Prośba o pomoc

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

marylka
Posty: 1071
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Życie po zdradzie

Post autor: marylka » 13 lis 2019, 12:01

magdalenabs pisze:
11 lis 2019, 0:12
Marylka Ty tak mądrze piszesz - doradź mi co zrobił Twój mąż, że się w końcu ogarnął. Mam wrażenie, że mój mąż naprawdę mnie kocha, ale albo tak go diabeł opętał, albo jest tak głupi, że nie kontroluje tego co robi. Nie wierzę już w żadne jego słowo, a naprawdę nie chcę zmarnować tej rodziny mimo tego wszystkiego, co nam zrobił.
Hej
Z bólem przeczytałam Twoja historie
Przede wszystkim - gratuluje Ci sprytu i sily w szukaniu dowodow na zdradę. Wiem że to dyskusyjny temat ale u mnie było identycznie. Ja mam takiego meża że jak w twarz mu nie pokażę dowodow to bez mrugniecia klamie.

Druga też kontrowersyjna sprawa co nie podoba sie wszystkim na tym forum - dokonalam bilansu swojego życia - zysku i strat
Spojrzalam w lustro i na swoje życie i na swoj dom.
Zobaczylam stara babe ktora zamiast cieszyc się życiem i zajać sie domem ja tracę energie na tropienie meża i trace życie i chec do niego.
Zobaczylam osamotnione przerażone dzieci i dom ktory nie potrafilam ogarnac - porzadki posiłki lekcje itp
Zrozumialam też że on jak bedzie chcial to i tak bedzie mnie oszukiwal
I pojawila sie złosc - jak on śmie mnie tak traktowac?
Kim ja jestem dla niego?
Wszedl w zdrade ale i mnie w to wciagnał
Życie w bolu zdradzonej i jeszcze.....mam go pocieszac?
Hahaha - sama weszlam w ta role!
Dlaczego to robie?
Brak poczucia wartosci ktore rodzi strach i...coraz wieksze poczucie bezsilnosci
Zrozumialam że sama musze wyjsc z tego ukladu - bo małżenstwem trudno to nazwac
Wyprowadzilam sie
Powiedzialam meżowi że jeśli myśli że moja rola jest pilnowanie jego rozporka to jest w wielkim bledzie.
I że jest wolny
Niech sie spełnia tam gdzie chce

Bardzo ważnym posunieciem było opowiedzenie prawdy o jego zdradach. Rodzinie i dzieciom. Dzieciom - na miare ich wieku.
Jego grzech stal sie jawny - ja otrzymalam wsparcie bo rozumieli moje postepowanie a on już nie żyl jak paczek w maselku.
Nie krylam go bo wczesniej wstyd mi na to nie pozwalal - mowic o jego czynach
Odeszlam
Zadbalam o siebie. Fizycznie. Tak jak powinnam byla wygladac - fryzjer kosmetyczka dobry film
Zadbalam o dzieci.
Czasem spalam z nimi rozmawialismy otwarcie czasem fajny film obejrzelismy
No i trafilam tu - od razu prawie na 12 krokow
Nowi przyjaciele w podobnej sytuacji małżenskiej pelna dyskrecja i madre rady

Psychicznie sie odcielam od niego
Latwo to pisac trudniej wykonac. Ale staralam sie
Nie ogladac sie na niego i nie interesowac jego życiem

On do dzieci przyjeżdżal
Chyba zatesknil za takim fajnym domem gdzie muzyka gra a dzieci skacza po łóżkach

No cóż...ja moge tylko pisac o swoich doświadczeniach. Nie wiem czy Twoja historia musi byc jak moja
Nie bede ukrywala że wiele wiele lez wylalam w samotnosci.
Ale zbliżylam sie do Boga. Mialam i mam taki obraz mega przystojnego Jezusa i od tamtej pory to ON byl moim meżczyzna. Możesz sie śmiac ale nie wyobrażasz sobie jaki power mi dawal każdego dnia
Czasem z tym obrazem spalam. Powaga.
Dałam na msze za meża. Żeby Bog go mial w swojej opece. Każdy dzien byl piekniejszy dla mnie.
Każdy.
Przestawilam swoje myslenie
Nie traktowalam go jak meża.
W głowie
Bylam gotowa że znajdzie sobie inna.
Przecież i tak mnie zdradzal - to co za rożnica?
Jak probowal ze mna rozmawiac a wyczuwalam manipulacje faktami - wylatywal z pokoju.
Musialam nabyc ta wiedze - bo zdradzacze sa świetnymi manipulantami. Nawet nie wiedza czasem że sami soba manipuluja. Dlatego czytalam i sluchalam wiele o manipulacji a coraz bardziej widzialam jak dawalam soba manipulowac

Jeżeli moge sie wypowiedziec do Twojej sytuacji Madziu to widze że masz notorycznego oszusta u swojego boku
A jeszcze wiekszego egoistę o niesamowitej wyobraźni.
Dziecko?
Wymyślil sobie????? Żeby sobie dobrze zrobic?
Bo chyba nie Tobie.
No...mega slabe to bylo

Nawet jak wrócil
magdalenabs pisze:
11 lis 2019, 0:12
Mąż deklarował mi wielką miłość, codziennie po 5 razy biczował się, jakim to jest gnojem, że mi to wszystko zrobił i, że jest taki szczęśliwy, że jest ze mną
Widzisz?
Caly czas " ja ja ja - ja najgorszy, mnie trzeba tulic i pocieszac bo to ja gnojek jestem i ja szlocham i ja mam bolesci"
On ciagle myśli o sobie.
A Ty?
Kto utuli Ciebie? Twoj ból? Podejrzewam że mu nawet do glowy nie przyjdzie.

Mysle że jemu jest lepiej z Toba. Mysle że jestes po prostu dobrym czlowiekiem
No coż....też nie ludze sie że maż nie k8erowal sie tymi samymi pibudkami wracajac - po prostu - dobrze mu bylo i zrozumial co stracil
Ale uważam że taki argument też jest dobry na poczatek.
Jeżeli to rodzi szacunek zaufanie lojalnosc oddanie....

No cóż....ta baba rozwalajaca małżenstwa bo już swoje rozwalila...a niech go bierze!
Niech sie przekona jak życ z oszustem!
Sorry - troche mi sie ulalo
Ale czy Ty chcesz życ z takim klamca?
Moj maż jak odchodzilam nie mial ani jednego slowa wsparcia ode mnie i zero dotyku. Już nazbyt czesto bylam slużylam swoim ramieniem jak żałowal za to co mi zrobił....biedak
Kochana - ktos z Was musi pierwszy dorosnać. I wyglada na to, że na Ciebie padlo.

Moj maż musial dorosnac dopiero jak zaryl tylkiem o dno. Nie mial nic bo o sprawy majatkowe teź zadbalam

Wrocil bo chcial
Ale ja też wrocilam bo chciałam
Trwalo to 2 lata. Poszedl na terapie zbliżyl sie do dzieci

Teraz jestesmy razem
Ostatnio jest slabo miedzy nami ale nie żaluje że wrocilam. Nawet jako katoliczka dalam szanse. Bardzo sie zmienil
Ale nadal popelniamy bledy. Jednak myśle że w sprawie wiernosci jest ok

I jeszcze jedno
Wybaczyc to nie znaczy zapomniec. To majac swiadomosc jak bylo - przyjac meża z powrotem
Ale najpierw trzeba samemu sobie poradzic z przebaczeniem. Maż może w tym byc wsparciem ale nie zawsze jest to możliwe.
Ale wybaczenie jest możliwe nawet w pojedynke.
Tzn. Z Bogiem
Bog sam wystarczy :)
Dużo sil Ci życze i proponuje - zostan tu z nami
Ja caly czas korzystam z wiedzy i madrosci bardziej doswiadczonych sycharkow. Razem latwiej :)
Pozdrawiam

