Co zrobic?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

anastasia
Posty: 31
Rejestracja: 19 mar 2020, 11:17
Płeć: Kobieta

Co zrobic?

Post autor: anastasia » 21 mar 2020, 0:31

Czesc.Jak to jest ze w pewnym momencie ludzie nie potrafia ze saba juz rozmawiac.Moj maz jest bardzo opanowanym,pewnym siebie ,zamknietym mezczyzna.Cisza w naszym zwiazku to glowny problem z jakim sie zmagamy.Wplywa to na mnie bardzo destrukcyjnie.Stan ten, mam wrazenie sie ciagle pogarsza.Uwazam ze rozmowa to fundament kazdej relacji.Moj maz dązy ciagle do stabilnosci zapominajac przy tym ze jestem kobieta.Moze znajdzie sie osoba, ktora zmaga sie z podobnym problemem a jej partner,partnerka przejawia podobne cechy charakteru. Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8180
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic?

Post autor: Nirwanna » 21 mar 2020, 10:53

Witaj, anastasio na forum, i rozgość się.
Na ten moment, przy ograniczeniach w kontaktach bezpośrednich z ludźmi, nie zaproponuję Ci odwiedzenia Ogniska sycharowskiego, natomiast bardzo polecę modlitewne grupy na Skype: viewtopic.php?f=16&t=3088 ; https://sychar.org/skype/
Tam i oczywiście na forum można przyjrzeć się sobie i swojej relacji z Bogiem, oraz powoli prostować jedno i drugie.
W innym wątku napisałam Ci, że wszystko wskazuje na to, że ubożkowiłaś męża. A to się zawsze kończy kryzysem.
Wygląda również na to, że zarzucasz mężowi... że zachowuje się jak facet. A Ty byś chciała, żeby zachowywał się jak kobieta. Zrobiłaś z niego kogoś, kto ma karmić Twoje głody emocjonalne, tymczasem... mąż od tego nie jest. Te głody częściowo możesz nakarmić sama, zadbać o siebie i swoje emocje sama, częściowo pozwolić Bogu się nakarmić, a częściowo - zgodzić się, że braki są nieodłącznie związane z życiem, i nikt i nic tu ich nie zaspokoi, dopiero życie wieczne w bliskości z Bogiem.
Warto abyś poczytała polecane przez nas lektury: viewtopic.php?f=10&t=383 - wiele z nich elegancko prostuje myślenie, do czego "służy" mąż, a do czego żona.
Pozdrawiam Cię serdecznie :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

anastasia
Posty: 31
Rejestracja: 19 mar 2020, 11:17
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic?

Post autor: anastasia » 21 mar 2020, 15:58

Czesc Nirvana,tylko ze kazde z nas ma poukladane zycie i emocjonalne i zawodowe prowadzimy firmy i rodzinne mamy dzieci .Problemem jest ze my przestalismy miec zycie wspolne.Moje problemy zaczynaja sie kiedy wracam do domu jestesmy spelnionymi ludzmi,pelnych pasji i ciagle aktywni.Tylko moj moz sie mna znudzil.Ja odnosze odwrotne wrazenie ze mojego meza zjadla rutyna,ja pragne wiecej meskosci w jego zachowaniu.Nie wierze w stereotypy ze mezczyzna ma prawo do.... uwazam ze cisza zabija,brak komunikacji jeszcze bardziej,nie rozwiazywane na biezaco problemy wprowadzaja wiele niedomowien.Nie pojde na kompromis wlasnie ze wzgledu na to jak zyjemy osobno i moj maz potrafii uwazam za czyste lenistwo z jego strony po 20 latach nic w ten zwiazek nie wladac i byc przekonanym ze bedzie tak zawsze.Zwiazki sie rozpadaja bo ktos w pewnym momencie nie dostrzega drugiej osoby.Rozmowa jest kluczowa a to ze kaze mnie cisza i probuje duzo wymusic uwazam za niedojrzale z jego strony.Tak masz racje ze to odbiera mi przy nim pewnosc siebie i poczucie godnosci dlatego sie na to nie godze.Nie rozumiem tylko co oznaczy ze go ubozkowilam.pozdrawiam

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8180
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic?

Post autor: Nirwanna » 21 mar 2020, 18:42

anastasio, czytając Ciebie, nie odnoszę wrażenia, że masz poukładane życie emocjonalne, wręcz przeciwnie, niestety.
Ubożkowienie męża oznacza np. że on ma władzę na Twoją pewnością siebie i poczuciem godności. Ma władzę Ci to odebrać, bo Ty mu dałaś tę władzę.
Natomiast gdy Twoje poczucie wartości i godność leży w Bogu, w tym, że jesteś ukochanym dzieckiem Boga, mąż takiej władzy nie ma nad Tobą. Jego problemy mogą dotykać, jest w końcu bliską osobą, ale nie rozwalają totalnie, tak jak teraz opisujesz.
Do tego jednak warto dać Bogu Jego miejsce w relacjach (pierwsze), a w następnej kolejności przestać zmieniać męża, a zacząć zmieniać siebie. Może ten link będzie Ci w tym pomocny: https://www.2equal1.com/country-polish/ ... ej-pomocy/
Masz bowiem rację, że "Zwiazki sie rozpadaja bo ktos w pewnym momencie nie dostrzega drugiej osoby." Jednak nie zmusisz męża, żeby zaczął Cię dostrzegać. Nie wiem ile czasu próbowałaś, ale generalnie warto się zgodzić, że nie masz wpływu na drugiego człowieka. Masz za to 100% wpływu na siebie.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Ukasz
Posty: 2530
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Co zrobic?

Post autor: Ukasz » 21 mar 2020, 21:43

Kilka lat temu, gdy żona przez kilka dni z rzędu "karała" mnie ciszą, doszedłem do kresu wytrzymałości. Nie spałem przez trzy kolejne noce, przyszły myśli samobójcze. Wreszcie zlitowała się i to skończyła. Po tygodniu czy dwóch powtórzyła podobne zachowanie i pękłem. Wszystko stało mi się obojętne. Żyłem w takiej koszmarnej pustce przez trzy lata. Potem Bóg dał mi łaskę powrotu uczuć, najpierw tak w ogóle, a potem też w stosunku do żony. Teraz kocham ją gorąco.
Niestety nawet nie wiem, gdzie mieszka. Od kilku miesięcy widziałem ją przelotnie 2-3 razy. I żyję z tym znacznie lepiej, niż wtedy po kilku dniach. Boli, ale ten ból mną nie rządzi, nie rozwala mnie. Potrafię się śmiać, mam plany, przeżywam też chwile szczęścia.
Sądzę, że to jest ta różnica, o której pisała Nirwanna.
Być może odbudowałem siebie i moją miłość za późno, by odbudować relacje. Na pewno nie za późno na to, żebym ocalił siebie. Teraz jestem gotów i na jej powrót i na to, że już nie wróci. To nie jest obojętność, tylko kochanie w wolności, bez uwieszenia na drugiej osobie.
Jeżeli Twój mąż "tylko" Tobą się znudził, a nie kamufluje tym sposobem romansu lub jakiegoś uzależnienia, to jest to dla Ciebie bezpieczna przestrzeń do pracy nad sobą. I nad tym, by kochać mocno, ale w wolności.

nałóg
Posty: 1571
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Co zrobic?

Post autor: nałóg » 21 mar 2020, 22:30

Anastasia? A ten Twój mąż to zawsze był taki?w narzeczeństwie też?

anastasia
Posty: 31
Rejestracja: 19 mar 2020, 11:17
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic?

Post autor: anastasia » 22 mar 2020, 9:16

Czesc nalog,wlasnie nie byl taki,byl przeciwienstwem siebie teraz.To za czym tesknie wlsanie wtedy mnie zauroczylo.

anastasia
Posty: 31
Rejestracja: 19 mar 2020, 11:17
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic?

Post autor: anastasia » 22 mar 2020, 10:00

Czesc nirvana zgodze sie w moim zyciu nikt mnie tak nie kocha jak Bog.I Ja zawierzam mu wszystko.Niech bedzie nie jak ja chce ale jak on chce.Tyle ze mam wrazenie ze wladza mpjego meza nademna wynika z tego ze mi zalezy ze wie wszystko o mnie, szcerosc jest podstawa.Ze buduje maja relacje na milosci uczciwosci i wiernosci malzenskiej ze cokolwiek zrobi ja nic nie zrobie.Dlatego jest spokojny i sie nie wysila.Jesli ja zaczne go kochac w wolnosci obawiam sie ze on odpusci wogole.Probuje go zmienic, nie!chce zeby wrocil ,nie sie zmienil bo nie takiego go znam.Chce mu pomoc nie moge byc obojetna ze cos sie z nim dzieje.Jak nie tracic poczucia bezpieczenstwa kiedy nie wie sie co jest przyczyna jego zachowania.Jak mozna byc pewnym siebie w takiej sytuacji kiedy nie wiem co on zrobi.Wierze Bogu ze po cos to jest ze moze nas to umocnic.Jednak musi nas dwoch chiec, dlatego nie odeszlam jeszcze chodz jego karanie cisza tak jak pisal lukasz wplywa na mnie destrukcyjnie i psychicznie i fizycznie.Co mudi dziac sie z czlowiekiem by udawal ze czlowiek obok nie istnieje.

anastasia
Posty: 31
Rejestracja: 19 mar 2020, 11:17
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic?

Post autor: anastasia » 22 mar 2020, 10:03

Czesc lukasz tak jak piszesz dla mnie rowniez ta forma ciszy jest bardzo bolesna.Nie umiem tego zaakceptowac i jest najgorsza forma zadania mi bolu,modle sie i rozmawiam z Bogiem zeby przetrwac i go nieznienawic.Co bylo przyczyna rozpadu twojego malzenstwa.Pozdrawiam

Wiedźmin
Posty: 1561
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Co zrobic?

Post autor: Wiedźmin » 22 mar 2020, 12:01

anastasia pisze:
22 mar 2020, 10:00
[...] Probuje go zmienic, nie!chce zeby wrocil ,nie sie zmienil bo nie takiego go znam. [...]
Chce mu pomoc .... [...]
[...] Jak nie tracic poczucia bezpieczenstwa kiedy nie wie sie [...]
Sobie pomóż - męża zostaw w spokoju.
Chęć pomocy komuś jest bardzo ryzykowna, bo nigdy do końca nie wiesz, czego ta osoba potrzebuje - zwłaszcza jak skryta jest i małomówna. Ponoć dobrymi chęciami wiesz co jest wybrukowane...

Lubisz wiedzieć... ok - to naturalne, że lubimy wiedzieć, aby mieć iluzje lepszej kontroli sytuacji.
A gdyby tak odpuścić tę kontrolę? ... i tę wiedzę - te próby analizy co z czego wynika... co jest przyczyną a co skutkiem?
anastasia pisze:
22 mar 2020, 10:03
Czesc lukasz tak jak piszesz dla mnie rowniez ta forma ciszy jest bardzo bolesna.Nie umiem tego zaakceptowac [...]
anastasio - dlaczego cisza jest bolesna?
Cisza to bardzo dobra rzecz (tak generalnie) - wielu osobom tej ciszy właśnie brakuje... w zabieganym życiu. Nie potrafią wytrzymać w ciszy...wiesz z kim? Głównie sami ze sobą - wracają do domu... i zaraz włączają TV, radio, internet... cokolwiek, co wypełni im tę ciszę.
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

nałóg
Posty: 1571
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Co zrobic?

Post autor: nałóg » 22 mar 2020, 14:47

Anastasia,jak kiedyś taki nie był to znaczy że przy Tobie się takim stał? Jak piszesz że chcesz go zmienić to trochę ironicznie zapytam: a od kiedy go zmieniasz?Dzień po ślubie zaczęłaś ? Tydzień? Czy ciut później? I to jest to że żony chcą permanentnie zmieniać mężów już od dnia ślubu a mężowie by chcieli aby żony zostały takie jak były przed ślubem.Tu już to padło: zajmij się sobą...... przyjrzyj się sobie, swojej spójności, bo raz piszesz że macie poukładane życie a z opisu Twoich postaw wynika zupełnie coś innego.Popatrz ile i jaki jest Twój udział w tej realności waszego życia

Ukasz
Posty: 2530
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Co zrobic?

Post autor: Ukasz » 22 mar 2020, 16:15

martyna36 pisze:
22 mar 2020, 10:03
Co bylo przyczyna rozpadu twojego malzenstwa.
"Trochę" o tym próbowałem pisać:
viewtopic.php?f=10&t=541
Jednak teraz powiedziałbym: nie wiem. Wydaje mi się, że zrozumiałem niektóre mechanizmy, dostrzegłem ileś własnych błędów, mam jakąś wizję tego, co się działo w głowie żony - ale to są strzępy różnej wartości, te ostatnie, o żonie, w zasadzie bezwartościowe. Wiele razy zarzucano mi tu na forum, że nie interesują mnie przyczyny kryzysu. Ja chcę i poznać i powolutku poznaję, ale większość pozostaje zakryte i nie wiem, czy po tej stronie życia je odkryję.

anastasia
Posty: 31
Rejestracja: 19 mar 2020, 11:17
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic?

Post autor: anastasia » 22 mar 2020, 17:17

Aha ,czyli tak zyc jakby nas nie bylo.Zaakceptowac ze ze soba nie rozmawiamy,ze moj maz woli swoje zycie niz nasze wspolne.Ja tez uwielbiam cisze i nature dlatego nie biegne w pospiechu nie ma mnie w swiecie fb i instagrama.Doceniam i uwielbiam relaksowac sie cisza.Ale ja mowie o czyms innym.Cisza u meza w relacji dwoch ludzi podczas nieporozumien i problemow to zupelnie cos innego.Jestesmy ze soba 20 lat i napewno wszystko co doswiadczylismy podczas naszego zycia ukszatltowalo nas na takich ludzi jakimi jestesmy.Poukladane nie poukladane mowicie ze zaprzeczam sobie.Mam prace ktora kocham jestem spelniona zawodowo i jestem spelniona mama.Nie mam problemow,radze sobie ze wszystkim.Tylko ze jestem w zwiazku malzenskim gdzie jest nas dwoje a nie ja sama.Znam swoja wartosc,wiem ile przeszlam w zyciu,czego dokonalam dlatego sie temu sprzeciwiam nie pozwole aby maz mnie tak traktowal i znecal sie nademna psychicznie.Ze wszystkim mnie zostawia,kiedy go prosze pomoz mi,zrobmy to razem jest bierny.Nie tak powinno byc.To nie jest zwiazek.Pamietam wiele razy zajelam sie swoim zyciem sama soba i czulam sie cudownie wolna i szczesliwa,tylko ze on odsunal sie jeszcze bardziej,nie bylo go wogole,mijal sie ze mna.,przylapalam go na masturbacji i porno.Tak to zostawienie mezowi przestrzeni wyszlonmi bokiem.Zwiazek to praca nad soba,zawsze szukam kompromisow,ale nie jak ktos jest bierny i leniwy.zaprzeczam sobie piszecie nie bo ja mam wrazenie ze prowadze dwa zycia w jednym jestem silnym poukladanym czlowiekiem ,przy mezu bardzo zraniona i samotna.Trzeba chciec cos robic by zwiazek nie dopadla rutyna ,dawac drugiemu od siebie zeby sie nie wypalilo.Ja popalu trace checi proszenia go o milosc.Malzenstwo to wyzbycie sie egoizmu na rzecz drugiego zupelnie innego czlowieka.Tylko ze malzenstwo to dwoje ludzi.

anastasia
Posty: 31
Rejestracja: 19 mar 2020, 11:17
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic?

Post autor: anastasia » 22 mar 2020, 17:23

Nalog,pisze poukladane zycie ale osobno.Kazdy z nas zyje swoim zyciem.Jako kobieta i mezczyzna jako malzenstwo nasze zycie nie jest poukladane.

anastasia
Posty: 31
Rejestracja: 19 mar 2020, 11:17
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic?

Post autor: anastasia » 22 mar 2020, 17:26

Ukasz piszesz ze wiele osob tu uwaza ze nie interesuja cie przyczyny kryzysu. A ty co uwazasz.Jest tak?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 11 gości