Po Rozwodzie

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

somnium
Posty: 93
Rejestracja: 12 lip 2019, 19:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: somnium » 28 lut 2020, 10:22

Kurczę przyszedł chłop po pomoc. Fakt pisze stylistycznie inaczej niż większość użytkowników . Może się czasem wydawać że z postów autora wątku wybrzmiewa pycha. Ale może to wyłącznie wynika z miejsca w którym mieszka i przesiąkania bezpośrednim stylem bycia tubylców.

I czy dywagacje czy pobił żonę, czy jej nie pobił są na miejscu i służą pomocy autorowi. Bo nawet gdyby hipotetycznie pobił (naruszył nietykalność) to co ? Już nie zasługuje na wsparcie ? Jak łatwo wchodzimy w utarte tory i schematy. Nawet rozumiem zranione szczegolnie kobiety że dla nich po ludzku to ważne ale czy miłosierne i chrześcijańskie ? ( bo co wówczas- nie zasługuje już na wsparcie i niech się chłop męczy ).

Chyba przede wszystkim zamiast snucia domysłów warto aby wybrzmiewalo to że Przegrany37 musi zająć się pracą nad sobą. Bo nawet jezeli ma racje to warto przestać szukać winy i wypominania żonie wszystkiego. Bo każde z Was ma swoje do przepracowania. Nawet Twoje subiektywne 10% winy jest Twoim 100 % materiałem do przepracowania.

I warto mocno wziąć do serca podstawową zasadę aby zmieniać siebie i swoje postępowanie bo tylko na siebie mamy wpływ. A potem gdy nam się to uda to nasza przemiana być może wpłynie na postawę drugiej strony.
Bez tego ani rusz.
Bo tylko się pogrążamy w rozpaczy , złości i nicości .
I piszę to ja czyli osoba która bardzo opornie radzi sobie z samym sobą .
Pozdrawiam.

Lawendowa
Posty: 3085
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Po Rozwodzie

Post autor: Lawendowa » 28 lut 2020, 11:03

somnium pisze:
28 lut 2020, 10:22
I czy dywagacje czy pobił żonę, czy jej nie pobił są na miejscu i służą pomocy autorowi. Bo nawet gdyby hipotetycznie pobił (naruszył nietykalność) to co ? Już nie zasługuje na wsparcie ? Jak łatwo wchodzimy w utarte tory i schematy. Nawet rozumiem zranione szczegolnie kobiety że dla nich po ludzku to ważne ale czy miłosierne i chrześcijańskie ? ( bo co wówczas- nie zasługuje już na wsparcie i niech się chłop męczy ).

Chyba przede wszystkim zamiast snucia domysłów warto aby wybrzmiewalo to że Przegrany37 musi zająć się pracą nad sobą.
Ja uważam, że ważne jest staniecie w prawdzie (przed Bogiem i sobą), bo dopiero wtedy będzie widać które obszary warto przepracować.
Co innego ma do przerobienia (ale i innego wsparcia potrzebuje) osoba doświadczająca przemocy, co innego stosująca przemoc, a jeszcze nieco inne obszary osoba która jednocześnie doświadcza, ale i stosuje przemoc.

Przegrany37 nic nie musi - może, o ile zechce. Jeśli on sam zmian nie będzie chciał, ani my na forum, ani nikt inny nie jest w stanie go zmusić. Dlatego warto słowo musi zamienić na chcę lub warto. To pokazuje wolność danego człowieka.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Przegrany37
Posty: 32
Rejestracja: 09 lip 2019, 6:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: Przegrany37 » 28 lut 2020, 11:32

Ja rozumiem ze może dziwnie pisze czy kozacko czasami odpowiadam. W stanach jestem 27 lat od 11ego roku życia.

W zawodzie muszę mieć pewność siebie.

I wiem ze praca musi być nad sobą,

Kiedy ludzie widzieli jak moja żona opróżniła moje kata do zera i wypisała czeki na szefowa z pracy, która znała 2 miesiące. Mnie zostawiła bez grosza, musiałem karty kredytowe pożyczać od rodziców. Bo chciała żebym nie miał na jedzenie, na adwokatów. Na głowie mieliśmy kamienice, najemców, kredyty do spłaty. Ja ja w to wszystko wtajemniczałem bo to ja to wszystko miałem przed ślubem. Adwokaci ja pozostawiali, bo nie pracowała, bo doradzali jej weź te pare troszkę co ci daje i puść to pobicie, podpisz rozwód. A ona wlazila, ze zdjęciami podrobionymi photoszopem, itd.

No halo, najpierw popracujemy nad grzechem kłamstwa a potem wyciągajmy belkę z oczu drugiemu.

To był jej plan zrobić to co zrobiła i grać ofiarę, tak jak ja poznałem to opowiadała jaka to ona biedna i nieszczęśliwa bo ojca nie miała. No tak, taki krzyż

„Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesienie”

Ukasz
Posty: 2540
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: Ukasz » 28 lut 2020, 23:22

tata999 pisze:
26 lut 2020, 18:15
Czy teraz czujesz i odczytujesz je tak samo jak nie stanowiące insynuacji, kiedy dotyczą Ciebie?
[...]
Mam nadzieję, że udało mi się jaskrawie pokazać, jak nieostrożne wypowiedzi mogą ranić i jeszcze raz apeluję o delikatność.
Tak, czuję tak samo. Jak już pisałem, ja również doświadczyłem fałszywych oskarżeń. I również przeczytałem na forum wiele wpisów pod moim adresem, które były trudne do przyjęcia, budziły sprzeciw i moim zdaniem insynuowały coś, co nigdy nie miało miejsca. Nigdy natomiast nie zabolały mnie konkretne pytania.
Rzeczywiście trzeba pisząc zwracać uwagę na stan odbiorcy. Tej samej osobie można podsunąć lżejsze i cięższe słowa w zależności od tego, na jakim jest etapie. U Przegranego nie widzę w tej chwili przewrażliwienia i balansowania na krawędzi wytrzymałości. Przeciwnie, wprost i przez swój styl twierdzi, że twardo stąpa po ziemi.
Ewuryca pisze:
27 lut 2020, 18:00
Dlaczego więc nie nazwać pobicia żony (autor wątku się do niego przyznał) złem?
Moim zdaniem nic takiego nie napisał. I ja nadal uważam jasną deklarację w tej sprawie za ważną. Mniej istotne jest to, co orzekł sąd, co możemy sobie wnioskować. Znamy słowa jego żony - która wprost tutaj sformułowała takie oskarżenie - kilka wypowiedzi Przegranego dookoła tego tematu: na rzucenie w twarz cukierkiem nie odpowiedział przemocą, siniak był od jego ręki, ale nie uderzył, tylko jej rękę przytrzymał w obronie własnej, żona kłamała w doniesieniu i podrabiała dowody, sąd odrzucił oskarżenie.
Przegrany, a jak Ty widzisz Twoje własne postępowanie? Jak je nazwiesz? Dla siebie, dla stanięcia w prawdzie przed sobą i przed Bogiem. Właśnie tak należało postąpić? W tym i w innych przypadkach? I zostaw na chwilę wszystkie winy Twojej żony, również te, które Cię prowokowały i wszelkie krzywdy z jej strony. Nie dlatego, że ich nie ma czy że są nieważne, tylko dlatego, że Ci przeszkadzają w Twoim rozwoju, jeśli wciąż czujesz przemożną potrzebę ich przywoływania. Spróbuj zająć się tylko swoją odpowiedzialnością, tylko sobą - takie ćwiczenie.
Piszesz, że ona ma przebaczone. To świetna decyzja, ale przebaczenie jest procesem. Z Twoich wpisów na jej temat wynika, że ów proces jeszcze potrwa. Jest w Tobie bardzo dużo żalu.

Powołujesz się na stosunki panujące w Twojej pracy. Mam takie doświadczenie: moja żona w pracy podejmowała decyzje i musiała egzekwować ich wykonywanie bez dyskusji. Sama wielokrotnie mi tłumaczyła, że to konieczne i dlatego tak postępuje. Tyle, że ona przeniosła ten sposób działania do relacji małżeńskiej, gdzie on nie tylko nie był konieczny, ale był dla tej relacji zabójczy. Przyjrzyj się temu, czy nie przenosiłeś w podobny sposób relacji podległości z pracy, gdzie ona była dobra, do domu, gdzie była destrukcyjna.
Przegrany37 pisze:
26 lut 2020, 6:25
Świat w stanach jest okropnie zlewicowany, ja chciałem żeby podstaw się nauczyła, w plu szkoły żadnej nie skończyła
Przegrana26 pisze:
20 paź 2018, 1:44
Skonczylam prawo w Polsce I dobrze wiem jak dziala ten “system”.
Sądzę, że między tymi stwierdzeniami jest trudna do pogodzenia sprzeczność.

Małgorzata Małgosia
Posty: 266
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Po Rozwodzie

Post autor: Małgorzata Małgosia » 29 lut 2020, 8:56

No właśnie, ja jako osoba, która faktycznie skończyła prawo (plus kanoniczne) również zwróciłam na to uwagę. Tym bardziej, że w mojej historii życia też był związek, w którym miałabym po studiach wyjechać za ewentualnym mężem za granicę, co wiązało się z tym, że bez ponownych studiów nie będę mogła wykonywać zawodu.

Ale nie tylko to jest niejednoznaczne w historii, nomen omen, Przegranych.

Natomiast jakakolwiek nie byłaby prawda, czy biliście się nawzajem i obrażaliście, ważne jest pójście do przodu i decyzja: od dzisiaj chcę inaczej. Każdy z nas tutaj ma swoje za uszami, "kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem".
Każdego z nas kryzys doprowadził do nawrócenia, do przewartościowania dotychczasowego życia.
Dlatego Przegrany, ja jestem ostatnia, żeby Was oboje osądzać. Jeśli jesteś na tym forum faktycznie po to, żeby znaleźć pomoc w zmianie swojego życia, to chwała Panu.

Nie chciałabym Cię urazić, ale zwróć uwagę na to jak nadymasz się tym byciem pilotem. Ok, podejrzewam, że m.in.tego uczą was na szkoleniach, podkręcana jest waga waszej jako pilotów odpowiedzialności itp. Ale znam osobiście pilotów i oni nie są tacy nadęci na tę odpowiedzialność.
Może to kwestia życia w Stanach, nie wiem, ale jakoś dziwnie dla mnie brzmią te Twoje pochwały na swój własny temat.
Wcale nie zdziwiłabym się, gdybyśmy na forum mieli lekarzy chirurgów, albo ratowników medycznych, albo strażaków. Oni też wykonują bardzo odpowiedzialną pracę, w ich rękach jest ludzkie życie. Nie muszą przed całym światem ogłaszać i przekonywać, że są odpowiedzialni i pewni siebie.

Czy Ty faktycznie jesteś przekonany o swojej wartości jako mężczyzna, stworzony przez Boga? Czy sam sobie ciągle chcesz potwierdzać, że masz jakąkolwiek wartość, bo jesteś pilotem?
A co jeśli nie daj Boże zachorujesz?
Bądź dobrym, odpowiedzialnym mężczyzną nie dlatego, że zawód pilota tego wymaga, tylko dlatego, że sam chcesz taki być, bez względu na to, czy będziesz pilotem, czy urzędnikiem, albo budowlańcem.

My tutaj nie jesteśmy sądem, przed którym musisz się bronić podkreślając swoje dobre strony i udowadniając brak winy. Wręcz przeciwnie, najwięcej z tego forum korzystają ci, którzy opowiadają o swoich brakach, błędach, o głupich decyzjach.
Zastanów się nad Living Waters, mieszkając w Stanach jesteś w komfortowej sytuacji, żeby skorzystać z tego programu u źródła. Tak jak piszą tu do Ciebie wszyscy: wykorzystaj ten czas kryzysu do zmiany siebie, nie broń się przed uznaniem swoich słabości. Jak każdy masz do nich prawo, nie musisz być dzielny i odważny w każdej chwili swojego życia. A jeżeli masz już otwartą drogę do warsztatów 12 kroków, to fantastycznie, idź w to.

Z Bogiem
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

Przegrany37
Posty: 32
Rejestracja: 09 lip 2019, 6:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: Przegrany37 » 22 mar 2020, 1:28

Dzień Dobry wszystkim sycharowiczom,

Może ktoś mi podpowie, żona złożyła pozew on unieważnienie naszego ślubu.

Po przeczytaniu jej bzdur i kłamst, po prostu mogę powiedzieć ze nie wiem jakie mam podjąć teraz kroki. Pewnie to rozkminie, ale po prostu o tlumanialem. Jak osoba wierząca tak może perfidnie kłamać i nie bac się Boga. Zona uderza, ze ja przez karierę nie chciałem mieć dzieci, kłamiąc ze w każdym stosunku się zabezpieczelem, co jest tak perfidnym kłamstwem.

Jakie ja mam teraz podjąć kroki, by dostarczyć dowody ze to kłamstwo, smsy itp.?

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8202
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Po Rozwodzie

Post autor: Nirwanna » 22 mar 2020, 7:37

Przegrany, przykro mi, bardzo trudne doświadczenie Cię spotkało.

Przede wszystkim proszę Cię, abyś używał prawidłowej nomenklatury - w kościele katolickim na tę procedurę mówi się "stwierdzenie nieważności małżeństwa", co oznacza, że publicznie oznajmia się prawdę obiektywną, że to przykładowe małżeństwo nigdy nie zaistniało, ze węzeł małżeński nigdy nie został zawiązany. Unieważnienie oznaczałoby, że coś, co ze swojej istoty jest nierozerwalne - można rozwiązać, rozerwać (unieważnić).

Nie wiem, jak jest u Ciebie, w Twojej diecezji, ale powinna być możliwość rozmowy w kurii na temat samej procedury, tj. właśnie jakie rodzaje dowodów sąd dopuszcza, a jakich nie. Prawdopodobnie też czeka was oboje spotkanie z biegłym psychologiem i/lub psychiatrą. Ogromna większość kłamstw wówczas się objawia - jako kłamstwa.

Zanim jednak podejdziesz do kurii - warto się wyciszyć na modlitwie, i zaprosić Pana Boga do tego, aby pozwolił Ci odkryć w tym, co się dzieje - sens i Jego zamysł.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Przegrany37
Posty: 32
Rejestracja: 09 lip 2019, 6:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: Przegrany37 » 22 mar 2020, 20:03

Dziękuje Nirvanna,

Zgadzam się z twoja podpowiedzią, i dziękuje za wszystkie wskazówki.

Moje pytanko bardziej, co teraz robić, i co oczekiwać w czasie procesu?

Ja wkrocze z dowodami takimi nawet jak kłamstwo mojej żony w sądzie kryminalnym, i jak zostałem uniewinniony po przez jej kłamstwo pod przysięga.

Jednego nie mogę ogarnąć, jak taka osoba okłamuje wszystkich to po co jej unieważnienie tego sakramentu. Może jest tutaj jakiś/kas osoba znająca ten proces bliżej.

Żona teraz wróciła do Polski, i teraz we mnie kłuje przez kościół.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8202
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Po Rozwodzie

Post autor: Nirwanna » 22 mar 2020, 21:24

Przegrany, jeszcze raz:
Przegrany37 pisze:
22 mar 2020, 20:03
to po co jej unieważnienie tego sakramentu.
Nirwanna pisze:
22 mar 2020, 7:37
Przede wszystkim proszę Cię, abyś używał prawidłowej nomenklatury - w kościele katolickim na tę procedurę mówi się "stwierdzenie nieważności małżeństwa",
Co więc masz robić?
Wyhamować emocjonalnie. Wręcz - zatrzymać się. Bez tego nic efektywnego nie osiągniesz.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Małgorzata Małgosia
Posty: 266
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Po Rozwodzie

Post autor: Małgorzata Małgosia » 23 mar 2020, 15:17

Rozumiem, że dostałeś już jakieś zawiadomienie z sądu? Proces będzie toczył się w Polsce, czy w Stanach?
Ja jestem w trakcie takiego procesu. Wniosek o stwierdzenie nieważności złożył mój mąż.
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

Przegrany37
Posty: 32
Rejestracja: 09 lip 2019, 6:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: Przegrany37 » 23 mar 2020, 23:08

Papiery przyszły z kurii Krakowskiej do stanów.

Kuria Krakowska będzie to rozpatrywała, tak myśle. Ale co i jak to nawet nie wiem gdzie zacząć, a mam 2 tyg na odpowiedz na te zarzuty.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8202
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Po Rozwodzie

Post autor: Nirwanna » 24 mar 2020, 6:51

Twoja - tak zakładam - diecezja i sąd biskupi w Chicago ma telefony i maila:

"Jeśli mają Państwo dodatkowe pytania dotyczące niniejszej aplikacji, prosimy skontaktować się z Trybunałem telefonicznie pod nr.(312) 534.8280[ang.] lub (312) 534.5202[pol.] w godzinach urzędowych od 9:30 AM do4:00 PM od poniedziałku do piątku włącznie, lub e-mailem na adres: tribunal@archchicago.org "

Powyższa fraza pochodzi ze znalezionego w necie formularza dot. wniosku o stwierdzenie nieważności małżeństwa właśnie z archidiecezji w Chicago.
Z kolei kontakty do sądu biskupiego w archidiecezji krakowskiej są tu: https://diecezja.pl/parafie/sad-metropolitalny/

Kontaktowałeś się z nimi? Próbowałeś dopytać gdzie masz zacząć?
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Przegrany37
Posty: 32
Rejestracja: 09 lip 2019, 6:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: Przegrany37 » 24 mar 2020, 8:22

Serdeczne dzięki, tak juz uderzam właśnie po chicagowskim i krakowskim sądzie.

Małgorzata Małgosia
Posty: 266
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Po Rozwodzie

Post autor: Małgorzata Małgosia » 24 mar 2020, 8:54

Przegrany, Nirwanna dobrze Ci radzi. Ja również się do tego dołączam. Jak dostałam wniosek o stwierdzenie nieważności przeżywałam go bardzo długo. Ale najważniejsze jest opanowanie emocji. Jeżeli nie zgadzasz się z różnymi zarzutami, napisz po prostu, że to nie jest prawda. Może masz jakieś dokumenty? Proces kościelny ZUPEŁNIE nie ma nic wspólnego z procesem "państwowym". A już szczególnie jeśli chodzi o system jaki jest w USA (różny od polskiego). Postępowanie przed sądem kościelnym nie prowadzi do dochodzenia czyjejkolwiek winy, tylko ma wykazać (lub nie), czy małżeństwo w chwili zawierania posiadało wszystkie cechy ważnego sakramentu.
Istotny jest tytuł główny, czyli na jakiej podstawie żona twierdzi, że małżeństwo jest nieważne. Np. u mnie mąż chce wykazać, że oboje nie jesteśmy w stanie, z tzw. przyczyn natury psychicznej, tworzyć małżeństwa. Ze względu na swoje wykształcenie jestem w stanie wyłapać niuanse pomiędzy poszczególnymi tytułami, Ty z pewnością będziesz miał problem. A zrozumienie istoty jest ważne, żeby wiedzieć co dla sądu kościelnego będzie istotne. Odpowiadając kładziesz wtedy większy nacisk na te właśnie kwestie.
Dlatego koniecznie skontaktuj się ze swoją kurią i poproś o pomoc zatrudnionych tam adwokatów kościelnych, bo z pewnością tacy są.

A tak na marginesie: jeżeli w odpowiedzi na pozew kościelny żony będziesz pisał takie rzeczy jak tutaj na forum (mocno ją oskarżające, a Ciebie stawiające w roli jej "zbawcy", który pokazał biednej dziewczynie, która teraz wykazuje się niewdzięcznością, bogaty świat), to będzie to działało na niekorzyść ważności małżeństwa.
Bo w procesie kościelnym "oskarżone" jest małżeństwo jako całość, a nie jedna osoba.
Jeżeli ktokolwiek rozumie głęboki sens tej różnicy, to z pewnością jest zdolny i do zawarcia ważnego związku sakramentalnego i do trwania w nim.
Z Bogiem
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

Ukasz
Posty: 2540
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: Ukasz » 24 mar 2020, 16:23

Przegrany - zastanów się przede wszystkim, czy masz powód robić cokolwiek. Czy masz podstawy do pewności, że małżeństwo było ważnie zawarte? Z relacji i Twojej i Twojej żony wyłania się taki obraz, że oboje zupełnie się nie znaliście i podeszliście do ślubu głównie z pewnym wyobrażeniem tego, co każde z Was będzie potem z tego miało. I te wyobrażenia okazały się zupełnie odmienne. W dodatku nie byliście w stanie komunikować swoich potrzeb i łatwo wchodziliście w agresję aż po przypadki przemocy. Jeżeli rzeczywiście weszliście w sakrament zupełnie do tego nieprzygotowani i niedojrzali (nie w sensie ogólnym, ale niedojrzali do tego sakramentu) i nie został on ważnie zawarty, to dlaczego miałbyś się przed tym bronić? Czy nie jest tak, że chcesz zbierać dowody, aby udowodnić kłamstwo Twojej żonie? Bo kłamała i kłamie, bo jej się należy, bo znów Cię kłuje - a nie dlatego, żeby bronić małżeństwa?
Wyobraź sobie taki werdykt: ślub nie był ważny. Teraz już przeszliście swoje, macie świadomość sytuacji i już możecie wziąć ze sobą ważny ślub. Chciałbyś go zawrzeć z tą samą osobą?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości