Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9345
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: Nirwanna » 12 lut 2020, 22:13

marylka pisze:
12 lut 2020, 22:05
Nirwanna pisze:
12 lut 2020, 21:50

Generalnie również, marylko, lepiej jest gdy piszę (ja, Ty) - w formie "ja".

Bo w Twoim "A my?" - wybacz, ale ja się kompletnie nie odnajduję. I zupełnie nie o tym pisałam.
Ok
Piszac "my" mialam na mysli "nas" czyli osoby, ktore zostaly zdradzone i nie widza w kowalskiej tylko "zagubiona owieczke" ale widza i potrafia nazwac zło zlem, bo taki watek.
Ale wiadomo, że nie wszyscy tu sa zdradzeni na forum
Bede to miala na uwadze
Pozdrawiam
Jestem osobą zdradzoną, widzę i umiem nazwać zło złem, natomiast w kowalskiej oprócz krzywdziciela widzę również pogubioną owieczkę.
Dlatego wolę, gdy każdy z nas pisze w formie "ja".
Bo sytuacji, postaw i etapów na jakich jesteśmy my jako użytkownicy forum - jest wiele. I warto, aby każdy z nas się w nich próbował odnajdywać własnym rozumem i rozeznaniem, a nie metodą odgórnego pakowania do konkretnie nazwanego worka.
Pozdrawiam Cię :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

nałóg
Posty: 2552
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: nałóg » 12 lut 2020, 22:51

Czy określenie używane „ zdradzacz” dotyczy czynu?czy osoby? Jaki jest powód zaleceń czy sugestii lekarzy i terapeutów aby powracający po zdradzie poddał/ła się badaniom aby wykluczyć przynajmniej kilku wrednych chorób przenoszonych drogą płciową? Czy takie badania są standardowo sugerowane tym co są w związkach monogamicznych? Którzy pozostają wierni swoim współmałżonkom?Większość chorób wenerycznych i innych wirusów są pochodną wyskakiwania do obcego łóżka i zgadzania się na „ używanie i bycie używanym/ną” .To co trochę ironicznie i żartobliwie napisałem o „ zdradzaczach” jako o „ używanym towarze”nie miało na celu dezawułowania osoby a skutku jakim jest fakt zdrady a przez to dobrowolnego narażanie się na bycie traktowanym przedmiotowo.Nie było moim celem kogokolwiek urażanie .Ps.pamiętam pewną dziewczynę która związała się ze „zdradzaczem” i po kilku miesiącach podwiózł ją pod dom, otworzył bagażnik, wystawił jej walizki i odjechał.Ona o sobie mówiła że poczuła się jak „ ścierka” która pozwoliła się wykorzystać a następnie została wywalona.

Wiedźmin

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: Wiedźmin » 12 lut 2020, 23:20

nałóg pisze:
12 lut 2020, 22:51
Czy określenie używane „ zdradzacz” dotyczy czynu?czy osoby? [...]
To tyczy się czynu:

- zdradzacz, osoba zdradzająca
- złodziej, osoba kradnąca
- piłkarz, osoba grająca w piłkę.
nałóg pisze:
12 lut 2020, 22:51
Ona o sobie mówiła że poczuła się jak „ ścierka” która pozwoliła się wykorzystać a następnie została wywalona.
Ale jeśli ktoś chce się nazywać ścierką - to wolna wola.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9345
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: Nirwanna » 13 lut 2020, 6:26

Wiedźmin pisze:
12 lut 2020, 23:20
Ona o sobie mówiła że poczuła się jak „ ścierka” która pozwoliła się wykorzystać a następnie została wywalona.
Ale jeśli ktoś chce się nazywać ścierką - to wolna wola.
Ja z kolei widzę różnicę, gdy:
- to ja sama nazywam się "ścierką" lub "jak ścierka" (rzeczywiście wolna wola, poza tym najwyraźniej reflektuję, że zrobiłam coś wyjątkowo niefajnego, i pewnie chciałabym tego nie zrobić więcej)
- gdy to ja kogoś nazywam "ścierką" (co to robi mnie? i co to robi drugiej osobie?)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Kwiatkowa
Posty: 96
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: Kwiatkowa » 13 lut 2020, 8:03

Pytacie jak podniosłam poczucie własnej wartości... to strasznie długa droga, jak pisałam wcześniej, zaczęłam poszukiwania w sobie. Wiedziałam, że nikogo nie zmienię ale mogę zmieniać siebie. Jestem człowiekiem, który lubi być wśród ludzi. Mam wspaniałych przyjaciół. Nigdy nie miałam dla nich czasu, bo wiadomo mąż był ważniejszy, to jego plany czy zawód regulowały moimi potrzebami. Kiedy się wyprowadził zaczęłam wszystko zmieniać. Wychodziłam z koleżankami z domu, wyjeżdżałam z dzieckiem.
Zawsze dużo czytałam, tym razem chciałam się dowiedzieć co było moim udziałem w tej zdradzie. Choć nie czuje się za to winna, chciałam się dowiedzieć za wszelką cenę co ze mną. I tak zaczęłam „grzebać” w sobie samej. Dociekać.. dokopałam się do dzieciństwa i wielkiego niedokochania i niedoceniania przez rodziców. To tutaj jest źródło tego jakimi jesteśmy w dorosłym życiu.
Próbowałam tez oprócz wnętrza wpłynąć na swoje zewnętrze... dużo ćwiczyłam, biegałam, jeździłam na rowerze. Sięgnęłam tez po takie przyziemne rzeczy jak nowe ciuchy, fryzjer, kosmetyczka. Nie poddawałam się.
Cały czas szukałam pomysłu jak sobie pomóc. Opiekowałam się sobą na maxa. Kiedyś mi ktoś doradził żeby sięgnąć do marzeń tej dziewczyny sprzed małżeństwa. I tak wróciłam do swoich pasji. Wybrałam się do szkoły, gdzie robiłam różne kursy. Poznałam ciekawych ludzi. Nagle okazało się że to co robię jest naprawdę dobre. Inni, zupełnie obcy ludzie zaczęli to doceniać.. moja wartość w moich oczach zaczęła rosnąć i tak zaczęłam robić z tego nowy zawód. Moją wartość zaczęły podnosić rzeczy które robiłam.

Kwiatkowa
Posty: 96
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: Kwiatkowa » 13 lut 2020, 8:16

co do życia w zdradzie.. hm nie jest łatwo...
U mnie nie było tak, że mąż wrócił, padł na kolana potem fajerwerki... nie
Owszem wrócił ale jak stwierdził (po wniesieniu walizek) że do dziecka. A ja puściłam to mimo uszu.. później psycholog powiedział że to przecież oszustwo.. kiedy zapytał męża dlaczego wrócił, oznajmił że dlatego, bo jestem dobrym człowiekiem. Tak tylko tyle...
Ale wiecie co nie wiem co we mnie wstąpiło.. żyłam dalej, kompletnie nie przejmując się tym co mówi mój mąż. Dalej zajmowałam się sobą. Wdrażała plan naprawczy siebie. Wierzyłam że czas pomoże.
Po kilku miesiącach mąż powiedział mi że mnie kocha. Teraz dużo rozmawiamy, znaleźliśmy to co zaszwankowało. Naprawiamy. Czy jesteśmy tym samym małżeństwem? Nie. Tworzymy drugie zupełnie inne.
Ja uczę się wybaczać i ufać. Wychodzę z założenia że nie da się zmienić przeszłości, można tylko wpływać na przyszłość. Nie da się żyć za kogoś i naprawić kogoś tak jakbyśmy chcieli. Dlatego tej całej naprawy i uzdrowienia związku nie byłoby bez mojego męża. Gdyby nie chciał nie byłoby go tu.. a jakie miał powody żeby wrócić.. czasami nie ma sensu zadawać tych wszystkich pytań

marylka
Posty: 1199
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: marylka » 13 lut 2020, 8:30

Napisze wiec o sobie

Kiedys na spotkaniu byl taki film- żona odpakowala gume do żucia - pożula i dala ja meżowi. Maż też troche pożul i dał kochance. Kochanka pożula i dala swojemu meżowi. A ten maż też mial kochanke i wyjal ta gume z buzi i dal jej ją. Na koniec ta guma wrocila do ust pierwszej osoby - żony.
To sa i glownie miesza sie ślina usta - a ile plynow ustrojowych miesza sie przy wspołżyciu?
Dlatego apropo badań - ja żadalam od meża wynikow badan - tu akurat nie czulam że mi laske musi robic.

Ale też ten obraz ta scenka pokazala mi jak marne sa kowalskie. Ryzykowac życie żeby tylko ktos choc na chwile ja dotknal...
Do kogo ja sie porownuje?

Czesto sie zastanawialam w czym byla lepsza ode mnie.
Ale wlasnie po takich przemysleniach doszlam do wniosku, że nie bede sie porownywac do niej
Może to pycha i brak milosierdzia ale czlowiek żebrzacy o dotyk i nie liczacy sie z moralami wartosciami dla mnie nie jest do porownywania sie ze mna. No coż...czesto te tylki sa zgrabniejsze ale to przecież musza o nie dbac skoro na to lapia żonatych
Mysle że wystarczy o kowalskiej

Ktos tu pytal jak sie nie porownywac do kowalskiej
Kochana - to cos wyplywa z wnetrza - nikt tam nie ma wstepu - nawet maż a co dopiero kowalska.
To taka samoswiadomosć - zdanie sobie sprawy kim jestem
Popatrzec na siebie z miloscia i docenieniem
Swiadomosc, że jestem dobrym czlowiekiem.
Staram sie byc dobrym człowiekiem, żona, matka, pracownica, kucharka, sprzataczka, praczka, koleżanką itd itp
Stworzylam dom ktory mimo ciężkich chwil jest domem gdzie dzieci czuja sie bezpiecznie a i dom calkiem ogarniety.
No i nie jestem sama.
Oki - maż wybral inna. Ale ja mam dzieci rodzicow koleżanki i mnostwo pasji, wiec nudzila sie na pewno nie bede.
Wiec - nie ma meża?
Jego strata.
I tak mu powiedzialam też.
I ja nie musze sie reklamowac - jestem i bede soba. A jak mu nie pasuje? No szkoda. Ale coż. Moge zmienic tylko to co moge zmieniac - czyli otaczac sie takimi ludzmi ktorzy beda mi bliscy.
Na tamten czas, kiedy wyprowadzilam sie od meża - docenilam i pokochalam siebie. Bardzo pomogly mi 12 krokow bo to proces byl.

Klapouszku - jeżeli czulas że powinnas to powiedziec kowalskiej - super że to zrobilas.
No biedna ona - zagubiona musiala czym predzej pobiec do meża - no bo co miala odpowiedziec na Twoja prawde?
Czy nie lepiej wygladaja lzy na koszuli Twego meża ktore on bohatersko zetrze z jej lica?
To tanie chwyty w ktore sie bawia - bezradne i zagubione a jeszcze żona napastuje!!!
I oto ON - dzielny wojownik na koniu z szabelką! Hahaha
Przepraszam za sarkazm jesli ktos poczuje sie urażony że ranie uczucia kowalskiej i meża ale te bajki to takie schematyczne...bajki
No coż...ja z bajek wyroslam i zajmuje sie realnym życiem. A jak chce obejrzec bajke to do kina ide z dzieckiem a nie bawie sie z kims w dom.

A co do mowienia głisno o czynach tak jak Ty Klpouszku zrobilaś...kiedy bylam mala i jeździlam do babci...wiedzilam że tam na wsi mieszka taka pani co "siedzi z cudzym chłopem". Nie rozumialam tego i kompletnie sie dziwilam - dlaczego nie można "siedziec" z cudzym chlopem. Nawet nie wiedzialam kto to taki "cudzy chłop"
Ale wiedzialam jedno - ta pani robi źle.

Może gdyby radykalnie nazywano zlo zlem i je pietnowano konsekwentnie nie byloby dzis mody na cudzych chlopow? I zero wstydu?

Pozdrawiam

Kwiatkowa
Posty: 96
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: Kwiatkowa » 13 lut 2020, 8:32

Co do kowalskiej.. porównywania do niej..
Mi się akurat trafił dość osobliwy przypadek.. generalnie nie dawała mi żyć, wypisywała mi koszmarne smsy, co do mojego charakteru i wyglądu, że faktycznie mój mąż miał powody żeby mi to zrobić, później zaczęły się maile, wjazd na chatę, dzwonienie domofonem, media społecznościowe, śledzenie... to był poprostu koszmar.
Byłam na nią wściekła, ale nigdy nie odezwałam się do niej, nigdy nie odpowiedziałam na żadną zaczepkę... ale mimo to chciałam żeby mąż kiedyś zobaczył tą „klasę”. Czułam ogromną sile z tego że nie dałam się jej sprowokować. Nie oceniam jej, ale najzwyczajniej bałam się o siebie i dziecko.
I dlaczego miałabym się porównywać do kogoś kto niszczy mi życie.. mojej rodzinie, mojemu dziecku.
Myślałam, że to biedna osoba, pogubiona.. i koszmarnie cierpiąca. Ktoś zapewne ją skrzywdził dlatego niszczy innych. Być może potrzebuje większej pomocy niż ja.
Jest taki filmik o. Adama o zranieniach to wiele wyjaśnia..
Warto zajrzeć też do paru książek.. (Katarzyna Miller „Kup kochance męża kwiaty”)

nałóg
Posty: 2552
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: nałóg » 13 lut 2020, 8:37

Ponieważ użycie przeze mnie sformułowania "taki "second hand"..... przechodzony, używany "towar"....... chyba w jakiś sposób wybrakowany ciut" wywołało u niektórych ???? niesmak??? dyskomfort??? to wyjaśniam : miałem na myśli raczej 'zdradzaczy" a nie "kowalskich/kie".
Mój przekaz miał na celu pokazanie że "zdradzacz" jest jakby ciut "używany" (czasami spotykam się z określeniem: jestem kawalerem/panną z odzysku) i szkoda że czasami osoby wolne chcą nawiązywać głębsze relacje z żonatymi/zamężnymi osobami zamiast szukać "świeżego ogórka" to chcą smakować "kiszonego".
I choć ten raz zakiszony ogórek (np. nałóg, zdradzacz) nigdy nie stanie się zielonym ogórkiem to może być smaczny i pożywny jako zakiszony pod warunkiem że nie doprowadzi się do zgnilizny .

Tych co poczuli się urażeni -przepraszam bo nie było moim celem dezawuowanie jakiejkolwiek osoby.
PD

Pavel
Posty: 3097
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: Pavel » 13 lut 2020, 11:06

Kwiatkowa pisze:
13 lut 2020, 8:16
co do życia w zdradzie.. hm nie jest łatwo...
U mnie nie było tak, że mąż wrócił, padł na kolana potem fajerwerki... nie
Owszem wrócił ale jak stwierdził (po wniesieniu walizek) że do dziecka. A ja puściłam to mimo uszu.. później psycholog powiedział że to przecież oszustwo.. kiedy zapytał męża dlaczego wrócił, oznajmił że dlatego, bo jestem dobrym człowiekiem. Tak tylko tyle...
Ale wiecie co nie wiem co we mnie wstąpiło.. żyłam dalej, kompletnie nie przejmując się tym co mówi mój mąż. Dalej zajmowałam się sobą. Wdrażała plan naprawczy siebie. Wierzyłam że czas pomoże.
Po kilku miesiącach mąż powiedział mi że mnie kocha. Teraz dużo rozmawiamy, znaleźliśmy to co zaszwankowało. Naprawiamy. Czy jesteśmy tym samym małżeństwem? Nie. Tworzymy drugie zupełnie inne.
Ja uczę się wybaczać i ufać. Wychodzę z założenia że nie da się zmienić przeszłości, można tylko wpływać na przyszłość. Nie da się żyć za kogoś i naprawić kogoś tak jakbyśmy chcieli. Dlatego tej całej naprawy i uzdrowienia związku nie byłoby bez mojego męża. Gdyby nie chciał nie byłoby go tu.. a jakie miał powody żeby wrócić.. czasami nie ma sensu zadawać tych wszystkich pytań
To bardzo zbieżne zarówno z moim myśleniem jak i doświadczeniem.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

marylka
Posty: 1199
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: marylka » 13 lut 2020, 13:11

marylka pisze:
13 lut 2020, 8:30
Napisze wiec o sobie

Kiedys na spotkaniu byl taki film- żona odpakowala gume do żucia - pożula i dala ja meżowi. Maż też troche pożul i dał kochance. Kochanka pożula i dala swojemu meżowi. A ten maż też mial kochanke i wyjal ta gume z buzi i dal jej ją. Na koniec ta guma wrocila do ust pierwszej osoby - żony.
To sa i glownie miesza sie ślina usta - a ile plynow ustrojowych miesza sie przy wspołżyciu?
Dlatego apropo badań - ja żadalam od meża wynikow badan - tu akurat nie czulam że mi laske musi robic.

Ale też ten obraz ta scenka pokazala mi jak marne sa kowalskie. Ryzykowac życie żeby tylko ktos choc na chwile ja dotknal...
Do kogo ja sie porownuje?

Czesto sie zastanawialam w czym byla lepsza ode mnie.
Ale wlasnie po takich przemysleniach doszlam do wniosku, że nie bede sie porownywac do niej
Może to pycha i brak milosierdzia ale czlowiek żebrzacy o dotyk i nie liczacy sie z moralami wartosciami dla mnie nie jest do porownywania sie ze mna. No coż...czesto te tylki sa zgrabniejsze ale to przecież musza o nie dbac skoro na to lapia żonatych
Mysle że wystarczy o kowalskiej

Ktos tu pytal jak sie nie porownywac do kowalskiej
Kochana - to cos wyplywa z wnetrza - nikt tam nie ma wstepu - nawet maż a co dopiero kowalska.
To taka samoswiadomosć - zdanie sobie sprawy kim jestem
Popatrzec na siebie z miloscia i docenieniem
Swiadomosc, że jestem dobrym czlowiekiem.
Staram sie byc dobrym człowiekiem, żona, matka, pracownica, kucharka, sprzataczka, praczka, koleżanką itd itp
Stworzylam dom ktory mimo ciężkich chwil jest domem gdzie dzieci czuja sie bezpiecznie a i dom calkiem ogarniety.
No i nie jestem sama.
Oki - maż wybral inna. Ale ja mam dzieci rodzicow koleżanki i mnostwo pasji, wiec nudzila sie na pewno nie bede.
Wiec - nie ma meża?
Jego strata.
I tak mu powiedzialam też.
I ja nie musze sie reklamowac - jestem i bede soba. A jak mu nie pasuje? No szkoda. Ale coż. Moge zmienic tylko to co moge zmieniac - czyli otaczac sie takimi ludzmi ktorzy beda mi bliscy.
Na tamten czas, kiedy wyprowadzilam sie od meża - docenilam i pokochalam siebie. Bardzo pomogly mi 12 krokow bo to proces byl.

Klapouszku - jeżeli czulas że powinnas to powiedziec kowalskiej - super że to zrobilas.
No biedna ona - zagubiona musiala czym predzej pobiec do meża - no bo co miala odpowiedziec na Twoja prawde?
Czy nie lepiej wygladaja lzy na koszuli Twego meża ktore on bohatersko zetrze z jej lica?
To tanie chwyty w ktore sie bawia - bezradne i zagubione a jeszcze żona napastuje!!!
I oto ON - dzielny wojownik na koniu z szabelką! Hahaha
Przepraszam za sarkazm jesli ktos poczuje sie urażony że ranie uczucia kowalskiej i meża ale te bajki to takie schematyczne...bajki
No coż...ja z bajek wyroslam i zajmuje sie realnym życiem. A jak chce obejrzec bajke to do kina ide z dzieckiem a nie bawie sie z kims w dom.

A co do mowienia głisno o czynach tak jak Ty Klpouszku zrobilaś...kiedy bylam mala i jeździlam do babci...wiedzilam że tam na wsi mieszka taka pani co "siedzi z cudzym chłopem". Nie rozumialam tego i kompletnie sie dziwilam - dlaczego nie można "siedziec" z cudzym chlopem. Nawet nie wiedzialam kto to taki "cudzy chłop"
Ale wiedzialam jedno - ta pani robi źle.

Może gdyby radykalnie nazywano zlo zlem i je pietnowano konsekwentnie nie byloby dzis mody na cudzych chlopow? I zero wstydu?

Pozdrawiam
Jeszcze chcialam do tego dodac, że rownież przepraszam jeżeli jakies kowalskie lub zdradzajacy poczuli sie urażeni.
Nie taka byla moja intencja.
Moja intencja bylo pokazanie ZDRADZONYM że usprawiedliwienia wedlug mnie nie sa dobre.
Ale każdy w swojej wolnosci może robic co chce
Pozdrawiam

MaryM
Posty: 226
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: MaryM » 13 lut 2020, 16:53

Marylko, bardzo zgrabnie to wszystko ujęłaś... Może czasem problem w potrzeganiu kowalskich tkwi w kontekście społecznym? Np. ja znam kilka kowalskich, które są traktowane przez odbitych mężów, jak prawowite małżonki... Z wszelkimi honorami. Niestety często dotyczy to tzw. porządnych mężczyzn, który poślubili prawowite zony i małżeństwa te potraktowali jako "demo", umowę na okres próbny... :cry: Nie udzwignęli logistyki z małymi dziećmi, rozdrażnionej żony i całej tej batalii o zabezpieczenie bytu rodziny. Oddalali się od żon w swoim egoizmie i niespełnieniu i wegetowali, aż z morskiej piany wyłoniła się ONA. Oczywiście doszło do zdrady ale ci faceci wcale nie skaczą z kwiatka na kwiatek, tylko uznali: "do dwóch razy sztuka". Znam zawodowo i pośrednio towarzysko sporo takich par z secon-handu, które są zachwycone związkiem z drugiego rozdania. Pewnie, że może to nie zawsze na długo, ale u mnie akurat jedni są ze sobą 16 lat, drudzy 11, trzeci 9 (to te najgorętsze układy). I taka świadomość trochę psuje mi morale.

marylka
Posty: 1199
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: marylka » 13 lut 2020, 19:41

MaryM pisze:
13 lut 2020, 16:53
Znam zawodowo i pośrednio towarzysko sporo takich par z secon-handu, które są zachwycone związkiem z drugiego rozdania. Pewnie, że może to nie zawsze na długo, ale u mnie akurat jedni są ze sobą 16 lat, drudzy 11, trzeci 9 (to te najgorętsze układy). I taka świadomość trochę psuje mi morale.
MaryM nie rozumiem Twojego podsumowania?
Świadomosc że ktos jest kilka lat w drugim zwiazku psuje Ci morale?

Nino
Posty: 470
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: Nino » 13 lut 2020, 20:55

Dobrze się Ciebie czyta, Marylko i bardzo Ci zazdroszczę takiej postawy. Niestety, mam podobne obserwacje, jak Mary...

Niektóre kochanki szybko stają się drugimi i lepszymi żonami. Związek sakramentalny nie ma znaczenia. Liczy się nowy cywilny ślub, który też można wziąć w białej sukience i z pompą.

I ci niewierni tłumaczą, że wtedy, przed laty, to byli za młodzi i za niedojrzali. Dopiero teraz, z tą drugą, która często gęsto była najpierw kochanką, mogą stworzyć/i tworzą??? coś sensownego....:( A ty, porzucona sakramentalna żono lub mężu rób co chcesz. Pracujesz nad sobą? Wspaniale, życzę Ci jak najlepiej... Modlisz się za mnie? No cóż, masz prawo. No przecież nie zabronię Ci tego, ale...sama wiesz...

nałóg
Posty: 2552
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Zakochanie czy zauroczenie męża starszą mężatą i dzieciatą

Post autor: nałóg » 13 lut 2020, 22:06

Miłe Panie..... jakoś tak powiało żalem za utraconym i jakby lekką zazdrością .Mój znajomy będący w 3 związku i mający w nim dzieci młodsze od wnuków kiedyś w przypływie szczerości spowodowanej wypitymi drinkami tak mi powiedział: gdybym ja choć w 50 % tak dbał o relacje z 1 żoną jak z tą aktualną, to nie byłoby rozwodu.Będąc już w zaawansowanym wieku emerytalnym musi ganiać za kasą bo synkowie i żonka mają potrzeby..... a i wnukom potajemnie chciałby pomóc..... taki szczęśliwy.......

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Majestic-12 [Bot], vertigo i 15 gości