Blondi
Posty: 71
Rejestracja: 02 paź 2018, 9:34
Płeć: Kobieta

Re: Życie po zdradzie

Post autor: Blondi » 14 lis 2019, 18:01

Marylko zgadzam się z Tobą w 100 proc. Nic dodać, nic ująć. Mam dokładnie takie samo podejście do życia. Dzięki za Twoje wpisy.
Ja też podobnie jak Magda przerabiałam teksty męża o samobójstwie. Moja sytuacja była inna o tyle, że mąż sam się przyznał. Po tym wyznaniu wiem, że urwał jakiekolwiek kontakty z kowalską. Pozostały tylko zawodowe, ale i one się skończyły, bo postawiłam ultimatum że nie mogą razem pracować. Mąż złożył wypowiedzenie a jak szef zapytał się dlaczego, to mąż powiedział, że żona nie życzy sobie, żeby pracował z tą panią i w ten sposób...kowalska wyleciała z roboty. Dla mnie warunkiem koniecznym, żeby ratować małżeństwo było zerwanie wszelkich kontaktów z kowalską. Wyżaliłam się dwóm przyjaciółkom, mądrym kobietom. Jedna miała kontakt z kowalską i nie mogła się nadziwić, że mąż poleciał na taki pustostan. Wcale się nie zdziwiła, że mąż od niej uciekł. Ładne opakowanie wystarcza na bardzo krótko. W przypadku mojego męża było to pół roku, pierwsze miesiące to na pewno zauroczenie A potem strach, że ja się dowiem. Ja dałam mężowi drugą szansę. Gdyby mnie znowu zdradził, to wybaczyłabym, ale nie potrafiłabym już z nim być. Dla mnie zaufanie to podstawa związku. Obecnie odbudowuję je do męża. Pozdrawiam

magdalenabs
Posty: 2
Rejestracja: 08 lis 2019, 22:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Życie po zdradzie

Post autor: magdalenabs » 20 lis 2019, 11:23

Dziękuję dziewczyny :)

Odezwę się za jakiś czas, bo teraz brak mi czasu, aby się rozpisywać, a chciałabym się jeszcze z Wami podzielić moimi odczuciami i bardzo zależy mi na Waszych odpowiedziach/opiniach.

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za wszystkie słowa.

Marylka, a Ty jesteś cudowna :)

Justdb
Posty: 142
Rejestracja: 20 mar 2019, 7:13
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Prośba o pomoc

Post autor: Justdb » 06 lut 2020, 18:34

Wita was kochani. Bardzo proszę was o pomoc. Pisałam wam o zdradzie mojego męża, o tym , że było kilka jego upadków. I powiem wam jak to wygląda. Mąż mówi, że uczucie wygasło, ja się modlę i walczę. Potem jest zwrot akcji kocha mnie nad zycie, potem znowu popada w marazm. O znowu że się wypaliło. Byliśmy na rekolekcjach z KS. Dziewieckim o przebaczeniu. Myślałam, że coś pomoże. Sam chciał jechać. Mówił że zdał sobie sprawę, jakim był krzywdzicielem. Od 2 tyg znowu jakiś dziwny. Więc mówię, że coś jest nie tak. A on że się wypaliło. Nie wiem czy dobrze zrobiłam , ale kazałam mu się wyprowadzić. Dosyć krzywd. Zranił mnie bardzo. Ślubował mi miłość, a sprawił ból i cierpienie.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8180
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc

Post autor: Nirwanna » 06 lut 2020, 19:12

Justdb, zwróciłam uwagę, że założyłaś nowy wątek, ale w innym dziale.
Twój pierwotny jest w Odbudowa związku po kryzysie, zdradzie, separacji, rozwodzie , ten zaś w Rozwód czy ratowanie małżeństwa.
Generalnie lepiej jest, gdy każdy z nas ma jeden osobisty wątek, łatwiej się wtedy odnieść do sytuacji tu i teraz, mogąc przeczytać, jak było w przeszłości, jeszcze całkiem niedawno.

Scaliłabym więc Twój wątek obecny z wcześniejszym viewtopic.php?f=13&t=2157#p148578 , tylko powiedz, na którym podforum byś chciała, aby połączony wątek funkcjonował: Odbudowa związku po kryzysie, zdradzie, separacji, rozwodzie , czy też w Rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Pomodlę się w Twojej intencji....
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Justdb
Posty: 142
Rejestracja: 20 mar 2019, 7:13
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc

Post autor: Justdb » 06 lut 2020, 19:38

Rozwód czy ratowanie malzenstwa

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8180
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc

Post autor: Nirwanna » 06 lut 2020, 19:52

Justdb - zrobione.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

tata999
Posty: 961
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pomoc

Post autor: tata999 » 06 lut 2020, 20:05

Justdb pisze:
06 lut 2020, 18:34
Wita was kochani. Bardzo proszę was o pomoc. (...) Nie wiem czy dobrze zrobiłam , ale kazałam mu się wyprowadzić.
Jakiej pomocy oczekujesz? Nie potrafię pomóc odpowiadając, czy dobrze zrobiłaś, czy źle. Myślę, że tylko Ty jesteś w stanie odpowiedzieć na to pytanie.

s zona
Posty: 2916
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc

Post autor: s zona » 06 lut 2020, 21:57

Justb jestem z modlitwa.. w sobote szczegolnie .. w niedziele zaniose Was na msze o 10h30 :)

Justdb
Posty: 142
Rejestracja: 20 mar 2019, 7:13
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc

Post autor: Justdb » 07 lut 2020, 6:40

Tata 999 proszę jedynie o modlitwę

tata999
Posty: 961
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pomoc

Post autor: tata999 » 07 lut 2020, 8:05

Justdb pisze:
07 lut 2020, 6:40
Tata 999 proszę jedynie o modlitwę
Proszę bardzo. Już jedną zaniosłem za Ciebie. Pogody ducha!

Blondynka55
Posty: 210
Rejestracja: 14 sty 2019, 15:13
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc

Post autor: Blondynka55 » 07 lut 2020, 9:36

Justb dołączę również do modlitwy w Twojej intencji dzisiaj na Mszy św. o 18.00

Wiedźmin
Posty: 1561
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pomoc

Post autor: Wiedźmin » 07 lut 2020, 10:34

Justdb pisze:
06 lut 2020, 18:34
[...] Pisałam wam o zdradzie mojego męża, o tym , że było kilka jego upadków. I powiem wam jak to wygląda. Mąż mówi, że uczucie wygasło [...]. Potem jest zwrot akcji kocha mnie nad zycie, potem znowu popada w marazm. [...] Więc mówię, że coś jest nie tak. A on że się wypaliło. Nie wiem czy dobrze zrobiłam , ale kazałam mu się wyprowadzić. Dosyć krzywd. Zranił mnie bardzo. Ślubował mi miłość, a sprawił ból i cierpienie.
To co jednemu pomoże, drugiego może zabić.
Dobrze - jeśli zrobiłaś to bardziej "dla siebie" ... w celu ochrony siebie.
Pewnie mniej dobrze, jeśli intencją główną było zrobić "źle" mężowi - ukarać go... odsunąwszy od siebie i dzieci.

Żyć ze zdradzaczem nie jest momentami łatwo i przyjemnie - co wiem najlepiej z własnego doświadczenia. Jednak przy małych dzieciach... da się wypracować (pewnie nie we wszystkich przypadkach) pewne całkiem poprawne współlokatorstwo - coś w ramach opieki naprzemiennej tylko pod jednym dachem... będę się upierać, że dzieci potrzebują taty i mamy w stosunkowo porównywalnym wymiarze. Dużo prościej ogarnąć logistykę około-dzieciową i w miarę równy udział w wychowaniu dzieci ... będąc we dwoje - niż w pojedynkę - ... są nieraz bardzo prozaiczne historie... chociażby zebrania w szkole, które zwykle odbywają się w tym samym czasie (równolege) we wszystkich klasach, opieka w chorobie dziecka... i w 1000 innych codziennych spraw.

U Ciebie sytuacja o tyle inna niż u mnie, że Ty z tego co pamiętam masz dorosłe (lub prawie dorosłe dzieci) - stąd potrzeba i zapotrzebowanie na "czas rodzica" u takich dużych dzieci jest mniejsze - bardzo wiele spraw tacy młodzi dorośli już ogarniają sami.

Stąd aby nie powielać schematu, który jak piszesz powtarza się już od jakiegoś czasu cyklami... tym razem zamiast jak piszesz:
Justdb pisze:
06 lut 2020, 18:34
ja się modlę i walczę
- jak rozumiem (o ile dobrze) - to w domyśle - o męża i małżeństwo... tak teraz może (ot dla odmiany) - pomódl się za siebie... a słowo walkę - może zamień na "pracę" ... dodaj do tego miłość do siebie samej - i wyjdzie fajny pakiet startowy na zajęcie się sobą na tyle mocno, aby zachowanie osób na zewnątrz już nie demolowało Ciebie i Twojego wnętrza.
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

Delfin
Posty: 19
Rejestracja: 05 wrz 2019, 13:39
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc

Post autor: Delfin » 07 lut 2020, 11:03

Justb ja też kazałam się wyprowadzić mężowi nie dałam rady już jego niezdecydowaniu i nie wiem czy dobrze zrobiłam ale już nie dawałam rady z nim z myślą że został bo dziecko. Próbuje ułożyć sobie życie sama z dzieckiem. Najgorsza jest myśl że ktoś po prostu przestał Cię kochac i Cię zdradzał. Ale muszę zająć się sobą choć jest trudno bardzo. Ale skoro ktoś jest niedojrzały to ja go nie zmieni|ę. Dziś jak go nie widuje to przynajmniej nie szarpie się emocjonalnie. Justb sama musisz sobie odpowiedzieć ja też nie wiem czy dobrze zrobiłam ale jeśli będzie mu zależeć to sam wyciągnie rękę narazie do kowalskiej ma większe parcie niż do rodziny. Przecież żona się tylko kłóci i wymaga.

Marcin83
Posty: 32
Rejestracja: 07 sie 2019, 8:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pomoc

Post autor: Marcin83 » 07 lut 2020, 15:06

Wiedźminie,
Twoja postawa, jakkolwiek nie sposób jej odmówić szlachetności, skłania do zadania pytania w jakim stopniu można/należy poświęcać samego siebie dla dzieci. Czy życie pod jednym dachem z zimnym, niekochajacym i notorycznie zdradzającym współmałżonkiem w imię utrzymania iluzji pełnej rodziny to aby nie za wiele? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Ty zdołałeś całkowicie odizolować się emocjonalnie od żony i jej poczynań, ale śmiem twierdzić że dla większości ludzi ( w tym mnie) byłoby to absolutnie nie do udźwignięcia. Wyprowadzenie wiarołomnego współmałżonka z domu to gra Va Banque - albo wróci sypiąc głowę popiołem, albo przepadnie na zawsze z kowalskim/kowalska w ramionach pod jednym dachem. Przed podjęciem decyzji warto zadać sobie pytanie na ile akceptowalny jest dla nas ten drugi scenariusz oraz czy w razie jego zaistnienia aby na pewno warto po kimś takim płakać...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 9 gości