Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9051
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Nirwanna » 26 maja 2020, 6:46

tata999 pisze:
25 maja 2020, 22:44
Bławatek pisze:
25 maja 2020, 16:32

Nie wiem czy wystarczy mi zwykły adwokat czy też muszę szukać takiego z katolickim spojrzeniem na sprawy małżeństwa.
Jeśli zależy Ci na tym, co będzie w papierku rozwodowym to możesz poszukać adwokata. Czy on będzie katolicki, czy nie, to kwestia Twoich upodobań. Jeśli lubisz rozmawiać bardziej z katolikami to jest szansa, że będzie Ci milej rozmawiać z takim adwokatem. Na wynik sprawy nie powinno mieć to wpływu.
Rzekłabym, że może mieć wpływ, ale nie musi.
Katolicki adwokat, żyjący wiarą, może być bardziej kreatywny w pokazywaniu klientowi sposobów oddalenia pozwu rozwodowego i być przekonujący w sądzie. Katolicki adwokat, będący takim tylko z nazwy a nie z przekonań, potrafi mocno namieszać, bo będzie - podobnie jak niewierzący adwokat - przekierowywał klienta na rozwiązania w duchu tego świata, a nie Bożego. Dlatego być może najlepiej, aby adwokat był w każdym calu po prostu profesjonalistą, który po uzgodnieniu z klientem kierunku postępowania będzie się go trzymał i użyje całego swego profesjonalizmu ku oddaleniu pozwu, nawet jeśli sam osobiście zrobiłby inaczej.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Bławatek
Posty: 211
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 26 maja 2020, 7:35

Dziękuję za odpowiedzi. Z adwokatami to pewnie jak z lekarzami - ten który umie pomóc jednemu człowiekowi kolejnemu może nie umieć, lub nie będzie odpowiadał.

Mnie najbardziej boli to stwierdzenie o nieregulowaniu kontaktów z synem. Tym bardziej, że mąż od początku ślubu nalegał na dziecko - ja byłam gotowa odłożyć w czasie macierzyństwo. A poza tym chłopak potrzebuje męskich wzorców, których ja nawet po przeczytaniu setki książek o ojcostwie i relacjach ojciec- syn nie będę w stanie dziecku pokazać. Zważywszy, że mam przykład swojego ojca, który nigdy ani z moim bratem ani ze mną nie umiał nawiązać relacji - zawsze był obok, niezaangażowany w wychowanie, opiekę. Tylko, że mój ojciec był i jest.

Ja z Bożą pomocą się kiedyś pozbieram.

Bławatek
Posty: 211
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 27 maja 2020, 10:17

Witam,
W czwartek mam wizytę u Pani Adwokat. W sumie dałabym radę sama odpisać do sądu m.in czerpiąc ze wzoru ze strony Sycharu oraz że argumenty zawarte w pozwie są śmieszne, ale strasznie zabolało mnie to że mąż nie chce mieć uregulowanych kontaktów z synem. No i kwota alimentów, która zaproponował jest wg mnie śmieszna.
Najgorsze jest to, że z jednej strony kocham męża i nie chce go krzywdzić, z drugiej strony nie mogę pozwolić dać skrzywdzić siebie i dziecka. O ile dam radę zapewnić dziecku zaplecze finansowe sama to jego potrzeb kontaktów z ojcem nie będę w stanie sama zapewnić. A poza tym dużo myśląc o zachowaniu męża nasuwały mi się myśli czy mąż nie ma jakichś zaburzeń typu dwubiegunowość. I jak czytałam o różnych chorobach, zaburzeniach to w większości zaczątkiem różnych zaburzeń są m.in. porzucenia, odrzucenia przez rodziców. I tego się najbardziej boję, że mąż będzie korzystał ze swojej wolności, a jak mu będzie pasowało to z synem się spotka a jak nie to syn będzie czekał, a patrząc na zachowania ojców swoich kolegów będzie mógł poczuć się gorszy, opuszczony. A i ja pewnie jak wszystko będzie na mojej głowie i będę w ciągłym stresie to zbyt cierpliwa matką mogę nie byc.
Mąż chyba nie wie, że dostałam już pozew bo mu nie mówiłam. Wczoraj popołudniu miał po coś do nas wpaść,ale zadzwonił, że nie da rady i tylko synowi przypomniał o dniu matki.
Rozmawiałam natomiast z Teściem (bo chciałam żeby wiedział jak jego syn traktuje swojego - w moim odczuciu jak rzecz, która nic nie czuję), który bardzo zasmucił się tym zapisem, że mąż nie chcę mieć sformalizowanych kontaktów z synem. Usłyszałam od niego, że jest po mojej stronie i nawet sam powiedział, że wszystkie rzeczy w tym auta które zakupił mój mąż w trakcie małżeństwa są również moją własnością. Nie chce walczyć z mężem o kasę, ale może powinnam. Tym bardziej, że w swoich konferencjach ks. Dziewiecki zawsze namawiał do zadbania o swoją przyszłość m.in. poprzez alimenty dla żony, która została skrzywdzona. Trudne to wszystko

Może źle zrobiłam informując Teścia bo myślac o punktach listy Zerty to tam jest aby nie prosić rodziny o pomoc, a znów ks. Dziewiecki mówi aby błądzących, odchodzących współmałżonków napominać, a kto to ma robić - koledzy którzy dopingują w odejściu nigdy nie powiedzą że ktoś może źle robi, krzywdzi dziecko. Na tą chwilę nie wiem czy mąż do kościoła chodzi, więc pewnie ani słów z Ewangelii ani z kazań nie przyjmuje. Polecanych przez mnie konferencji nie słuchał.
Trudno mi w tych chwilach być dla męża najlepszą koleżanką - on tak mnie traktuje. Podjął decyzję, załatwił adwokata, pozew, kropkę postawił i jest czysty . Może żyć dalej
Choć mi nie mówił że definitywnie papiery złożył, myślałam że może mnie jeszcze sprawdza, zastanawia się.

Miało być krótko ale znów się rozpisałam, ale jakoś musiałam wylać swoje przemyślenia.

Lawendowa
Posty: 3768
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Lawendowa » 27 maja 2020, 10:34

Bławatku, czy dobrze Cię rozumiem, że Ty chcesz uregulowania kontaktów właśnie po to, by te kontakty były większe, a nie by je ograniczyć?
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Bławatek
Posty: 211
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 27 maja 2020, 11:21

Tak, chciałabym aby w razie czego czyli rozwodu na którym zależy mężowi a nie mnie, były ustalone dni i godziny spotkań - po pierwsze aby syn miał stały plan, a po drugie w ciągu tych 3 miesięcy jak mąż z nami nie mieszka widzę że kontakt z synem ma tylko wtedy jak mu pasuje - czasami przez kilka dni pod rząd mąż wpada niezapowiedzianie na pół godziny, godzinę, piętnaście minut a potem znika i nie ma go np. tydzień. Takie niezapowiedziane wizyty są kłopotliwe bo np. przerywamy naukę, albo jak proszę kogoś o opiekę nad synem żeby wyskoczyć na zakupy spożywcze czy do lekarza a mąż niezapowiedzianie wtedy się zjawia bo przejeżdżał obok to może to być kłopotliwe dla sprawującego chwilowo opiekę.

Nawet jeśli będą sformalizowane dni a mąż czy syn będą chcieli inny dodatkowo dzień to ja nie będę utrudniać. Ja po prostu nie chcę sytuacji takich jak teraz że syn czeka tydzień na 'widzenie' z tatą, który nie ma czasu. Nadmienie tutaj, że mąż nie pracuje na zmiany tylko stale do 15.00.
Nigdy nie utrudnialam spotkań nawet zachęcałam męża aby dłużej zostawał a nie znikał po 30 minutach lub żeby częściej syna odwiedzal. Dziecko potrzebuje systematyczności. Tak mi się wydaje.

Lawendowa
Posty: 3768
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Lawendowa » 27 maja 2020, 12:01

Mądra z Ciebie kobieta😀
Niestety, nie da chcieć za męża. Rozumiem Twoje dylematy, bo stałam kilka lat temu przed podobnym problemem. Ja po przemyśleniu i przemodleniu zostawiłam relacje męża z naszymi dziećmi w jego rekach. W sądzie jedyne czego się domagałam, to kontaktów bez kowalskiej, natomiast położyłam duży nacisk na to, że chciałabym większego udziału męża w wychowywaniu dzieci i w ich życiu. Konkretnie nakreśliłam dlaczego tak chcę i jaka jest rola ojca w prawidłowym rozwoju chłopców i dziewczynek i dlaczego udział ojca w wychowaniu jest niezbedny. Czy słusznie? Życie to cały czas weryfikuje. W sądzie mąż deklarował chęć częstych kontaktów z dziećmi, jest niestety inaczej... Deklaracja i chęci skończyły się zanim sąd werdykt wydał. Kontakty jeśli są, to baardzo rzadkie, krótkie i powierzchowne. Zastanawiam się czasami, czy takie wymuszone duuużo częstsze i dłuższe spotkanie wniosły by coś dobrego? Nie wiem...
Czuję wewnętrzny pokój, że ja to co mogłam zrobić, zrobiłam, a odpowiedzialność za resztę jest w rękach męża. I tylko jego.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: tata999 » 27 maja 2020, 12:28

Lawendowa pisze:
27 maja 2020, 12:01

(...)Niestety, nie da chcieć za męża. Rozumiem Twoje dylematy(...)
Zgadzam się z tym, co w wypowiedzi Lewandowej. W sądzie można wywalczyć co najwyżej kwit, a nie chęci i zgodne postępowanie męża (tudzież ojca). Ileż rodziców mających obowiązek prawny opieki nad dziećmi nie wywiązuje się z tego (niezależnie czy w małżeństwie, czy nie, czy po rozwodzie, czy nie). Moim zdaniem najlepszym, co można zrobić to bycie otwartym, nieubieganie się o ograniczenie kontaktów dzieci i ich rodziców.

Bławatek
Posty: 211
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 27 maja 2020, 12:43

Lawendowa widzę że mamy podobne myślenie i nastawienie w tej kwestii. Wiem że nie zmuszę męża do kontaktów z dzieckiemm, ale będę miała świadomość że próbowałam wszystkiego. Ja mam syna - takiego małego buntownika, teraz jest twardy i o tatę nie pyta, przyjął do wiadomości że tak teraz jest i ok (słyszał wcześniej nasze rozmowy i kłótnie - bo mąż przy dziecku się nie hamował), więc boję się że dopiero po czasie syn się zacznie buntować o ten brak uwagi ojca.

Dla mnie takie kontakty sprecyzowane co do dnia byłyby też ułatwieniem jeśli chodzi o planowanie wizyt u specjalistów - swoich czy dziecka. A i dobrze by mi zrobiła chwila odsapki, bo ciągnięcie 2 etatów - pracy zawodowej i domowej wykańcza nieraz.

A po doświadczeniu z wiecznie wycofanym moim własnym ojcem wiem jak dla dziecka jest ważny każdy kontakt z rodzicem.

Na razie nic nie wiem o żadnej kowalskiej w życiu męża, ale gdyby taka była to też nie chciałabym aby syn miał z nią kontakt. I tu pewnie byłyby długie negocjacje, bo albo z nią albo wcale . Takie działanie męża na przekór mnie.

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: tata999 » 27 maja 2020, 13:08

Bławatek pisze:
27 maja 2020, 12:43

Dla mnie takie kontakty sprecyzowane co do dnia byłyby też ułatwieniem jeśli chodzi o planowanie wizyt u specjalistów - swoich czy dziecka. A i dobrze by mi zrobiła chwila odsapki, bo ciągnięcie 2 etatów - pracy zawodowej i domowej wykańcza nieraz.
Pani z sądu nie zapewni opieki nad dzieckiem wcale, co dopiero w wygodnych dla Ciebie godzinach. Ona może co najwyżej napisać i wręczyć kartkę z życzeniami. Sprecyzowanie kontaktów to jedno, a przestrzeganie ustaleń to drugie. Do żadnego z tych dwóch nie potrzeba osób trzecich. Jeśli ani ojciec, ani matka nie chcą lub nie mogą, to może ktoś inny z bliskiej rodziny, może ludzie dobrej woli, może opieka społeczna zastąpią rodziców, a może nikt.

Nino
Posty: 385
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Nino » 27 maja 2020, 15:21

Pani z sadu nie zapewni, ale nakaz z sadu moze (nie musi) zadzialac mobilizujaca. Wiadomo, ze najwazniejsze jest "chce", ale gdy relacje sie rozpadaja i robi sie balagan, taki nakaz moze wprowadzac pewien lad. To zalezy od czlowieka.

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: tata999 » 27 maja 2020, 15:52

Nino pisze:
27 maja 2020, 15:21
Pani z sadu nie zapewni, ale nakaz z sadu moze (nie musi) zadzialac mobilizujaca. Wiadomo, ze najwazniejsze jest "chce", ale gdy relacje sie rozpadaja i robi sie balagan, taki nakaz moze wprowadzac pewien lad. To zalezy od czlowieka.
To czemu nie wystąpić o to, żeby dziecko miało miejsce zamieszkania z ojcem, a matka realizowała kontakty dowolnie?

Bławatek
Posty: 211
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 27 maja 2020, 17:59

tata999 pisze:
27 maja 2020, 15:52
Nino pisze:
27 maja 2020, 15:21
Pani z sadu nie zapewni, ale nakaz z sadu moze (nie musi) zadzialac mobilizujaca. Wiadomo, ze najwazniejsze jest "chce", ale gdy relacje sie rozpadaja i robi sie balagan, taki nakaz moze wprowadzac pewien lad. To zalezy od czlowieka.
To czemu nie wystąpić o to, żeby dziecko miało miejsce zamieszkania z ojcem, a matka realizowała kontakty dowolnie?
Tata999, bo w moim przypadku mój mąż wybrał wolność i kawalerskie życie i nigdy nie usłyszałam od niego, że chciałby zamieszkać z synem. A dlaczego? Musiałby odpowiedzieć sam, ja jedynie mogę się domyślać, że przerastało by go ogarnięcie życia na codzien z dzieckiem, mam doświadczenie jak czasami mu się zdarzało zostawać z synem samemu w pojedyncze dni i mial wszystko naszykowane to miał problem dziecku podgrzać zupę, czekali aż wrócę z pracy.

Nas kobiet nikt nie pyta czy ogarniemy życie od nowa - musimy. Mimo że jesteśmy na codzien silne i twarde to jednak jesteśmy tą słabszą płcią, na pewno wrażliwsza. A jak czyta się wiele wątków na tym forum to widać jak kobiety są słabe, jak się załamują. Ja też miałam chwilę zwątpienia ale się opamiętałam, bo tyle razy musiałam sobie dawać radę, że nawet jak teraz będzie trudno to się nie poddam. Nawet koleżanki nadziwić się nie mogą, że ja daję radę. Jest mi smutno, że zostałam sama, ale bardziej boli mnie,że syn na tą chwilę mało dla ojca znaczy. Modlić się będę o dobre relacje między mężem a synem.

Wiem, że jest wiele kobiet ( mężczyzn pewnie też) które zostają lub odchodzą z dziećmi i robią drugiej osobie trudności w kontaktach z dziećmi - tylko że to nie jest dobre dla dzieci. Znam parę takich przypadków w otoczeniu i zawsze mi było żal dzieci, bo są często ofiarą porachunków między rodzicami. Wiadomo, że w pewnym momencie jak dzieci dorastają to mogą same decydować jak często i w jakiej formie chcą się spotykać z rodzicem. Najgorsze jest pogodzenie wszystkich potrzeb i marzeń wszystkich zainteresowanych osób. A czasami dla dobra kogoś trzeba umieć zrezygnować z części siebie np własnego czasu.

Sarah
Posty: 125
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Sarah » 27 maja 2020, 19:08

tata999 pisze:
27 maja 2020, 15:52
To czemu nie wystąpić o to, żeby dziecko miało miejsce zamieszkania z ojcem, a matka realizowała kontakty dowolnie?
Tata999, ty w ogóle czytasz posty, na które odpowiadasz, czy to tylko takie luźne dywagacje?
Nothing lasts forever
And we both know hearts can change
And it's hard to hold a candle
In the cold November rain...

Bławatek
Posty: 211
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 29 maja 2020, 9:07

Kochani, pisałam wczoraj w nocy, ale przez łzy, które mi wczoraj ciągle płynęły skasowałam długi post, więc zacznę na nowo dziś aby wyrzucić z siebie wszystkie emocje i przemyślenia, bo wesoło nie ma...
Mąż jak zwykle wpadł wczoraj bez zapowiedzi - jak mnie jeszcze z pracy nie było, nic mu nie wspominałam o pozwie otrzymanym, bo wieczorem miałam spotkanie z panią adwokat. Męża traktowałam miło i z szacunkiem, choć w głowie miałam ciągle pytanie, dlaczego to zrobił? Ale bałam się je zadać, aby się nie rozsypać.

Po przeczytaniu przez panią adwokat pozwu i uzasadnienia oraz długim wysłuchaniu o naszych małżeńskich problemach oraz zarzutach, które pod moim adresem zawsze wytaczał mój mąż usłyszałam, że dałam się zniewolić, zrobić z siebie służącą i byłam manipulowana przez męża. I tu niestety muszę przyznać rację, bo sama to zauważyłam, a nawet o tym tu pisałam. Ja się upierałam o separację, ale usłyszałam, że jeżeli mąż już złożył wniosek o rozwód i twardo do tego dąży to trudno teraz będzie walczyć o separację, chyba że on zmieni zdanie na rozprawie lub wcześniej i będzie chciał separacji lub wycofa pozew bo stwierdzi, że sie pomylił, przemyslał sprawę i chce walczyć o małżeństwo. Ale takich obrotów sprawy nie ma często. Znów usłyszałam, że jestem zniszczona psychicznie przez niego i tak jak tu można usłyszeć dużo rad aby zająć sie sobą, myśleć o sobie tak też usłyszałam wczoraj. Ja męza kocham i nie chcę z nim walczyć , ale chyba powinnam zawierzyć Bogu, bo nawet po ewentualnym rozwodzie, możemy być razem, ale jedynie jeżeli oboje będziemy tego chcieli i po długiej terapii razem i każdego z nas osobno. W nocy pisałam trochę inaczej, ale puściłam sobie moją ulubioną piosenkę "Nikt Cię nie kocha tak jak Ja" - i wiem, że Jezus jest blisko mnie tylko, że ja muszę też być blisko niego, a sama przecież od co najmniej 2 lat Boga prosiłam, aby przemienił, nawrócił mojego męża, bo inaczej ja przestanę wierzyć. Może ten kryzys jest po to abym ja nie umarła duchowo. A mój mąż może musi wszystko stracić tj. rodzinę, aby zobaczył jak nie doceniał co miał. I może wtedy się nawróci i zacznie prawdziwie wierzyć. Zaraz po tej mojej ulubionej pieśni pojawiła sie konferencja ks. Pawlukiewicza "Nie martwmy się"
https://www.youtube.com/watch?v=IS3VR-mkPpo lub https://youtu.be/IS3VR-mkPpo
I to było słowo dla mnie. Ks. Pawlukiewicz mówi m.in. "Starajcie się naprzód o królestwo Boże, a wszystko inne będzie wam dane", ... "Tym którzy wybierają Pana niczego nie brakuje"... Gdyby Anioł ci dziś powiedział, że coś prowadzi Cię do piekła, czy to od razu rzucisz?, "Ja jestem drogą, prawdą i życiem", mamy przyjmować Chrystusa jako drogę, czyli że będzie się mu posłusznym. A pod koniec kazania: "To że istniejesz nie znaczy, że żyjesz... żyje ten kto żyje w Bogu". I to jest wszystko to co Bogu zanosiłam przez ostatnie lata, czyli - zrób coś z moim mężem, bo ja się oddalam Boże od Ciebie, mąż mnie skłania do życia w grzechu nieczystości. Męża stawiałam na pierwszym miejscu (pani adwokat z moich wypowiedzi też to zauważyła). Teraz muszę zadbać o siebie i Boga mieć na pierwszym miejscu. Trochę to trudne, bo męża kocham, nie chce go krzywdzić, ale nie mogę pozwalać krzywdzić siebie.
A od 3 miesięcy czytam fragmenty Pisma świętego otwierając nie patrząc gdzie - i zawsze trafiam na różne fragmenty mówiące ciągle o miłości Boga względem nas, o kościele, nawracaniu. I chyba to moje zadanie na teraz.

Według Pani adwokat pierwsza rozprawa może być nawet dopiero za pół roku i może w tym czasie coś sie zadziała między mężem o mną na nowo. Aczkolwiek jej to wygląda na ewidentne układanie sobie życia na nowo z kimś innym...

W każdym bądź razie mam z mężem ustalić już teraz konkretne dni spotkań z dzieckiem, oczywiście jeżeli będa się chcieli spotkać też w inny dzień to ja nie będę protestować, jednakże powinnam być o odwiedzinach męża informowana wcześniej. I swoje rzeczy tez powinien zabrać, a nie robić z naszej przestrzeni magazynu. Tak sobie myślę, że to ma być takie potraktowanie go jakby np. alkoholika - pozwolic osiągnąc dna, aby zobaczył, że ma problem.
Nie jest łatwo...

Minu
Posty: 78
Rejestracja: 14 wrz 2019, 17:21
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Minu » 29 maja 2020, 15:17

Bławatku...bardzo Ci współczuję..jesteśmy na tym samym etapie niestety:( Mam pytanie, bo Twoja adwokatka mowila ze sprawa może być dopiero za pol roku a teraz sie pozmienialy przepisy i pierwsza tzw. rozprawa przygotowawcza powinna być nie później niż 2 miesiące od otrzymania ostatniego pisma. U Ciebie mąż też wniósł bez orzekania o winie? A jak Wasze kontakty teraz wyglądają?Pozdrawiam Cię i mocno mocno ściskam...wiem jak to wszystko boli...wiem...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bławatek i 12 gości