wsparcie

Post autor: Obrączka » 10 paź 2017, 19:30

Jacku ze wszystkim się zgadzam co piszesz . Mała ciężko coś doradzić jak żyć , zachowywać się po tym wszystkim . Każdy szuka własnego sposobu . Teraz musisz mieć osoby do których się zwrócisz o taką zwykłą pomoc , o zwyczajne wygadanie się , o wsparcie , bardzo dużo to pomaga . I po ........ będzie lepiej tak jak Jacek pisze .

Mała
Posty: 36
Rejestracja: 02 paź 2017, 13:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o modlitwę i wsparcie

Post autor: Mała » 10 paź 2017, 19:44

Dziękuję za odpowiedź, sama jeszcze nie wiem ci zrobić. Rozum podpowiada jedno, serce drugie. I tak sobie myślę, że Pan Bóg zdecyduje co dalej. Tylko czasami trudno czekać i nie dać się ponieść emocjom. A emocje są i to bardzo silne. I tak rozważam - z jednej strony sakrament małżeństwa a z drugiej ból i zdrowie które podupada. I strach o wszystko również o sytuację finansową. Co do bliskich którym mogę się wygadać to nie ma ich wielu, dlatego postanowiłam tu opisać swoją sytuację. Dziękuję za wsparcie

bosa
Posty: 340
Rejestracja: 29 sty 2017, 22:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o modlitwę i wsparcie

Post autor: bosa » 10 paź 2017, 22:40

Mała pisze:
10 paź 2017, 12:46
Dziękuję za odpowiedź i za listę lektur.

Niektóre z nich już przeczytałam i staram się wprowadzać w życie.

Zastanawiam się nad podjęciem decyzji za nas dwoje. Myślę o tym aby powiedzieć mężowi żeby się wyprowadził. Jest mi bardzo ciężko. Z jednej strony chciałabym żyć spokojnie, z drugiej boję się przyszłości i samotności. Cały czas też myślę, że to jednak mój mąż, że nie potrafię powiedzieć odejdź i definitywnie się odciąć. Nie mam jednak siły na pracę nad sobą, na zajęcie się dziećmi. Kryzys zdominował całe moje życie.
Mała,Twój mąż już podjął decyzję, kiedy zdecydował się na kochankę. Więc jeśli podejmiesz decyzję to za siebie, Ty jesteś ważna.
Posłuchaj ks Dziewieckiego ze strony Sycharu na youtubie. Myślę że cokolwiek tu napiszemy, Ty sama do tego dojdziesz,ale dopiero jak przyjdzie Twój czas... na razie jest ból ,cierpienie, nóż w sercu i niedowierzanie...daj sobie czas na żałobę, nie tłum tego, płacz, krzycz,wołaj do Boga...
Ja pierwsze dwa tygodnie,żyłam jak robot, niewiele z tego pamiętam,prawie nie jadłam, nie spałam ,miałam jedynie siłę by czytać Forum ..
Kocham Cię Panie, i jedyna łaska o jaką Cię proszę ,to kochać Cię wiecznie.. św.Jan Maria Vianney

twardy
Posty: 1708
Rejestracja: 11 gru 2016, 17:36
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o modlitwę i wsparcie

Post autor: twardy » 10 paź 2017, 22:50

bosa pisze:
10 paź 2017, 22:40
Ja pierwsze dwa tygodnie,żyłam jak robot, niewiele z tego pamiętam,prawie nie jadłam, nie spałam ,miałam jedynie siłę by czytać Forum ..
Miałem dokładnie tak samo, dlatego mówię, że forum uratowało mi życie. :)

Mała
Posty: 36
Rejestracja: 02 paź 2017, 13:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o modlitwę i wsparcie

Post autor: Mała » 11 paź 2017, 9:02

Dziękuję za słowa wsparcia

cały czas myślę, czy mnie na to stać - na podjęcie decyzji, czy mam prawo pozbawiać dzieci codziennej obecności ojca, czy mogę kończyć małżeństwo, czy to nie błąd. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie potrafię powiedzieć idź już nic do ciebie nie czuję. I modlę się Panie Ty to rozwiąż bo ja nie jestem w stanie.
Powiedzcie proszę, czy ktoś z Was sam zakończył małżeństwo? Jak to się odbyło? Czy nie było wyrzutów sumienia?

Mała
Posty: 36
Rejestracja: 02 paź 2017, 13:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Prośba o modlitwę i wsparcie

Post autor: Mała » 11 paź 2017, 9:50

Witajcie
wczoraj odważyłam się opowiedzieć o mojej sytuacji, jednak swój post wkleiłam w złym miejscu, oto link do niego
viewtopic.php?f=13&t=420

proszę napiszcie czy ktoś odważył się sam zdecydować o separacji, czy to oznacza dojrzałą, stanowczą miłość.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8202
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o modlitwę i wsparcie

Post autor: Nirwanna » 11 paź 2017, 11:14

Mała,
Moderatorzy mają możliwość przenieść Twój wątek.
I tak teraz zrobię, będzie większa czytelność :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Mała
Posty: 36
Rejestracja: 02 paź 2017, 13:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o modlitwę i wsparcie

Post autor: Mała » 11 paź 2017, 12:04

Nirwana bardzo dziękuję

Estera
Posty: 24
Rejestracja: 09 lut 2017, 20:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o modlitwę i wsparcie

Post autor: Estera » 11 paź 2017, 23:04

Ja wierzę, że jesli Bóg dopuszcza w naszym życiu trudne doświadczenia to tylko dlatego, że potrafi wyprowadzić z tego dobro. Uczę się zatem dziękować Bogu za wszystko co mnie spotyka. I choć moja sytuacja życiowa się nie zmieniła to zmieniło sie moje serce - jest w nim pokój i radość. Jest to tak wielka przemiana, ze gdyby mi to ktos powiedział 3 lata temu to nie uwierzylabym. Nie zdziwię się zatem, jeśli mi nie uwierzysz, że u Ciebie też to może się zdarzyć.
Też miałam dylemat co zrobić, oczekiwalam wskazowek od innych... A teraz nie muszę pytać - widzę jak powinnam postapic. Cieszę się, że dałam sobie czas i nie podejmowalam decyzji, gdy nie byłam jeszcze na to gotowa.
Sporo miejsca zajeloby opisywanie mojej historii, więc nie zrobię tego.
Jeśli mogę Ci cos zaproponować, to żebyś znalazła sobie jakąś grupę osób, z którymi będziesz się regularnie spotykać. Może to byc związane z Twoim hobby lub wspólnota koscielna (ze wskazaniem na to drugie). Chodzi o to, żebyś zobaczyla, ze toczy sie rowniez inne zycie, Twoj dom to nie jest caly swiat. I zebys zaczela mieć inne sprawy, nie myślała tylko o swoim mężu. I żebyś mogla korzystać ze wsparcia innych osób, nie była zależna od hojności męża... Nie wymienię tu wszystkich pozytywnych efektów obrania takiej taktyki, ale to sama potem zobaczysz. Tu często pisze się o tym, żeby przestać ,,wisieć,, na współmałżonku i na prawdę nie bez powodu.
Jeszcze tak troche żartobliwie napiszę, że mężczyźni mają duszę zdobywcy i lubią gonić króliczka...
Zatem moja propozycja - zawierzyć Jezusowi przyszłość małżeństwa i otworzyć się na innych ludzi. To pierwszy krok.
Szczęść Boże!

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości