Poważny kryzys małżeński

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

nałóg
Posty: 1571
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Poważny kryzys małżeński

Post autor: nałóg » 05 mar 2020, 12:49

WrocKa pisze:
04 mar 2020, 10:47
Wczoraj mieliśmy kłótnie po tym, jak podniosłam głos na syna, który coś do mnie odpyskował i zaczął się do mnie brzydko odnosić. Ostatnio mam z nim (z synem) coraz więcej problemów wychowawczych. Jemu najwyraźniej też udziela się ta "sielska" atmosfera i reaguje agresją...
jest taka zasada że dzieci a szczególnie te dorastające są EGZEKUTORAMI WŁASNYCH PRAW I OBOWIĄZKÓW RODZICÓW.
Do tego dzieci w swojej ogromnej większości są znakomitymi obserwatorami oraz "psychologami" i wykorzystują każdą sytuację do "załatwienia " swoich żądań.
WrocKa pisze:
05 mar 2020, 11:44
Najważniejsze to panować nad sobą, nad czym bardzo mocno pracuję.

Modlę się o cierpliwość i opanowanie, abym nie dała wciągnąć się w te manipulacje i prowokacje
zasady dialogu i komunikacji bez przemocy bardzo pomagają w jasnym komunikowaniu ("Komunikacja bez przemocy" Rossenberga).
Pomocne komunikacji z nastolatkami i z dorosłymi też są poradniki Faber i Mazlis z cyklu "Jak mówić do nastolatków by nas słuchały,jak słuchać by do nas mówiły" . To są naprawdę wartościowe pozycje z podstaw komunikacji
WrocKa pisze:
05 mar 2020, 11:44
Czy komuś udało się opanować umiejętność pohamowywania emocji?

Emocji nie należy hamować a je po prostu zdrowo "wentylować" czyli w sposób zdrowy i bez przemocy je wyrażać. Hamowane emocje to kumulowanie ich co w efekcie musi doprowadzić do ich uwolnienia bo inaczej to rozsadzą Cię od środka.
WrocKa pisze:
05 mar 2020, 11:44
I jak mam zatrzymać te łzy, które same cisną się do oczu, gdy mąż mnie rani...?
Tu się kłania umiejętność "twardej miłości" i dbania o własne granice by nie pozwalać na ich przekraczanie innym lecz i samoograniczanie aby nie targać granic innych ludzi np. męża, dzieci.
Zasada :bodziec-pauza-reakcja a nie bodziec-reakcja.
Wydaje się to b.trudne choć w rzeczywistości wcale tak nie jest
Wymaga świadomości i pracy nad sobą. PD

WrocKa
Posty: 55
Rejestracja: 28 lis 2019, 15:27
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Poważny kryzys małżeński

Post autor: WrocKa » 05 mar 2020, 15:10

Zasada :bodziec-pauza-reakcja a nie bodziec-reakcja.
Wydaje się to b.trudne choć w rzeczywistości wcale tak nie jest
Wymaga świadomości i pracy nad sobą.
Niestety dla mnie trudne. Z moim temperamentem ta pauza to właśnie mission imposible.
Oj dużo jeszcze pracy przede mną... :(
Ostatnio zmieniony 05 mar 2020, 15:19 przez Lawendowa, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawiono cytowanie

krople rosy
Posty: 323
Rejestracja: 27 lut 2019, 11:59
Płeć: Kobieta

Re: Poważny kryzys małżeński

Post autor: krople rosy » 05 mar 2020, 16:57

WrocKa pisze:
05 mar 2020, 15:10
Niestety dla mnie trudne. Z moim temperamentem ta pauza to właśnie mission imposible.
Myslę, że dla większości to trudne. Mnie pomaga myśl, że nie wszystko, co słyszę , muszę komentować i nie wszystko, co mówi moje dziecko jest tym, co ja odbieram jako atak. Ono czesto reaguje pod wpływem silnych emocji, które przez niego przechodzą , gdy akurat jemu się wydaje że ma rację albo gdy traktuje siebie jako ofiarę , gdy mu czegoś zabraniamy.
Mówię wtedy: ,, W takim tonie nie będziemy rozmawiać. Idź się wycisz i zastanów nad tym, co powiedziałam''.
W międzyczasie słyszę jeszcze z pokoju podniesiony ton, złość, czasem wulgaryzmy....i po chwili cisza.
Cała emocjonalna burza i sztorm przechodzą. Wtedy dopytuje o coś na komunikatorze i rozmowa wyglada inaczej.
Myslę, że najważniejsze, to się nie wkręcać w każdą rozmowę z dzieckiem.
A na moje emocjonalne ,,gadki'' syn czasem reaguje podniesieniem jednej brwi. Kompletnie mnie tym rozbraja.
Bo ja tu tak powaznie i w ogóle....a on stoicki spokój....i mocno uniesiona brew ;)

WrocKa
Posty: 55
Rejestracja: 28 lis 2019, 15:27
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Poważny kryzys małżeński

Post autor: WrocKa » 06 mar 2020, 14:37

krople rosy pisze:
05 mar 2020, 16:57

Myslę, że dla większości to trudne. Mnie pomaga myśl, że nie wszystko, co słyszę , muszę komentować i nie wszystko, co mówi moje dziecko jest tym, co ja odbieram jako atak.
Tak to jest ewidentnie mój problem, zarówno w komunikacji z dzieckiem, jak i z mężem.
Często niestety nadinterpretuję i szukam drogiego dna. Przez to mam więcej zmartwień o rzeczy, które w ogóle nie istnieją i są tylko moim dopowiedzeniem...

nałóg
Posty: 1571
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Poważny kryzys małżeński

Post autor: nałóg » 06 mar 2020, 15:46

WrocKa pisze:
06 mar 2020, 14:37
Tak to jest ewidentnie mój problem, zarówno w komunikacji z dzieckiem, jak i z mężem.
a czy to nie wynika z Twojego podświadomego lub świadomego pragnienia do zmieniania męża i dziecka? tak na swój wymyślony wzorzec? Że od początku relacji Ty wiesz najlepiej? Ty się wstydzisz za męża wygląd, wysławianie, postawy, za jego sposób radzenia sobie w życiu?
Ktoś mądry już dawno zauważył pewną prawidłowość w relacjach mąż-żona......... mąż pragnie aby jego wybranka na resztę życia pozostała taka jak przed ślubem(miła, zalotna, zakochana, doceniająca, elegancka) a żona od dnia ślubu pragnie permanentnie zmieniać i poprawiać swojego wybranka.....a już widok męża bezczynnie siedzącego przed TV wywołuje irytację . Dla rozweselenia : https://www.tvn.pl/programy/mam-talent, ... 365,n.html

PD

WrocKa
Posty: 55
Rejestracja: 28 lis 2019, 15:27
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Poważny kryzys małżeński

Post autor: WrocKa » 09 mar 2020, 11:43

nałóg pisze:
06 mar 2020, 15:46

a czy to nie wynika z Twojego podświadomego lub świadomego pragnienia do zmieniania męża i dziecka? tak na swój wymyślony wzorzec? Że od początku relacji Ty wiesz najlepiej?
Niestety wynika. Pracuję nad tym usilnie, ale jeszcze długa droga przede mną. Pech że jestem z tych wszystkowiedzących (dużo czytam i stety lub niestety mam zdanie na każdy temat) i zapewne próbuję swoją wiedzę przelać na innych, często wbrew ich woli.

Muszę nauczyć się dystansu i pokory i przede wszystkim "gryzienia" się w język.

nałóg
Posty: 1571
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Poważny kryzys małżeński

Post autor: nałóg » 09 mar 2020, 13:12

Pulikowski na jednych z warsztatów opowiadał taki przykład :małżeństwo jedzie samochodem -kieruje mąż a żona co chwilę komentuje styl i sposób jazdy, trasę męża-kierowcy poddając krytyce i wyrażając swoje zdanie. Mąż gryzie się w sobie, połyka złość by wybuchnąć: możesz się zamknąć wreszcie?
I tu Pulikowski daje przykład: żona szyje na maszynie a stojący z tyłu mąż co chwilę: szybciej, wolniej, w prawo, w lewo, przekręć, to nie tak....... i pyta obecnych na tych warsztatach żon: i jak byś się czuła w takiej sytuacji?
WrocKa pisze:
09 mar 2020, 11:43
Pech że jestem z tych wszystkowiedzących (dużo czytam i stety lub niestety mam zdanie na każdy temat) i zapewne próbuję swoją wiedzę przelać na innych, często wbrew ich woli.
czyli jesteś ta "najmądrzejsza"???? to spróbuj się postawić w roli pouczanego męża, dzieci czy otoczenia......Ks. Syracha " lepszy dach cieknący jak swarliwa żona".
Dużo czytasz....... i uważasz że masz wiedzę.....a co z zakresu komunikacji międzyludzkiej, małżeńskiej lub z dziećmi przeczytałaś?
Dobra komunikacja polega na słuchaniu....masz dwoje uszu i jedną "gadaczkę"...... czy słuchasz? słuchasz tego co mówi mąż? dzieci? z ukierunkowaną uwagą?

Może warto wyjąć watę z uszu i włożyć do ust....... czyli 2x więcej słuchać jak mówić.....

Bo przyjdzie moment gdy będziesz gadać do siebie..... bo otoczenie(mąż,dzieci )uciekną od Ciebie)

Gaea
Posty: 53
Rejestracja: 28 sty 2020, 9:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Poważny kryzys małżeński

Post autor: Gaea » 09 mar 2020, 13:55

Nałóg a dlaczego ciągle kładzie się nacisk na to czego potrzebuje mąż, jak czytam, słucham rekolekcji, kazań to wszędzie tylko mężczyzna i mężczyzna, gdzie w tym są kobiety i ich potrzeby... Jestem pewna, że mój mąż nigdy nie interesował się tym co i jak ja czuję, zwłaszcza gdy chwalił w moim towarzystwie inne kobiety bądź krytykował mnie.

Al la
Posty: 1939
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Poważny kryzys małżeński

Post autor: Al la » 09 mar 2020, 14:17

Gaea, może nie tych rekolekcji słuchasz?
Poszukaj wśród naszych rekolekcji sycharowskich http://www.rekolekcje.sychar.org/,
ks. Marka Dziewieckiego, z zeszłego roku ks. Zbigniewa Wądrzyka, o prawdzie swojego serca.
Albo też o. Adama Szustaka, on też często mówi o tym, że aby odnaleźć się w relacjach z innymi, warto najpierw poszukać swojej własnej wartości.
I to nie takiej, kiedy przeglądasz się cały czas w oczach swojego męża i szukasz tam dowartościowania, ale tej wartości, którą nadał ci Bóg.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

nałóg
Posty: 1571
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Poważny kryzys małżeński

Post autor: nałóg » 09 mar 2020, 16:23

Gaeo, a ja mam zupełnie odwrotne doświadczenia.......w większości rekolekcji jakie słuchałem, w większości warsztatów w jakich uczestniczyłem była mowa o kobietach, szacunku do kobiet, o różnicach pomiędzy kobietami a mężczyznami , jak mężczyzna ma rozeznawać potrzeby kobiet. Jedna dr Półtawska dość często mówi do kobiet że "są głupie " i nie szanują się w relacjach z mężczyznami.

Ewuryca
Posty: 193
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Poważny kryzys małżeński

Post autor: Ewuryca » 09 mar 2020, 16:59

A mnie się wydaje że bez względu na płeć powinno się rozpoznawać potrzeby drugiej osoby. Faktycznie różnimy się diametralnie więc nie przychodzi to nam naturalnie, dopóki nie zacznie się kryzys często człowiek nawet nie myśli żeby poczytać o płci przeciwnej.
Co najgorszego może się stać jeśli zajmiemy się potrzebami drugiej osoby ale tak aby nie zgubić siebie i swojej godności?
Zakładając że dwie strony kryzysu wchodzą na to forum, pracują nad swoimi wadami i jednocześnie zaczynają dostrzegać potrzeby drugiej strony to jak dla mnie przepis na sukces. Ale kiedy dwie strony wejdą na forum i pomyślą nie interesują mnie potrzeby drugiej strony bo to ja mam swoje potrzeby i jestem pokrzywdzony/a to jak dla mnie droga do nikąd.

Gaea
Posty: 53
Rejestracja: 28 sty 2020, 9:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Poważny kryzys małżeński

Post autor: Gaea » 10 mar 2020, 9:49

Al la pisze:
09 mar 2020, 14:17
Gaea, może nie tych rekolekcji słuchasz?
Poszukaj wśród naszych rekolekcji sycharowskich http://www.rekolekcje.sychar.org/,
ks. Marka Dziewieckiego, z zeszłego roku ks. Zbigniewa Wądrzyka, o prawdzie swojego serca.
Albo też o. Adama Szustaka, on też często mówi o tym, że aby odnaleźć się w relacjach z innymi, warto najpierw poszukać swojej własnej wartości.
I to nie takiej, kiedy przeglądasz się cały czas w oczach swojego męża i szukasz tam dowartościowania, ale tej wartości, którą nadał ci Bóg.
Dziękuję, będę słuchać, o.A.Szustaka też dużo słucham, czytam też codziennie jego książkę "Szusta rano".
Ewuryca pisze:
09 mar 2020, 16:59
Faktycznie różnimy się diametralnie więc nie przychodzi to nam naturalnie, dopóki nie zacznie się kryzys często człowiek nawet nie myśli żeby poczytać o płci przeciwnej.
Zdecydowanie... gdybym te 8 lat temu miała pojęcie o tym jak bardzo się różnimy to moje małżeństwo wyglądałoby teraz zupełnie inaczej.

krople rosy
Posty: 323
Rejestracja: 27 lut 2019, 11:59
Płeć: Kobieta

Re: Poważny kryzys małżeński

Post autor: krople rosy » 10 mar 2020, 11:25

Ewuryca pisze:
09 mar 2020, 16:59
A mnie się wydaje że bez względu na płeć powinno się rozpoznawać potrzeby drugiej osoby.
Rozpoznawać i nauczyć się przyjmować odmienność osobowości współmałżonka i jego potrzeb. Nie oczekiwać ani tym bardziej nie wymuszać na nim , że bedzie kopią nas samych; czyli że będzie myslał, czuł tak samo jak my i tego samego chciał.
Róznice mogą być budujące i ubogacające jeśli nie zrobimy z nich powodu do kłótni i konfliktów.
Najczęstszym powodem kryzysów i oddalania się małzonków od siebie, uważam, że jest brak zrozumienia drugiej strony, że ona nie czuje się przyjęta i zaakceptowana z tą swoją odmiennością. Pewne wady czy słabości współmałżonka czasem nie są tak destrukcyjne dla związku i relacji jak niezrozumienie , nie przyjęcie inności jako zadania do pogłebiania miłości i pokory.

krople rosy
Posty: 323
Rejestracja: 27 lut 2019, 11:59
Płeć: Kobieta

Re: Poważny kryzys małżeński

Post autor: krople rosy » 10 mar 2020, 12:33

Bardzo wartościowa audycja prowadzona w Radiu Plus z Piotrem Wołochowiczem miedzy innymi własnie o róznicach w kobiecie i męzczyźnie i o tym jak się zrozumieć. Czytałam dawno temu kiążkę Państwa Maroli i Piotra Wołochowiczów pt: ,,Seks po chrzesijańsku'' i dopiero wczoraj przez tę audycję własnie dowiedziałam się, że jego żona nie żyje.

http://www.radioplus.pl/program-czytaj/ ... 5_iii_2020

helenast
Posty: 2426
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Poważny kryzys małżeński

Post autor: helenast » 10 mar 2020, 15:48

Ewuryca pisze:
09 mar 2020, 16:59

A mnie się wydaje że bez względu na płeć powinno się rozpoznawać potrzeby drugiej osoby.
Nie bardzo mi tu pasuje słowo ,, rozpoznawać,, bo kojarzy mi się z odgadywaniem potrzeb i pragnień drugiej osoby. To nie tędy droga, bo nasze odczucia mogą totalnie mylić się z prawdą innych. Wg mnie jedyną drogą jest dialog - otwarty , prawdziwy i szczery...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości