Niewierzący maż chce rozwodu

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

MaryM
Posty: 217
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Niewierzący maż chce rozwodu

Post autor: MaryM » 20 gru 2019, 16:34

Witajcie... mój niewierzący obecnie mąż od wielu lat był ze mną jedynie dla dziecka. Wyznał, że nie może na mnie patrzeć przez moją "otyłość"(73 kg /168 !!!!). Odepchnął mnie gdy walczyłam z problemami zdrowotnymi - chyba uznał, że będę się nieatrakcyjnie starzała, że będzie miał kiedys ze mną kłopot (czesto do takich rzeczy nawiazywał) itp. Teraz, po 15 latach małżeństwa (kilka lat temu kryzys - zdrada z jego strony, który przetrwalismy) pragnie ostatecznego rozwodu. Traktuje mnie jak powietrze, obwinia mnie o rozpad więzi (bo nie dbałam o siebie: chciał abym była na ścisłej diecie, abym ćwiczyła na siłowni itp.) Mierzi go wszystko, co mnie dotyczy - łącznie z moimi poglądami religijnymi. Nadmienię, że jestem obiektywnie atrakcyjna, obecnie zdrowa, wykształcona, pracowita i nie czułam dużej potrzeby zmiany wyglądu pod jego widzimisię. Moje ostre kłótnie i następujące po nich uległe zachowania nakłaniały go przez lata do przesuwania mojej granicy. Ratowalibyście taki związek? Jestem bardzo wierząca ale nie chcę aby był ze mną dla dziecka. Mam dylemat, o co właściwie się modlić. Cierpię z obawy przed samotnością ( jako wierząca już z nikim się przecież nie zwiążę, chociaż pewnie byliby chętni) a obecnego jeszcze męża nie zaakceptuję w takim samym wymiarze, nawet jeśli zdecyduje się wrócić.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9151
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Niewierzący maż chce rozwodu

Post autor: Nirwanna » 20 gru 2019, 20:07

Mary, witaj na forum,
Na początku, podobnie jak innym nowym użytkownikom forum, zasugeruję daleko posuniętą anonimowość i nie podawanie zbyt wielu szczegółów, wbrew pozorom internet bywa małym światem.
Odniosę się na początek tylko do tego fragmentu:
Ratowalibyście taki związek? Jestem bardzo wierząca ale nie chcę aby był ze mną dla dziecka. Mam dylemat, o co właściwie się modlić. Cierpię z obawy przed samotnością ( jako wierząca już z nikim się przecież nie zwiążę, chociaż pewnie byliby chętni) a obecnego jeszcze męża nie zaakceptuję w takim samym wymiarze, nawet jeśli zdecyduje się wrócić.
Przede wszystkim, jeśli jesteście sakramentalnym małżeństwem, to nie jest to Twój obecny jeszcze mąż, tylko wciąż i do śmierci mąż. Kropka. Przysięgałaś, podobnie jak i ja - na dobre i na złe, dopóki śmierć nas nie rozłączy. To "złe" to z reguły w wyobrażeniu jest jakaś choroba, brak pracy, ale raczej nie pojawia się w wyobraźni "złe" gdzie przyczyną jest brak miłości, prawda? A jednak to też się wlicza.
Rozumiejąc więc, że masz obawy przed samotnością, to jednak warto się może zastanowić, czy etap "jestem z tobą dla dziecka" nie potraktować jako punkt wyjścia, a nie jako punkt zamknięcia, tak jak teraz to widzisz. Wiara w Boga Wszechmogącego nas do tego zaprasza. Tam, gdzie dla nas jest już koniec, dla Niego jest to dopiero początek możliwości.
Więc tak - w Sycharze zapraszamy do tego, aby ratować każde sakramentalne małżeństwo, zatem i Twoje. Kwestia dróg i sposobów - to już kwestia osobistego rozeznania i słuchania woli Bożej.
Czy masz możliwość odwiedzenia jednego z naszych Ognisk? www.sychar.org/ogniska
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Wiedźmin

Re: Niewierzący maż chce rozwodu

Post autor: Wiedźmin » 20 gru 2019, 21:29

MaryM pisze:
20 gru 2019, 16:34

[...] "otyłość"(73 kg /168 !!!!) [...]
[...] Nadmienię, że jestem obiektywnie atrakcyjna [...]
[...] z nikim się przecież nie zwiążę, chociaż pewnie byliby chętni [...]
Hej,

Fajnie że tu trafiłaś :) ...
Atrakcyjność atrakcyjnością, ale jak ktoś w powitalnym poście 3 razy nawiązuje do swojego wyglądu zewnętrznego... to radziłbym się temu przyjrzeć - nie to, żebym kwestionował, żeś atrakcyjna - tylko nawiązuje do Twojego poczucia własnej wartości i do Twojego poczucia własnej atrakcyjności.

Ratować warto zawsze przede wszystkim siebie.
Czyli maska z tlenem dla Ciebie... a nie koniecznie musisz podawać tę maskę mężowi czy w ogólniejszym wymiarze "małżeństwu".

Wizją samotnością bym się w ogóle nie przejmował.
Spróbuj doprowadzić do stanu, kiedy sama ze sobą będziesz szczęśliwa :) ... wówczas czy z mężem (fizycznie obecnym) czy jak będzie gdzieś dalej... doskonale będziesz sobie radzić.

A.zelia
Posty: 160
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Niewierzący maż chce rozwodu

Post autor: A.zelia » 20 gru 2019, 23:51

Wiedźmin, ona pisze o wyglądzie bo o to się czepia jej mąż

Wiedźmin

Re: Niewierzący maż chce rozwodu

Post autor: Wiedźmin » 21 gru 2019, 0:41

Tak wiem... Azalio

Ale chodzi o to, ze mądry duży stary pies nie bedzie zwracać uwagi nawet na kilka szczekajacych psiaków...

MaryM
Posty: 217
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Niewierzący maż chce rozwodu

Post autor: MaryM » 21 gru 2019, 8:42

Potrzebuję wsparcia w temacie, czy mocno wierząca kobieta ma walczyć o małżeństwo, z którego pewnie nic nie będzie. Synowie dorastają a ja nie będę miała 30 lat i wzrastajacej atrakcyjności. Sama się czuje ze sobą dobrze - problemem są ogromne wymagania męża, jego projekcje i brak umiejętności kochania. Dla niego istotny jest tylko wygląd. Czy zatem godzić się na upokorzenia, prosić, przekonywać by był ze mną i z synami czy odpuścić? Póki co on jest zdecydowany zacząć nowe, ekscytujące życie bez mnie. Może mogłabym go kiedyś przekonać ale czuję, że wysysa ze mnie całą energię, że traktując mnie we własnym domu jak element wyposażenia ściąga mnie w dół. I mam ochotę na rozwód. Tylko czy to po katolicku chcieć rozstania?

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9151
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Niewierzący maż chce rozwodu

Post autor: Nirwanna » 21 gru 2019, 8:56

MaryM pisze:
21 gru 2019, 8:42
... czy mocno wierząca kobieta ma walczyć o małżeństwo, z którego pewnie nic nie będzie.
Może trochę obcesowo się spytam - na czym wg Ciebie polega mocność wiary w obszarze małżeństwa sakramentalnego?
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

MaryM
Posty: 217
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Niewierzący maż chce rozwodu

Post autor: MaryM » 21 gru 2019, 8:59

Nirwanna pisze:
21 gru 2019, 8:56
MaryM pisze:
21 gru 2019, 8:42
... czy mocno wierząca kobieta ma walczyć o małżeństwo, z którego pewnie nic nie będzie.
Może trochę obcesowo się spytam - na czym wg Ciebie polega mocność wiary w obszarze małżeństwa sakramentalnego?
Ostatnio spowiednik zasugerował, że wszystko jest tylko w moich rękach, że nie wolno mi myśleć o rozwodzie.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9151
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Niewierzący maż chce rozwodu

Post autor: Nirwanna » 21 gru 2019, 9:02

MaryM, spowiednik miał sporo racji. Jednak ja się chciałam spytać - jak Ty to widzisz osobiście? Tu i teraz. Bez pytania się o to innych osób.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

MaryM
Posty: 217
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Niewierzący maż chce rozwodu

Post autor: MaryM » 21 gru 2019, 9:06

Nirwanna, czuję ból, totalną niesprawiedliwość i widzę brak perspektyw bo jego nie zmienię. Nie chce, by był ze mną z braku laku i odgrywał się za własne niespełnienie. Kocham go ale zranił zbyt mocno. I myślę o tym rozwodzie bo gdyby nawet został, to patrzenie na niego, późne powroty, milczenie bedzie dla mnei nie do zniesienia

JolantaElżbieta
Posty: 615
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Niewierzący maż chce rozwodu

Post autor: JolantaElżbieta » 21 gru 2019, 9:24

MaryM pisze:
21 gru 2019, 9:06
Nirwanna, czuję ból, totalną niesprawiedliwość i widzę brak perspektyw bo jego nie zmienię. Nie chce, by był ze mną z braku laku i odgrywał się za własne niespełnienie. Kocham go ale zranił zbyt mocno. I myślę o tym rozwodzie bo gdyby nawet został, to patrzenie na niego, późne powroty, milczenie bedzie dla mnei nie do zniesienia
Wiesz co mi pierwsze przyszło do głowy jak przeczytałam o zarzutach twojego męża? Każdy pretekst jest dobry, jak sie nie ma do czego przyczepić. To raz. A dwa - chcesz się rozwieść, bo czujesz się urażona?? Ulubiony grzech szatana - pycha - zawsze ma inna postać. A on niech idzie jak chce - nie zatrzymasz go - możesz zadbać tylko o siebie. Jak chce mieć kochankę, to niech się do niej przeprowadzi, jak chce mieć inne życie - kawalerskie, to niech sobie coś wynajmie na mieście i zyje jak kawaler. Masz rację, patrzenie na dziadostwo jest nie do zniesienia. Zadbaj o swoje dobro. Zaufaj Panu Bogu. Jemu nie przeszkadza 5 kilo nadwagi :D

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9151
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Niewierzący maż chce rozwodu

Post autor: Nirwanna » 21 gru 2019, 9:27

MaryM - rozumiem ból i poczucie niesprawiedliwości. Bardzo po ludzku normalne to.

Jednak po to małżeństwo zostało przez Boga podniesione do rangi sakramentu, aby dzięki Jego mocy było możliwe przeskoczyć ponad to, co wyżej napisałaś.
Jak?
widzę brak perspektyw bo jego nie zmienię
Tak i nie. Jego nie zmienisz, ale możesz zmienić siebie, a dzięki temu on może też się zmienić - w swoim czasie i w wolności. Perspektywa zatem jest, i to ogromna.
Nie chce, by był ze mną z braku laku
Nie masz wpływu na intencje męża, dlaczego z Tobą jest lub nie. Co więcej - możesz tak to postrzegać, a prawda może być inna. Generalnie - nie masz na to wpływu, szkoda czasu na rozkminki.
Nie chce, by ... odgrywał się za własne niespełnienie

A na to wpływ masz. Nawet jeśli mąż chciałby się za cokolwiek odgrywać, masz prawo postawić granice krzywdzie - obowiązkowo z Miłością (!!!) Umiesz to już?
Kocham go ale zranił zbyt mocno.
Miłość jest z definicji otwartością na zranienia. Jednak warto przyjrzeć się sobie, czy gdzieś nie zaniechałaś po drodze tego "stop krzywdzie" - czy umiesz weryfikować czy doświadczasz realnej krzywdy, czy nadwrażliwie poczucia skrzywdzenia, i czy umiesz z miłością stawiać granice, gdy ktoś przekracza Twoje. To jest miłość, którą każde z Was przysięgało w chwili ślubu.
Zranienia warto zanieść pod krzyż Chrystusa. Tylko On jest w stanie uleczyć to zranienie "zbyt mocno". Bo On to przeżył. Wie, jak to się robi.
I myślę o tym rozwodzie bo gdyby nawet został, to patrzenie na niego, późne powroty, milczenie bedzie dla mnei nie do zniesienia
Wg słów o. Pio rozwód to paszport do piekła. Teraz widzisz swoje cierpienie jako nie do zniesienia. Rozwodem czyli ucieczką od cierpienia władujesz się w cierpienie jeszcze większe, tak działa zły, klasyka gatunku.


MaryM - poczytaj stronę sycharowską www.sychar.org , posłuchaj słów ks. Dziewieckiego o przysiędze małżeńskiej www.przysiega.sychar.org

Tu, na tym forum nie usłyszysz że dla mocno wierzącej osoby rozwód jest wyjściem.
Nie jest. Jest klasyczną ucieczką.
Dopiero gdy przyjmiesz taką perspektywę, możliwe jest ratowanie małżeństwa po Bożemu.
I nie ma znaczenia niewiara męża.
Mamy w Sycharze trochę małżeństw, gdzie do żon wrócili niewierzący mężowie. I mimo tej "niewiary" - odbudowują małżeństwo.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9151
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Niewierzący maż chce rozwodu

Post autor: Nirwanna » 21 gru 2019, 10:37

MaryM, i może jeszcze kazanie ks. Pawlukiewicza na ostatnią niedzielę Adwentu: https://www.youtube.com/watch?v=vzyiUzy06IA
Słowo-klucz: otwartość.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Wiedźmin

Re: Niewierzący maż chce rozwodu

Post autor: Wiedźmin » 21 gru 2019, 14:03

MaryM pisze:
21 gru 2019, 9:06
Nirwanna, czuję ból, totalną niesprawiedliwość i widzę brak perspektyw [...]
[...] Nie chce, by był ze mną z braku laku
[...] zranił zbyt mocno.
I myślę o tym rozwodzie bo gdyby nawet został, to patrzenie na niego, późne powroty, milczenie bedzie dla mnei nie do zniesienia
MaryM pisze:
21 gru 2019, 9:25
A u mnie ostatnie świeta z meżem i z synami, z rodzicami.
Wszyscy juz wiedzą, że przed sylwestrem się wyprowadza.
Strasznie mi z tym
No to MaryM - zdecyduj się - czy chcesz rozwodu - czy jednak nie?
Bo skoro "strasznie" Ci z tym, że mąż się wyprowadza, to jak będzie "po rozwodzie"?

MaryM
Posty: 217
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Niewierzący maż chce rozwodu

Post autor: MaryM » 21 gru 2019, 16:46

Wiedźmin pisze:
21 gru 2019, 14:03
MaryM pisze:
21 gru 2019, 9:25
A u mnie ostatnie świeta z meżem i z synami, z rodzicami.
Wszyscy juz wiedzą, że przed sylwestrem się wyprowadza.
Strasznie mi z tym
No to MaryM - zdecyduj się - czy chcesz rozwodu - czy jednak nie?
Bo skoro "strasznie" Ci z tym, że mąż się wyprowadza, to jak będzie "po rozwodzie"?
Wiedźmin, nie rozumiem, czego tu nie rozumiesz. Świeża sytuacja jest upokarzająca i straszna. Świadomość, że cierpią nasi rodzice, dzieci (zwłaszcza młodszy) są straszne. Że będą o tym myśleć podczas ostatniej wspólnej wigilii są straszne. Mój ból świeży i dotkliwy. I gonitwa myśli, i panika: walczyć o małżeństwo za wszelką cenę czy dać wolną drogę i rozwód chętnemu mężowi, którego interesują raczej 10 lat młodsze modele i chyba nigdy mnie nie kochał, tylko pożądał. Nie szukam zerojedynkowego kategoryzowania ani psychologicznej analizy mojego totalnego rozdarcia, wspartej cytatami. Bo to rozdarcie jest faktem, tylko co dalej?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 16 gości