Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Firletka
Posty: 30
Rejestracja: 05 kwie 2020, 9:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Firletka » 09 kwie 2020, 23:31

Lawendowa:o tym nie pomyślałam...to optymistyczne spojrzenie...

Al la :trudno mi uwierzyć, że będę szczęśliwa... Czytałam tutaj, w którymś z wątków, że traktujemy facetów czasem jak bożków... Nie wiem czy czegoś w tym nie ma... Mój mąż mowi, że czuł się przy mnie źle, bardzo źle, jak ktoś gorszy... A ja tego nie rozumiem, zawsze go chwaliłam, zawsze mówiłam"a mój K", nigdy złego słowa nie powiedziałam...a może mi się tulko tak wydaje? A może on mi to wmawia, mimo tego, że tak nie było...
A może faktycznie się tak czuł, mam wrażenie, że... jest zazdrosny... o to, że mam jakieś sukcesy w zyciu zawodowym (w jego mniemaniu), że jestem tam doceniana i lubiana, że ma sporo znajomych, że łatwo nawiązuje relacje z ludźmi ni (chociaz jak widać, on jeszcze szybciej)...
Dzis było ok, ale wieczorem.znowu kłótnia... O pierdike

Al la
Posty: 1964
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Al la » 10 kwie 2020, 11:39

Firletko, odnośnie męża -bożka.
Przyjrzyj się swoim uczuciom i emocjom, co Tobą kieruje, czy nie właśnie te emocje skierowane ku mężowi i kowalskiej?
Czy możesz określić własne potrzeby i czy je realizujesz?
Potrafisz zadbać o siebie, dostrzec swoją wartość?
Wiem, że to trudne, szczególnie na początku, kiedy wszystkie kłamstwa wychodzą na wierzch, ale nie niemożliwe.
Dlatego wysłałam etapy przeżywania straty, żebyś mogła sobie ponazywać to, co Tobą teraz kieruje.
No i lista Zerty, przeczytałaś?
I spróbuj spotkania w ognisku sycharowskim, kontakt, rozmowa z osobami w podobnej sytuacji jest bardzo cenna.
Pogody Ducha!
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

nałóg
Posty: 1593
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: nałóg » 10 kwie 2020, 12:17

Firletka pisze:
09 kwie 2020, 23:31
Czytałam tutaj, w którymś z wątków, że traktujemy facetów czasem jak bożków... Nie wiem czy czegoś w tym nie ma... Mój mąż mowi, że czuł się przy mnie źle, bardzo źle, jak ktoś gorszy...

tak się zdarza dość często, że kobiety(znaczna ich część w populacji) chcą zmieniać swoich wybranków od dnia ślubu ,a mężczyźni (w większości) pragną aby ich wybranki pozostałe takie jak były przed ślubem (jaka byłaś? odpowiedz sobie sama......)
robiąc to w tzw "dobrej wierze" i dla jego dobra , a to może być/jest męczące dla mężczyzn .PD

Firletka
Posty: 30
Rejestracja: 05 kwie 2020, 9:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Firletka » 16 kwie 2020, 21:31

Dużo się wydarzyło nowego. Niestety, chyba nie ma już co zbierać z małżeństwa. Okazało się, że znajomość z tą kobietą trwa od października. Oczywiście poznali sie w pracy. W pracy nawet współpracownicy zwracali uwagę szefostwu, że mój mąż i ta kobieta zachowują sie nienormalnie i żeby coś z tym zrobić...
W lutym kiedy odkryłam co robi mój mąż, obiecywał mi, że zerwie z nią kontakt. Nie zerwał ani na minutę...choc twierdził co innego.
Rozmawiałam z jej mężem, on twierdzi, że u nich było z źle w tamtym roku, w tym jest lepiej i że na pewno wszystko jest ok. W tym samym dniu okazało się, że mój mąż i ona wzięło razem urlop w pracy... Na jeden dzień, a każdy wyszedł z domu niby do pracy. Rozmawiałam też z nią. Infantylny śmiech i nic więcej z jej strony...
Mój mąż traktuje mnie strasznie. Jak nienormalny. Podly, zawistny, wyrachowwny i zimny. Powiedzial, że będzie walczył o każda złotówkę... Dziś dłubał w nosie wykonywał gesty jakby chciałby o mnie wytrzeć. Po prostu dno... Jestem zgnojona, wykończona psychicznie, przerażona... A w tym. wszystkim są dzieci...

Firletka
Posty: 30
Rejestracja: 05 kwie 2020, 9:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Co mam myśleć o zachowaniu męża?

Post autor: Firletka » 28 kwie 2020, 14:15

Proszę... Poradźcie.... Pisałam wcześniej, ale teraz sprawa trochę się... Zmieniła....

Od początku roku czułam, że coś jest nie tak. W połowie lutego odkryłam, że mąż jeździ do domu innej kobiety, rzekomo na kawę (wieczorami, pod nieobecność jej męża). Była awantura, jego zapewnienie, że urwie kontakt. Powiedział mi imię i nazwisko tej kobiety. Przez 1,5 miesiąca wydawałoby sie staramy się ratować małżeństwo. Trafiliśmy też do terapeuty(ale tylko na 1 sesje, bo... koronawirus). Jest różnie, raz lepiej raz gorzej. Ja go ciągle pytam dlaczego, z jego strony czuję jakiś mur...On mówi, że mnie nie kocha, później, że kocha i znowu, że nie kocha.. I po 1,5 miesiąca odkrywam, że piszą do siebie... Intensywnie. Mąż przyznaje się. Mówi, że skłaniam mówiąc wcześniej kto to jest. Dzwonię do naszego wspólnego znajomego z jego pracy. Dowiaduje się, że już od dawna chcieli mi powiedzieć, że... Coś jest na rzeczy. Że on i ona ciągle razem, maślane oczka itp. Itd. że są powodem plotek całego otoczenia, że to żeni Ace, śmieszne... Mąż zapewnia mnie, że zdrady fizycznej nie bylo.,że spotkał pokrewna duszę, że świetnie się dogadują itp itd... I że u nas od dawna było źle (ja tego tak nie odbieram ). Nie potrafi powiedzieć mi czego chce, wypiera się tego co usłyszałam od znajomych z pracy (niestety dostałam też zdjęcia, co świadczy, że faktycznie byli obserwowani i obgadywaniu). Niby mnie nie kocha, ale rozwodu nie chce. Za chwilę chce, ale to ja mam złożyć pozew. Jest zły, że powiedziałam o naszej sytuacji rodzicom, teściom, przyjaciółce... Mówi, że nie zerwie z nią kontaktu, bo po co... Mnie nie kocha, ale możemy żyć razem w jednym domu dla dzieci... Jej też nie kocha...Ale jest nią zauroczony, a może był (to jego słowa). Wczoraj ni z gruszki ni z pietruszki podchodzi CAŁUJĘ mnie i mówi, że tylko mnie kocha. Po godzinie nie pamięta sytuacji...
Jednego dnia mówimy o rozwodzie, drugie on chce inwestować nowe ogrodzenie...
Nie wiem co mam myśleć. Wpadło mi do głowy, że on jest opętany... Ale jak poprosiłam o wspólne odmówienie modlitwy, zrobił to...
To wszystko widzą dzieci, ja jestem na skraju załamania...

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8229
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Nirwanna » 28 kwie 2020, 14:43

Firletko, dołączyłam Twojego nowego posta do Twojego wątku.

Przykro mi, takie odkrycie bolesnych faktów potrafi zdruzgotać....
Z drugiej strony - znając fakty, łatwiej podjąć konstruktywne działania, nie oparte już o gdybologię.
Bardzo potrzebujesz się wzmocnić, zwłaszcza gdy mąż jest w takiej huśtawce emocjonalno-decyzyjnej.

Zachęcam Cię, abyś spróbowała spotkań na Skype w Ognisku najbliżej Ciebie położonym.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Wiedźmin
Posty: 1563
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Co mam myśleć o zachowaniu męża?

Post autor: Wiedźmin » 30 kwie 2020, 0:00

Firletka pisze:
28 kwie 2020, 14:15
[...] Wczoraj ni z gruszki ni z pietruszki podchodzi CAŁUJĘ mnie i mówi, że tylko mnie kocha. Po godzinie nie pamięta sytuacji...
Jednego dnia mówimy o rozwodzie, drugie on chce inwestować nowe ogrodzenie... [...]
Do tego się raczej przyzwyczajaj.... o ile Twój mąż ma coś wspólnego z moją żoną ;)
Miałem (mam?) podobne doświadczenia.

Moja żona będąc z związku z kowalskim potrafiła planować wspólne ze mną i dziećmi wakacje, czy też zmianę samochodu czy inne wspólne i raczej "rodzinne" inwestycje. Nawet jak swego czasu złożyłem pozew o rozwód... też nie przeszkadzało jej to w snuciu wspólnych planów "rodzinnych".

To tylko raczej świadczy o rozchwianiu emocjonalnym Twojego męża... - dlatego, ani owego całowania, ani rozmów o rozwodzie nie brałbym sobie zbytnio do serca. Wypracuj w sobie stabilność i aby docelowo jak najmniej reagować na różne emocjonalne stany Twojego męża.
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

Firletka
Posty: 30
Rejestracja: 05 kwie 2020, 9:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Firletka » 30 kwie 2020, 12:52

Najgorsze, że on twierdzi, że to ja jestem rozchwiana emocjonalnie. Do tego chora psychicznie. Ja nie wiem... Jak on mógł się tak zmienić. Tak bardzo go kochałam.

fannyprice
Posty: 34
Rejestracja: 16 kwie 2019, 10:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: fannyprice » 30 kwie 2020, 14:58

Firletka pisze:
30 kwie 2020, 12:52
Najgorsze, że on twierdzi, że to ja jestem rozchwiana emocjonalnie. Do tego chora psychicznie. Ja nie wiem... Jak on mógł się tak zmienić. Tak bardzo go kochałam.
Firletko, słyszę podobne słowa od męża, pomaga mi spoglądanie na siebie jako na ukochaną córkę Boga. Bóg nie stwarza bubli. Dzięki temu mogę zobaczyć w sobie dużo fajnych cech i zalet, przy świadomości swoich wad, ograniczeń i błędów. Ale tego kim jestem muszę szukać u źródła - w Bogu, a nie w tym co mąż o mnie mówi. Nad stabilnością emocjonalną można popracować, mi pomagają konferencje na yt i książka "Granice w relacjach małżeńskich".
"można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem"

Firletka
Posty: 30
Rejestracja: 05 kwie 2020, 9:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Firletka » 30 kwie 2020, 16:39

Fanyprice, dziękuję. Prawda jest taka, że... Ja jestem bardzo otwarta i towarzyską osoba. Mój mąż nie ma przyjaciół... Teraz trafiła mu się Kowalska.
Dziś jeszcze jedna rzecz mnie uderzyla. Od dawna wiem, że ma problem z alkoholem. Choć się wypiera. ON od lat piję co najmniej 2 piwa dziennie, oczywiście zawsze z tysiącem powodów... bo zimno, bo ciepło, bo stres, bo to, no tamto... Wiem, od jakiegos czasu, że kupuje też butelki wódki i niby piję sok, a tam drink. Dziś w domku w ogrodzie odkryłam... Butelki samogonu...

Firletka
Posty: 30
Rejestracja: 05 kwie 2020, 9:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Firletka » 30 kwie 2020, 17:07

Fannyprice:dziekuje

Dziś jeszcze jedna rzecz mnie uderzyla. Od dawna wiem, że ma problem z alkoholem. Choć się wypiera. ON od lat piję co najmniej 2 piwa dziennie, oczywiście zawsze z tysiącem powodów... bo zimno, bo ciepło, bo stres, bo to, no tamto... Wiem, od jakiegos czasu, że kupuje też butelki wódki i niby piję sok, a tam drink. Dziś w domku w ogrodzie odkryłam... Butelki samogonu...

Dlaczego mój mąż nie chce odejść. On chce żyć w jednym domu, wyzywając mnie lub w ogóle się nie odzywając...

Firletka
Posty: 30
Rejestracja: 05 kwie 2020, 9:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Firletka » 10 maja 2020, 23:42

Powiedzcie mi czy to gra, strach, obrona... mąż wyzywa mnie od chorych psychicznie....A może naprawdę taka jestem...?
Wciąż nie przyznaje sie (mąż) do zdrady fizycznej (choć jeździł do niej do domu, brali wspólne urlopy). Wyzywa swoich znajomych z pracy, którzy poinformowali mnie, że on i ona non stop razem
... Niby pracują, ale już szefostwo zwracało im uwagę (budżetówka, służby mundurowe), że przesadzają...
Jestem na skraju załamania.
Maz chce próbować "ratować" małżeństwo, choć mnie nie kocha (jego słowa), nie zerwie kontaktu z kochanka, bo się świetnie rozumieją. Chcę ratować, bo... Dzieci i dom. Możemy mieszkać i siebie nie odzywac.
Nie godzę się na to. Kocham go jeszcze... Choć nie widzę skruchy i chęci poprawy.
Czy wyzwiska i śmiech taki podly, to standard w kryzysie?
Uważam, że jeszcze pół roku temu się kochaliśmy (wtedy poznał Kowalska). On mi mówi, że nie kocha mnie od lat (niemożliwe!) A wszystko to moja wina, bo ... nie można bylo ze mną rozmawiac...

Ciągle się modlę, blagam.Boga o pomoc.... Dlaczego od 3 miesięcy nic z tego nie wychodzi... Boję sie...

Wiedźmin
Posty: 1563
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Wiedźmin » 11 maja 2020, 14:05

Firletka pisze:
10 maja 2020, 23:42
[...]
Czy wyzwiska i śmiech taki podly, to standard w kryzysie?
Uważam, że jeszcze pół roku temu się kochaliśmy (wtedy poznał Kowalska). On mi mówi, że nie kocha mnie od lat (niemożliwe!) A wszystko to moja wina, bo ... nie można bylo ze mną rozmawiac... [...]
Nie - moim zdaniem nie jest to żaden standard w kryzysie.
(przynajmniej u mnie tak nie było - nie było ani wyzwisk ani śmiechu podłego)

Brak kultury i szacunku do drugiego człowieka pewnie jest w dużym stopniu "niezależny od kryzysu" - kryzys może to tylko uwypuklić - dać pożywkę.

Pytanie tylko, czemu się na to godzisz ... i/lub czemu Twój mąż sobie na to pozwala?
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

MaryM
Posty: 190
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: MaryM » 11 maja 2020, 18:48

Wiedźmin pisze:
11 maja 2020, 14:05
Firletka pisze:
10 maja 2020, 23:42
[...]
Czy wyzwiska i śmiech taki podly, to standard w kryzysie?
Uważam, że jeszcze pół roku temu się kochaliśmy (wtedy poznał Kowalska). On mi mówi, że nie kocha mnie od lat (niemożliwe!) A wszystko to moja wina, bo ... nie można bylo ze mną rozmawiac... [...]
Nie - moim zdaniem nie jest to żaden standard w kryzysie.
(przynajmniej u mnie tak nie było - nie było ani wyzwisk ani śmiechu podłego)

Brak kultury i szacunku do drugiego człowieka pewnie jest w dużym stopniu "niezależny od kryzysu" - kryzys może to tylko uwypuklić - dać pożywkę.

Pytanie tylko, czemu się na to godzisz ... i/lub czemu Twój mąż sobie na to pozwala?
A ja powiem tak - może nie standard ale zjawisko niesamowicie często spotykane u małżonka, który prezentuje chęć odejścia, wyzwolenia się z więzów. Jest to rodzaj zachowań agresywnych. Może pokuszę się o badania na zaprzyjaźnionym forum świeckim- ale czytam takie rzeczy niemal w każdym poście. Kryzys jest jak papierek lakmusowy obnażający nasze tłumione instynkty. Agresja werbalna w zamiarze agresora ustawia hierarchię i ma skłonić do uległości - chcesz uniknąć moich zachowań- zniknij, uwolnij mnie. Czasem jest wynikiem frustracji, tego,że człowiek stoi pod murem... Może być wyrazem długo budowanej postawy niechęci wobec odbiorcy. Dlatego mąż sobie pozwala- może chce osiągnąć uległość, może uważa, ze ma prawo wyzwolić frustrację? Mnie nie dotknęły wyzwiska. Maż udawał że mnie nie ma, z pogardą odwracał wzrok. To tez okropny rodzaj agresji. Ograniczył to jak uwierzył, że nie będzie rozmów o powrocie i o mojej miłości oraz łez. Chciał po prostu wymusić uległość wobec swoich planów.

Firletka
Posty: 30
Rejestracja: 05 kwie 2020, 9:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Firletka » 11 maja 2020, 20:33

Problem jest taki, że mój mąż nie chce odejść. Chce zostać, nie odzywać się do mnie, mamy żyć jak obcy ludzie,ale pod jednym dachem, a on... będzie robił co chciał, m. in spotykał się z Kowalska. Dla mnie to chore...
Tyle lat żyliśmy w związku - 14 w małżeństwie. Nigdy taki nie był, zanim nie poznal jej... Tak bardzo go kochałam. Jeszcze kocham, nie widzę szans...dla nas...Dzieci... Tak bardzo cierpia....
Jak żyć? Czy die jeszcze da?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości