Przestałem kochać, czy to do uratowania?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

wrinice
Posty: 11
Rejestracja: 15 lip 2020, 20:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Przestałem kochać, czy to do uratowania?

Post autor: wrinice » 17 lip 2020, 20:56

Dziękuje wam bardzo za słowa wsparcia i otuchy. Wiem że muszę pracować nad sobą. zdecydowałem się na powrót do rodziny bo nie wyobrażam sobie jej rozbicia. zastanawiam się teraz nad tym co może mnie wesprzeć w tym postanowieniu.

Pavel
Posty: 3376
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Przestałem kochać, czy to do uratowania?

Post autor: Pavel » 19 lip 2020, 16:21

wrinice pisze:
17 lip 2020, 20:56
Dziękuje wam bardzo za słowa wsparcia i otuchy. Wiem że muszę pracować nad sobą. zdecydowałem się na powrót do rodziny bo nie wyobrażam sobie jej rozbicia. zastanawiam się teraz nad tym co może mnie wesprzeć w tym postanowieniu.
Kto może wesprzeć? Bóg.
Samemu to możemy tylko narobić problemów.
Nie bez przyczyny jesteś w tym miejscu, sam też tam byłem, tzn. nie byłem w podobnej sytuacji, ale również w moim życiu panował bałagan.

Padło już w twoim wątku sporo ważnych i celnych pytań. Jeśli nie chcesz odpisywać na nie tutaj (zachęcam do tego, ale w wolności), to uważam, że warto zrobić to przed samym sobą lub zagaić o nie terapeutę.
Ja, mając nadzieję, że jednak napiszesz i bedzie się do czego odnieść, zaproponuję książkę "Pięć języków miłości" Chapmana.

To co opisujesz jest skutkiem przeróżnych czynników. Bez dokopania się do źródeł tego i zrobienia tam porządku ciężko będzie zmienić coś w dłuższej perspektywie czasowej.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Nino
Posty: 557
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Przestałem kochać, czy to do uratowania?

Post autor: Nino » 20 lip 2020, 14:40

Och, jak ja zazdroszczę! Jak Ci zazdroszczę Twojej decyzji, bo tak bardzo bym pragnęła, aby i mój mąż, który mnie opuścił, podjął taką samą.
Życzę Ci przede wszystkim wytrwałości. Szukaj mocy w modlitwie, wsparcia chociażby na tym Forum.
Powodzenia!

Caliope
Posty: 1048
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Przestałem kochać, czy to do uratowania?

Post autor: Caliope » 20 lip 2020, 21:41

wrinice pisze:
17 lip 2020, 20:56
Dziękuje wam bardzo za słowa wsparcia i otuchy. Wiem że muszę pracować nad sobą. zdecydowałem się na powrót do rodziny bo nie wyobrażam sobie jej rozbicia. zastanawiam się teraz nad tym co może mnie wesprzeć w tym postanowieniu.
Cieszę się z twojej decyzji, piękna postawa. Wszystko da się uratować, tylko to sporo pracy. Żeby do mojego męża takie coś dotarło...

Ruta
Posty: 1002
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Przestałem kochać, czy to do uratowania?

Post autor: Ruta » 21 lip 2020, 1:48

Myślę, że to dobry początek długiej drogi i życzę Ci na niej wielu łask i błogosławieństw.
Gdy przeczytałam Twoje słowa o powrocie do rodziny, zwróciło moją uwagę właśnie to, że piszesz do rodziny, nie do żony. Myślę, że warto pamiętać o dobrej hierarchii. Na pierwszym miejscu jest Bóg i warto swój powrot zacząć od tego, by być jak najbliżej Niego. Decyzja o opuszczeniu małżonka na pewno od Niego oddala. Potem jest mąż lub żona. Potem dzieci. Takiego tworu jak rodzina jako taka nie ma. Bo relacje mamy nie z rodziną, ale z konkretnymi osobami.
Myślę, że powrót "do rodziny" jeśli masz na myśli powrot do żony i dzieci, jest super. Ale jeśli to taki akt bycia przyzwoitym i powrotu do rodziny, to może być on krzywdzący i dla żony i dla dzieci i dla ciebie. Bo to nie jest wtedy rzeczywisty powrót do małżeństwa i do relacji. Warto też wracać do siebie, bo chyba większość kryzysów przechodzimy, gdy gubimy siebie, choć łatwiej nam przyjmować, że to nie taka żona, męczące dzieci, trudne dzieciństwo....i że gdyby nie rodzina, żona, mąż to dopiero byśmy mieli życie...

Warto posłuchać konferencji księdza Dziewieckiego o małżeństwie. Polecam. Pomagają wiele rzeczy uporządkować i ułożyć na właściwych miejscach.

wrinice
Posty: 11
Rejestracja: 15 lip 2020, 20:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Przestałem kochać, czy to do uratowania?

Post autor: wrinice » 29 wrz 2020, 19:59

Witajcie!
Niestety, ugrzązłem jeszcze bardziej. Po raz kolejny wylądowałem w szpitalu z powodu pełnej frustracji bierności.
Teraz przy wyjściu ze szpitala zadeklarowałem ze chce wrócić do relacji z żona ale czuje jakby to wszystko było kłamstwem. Pobraliśmy się kiedy nasz pierwszy syn miał półtora roku. Jak pisałem wcześniej mamy trzech synów. Pomagałem żonie po powrotach z pracy przy opiece nad nimi jednak to ona ponosiła główny ciężar tej opieki. Generalnie po latach dostrzegam, ze miłość w naszym związku szła zdecydowanie od żony do mnie. Ja postrzegam siebie jako skrajnego egoiste, który „przewiózł” Się na Jej miłości przez spory kawał życia. Teraz będziemy w separacji. Chcę w tym momencie skupić się na dzieciach, ale jestem okropnie sfrustrowany tym, że ruszają mnie inne kobiety i wręcz głupieje przy nich. Jeśli chodzi o prace to zgubiło mnie moje lenistwo. Pieniądze mam z zysków z dużej firmy, której jestem właścicielem. Co do wiary, to moja relacja z Bogiem została bardzo zachwiana podczas pobytu w Indiach. Jestem znowu w totalnej rozsypce chociaż teoretycznie mam plan na podjęcie pracy tymczasowej u byłego wspólnika. Właściwie to moja sytuacja jest taka jakbym wszystko miał rozpocząć totalnie od nowa. Jak nie budować tego wszystkiego na kłamstwie. Czy warto powiedzieć żonie ze okazałem się zupełnie niedojrzałym facetem? Jak odbudować relacje z Bogiem po takim zwątpieniu?

Paprotka
Posty: 136
Rejestracja: 02 lip 2020, 12:15
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Przestałem kochać, czy to do uratowania?

Post autor: Paprotka » 29 wrz 2020, 21:14

wrinice pisze:
29 wrz 2020, 19:59
Witajcie!
Niestety, ugrzązłem jeszcze bardziej. Po raz kolejny wylądowałem w szpitalu z powodu pełnej frustracji bierności.
Teraz przy wyjściu ze szpitala zadeklarowałem ze chce wrócić do relacji z żona ale czuje jakby to wszystko było kłamstwem. Pobraliśmy się kiedy nasz pierwszy syn miał półtora roku. Jak pisałem wcześniej mamy trzech synów. Pomagałem żonie po powrotach z pracy przy opiece nad nimi jednak to ona ponosiła główny ciężar tej opieki. Generalnie po latach dostrzegam, ze miłość w naszym związku szła zdecydowanie od żony do mnie. Ja postrzegam siebie jako skrajnego egoiste, który „przewiózł” Się na Jej miłości przez spory kawał życia. Teraz będziemy w separacji. Chcę w tym momencie skupić się na dzieciach, ale jestem okropnie sfrustrowany tym, że ruszają mnie inne kobiety i wręcz głupieje przy nich. Jeśli chodzi o prace to zgubiło mnie moje lenistwo. Pieniądze mam z zysków z dużej firmy, której jestem właścicielem. Co do wiary, to moja relacja z Bogiem została bardzo zachwiana podczas pobytu w Indiach. Jestem znowu w totalnej rozsypce chociaż teoretycznie mam plan na podjęcie pracy tymczasowej u byłego wspólnika. Właściwie to moja sytuacja jest taka jakbym wszystko miał rozpocząć totalnie od nowa. Jak nie budować tego wszystkiego na kłamstwie. Czy warto powiedzieć żonie ze okazałem się zupełnie niedojrzałym facetem? Jak odbudować relacje z Bogiem po takim zwątpieniu?
Ja jestem taka żona męża ,który jej nie kochał. Postępuj rozważnie. Może jakaś wizyta u dobrego terapeuty który zada Ci pewne pytania bez oceniania tego co przezywasz. Myśle ,ze mój mąż tez był gdzieś podskórnie otwarty na inne kobiety przez brak miłości do mnie.
Pomimo ,ze spotkało mnie co spotkało współczuje Ci ,ze to akurat Cię spotkało.

kocimiętka
Posty: 72
Rejestracja: 24 mar 2019, 19:37
Płeć: Kobieta

Re: Przestałem kochać, czy to do uratowania?

Post autor: kocimiętka » 29 wrz 2020, 21:45

wrinice pisze:
29 wrz 2020, 19:59
Jak odbudować relacje z Bogiem po takim zwątpieniu?
Maryja w swoich Objawieniach w Mejugoriu powiedziała, że aby zmienić swoje zycie nalezy:
*CODZIENNIE:
z wiarą i miłością odmawiać Różaniec i czytać fragment z Pisma Swietego,
*2 RAZY W TYGODNIU
pościć o chlebie i wodzie w środy i piątki
*PRZYNAJMNJE RAZ W TYGODNIU (a na pewno w niedzielę)
uczestniczyć we Mszy Św przyjmując z wiarą Komunie Św.,
*PRZYNAJMNIEJ RAZ W MIESIACU
Spowiedź (szczera, bez lawirowania). Ewentualnie częściej w zależności od potrzeb.

Nie wiesz jaką prące podjąć? Podejmij pracę duchową z Maryjnym planem naprawczym. Różaniec, post, Msza Święta niby nic odkrywczego i ZA DARMO ale jakie skuteczne. Pozdrawiam

wrinice
Posty: 11
Rejestracja: 15 lip 2020, 20:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Przestałem kochać, czy to do uratowania?

Post autor: wrinice » 30 wrz 2020, 11:43

Hej Kocimietko
Wydaje mi się ze to znowu będzie mnie odrywać od rzeczywistości a nie osadzać mnie głębiej w niej. Rzeczywistość jest taka, ze jednego dnia mówię żonie ze chce do niej wrócić a następnego zmieniam zdanie. Mam problem żeby wytrwać w jakimkolwiek postanowieniu... a Ty dajesz mi tu armatę której ja nie potrafię obsłużyć.

Pavel
Posty: 3376
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Przestałem kochać, czy to do uratowania?

Post autor: Pavel » 30 wrz 2020, 13:22

wrinice pisze:
30 wrz 2020, 11:43
Hej Kocimietko
Wydaje mi się ze to znowu będzie mnie odrywać od rzeczywistości a nie osadzać mnie głębiej w niej. Rzeczywistość jest taka, ze jednego dnia mówię żonie ze chce do niej wrócić a następnego zmieniam zdanie. Mam problem żeby wytrwać w jakimkolwiek postanowieniu... a Ty dajesz mi tu armatę której ja nie potrafię obsłużyć.
To akurat doskonale rozumiem. Gdy tu trafiłem, jako „wierzący-niepraktykujący” niektóre wpisy odbierałem jako bajdurzenia katoli-fanatyków.
Na wszystko przychodzi czas, mi w powrocie do Boga pomogła analiza mego życia i małżeństwa - zwyczajnie doszedłem do wniosku, że mój w tym interes, bo przez życie bez Boga dorobiłem się tych problemów. Zwykła analiza przyczyn i skutków konkretnych wyborów życiowych.

Co zrobiłeś przez ostatnie 2 miesiące by to zmienić, dokopać się do źródeł? By poznać i odnaleźć siebie.
Przeczytałeś którąś z polecanych książek?
Słuchałeś konferencji?
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

kocimiętka
Posty: 72
Rejestracja: 24 mar 2019, 19:37
Płeć: Kobieta

Re: Przestałem kochać, czy to do uratowania?

Post autor: kocimiętka » 30 wrz 2020, 14:19

wrinice pisze:
30 wrz 2020, 11:43
Hej Kocimietko
Wydaje mi się ze to znowu będzie mnie odrywać od rzeczywistości a nie osadzać mnie głębiej w niej. Rzeczywistość jest taka, ze jednego dnia mówię żonie ze chce do niej wrócić a następnego zmieniam zdanie. Mam problem żeby wytrwać w jakimkolwiek postanowieniu... a Ty dajesz mi tu armatę której ja nie potrafię obsłużyć.
Przeciez sam się pytałeś jak odbudować relacje z Bogiem to Ci odpowiedziałam! Chyba, że na to pytanie akurat nikt nie miał odpowiedzieć ;)
Wiadomo, że jest to trudne, ale powiedzmy jest to taki szablon docelowy. Możesz zacząć od Dziesiątki Różańca dziennie i np. sprawdzać w necie czytanie Ewangelii na dany dzień (na pewno codziennie sprawdzasz różne portale, to czytanie z danego dnia też możesz do tego dokoptować). Post-no ciężka sprawa, ale nie jest powiedziane ze kiedyś do tego nie dojrzejesz. Skoro jesteś na forum katolickim to zakładam, że na Mszę św. przynajmniej w niedzielę chodzisz. Dlaczego więc nie korzystać ze Spowiedzi aby uczestniczyć we Mszy Św w pełni przyjmując Komunie Św? Może tak do tego podejdź. Wiesz, musisz się zastanowić czego tak naprawdę oczekujesz. Czy tego żeby ktoś dał Ci skuteczne czary mary i niech się stanie, żeby było ciepełko, czy tego, żeby zrobić ze sobą porządek raz na zawsze-odgruzować swoje życie, dokopać się do własnych bebechów i zbudować się na nowo w oparciu o...no właśnie o co? Droga do Zbawienia prowadzi przez ziemię więc kontakt z rzeczywistością trzeba zachować, ale Jezus i Maryja mają być taka "linia wiodącą", na której się wspinasz. Tak teraz myślę, co masz na myśli mówiąc, że "to odrywa Cie od rzeczywistości, a nie osadza w niej"? "To"? Co to jest to "to"? Wiara? Ale że co? Że masz mistyczne wizje czy jakieś duchowe uniesienia? Czy może chodzi o tak zwany zdrowy rozsądek, że "no skoro sie nie układa to trzeba się rozejść a nie tkwić w czymś bez sensu, a że Sakrament to oj tam! Dużo ludzi się rozchodzi, bez przesady!"?

Ruta
Posty: 1002
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Przestałem kochać, czy to do uratowania?

Post autor: Ruta » 30 wrz 2020, 14:49

wrinice pisze:
30 wrz 2020, 11:43
Hej Kocimietko
Wydaje mi się ze to znowu będzie mnie odrywać od rzeczywistości a nie osadzać mnie głębiej w niej. Rzeczywistość jest taka, ze jednego dnia mówię żonie ze chce do niej wrócić a następnego zmieniam zdanie. Mam problem żeby wytrwać w jakimkolwiek postanowieniu... a Ty dajesz mi tu armatę której ja nie potrafię obsłużyć.
Może spróbuj modlitwy. Takiej prostej, zwyczajnej, za to codziennej? Tu masz mnóstwo wariantów - możesz sobie znaleźć świętego, który wyda ci się bliski i modlić się za jego wstawiennictwem. Możesz odmawiać modlitwę którą znasz i lubisz, lub taką która ci się sposoba. Możesz modlić się swoimi słowami. Intencję także możesz wybrać sobie sam, lub po prostu się modlić, bez intencji.

Modlitwa pomaga w zbliżeniu się do Boga. Kryzysy wiary jak i kryzysy polegające na odwróceniu się od Boga mimo wiary nie są niczym niezwyczajnym w życiu człowieka. Doświadczali ich nawet niektórzy święci. To o czym mogę Cię zapewnić (a o czym najlepiej i najpełniej zapewnił nas Jezus), to że każdy nasz powrót jest przyjmowany z miłością i akceptacją.

Modlitwa z pewnością też pomaga osadzić się w rzeczywistości, to miejsce w którym możemy szczerze spojrzeć w siebie. Czasem znacznie szczerzej, niż gdy próbujemy takie spojrzenia w siebie opierać tylko na rozumowej analizie.

Od siebie dodam: polecam gorąco Nowennę Pompejańską. Ta modlitwa zjednuje wiele łask, nawet takich o które nie prosimy, ale których w danym momencie potrzebujemy. Jestem żywym dowodem działania tej pięknej modlitwy. Pomaga także się wyciszyć i wiele rzeczy w sobie poukładać. Ja zaczęłam Nowennę z ogromnym dystansem i brakiem wiary w jej działanie. Modliłam się dużo, głownie własnymi słowami, lubiłam także Psalmy, jednak Nowenna Pompejańska i to czego się o niej wydawało mi się raczej rodzajem jakiegoś naiwengo hokus-pokus. Byłam jednak w tak dużym kryzysie osobistym, że się zdecydowałam, choć sama dla siebie sceptycznie uznałam to, że podejmę ją "na próbę". No i już przy Nowennie zostałam.
Przystępną instrukcję obsługi, wskazówki i nagrania do wspólnego odmawiania znajdziesz tu:

https://www.youtube.com/watch?v=7UMbe3a ... B__hxMr0U8

wrinice
Posty: 11
Rejestracja: 15 lip 2020, 20:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Przestałem kochać, czy to do uratowania?

Post autor: wrinice » 30 wrz 2020, 14:51

Hej Pavel

Konferencji słuchałem, książkę Chapmana przeglądałem i potraktowałem jako zbyt proste rozwiązanie. Wiem, ze dużo zależy ode mnie ale tez uświadomiłem sobie jak niedojrzałe slubowalem swojej żonie. Bardzo ciężko mi się pozbierać do życia i zmusić się do jakiejś pracy nad sobą. Choć są osoby, które wyciągają do mnie rękę. Problem mam taki, ze z każdego środowiska uciekam i idę gdzieś dalej a bardziej można powiedzieć, ze się cofam. Teraz jestem na etapie „nastolatka”, który zbuntowany wybiera tylko złe rozwiązania i sieje zniszczenie dookoła siebie. Boje się bo znowu powiedziałem, żonie ze do niej wrócę, ale następnego dnia ta decyzja wydaje mi się nie do zrealizowania. Wiec tworze w głowie scenariusze przeciwstawne i myśle o oddaniu się innej kobiecie - jakbym akurat był jakimś skarbem. A wiem ile potrafiłem dać od siebie w małżeństwie. Zdecydowanie więcej dawała żona. Czy polecasz coś dla faceta, który chce zbudować siebie jako mężczyzna od zera?

wrinice
Posty: 11
Rejestracja: 15 lip 2020, 20:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Przestałem kochać, czy to do uratowania?

Post autor: wrinice » 30 wrz 2020, 15:01

Żeby nie było ze taki jestem święty to wielokrotnie zdradziłem żonę emocjonalnie. Bardzo łatwo przychodzi mi w głowie snucie wizji, jakie piękne byłoby życie z inna kobietą. To jest taka moja wada, która wydaje mi się ma przyczynę w tym, ze ja nie podejmuje się „kreowania tego świata” tylko biernie się przypatruję.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9880
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Przestałem kochać, czy to do uratowania?

Post autor: Nirwanna » 30 wrz 2020, 17:21

wrinice pisze:
29 wrz 2020, 19:59
Czy warto powiedzieć żonie ze okazałem się zupełnie niedojrzałym facetem?
Nie.
Jak odbudować relacje z Bogiem po takim zwątpieniu?
Sporo dobrych wskazówek już dostałeś. Kluczowa jest postawa "skoro Bóg mnie nie odrzuca, to i ja siebie nie odrzucam". I zaczynasz z miejsca, w którym jesteś. Żadna to filozofia. Żeby się tylko chciało chcieć.

Co z Twoją terapią?
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: sajmon123, Sara, Zwyklaosoba i 18 gości