Pozostaje tylko czekanie

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Szwaczka
Posty: 23
Rejestracja: 10 sty 2021, 10:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Pozostaje tylko czekanie

Post autor: Szwaczka » 12 sty 2021, 17:44

Dzień dobry wszystkim,
Od 1.5 miesiąca przeglądam forum i poszukuje oparcia dla sobie. Przeczytałam już Milosc potrzebuje stanowczości i zaczynam Życie udane czy udawane.
Moja historia jest podobna do wielu tu opisanych a jednak inna.
Jesteśmy małżeństwem od 3 lat, w od 4 razem. Mój mąż starał się o mnie 9 miesięcy, wytrwale próbował mnie do siebie przekonać, ponieważ ja bałam się ponownego skrzywdzenia. Później wszystko poszło już bardzo szybko, po 3 msc zaręczyny, po roku ślub. Mój mąż wychował się w rodzinie katolickiej i to on nauczył mnie mocniej kochać Boga. Wzięliśmy ślub w górach, w obecności tylko rodziców bo po co nam huczne wesela, po których ludzie się rozwodzą. Nasza przysięga miała być tylko przed tym Najwaznieszym bo to On miał nas prowadzić przez całe zycie.
Bylismy w sobie bardzo zakochani, wszyscy zazdrościli nam tego uczucia i mimo ze nie mieliśmy dla siebie wiele czasu bo mój mąż duzo prościej zawsze lubił czuć moja obecność obok.
Od początku małżeństwa zaczęliśmy starać się o dzieciątko, niestety mimo wielu badań, kolejnych wizyt u lekarzy nada się nie udawało. Mój mąż który na początku powiedział, ze jak Bóg da to będą dzieci, zaczął to bardzo przezywać. Każdy kolejny negatywny test ciążowy załamywał mojego męża. To ja brałam na plecy cały ten ciężar i wspierałam go jak mogłam, jednak mój mąż zaczął twierdził ze nie wyobraża sobie małżeństwa bez dzieci.
Po 3 latach ciężkich starań, lekarz powiedział ze powinnismy pomyslec o invitro. Mimo ze jest wiele głosów, które są przeciwne, zdecydowaliśmy się. Tak bardzo chcieliśmy dziecka i nie braliśmy pod uwadze żeby kiedykolwiek dopuścić do zabicia naszych nienarodzonych dzieci.
Po pierwszej wizycie u lekarza mój mąż wyszedł blady. Lekarz dawał nam 40 % szans, niby mało ale jednak warto. Przeszliśmy cała procedurę, mój mąż bardzo się cieszył, kupił większe auto i oczekiwał na test, który niestety okazał się negatywny. Nie przegadaliśmy tego, ja się załamałam, mój mąż tez i zamietliśmy to pod dywan. Odczekalismy 2 miesiące i kolejna procedura, zamrożonego zarodka. Od początku było zle. Mój mąż uciekł do pracy, bal się mnie spychane jakby się mnie brzydził, unikał, nie wspierał. Poszliśmy do psychologa ponieważ mieliśmy spory problem z komunikacja, jak to mężczyzna nie umiał mówić o swoich odczuciach. Niestety chyba był to błąd. Najpier mój mąż poszedł sam, później ja i wspólnie . Miałam odczucie ze ten psycholog zamiast nam pomoc chciał mnie zniechęcić do męża, niestety nie wiem co powoedZial mojemu mężowi. Na jednej wizycie się zakończyło.
Okazało się ze jestem w ciąży, strach ale i radość. Jednak mój mąż po takim długim czasie stran nie okazywał takiej radość jakiej mogłabym się spodziewać. Prowokował kłótnie, duzo pracował i cały czas był wycofany. Jednego dni zakomunikował mi ze nie jest szczęśliwy, a jak zapytałam co mogę zrobić żeby to zmienić to stwierdził ze dlaczego uważam ze ja jestem tego powodem. Przytulał się w nocy a w dzień duzo pracował.
W sobotę pod koniec listopada wrócił z działki (budujemy się) i zakomunikował mi obojętnym głosem ze jest nieszczęśliwy, próbowałam z nim rozmawiać ale do niczego to nie doprowadziło, powiedział ze nie ma zamiaru nic z tym zrobić a później zamknął się w sobie bo stwierdził ze unoszę się. Wyszłam z domu, byłam w 7 tyg ciąży. Byłam zagubiona, w zagrożonej ciąży, z mężem który zamiast mnie wspierać mnie odrzucał. Silny stres spowodował ze zaczęłam krwawić wiec postanowiłam ze na kilka dni wyprowadzę się z domu żeby nie poronic i by mój mąż przemyślał sobie wszystko. Tak wiem- popełniłam błąd, ale mój mąż był ja góra lodowa, nie wzruszony moim płaczem o moim stanem. Stwierdził ze może potrzebuje tego żebym się wyprowadziła ( mieszkanie jest jego), rano zapytałam czy nie zmienił zdania ale mój mąż nadal był niewzruszony. Mimo mojego stanu nawet nie pomógł mi znieść moich rzeczy.
Po 4 dniach spotkaliśmy się i teraz po czasie myśle ze mój mąż oczekiwa ode mnie skruchy, tylko ja nie widziałam co zrobiłam zle. Zawsze wydawało mi się ze byłam dobra żona i dbałam o męża, ale teraz wiem ze ta walka o dziecko bardzo nas od siebie odsunęła. Mój mąż powiedział ze chce rozwodu, jako argumenty podał wszystko co tylko mógł, ze mnie nie kocha, ze ślub to błąd, ze nie dbałam, nie szanowałam itd
A co z przysięga małżeńska? Co z obietnicami? Walczyłam, prosiłam, proponowałam druga szanse ale mój mąż cały czas powtarza ze podjął decyzje. Niestety w 10 tyg ciąży okazało się ze serduszko mojego dziecka nie bije, bardzo to przeżyłam, musiałam miec zabieg, ale nawet to nie złagodziło mojego męża. Nic z tego nie rozumiem, niby wszystko wiem a tak naprawdę nie wiem nic. Jest tak stanowczy, jak nigdy w życiu, z nikim nie chce rozmawiać, każdemu tylko powtarza ze podjął decyzje.
Brak już mi sił. Minęło 1.5 miesiąca, duzo się modlę. Mój mąż wykańcza nasz dom, żeby jak najszybciej się tam przeprowadzić, a mi przywiozl wszyskie moje rzeczy żeby jak najszybciej pozbyć się mnie ze swojego życia i by ograniczyć mój kontakt ze swoją rodzina która stoi po mojej stronie.

Al la
Posty: 2724
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Pozostaje tylko czekanie

Post autor: Al la » 13 sty 2021, 12:28

Witaj, Szwaczka, na naszym forum.
Dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią.
Rozumiem, że bardzo Ci trudno w sytuacji kryzysu, który jest w Twoim małżeństwie.

Czy znasz naszą stronę wspólnotową, gdzie możesz znaleźć wiele pomocnych konferencji, lektur http://sychar.org/pomoc/?
Nie wiem, co zadzieje się jeszcze w Twoim życiu, wiem jedno:
Łk 1, 37 - Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.

Pozdrawiam serdecznie i życzę, abyś dzieląc się swoimi przeżyciami, znalazła wsparcie od naszych forumowiczów.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

teodora
Posty: 117
Rejestracja: 10 wrz 2019, 21:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Pozostaje tylko czekanie

Post autor: teodora » 13 sty 2021, 12:47

Witaj, czytając waszą historię serce mi się kroi.
Bardzo trudną drogę przechodzicie. Witaj na forum. Ja znalazłam tu dla siebie ogromną pomoc i dużo zrozumienia, czego i Tobie życzę. Pozostaję z modlitwą o pokój serca dla Ciebie i o to by Bóg Cię prowadził w tym trudnym czasie. Idę dziś do spowiedzi, zaniosę Twoją sprawę przed Najświętszy Sakrament.

MaryM
Posty: 232
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Pozostaje tylko czekanie

Post autor: MaryM » 13 sty 2021, 13:08

Witaj Szwaczko... serce się kraje, współodczuwam ponownie z Tobą, to co przerobiłam u siebie... mój zawsze zamknięty w sobie mąż także zmienił się w górę lodu, bez emocji, bez jakiejkolwiek troski o mnie i finalnie usunął mnie praktycznie całkowicie z życia. Nie byłam w stanie tego zrozumieć, początkowo analizowałam wszystko bo nie mieściło mi się to w głowie... Teraz wiem, ze ludzka psychika jest ogromną zagadką.... Tak naprawdę nie znamy nawet najbliższego człowieka...Przeszłaś tak dużo- jestem pewna, że jesteś silną kobietą, że dasz radę... minie trochę czasu ale przysięgam, ze jeśli zawierzysz Bogu to poczujesz się lepiej... zajmij się sobą, może Twój mąż ma jakieś załamanie i otrząśnie się z tego...

Caliope
Posty: 1001
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Pozostaje tylko czekanie

Post autor: Caliope » 13 sty 2021, 14:16

Witaj, miałam podobnie, tylko mi się udało prawie po roku, pomogło mi bardzo NPR. Też bardzo oboje przeżywaliśmy każdą próbę, miałam już sporo po 30stce, więc szansę były mniejsze. Mój mąż mówił mi, że źle się z tym czuje, a ja czułam się jak robot do zajścia w ciążę, może u was też było podobnie. Mogły być ciche dni, ta wszechogarniająca frustracja, obwinianie, a to prowadzi do kryzysu, oboje możecie mieć poczucie winy. Zajmij się teraz sobą, wybacz sobie i mężowi, zostań z Bogiem.

Szwaczka
Posty: 23
Rejestracja: 10 sty 2021, 10:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Pozostaje tylko czekanie

Post autor: Szwaczka » 13 sty 2021, 15:31

Dziękuje za modlitwę.
Najgorsze jest to ze wszyscy dookoła wątpią ze mój mąż zmieni zdanie, albo twierdzą ze nie powinnam go przyjąć. Na każdym kroku podcinają mi skrzydła a nikt nie rozumie co mam w głowie i nikt nie jest na moim miejscu.
MaryM czy udało Wam się jakoś dojść do porozumienia?
Do końca nie wiem dlaczego mój mąż podaj taka decyzje. Czy przestał mnie faktycznie kochać, czy może nie poradził sobie z ta cała sytuacja. Nikogo do siebie nie dopuszcza i nikomu nie chce się zwierzyć.
Dzisiaj po tygodniu czasu spotkaliśmy się u mnie w pracy ( dość często tam bywa) ze stoickim spokojem przywitałam się i powiedziałam ze go nie poznałam. Jak szlam to patrzył się na mnie i nie odwrócił wzroku. Ciężko to znoszę ale nie dałam po sobie nic poznać.
Modlę się do św. Rity, św. Józefa, w dzisiaj wybieram się na adoracje żeby Bóg dał mi siły na kolejne dni.

MaryM
Posty: 232
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Pozostaje tylko czekanie

Post autor: MaryM » 13 sty 2021, 17:32

Moja sytuacja może być całkowicie inna, u nas nie było traumatycznych doświadczeń rodzicielskich. Mąż tez jest specyficzny. Odszedł, mieszkamy osobno. Jest w stanie załatwić ze mną mailowo biurowe sprawy. Całkowicie się odciął

Szwaczka
Posty: 23
Rejestracja: 10 sty 2021, 10:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Pozostaje tylko czekanie

Post autor: Szwaczka » 13 sty 2021, 19:25

MaryM bardzo mi przykro, ale mam nadzieje ze Bóg ma dla nas w tym swój plan.

Szwaczka
Posty: 23
Rejestracja: 10 sty 2021, 10:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Pozostaje tylko czekanie

Post autor: Szwaczka » 13 sty 2021, 19:50

Caliope pisze:
13 sty 2021, 14:16
Też bardzo oboje przeżywaliśmy każdą próbę, miałam już sporo po 30stce, więc szansę były mniejsze. Mój mąż mówił mi, że źle się z tym czuje, a ja czułam się jak robot do zajścia w ciążę, może u was też było podobnie. Mogły być ciche dni, ta wszechogarniająca frustracja, obwinianie, a to prowadzi do kryzysu, oboje możecie mieć poczucie winy.
Powodem mogłybyc problemy z zajściem w ciąże ale mąż zostawił mnie jak już w niej byłam, stwierdził ze dzieckiem się zajmie ale uczy się szczęścia na nowo.
Myśle ze to dążenie do ciąży bardzo nas od siebie odsunęło. Mąż uciekł w prace a ja w hobby, wogole tego nie przegadaliśmy, ale to są tylko moje domysły. Mąż jest skryty i nie wiem co jest w jego głowie. Boje się ze jak się zaprze to nie zmieni zdania, a jak ja nic nie zrobię żeby uratować nasze małżeństwo to on tym bardziej. Tylko ja już próbowałam wszystkiego i przyniosło odwrotny skutek.
Nie mogę uwiezyc, ze człowiek, który tak bardzo podkreślał znaczenie Boga w naszym życiu mógł się tak zachować.

Bławatek
Posty: 460
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Pozostaje tylko czekanie

Post autor: Bławatek » 14 sty 2021, 18:09

Witaj,

Przykro, że nie doczekałas się narodzin dzieciątka, a tu jeszcze kryzys z rozwodem w tle. Dużo przeszłaś.

Niestety mój mąż też wierzący a teraz dążący za wszelką cenę do rozwodu jest zagadką dla mnie ale i naszych rodzin. A na dodatek jego terapeutka przyklaskuje mu jego decyzjom (odejściu od żony i dziecka), nie widzi w nim żadnych wad. Pytanie na ile jest z nią szczery i mówi prawdę w każdym temacie (a kłamać i manipulować to on umie) a na ile mi mówi prawdę o tym co ona mu mówi. Byliśmy na terapii małżeńskiej, ale na drugim spotkaniu mąż powiedział, że on na prawdę nic do mnie nie czuje, więc pani nie chciała mnie okłamywać, że coś da się zmienić i zakończyliśmy.

Tak się zastanawiam, czy ci dzisiejsi mężczyźni (oprócz Panów z forum oczywiście 🙂, którzy walczą o małżeństwo) są mężczyznami czy wygodnymi chłopcami. Zewsząd słyszę, że mój mąż jest nieodpowiedzialny, że postępuje nielogiczne. Ale on takiej prawdy o sobie nie przyjmuje.

Też się ciągle zastanawiam dlaczego dla nich nic nie znaczy przysięga małżeńska - na dobre i na złe, że cię nie opuszczę...

Sami nie chcą być ranieni, za to oni nieustannie słowem, czynem krzywdzą nas, które powinniśmy być chronione. My kobiety "słaba płeć" niejednokrotnie jesteśmy silniejsze i odważniejsze. I bardziej odpowiedzialne.

Jak mi ciężko to słucham ks. Dziewieckiego, Pawlukiewicza i wielu innych. Książki też mam różne, ale ciężko znaleźć chwilę na czytanie.

Szwaczka
Posty: 23
Rejestracja: 10 sty 2021, 10:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Pozostaje tylko czekanie

Post autor: Szwaczka » 15 sty 2021, 6:58

Nie chce myśleć o moim mężu zle. Takiego sobie wybrałam i takiemu ślubowała. Biorąc ślub mieliśmy po 30 lat i od roku mieszkaliśmy ze sobą, wiec decyzja była dojrzała. Mam nadzieje, ze mój mąż przechodzi jakiś kryzys, ze odsunął się od Wiary, ale Bóg się o niego upomni.
Postanowiłam całkowicie odciąć się od męża. Nie kontaktuje się z nim, a ze nie mamy dzieci to nie ma okazji do spotkań. Modlę się każdego dnia, odmawiam NP i czekam.

Szwaczka
Posty: 23
Rejestracja: 10 sty 2021, 10:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Pozostaje tylko czekanie

Post autor: Szwaczka » 17 sty 2021, 10:12

Cześć wszystkim ponownie. Proszę o radę. Odcielam się od męża całkowicie i staram się zyc swoim życiem. Nie mamy ze sobą kontaktu i nie widujemy się, ale dzisiaj naszły mnie wątpliwości Ci to dobre wyjście. Boje się ze mój mąż tak się ode mnie odsunie, ze o mnie zapomni i wszyskie ewentualne uczucia jakie ma do mnie wygasną. Noe wiem jak mam udowodnić mężowi swoją przemianę skoro wogole się nie widujemy.

A.zelia
Posty: 169
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Pozostaje tylko czekanie

Post autor: A.zelia » 17 sty 2021, 12:42

Coś mi się widzi, że dziecko to tylko pretekst

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9844
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Pozostaje tylko czekanie

Post autor: Nirwanna » 17 sty 2021, 13:33

Szwaczko, a po co chcesz udowadniać mężowi swoją przemianę? Tak tępy, że bez udowadniania nie zobaczy? ;-) To taki żart, ale chcę pokazać, że zauważenie Twojej zmiany i męża ewentualne decyzje w związku z tym - to nie Twoja robota, tylko męża i Boga. On jest w sakramencie małżeństwa nieodwołalnie, a to oznacza, że ma dostęp tam, gdzie ty nie masz - czyli do serca Twojego męża.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Szwaczka
Posty: 23
Rejestracja: 10 sty 2021, 10:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Pozostaje tylko czekanie

Post autor: Szwaczka » 17 sty 2021, 14:57

A.zelia pisze:
17 sty 2021, 12:42
Coś mi się widzi, że dziecko to tylko pretekst
A. Zelia dziecko nie było powodem tylko walka o nie nas odsunęła od siebie. Tak mi się wydaje, ale tylko Bóg wie co ma w sercu.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 11 gości