Ju po

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Krzyś po 40
Posty: 8
Rejestracja: 27 kwie 2020, 15:34
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Ju po

Post autor: Krzyś po 40 » 30 kwie 2020, 9:55

Dzień dobry..
U mnie sprawa wyglądala nastepunaco :cry: .
W małżeństwie nie było za bardzo bliskości czułości, było przyzwyczajenie.
Nie było też partnerstwa tak twierdziłem,
żona inaczej.
Ciągle kłótnie o obowiązki domowe. Kto się zajmie dzieckiem weekendy spędzaliśmy na zmianę osobno, tylko
Wakacje i ferie razem.
Czułem że się oddalamy, przez częste kłótnie, czułem że tak już zostanie na zawsze, że się nie zmienimy ale też bardzo byłem za żona.
Jakieś uczucie było..
Poznałem kobietę spotykaliśmy się i zakochaliśmy, planowałem wziąć rozwód. Atmosfera w domu straszna zamiast walczyć o siebie była walka. Żona raz zaproponawala że się zmieni ja w to nie uwierzyłem.
I nic nie było widać o jakich kolwiek zmianach tylko gadanie większość była walka o dziecko alimenty i ograniczenie rodzicielskie.. Atmosfera coraz bardziej napięta..
Unikaliśmy się aby dziecko tego nie widziało. Po rozwodzie po 6 miesiącach będąc w delegacji w Niemczech zacząłem mieć żal do siebie że nie walczyłem. Gniew i smutek. Co robić. :( Czy to normalne. Zona zrobiła się spokojniejsza. Co do mojej osoby . Mówi że tamte życie zakonczyla nie chce wracać, chce zapomnieć. Co robić
Z nową partnerką było dobrze dopóki nie wyjechałem, myślami jestem przy żonie i synku i trochę się oddałam od partnerki ona zaś to czuje . Przez to mam metlik w głowie..popadam chyba w smutek może depresję, nie wiem sam
Gryzie mnię sumienie bo mamy dziecko syn 7 lat. Strasznie syn tęskni za mną
Dlaczego teraz a nie w trakcie rozwodu. Proszę piszcie szczeze Dziękuję pozdrawiam

Al la
Posty: 1964
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ju po

Post autor: Al la » 30 kwie 2020, 11:12

Witaj Krzyś po 40 na naszym forum.
Dużo się zadziało w Twoim życiu.
Zabrakło w Twoim małżeństwie wiedzy jak o nie dbać, przestaliście się z zoną starać o siebie, okazywać sobie uczucia.
O tym mówi ks. Marek Dziewiecki w konferencji z rekolekcji Sycharu https://youtu.be/Zqz4LLsefNQ?list=PLobU ... XQqsf-vt2c
Proszę, zapoznaj się również z innymi konferencjami z naszych rekolekcji.
Jesteś na forum katolickim, czy masz sakrament małżeństwa?
Jak z Twoją relacją do Pana Boga?

Przypominam, że internet nie jest anonimowy, zwróć uwagę na niepodawanie charakterystycznych szczegółów.
Pogody Ducha!
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

tata999
Posty: 971
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Ju po

Post autor: tata999 » 30 kwie 2020, 12:16

Proponuję wykonywać obowiązki ojca, jako jedną z pierwszych rzeczy, jeśli czujesz, że nie wszystko tam idzie dobrze, a syn tęskni. To może być najbardziej oczywiste dla Ciebie. Jak z tym się uporasz, to zapewne łatwiej Ci będzie ułożyć sobie w głowie i podejść do innych spraw, co do których masz mniej jasności.

Krzyś po 40
Posty: 8
Rejestracja: 27 kwie 2020, 15:34
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ju po

Post autor: Krzyś po 40 » 30 kwie 2020, 13:04

Tak mam sakrament małżeństwa, jestem wierzący i praktykujący

Ewuryca
Posty: 197
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Ju po

Post autor: Ewuryca » 30 kwie 2020, 14:36

A czy jest szansa, że twoja żona chciałaby do ciebie wrócić?
Jesli jesteś wierzący i praktykujący to napewno wiesz, że wedle nauki Chrystusa masz już żonę.
Moje nawrócenie tez przyszło po rozwodzie. Czemu teraz? Jest takie zdanie z apokalipsy: "Oto stoję u drzwi i kołaczę.
Jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną" (Ap 3,20). może tyle czasu zajęło mnie lub tobie usłyszenie głosu Jezusa, który stał za drzwiami i mówił do nas.
Wybacz, że prosto z mostu ale dla mnie w twojej sytuacji jeżeli żona wyrazi możliwość bycia waszego razem jest jedna opcja: wracaj do żony o syna i do życia w sakramentach, nie tylko małżeństwa ale tez eucharystii.

Krzyś po 40
Posty: 8
Rejestracja: 27 kwie 2020, 15:34
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ju po

Post autor: Krzyś po 40 » 30 kwie 2020, 17:03

W tym rzecz że nie chce wracac. Odpowiedziała mi że jest szczęśliwa. Odkryła swoją wartość. Tamte życie zakonczyla i etap zamknięty. Twierdzi że to moja wina że nie dalem jej szansy. A moim zdaniem wina leży po obu stronach ja się przyznaje żona nie.

Ukasz
Posty: 2548
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Ju po

Post autor: Ukasz » 30 kwie 2020, 23:57

Krzyś po 40 pisze:
30 kwie 2020, 9:55
Poznałem kobietę spotykaliśmy się i zakochaliśmy, planowałem wziąć rozwód. Atmosfera w domu straszna zamiast walczyć o siebie była walka. Żona raz zaproponawala że się zmieni ja w to nie uwierzyłem.
Krzyś po 40 pisze:
30 kwie 2020, 9:55
trochę się oddałam od partnerki ona zaś to czuje .
Sprostuj, jeśli coś źle zrozumiałem: zdradziłeś żonę, a ona była gotowa Ci przebaczyć i sama się zmieniać, pracować nad sobą. Ty jej nie uwierzyłeś, przeprowadziłeś rozwód. Zacząłeś żyć z inną kobietą, czyli po prostu cudzołożyć.
I teraz Twoim zmartwieniem jest to, że żona nie chce zobaczyć swojej winy?
Krzyś po 40 pisze:
30 kwie 2020, 9:55
mam metlik w głowie.[...]
Gryzie mnię sumienie bo mamy dziecko syn 7 lat. Strasznie syn tęskni za mną
Krzyś po 40 pisze:
30 kwie 2020, 13:04
Tak mam sakrament małżeństwa, jestem wierzący i praktykujący
To jesteś na dobrej drodze, żeby pójść dobrą drogą. I wydaje mi się, że jest zupełnie jasne, jaki kierunek jest w Twoim przypadku zgodny z wolą Bożą, a jaki nie. To już naprawdę bardzo dużo. Wystarczy, że będziesz gotowy to zrobić. Wrócić do Twojego małżeństwa, do Twojego powołania. Pokochać żonę od nowa. Niezależnie od tego, czy ona kiedykolwiek Ci wybaczy i zgodzi się na Twój powrót. Życzę Ci gorąco, żebyś się tego podjął.
Ja, taką przynajmniej mam nadzieję, idę właśnie taką drogą. Bywa trudno, ale to naprawdę piękne życie. Warto.

Krzyś po 40
Posty: 8
Rejestracja: 27 kwie 2020, 15:34
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ju po

Post autor: Krzyś po 40 » 02 maja 2020, 7:29

Dziękuję pozdrawiam

kocimiętka
Posty: 55
Rejestracja: 24 mar 2019, 19:37
Płeć: Kobieta

Re: Ju po

Post autor: kocimiętka » 02 maja 2020, 12:54

Ukasz pisze:
30 kwie 2020, 23:57
Krzyś po 40 pisze:
30 kwie 2020, 9:55
Poznałem kobietę spotykaliśmy się i zakochaliśmy, planowałem wziąć rozwód. Atmosfera w domu straszna zamiast walczyć o siebie była walka. Żona raz zaproponawala że się zmieni ja w to nie uwierzyłem.
Krzyś po 40 pisze:
30 kwie 2020, 9:55
trochę się oddałam od partnerki ona zaś to czuje .
Sprostuj, jeśli coś źle zrozumiałem: zdradziłeś żonę, a ona była gotowa Ci przebaczyć i sama się zmieniać, pracować nad sobą. Ty jej nie uwierzyłeś, przeprowadziłeś rozwód. Zacząłeś żyć z inną kobietą, czyli po prostu cudzołożyć.
I teraz Twoim zmartwieniem jest to, że żona nie chce zobaczyć swojej winy?
Krzyś po 40 pisze:
30 kwie 2020, 9:55
mam metlik w głowie.[...]
Gryzie mnię sumienie bo mamy dziecko syn 7 lat. Strasznie syn tęskni za mną
Krzyś po 40 pisze:
30 kwie 2020, 13:04
Tak mam sakrament małżeństwa, jestem wierzący i praktykujący
To jesteś na dobrej drodze, żeby pójść dobrą drogą. I wydaje mi się, że jest zupełnie jasne, jaki kierunek jest w Twoim przypadku zgodny z wolą Bożą, a jaki nie. To już naprawdę bardzo dużo. Wystarczy, że będziesz gotowy to zrobić. Wrócić do Twojego małżeństwa, do Twojego powołania. Pokochać żonę od nowa. Niezależnie od tego, czy ona kiedykolwiek Ci wybaczy i zgodzi się na Twój powrót. Życzę Ci gorąco, żebyś się tego podjął.
Ja, taką przynajmniej mam nadzieję, idę właśnie taką drogą. Bywa trudno, ale to naprawdę piękne życie. Warto.
Na Twoim miejscu post Ukasza wzięłabym sobie mocno do serca.

A tak poza tym...
Poniekąd rozumiem co przeżywasz. Ja też miałam takie doświadczenie, że pół roku po rozwodzie zaczęłam żałować. I też zastanawiałam się dlaczego teraz a nie w trakcie rozwodu lub przed. Zobaczenie tego wszystkiego było ponad moje siły, wręcz nie do uniesienia. Też myślałam, że miałam depresję. Ale to nie była depresja. Uważam, że wtedy przyszła do mnie Maryja i pokazała mi cała prawdę o moim życiu. A przede wszystkim o moich grzechach i ich konsekwencje. Bo wiesz, tylko patrząc przez pryzmat Pana Boga możemy zobaczyć prawdę o sobie. Wyraźnie i ostro. Człowiek patrząc po ludzku zawsze będzie relatywizował, usprawiedliwiał się, szukał dla siebie wyjaśnień...Być może teraz też Pan Bóg puka do Twoich drzwi, a Ty czujesz się nieszczęśliwy bo podświadomie wiesz, że jesteś nie na swoim miejscu i że popełniłeś błąd. Nie wiem dlaczego dopiero teraz. Czasem w zyciu zdarzają się tzw. Dopusty Boże. Czyli ze Pan Bog pozwala Ci zrobić zło żebyś sam się przekonał, że nie tędy droga. Nie bój się, Pan Bóg pojawia się pół roku za późno i zawsze jest na czas:)

Widzisz, człowiek powinien w życiu zrozumieć dwie rzeczy: kim jest i dokąd zmierza. A jest Dzieckiem Bożym i zmierza ku Zbawieniu. Wyrycie sobie tej prawdy w sercu determinuje właściwy kierunek działania. Oczywiście z początku może być ciężko bo tak jak w Twoim przypadku oznacza rozstanie z kochanka, samotność dopóki Żona nie zdecyduje się żeby wrócić, zmiana pracy, powrót do Polski...nooo dużo tych zmian. Może to nawet przerażać, ale jak zaufasz Jemu, zrobisz z siebie swego rodzaju kamikadze w Jego imię to Jezus Ci na 100% pomoże.
Nie wiem czy bedziesz z Żoną czy nie, ale bedziesz na naprawdę właściwej drodze.

Jeszcze jedno, pamiętam że ja też będąc w tym opisywanym stanie pół roku po rozwodzie "zwalałam" winę na męża, bo przecież to on bardziej się do rozwodu przyczynił. To on narobił chlewu a nie ja, ja "tylko" złożyłam pozew o rozwód, bo miałam prawo unieść się honorem. To myslenie, to zwalanie winy to był instynkt samozachowawczy, bo po pierwsze uniesienie konsekwencji MOICH grzechów było dla mnie za trudne i tym samym odsuwałam od siebie ten ból. A po drugie dlatego, że chciałam, żeby on też zobaczył swoje grzechy tak samo jak ja swoje-oczyścił się z tego, tak jak i ja, a potem żebyśmy mogli zacząć budować na nowo. Tłumaczyłam mu to wiele razy, próbowałam pokazać mu jego czyny przez pryzmat Bożego Porządku, ale widzisz...głównie Pan Bóg powinien to robić, a człowiek może być takim cichym, delikatnym pomocnikiem, a nie na odwrót.

elena
Posty: 30
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ju po

Post autor: elena » 02 maja 2020, 15:42

Nigdy nie jest za późno na przemianę swojego życia. Zacznij na początku zmieniać siebie, swoje życie, taki rachunek sumienia, zacznij działać zgodnie z nauką Kościoła, bądź wzorem dla swojego syna i myślę, że Twoja żona też zauważy Twoją przemianę. Pozdrawiam!
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

Krzyś po 40
Posty: 8
Rejestracja: 27 kwie 2020, 15:34
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ju po

Post autor: Krzyś po 40 » 03 maja 2020, 15:06

Próbowałem pisałem do żony. Nie chcę o tym rozmawiać. Mówi że ma już kogoś. I nie che abym do niej pisał bo ograniczy mi kontakt z dzieckiem. W związku małżeńskim dużo się starałem. Próbowałem, rezygnowałem ze swoich przyjemności. Pomagało tylko na chwilę. Od dłuższego czasu czułem że to się nie zmieni. Dopiero teraz człowiek widzi bardziej co mógłby lepiej zrobić. Ale takie jest życie. Uczymy się na błędach. Nikt nie jest idealny.

kocimiętka
Posty: 55
Rejestracja: 24 mar 2019, 19:37
Płeć: Kobieta

Re: Ju po

Post autor: kocimiętka » 03 maja 2020, 22:52

Krzyś po 40 pisze:
03 maja 2020, 15:06
Próbowałem pisałem do żony. Nie chcę o tym rozmawiać. Mówi że ma już kogoś. I nie che abym do niej pisał bo ograniczy mi kontakt z dzieckiem.
A co konkretnie pisałeś?
Wczuj się trochę w sytuację żony. Spróbuj spojrzeć na wszystko z jej perspektywy. Chciała się zmienić-jasno to deklarowała, nie dałeś jej szansy i poszedłeś z inną kobietą. Jak Ty byś się czuł na jej miejscu? Jeśli jest daleko od Boga być może nie dostrzega tej możliwości zejścia się i dlatego tak reaguje. A i jeszcze jedno, jeśli poruszyłeś ten temat nadal będąc z kochanką..noooo ja bym się czuła tym bardziej upokorzona i potraktowana jak opcja zapasowa.
Krzyś po 40 pisze:
03 maja 2020, 15:06
W związku małżeńskim dużo się starałem. Próbowałem, rezygnowałem ze swoich przyjemności. Pomagało tylko na chwilę. Od dłuższego czasu czułem że to się nie zmieni. Dopiero teraz człowiek widzi bardziej co mógłby lepiej zrobić. Ale takie jest życie. Uczymy się na błędach. Nikt nie jest idealny.
Rozumiem Twój żal, ale widzisz tak to już jest, że to złe chwile rozrywają serce, które później trudno jest posklejać, a nie te dobre. Trudno, musisz to przyjąć na klatę.

Jedyna opcja, żeby żona chciała do Ciebie wrócić to Twoja trwała przemiana. Przemienić pomoże Ci się Pan Jezus.
I pamiętaj, że gra toczy się nie tylko o zejście się, ale też o Zbawienie Twojej duszy i duszy Twojej żony.

Wejdź na youtube na kanał Sycharu, znajdziesz tam świadectwa pojednań po rozwodzie i przydatne konferencje.

Krzyś po 40
Posty: 8
Rejestracja: 27 kwie 2020, 15:34
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ju po

Post autor: Krzyś po 40 » 04 maja 2020, 10:40

Co pisałem.
. Ze szkoda naszej rodziny. Naszego domu. Naszego Synka.. Małżeństwa. Ze mamy rozw. Cywilny ale nadal jesteśmy małżeństwem przez Boga w kościele..
Że Za dużo było gniewu. Złości nienawiści, Nie przemyślane sytuacje. Szczeze nie mam odwagi powiedzieć wprost. Bo boję się że mnie będzie wysmiewala. Ze uciekłem a teraz chce wrócić. Bo cały czas mówi że nie chce i żebym jej już nie męczył. Rozumie to co mówi. Ale na drugi dzień dalej męczy abym się zapytał konkretnie. Ale. Nie umiem. Nie potrafię.

A.zelia
Posty: 150
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Ju po

Post autor: A.zelia » 04 maja 2020, 11:23

Ty miałeś romans, Ty zdradziłeś, żona chciała się zmienić, z punktu założyłeś, że tak nie będzie. Z ochoczym dzieleniem winy na 2 strony (niektórzy dodaliby jeszcze: po połowie) to ja bym uważała.

Wiedźmin
Posty: 1563
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Ju po

Post autor: Wiedźmin » 04 maja 2020, 12:55

Krzyś po 40 pisze:
04 maja 2020, 10:40
Co pisałem.
. Ze szkoda naszej rodziny. Naszego domu. Naszego Synka.. Małżeństwa. Ze mamy rozw. Cywilny ale nadal jesteśmy małżeństwem przez Boga w kościele..
Że Za dużo było gniewu. Złości nienawiści, Nie przemyślane sytuacje.
OK - dzięki za informacje.
Jeśli tak to pisałeś, to mogła to żona odebrać trochę jak próbę wpędzanie jej w poczucie winy.
(a tego chyba nikt nie lubi)

"Szkoda naszej rodziny" ... ok - jasne - pewnie każdej rozbitej szkoda.

Tylko widzisz - ja to odbieram tak, że Ty uderzasz w bębenek "powinnaś być żono ze mną" ... a raczej tak staraj się to poukładać - aby żona CHCIAŁA wrócić... a nie, że POWINNA... że TAK TRZEBA... że sakrament... że...

Wiele kobiet pisało tu i ja się z tym zgadzam, że chyba każdej mamie sprawia frajdę widok roześmianego dziecka u taty "na barana"... czy pod rękę... czy w ramionach taty - czy przy grze w piłkę... przy wspólnej zabawie. Zatem skup się na tym co teraz możesz, czyli na byciu najlepszym tatą dla syna.
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: MareS i 10 gości