Ju po

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Ukasz
Posty: 2548
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Ju po

Post autor: Ukasz » 04 maja 2020, 15:46

Krzyś po 40 pisze:
03 maja 2020, 15:06
Próbowałem pisałem do żony. Nie chcę o tym rozmawiać. Mówi że ma już kogoś. I nie che abym do niej pisał bo ograniczy mi kontakt z dzieckiem.
Nie zachęcałem Cię do namawiania żony do czegokolwiek. Tylko do wierności i zajęciu się sobą. Budowaniem siebie jako jak najlepszego (choć zawsze, jak słusznie piszesz, dalekiego od ideału) męża i ojca.
Nie znamy przyszłości.
Gdybyś Ty był wierny, to może jednak dalibyście radę przejść przez ten kryzys? Twoja zdrada na pewno nie pomogła.
Gdyby Twoja żona trwała w wierności, może byłaby otwarta na Twój powrót. A może nie. Nie wiemy, ale jej zdrada na pewno nie pomogła.
Jeżeli Ty wrócisz do wierności, może kiedyś żona zmieni zdanie i wtedy Ty będziesz gotów. A może ona nie zmieni zdania. Jednak na pewno Twoja wierność daje szansę, a nie przeszkadza.
Poza tym Twoja wierność jest potrzebna przede wszystkim Tobie. Bez niej nie ma rozwoju duchowego.
I sama wierność nie wystarczy. Powrót jest bardzo trudny i wymaga dojrzałej, głębokiej miłości przynajmniej jednej strony.

Jozka
Posty: 63
Rejestracja: 07 wrz 2019, 10:56
Płeć: Kobieta

Re: Ju po

Post autor: Jozka » 04 maja 2020, 16:50

Krzyś nie umiesz powiedzieć konkretnie że chcesz wrócić do żony? Dobrze zrozumiałam?
Bo wiesz ona może po prostu chce to bardzo usłyszeć po tym jak odszedłeś do innej kobiety?
Ja sama jako kobieta długo czekałam aż mój mąż
sam z siebie powie pierwszy przepraszam i pierwszy wykona gest pojednania w moją stronę gdy przechodziliśmy głęboki kryzys. Było to dla mnie bardzo ważne. Można powiedzieć że tym właśnie zaczęliśmy budować most porozumienia między nami...

marylka
Posty: 1075
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Ju po

Post autor: marylka » 09 maja 2020, 23:17

Z mojego punktu widzenia wyglada to tak:
Było źle - zakochales sie - zdradziłeś - rozwód - cos nie wyszlo w nowym zwiazku - cheć powrotu do żony - ......

Myśle, że warto dotrzec do dna swojego serca - czyli samemu przed soba w szczerosci odpowiedziec sobie na pytanie - dlaczego chce wrocic do źony?

Cokolwiek i jakkolwiek zle było w Waszym zwiazku - to jednak Ty dales noge w inny zwiazek.
Mogles porozmawiac, mogles zaproponowac terapie, miles wiele wyjsć
Wybrałeś zdrade
I warto za to konkretnie wziac odpowiedzialnosć na klate i za to zadoscuczynić wyrzadzone zło żonie.
To zło jest tak gleboko raniace, że zamurowało serce Twojej żony.
I teraz nie warto spychać "że ona też" jest winna

Dopoki nie postarasz sie jej zadoscuczynic - nic nie da proba wpychania jej w poczucie winy
Zło jest zawsze złem ale jednak sa czyny, ktore maja mniejszy stopien nastepstw a sa takie, ktore jak walec zmiataja ze zwiazku poczucie bezpieczenstwa, miłosci i....wszystkiego. Takim jest niewatpliwie zdrada.
Zachecam do pracy nad soba i szczere staniecie samemu przed soba w prawdzie.
To dobry start do przemiany siebie a byc może i Twojej sytuacji
Pozdrawiam

Krzyś po 40
Posty: 8
Rejestracja: 27 kwie 2020, 15:34
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ju po

Post autor: Krzyś po 40 » 09 maja 2020, 23:28

Tak chyba nie mam Juzka odwagi tego powiedzieć w prost chciałbym bardzo ale mam za dużo lekkow w głowie

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8228
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Ju po

Post autor: Nirwanna » 10 maja 2020, 8:11

Zatem nie jest problemem to, że żona nie chce uznać swojej części odpowiedzialności, problemem są Twoje lęki, z nich wynika reszta.
Na szczęście to dobra informacja. Bowiem problem leży po Twojej stronie, więc masz 100% możliwości, aby się nim zająć, co więcej - masz w tym Wszechmogącego po swojej stronie, który powiedział że "w miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk" (1J 4,18). On jest Dawcą Miłości, więc On również usuwa lęk.
W praktyce - przedmówcy już o tym pisali - gdy zaczniesz ze swojej strony zadośćuczyniać, nie oczekując od żony radosnego aplauzu, zaczniesz wychodzić z lęków prawie automatycznie. Mówię o zadośćuczynianiu postawą, czynami, a nie o mówieniu żonie o tym, jak to zadośćuczyniasz, niech raczy zauważyć. Na mówienie przyjdzie czas.
Teraz jest czas na pokazanie postawą swojej zmiany i obowiązkowe zaproszenie do tego Pana Boga.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Krzyś po 40
Posty: 8
Rejestracja: 27 kwie 2020, 15:34
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ju po

Post autor: Krzyś po 40 » 20 maja 2020, 16:15

Posłuchałem się was. powiedziałem.
Chcę spróbować na nowo, powinniśmy być razem mamy dziecko synka
. Rodzinę, piękny dom.
Aby nie sprzedawać tego domu.
Pójdziemy na terapię. Pójdę też sam..
Nic z tego. Nie chcę próbować nawet dla dziecka. Spotyka się już z kimś. Mówi :nie wie co dalej będzie może za 3 a 5 lat. mamy dom sprzedać jak najszybciej. Jednocześnie w trakcie rozmowy były z jej strony nie mile słowa i dużo nerwów. Synkiem dobrze wie że jestem idealnym ojcem, nadopiekuńczy, tak też powiedziała. chce tylko aby się dogadać co do opieki . Zdaje sobie sprawę że nie dałem szansy. Ale w trakcje małżeństwa bardzo się starałem. Żona miała dobre dni 2 a 3 dni i dalej kłótnie to ja też szedłem w kłótnie.Później miałem dosyć chciałem uciec i tak zrobiłem. Zamiast dać sobie 2.a 3 miesiące separacji. Poszło po całości. No cóż takie życie człowiek uczy się na bledach , z resztą od kogo się uczyć jak się miało ojca pijaka który podnosił rękę na moją mamę. A ja tylko mamę broniłem, 😭.

Załamana
Posty: 21
Rejestracja: 03 kwie 2020, 12:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ju po

Post autor: Załamana » 20 maja 2020, 18:23

Nie chciałabym nikogo tu urazić ale po rozwodzie nie jest już tak łatwo powrócić, wybaczyć itd. Twoja żona bardzo dużo przeszła wiem bo sama przechodzę podoba sytuację z tym , że nie mam rozwodu, mam bardzo duży kryzys. Ja też prosiłam meza żebyśmy ratowali to małżeństwo że się zmienię, tu trzeba zmiany dwóch stron przepraszam a co to woogole za stwierdzenie nie widziałem u niej zmian... Ja uważam że dużo można wybaczyć ale to jest proces długo falowy, może z tych słów że za 3 albo 5 lat daje Tobie furtka otwarta nie wiem nie znam jej ale ja teraz jako ta która jest krzywdzone, jestem bliżej z nią sercem niż z Tobą przykro mi bo każdy popełnia błędy. Jeżeli Ci zależy to walcz uwazam że jak jest dziecko to na zawsze zostanie nic któr będzie nas łączyć noi oczywiście sakrament małżeństwa, którego żaden rozwod nie zakończy
Próbuj być dobrym ojcem może dzięki temu twoja żona, znowu otworzy swoje serce.

Ewuryca
Posty: 197
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Ju po

Post autor: Ewuryca » 20 maja 2020, 18:37

Ja tez myśle że dobrze, że próbowałeś przynajmniej wiesz na czym stoisz i nie musisz się domyślać. Czy coś zakiełkuje w jej sercu i czy jeśli tak będzie wtedy ty będziesz gotowy wybaczyć czas pokaże. Ty rób swoje, bądź dobrym ojcem dla dziecka, i nie żyj żalem do żony.

Ukasz
Posty: 2548
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Ju po

Post autor: Ukasz » 21 maja 2020, 8:03

Krzyś po 40 pisze:
20 maja 2020, 16:15
Posłuchałem się was. powiedziałem.
Chcę spróbować na nowo, powinniśmy być razem mamy dziecko synka
. Rodzinę, piękny dom.
Aby nie sprzedawać tego domu.
Pójdziemy na terapię. Pójdę też sam..
Nic z tego. Nie chcę próbować nawet dla dziecka. Spotyka się już z kimś.
Pisałeś, że byłeś z inną kobietą. Ten związek trwa?
Nie chcę się wypowiadać za innych, ale mam wrażenie, że trochę się nie zrozumieliśmy.
Mój przekaz dla mojej żony jest taki: jestem Ci wierny, kocham Cię, to się nie zmieni. Jak będziesz gotowa znów żyć ze mną jak żona z mężem, to ja jestem na to gotów - gotów nadal zmieniać się i pracować nad sobą.
I jej odpowiedź na to jest podobna do tej, którą usłyszałeś, że nic z tego, ale to też nic nie zmienia z mojej strony.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości