Temat Umiłowana79

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Klara*
Posty: 25
Rejestracja: 19 wrz 2018, 8:58
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Temat Umiłowana79

Post autor: Klara* » 24 lis 2020, 13:36

Umiłowana nie możesz bagatelizować tego co robi córka, to co się z nią dzieje. Polecam wizytę u psychologa i to w miarę możliwości szybko. To co się dzieje w głowach dzieci może mieć swoje odbicie w dorosłym życiu. Cała ta obecna sytuacja, pandemia, zdalne lekcje, zdalna praca. Każdy ma już tego dość. Niektóre osoby nie radzą sobie z obecną sytuacją. Umiłowana oddaj Jezusowi to co Cię przygniata, może niech to będzie pokuta za grzechy, może tak będzie łatwiej, trochę lżej dźwigać ten krzyż. Pomodlę sia o siły dla Ciebie. Przytulam

Umiłowana79
Posty: 75
Rejestracja: 27 wrz 2020, 7:49
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Jak żyć? Jak mieć nadzieje?

Post autor: Umiłowana79 » 24 lis 2020, 14:36

Sęk w tym, że córka nie potrafi określić powodu. Twierdzi że ja nachodzi mocny smutek a zaraz potem pojawią się wściekłość połączona z atakiem na siebie.
Nie panuje ani ona ani ja nad tym w żaden sposób. Ja ja przytulam i mowie żeby płakała ile wejdzie.

Wczoraj był 1taki incydent.
Dziś rano przeczuwałam smutek i przyszła do mnie. Przytulić się.
A potem znowu dostała ataku histerycznego płaczu. I też stała i się tuliła.

Caliope
Posty: 1001
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć? Jak mieć nadzieje?

Post autor: Caliope » 24 lis 2020, 16:42

Umiłowana79 pisze:
24 lis 2020, 14:36
Sęk w tym, że córka nie potrafi określić powodu. Twierdzi że ja nachodzi mocny smutek a zaraz potem pojawią się wściekłość połączona z atakiem na siebie.
Nie panuje ani ona ani ja nad tym w żaden sposób. Ja ja przytulam i mowie żeby płakała ile wejdzie.

Wczoraj był 1taki incydent.
Dziś rano przeczuwałam smutek i przyszła do mnie. Przytulić się.
A potem znowu dostała ataku histerycznego płaczu. I też stała i się tuliła.
Umiłowana79 twoja córka bardzo potrzebuje pomocy. Ona ci nie powie, bo nie rozumie, że ma poczucie winy, że jej rodzice nie są razem, ona myśli, że coś źle zrobiła. Ja też nigdy nie powiedziałam, a życie z takim piętnem jest nie do zniesienia, mi zdarzało się walić głową w ścianę, miałam myśli samobójcze. I ty i twój mąż powinniście jej powiedzieć, że nie jest winna, że oboje ją bardzo kochacie, żeby czuła się bezpiecznie.

Umiłowana79
Posty: 75
Rejestracja: 27 wrz 2020, 7:49
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Jak żyć? Jak mieć nadzieje?

Post autor: Umiłowana79 » 24 lis 2020, 17:11

Dzięki dziewczyny za odzew.

Caliope-mowilam już córce że to co się dzieje nie jest jej wina ani jej brata. Mówię im że bardzo ich kochamy i co do tego nie ma wątpliwości. Niestety na ojca nie mam teraz wpływu wogole, jeśli kiedykolwiek ostatnio miałam wpływ. Nie bardzo mam nawet chęć o tym pisać do niego. Już kiedyś sygnalizowalam mu taka sytuację i żadnej reakcji nie było. On może mieć wielu doradców, którzy go już odpowiednio ukierunkowali.szkoda ze okazał sie tak bezwzględny.

Klara, to jest absolutna prawda że aktualnie jest trudna sytuacja głównie dla dzieci z ta pandemii. Robię co mogę żeby minimalizować izolację, ale 1nocowanie w skali tygodnia poprawia nastrój jednak nie na długo.

Czekam na kontakt w sprawie spotkania z jedną psycholog, ale ona jest na kwarantannie i niewiadomo kiedy to nastąpi.

Caliope
Posty: 1001
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Temat Umiłowana79

Post autor: Caliope » 24 lis 2020, 17:56

Szkoda że mąż jej tego nie powie, bo to o jego relację z córką chodzi. Moze powinien zobaczyć na filmie co się dzieje z dzieckiem.Dobrze że teraz jest dostęp do psychologa, bo za moich czasów trzeba było sobie radzić samemu.

Umiłowana79
Posty: 75
Rejestracja: 27 wrz 2020, 7:49
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Jak żyć? Jak mieć nadzieje?

Post autor: Umiłowana79 » 24 lis 2020, 18:39

Szczerze, dziwnie bym się czuła nagrywając ja w takim stanie.
Problem w tym że on wrażliwość ma, tylko niestety na swoim punkcie.
Dzieci nie wzbudzają w nim jej aż tak jak jego krzywda.
Jak pytałam czy wie, że krzywdzi dzieci odchodząc od nas, to stwierdził że wie i że źle mu z tym.
widać doradcy go ustawili odpowiednio, że będę próbowała go zatrzymać dziećmi i żeby się nie łamał. Bo przecież ze mną szczęścia nie zazna.bo 6lat poszło na nic. Bo ja się ciągle czepiam, awanturuje. Przecież jak znika na kilka dni, nic nie mówiąc, nie uprzedzając to powinnam z radością i euforia go widać, a dzieci zupełnie nie potrzebnie zabiegają żeby go zobaczyć/usłyszeć.dzwonia i nie odbiera. Nie oddzwania.

No niestety nie potrafiłam zachować zimnej krwi. Udawać że nic wielkiego się nie stało.
Tak, wiem, mam za swoje.

Umiłowana79
Posty: 75
Rejestracja: 27 wrz 2020, 7:49
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Temat Umiłowana79

Post autor: Umiłowana79 » 25 lis 2020, 18:05

Mój mąż po otrzymaniu pisma przestał się do mnie odzywać.
Nic nie odpisuje, nie odbiera telefonu.
Do dziecka coś odpisze jak ono coś zagada. Dzieci tęsknią. Nie chce zabiegać o kontakty, żeby były na siłę...

Chciałam się zapytać tylko kiedy przyjedzie do dzieci.

Jest mi tak potwornie źle.
Jak on mnie musi nienawidzić...
Jest mi tak strasznie źle 😞

Umiłowana79
Posty: 75
Rejestracja: 27 wrz 2020, 7:49
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Temat Umiłowana79

Post autor: Umiłowana79 » 25 lis 2020, 18:08

Czuje sie jakby mi serce ktoś wyrywal po kawałku.

Bławatek
Posty: 460
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Temat Umiłowana79

Post autor: Bławatek » 25 lis 2020, 19:33

Umiłowana, mój mąż miewał okresy gdy przez 2 tygodnie nie miał czasu dla dziecka. Na początku walczyłam o częste kontakty, ale potem odpuściłam bo i tak ja na tym najwięcej traciłam - pojawiał się u mnie smutek, żal, zastanawianie się co jest dla niego ważniejsze niż syn. Pojawiała się złość. I serce krwawiło.

Mąż teraz ma chęci częstszego tj nawet co 2 dni przychodzenia. I ja się ciągle zastanawiam jak długo będzie miał takie chęci.

A dzieci to różnie przeżywają. Mój syn za bardzo za tatą nie tęskni, może dlatego że już kilka miesięcy upłynęło i widział przez ten czas jak wygląda czas spędzany z tatą. A i z lat wcześniejszych syn wie że dla taty zawsze były inne rzeczy i sprawy ważniejsze niż rodzina.

Psycholog mógłby Twojej córce pomóc - bo czasami łatwiej otworzyć się przed obcymi.

Caliope
Posty: 1001
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Temat Umiłowana79

Post autor: Caliope » 25 lis 2020, 19:57

Umiłowana79 pisze:
25 lis 2020, 18:05
Mój mąż po otrzymaniu pisma przestał się do mnie odzywać.
Nic nie odpisuje, nie odbiera telefonu.
Do dziecka coś odpisze jak ono coś zagada. Dzieci tęsknią. Nie chce zabiegać o kontakty, żeby były na siłę...

Chciałam się zapytać tylko kiedy przyjedzie do dzieci.

Jest mi tak potwornie źle.
Jak on mnie musi nienawidzić...
Jest mi tak strasznie źle 😞
To nie jest nienawiść, to pogubienie. Czytałaś listę Zerty? możesz zacząć ją stosować. Ja też tak myślałam jak ty, z tą różnicą, że ja się nigdy nie kłócilam, byłam bardzo uległa i żyłam życiem męża, bo miałam takie wzorce. W liście jest słuchaj męża tylko w połowie i to się sprawdza, nie ma tyle na biednej głowie. Zabiegaj tylko o kontakty z dziećmi, one są teraz ważne, a ty zaopiekuj się sobą.

Umiłowana79
Posty: 75
Rejestracja: 27 wrz 2020, 7:49
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Temat Umiłowana79

Post autor: Umiłowana79 » 25 lis 2020, 21:55

Boli to, że on składa pozew a potem ma żal że nie zgadzam się na rozejście za zgodą.i pewnie jest wściekły że opisałam nasza historie.

To źle zrobiłam?

Przecież sam to sprowokował swoim pozwem.
Mówiłam mu że rozwód nic nie rozwiązuje tylko pogłębia trudności. Ale nie dla niego.
Nie wiem, miałam napisać że ja jestem ta zła, a mąż jest wspanialy i że nic złego mi nie zrobił, tylko rozwodzi się bo ja zła kobieta jestem poprostu?

Przecież ten pozew to czysta forma przemocy wobec mnie. Naciska na coś czego ja nie chce. Owszem, w złości mu powiedziałam że co za strata, ale potem prostowalam. Że oboje mamy swoje rany itp itd

Wiele razy było tak, że stawial mnie przed faktem dokonanym. I o to była często wojna z nim.
Że znika, że się nie interesuje.
Tak robił. Taki teraz jest, bo kiedyś nie był. Pewnie jest taki dla mnie bo mnie nie kocha, jakby kochał to by był jak kiedyś.

Tylko czemu mnie to tak boli-ze się odciął teraz? Czuje sie winna ze napisałam to co napisałam.
nie wiem, może stwierdził że moje pismo jest potwierdzeniem tego że dobrze zrobił?
Ja w nim napisałam że go kocham, że mam problem z przebaczeniem, ale chce nad tym pracować, że jego postawa wobec nas jest nie do przyjęcia.

Listę Zerty stosuje, dziś odezwałam się po długim czasie, żeby się dowiedzieć o dzieci.

źle mnie traktował wiele razy. Tym bardziej nie rozumiem czemu mi tak smutno, skoro moje uczucia są bardzo pokaleczone przez ten pozew.
Dawno upłynął termin składania pisma, a z jego strony nic nie ma, boje sie bo nie wiem co to oznacza, przecież jego prawnik powinien terminów dotrzymać.

Jestem totalnie rozdygotana.

on nie ma problemu z tym że złożył pozew-w końcu to jego cel.
ja za to mam problem z tym że zmuszona do reakcji, napisałam prawdę na temat tego jak ja to widzę. Ze opisałam co było przyczyna tego jaka teraz jestem.
Mam przez to wyrzuty sumienia.
Że mną jest naprawdę źle 😖

Nino
Posty: 552
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Temat Umiłowana79

Post autor: Nino » 25 lis 2020, 22:11

Umilowana, musisz sie USPOKOIC. To teraz w pierwszej kolejnosci.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9844
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Temat Umiłowana79

Post autor: Nirwanna » 25 lis 2020, 22:34

Uważam podobnie jak Nino.
Reakcja córki może być pogłębiona przez to, że nie ma prawdziwego oparcia nie tylko w ojcu. Ale przede wszystkim w mamie.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Umiłowana79
Posty: 75
Rejestracja: 27 wrz 2020, 7:49
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Temat Umiłowana79

Post autor: Umiłowana79 » 25 lis 2020, 22:51

Tylko jak ten spokój uzyskać?
Jak wy to robicie, że macie w sobie równowagę?
Jeszcze to siedzenie w domu córki, izolacja od kolegów na codzień.
Tak samo ja mam pracę z domu.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9844
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Temat Umiłowana79

Post autor: Nirwanna » 25 lis 2020, 23:03

Stawianie granic własnym myślom, przekierowywanie ich na to na co mam wpływ, zwłaszcza tu i teraz, powtarzanie sobie do znudzenia metodą zdartej płyty "na męża nie mam wpływu". I oddawanie go Bogu tak samo metodą zdartej płyty.
Przeorganizowanie życia codziennego tu i teraz, jakby mąż umarł. No, duchowo pewnie tak teraz zresztą jest. Spakowanie jego rzeczy i zadołowanie w piwnicy, przemeblowanie domu, itp. Bardzo pomaga tu etap gniewu z etapów przeżywania żałoby: viewtopic.php?f=10&t=2299

Ja poszłam do psychiatry po leki, ZANIM się rozsypałam całkiem. Dzięki temu się nie rozsypałam, tylko zaczęłam się ogarniać. Nic mnie nie uzależniło, funkcjonowałam może nie na 100%, ale nieźle, po około roku stopniowo w porozumieniu z lekarzem byłam w stanie je odstawić i już nie musiałam do nich wracać, bo w międzyczasie Pan Bóg nauczył mnie nowych narzędzi radzenia sobie z kryzysem. Było to 12 lat temu. Żyję, dzięki Bogu nieźle, teraz ja bywam dla innych oparciem. Uważam, że bardzo warto.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości