Brak bliskości w małżeństwie od 3 lat

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Szthur
Posty: 48
Rejestracja: 06 lis 2020, 22:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak bliskości w małżeństwie od 3 lat

Post autor: Szthur » 25 lut 2021, 4:54

Majka o to już na początku pytałem...
U mnie tak było/jest. Do urodzenia się pierwszego dziecka "sielankowo". Później z dnia na dzień gorzej. Dziecko...rodzicielstwo dla żony jest na pierwszym miejscu. I nie mówię egoistycznie, zapatrzony w siebie ale...
Od urodzenia się pierwszego dziecka udało się mi raz jeden namówić żonę na wyjście z domu bez dzieci (sylwester u znajomych 300m od domu)...
Od początku dziecko z nami w łóżku "łatwiej karmić itd" Choć najmłodszego karmiła 3 miesiące, ma 3 lata i śpi z mamą... Tata już nawet nie liczę od ilu lat śpi sam...
Po latach walki poddałem się. Wiem mało męsko ale brakowało mi wszystkiego jakiejkolwiek bliskości żony (nie tylko seksu choć ja "dotykowiec" miałem mniej niż mąż od Caliope "dostawał" jak pisała w tym wątku wyżej), wspólnego czegokolwiek- rozmowy, lampki wina, filmu, spaceru, wspólnego posiłku...
Poszedłem w pracę, tak mega, bywały dni po 14 godz poza domem. Bo tam miałem z kim porozmawiać, ktoś docenił, zapytał co słychać... Później tam była dziewczyna która złożyła mi życzenia na Święta (tak tego od żony też zabrakło). Bywało że mogłem być w domu po 8-9 godzinach pracy ale wracać na "poligon" jako mięso armatnie... Miałem swoją oazę poza domem, ta dziewczyna tam mnie znalazła. Celowo nie piszę kowalska bo zdrada zakończyła się na przytuleniu i komunikatorze... Ale mogło być dużo gorzej...

12 lat po ślubie gdzie kocham w które wierzę nie słyszałem od 7 lat, a gdzie kochany nie czuje się jeszcze dłużej. Nie mówię że nie byłem kochany ale nie czułem i nie czuje tego do dziś

Pomyśl gdzie w Twoim małżeństwie jest mąż, wraca do domu czy na poligon (i nie chodzi o walkę przy obowiązkach rodzicielskich), czeka na Niego żona z "cześć kochanie jak w pracy" czy "weź dziecko, zrób to i tamto" zanim pomyśli o kawie czy obiedzie...mogę tak długo ale chyba rozumiesz sens...

Szthur
Posty: 48
Rejestracja: 06 lis 2020, 22:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak bliskości w małżeństwie od 3 lat

Post autor: Szthur » 25 lut 2021, 5:01

Caliope pisze:
24 lut 2021, 23:27
Jak u mnie, priorytet praca, przed ślubem było pięknie, a po urodzeniu dziecka pyk i inny człowiek. Ani pomocy przy dziecku, ani dbania o mnie. Tylko praca, a ja musiałam wszystko ogarnąć sama, w depresji i jeszcze miałam podczas dnia gdzie nie spałam wcale, się rozwijać. A bliskość, to padła, bo nie miałam siły walczyć, a tylko przeżyć kolejny dzień .
Jestem pewny że moja żona napisała by to samo. No może pomoc przy dziecku zauważyła...
Tyle że to Jej punkt widzenia...
Tu piszesz o Swoim widzeniu ale gdzie w tym "oczy męża"... Absolutnie nie bronię Go ani Ciebie nie potępiam... Ale tego brakuje w małżeństwach... Spojrzenia oczami drugiej strony

Bławatek
Posty: 466
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Brak bliskości w małżeństwie od 3 lat

Post autor: Bławatek » 25 lut 2021, 7:54

Szthur, dobrze zobaczyć opis życia z drugiej strony. Ale - zawsze jest jakieś ALE😀 (mój mąż pewnie podpisałby się pod Twoimi słowami) - niestety czasami panów przerasta wzięcie odpowiedzialności za rodzinę, dziecko i dlatego uciekają w pracę, hobby (tak było u mojego męża - ja chciałam wychodzić, wspólnie spędzać czas, ale on był tak długo sam zanim mnie poznał, że nie umiał się przestawić, wybierał samotność. Czasami kobieta zafiksuje się w opiece nad dzieckiem i odtrąca męża, czasami dziecko jest z "problemami" i opieka nad nim sprawia trudność, rodzic (najczęściej matka) bywa wykończony i jak brakuje wsparcia czy zrozumienia drugiego rodzica to już zaczyna się źle dziać.

Poza tym brak dobrej komunikacji, rozmów, wyrażania swoich potrzeb (największy problem u mojego męża - po odejściu sam to przyznał) powoduje, że ludzie się oddalają. I nawet gdy jednej stronie to przeszkadza to ciężko coś zmieniać gdy druga nie chce wyjść ze swojej strefy komfortu.

Niestety dzisiejszy świat ze swoim innym podejściem do życia (kult jednostki, własnego ja), do wartości (po co mieć jednego małżonka, trzeba myśleć o swoim szczęściu) sprawia, że ludzie zachłystuja się wolnością wyborów, często nie potrafią się przeciwstawiać temu co prowadzi na manowce (ludzie Sycharu mają jeszcze odwagę powiedzieć "nie" i żyć zgodnie z wartościami "nie tego świata").

Caliope
Posty: 1021
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Brak bliskości w małżeństwie od 3 lat

Post autor: Caliope » 25 lut 2021, 9:30

Szthur pisze:
25 lut 2021, 5:01
Caliope pisze:
24 lut 2021, 23:27
Jak u mnie, priorytet praca, przed ślubem było pięknie, a po urodzeniu dziecka pyk i inny człowiek. Ani pomocy przy dziecku, ani dbania o mnie. Tylko praca, a ja musiałam wszystko ogarnąć sama, w depresji i jeszcze miałam podczas dnia gdzie nie spałam wcale, się rozwijać. A bliskość, to padła, bo nie miałam siły walczyć, a tylko przeżyć kolejny dzień .
Jestem pewny że moja żona napisała by to samo. No może pomoc przy dziecku zauważyła...
Tyle że to Jej punkt widzenia...
Tu piszesz o Swoim widzeniu ale gdzie w tym "oczy męża"... Absolutnie nie bronię Go ani Ciebie nie potępiam... Ale tego brakuje w małżeństwach... Spojrzenia oczami drugiej strony
Ja ci chętnie napiszę punkt widzenia mojego męża. A więc ja zajmuję się dzieckiem i domem, on nie pomaga, bo on zarabia i czego ja chcę więcej. No przecież chodzi do pracy, nie pije, nie bije, to są jego słowa. Takie miał wzorce w swoim domu, na terapię już nie pójdzie i ja sama muszę nawet jego ogarnąć.

Caliope
Posty: 1021
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Brak bliskości w małżeństwie od 3 lat

Post autor: Caliope » 25 lut 2021, 9:53

Żeby u mnie tak było, że mąż poczuł się odrzucony, to byłabym szczęśliwa. On w pracy, ja w domu i kontrole, czy ja wszystko dobrze zrobiłam. Byłam w depresji, to jeszcze musiałam się spinać i miałam awantury, że chce odpocząć. Najpierw obowiązki, potem przyjemności, tylko tych drugich nigdy nie było. Jak zaczęły się klopoty finansowe, to już nie było nawet spaceru we dwoje, bo szkoda paliwa i kasy na to. Potrzebowałam pomocy i nigdy jej nie dostałam, nie miałam siły nawet prosić, bo ja to wszystko muszę sama, bo będę się wstydzić, że czegoś nie potrafię.

A.zelia
Posty: 169
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Brak bliskości w małżeństwie od 3 lat

Post autor: A.zelia » 25 lut 2021, 9:59

Mąż mówi że im był milszy dla mnie to ja byłam bardziej niemiła i lepiej mu jest jak on jest "zły"
Nie odniosłaś się do tego, ale to nieważne - odpowiedz SOBIE czy w tym aby nie ma racji. Sama byłam kiedyś w tej sytuacji (nie w związku, tylko jak mi się wtedy wydawało w przyjaźni) - ale ja nie byłam ta zła tylko potem zaprzestałam i "przyjaźń" się skończyła. Tu może być tak samo, dawcy w końcu tracą cierpliwość. Przemyśl to.
A czy mąż chciał mieć dzieci czy raczej byla to Twoja inicjatywa?
A to jest aku=rat dobre pytanie.

Szthur
Posty: 48
Rejestracja: 06 lis 2020, 22:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak bliskości w małżeństwie od 3 lat

Post autor: Szthur » 25 lut 2021, 10:11

Tak Bławatniku czasami przerasta a czasami nie mają na to miejsca. Czasami nie potrafią a czasami potrzebują więcej czasu. Czasami mają to gdzieś a czasami mimo starań nie udaje im się to...
Czasami dziecko wymagające więcej lub innej uwagi nie jest odrzucane bo jest takie tylko ojciec nie umie i nie wie jak się zająć takim dzieckiem.
Tak dobra komunikacja jest ważna i dobra wola z obu stron. Bo czasem wyrażane potrzeby są później wykorzystywane przeciwko małżonkowi "na złość", a czasem gest miłości i życzliwości wobec małżonka jest traktowany jak próba kupienia sobie czegoś...
Chyba uciekamy od wątku bohaterki 🤷‍♂️

vertigo
Posty: 155
Rejestracja: 30 mar 2018, 10:16
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak bliskości w małżeństwie od 3 lat

Post autor: vertigo » 25 lut 2021, 11:26

Caliope pisze:
25 lut 2021, 9:30
Ja ci chętnie napiszę punkt widzenia mojego męża.
Czy "od zawsze" miał taki punkt widzenia? Czy zmienił go po ślubie?
Caliope pisze:
25 lut 2021, 9:30
A więc ja zajmuję się dzieckiem i domem, on nie pomaga, bo on zarabia i czego ja chcę więcej.
Rozmawialiście przed ślubem, jak chcecie ułożyć swoje wspólne życie, sprawy finansów, podział obowiązków, zwłaszcza jak pojawi się dziecko/dzieci, Twój powrót do pracy (lub nie), itd?
Caliope pisze:
25 lut 2021, 9:30
Takie miał wzorce w swoim domu
Od kiedy zaczęło Ci to przeszkadzać?
Ludzie robią wszystko, aby siebie samych przekonać, że świat nie wygląda tak, jak wygląda naprawdę.

Szthur
Posty: 48
Rejestracja: 06 lis 2020, 22:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak bliskości w małżeństwie od 3 lat

Post autor: Szthur » 25 lut 2021, 12:14

Caliope pisze:
25 lut 2021, 9:30
Szthur pisze:
25 lut 2021, 5:01
Caliope pisze:
24 lut 2021, 23:27
Jak u mnie, priorytet praca, przed ślubem było pięknie, a po urodzeniu dziecka pyk i inny człowiek. Ani pomocy przy dziecku, ani dbania o mnie. Tylko praca, a ja musiałam wszystko ogarnąć sama, w depresji i jeszcze miałam podczas dnia gdzie nie spałam wcale, się rozwijać. A bliskość, to padła, bo nie miałam siły walczyć, a tylko przeżyć kolejny dzień .
Jestem pewny że moja żona napisała by to samo. No może pomoc przy dziecku zauważyła...
Tyle że to Jej punkt widzenia...
Tu piszesz o Swoim widzeniu ale gdzie w tym "oczy męża"... Absolutnie nie bronię Go ani Ciebie nie potępiam... Ale tego brakuje w małżeństwach... Spojrzenia oczami drugiej strony
Ja ci chętnie napiszę punkt widzenia mojego męża. A więc ja zajmuję się dzieckiem i domem, on nie pomaga, bo on zarabia i czego ja chcę więcej. No przecież chodzi do pracy, nie pije, nie bije, to są jego słowa. Takie miał wzorce w swoim domu, na terapię już nie pójdzie i ja sama muszę nawet jego ogarnąć.
Znam te "jego słowa". Sam gdy czarka goryczy się przelała to powiedziałem. Dodałem jeszcze że jak tylko się da ogarniam jazdę samochodem do lekarzy, zajęcia dodatkowe czy zakupy. Znam te słowa i wiem że bolą... Tyle że te słowa u mnie były już wentylem. Tak schodziłem z tych wszystkich złych emocji.
Wiem że źle i niepotrzebnie ale wiem to teraz.

Masz pewność że się tak nie poczuł...to że nie powiedział to jeszcze nic nie znaczy. Ty też potrzebowałaś pomocy i nie poprosiłaś. Bo wstydziłabyś się...
To absolutnie żaden atak z mojej strony... Wyłącz emocje i spróbuj tak popatrzeć że to Twój syn tak się zachowuje jak Twój mąż a synowa jak Ty... Znajdziesz argumenty na obronę "syna"?
"Zmęczony po pracy, ledwo żyje a żona suszy mu głowę dzieckiem. Ja sama musiałam sobie radzić i jak widać żyjemy"
Czy może bliżej Ci do wersji "synu weź się za siebie i pomóż żonie bo widzisz że nie daje rady"
I tu nie ma jednej dobrej odpowiedzi bo oboje w imię miłości powinni pomóc współmałżonkowi...

Majka
Posty: 35
Rejestracja: 11 gru 2020, 20:33
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Brak bliskości w małżeństwie od 3 lat

Post autor: Majka » 25 lut 2021, 12:42

A.zelia pisze:
25 lut 2021, 9:59
Mąż mówi że im był milszy dla mnie to ja byłam bardziej niemiła i lepiej mu jest jak on jest "zły"
Nie odniosłaś się do tego, ale to nieważne - odpowiedz SOBIE czy w tym aby nie ma racji. Sama byłam kiedyś w tej sytuacji (nie w związku, tylko jak mi się wtedy wydawało w przyjaźni) - ale ja nie byłam ta zła tylko potem zaprzestałam i "przyjaźń" się skończyła. Tu może być tak samo, dawcy w końcu tracą cierpliwość. Przemyśl to.
A czy mąż chciał mieć dzieci czy raczej byla to Twoja inicjatywa?
A to jest aku=rat dobre pytanie.
To jest faktycznie trudne pytanie i byc może faktycznie trochę tak było, ale tylko w pewnym stopniu. Dziecko faktycznie ja bardziej chciałam niż on i faktycznie to była moja decyzja - on może rzeczywiście nie był na to jeszcze gotowy... Jestem taka że faktycznie lubię decydować a on z reguły się podporządkowuje bo jest zachowawczy w życiu. Zawsze lubi tak jak jest i nie dąży do zmian. Ja uznałam że to dobry czas na dziecko. Było 2 lata po ślubie i akurat miałam czas żeby je wychować bo rzuciłam pracę żeby za jego praca jechać na drugi koniec Polski. Nie wiedziałam czy tam uda mi się coś znaleźć więc stąd decyzja o dziecku, poza tym wiedziałam że pragnę być mamą.
Mąż twierdzi że wcześnie bez szemrania pomagał w tym o co go prosiłam a teraz zaczal się stawiać i bronić stanowczo przed pracą w domu np. mówił że np nie zrobi i koniec. Tak samo z decydowaniem o sobie stwierdził że ograniczyłam mu jego wolnosc. Powiedziałam mu że może robić co chce, chodzić gdzie chce, tylko żeby mnie przytulil.... Wczoraj odważyłam się porozmawiać z mężem to powiedział mi że on chciałby przychodzić do domu żeby odpocząć i że tego mu ostatnimi czasy brakowało bo zawsze było coś do zrobienia. Wtedy zapytałam go czy wczoraj odpoczął po pracy? To na to rzekł że tak - odpoczal. Na co ja powiedziałam że skoro Twoja potrzeba została zaspokojona to może warto zastanowić się co z moimi potrzebami bo moje potrzeby też są wazne. Wraca do łóżka o północy - czyli odpoczął przed telewizorem po pracy ale oczywiście moich potrzeb nie zaspokoił. Położył się bez przytulenia się.... Ehhh

Majka
Posty: 35
Rejestracja: 11 gru 2020, 20:33
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Brak bliskości w małżeństwie od 3 lat

Post autor: Majka » 25 lut 2021, 12:55

wigton pisze:
24 lut 2021, 23:43
A czy mąż chciał mieć dzieci czy raczej byla to Twoja inicjatywa? Dziwię się, że mąż stwierdził, że eho zgoda na małżeństwo było pomyłką skoro tak się zachowywał. Przepraszam, ze spytam bo być może ktoś to juz uczynił, ale czy jesteś pewna ze mąż po urodzeniu dziecka badz trochę wcześniej nie poznał innej kobiety?
Nie mam pewności co do tego. Mąż ma w pracy mnóstwo kobiet i poznaje wiele ludzi, z wieloma osobami współpracuje. Zastanawiam się i nie mogę sobie tego wyobrazić czy przy tak odpowiedzialnej pracy miałby czas na takie gierki. Wczoraj powiedziałam mu wprost że jego zachowanie świadczy o tym że albo kogoś ma albo jest inny poważny problem. Powiedziałam mu że dla mnie zdrada to koniec naszej rodziny i naszego poukładanego życia. On na to że wie i że już mu mówiłam. Gdy zapytałam skąd ten brak seksu to on powiedział że jemu niepotrzebny sex bo napięcie mu się rozładowuje samo w nocy jak śpi....

Majka
Posty: 35
Rejestracja: 11 gru 2020, 20:33
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Brak bliskości w małżeństwie od 3 lat

Post autor: Majka » 25 lut 2021, 13:08

Szthur pisze:
25 lut 2021, 4:54
Majka o to już na początku pytałem...
U mnie tak było/jest. Do urodzenia się pierwszego dziecka "sielankowo". Później z dnia na dzień gorzej. Dziecko...rodzicielstwo dla żony jest na pierwszym miejscu. I nie mówię egoistycznie, zapatrzony w siebie ale...
Od urodzenia się pierwszego dziecka udało się mi raz jeden namówić żonę na wyjście z domu bez dzieci (sylwester u znajomych 300m od domu)...
Od początku dziecko z nami w łóżku "łatwiej karmić itd" Choć najmłodszego karmiła 3 miesiące, ma 3 lata i śpi z mamą... Tata już nawet nie liczę od ilu lat śpi sam...
Po latach walki poddałem się. Wiem mało męsko ale brakowało mi wszystkiego jakiejkolwiek bliskości żony (nie tylko seksu choć ja "dotykowiec" miałem mniej niż mąż od Caliope "dostawał" jak pisała w tym wątku wyżej), wspólnego czegokolwiek- rozmowy, lampki wina, filmu, spaceru, wspólnego posiłku...
Poszedłem w pracę, tak mega, bywały dni po 14 godz poza domem. Bo tam miałem z kim porozmawiać, ktoś docenił, zapytał co słychać... Później tam była dziewczyna która złożyła mi życzenia na Święta (tak tego od żony też zabrakło). Bywało że mogłem być w domu po 8-9 godzinach pracy ale wracać na "poligon" jako mięso armatnie... Miałem swoją oazę poza domem, ta dziewczyna tam mnie znalazła. Celowo nie piszę kowalska bo zdrada zakończyła się na przytuleniu i komunikatorze... Ale mogło być dużo gorzej...

12 lat po ślubie gdzie kocham w które wierzę nie słyszałem od 7 lat, a gdzie kochany nie czuje się jeszcze dłużej. Nie mówię że nie byłem kochany ale nie czułem i nie czuje tego do dziś

Pomyśl gdzie w Twoim małżeństwie jest mąż, wraca do domu czy na poligon (i nie chodzi o walkę przy obowiązkach rodzicielskich), czeka na Niego żona z "cześć kochanie jak w pracy" czy "weź dziecko, zrób to i tamto" zanim pomyśli o kawie czy obiedzie...mogę tak długo ale chyba rozumiesz sens...
Jak wraca do domu to faktycznie czasem się zdarza że jest poligon. Ale tak chyba jest w każdym malzenstwie że jak jest dziecko, dom, pranie, sprzątanie, gotowanie to trzeba czasem w tym pomóc. Nie chciałam być we własnym domu niewolnica, angażowałam go do pomocy, a to mu się nie podobało bo on chciał głównie odpoczywać i byl zły gdy kazałam mu coś robic. Chciałam by się nauczył że każdy ma ten sam wkład w opiekę nad dzieckiem i w pracę w domu. I ja ten poligon musiałabym ogarniać sama a on zadowolony by odpoczywał. Dziecko od 3 lat śpi samo, przesypia cala noc. Jak była malutka faktycznie w łóżku spala między nami. Co do wyjścia razem to ja mam inicjatywę mąż raczej nie przejawia chęci żeby ze mną gdzieś iść sam na sam i nie proponuje mi "randek". Także u nas to nie ten trop, choć kwestie poligonu pewnie muszę przepracować....choć boje się tego że nauczy się nic nie robić a ja się wykończenia ze wszystkim sama...

Majka
Posty: 35
Rejestracja: 11 gru 2020, 20:33
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Brak bliskości w małżeństwie od 3 lat

Post autor: Majka » 25 lut 2021, 13:16

Szthur pisze:
25 lut 2021, 4:54
Majka o to już na początku pytałem...
U mnie tak było/jest. Do urodzenia się pierwszego dziecka "sielankowo". Później z dnia na dzień gorzej. Dziecko...rodzicielstwo dla żony jest na pierwszym miejscu. I nie mówię egoistycznie, zapatrzony w siebie ale...
Od urodzenia się pierwszego dziecka udało się mi raz jeden namówić żonę na wyjście z domu bez dzieci (sylwester u znajomych 300m od domu)...
Od początku dziecko z nami w łóżku "łatwiej karmić itd" Choć najmłodszego karmiła 3 miesiące, ma 3 lata i śpi z mamą... Tata już nawet nie liczę od ilu lat śpi sam...
Po latach walki poddałem się. Wiem mało męsko ale brakowało mi wszystkiego jakiejkolwiek bliskości żony (nie tylko seksu choć ja "dotykowiec" miałem mniej niż mąż od Caliope "dostawał" jak pisała w tym wątku wyżej), wspólnego czegokolwiek- rozmowy, lampki wina, filmu, spaceru, wspólnego posiłku...
Poszedłem w pracę, tak mega, bywały dni po 14 godz poza domem. Bo tam miałem z kim porozmawiać, ktoś docenił, zapytał co słychać... Później tam była dziewczyna która złożyła mi życzenia na Święta (tak tego od żony też zabrakło). Bywało że mogłem być w domu po 8-9 godzinach pracy ale wracać na "poligon" jako mięso armatnie... Miałem swoją oazę poza domem, ta dziewczyna tam mnie znalazła. Celowo nie piszę kowalska bo zdrada zakończyła się na przytuleniu i komunikatorze... Ale mogło być dużo gorzej...

12 lat po ślubie gdzie kocham w które wierzę nie słyszałem od 7 lat, a gdzie kochany nie czuje się jeszcze dłużej. Nie mówię że nie byłem kochany ale nie czułem i nie czuje tego do dziś

Pomyśl gdzie w Twoim małżeństwie jest mąż, wraca do domu czy na poligon (i nie chodzi o walkę przy obowiązkach rodzicielskich), czeka na Niego żona z "cześć kochanie jak w pracy" czy "weź dziecko, zrób to i tamto" zanim pomyśli o kawie czy obiedzie...mogę tak długo ale chyba rozumiesz sens...
Co by musiała zrobić żona żebyś poczuł się kochany?

Szthur
Posty: 48
Rejestracja: 06 lis 2020, 22:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak bliskości w małżeństwie od 3 lat

Post autor: Szthur » 25 lut 2021, 14:47

Majka nie do końca się zrozumieliśmy. Pod pojęciem poligon nie miałem na myśli obowiązki domowe bo one są i jak najbardziej udział męża w nich mimo że on pracuje dużo ciężko itp jest jego zadaniem. Absolutnie powrót i odpoczynek do północy przed tv to niedojrzałe podejście do tematu rodziny. Wybacz...ale mimo że to Ty bardziej chciałaś dziecka to jednak był przy tym więc odpowiedzialność za zadbanie o dziecko i nie tylko finansowe jest jego powinnością. O żonie powinien pomyśleć jeszcze zanim wróci do domu jak Jej okazać że jest najważniejszą osobą w Jego życiu. Potrzebujesz przytulenia to pierwsze w domu powinny być Jego wyciągnięte ramiona gotowe Cię przyjąć.
Poligon- wchodzi do domu a w drzwiach Ty z dzieckiem i krzyk "bierz go albo pralka podłoga talerze...
Owszem wraca do domu jak się da niech zje obiad wypije kawę przy tv jeśli tego potrzebuje ale później (za maks 2 godz 😉) jest w domu i dla domu. Czy do obowiązków czy do wymasowania Ci stóp (a co) czy czego tam trzeba...rozumiesz teraz poligon?

Szthur
Posty: 48
Rejestracja: 06 lis 2020, 22:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak bliskości w małżeństwie od 3 lat

Post autor: Szthur » 25 lut 2021, 14:56

Nie umiem na szybko odpowiedzieć co by musiała moja żona... Uczę się nie wymagać, nie oczekiwać, nie chcieć nawet... Mniej boli. Staram się dzień po dniu wstawać i kochać "do śmierci" a czasem "śmiertelne ciosy" przychodzą często

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Astro, Goniaczek i 17 gości