Kilka pytań o separację

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Ukasz
Posty: 2540
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ukasz » 07 sty 2020, 22:38

Ruta pisze:
07 sty 2020, 20:38
Właśnie często się zastanawiałam czytając, że można mieć kierowników duchowych i niektórzy ich maja, skąd wziąć takiego kierownika?
Zwykle zaczyna się od stałego spowiednika, którego można następnie poprosić o kierownictwo duchowe. Częściej taką rolę pełnią chyba księża zakonni niż diecezjalni, ale np. w moim przypadku było i jest inaczej.

Noelka

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Noelka » 08 sty 2020, 9:00

Ruta pisze:
07 sty 2020, 20:38

Właśnie często się zastanawiałam czytając, że można mieć kierowników duchowych i niektórzy ich maja, skąd wziąć takiego kierownika? I wiele razy miałam już o to zapytać.

Jeśli Kościół przyrównamy do budynku z cegły, to możemy powiedzieć, że stanowi całość. Ale jak się przyjrzymy, to okaże się, że cegiełki mają różne kolory. I tak jest np. z różnymi księżmi, parafiami, zakonami. Po iluś latach zbliżania się do Boga, jakoś wyczułam, że pewna narracja, sposób ewangelizacji, podejście do wielu spraw przyciąga mnie najbardziej - i że są to Dominikanie. Kiedy więc poczułam potrzebę kierownictwa duchowego, udałam się do kancelarii zakonu i porozmawiałam z dyżurnym ojcem zakonnikiem, że kogoś takiego potrzebuję i czy może mnie na kogoś nakierować w takiej to a takiej sprawie (małżeństwo, rozwód). I okazało się, że był tam ktoś, kto zajmował się trudnymi małżeństwami, prowadził lokalne spotkania dla małżeństw i okazał się idealny, dziękuję Bogu, że spotkałam go na swojej drodze.

Ruta
Posty: 285
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ruta » 08 sty 2020, 21:25

Dziękuję Wam, jak zawsze jesteście nieocenioną pomocą i wsparciem.

Nałóg, jak już przejdą mi te sprawy sądowe, zdecydowanie pomyślę o 12 krokach, wcześniej już o tym myślałam. Tylko czy to się nie kłóci w jakiś sposób z terapią? Nie do końca się znam. Ale myślę, że takie gruntowne ułożenie i praca nad sobą miałyby sens.

Z tyłu głowy mam też swojego męża. Nie chodzi, że miałabym taką pracę wykonać dla niego, no za wyjątkiem tego, że będąc żoną, dobrze stawać się jak najlepszą żoną. Ale z drugiej strony prosząc męża o podjęcie terapii i dając swój własny i osobisty przykład na to, że terapia i praca w programie nie są czymś dla tych złych i wyklętych. Może trochę zwiększę szansę, że mąż chociaż taki krok rozważy. Mam nadzieję, że to nic złego, że mąż jednak gdzieś tam jest na moim horyzoncie... Myślę, że zaczyna tam być w zdrowszy niż dotąd sposób...

Ruta
Posty: 285
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ruta » 09 sty 2020, 22:38

No i po pierwszej sprawie. Sąd nie miał zbyt wiele czasu, rozpoznał wnioski o zabezpieczenie i wyznaczył nowy termin. Nie bardzo był czas na cokolwiek. Szybko szybko.
Sędzia przewodnicząca wywierała na mnie lekką presję, abym się na rozwód zgodziła i okazała niezadowolenie, gdy nie chciałam zmienić stanowiska. Dowiedziałam się też, że zdaniem sędzi zawyżam koszty utrzymania dziecka i pośrednio także, że bez powodu dążę do ograniczenia kontaktów ojca z dzieckiem - a spotkania mogą się odbywać bez mojego nadzoru, bo dziecko jest duże. Zostałam też pouczona, że dziecko więzi z ojcem potrzebuje. Tak jakbym tego nie wiedziała. Pozostaje mi poprosić o uzasadnienie postanowienia i się od niego odwołać.
Mąż zaprzeczył, że jest uzależniony. Sąd to przyjął.
Tak jak się obawiałam, jestem postrzegana jako ta co się mści i nie chce dać zgody na rozwód i "robi z męża uzależnionego", zamiast mu pozwolić na układanie sobie życia. Tego się mniej więcej spodziewałam po rozmowach z innymi kobietami w podobnej sytuacji - sądy rodzinne na ogół nie wierzą w uzależnienia. Wierzą w matki pałające chęcią zemsty.
Jeśli mąż przyjdzie po dziecko odurzony, będę zmuszona za każdym razem wzywać policję. Zastanawiam się jak to robić, aby jak najmniej stresu przysporzyć dziecku? Nie do końca rozumiem, czemu przynajmniej do czasu przeprowadzenia dowodów, które zgłosiłam nie można było ustanowić kontaktów w mojej obecności. Ja jestem teraz mocna, w terapii, w grupie wsparcia i sądzę, że w razie czego będę potrafiła nie wydać dziecka odurzonemu ojcu i przełamać się, by wezwać policję. Z drugiej strony on na głodzie jest czasem jeszcze gorszy i kompletnie wtedy nad sobą nie panuje. Największe statki agresji, gdy rozwalał rzeczy w domu miał w takich stanach. Mam nadzieję, że odwołanie przyniesie jakiś efekt. Jeśli nie, będę chyba musiała płacić kary za nierealizowanie kontaktów.

Pytanie techniczne. Czy ktoś wie jak ściągnąć SMS z telefonu tak, żeby go wydrukować? Mam trochę smsów w których mąż otwarcie pisze o tym, że używa narkotyków.

tata999
Posty: 963
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: tata999 » 09 sty 2020, 23:00

Ruta pisze:
09 sty 2020, 22:38
Pytanie techniczne. Czy ktoś wie jak ściągnąć SMS z telefonu tak, żeby go wydrukować? Mam trochę smsów w których mąż otwarcie pisze o tym, że używa narkotyków.
U mnie przyjęli zrzut ekranu telefonu z wyświetlanym sms. Wyszukasz w Google konkretne instrukcje dla swojego telefonu.

Ważniejsze jest pytanie dlaczego chcesz nawiązać do tych smsów. Czy nie chciałaś już wcześniej?

Ruta
Posty: 285
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ruta » 09 sty 2020, 23:35

Zanim sąd przesłucha świadków i wystąpi do poradni uzależnień minie trzy miesiące. A mąż uzależniony jest już i sąd już przyznał mu kontakty bez nadzoru. Więc potrzebuję szybszych dowodów. Takich, które będę w stanie dołączyć od razu do odwołania... Ot i cała tajemnica. Nie chciałam wcześniej wykorzystywac smsów, to jednak prywatna korespondencja. Ale jednak bezpieczeństwo dziecka stoi nieco wyżej niż tajemnica korespondencji...

Ruta
Posty: 285
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ruta » 10 sty 2020, 0:20

Bardzo się martwię decyzją sądu o kontaktach i nie mogę zasnąć... Po wszystkim co nasz synek przeżył z tatą, boi się być z nim sam na sam. Mam poczucie, że znów go zawodzę. Podjęłam terapię po to, aby nauczyć się stawiać granice mężowi i poradzić sobie z problemem współuzależnienia. I bardzo ciężko pracuję nad sobą. Poprosiłam sąd o ochronę dla dziecka w bardzo trudnej sytuacji w rodzinie, choć było to dla mnie bardzo trudne. Martwię się, bo mąż naprawdę nie jest w stanie, w którym mógłby zajmować się dzieckiem sam na sam i jeszcze przez tyle godzin. Zrobiłam naprawdę bardzo dużo, żeby nasz synek nie był nigdy więcej pod opieką odurzonego taty, czy taty na głodzie narkotykowym. Bardzo źle robiłam w ostatnich latach, że na takie rzeczy się godziłam. I teraz mam poczucie, że opadam z sił. Ale i tak nie mogę się na takie rzeczy zgodzić... Kompletnie nie rozumiem decyzji sądu... I bardzo się boję, że odwołanie także zostanie odrzucone. Oraz sytuacji, gdy będę zmuszona wzywać policję. Nasze dziecko już tyle wycierpialo, takie sytuacje na pewno mu nie pomogą. Wiem, że pewnie jutro będzie lepiej, że odzyskam siły, ale na razie jest we mnie głównie strach...

Ruta
Posty: 285
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ruta » 10 sty 2020, 0:43

No i bardzo trudno jest mi w tej sytuacji kochać męża. A raczej mocno czuję, że nadal go kocham, tylko mam żal do siebie za to, że tak jest. I kompletnie nie rozumiem jego postępowania. Wiem już tyle o nałogach, o mechanizmach zaprzeczania, o tym, że on wciąż może być przekonany, że nie jest uzależniony, mimo tylu lat przyjmowania narkotyków. Z drugiej strony chyba wciąż we mnie jest przekonanie, że miłość do dziecka wygra, że mąż nie będzie dążyć do niczego, co mogłoby dziecku zaszkodzić. A przecież stale się przekonuję, że w tej kwestii także nie można mu ufać. W takich sytuacjach wciąż widzę, jak bardzo jestem wciąż uwikłana, jak nadal łatwo wrócić mi do uczucia bezradności... Wiem, że zdrowienie ze współuzależnienia to długi proces... W takich chwilach mam poczucie, że nawet nie zaczęłam. Wiem co ksiądz Dziewiecki mówi o uzależnieniu i że ani cierpienie moje, ani dziecka nie jest czymś co może wzruszyć osobę uzależnioną. I wciąż próbuję myśleć, że mąż w tym uzależnieniu jednak jest wyjątkiem... I zadaję sobie głupie pytania, czemu mąż tak postępuje, czy nie ma sumienia, czy nie kocha dziecka, czemu nie kieruje się dobrem malucha, skoro on jest takim wspaniałym darem... Razem walczyliśmy o jego życie, potem o zdrowie. Przecież wiem ja działa nałóg i że w jego świecie żadna z tych rzeczy nie ma znaczenia. I boję się, że nie uda mi się przekonać sądu, że mój mąż naprawdę jest uzależniony i groźny dla nas. Będzie mi chyba dość trudno się pozbierać i znów odzyskać spokój. Na różne ciosy byłam przygotowana, ale nie na to, że sąd bez wahania wyrazi zgodę na taką formę kontaktów. I kompletnie nie wiem, jak dam radę wyjaśnić to synkowi...

JolantaElżbieta
Posty: 576
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: JolantaElżbieta » 10 sty 2020, 8:03

Może trzeba potraktować męża jak każdego narkomana, który usiłuje wtargnąć do domu i zabrać dziecko?? A gdyby to jakiś wujek po narkotykach chciał zabrać synka na spacer??
Musisz wymyślić jakiś sposób, żeby jeszcze przed wpuszczeniem go do domu rozpoznać czy jest po. Zamknąć się z dzieckiem w domu i w razie czego spokojnie wezwać policję, że ktoś dobija się do drzwi. To nie ty gotujesz dziecku taki los - to twoj mąż jest za to odpowiedzialny, a ty bronisz siebie i dziecka. Nie bój się Ruto, nie przewiduj czarnych scenariuszy - jak dojdzie do takiej sytuacji, po prostu dzialaj tak, żeby was chronić. Z Panem Bogiem :-)

Małgorzata Małgosia
Posty: 266
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Małgorzata Małgosia » 10 sty 2020, 9:04

Ruto przede wszystkim mocno przytulam. Twoje cierpienie jest podwójne i tego Ci bardzo współczuję.
Jeśli chodzi o sąd nie poddawaj się. Nie przewiduj czarnych scenariuszy jak pisze Jolanta Elżbieta, tylko trwaj mocno przy swoim stanowisku. Niech Cię nie obchodzą sugestie sędziny. Nie reaguj niepokojem, czy też poczuciem winy, bo osłabienie Twojego stanowiska w ten sposób, potwierdzi przypuszczenia sądu co do Twojej złej woli.
Módl się o pokój serca, nieustannie powtarzaj: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną. To jest wspaniała modlitwa w trudnych chwilach.
To Ty masz rację, a nie sąd, czy mąż. I utwierdzaj w sobie to przekonanie.
Dla sądu masz wygladać i mówić jak odpowiedzialna matka. Spokojna i rzeczowa.
Druga sprawa: powierzaj syna Maryi. Ona nie pozwoli zrobić krzywdy swojemu dziecku. To da Ci więcej spokoju jeśli Twoje odwołanie nie przyniesie spodziewanego efektu.
Ty jako człowiek masz ograniczone możliwości działania, teraz robisz wszystko co w Twojej ludzkiej mocy możliwe, ale ta "moc" ma swoje granice. To jest bardzo trudne do zaakceptowania, przyjęcia, szczególnie jeśli chodzi o dziecko (męża łatwiej oddać mimo wszystko), ale prowadzi do wewnętrznej wolności i widać to na zewnątrz, wobec innych ludzi, np. sądu.

Jeżeli teraz nie uda się pozytywnie załatwić tych kontaktów, zawsze możesz próbować jeszcze raz. Tak mi się wydaje, chociaż nie znam się na tych sprawach.

Długotrwałe stosowanie środków odurzających moim zdaniem zmienia coś w mózgu. Nie jest to w ogóle pocieszające co powiem, ale przychodzi mi do głowy, że dobrze byłoby gdybyś zaczęła pracować nad swoim obrazem męża, módl się, żeby Bóg pokazał Ci jak On go widzi, jaki jest naprawdę.
Nawet jeśli nie będzie to miły dla Ciebie obraz, bo w końcu to człowiek, którego spośród wielu innych wybrałaś na towarzysza życia i ojca Waszego dziecka.
Mi osobiście trudno jest pogodzić się z tym, że ja taka rozważna w każdej decyzji, tę o mężu podjęłam (jak się teraz okazuje) niewłaściwie.
Uczę się dopiero akceptować fakt, że byłam wówczas kimś innym i na tamten czas ta decyzja była najlepsza wg moich ówczesnych doświadczeń.

Wiele złudnych nadziei pogrążyło mnie w rozpaczy i myślę, że jedną z nich jest obraz męża jaki sobie wewnątrz ułożyłam. Obraz taki, żeby wynikało z niego niezbicie, że decyzja kiedyś podjęta była super. Że jest ideałem, który się pogubił. Że jest dobrym i uczciwym człowiekiem. Pełnym współczucia i kochającym.
Niestety jest dokładnie odwrotnie i być może wynika to z jakiś jego zaburzeń, ale to nie powinno mieć znaczenia, bo liczą się fakty, tzn. jak jest, a nie jak mogłoby być gdyby to i tamto.
Mam nadzieję, że w miarę zrozumiałe jest to co chcę przekazać.
Modlę się za Ciebie.
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

Nino
Posty: 208
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Nino » 10 sty 2020, 9:08

Ruto, przykro mi z powodu postawy Sądu. To chyba Tata999 wyraził opinię, żeby Sądów nie przeceniać w naszych sprawach... Nie uważam, że postąpiłaś źle, wręcz przeciwnie, doskonale Cię rozumiem i popieram. Natomiast był czas, gdy w mojej pracy miałam styczność z ogromem niesprawiedliwości, której doświadczali ludzie właśnie w Sądach... To jest bardzo bolesne.

Rozumiem, że spotkałaś się z mężem po dłuższym czasie w Sądzie. Czy mogę zapytać Cię o wrażenia? Czy udaje się Wam, pomimo bardzo napiętej sytuacji, porozmawiać "jak ludzie"? Widzę, jak ogromną pracę wykonałaś nad sobą i nie mam cienia wątpliwości, że z Twojej strony jest otwartość do zdrowej komunikacji i w ogóle, dobrze pojęta otwartość na tego człowieka. Jaką natomiast postawę wobec Ciebie ma mąż? Czy odpuścił choć trochę w kwestii wrogości? W swoich postach pisałaś, że to jest porażające, jak mąż uczynił z Ciebie wroga. I wiem o czym piszesz, ponieważ ten sam mechanizm zadziałał u mojego męża, gdy próbowałam ( nieudolnie ) walczyć z jego pracoholizmem i innymi kompulsywnymi zachowaniami. Na marginesie, szukam grupy wsparcia/literatury dla osób uzależnionych emocjonalnie oraz partnerów pracoholików.

I jak całą sytuację przeżywa Wasze dziecko? Czy współpracujesz w tym zakresie z psychologiem? Jest taka potrzeba?

Dla mnie niepojęte jest to, że Sądy zamykają oczy na oczywiste fakty, jak choćby to, że ktoś jest uzależniony.

somnium
Posty: 93
Rejestracja: 12 lip 2019, 19:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: somnium » 10 sty 2020, 10:27

Nie żebym bronił męża ale z tego co napisałaś było wyłącznie słowo przeciwko słowu, więc nie dziwię się że sąd póki co tak a nie inaczej postanowił.
Za dużo ludzi kłamie więc ta postawa sądu nie może dziwić.
Dowody - SMS zmienią w tej materii wiele.
Z każdego tel można robić zrzuty ekranu. Te na androidzie często mają tak że trzeba jednocześnie nacisnąć 2 przyciski - ciszej i wyłącznik. I robi się zdjęcie które zapisuje się w galerii . Gorzej gdy ma się telefon starego typu. Tu już nie wiem czy i jak można "zrzucic" SMS

krople rosy
Posty: 328
Rejestracja: 27 lut 2019, 11:59
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: krople rosy » 10 sty 2020, 11:22

somnium pisze:
10 sty 2020, 10:27
Nie żebym bronił męża ale z tego co napisałaś było wyłącznie słowo przeciwko słowu, więc nie dziwię się że sąd póki co tak a nie inaczej postanowił.
Za dużo ludzi kłamie więc ta postawa sądu nie może dziwić.
Dokładnie tak. Oprócz tego jesli rodzicowi zalezy na kontakcie z dzieckiem i stara się o nie to tym bardziej trudno się w takim człowieku dopatrzeć fazy głębokiego uzaleznienia.
Mój ojciec np; miał w nosie kontakty z dziećmi. Liczył się tylko alkohol i on sam. Do tego nawet przyznane w sądzie alimenty czesto przepijał.
somnium pisze:
10 sty 2020, 10:27
Z każdego tel można robić zrzuty ekranu. Te na androidzie często mają tak że trzeba jednocześnie nacisnąć 2 przyciski - ciszej i wyłącznik. I robi się zdjęcie które zapisuje się w galerii
U mojego męża na telefonie stuka się w ekran zgiętym palcem wskazującym dwa razy i robi się screen z ekranu.

tata999
Posty: 963
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: tata999 » 10 sty 2020, 12:11

JolantaElżbieta pisze:
10 sty 2020, 8:03
Może trzeba potraktować męża jak każdego narkomana, który usiłuje wtargnąć do domu i zabrać dziecko?? A gdyby to jakiś wujek po narkotykach chciał zabrać synka na spacer??
Musisz wymyślić jakiś sposób, żeby jeszcze przed wpuszczeniem go do domu rozpoznać czy jest po. Zamknąć się z dzieckiem w domu i w razie czego spokojnie wezwać policję, że ktoś dobija się do drzwi. To nie ty gotujesz dziecku taki los - to twoj mąż jest za to odpowiedzialny, a ty bronisz siebie i dziecka. Nie bój się Ruto, nie przewiduj czarnych scenariuszy - jak dojdzie do takiej sytuacji, po prostu dzialaj tak, żeby was chronić. Z Panem Bogiem :-)
Widzicie, jak konflikt się szybko eskaluje? Sąd nie dopatrzył się narkomanii, a już sugestie, żeby rodzica potraktować, jak wujka narkomana, intruza, porywacza, terrorystę. Z dużym prawdopodobieństwem podobne myśli głębią się w głowie drugiej strony.

Jestem zdegustowany tą wypowiedzią. Sam miałem przerażające myśli i solidne podstawy do nich, nadal drżę o los swoich dzieci, ale nie myślę o drugim rodzicu, jak o wujku/cioci. To są bardzo poważne sprawy i z należytą powagą warto je rozpatrywać. Ze swoimi obawami i związanymi z tym silnymi emocjami staram się mierzyć, przepracowywać je. Idzie niełatwo. Często mnie przytłaczają i przygnębiają. To są moje emocje i uczucia. One są we mnie. Tylko ja się z nimi mierzę i tylko ja mogę nad nimi pracować. Do tego też zachęcam.

Nie jest łatwo o rzetelną ocenę sytuacji, rozsądek i wyważone, racjonalne działania w takich emocjach, lęku, obawach. Widać, że dotyczy to autorki. Rzekoma narkomania nabrała większej rangi nagle po rozprawie. To świadczy o rozchwianiu emocjonalnym. Być może większe emocje i lęki nie są powiązane z rzekomą narkomanią. Może czas zbadać wątek narkomanii zamiast rozmyślać o sankcjach na wstępie.

Jednocześnie zwracam uwagę na użycie przez JolantaElżbieta wyrazu "mąż" w odniesieniu do "ojca" (a później jeszcze sprowadzanie go do roli tylko wujka). Sądzę, że bardziej pasowałoby użycie "ojca" lub "rodzica", bo o relację z jego dzieckiem chodzi najbardziej, czyli: "może trzeba potraktować ojca jak każdego narkomana...". Czy to jest w porządku? Czy nie wygląda to sugestię mszczenia się na mężu poprzez odbieranie mu ojcostwa? Nie wspominając już o tym, że nie każdego narkomana traktuje się tak samo.

tata999
Posty: 963
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: tata999 » 10 sty 2020, 12:21

white chocolate pisze:
10 sty 2020, 11:22

U mojego męża na telefonie stuka się w ekran zgiętym palcem wskazującym dwa razy i robi się screen z ekranu.
Interesujące. Czy Twój mąż wie, jak robi się zrzut ekranu na Twoim telefonie?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości