Co zrobic z zakochanym mezem?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Co zrobic z zakochanym mezem?

Post autor: Jonasz » 14 lis 2019, 9:24

Dream pisze:
14 lis 2019, 6:48
Mielismy z mezem rozmowe, podczas ktorej mnie powiadomil, ze on zamierza podazac za swoim szczesciem z kochanka, ale pomoze mi w zalatwieniu moich spraw, abym nie musiala wyjezdzac z kraju
A i jeszcze jedno mi się nasunęło.
Mąż ma pomysł, byś została na obczyźnie z dziećmi i sobie jakoś poradziła czy kraj ma Ci w tym pomóc.
Ot chociażby alimenty i inne sprawy :shock:
Chyba że źle zrozumiałem to proszę popraw.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Dream
Posty: 49
Rejestracja: 27 paź 2019, 9:29
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic z zakochanym mezem?

Post autor: Dream » 14 lis 2019, 11:18

A i jeszcze jedno mi się nasunęło.
Mąż ma pomysł, byś została na obczyźnie z dziećmi i sobie jakoś poradziła czy kraj ma Ci w tym pomóc.
Ot chociażby alimenty i inne sprawy :shock:
Chyba że źle zrozumiałem to proszę popraw.
Jonasz, tutaj akurat maz robi mi przysluge, bo ja chce zostac tutaj, gdzie jestesmy. Mam dobrze platna prace, przyjaciol, pomoc, wszystko blisko: praca, szkola, klinika, sklep. Jesli wrocilabym do Polski to wszystko byloby na moich barkach, a z dwojka dzieci byloby ciezko. Szczegolnie, ze jedno dziecko w wieku szkolnym ledwie czyta po polsku.

Odnosnie alimentow, to tez jest ciekawa sprawa, bo moj maz w amoku mysli, ze pojedzie z ta kochanka do jej kraju i tam znajdzie prace bez znajomosci jezyka. To jest LOL nad LOLe, beda pewnie zyli z moich i meza inwestycji, bo kochanka tez nie ma kwalifikacji zawodowych do pracy w swoim zawodzie w jej wlasnym kraju. Ale przynajmniej, jesli uda mi sie utrzymac moja obecna prace to nie bedzie problemu z tym, zebym utrzymala siebie i dzieci sama (kosztem oszczednosci oczywiscie).
Ostatnio zmieniony 14 lis 2019, 11:24 przez Jonasz, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie

Dream
Posty: 49
Rejestracja: 27 paź 2019, 9:29
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic z zakochanym mezem?

Post autor: Dream » 14 lis 2019, 11:28

Kwiatkowa pisze:
14 lis 2019, 8:54
ten amok był tak silny że nie panował nad sobą, stał się zupełnie innym człowiekiem.. a te emocje i uczucia do niej... tez mi opowiadał jak cierpi „bo tak tęsknił do niej”, niestety tak to działa w psychologii, ze jeśli narkomanowi odciąć dostęp do narkotyku to pragnie go jeszcze bardziej, tak samo jeśli ktoś coś nam odbiera to gonimy za tym i sięgamy po to mimowolnie.. tak samo jest w amoku
Kwiatkowa, czy myslisz, ze pokazanie mu, ze mnie tez traci tutaj moze cos dac? Ze wzgledu na te problemy logistyczne, na te nasze rozne kraje, nie wiadomo, czy bedzie mogl do mnie wrocic, nawet jesli by zmienil zdanie po zaznaniu prawdziwego zycia z kochanka...
Kwiatkowa pisze:
14 lis 2019, 8:54
Kochana nic nie powstrzymasz, ten romans sam musi się wypalić
Ale czy on do mnie wroci? Bo ja go jednak wciaz chce...
Kwiatkowa pisze:
14 lis 2019, 8:54
Niestety trudno przewidzieć co będzie dalej, co zrobi kowalska, jakie decyzje podejmie mąż
Moze jeszcze sama kochanka pusci go w trabe jak ja proza zycia dopadnie w jej wlasnym kraju... Nie wiem, czy mozna na to liczyc... :/

Wiecie co, zabawne jest, ze z tych moich postow jednak wynika, ze ja faktycznie jestem kontroling, jak mowi moj maz! Trudno mi zaakceptowac, ze nie mam na to wplywu! :lol:

Dream
Posty: 49
Rejestracja: 27 paź 2019, 9:29
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic z zakochanym mezem?

Post autor: Dream » 14 lis 2019, 11:32

Kwiatkowa pisze:
14 lis 2019, 8:54
Po zamieszkaniu z kowalską, okazało się jednak że proza życia już nie jest taka ciekawa jak „gorący zakazany romans”... trzeba było pogodzić życie na wolności z kowalską z życiem rodzinnym, dzieckiem, kredytami itd
Kwiatkowa, a do Ciebie ten maz marnotrawny wrocil? Po jakim czasie? Jak Ty go przyjelas z powrotem?

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Co zrobic z zakochanym mezem?

Post autor: Jonasz » 14 lis 2019, 11:49

Dziękuję Dream. ;)
Dream pisze:
14 lis 2019, 11:18
Odnosnie alimentow, to tez jest ciekawa sprawa, bo mój mąż w amoku myśli, ze pojedzie z ta kochanka do jej kraju i tam znajdzie prace bez znajomości języka. To jest LOL nad LOLe, beda pewnie żyli z moich i męża inwestycji, bo kochanka tez nie ma kwalifikacji zawodowych do pracy w swoim zawodzie w jej własnym kraju.
Rzeczywiście ciekawa sprawa, przyznaję. :shock:
Przepraszam że tak dociekam .
Próbuję zrozumieć Twojego męża co go tak "zaćmiło" i z tego połączenia
Dream pisze:
14 lis 2019, 6:48
Teraz duzo sie dowiaduje o tej kochance od krewnych i znajomych krolika i okazuje sie, ze ona bardzo emanuje swoja seksualnoscia, a dodatkowo gra biedna kobietke, ktora trzeba sie opiekowac. W tym polaczeniu moj maz oczywiscie leci jak cma do ognia.
wychylam się raczej ku temu drugiemu czynnikowi, skoro jest gotowy zapłacić aż taką cenę.
Jak wspomniałaś jak jeden z wielu.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Dream
Posty: 49
Rejestracja: 27 paź 2019, 9:29
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic z zakochanym mezem?

Post autor: Dream » 14 lis 2019, 11:59

Jonasz pisze:
14 lis 2019, 11:49
Dziękuję Dream. ;)
Dream pisze:
14 lis 2019, 11:18
Odnosnie alimentow, to tez jest ciekawa sprawa, bo mój mąż w amoku myśli, ze pojedzie z ta kochanka do jej kraju i tam znajdzie prace bez znajomości języka. To jest LOL nad LOLe, beda pewnie żyli z moich i męża inwestycji, bo kochanka tez nie ma kwalifikacji zawodowych do pracy w swoim zawodzie w jej własnym kraju.
Rzeczywiście ciekawa sprawa, przyznaję. :shock:
Przepraszam że tak dociekam .
Próbuję zrozumieć Twojego męża co go tak "zaćmiło" i z tego połączenia
Przede wszystkim zacmila go seksualnosc. Ta kochanka jest bardzo kokieteryjna i uwodzicielska. Mezczyzna bardzo sie podoba, slyszalam to juz od niejednego. Mysli, ze Pana Boga za nogi zlapal, taka dziewczyna sie nim (jak rowniez wieloma innymi) zainteresowala, to podbudowuje poczucie wlasnej wartosci.

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Co zrobic z zakochanym mezem?

Post autor: Jonasz » 14 lis 2019, 12:10

Dream pisze:
14 lis 2019, 11:59
Przede wszystkim zacmila go seksualnosc. Ta kochanka jest bardzo kokieteryjna i uwodzicielska. Mezczyzna bardzo sie podoba, slyszalam to juz od niejednego. Mysli, ze Pana Boga za nogi zlapal, taka dziewczyna sie nim (jak rowniez wieloma innymi) zainteresowala, to podbudowuje poczucie wlasnej wartosci.
A czy ci niejedni też dali się nabrać ? ;)
Nie zastanawiało Cię dlaczego akurat oni nie ?
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Dream
Posty: 49
Rejestracja: 27 paź 2019, 9:29
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic z zakochanym mezem?

Post autor: Dream » 14 lis 2019, 12:41

Jonasz pisze:
14 lis 2019, 12:10
Dream pisze:
14 lis 2019, 11:59
Przede wszystkim zacmila go seksualnosc. Ta kochanka jest bardzo kokieteryjna i uwodzicielska. Mezczyzna bardzo sie podoba, slyszalam to juz od niejednego. Mysli, ze Pana Boga za nogi zlapal, taka dziewczyna sie nim (jak rowniez wieloma innymi) zainteresowala, to podbudowuje poczucie wlasnej wartosci.
A czy ci niejedni też dali się nabrać ? ;)
Nie zastanawiało Cię dlaczego akurat oni nie ?
Jonasz, ci, ktorzy sie dali, pewnie sie nie przyznaja... ;) A tak serio, to owszem, przemyslalam to, i jest jeden glowny powod: moj maz nie byl szczesliwy. Obecnie twierdzi, ze nie byl szczesliwy w naszym malzenstwie. Ale prawda jest taka, ze nie byl szczesliwy w pracy, nie byl szczeliwy w miejscu, w ktorym jestesmy, czul sie ograniczony miejscem i mna tez (bo jestem kontroling i mam duza potrzebe spedzania czasu z nim), ja przerzucilam duza czesc ciepla, ktore kiedys bylo przeznaczone dla niego na dzieci odkad pojawilo sie #2. Cale czas dostosowywal sie do mnie i juz nie chce wiecej. A dodatkowo, nie wiedziec czemu (moze oprocz tego ze jest DDA) on ma niskie poczucie wlasnej wartosci, ktore ona mu podbudowuje. Kochanka nic od niego nie chce, za to daje mu swoje boskie cialo i pelna akceptacje (to nic, ze go za bardzo nie zna i jego zdrowie jej za bardzo nie obchodzi skoro jest kochanka od kilku miesiecy, a nie zona, ktora chce, zeby ten maz wystarczyl jej na lata). Ze mna i rodzina stale jest cos do zrobienia, chce, zeby ograniczal alkohol i vapy, chce zeby zyl bardziej ekologicznie... Seks nudny, bo stale dzieci za drzwiami, zona cialo ma nie tak atrakcyjne jak kochanka... A dodatkowo, byc moze on po prostu jest slabym mezczyzna?

Lawendowa
Posty: 3276
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic z zakochanym mezem?

Post autor: Lawendowa » 14 lis 2019, 13:39

Dream, czy słuchałaś może konferencji ks. Dziewieckiego z zeszłorocznych rekolekcji? Jeśli nie, to naprawdę bardzo warto.
Po przeczytaniu tego co poniżej zacytowałam, przytoczę za ks. Dziewieckim przestrogę, by " nie mylić miłości z naiwnością"
Dream pisze:
14 lis 2019, 11:18
Odnosnie alimentow, to tez jest ciekawa sprawa, bo moj maz w amoku mysli, ze pojedzie z ta kochanka do jej kraju i tam znajdzie prace bez znajomosci jezyka. To jest LOL nad LOLe, beda pewnie zyli z moich i meza inwestycji, bo kochanka tez nie ma kwalifikacji zawodowych do pracy w swoim zawodzie w jej wlasnym kraju.
Zapytam wprost - jaka masz pewność, że Wasze oszczędności nie znikną na potrzeby kochanki?
Z czego wtedy dzieci utrzymasz?
Ale przynajmniej, jesli uda mi sie utrzymac moja obecna prace to nie bedzie problemu z tym, zebym utrzymala siebie i dzieci sama (kosztem oszczednosci oczywiscie).
Nie bardzo rozumiem, dlaczego chcesz zwolnić męża z odpowiedzialności za dzieci i żyć z oszczędności? Uważam, że warto dla dobra męża i Waszej rodziny, pozwolić mu odczuć konsekwencje jego decyzji.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

s zona
Posty: 2388
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic z zakochanym mezem?

Post autor: s zona » 14 lis 2019, 15:01

Lawendowa pisze:
14 lis 2019, 13:39
Dream, czy słuchałaś może konferencji ks. Dziewieckiego z zeszłorocznych rekolekcji? Jeśli nie, to naprawdę bardzo warto.
Po przeczytaniu tego co poniżej zacytowałam, przytoczę za ks. Dziewieckim przestrogę, by " nie mylić miłości z naiwnością"
Dream pisze:
14 lis 2019, 11:18
Odnosnie alimentow, to tez jest ciekawa sprawa, bo moj maz w amoku mysli, ze pojedzie z ta kochanka do jej kraju i tam znajdzie prace bez znajomosci jezyka. To jest LOL nad LOLe, beda pewnie zyli z moich i meza inwestycji, bo kochanka tez nie ma kwalifikacji zawodowych do pracy w swoim zawodzie w jej wlasnym kraju.
Zapytam wprost - jaka masz pewność, że Wasze oszczędności nie znikną na potrzeby kochanki?
Z czego wtedy dzieci utrzymasz?
Ale przynajmniej, jesli uda mi sie utrzymac moja obecna prace to nie bedzie problemu z tym, zebym utrzymala siebie i dzieci sama (kosztem oszczednosci oczywiscie).
Nie bardzo rozumiem, dlaczego chcesz zwolnić męża z odpowiedzialności za dzieci i żyć z oszczędności? Uważam, że warto dla dobra męża i Waszej rodziny, pozwolić mu odczuć konsekwencje jego decyzji.
Dream, czy ja dobrze rozumiem :o
Chcesz oddac meza kochance i dolozyc w prezencie Wasze oszczednosci :shock:

A co bedzie , jesli dzieci wybiora jakies ekstra szkoly z czesnym np kilkunastu tys € .. x2 Bedziesz miala w sobie zgode na to, zeby im powiedziec, ze nie mozecie/nie stac nas,bo Tatus wszystko przepuscil ...
Tez swego czasu bylam naiwna, dopiero alimenty ostudzily meza, zregnowalam ze sciagania ,bo maz "zechcial znow byc mezem i ojcem "..

PS sadzisz, ze urok kowalskiej przetrwa... mimo srodkow finansowych ...

Kwiatkowa
Posty: 96
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic z zakochanym mezem?

Post autor: Kwiatkowa » 14 lis 2019, 15:10

Dream,

Moja historia trwa już jakieś 2 lata, połapalam się pewnego dnia.. że coś tu za dużo u mojego męża imprez, wyjazdów, ciagle nieobecny, albo na telefonie albo kompie itp i zrobiłam mu awanturę o co chodzi.. wyprowadził się, chciał przemyśleć nasze małżeństwo
Potem się przyznał, i się zaczęło.. wrócił na chwilę zaczęła się wspólna praca nad związkiem, wiele wtedy zrozumiałam, przeszłam te wszystkie etapy „odwieszania”, pracy nad sobą, związkiem, powrót do relacji z Bogiem, spotkania z księdzem w poradni rodzinnej, spowiedź itp
Nie dostrzegłam w tym czasie, albo nie chciałam albo tez wypierałam, że amok mojego męża jeszcze się nie skończył
Ale podświadomie coś czułam że to nie jest powrót, że coś tu nie gra znowu mój mąż ucieka i szuka usprawiedliwienia dla odejścia do kowalskiej
A ja co? próbowałam go pocieszać, być najlepszą żoną na świecie, starałam się mu pomóc zapomnieć ...
Moja naiwność sięgnęła zenitu, wstydzę się tego potwornie, ale to droga.. tu się nie idzie na skróty jak chce się ratować rodzinę
Teraz to rozumiem to jest ratowanie... ale siebie

Wracając do wątku.. po jakimś czasie odszedł znowu do kowalskiej, tym razem jak się wydawało na dobre. Ziściło się to, że jak ktoś chce odejść to i tak to zrobi.
Zadziwiające było to jak starał się albo tworzyć relacje kumpelską ze mną albo popadal w totalną agresję
Po pewnym czasie zaczął się pojawiać w naszym wspólnym domu, a to zabierał dziecko, a to zjadł z nami obiad, a to oglądaliśmy mecz

Czułam, że się miota między naszą rodziną a kowalską
Miałam takie wrażenie że nie kończy związku ze mną że trzyma mnie na uboczu, na wszelki wypadek
Nagle zrezygnował z pozwu o rozwód

Ja wtedy cały czas miałam nadzieje że wróci, to była chora nadzieja na przekór wszystkim (opiniom rodziny i przyjaciół) wierzyłam, że wróci

Pewnego dnia byłam już chora z tego wszystkiego, tej szarpaniny i uczuć jak na huśtawce, byłam wyczerpana psychicznie i fizycznie (zaczęłam ważyć tyle co w podstawówce)
Miałam wrażenie ze ta nadzieja mnie zabija i czas ratować siebie
Postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę, wyprowadzam się do innego miasta, stwierdziłam że sprzedaje mieszkanie, miałam już umówiona rozmowę o prace, szkole dla dziecka itp
Ratuje siebie bo życie z nim mnie zabija

Przekazałam ta informacje (o wyprowadzkę) mężowi i dałam mu dwa tygodnie na decyzje albo ratujemy to wszystko albo koniec
Oznajmilam mu, ze nie może mnie trzymać (na wszelki wypadek) kiedy mu nie wyjdzie z kowalską

Po tym czasie poinformował mnie ze wraca

Przywiózł swoje rzeczy

Wieczorem uprzejmie mnie poinformował ze wrócił ale jedynie do dziecka
A ja co?....
Nic kompletnie nic, (nie wiem co mi się stało) postanowiłam się tym nie przejmować
W tym czasie działałam, jak? skupiłam się totalnie na sobie (ćwiczenia, ciuchy, wyjścia ze znajomymi, kursy itp), ale przyrzekłam tez sobie że nie zrobię mu ani jednego wyrzutu z tego powodu co zrobił z naszym życiem, zamknę ten rozdział i zaczniemy od nowa
Po miesiącu od „powrotu” usłyszałam że kochał i kocha tylko mnie..
teraz jesteśmy nadal razem od roku, dużo się zmieniło wiele sobie wyjaśniliśmy, przegadaliśmy
Ale ja nie mogę zapomnieć.. staram się żyć z tym.. ale jak jest? Jest czasami strasznie ciężko
Dlatego trafiłam tutaj, szukam raczej odpowiedzi na pytanie jak dalej z tym żyć
Forum działa tez na mnie trochę jak terapia
Myślę często o własnym wątku.. ale jeszcze nie jestem gotowa
A raczej nie czuje się tak odważna, może się obawiam Waszych opinii
A może potrzebuje czasu

Kochana Dream, moje działania to mój subiektywny świat, nie wiem czy takie posunięcia zadziałają na kogokolwiek poza moim mężem..
Jednak mogę tylko podzielić się moimi doświadczeniami, jeśli jakoś Ci to pomoże to się ucieszę
Z perspektywy czasu nie przypisuje sobie żadnych zasług co do tego powrotu, ale raczej myślę że mój mąż był poprostu na to już gotowy.. a może przyczyniła się do tego postawa kowalskiej..
Niestety nie dawała mi żyć (domofony, smsy o rożnej ciekawej i niemiłej treści, naloty na chatę) generalnie nic wartościowego, wręcz odwrotnie.. na szczęście nie tknęłam jej w żaden sposób.. nie odpisałam, nie dodzwoniłam..

Dzielnie trwam przy swoim
Ile wytrzymam kto to wie...

Kwiatkowa
Posty: 96
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic z zakochanym mezem?

Post autor: Kwiatkowa » 14 lis 2019, 15:20

Jeszcze jedno mi się nasuwa odnośnie tych wszystkich kowalskich..
Nie wiem jak u Was ;) ale sory nie spotkałam się żeby to była zawsze jakaś EXTRA (przepraszam za Caps Lock) :lol: Laska
Mam wrażenie że te osoby pomimo różnych zalet, nie dorastają do pięt wiernym żonom/mężom
To ich szukanie uczuć u żonatych, za wszelką cenę.. ta desperacja, aby się komuś podobać aby zaciągnąć do łóżka
Takie chyba zezwierzęcenie nieco
Co więcej w większości to dużo brzydsze okazy

Sorki za „niechrześcijańską” postawę ale tak mnie natchnął post Dream o sexualności kowalskiej i uwielbienia innych facetów co do niej

Wydaje mi się że to raczej ta inność kusi niewiernych, ta wolność sprzed ślubu...

atram
Posty: 30
Rejestracja: 30 wrz 2019, 14:21
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic z zakochanym mezem?

Post autor: atram » 15 lis 2019, 0:09

Dream, Kwiatkowa.

Aż mi się trzęsą ręce. Mam wrażenie, że obie piszecie o moim małżeństwie! I moim mężu. Jaki to banał!
Mój mąż, po prawie 1,5 roku widzi wady swoje kowalskiej, nawet próbuje mi się wyżalać na nią, gdybym to ja wiedziała jakie ona mu numery wycinała. No, nie jestem aż tak ciekawa ;)
A określenie "amok" trafia w sedno! Ta wykrzywiona gniewem twarz, gdy proszę żeby z nią zerwał, albo tylko "ośmielę się" do niej nawiązać. Nic nie jest ważne, a on jest taki biedny, uwikłany, prawdziwe fatum. Jak nie ona, to będzie inna, tak broni się przed zerwaniem. Napawa się swoją wyjątkową sytuacją. A ja widzę pana pod 50kę, który chce poczuć się jak 20latek. Wielu takich ;)

Wg. niego, w poniedziałek wyrzuciłam go z domu. A ja dałam mu ultimatum, albo ona, albo ja. Zamieszkał u rodziców. Codziennie przyjeżdża do domu zobaczyć się z dziećmi. Teraz, z jest 00.04 czekam, bo ma przyjechać, porozmawiać. Rozmowa będzie jałowa, bo jest właśnie w amoku. Nic nie jest ważne i liczy się tylko jego uczucie do niej.

Te uczucia nie są stałe. Raczej okresowe. Podejrzewam go jakiś cykl hormonalny, podobny do kobiecego ;) co 2-3 tyg. jego uczucie wybucha na nowo. Potem jest skrucha, postanowienie poprawy i bardzo fajne 2-3 tyg rodzinnej sielanki. I zaczynamy od nowa.

Mówił mi, że całymi dniami za nią tęskni, a jak już ją widzi, to nie ma z nią o czym rozmawiać. I zastanawia się co go do niej tak gnało. Nie jest jakoś wyjątkowo atrakcyjna, ale jest zupełnie inna ode mnie. I jeśli chodzi o wygląd i o temperament, poglądy polityczne, moralne itd.

Nastawiam się, że przez jakiś czas będę sama. Szkoda mi dzieci, ale wyprowadzkę ojca przyjęły dość spokojnie, tym bardziej, że jest u nas codziennie.

Kwiatkowa
Posty: 96
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Co zrobic z zakochanym mezem?

Post autor: Kwiatkowa » 15 lis 2019, 8:33

Atram,
Faceci głupieją totalnie w tym amoku, niestety trzeba się nastawić na tą dziecinadę.
Moja teściowa nazwała to jeszcze inaczej.. kryzysem wieku średniego
To poprostu totalna frustracja swoim życiem, zawodowo ustawieni, rodzinnie też, emocje opadły... nie ma adrenaliny.. to czym by tu się dowartościować :!:
No wlasnie kowalską... młodsza, „piękna” i do tego chętna :roll:

Ten człowiek staje się wówczas kimś zupełnie innym..
Kiedyś znajoma mi doradziła (po podobnych przejściach) jak to przetrwać, mówiła że podczas największego kryzysu: Myślała tylko o tym chłopaku (mężu) w którym się zakochała. Nie wspominała w rozmowach z mężem o kowalskiej, bo pomyślała że wtedy ona triumfuje. Co więcej w książce „Kocha, lubi, zdradza” autorka pisze, że w takich chwilach dobrze jest oddzielać czyn od sprawcy.

I coś w tym jest...

Z kolei tłumaczenia mężów jak to im źle bo tęsknią za kowalska to też próba wytłumaczenia się przed nami, że to jakby nie ich wina bo się zakochali, że uczuć nie da się kontrolować. Eh..
Niestety dopada to coraz młodszych facetów.
Moja babcia mi mówiła, że kiedyś było inaczej bo dziadek walczył na wojnie, a ojciec miał obowiązek odsłużyć swoje w wojsku więc testosteron miał ujście gdzie indziej..

A teraz taki znak czasów... konsumpcjonizmu

Po co mi „stara” żona skoro dzisiaj mogę mieć tą cz tamtą.. nie chce mi się tego naprawiać bo to zajmuje więcej czasu, energii a jeszcze musiałbym z czegoś zrezygnować żeby pójść na kompromis...
Mogę mieć przecież wszystko, tylko niestety ale to towar z krótkim terminem przydatności ;)

Pozdrawiam

jacek-sychar
Posty: 6473
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Co zrobic z zakochanym mezem?

Post autor: jacek-sychar » 15 lis 2019, 8:50

Kwiatkowa pisze:
15 lis 2019, 8:33
Faceci głupieją totalnie w tym amoku, niestety trzeba się nastawić na tą dziecinadę.
A kobiety nie? :shock: :o :shock:
No własnie! :lol:

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości