Mąż odchodzi - nie daję już rady psychicznie

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odchodzi - nie daję już rady psychicznie

Post autor: Pustelnik » 19 kwie 2020, 17:09

Wyrzucona pisze:
19 kwie 2020, 12:05
(...)chciałabym odzyskać jego dawną osobowość. Ja naprawdę chcę mu dać szczęście, chcę przy nim być i chcę się starać (...).
Witaj Wyrzucona !
Jak rozumiesz "odzyskanie" czyjejś osobowości, jako jakiś (sentymentalny?) powrót do przeszłośxi czy inaczej ?
Czy można komuś "dać" szczęście ? A może raczej - trwać (na dobre i złe) w małżeństwie (relacja), a może coś innego ...

Pozdrawiam !

sasanka
Posty: 162
Rejestracja: 09 sie 2017, 23:08
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odchodzi - nie daję już rady psychicznie

Post autor: sasanka » 19 kwie 2020, 18:37

Również zgadzam się z tym co pisze Monti, bardzo to w tym wypadku prawdziwe.
Manipulacja oparta na poszukiwaniu ofiary ( przypisywanie wyłącznej winy ) i dołączony do tego wątek rozwodu z korzyścią dla siebie daje dużo do myślenia i zaleca ostrożność do takiej osoby.
A katolickie podejście jak ktoś tu wysunął taki argument (! ) z pewnością nie polega na tym , aby dać się krzywdzić i godzić się na wszystko.

Wiedźmin

Re: Mąż odchodzi - nie daję już rady psychicznie

Post autor: Wiedźmin » 19 kwie 2020, 19:11

Wyrzucona pisze:
19 kwie 2020, 12:05
[...] i chce żeby nam i jemu było dobrze. Mimo to on jest głuchy na moje prośby.
[...] Ja naprawdę chcę mu dać szczęście, chcę przy nim być i chcę się starać jeśli coś mu w moim zachowaniu nie odpowiada. [...]
Wyrzucona.
Zacytowałem coś, co mnie zaniepokoiło.

Z mojego doświadczenia.
Jeśli robiłem tak... "aby nam było dobrze" .... to było źle.
Jeśli robiłem tak.... "aby żonie było dobrze" ... to było jeszcze gorzej.
Odkąd zająłem się pracą NAD SOBĄ... bez misji uszczęśliwiania małżonki - drgnęło w dobrym kierunku.

Nie mówię, że to na pewno zadziała... ale spróbuj teraz czegoś innego.. skoro "stare nie działa".

Czyli spróbuj chcieć... aby Tobie było dobrze.
Sobie daj to szczęście... :) bo... bardzo trudnym/ryzykownym zadaniem jest próba uszczęśliwiania kogoś.
(bo ludzie są od siebie bardzo różni... i to co Tobie sprawia frajdę, innemu już niekoniecznie)

Natomiast zaobserwowana i potwierdzona jest taka zależność - ludzie lubią przebywać ze szczęśliwymi ludźmi.
Więc jak będziesz szła w kierunku rozwoju siebie i własnego szczęścia - jest szansa, że męża przyciągnie "ciepełko Twojej szczęśliwości".

Oczywiście w drugą stronę też to działa, zwykle niestety jeszcze skuteczniej.
Czyli mało kto lub przybywać z ludźmi smutnymi, sfrustrowanymi, narzekającymi... którzy nie czują się dobrze sami ze sobą.

Małgorzata Małgosia
Posty: 297
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odchodzi - nie daję już rady psychicznie

Post autor: Małgorzata Małgosia » 19 kwie 2020, 19:17

Znam kanał Ocal siebie. Mam wątpliwości czy ten człowiek jest prawdziwym psychologiem (twierdzi, że o specjalności klinicznej), poddanym superwizji, kształconym w renomowanym ośrodku.
W internecie istnieje strona, gdzie o nim nie ma zbyt wielu informacji, prowadzi "psychoterapię" wyłącznie on-line i żadnych konkretów co do jego wykształcenia i doświadczenia.
"Mówi do was Rafał Olczak/Olszak, wasz psycholog - swój chłop".
Dla mnie to mało profesjonalne, a bardzo populistyczne.
Nie słuchaj tych opowieści, które są na tym kanale, tylko módl się o nawrócenie dla męża, bo się człowiek ewidentnie pogubił.
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odchodzi - nie daję już rady psychicznie

Post autor: tata999 » 19 kwie 2020, 22:39

Monti pisze:
18 kwie 2020, 21:47

A nawet, jeśli wyrazi zgodę na powrót Wyrzuconej i nie zmieni swojego podejścia, to czy ten związek będzie dawał im szczęście?
A czy musi dawać szczęście? Czy to o danie szczęścia oczekuje się od związku? Czy związek ma gwarantować szczęście lub być szczęściem? Co myśleć, jeśli będzie związek, a nie będzie szczęścia?

Ewuryca
Posty: 238
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odchodzi - nie daję już rady psychicznie

Post autor: Ewuryca » 20 kwie 2020, 9:44

tata999 pisze:
19 kwie 2020, 22:39
Monti pisze:
18 kwie 2020, 21:47

A nawet, jeśli wyrazi zgodę na powrót Wyrzuconej i nie zmieni swojego podejścia, to czy ten związek będzie dawał im szczęście?
A czy musi dawać szczęście? Czy to o danie szczęścia oczekuje się od związku? Czy związek ma gwarantować szczęście lub być szczęściem? Co myśleć, jeśli będzie związek, a nie będzie szczęścia?
Ja uważam, że powinien. Związek małżeński jest sakramentem, to pokazuje według mnie jak wielkie zadanie stoi przed małżonkami, powinni być wzorem miłości do naśladowania. Tak mnie, teraz po czasie i po rozpadzie małżeństwa kojarzy się sakrament małżeństwa. Oczywiście czasem trzeba i stanąć pod krzyżem w małżeństwie ale przyjęty we dwoje powinien nadal dawać dobre owoce bo to co pochodzi od Boga jest zawsze dobre. Małżonkowie, którzy znęcają się fizycznie lub psychicznie nad drugą osobą pod przykrywką małżeństwa to jak dla mnie taki sam grzech jak cudzołóstwo, w przysiędze jest bowiem nie tylko wierność ale tez miłość i to na pierwszym miejscu.

Monti
Posty: 712
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odchodzi - nie daję już rady psychicznie

Post autor: Monti » 20 kwie 2020, 9:47

tata999 pisze:
19 kwie 2020, 22:39
Monti pisze:
18 kwie 2020, 21:47

A nawet, jeśli wyrazi zgodę na powrót Wyrzuconej i nie zmieni swojego podejścia, to czy ten związek będzie dawał im szczęście?
A czy musi dawać szczęście? Czy to o danie szczęścia oczekuje się od związku? Czy związek ma gwarantować szczęście lub być szczęściem? Co myśleć, jeśli będzie związek, a nie będzie szczęścia?
Generalnie chyba powinien dawać szczęście (albo być składową ogólnie pojmowanego szczęścia), a przynajmniej nie unieszczęśliwiać.

Wyrzucona
Posty: 98
Rejestracja: 20 mar 2020, 12:13
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odchodzi - nie daję już rady psychicznie

Post autor: Wyrzucona » 20 kwie 2020, 10:23

Jak rozumiem powrót osobowości męża? To co prezentuje teraz po tej przemianie jest odpychające. On, jego „JA” jego potrzeby itd. Nie chodzi o sam fakt ale o sposób. To jak mnie traktuje i jak potraktował . Kiedy wyrzucił mnie z domu nie pomógł mi w niczym . Taszczyłam takie ciężkie walizki kilka razy musiałam prosić o transport a on twierdził że od pomocy mam rodzinę a nie jego. Stał się po prostu samolubem. Strasznie to przeżyłam, do dzisiaj mnie to prześladuję bo poczułam się taka zeszmacona gdy taszczyłam te toboly cała zapłakana przed ludźmi. Ciągle tez ciąży na mnie te brzemię 100% mojej winy i to że mąż bawił się w ocenę mnie i moich wad ze swoją rodzinką. Oni tacy idealni a ja ta zła. Popadłam od tego w taki depresyjny dołek że do teraz ciężko mi się wygrzebać. Każdego dnia walczę o to żeby się podnieść ,odgonić te czarne myśli, zacząć żyć, uśmiechać się – to ciężka praca naprawdę. Pomysł z ciepełkiem, które ma przyciągnąć męża jest ok tylko dla mnie to obecnie jak wyprawa na Everest. Macie rację, on wie że ja go kocham i się tym bawi, ma mnie głęboko gdzieś a ja cierpię każdego dnia. Też zastanawiam się gdzie jest granica bycia wierną ,oddaną żoną a gdzie popychadłem rodziny . Bo teraz zawsze już będzie, że to przecież ja mam problem ze sobą a nie oni, że powinnam chodzić do psychologa. Mam ogromny żal że psycholog oceniła mnie nie na podstawie własnych obserwacji tylko na podstawie tego co mąż napisał. Kiedy chodziliśmy na terapię mąż nie odzywał się do mnie przez 6 miesięcy bo twierdził że ja się na terapii nie staram , że zajmuję się tam tylko lizaniem tematów a psycholog go nie rozumie i lekceważy. Wkurzało go niesamowicie gdy nie chciałam się do czegoś przyznać lub podawałam swoją wersję wydarzeń jeśli to było zgodne z moim sumieniem. Ten czas był jak psychiczna katorga , dzień w dzień płakałam, prawie nie jadłam, przymilałam się i prosiłam choćby o chwilę rozmowy a on odpychał mnie jak jakiegoś nędznego robaka.

merymery
Posty: 21
Rejestracja: 28 mar 2020, 18:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odchodzi - nie daję już rady psychicznie

Post autor: merymery » 20 kwie 2020, 16:08

Witaj ,,porzucona'':). Z otwartą buzią czytam Twój wątek, bo jest ...o mnie...
Miesiąc temu też wyrzucił mnie z domu (na szczęście mamy drugie mieszkanie, tam się przeprowadziłam), wmawiał i wmawia mi, że jestem głupia, nierozgarnięta,nic nie potrafię, a wogóle to nawet LUBIĆ MNIE PRZESTAŁ ...:)! stosował i stosuje przemoc psychiczną i finansową. Dopiero tu w tym wątku zobaczyłam jasno moją sytuację!.
Jak zapisałam nas na prywatna terapię (za która mąż kazał mi zapłacić, ja głupia ,,dla świętego spokoju płaciłam) - o kilku terapiach stwierdził, że ,,nie zmieniam się tak jak on by tego oczekiwał'' i zaprzestał chodzenia. Jak zorganizowałam 2 lata temu wakacje dola małżeństw w kryzysie - wyjechał Z NICH po 3 dniach pod byle pretekstem (za nie też sama zapłaciłam...).
Od miesiąca mam czas na spokojne wspominki i przemyślenia i... jestem w szoku jak dawałam się poniżać, wykorzystywać, manipulować, obwiniać, okradać z własnych zarobionych pieniędzy (mąż bardzo korzystał z pieniędzy które ja zarobiłam, pozwalałam mu na to ,,bo przecież ,,mąż nie może mnie oszukać''... - matko jaka byłam naiwna....).
Tyle dało mi czytanie tego wątku, każde słowo jest też przydatne do mnie.
Do dziś mąż ,,gardzi mną'' pisząc obraźliwe maile, sms-y. Widzę, jaki jest żałosny i mały w swoim zachowaniu, i że to ON ma problem, a nie problem leży we mnie!!!, ale też widzę, że mimo wszytko jeszcze nie potrafię się do końca zdystansować od tej jego ,,chorej'' postawy względem mnie i mi po prostu przykro...
Czytając ten wspaniały wątek zobaczyłam, że ja z mężem jesteśmy winni dokładnie ,,po równo'' obecnej sytuacji, natomiast jestem też pewna, że przeważyło odejście od sakramentów męża (od 3 lat nie chodzi do kościoła), a nie byłabym również wcale zdziwiona, jakby mąż już od jakiegoś czasu był w związku z kimś i próbował szybko, skutecznie i ,,na bogato'' wywinąć się z naszego małżeństwa, oraz moje małe poczucie własnej wartości....Wątek przeczytam ponownie, otworzył mi oczy na to, że ani ja nie jestem beznadziejna , ani ON cudowny i wspaniały... Trzymaj się ciepło, z ciekawością zbędę śledzić twój wątek, jest dla mnie uzdrawiający....

Monti
Posty: 712
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odchodzi - nie daję już rady psychicznie

Post autor: Monti » 20 kwie 2020, 16:46

Wyrzucona pisze:
20 kwie 2020, 10:23
Jak rozumiem powrót osobowości męża? To co prezentuje teraz po tej przemianie jest odpychające. On, jego „JA” jego potrzeby itd. Nie chodzi o sam fakt ale o sposób. To jak mnie traktuje i jak potraktował . Kiedy wyrzucił mnie z domu nie pomógł mi w niczym . Taszczyłam takie ciężkie walizki kilka razy musiałam prosić o transport a on twierdził że od pomocy mam rodzinę a nie jego. Stał się po prostu samolubem. Strasznie to przeżyłam, do dzisiaj mnie to prześladuję bo poczułam się taka zeszmacona gdy taszczyłam te toboly cała zapłakana przed ludźmi. Ciągle tez ciąży na mnie te brzemię 100% mojej winy i to że mąż bawił się w ocenę mnie i moich wad ze swoją rodzinką. Oni tacy idealni a ja ta zła. Popadłam od tego w taki depresyjny dołek że do teraz ciężko mi się wygrzebać. Każdego dnia walczę o to żeby się podnieść ,odgonić te czarne myśli, zacząć żyć, uśmiechać się – to ciężka praca naprawdę. Pomysł z ciepełkiem, które ma przyciągnąć męża jest ok tylko dla mnie to obecnie jak wyprawa na Everest. Macie rację, on wie że ja go kocham i się tym bawi, ma mnie głęboko gdzieś a ja cierpię każdego dnia. Też zastanawiam się gdzie jest granica bycia wierną ,oddaną żoną a gdzie popychadłem rodziny . Bo teraz zawsze już będzie, że to przecież ja mam problem ze sobą a nie oni, że powinnam chodzić do psychologa. Mam ogromny żal że psycholog oceniła mnie nie na podstawie własnych obserwacji tylko na podstawie tego co mąż napisał. Kiedy chodziliśmy na terapię mąż nie odzywał się do mnie przez 6 miesięcy bo twierdził że ja się na terapii nie staram , że zajmuję się tam tylko lizaniem tematów a psycholog go nie rozumie i lekceważy. Wkurzało go niesamowicie gdy nie chciałam się do czegoś przyznać lub podawałam swoją wersję wydarzeń jeśli to było zgodne z moim sumieniem. Ten czas był jak psychiczna katorga , dzień w dzień płakałam, prawie nie jadłam, przymilałam się i prosiłam choćby o chwilę rozmowy a on odpychał mnie jak jakiegoś nędznego robaka.
Może to jest czas, żeby dać spokój mężowi i zająć się pracą nad poczuciem własnej wartości?
Nie jesteś może DDA?

Zdradzona
Posty: 567
Rejestracja: 13 sie 2019, 11:54
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odchodzi - nie daję już rady psychicznie

Post autor: Zdradzona » 20 kwie 2020, 23:04

Monti ja jestem DDA ,a mojego męża wychowywala do 6 roku życia ciocia i babcia. Ojca nie miał a mamusia zostawiala go na wsi a sama urzedowala co roz to z innym panem. I byc może to tez ma teraz wpływ na to co maz mi zrobił

Wyrzucona
Posty: 98
Rejestracja: 20 mar 2020, 12:13
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odchodzi - nie daję już rady psychicznie

Post autor: Wyrzucona » 21 kwie 2020, 17:29

Wiem że powinnam się zająć sobą gdyby to tylko było takie proste…
Biorę antydepresanty ale jak to powiedziała moja lekarka nie ma tabletek na rozwód, objawy są adekwatne do sytuacji życiowej. Lekami nie da się już więcej zdziałać.
Wczoraj zadzwoniłam do męża bo nie dałam już rady z tęsknoty. Wymieniliśmy parę słów po czym rozmowa skończyła się jak zwykle. Jedno nie to słowo, nie taki ton , brak zrozumienia tematu, brak widoku na poprawę i koniec ,on nie będzie tak rozmawiał i kończy rozmowę. Zaznaczę że rozmowa była kulturalna żadna tam pyskówka czy coś. Ja się bardzo pilnuję jak z nim rozmawiam. Mnie po prostu nie wolno powiedzieć ani jednego słowa które nie spodoba się mężowi. Proszę powiedzcie mi co ja robię nie tak. Nie jestem DDA ale pochodzę z trudnego domu, rodzice ciągle się kłócili. Ja tak bardzo chcę się z tym człowiekiem dogadać , jak to jest możliwe że mi nie wychodzi.

Wiedźmin

Re: Mąż odchodzi - nie daję już rady psychicznie

Post autor: Wiedźmin » 21 kwie 2020, 19:10

Wyrzucona pisze:
21 kwie 2020, 17:29
[...] Wczoraj zadzwoniłam do męża bo nie dałam już rady z tęsknoty.
[...] Ja się bardzo pilnuję jak z nim rozmawiam.
[...] Ja tak bardzo chcę się z tym człowiekiem dogadać , jak to jest możliwe że mi nie wychodzi. [...]
Ale co stoi za tym "tak bardzo chcę się z tym człowiekiem dogadać"?
Co to znaczy? Czego oczekujesz od niego konkretnie?

Wyrzucona
Posty: 98
Rejestracja: 20 mar 2020, 12:13
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odchodzi - nie daję już rady psychicznie

Post autor: Wyrzucona » 22 kwie 2020, 10:28

Przez dogadanie się miałam na myśli szczerą rozmowę, ustalenie „nowych zasad” czyli punktów o które mąż ma żal i przede wszystkim próbę naprawy związku, czego niestety w obecnej chwili chcę tylko ja. Może jestem w błędzie ale im dłużej jestem ze swoimi myślami sądzę że mogę zaryzykować stwierdzenie iż rozpadowi naszego związku w dużej mierze są winne treści z internetu. Jak to powiedziała moja psycholog (kiedy jeszcze stać mnie było na terapię) cała ta wiedza tam zawarta musi być rozpatrywana każdorazowo przez psychologa pod kątem konkretnej pary a tego zabrakło. Pojawiło się za to wiele stwierdzeń jak to psychologicznie nie pasujemy do siebie i lepiej nam się rozstać. Że mamy odrębne charaktery a to się silnie odpycha, że mamy różne wartości, różne rozumienie miłości. Tylko że to wyłącznie mąż chce rozwodu on jeszcze sądzi że to dla naszego dobra. Martwię się też o niego bo nie uważam żeby normalny facet przez większość czasu oglądał filmiki psychologiczne i non stop przeprowadzał analizę swojego życia a potem z uporem maniaka ją głosił. Jest już tak przesiąknięty tymi treściami że trudno mi z nim porozmawiać. Modlę się o to aby Bóg postawił na jego drodze jakiś autorytet z którym będzie mógł tą wiedzę skonfrontować .

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odchodzi - nie daję już rady psychicznie

Post autor: tata999 » 22 kwie 2020, 10:41

Wyrzucona pisze:
22 kwie 2020, 10:28
Przez dogadanie się miałam na myśli szczerą rozmowę, ustalenie „nowych zasad” czyli punktów o które mąż ma żal i przede wszystkim próbę naprawy związku, czego niestety w obecnej chwili chcę tylko ja.
Czego w tej szczerej rozmowie oczekiwałabyś od niego konkretnie?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości