Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8393
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Nirwanna » 03 gru 2019, 18:05

kocimiętka pisze:
03 gru 2019, 13:24
Katjusza pisze:
03 gru 2019, 12:32
Po rozmowie z prawnikiem i terapeuta postanowiłam zachować resztki godności i dla samej siebie postawić warunek: zgodzę się na rozwód, ale Ty zmieniasz prace.
Z całym szacunkiem dla prawnika i terapeuty ale takie decyzje raczej należy skonsultować z Maryja i Jezusem na modlitwie.

Jeszcze jedno pytanie: co po rozwodzie? Jak będziesz żyła? Będziesz sama czy będziesz żyła w grzechu jeśli kogoś poznasz?
A.zelia pisze:
03 gru 2019, 13:56
Nie zgadzam się z Kocimiętką. Warunek zmiany pracy to kwintesencja tego co na forum odmienia się we wszystkich przypadkach-twarda miłość i pozwolenie współmałżonkowi na odczucie konsekwencji swoich działań
A.zelio, nie wiem czy doczytałaś, że autorka wątku ma pomysł zgody na rozwód, pod warunkiem że mąż, zmieni pracę. Ma to jej zapewnić resztki godności. Zatem w tym przypadku zmiana pracy to nie jest twarda miłość, tylko ostateczne pozamiatanie po małżeństwie. Uważasz, że zgoda na rozwód jest twardą miłością? że może potem łatwiej ratować małżeństwo?? :shock:
Nijak się to ma do tego, czym żyjemy na tym forum.

Katjuszo, pytanie kocimiętki jest jak najbardziej zasadne, bo w relacji z Jezusem i Maryją zachowujesz godność niezależnie od okoliczności zewnętrznych. Nie potrzebujesz do tego sztucznych wspomagaczy w postaci zmiany pracy męża, czy innych okoliczności przyrody.
Pytanie - czy szukasz tych relacji? czy szukasz w nich godności Dziecka Bożego?
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Jozka
Posty: 63
Rejestracja: 07 wrz 2019, 10:56
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Jozka » 03 gru 2019, 19:23

Katjusza kłamstwo dla męża nie będzie stawianiem żadnych granic. Po prostu zmieni pracę i dopnie swego. A Tobie będzie mógł zarzucić że przecież sama się zgodzilaś na rozwód. On nie poniesie żadnych konsekwencji.
Przemódl to jeszce, wycisz się.. Teraz jest w Tobie dużo emocji i to zrozumiałe. Na pewno bardzo cierpisz.

Katjusza
Posty: 20
Rejestracja: 12 lis 2019, 9:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Katjusza » 03 gru 2019, 20:03

Jozka pisze:
03 gru 2019, 19:23
Katjusza kłamstwo dla męża nie będzie stawianiem żadnych granic. Po prostu zmieni pracę i dopnie swego. A Tobie będzie mógł zarzucić że przecież sama się zgodzilaś na rozwód. On nie poniesie żadnych konsekwencji.
Przemódl to jeszce, wycisz się.. Teraz jest w Tobie dużo emocji i to zrozumiałe. Na pewno bardzo cierpisz.


Nie zgodzę się na kłamstwo odnośnie ostatniego adresu zamieszkania. Niechęć męża do rozmowy i jakichkolwiek wyjaśnień, ustaleń nie napawa mnie żadnych optymizmem. Z uwagi na fakt, ze owa prace, która w moim mniemaniu wywołała aktualna sytuacje, plus dodatkowe informacje o „ładnej koleżance z pracy” - ten wątek pominęłam, i tak się rozpisałam, chciałabym żeby zrezygnował z pracy ze mną w jednym biurze, która pomogłam mu zdobyć; wysłałam CV, poprosiłam o polecenie kierownictwa itd, dla swojego lepszego samopoczucia i w imię zasady: nie budujmy swojego szczęścia na czyimś nieszczęściu. Skoro podejmuje kroki ku rozwodowi, niech pierwszy raz w życiu, jak dojrzały mężczyzna, znajdzie sobie prace sam - i życzę mu w niej jak najlepiej.
Chce żyć w zgodzie z religia i sama sobą. Modlę się o swoje małżeństwo, o nawrócenie męża, niestety jego postawa jest niezmienna, tak jak mówiłam już wcześniej, wręcz agresywna. Dodatkowo mąż wymusza na mnie dopasowanie do jego warunków, i tu chyba mogę nawiązać do tego, ze plany były moje, ja patrze na to aktualnie tak, ze byłam narzędziem, to realizacji planów mojego męża..pamietam tylko dobre chwile, nie chce „truć” się złymi, on natomiast mówi, ze nie pamieta nic dobrego, i takie tez było nasze małżeństwo.

Jozka
Posty: 63
Rejestracja: 07 wrz 2019, 10:56
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Jozka » 03 gru 2019, 20:37

Skoro podejmuje kroki ku rozwodowi, niech pierwszy raz w życiu, jak dojrzały mężczyzna, znajdzie sobie prace sam - i życzę mu w niej jak najlepiej.
I ok. Jest to postawienie granicy. Tylko on może jej nie uszanować. Masz plan awaryjny?
. on natomiast mówi, ze nie pamieta nic dobrego, i takie tez było nasze małżeństwo.
Dzisiaj ktoś napisał, że jak ktoś chce naprawiać relacje to znajdzie sposób, a jeśli nie chce to znajdzie powód. Dlatego Ty sama zaopiekuj się sobą jak najlepiej potrafisz.

Katjusza
Posty: 20
Rejestracja: 12 lis 2019, 9:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Katjusza » 03 gru 2019, 21:08

Jozka pisze:
03 gru 2019, 20:37
Skoro podejmuje kroki ku rozwodowi, niech pierwszy raz w życiu, jak dojrzały mężczyzna, znajdzie sobie prace sam - i życzę mu w niej jak najlepiej.
I ok. Jest to postawienie granicy. Tylko on może jej nie uszanować. Masz plan awaryjny?
. on natomiast mówi, ze nie pamieta nic dobrego, i takie tez było nasze małżeństwo.
Dzisiaj ktoś napisał, że jak ktoś chce naprawiać relacje to znajdzie sposób, a jeśli nie chce to znajdzie powód. Dlatego Ty sama zaopiekuj się sobą jak najlepiej potrafisz.
Nie mam alternatywy. To tez zależy, jak dany człowiek podchodzi do rozwodu. Ja nie potrafię teraz określić zachowania mojego męża: dla mnie zachowuje się jak obcy człowiek. Może stwierdzić, ze skoro wysłał pozew, to związek jest skończony i jak on to określił „może zacząć żyć”, bo przecież „znalazł spokój”. Powiedział również, ze nie tęskni: na co ja odpowiedziałam, jak to świadczy o Tobie? Tęskni się za psem, kotem, kolega.. a on odpowiedział, „no widzisz, mnie tez to zastanawia...”

Jaki w tym położeniu mogę mieć plan awaryjny? Odpuścić, iść na noże? Nie mam na to siły i ochoty. Kocham ludzi, nie chce iść krzywdzić i tym samym siebie, bo to nie moje wartości.

Ruta
Posty: 287
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Ruta » 03 gru 2019, 23:12

Katjusza pisze:
03 gru 2019, 13:53
Aktualnie nie myśle o tym, co będzie po rozwodzie. Modlę się, pracuje nad sobą - z terapeuta i z poradnikami. Rozmawiałam tez z księdzem, jak się okazuje, nie każdy z nich ma podejście to życia po rozwodzie takie jakie prezentujesz Ty Kocimietko.
Na tym etapie nie wyobrażam sobie kolejnego związku, nie to mi teraz w głowie.
Zaznaczam, ze ciagle mam/miałam nadzieje, na jakakolwiek chęć odbudowy naszego małżeństwa ze strony męża. Przechodzę przez to z Bogiem i zawierzam mu moja przyszłość, głęboko wierze, ze jest w tym jakiś plan
Przeczytałam Twoje posty i widzę kilka różnych rzeczy. Co do alkoholu i narkotyków piszesz, że mąż uważa "weekendowe zachowanie" za normalne, ale też, że w takim stanie ubliżał ci, przeklinał. Co Ty sama o tym sądzisz?

Myślę też, że jesteś w dużym rozdwojeniu. Z jednej strony piszesz, że zależy ci na małżeństwie, że uważasz że warto odbudować małżeństwo. Z drugiej - że masz nadzieję na chęć odbudowy ze strony męża. Że zrobiłabyś dużo żeby to odbudować. Że przykro ci, bo wiesz, że moglibyście zbudować coś pięknego na lata.

Czym jest dla Ciebie małżeństwo? Zobowiązaniem na całe życie? Postawą miłości? Świętym sakramentem? Czy jest dla Ciebie na tyle ważne, że jesteś gotowa być wierna przysiędze nawet bez udziału męża? Bez jego współpracy? Czy tylko wtedy gdy on tu i teraz na współpracę się zgodzi.

Piszesz też, że ksiądz ma alternatywne podejście, do życia po rozwodzie. Dopuszcza łamanie przysięgi małżeńskiej? To zmień księdza, bo wiedzie Cię na manowce. Na tym etapie nie wyobrażasz sobie kolejnego związku. A na kolejnych etapach?

Nie da się zaangażować w ratowanie małżeństwa tak w połowie, ani uznawać wagi sakramentu zostawiając sobie furtki, na wypadek gdyby coś nie wyszło. Często jedna ze stron wcale nie chce ratować małżeństwa i całą pracę wykonuje ta druga osoba. A pracę trzeba wtedy zacząć od siebie. Taka praca czasem przynosi efekty, ale nie ma żadnej gwarancji. To nie jest łatwa droga. Ale na pewno prowadzi do większej wolności.

Chcesz zawierzyć Bogu swoją przyszłość - to mu zawierz. Bez warunków. Rozumiem, że jesteś młodą kobietą, że myślisz pewnie "nie chcę do końca życia być sama, jeśli moja praca nie przyniesie efektów".

Zastanawia mnie też jeszcze jedno: czy rozmawiałaś z kimś, kto ma rozeznanie w tych sprawach, o ważności Twojego małżeństwa? Nie wiem na ten temat zbyt wiele, ale na pewno wiem, że uzależnienie jednego z małżonków przed zawarciem małżeństwa może stanowić podstawę unieważnienia małżeństwa. W moim przypadku nie wchodzi to w rachubę. Wewnętrznie uważam moje małżeństwo za ważne, jestem przekonana, że mąż zawierał je ze mną równie świadomie i z takim przekonaniem jak ja z nim. Ale każdy przypadek jest inny - może się mylę, ale nie widzę w Tobie takiego mocnego przekonania o sile Twojego małżeństwa - może ono po prostu nie zostało nigdy zawarte?

Niezależnie od tego jakie decyzje podejmiesz, na pewno zrób wszystko, aby uzdrowić przede wszystkim siebie. Sam związek z osobą, która przez większą część związku rani jest obciążający i wymaga uzdrowienia. Na pewno też warto zastanowić się, co w tobie jest, jakie rany, jakie myśli, jakie przekonania, które spowodowały, że weszłaś w rolę matki zamiast żony, i to matki nie szanowanej, nadopiekuńczej, doświadczającej przemocy - bo wyzywanie po pijaku jest przemocą. Zaprzeczanie problemowi o którym mówi nam druga osoba - też jest przemocą. Jeśli tego nie przepracujesz - nawet jeśli unieważnisz małżeństwo - znajdziesz się ponownie w podobnej relacji - nawet jeśli z początku będzie ci się wydawało, że znalazłaś dokładne przeciwieństwo mężczyzny z którym byłaś wcześniej.

Może daj sobie czas na to, żeby to wszystko rozeznać? Mąż nalega na pośpiech - ale Ty nie musisz się na to zgadzać.
W moim przypadku od decyzji męża, że odchodzi od rodziny minął rok. Od początku ostrego kryzysu trzy lata. Co nie znaczy, że tego kryzysu nie było wcześniej - mąż już wcześniej był uzależniony, a ja - z uwago na swoje problemy - nie umiałam ani tego dostrzec, ani skutecznie mu pomóc, tylko wpadałam w to głębiej i głębiej. I za to co działo się ze mną i za to jak się w tym pogrążałam odpowiadam tylko ja. Nie mój mąż.

Nie sądzę, żebyś odpowiadała za upijanie się męża i jego zachowania. Ale odpowiadasz za to, co działo się z Tobą, za to na co się zgadzałaś. I za wszystko o czym zdecydujesz i na co zgodzisz się teraz. Uświadomienie sobie tej odpowiedzialności, bez zrzucania jej na męża i winienia go za to co dzieje się z Tobą, pozwala na to, by zacząć podejmować decyzje z większym namysłem i uważniej przyglądać się sobie. Warto też systematycznie się modlić - polecam Nowennę Pompejańską. Pomaga i przynosi ukojenie.

Nie podejmowałabym też decyzji, bez jak piszesz myślenia o tym, co będzie po rozwodzie - bo jakichkolwiek decyzji nie podejmiesz - ich konsekwencje będą trwały także w przyszłości.

A.zelia
Posty: 153
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: A.zelia » 04 gru 2019, 6:35

Nirwanna-doczytałam, czytam do końca posty, na które odpowiadam :)

I podtrzymuję. Jak mąż będzie chciał dostać rozwód to w końcu dostanie, a Katiusza ma dość na głowie i bez widywania się z nim codziennie w pracy w tym wszystkim. A jak jej mąż chce być konsekwentny to mówiąc A niech powie i B.

Ona stawiając ten warunek chroni siebie.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8393
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Nirwanna » 04 gru 2019, 6:37

Bardzo zgadzam się w wypowiedzią Ruty.
Z drobnym wyjątkiem.
Ruta pisze:
03 gru 2019, 23:12
uzależnienie jednego z małżonków przed zawarciem małżeństwa może stanowić podstawę unieważnienia małżeństwa.
Ruta pisze:
03 gru 2019, 23:12
nawet jeśli unieważnisz małżeństwo
Nie ma możliwości unieważnienia zawartego ważnie sakramentu. Warto zwracać uwagę na słowa, bo generują świat pojęć i osądów, przez które filtrujemy rzeczywistość. To stąd biorą się późniejsze bzdury o "rozwodzie kościelnym".

Można jedynie stwierdzić nieważność sakramentu, w procesie badania ważności stwierdzić, że dany sakrament małżeństwa nigdy nie zaistniał.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8393
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Nirwanna » 04 gru 2019, 6:43

A.zelia pisze:
04 gru 2019, 6:35
Nirwanna-doczytałam, czytam do końca posty, na które odpowiadam :)

I podtrzymuję. Jak mąż będzie chciał dostać rozwód to w końcu dostanie, a Katiusza ma dość na głowie i bez widywania się z nim codziennie w pracy w tym wszystkim. A jak jej mąż chce być konsekwentny to mówiąc A niech powie i B.

Ona stawiając ten warunek chroni siebie.
...zwalczając dżumę cholerą.

Chronienie siebie nie polega na wymuszaniu na kimś jakichś decyzji, zwłaszcza gdy w perspektywie sama ładuje się w grzech.

Proponujesz żeby Katjusza chroniła się przed zranieniami emocjonalnymi (przed którymi można ochronić się inaczej) metodą władowania się w duchowe bagno. Z którego wyjść jest dużo trudniej.

Klasyczna taktyka złego, pozwolę sobie zauważyć. Ucieczka przed niewielkim bólem, który zły nadmucha do granic wytrzymałości, po to, aby człowiek wlazł z decyzje, których konsekwencje będzie ponosił do końca życia. Niewykluczone, że z życiem wiecznym włącznie.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Ruta
Posty: 287
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Ruta » 04 gru 2019, 9:00

Nirwanna pisze:
04 gru 2019, 6:37
Bardzo zgadzam się w wypowiedzią Ruty.
Z drobnym wyjątkiem.
Ruta pisze:
03 gru 2019, 23:12
uzależnienie jednego z małżonków przed zawarciem małżeństwa może stanowić podstawę unieważnienia małżeństwa.
Ruta pisze:
03 gru 2019, 23:12
nawet jeśli unieważnisz małżeństwo
Nie ma możliwości unieważnienia zawartego ważnie sakramentu. Warto zwracać uwagę na słowa, bo generują świat pojęć i osądów, przez które filtrujemy rzeczywistość.
Bardzo Ci dziękuję za zwrócenie uwagi. Moje słowa są zupełnie nieedekwatne to tego co zamierzałam wyrazić. Poprawiam się: Uzależnienie jednego z małżonków przed zawarciem związku może oznaczać, że nie był zdolny do zawarcia związku małżeńskiego. W takiej sytuacji małżeństwo nie zostało zawarte. Można zwrócić się do odpowiednich władz kościelnych aby to zbadały.

Nie popieram natomiast postawy która traktuje stwierdzenie nieważności małżeństwa jako sposobu na rozwód i wyplątanie się. Nawet jeśli osoby to rozstrzygające pomylą się i uznają że sakrament nie był ważny, pozostanie on ważny. I małżonkowie będą o tym wiedzieć.

I co do drugiej części: Nawet jeśli okaże się że małżeństwo nie jest ważne...

Myślę że w sercu sami potrafimy rozstrzygnąć. Gdy ja usłyszałam że mogę poprosić o badanie nieważności małżeństwa od razu wiedziałam że nie mogę. W moim sercu wiem że moje małżeństwo jest ważne. Więc pierwszą osobą której trzeba zapytać jesteśmy my sami.

No i nawet jeśli okaże się że nie doszło do zawarcia związku sakramentalnego nadal pozostaje ogromna praca do wykonania ze sobą. Jeśli celem będzie tylko możliwość zawarcia kolejnego związku, już jest po nas.

krople rosy

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: krople rosy » 04 gru 2019, 9:24

Katjusza pisze:
03 gru 2019, 21:08
Jaki w tym położeniu mogę mieć plan awaryjny?
Może uświadomienie męża , że go kochasz i chcesz być jego żoną? I żę nie chcesz tego rozwodu?
Czy słyszał te słowa od Ciebie?
Póki co z tego co wyczytałam usłyszał, że dasz mu rozwód jesli odejdzie z pracy którą ma dzięki Tobie. To jest ten koronny argument który miałby go otrzeźwić?zatrzymać?
Jaką może mieć mąż alternatywę? Jedynie picie, palenie i przygodny seks.....a to wszystko po to, by nie usłyszeć siebie, swojego sumienia i serca.
Trzeba się znieczulić by nie czuć. By nie zderzyć się z prawdą.
Ja nie mówię, by się przed meżem teraz kajać i bić w piersi ale uzewnetrznić to, co napisałaś tu na forum: że chcesz to małżeństwo uratować. Nawet jesli sobie będzie agresywny i nieprzyjemny warto by został o tym poinformowany.
Rozwód to ostateczność. Gdy już wszystkie metody komunikacji i mediacji zawiodą , gdy nie ma z czego wykrzesać miłości.
Niech sobie pobędzie w tym swoim urojonym raju bez Ciebie jesli taka jego wola ale niech czas przyniesie mu odpwoiedź czy to jest to, czego szuka.
Rozwód może poczekać.
A wspólne miejsce pracy może być miejscem nawet przypadkowych spotkań. Nie wiesz w jaki sposób spojrzy na Ciebie za jakiś czas.

Katjusza
Posty: 20
Rejestracja: 12 lis 2019, 9:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Katjusza » 04 gru 2019, 10:11

Nirwanna pisze:
04 gru 2019, 6:37
Bardzo zgadzam się w wypowiedzią Ruty.
Z drobnym wyjątkiem.
Ruta pisze:
03 gru 2019, 23:12
uzależnienie jednego z małżonków przed zawarciem małżeństwa może stanowić podstawę unieważnienia małżeństwa.
Ruta pisze:
03 gru 2019, 23:12
nawet jeśli unieważnisz małżeństwo
Nie ma możliwości unieważnienia zawartego ważnie sakramentu. Warto zwracać uwagę na słowa, bo generują świat pojęć i osądów, przez które filtrujemy rzeczywistość. To stąd biorą się późniejsze bzdury o "rozwodzie kościelnym".

Można jedynie stwierdzić nieważność sakramentu, w procesie badania ważności stwierdzić, że dany sakrament małżeństwa nigdy nie zaistniał.
Ja do sakramentu małżeństwa podchodziłam z duża wiara i nadzieja i uważam, robiłam wszysyko aby moc powiedzieć o sobie „dobra żona”.
Co do unieważnienia małżeństwa, zastanawiałam się nad tym, będę rozmawiać jeszcze z księdzem ze swojej parafii, jako przesłankę tych rozważań, mam w głowie nasz ślub - wspominałam już, ze podczas mszy mąż był nieoceniony, a kiedy zadałam mu pytanie:”słyszałeś jak Ksiądz pięknie mówił o miłości”, odpowiedział, ze nie, po czym odwrócił się do świadka i zapytał o wynik meczu.
Może on nie wchodził w małżeństwo świadomie. Na tym etapie, na którym się znajduje, tracę nadzieje na odbudowanie tego małżeństwa. Ja zrobiłam wiele, obnażyłam siebie przed nim i przed Bogiem. Przeprosiłam za wszelkie krzywdy, które wyrządziło mu słowem i gestem. Przeprosiłam, ze mogłam go zawieźć. Przeprosiny były szczere i płynące z serca. Nie zareagował, zbagatelizował. Jemu nie zależy, wypowiada bardzo przykre zdania. Terapia zawiodła: nadal uczęszczam na nią indywidualnie, bo ja chce pracować nad sobą i w przyszłości pokochać sama siebie.

Katjusza
Posty: 20
Rejestracja: 12 lis 2019, 9:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Katjusza » 04 gru 2019, 10:15

A.zelia pisze:
04 gru 2019, 6:35
Nirwanna-doczytałam, czytam do końca posty, na które odpowiadam :)

I podtrzymuję. Jak mąż będzie chciał dostać rozwód to w końcu dostanie, a Katiusza ma dość na głowie i bez widywania się z nim codziennie w pracy w tym wszystkim. A jak jej mąż chce być konsekwentny to mówiąc A niech powie i B.

Ona stawiając ten warunek chroni siebie.
A.zelia dziekuje. Chronię swoje poczucie godności i tym chce przejawic szacunek dla samej siebie. To nie jest wymierzony cios w jego stronę.
Liczę się tez z odmowa, i tak jak pisałam wcześniej, nie mam planu alternatywnego.
Mąż nie podchodzi do zaistniałej sytuacji dojrzałe, i jest pozbawiony uczuć i emocji. Myśle, ze w głowie jest mu inna kowalska albo wyidealizowany plan na przyszłość: ale to wiąże się ze zdobyciem pozycji, i poczuciem niezależności, która zapewniła mu nowa praca. Gdzie w tym ja?

Katjusza
Posty: 20
Rejestracja: 12 lis 2019, 9:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Katjusza » 04 gru 2019, 10:28

Pustelnik pisze:
03 gru 2019, 16:09
Katjusza pisze:
03 gru 2019, 13:50

Nie będę kłamać i się na to nie godzę. Przeraża mnie fakt, ze on potrafi mnie o to prosić. Zastanawiam się siad ten pośpiech..ale nie chce mi na to odpowiedzieć:
Witaj Katiusza ...
Może napiszę innymi słowami to co (prawdopodobnie ?) już wyraziłaś po swojemu.
"(obecnie) utraciłam zufanie do męża"
oraz
"(obecnie) jest On osobą niegodną zaufania"
Czy się z tym zgadzasz ?
Nic mnie nie łączy z Twoim mężem, ale przepraszam z osobą o której piszesz nie chciałbym mieć relacji ... nawet ... handlowej.
Oczywiście rozsądna pomoc w niebezpieczeństwie, zagrożenia życia czy zdrowia to dla mnie inny temat.

Co mogłoby przywrócić Twoje zaufanie do męża ?
Pustelniku, zaufanie zostało naruszone już na początku..przez głowę przemykają mi klatki wydarzeń i myśli... ja zawsze byłam przy mężu, kiedy jego mama miała „gorszy dzień” i musieliśmy interweniować, bo na nowo pojawiły się problemy z alkoholem, kiedy jego babcia była w szpitalu, na wszystkich rodzinnych uroczystościach, przy poszukiwaniu pracy, realizacji pomysłów.
Wybaczyłam nawet zdarzenie, kiedy jego ojciec mnie zwyzywał i podniósł na mnie rękę. Chciał uderzyć również jego matke: ja zadzwoniłam po swoją i zaprosiłam do siebie do domu, żeby zapewnić sobie i im bezpieczeństwo. Teściowi wybaczyłam, przeprosił szczerze, nie żywię urazy. Mąż nigdy do tematu nie wrócił.
Kiedy ja go potrzebowałam, nie było go. Nie przyjechał na pogrzeb mojej babci, w szpitalu odpowiedział mnie sporadycznie, bagatelizował moja chorobę, poronienie przemilczał, a kiedy 2 tygodnie miałam usuwanego guza z piersi, nie okazał żadnej troski ani wsparcia. Czy w tym wypadku, można jeszcze zaufać? Ufałam bezgranicznie w tematach damsko-męskich, nie ograniczałam go nigdy, nie czułam się zagrożona. A teraz on mówi, ze mógł zdradzić, ze go nie podniecam i patrzy na inne...

Lawendowa
Posty: 3247
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Lawendowa » 04 gru 2019, 11:00

Katjusza pisze:
04 gru 2019, 10:11
Nirwanna pisze:
04 gru 2019, 6:37
Bardzo zgadzam się w wypowiedzią Ruty.
Z drobnym wyjątkiem.
Ruta pisze:
03 gru 2019, 23:12
uzależnienie jednego z małżonków przed zawarciem małżeństwa może stanowić podstawę unieważnienia małżeństwa.
Ruta pisze:
03 gru 2019, 23:12
nawet jeśli unieważnisz małżeństwo
Nie ma możliwości unieważnienia zawartego ważnie sakramentu. Warto zwracać uwagę na słowa, bo generują świat pojęć i osądów, przez które filtrujemy rzeczywistość. To stąd biorą się późniejsze bzdury o "rozwodzie kościelnym".

Można jedynie stwierdzić nieważność sakramentu, w procesie badania ważności stwierdzić, że dany sakrament małżeństwa nigdy nie zaistniał.
Co do unieważnienia małżeństwa, zastanawiałam się nad tym, będę rozmawiać jeszcze z księdzem ze swojej parafii, jako przesłankę tych rozważań, mam w głowie nasz ślub - wspominałam już, ze podczas mszy mąż był nieoceniony, a kiedy zadałam mu pytanie:”słyszałeś jak Ksiądz pięknie mówił o miłości”, odpowiedział, ze nie, po czym odwrócił się do świadka i zapytał o wynik meczu.
Może on nie wchodził w małżeństwo świadomie.
Katjuszo zacytowałaś post Nirwanny zwracający uwagę na fakt, że nie ma czegoś takiego jak unieważnienie małżeństwa, a w swoim poście to powtórzyłaś. Warto zwracać uwagę na to co piszemy, by nie wprowadzać nawet nieświadomie innych w błąd.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości