Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

lustro
Posty: 1078
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: lustro » 13 gru 2019, 11:14

Katjusza

Zeby terpia miała szanse powodzenia, trzeba miec pełne zaufanie do terapeuty.
To Ty wybierasz i decydujesz o tym, kogo obdarzasz zaufaniem.

Skoro terapeutka tak dalece ma rozbieżne przekonania od Twoich, to chyba trudno juz teraz mówic o zaufaniu.
I zamiast próbowac wyegzekwowac od niej zmiane poglądów - lepiej poszukac terapeutę o przekonaniach podobnych, do Twoich.

Natomiast widze w radach terapeutki kilka tematów nad którymi pomimo wszytsko warto by sie zastanowić.

Twoje relacja z mamą - a moze jednak jest zbyt ingerująca w Twoje prywatne i małżeńskie zycie ? Sama piszesz, że mama " sama zdecydowała o jechanie na miejsce, żeby otworzyć mi oczy. Ja w to nie chciałam wierzyć... ciagle nie wierze".
Otworzyc Ci oczy na co ? I co to mialo na celu - pojednanie naprawe małżeństwa ?
Mieszkaliście z mamą w jej mieszakniu - i jakie były te relacje ?

Moze warto pomysleć o jakimś wyjeździe i medytacji w samotności ?
Medytować mozna po chrześcijańsku - prawda?
Wielu ludzi praktykuje takie samotne wyjazdy do klasztorów...aby własnie zobaczyc swoje zycie z dystansu.

Pożegnanie nienarodzonego Dziecka - rozważ to.
Moze warto o tym porozmawiać ze spowiednikiem?
Moze warto nadać temu Dziecku imię, w duchu z nim porozmawiać ...i pożegnać?


Twoja terapeutka wydaje sie byc bardzo świecka - co nie znaczy, że jej rady i spostrzeżenia sa głupie lub bez wartości.

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Pustelnik » 13 gru 2019, 11:19

lustro pisze:
13 gru 2019, 9:33
(...) i jak bardzo wtedy moze być sporym,a czasem i blokującym, problemem to, że otoczenie uważając, że ma prawo wyrażać swoje zdanie, opinie, poglądy i manifestowac to - bo zostało przez jedna ze stron wczesniej wciagniete w "rozgrywki".
O to mi chodziło.
Przyjmuję to dopowiedzenie Lustro.
Nigdy bym ... na to nie wpadł.
Może dlatego, że ... mam swoje lata i (może trochę dzięki temu ?) OTOCZENIE to mam w (...) ... może tak : w (raczej) należnym m-scu :)
Nie odrzucam innych opinii, ale te inne ... nie stanowią dla mnie (specjalnego) problemu ...
A OPINIA ŚRODOWISKA, czy to "co się mówi na mście" ma mieć na mnie WPŁYW ? (pozdrawiam Wiedźmnina)

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Pustelnik » 13 gru 2019, 11:25

lustro pisze:
13 gru 2019, 9:33
I wtedy naprawdę nie potrzeba dodatkowych trudności w postaci np. siostry, która przy każdym spotkaniu bedzie mówic - jak mozesz mu to wybaczyc, jestes głupia czy naiwna?
Hmmm, nie mam takich doświadczeń (jak już to - przeciwne ... ;) )
Pozdro!

Jozka
Posty: 63
Rejestracja: 07 wrz 2019, 10:56
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Jozka » 13 gru 2019, 11:33

autor: Pustelnik » 13 gru 2019, 10:17

Jozka pisze: ↑
13 gru 2019, 8:32
Dodatkowo terapeuta, do którego chodziliśmy, zrobił mi totalna sieczkę z głowy. Nie zgadzam się z niczym co mi powiedziała, wręcz jestem oburzona.

Każdy (każdy porządny tudzież wielu ? kto "się zna" to proszę dopowiedzieć) terapeuta ma (?) swojego "superwajzera" do którego sam chodzi okresowo na ala'terapię.
Tak. Porządny tak. Ale znam jednego bardzo znanego, który prawie rozbił małżeństwo moich przyjaciół i superwizji nie miał od lat, jednocześnie kształcąc przyszłych psychoterapeutów :shock:

Namiastka
Posty: 41
Rejestracja: 29 sie 2019, 21:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Namiastka » 13 gru 2019, 11:41

Pustelnik pisze:
13 gru 2019, 10:17

Każdy (każdy porządny tudzież wielu ? kto "się zna" to proszę dopowiedzieć) terapeuta ma (?) swojego "superwajzera" do którego sam chodzi okresowo na ala'terapię.
Potwierdzam - moja terapeutka też ma swojego "superwajzera". Powiem też coś, na co zwróciła mi uwagę moja terapeutka - psycholog to nie terapeuta, choć często się nimi zwą. Żeby być terapeutą, trzeba skończyć wieloletnie specjalistyczne kursy, także przejść swoją terapię - niekoniecznie trzeba też mieć skończoną psychologię. Także myślę, że trzeba uważać, do kogo się chodzi, bo można trafić na osobę, która może zaszkodzić, a nie pomóc.

Jeszcze ze swojej terapii - aczkolwiek wiem, że są różnego typu terapie - więc mówię tylko o swojej - moja terapeutka nigdy nie powiedziała mi co mam zrobić. Prowadziła rozmowę / terapię w ten sposób, że sama dochodziłam do pewnych wniosków.

lustro
Posty: 1078
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: lustro » 13 gru 2019, 12:41

Pustelnik pisze:
13 gru 2019, 11:25
lustro pisze:
13 gru 2019, 9:33
I wtedy naprawdę nie potrzeba dodatkowych trudności w postaci np. siostry, która przy każdym spotkaniu bedzie mówic - jak mozesz mu to wybaczyc, jestes głupia czy naiwna?
Hmmm, nie mam takich doświadczeń (jak już to - przeciwne ... ;) )
Pozdro!
No widzisz ... to tez nawet taka kolej rzeczy nie przyszła Ci do głowy.
A jednak tak bywa i to wcale nie tak rzadko.
I warto wziąc to pod uwagę podejmując decyzje.

Pustelnik
a jakie wogóle masz doświadczenie w pracy po kryzysie nad naprawą małżeństwa ? Czy w dochodzeniu do tego momentu?

tata999
Posty: 963
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: tata999 » 13 gru 2019, 13:04

lustro pisze:
13 gru 2019, 11:01
tata999 pisze:
13 gru 2019, 10:13
lustro pisze:
12 gru 2019, 19:10

Za dlugo żyje, zeby tak ślepo wierzyc, ze wszyscy sa wyrozumiali, empatyczni, prawi... I przedkladaja przyzwoitości ponad rachunek ekonomiczny.
Nie wiem ...
Też myślę, że nikt nie wie, więc nie ma co przesądzać.

Na marginesie, nie podoba mi się sugestia, że "ślepo wierzę" i to bez jakiegokolwiek uzasadnienia.

Tata999
to moze przeczytaj, co napisałam w temacie, bo tam jest uzasadnienie moich obaw.
Nie obawiaj się. Ślepo wierzę, że dam sobie radę. A poważniej to, myślę, że się nie zrozumieliśmy. Mi chodziło o dopmnienie się o szacunek dla mojej odrębnej opinii, która została zdeprecjonowana łatką "ślepej wiary", co wydało mi się aroganckie. Z kolei, to co chcesz, żebym przeczytał, nie odnosi się w ogóle do mnie i nie uzasadnia rzekomej "ślepej wiary". Proponuję na tym poprzestać dygresję o ślepej wierze i wrócić do głównego wątku dyskusji.

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Pustelnik » 13 gru 2019, 13:52

lustro pisze:
13 gru 2019, 12:41
Pustelnik
a jakie wogóle masz doświadczenie w pracy po kryzysie nad naprawą małżeństwa ? Czy w dochodzeniu do tego momentu?
Chyba tak najkrócej i adhoc:
Nie naprawiam małżeństwa ale ... pracuję "nad sobą". Staram się to (rezultaty) weryfikować w różnych relacjach i kontaktach. I nie zależy mi zeby być kujonem (prymusem) ;) w ... pracy nad sobą.

lustro
Posty: 1078
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: lustro » 13 gru 2019, 16:51

tata999 pisze:
13 gru 2019, 13:04
lustro pisze:
13 gru 2019, 11:01
tata999 pisze:
13 gru 2019, 10:13

Też myślę, że nikt nie wie, więc nie ma co przesądzać.

Na marginesie, nie podoba mi się sugestia, że "ślepo wierzę" i to bez jakiegokolwiek uzasadnienia.

Tata999
to moze przeczytaj, co napisałam w temacie, bo tam jest uzasadnienie moich obaw.
Nie obawiaj się. Ślepo wierzę, że dam sobie radę. A poważniej to, myślę, że się nie zrozumieliśmy. Mi chodziło o dopmnienie się o szacunek dla mojej odrębnej opinii, która została zdeprecjonowana łatką "ślepej wiary", co wydało mi się aroganckie. Z kolei, to co chcesz, żebym przeczytał, nie odnosi się w ogóle do mnie i nie uzasadnia rzekomej "ślepej wiary". Proponuję na tym poprzestać dygresję o ślepej wierze i wrócić do głównego wątku dyskusji.
Tata999

Troche jestem zaskoczona tym, ze moje stwierdzenie "ze (ja) za dlugo zyje, zeby tak ślepo wierzyć" (w ludzi) wziąłeś do siebie.
Mowilam o sobie, nie o Tobie. I to byla odpowiedz, na twoje pytanie-sugestie, zebym poglebila temat.

Nie wiem czy Ty wierzysz ślepo w ludzi, czy nie...?
Jakkolwiek mialo by Cie to dotknac - przepraszam. Nie mialam takiej intencji.

Katjusza
Posty: 20
Rejestracja: 12 lis 2019, 9:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Katjusza » 13 gru 2019, 17:00

Dziekuje za wsparcie. Niestety aktualnie nic nie pomaga, a co gorsze, z dnia na dzień jest coraz gorzej. Zaczynam wierzyć, ze rozpad mojego małżeństwa to moja wina, ze może mąż ma racje, ze on ma prawo być szczesliwy... tak bardzo chciałam uratować to małżeństwo, od ponad pol roku namawiałam na terapie, chciałam rozmawiać, bo sama nie czułam się spełniona. Później decyzja o dziecku, a teraz? Samotne czekanie na pozew, życie, które aktualnie jest pozbawione sensu. Nie wiem co robić, nawet w kwestii odebrania pozwu. Czy spotkać się z mężem? Ma jeszcze rzeczy w mieszaniu... Nie chce zaczynać życia na nowo, a człowiek, któremu zaufałam i oddałam siebie, zaczął życie z kimś innym: i jest szczesliwy. Naprawdę wariuje..

Wiedźmin
Posty: 1561
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Wiedźmin » 14 gru 2019, 0:22

Katjusza pisze:
13 gru 2019, 17:00
[...] Nie chce zaczynać życia na nowo, a człowiek, któremu zaufałam i oddałam siebie, zaczął życie z kimś innym: i jest szczesliwy. Naprawdę wariuje..
To żyj po staremu - nie musisz nic "na nowo".
Ale zacznij żyć odwieszanie od męża... nie myśl o nim, ani o pozwie, przekieruj uwagę na siebie.
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

Katjusza
Posty: 20
Rejestracja: 12 lis 2019, 9:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: Katjusza » 14 gru 2019, 4:16

tata999 pisze:
12 gru 2019, 17:28
lustro pisze:
12 gru 2019, 15:23
Nie wiem jaki jest Twoj pracodawca, ani firma. Sadzac z wyjazdow integracyjnych, to spora firma
Nie mam pojecia jakie tam wyznawane sa wartości...

Jakie wartości ma abstrakcyjna firma jest nieistotne. Ważne jest to, jakie wartości wyznaje osoba, która jest autorką tego wątku.
Osobiście czuje się oszukana i wykorzystana przez meza... w całej tej sytuacji pozwolę sobie nawet na żarty, bo naprawdę wspaniała ze mnie żona! Nie dość, ze pomogłam mu w zdobyciu dobrze płatnej pracy, to jeszcze podałam kochankę na tacy..
postanowiłam stawiam granice, jesli rozwód, to z orzekaniem o winie. Nie z pobudek finansowych ale z przekonania o sprawiedliwości. Nie zgodzę się iść na rękę mężowi, bo to znowu jest pokłon w jego stronę. Wiem, ze proces będzie dłuższy i kosztowniejszy emocjonalnie, ale czy mogę usłyszeć jeszcze coś gorszego?! Chyba nie...
Nie wierze, ze on byłby zdolny do przeprosin, wiec nie chce oszukiwać sie, ze on będzie chciał pojednania i powrotów, chociaż ja byłabym skłonna wybaczyc. W kwestii pracy będę konsultować się z moim przelozonym. Myśle, ze jeśli mąż straciłby prace, to nawet dla Kowalskiej stanie się mniej atrakcyjny i pierwszy raz, będzie musiał się sam zaangażować w jej znalezienie. Twarda miłość musi stac się moim motto.

tata999
Posty: 963
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: tata999 » 14 gru 2019, 12:02

Katjusza pisze:
14 gru 2019, 4:16
tata999 pisze:
12 gru 2019, 17:28
lustro pisze:
12 gru 2019, 15:23
Nie wiem jaki jest Twoj pracodawca, ani firma. Sadzac z wyjazdow integracyjnych, to spora firma
Nie mam pojecia jakie tam wyznawane sa wartości...
Jakie wartości ma abstrakcyjna firma jest nieistotne. Ważne jest to, jakie wartości wyznaje osoba, która jest autorką tego wątku.
Osobiście czuje się oszukana i wykorzystana przez meza... w całej tej sytuacji pozwolę sobie nawet na żarty, bo naprawdę wspaniała ze mnie żona!
I jesteś wspaniała żona. Przemiawia jeszcze za tym to, że potrafisz zdobyć się na żarty. Szukasz wsparcia. Rozważasz, nie kryjesz problemów, nie uciekasz od rozwiązywania ich, pracujesz nad sobą.
Katjusza pisze:
14 gru 2019, 4:16
(...) postanowiłam stawiam granice, jesli rozwód, to z orzekaniem o winie. Nie z pobudek finansowych ale z przekonania o sprawiedliwości.
Przestawię odmienny punkt widzenia. Jak taka granica ma chronić Ciebie? Granice stawia się dla siebie, dla ochrony własnych obszarów. Nie dostrzegam, co nie znaczy, że w Twoim przypadku nic nie ma takiego, co ochroniłaby ta granica. I nie chodzi mi tu, żeby odwodzić Cię od wyboru orzekania o winie tylko o Twoje "pobudki", oczekiwania i wartość w tym wszystkim dla Ciebie. Sam też zażądałem orzekania o winie, ale wcale nie z żadnego "przekonania o sprawiedliwości", a że to mogłaby być jakakolwiek granica to mi przez myśl nie przeszło.

W drugiej sprawie jestem zdecydowanie odmiennego zdania - nie jestem przekonany o sprawiedliwości w sprawach sądowych z orzekaniem o winie. Myślę, że jeśli tam szukasz sprawiedliwości to będziesz rozczarowana. Fachowcy mówią, że w sprawach sądowych zwykle obie strony są rozczarowane.
Katjusza pisze:
14 gru 2019, 4:16
Nie zgodzę się iść na rękę mężowi, bo to znowu jest pokłon w jego stronę.
A co zrobiłabyś gdybyś na pierwszym miejscu postawiła pokłon w swoją stronę?
Katjusza pisze:
14 gru 2019, 4:16
Wiem, ze proces będzie dłuższy i kosztowniejszy emocjonalnie, ale czy mogę usłyszeć jeszcze coś gorszego?! Chyba nie...
Na pewno tak. To każdy praktyk przyzna. Będą kłamstwa, insynuacje, manipulacje, brudne gierki, kpiny, oczernianie - również rodziców i innych świadków strony przeciwnej.
Katjusza pisze:
14 gru 2019, 4:16
W kwestii pracy będę konsultować się z moim przelozonym. Myśle, ze jeśli mąż straciłby prace, to nawet dla Kowalskiej stanie się mniej atrakcyjny i pierwszy raz, będzie musiał się sam zaangażować w jej znalezienie. Twarda miłość musi stac się moim motto.
Zwyczajowo piszemy kowalskich z małej litery w odróżnieniu i z szacunku do ludzi o takim nazwisku.

Na potrzeby ćwiczenia spróbuj wykluczć sytuację, że mąż traci pracę. Czy nie ma innych rozwiązań? Czy nie zostawisz przełożonemu wolnej ręki? Czy poczekasz na jego decyzję, gdyby miało to zająć dłużej niż się spodziewasz? Czy postawisz granicę?

lustro
Posty: 1078
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: lustro » 14 gru 2019, 14:46

Katjusza

Czytając, co piszesz, pomyślalam, ze piszesz , ze kochasz meza i nawet bys mu wybaczyla... To co chcesz zyskac rozwodem?
Nie przyszło Ci na myśl inne rozwiazanie - kocham męża, chce pojednania i odbudowy malzenstwa, nie zgadzam się na żaden rozwód?

Strona winna nie ma mocy uzyskać rozwód. Chyba, ze uda się jej przekonac sąd o wspolwinie, lub winie drugiej strony.
A skoro jest udowodniona zdrada, to mąż jest stroną winną.
Dlaczego chcesz mu tak latwo dac wolność i to swoim kosztem?

Zgadzam się (o dziwo :shock: :lol:) z tata999
W sądzie nie ma sprawiedliwosci. Niestety
To iluzja.
W sądzie wszystkie chwyty sa dozwolone. A sedziowie orzekaja tak, jak sami uważają.

Podobnie jak w sądzie, tak i w zyciu - trudno uzyskac sprawiedliwosc.
Tu mam na mysli twojego pracodawcę i miejsce pracy.

A.zelia
Posty: 150
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Kiedy należy odpuścić? Kiedy zostawić męża samemu sobie..?

Post autor: A.zelia » 15 gru 2019, 1:24

I tu się mylisz lustro. Sama znam sytuację gdy była zdrada (nawet kochanka zeznawała!), a sąd orzekł winę obydwu stron. Męża bo kochanka, żony - bo zajmowała się domem nie pracując zawodowo jak mąż oczekiwał jej pójścia do pracy i dołożenia do budżetu domowego.

Dwa-jest cały stos wyroków SN, że jak małżeństwo istnieje tylko na papierze, nie ma szans na jego naprawdę to sąd orzeka rozwód. Zwłaszcza jak jedno z małżonków żyje w kolejnym związku.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości