Znowu kryzys po 5 latch

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Alinek74
Posty: 50
Rejestracja: 25 paź 2019, 10:39
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Alinek74 » 06 mar 2020, 17:09

sżono, bądź namolna bo ja potrzebuję jak tlenu waszego wsparcia. Dziękuję Wam Wszystkim. Dzięki Wam nie czuję się osamotniona i wiem że sama nie jestem. Wasze uwagi są badzo cenne i dają mi poczucie że idę dobrą drogą, drogą do wolności z mężem lub bez niego..Widocznie tak ma być. Ja zrobiłam wszystko aby ratować wiec skoro nie udało się to tak ma być. Jestem w jakimś sensie pogodzona. Finanse mogą mnie przerosnąć bo wzięłam adwokatkę z najwyższej półki bo wiem ze i on kierowany Kowalską nie będzie bierny a ona obiecała ze puści mnie w skarpetkach jak byłego ex. Zapozyczę się na lata. Trudno.

Wiedźmin
Posty: 1561
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Wiedźmin » 06 mar 2020, 18:52

Kwiatkowa pisze:
06 mar 2020, 12:10
Dziewczyny... jak czytam Was to zachodzę w głowę jak można się tak zmienić (w przypadku mężów) tak diametralnie.. co to za uczucia do Kowalskich, które tworzą z ludzi poprostu potworów [...]
Kwiatkowa - zmieniają się raptownie i gwałtownie nie tylko mężowie ale i żony.
Żony zapominają, że mają dzieci, co to szacunek do innych i siebie, co to cnotliwość.

Nie koncentrował bym się na takich negatywnych określeniach typu "potwór".
Trudniej wybaczyć "potworowi" ... a wybaczenie potrzebne głównie jest zdradzonej/zdradzonemu.
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

tata999
Posty: 963
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: tata999 » 06 mar 2020, 20:31

Wiedźmin pisze:
06 mar 2020, 18:52
Kwiatkowa pisze:
06 mar 2020, 12:10
Dziewczyny... jak czytam Was to zachodzę w głowę jak można się tak zmienić (w przypadku mężów) tak diametralnie.. co to za uczucia do Kowalskich, które tworzą z ludzi poprostu potworów [...]
Kwiatkowa - zmieniają się raptownie i gwałtownie nie tylko mężowie ale i żony.
Żony zapominają, że mają dzieci, co to szacunek do innych i siebie, co to cnotliwość.

Nie koncentrował bym się na takich negatywnych określeniach typu "potwór".
Trudniej wybaczyć "potworowi" ... a wybaczenie potrzebne głównie jest zdradzonej/zdradzonemu.
A może to nasze postrzeganie się diametralnie zmienia. Może zaczynamy dostrzegać coś czego wcześniej nie widzieliśmy, może z innej perspektywy.

Ukasz
Posty: 2540
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Ukasz » 06 mar 2020, 21:41

Kłapouszek pisze:
06 mar 2020, 10:02
Wczoraj miał urodziny i nie złożyłam mu życzeń.
Dlaczego? To Twój mąż.
Alinek74 pisze:
06 mar 2020, 8:03
poinformowałam SMS męża ze odbieram corke bo zle sie czuje i zeby mi oddał ładowarkę. Cisza. Po 5 min odpisał: Jaką ładowarkę?
A może rzeczywiście jej nie zabrał, tylko gdzieś się zawieruszyła?
Brak odpowiedzi na SMSa przez 5 minut to dla Ciebie "cisza", czyli, jak rozumiem, brak odpowiedzi, coś bulwersującego. Widzę w tym bardzo silne emocje z Twojej strony, które wykrzywiają Ci obraz rzeczywistości. To zrozumiałe, że one są, ale miej świadomość, że w swoim zranieniu widzisz świat i przede wszystkim męża w bardzo krzywym zwierciadle. I przede wszystkim nie podejmuj w tym stanie decyzji, szczególnie tych ważnych:
Alinek74 pisze:
06 mar 2020, 12:23
Myśle ze jestem gotowa na rozwód.
A dlaczego rozwód, a nie separacja? Zamierzasz sama wystąpić o rozwód?
Chcesz - mówiąc brutalnie - iść w ślady męża i "ułożyć sobie życie" z kimś innym?

Z Twojego wpisu wygląda tak, że rezygnujesz ze swojego małżeństwa. Krzywda, która Cię spotkała ze strony męża, jest wielka. Prawdziwa. Jednak Twoja odpowiedź na nią to tylko Twoja odpowiedzialność. Za swoją miłość do męża odpowiadasz tylko Ty. To oczywiste, że ona będzie się wyrażać inaczej w sytuacji zdrady niż zgodnego pożycia, ale jeśli jej się zaprzesz, to już będziecie niszczyć Wasz sakrament wspólnie. I nie da się tego usprawiedliwić uczynkami męża.

MaryM
Posty: 188
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: MaryM » 06 mar 2020, 21:52

Alinek nie oglądaj się za siebie. Nie możemy cofnąć czasu. Starałaś się i walczyłaś o rodzinę. Teraz pozwól sobie na smutek i zabezpiecz siebie. Twój mąż zaprosił Was do tej sytuacji, jest recydywistą i odmówił uczestnictwa w naprawie. Nie ma dla Ciebie szacunku jako do matki swojego dziecka. To powoduje, że związek nie mógł trwać w niezmienionej postaci. Rób swoje, nie rozpamiętuj. Wezwałaś policję to wezwałaś. Jeśli dla męża obecnie ważniejszy jest PR sąsiedzki niiż krzywdzenie Ciebie, to obecnie dystans dobrze Wam zrobi. W Twoim domu działo się coraz gorzej mimo Twojej miłości i błagań. Do czego doszłoby za jakiś czas? Doświadcz spokoju, który wkrótce docenisz. Doświadcz spokojnych nocy, gdy nie czekasz oszalała z rozpaczy na powrót od Kowalskiej. Oddychaj. Załatw prawne tematy. Z Bogiem będzie Ci po drodze. Słuchaj pięknej muzyki. Uspokój się i oddaj Jezusowi. Niech On działa. W emocjach ludzie są nieprzewidywalni. Tak jak Twój mąż. Pamietam jak mój mąż zachowywał się skandalicznie wobec mnie i przemknęło mi przez myśl, że chciałabym aby... umarł. Nie czuję tak, nie myślę ale przemknęło w w skrajnym wyczerpaniu emocjonalnym. Wciąż nie rozumiem, jak mogłam tak pomyśleć, tak prze moment znienawidzić....ostre emocje mijają , gdy ich nie podsycamy. Daj mężowi czas. Przed Wami długa droga - najpierw musicie w ogóle zacząć rozmawiać jak partnerzy, rodzice. Potem może przyjdzie czas na uświadamianie sobie miłości. Proces długi ale nie niemożliwy. Zbieraj siły zamiast je tracić. Będą Ci potrzebne za miesiąc, za rok. Jeśli się z nich „wypstrykasz” teraz, nie zareagujesz odpowiednio gdy ewentualnie mąż zacznie zakopywać wojenny topór.

Alinek74
Posty: 50
Rejestracja: 25 paź 2019, 10:39
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Alinek74 » 07 mar 2020, 18:16

Dzień za dniem coraz gorzej... Czuję się jak Hiob, który doświadczał coraz większych cierpień. Wczoraj maż wezwał policję bo rzekomo ka go uderzyłam w twarz, dodam iż był pijany....Policja przyjechała i pogadali i pojechali bez spisania notatki służbowej.... Najwazniejsze iż maż był zadowolony bo miałam zobaczyć jak to jest☹️Zasugerowali iż wartobyloby aby ktoś z nas się wyprowadził...Ostentacyjnie zdjął obrączkę ku radości Kowalskiej. Kręci nim jak chce

marylka
Posty: 1073
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: marylka » 07 mar 2020, 18:57

Alinek74 pisze:
07 mar 2020, 18:16
Dzień za dniem coraz gorzej... Czuję się jak Hiob, który doświadczał coraz większych cierpień. Wczoraj maż wezwał policję bo rzekomo ka go uderzyłam w twarz, dodam iż był pijany....Policja przyjechała i pogadali i pojechali bez spisania notatki służbowej.... Najwazniejsze iż maż był zadowolony bo miałam zobaczyć jak to jest☹️Zasugerowali iż wartobyloby aby ktoś z nas się wyprowadził...Ostentacyjnie zdjął obrączkę ku radości Kowalskiej. Kręci nim jak chce
Mąż to nie baczek ktorym można krecic.
Prawda jest taka, że to on kreci jak chce - nie kowalska
Czy poprosilaś policjantow żeby spisali notatke, że mąż byl pijany i bezpodstawnie wezwal policje?
Co do obrączki...skad wiesz, że zdjal ja ku radosci kowalskiej?

Wiesz......ja widze że Twoj maż jest jaki jest..nie mnie go oceniac
Natomiast nie moge sobie wyobrazic, że Ty chcesz byc z takim meżem jakim teraz jest...
Ewidentnie Cie nie szanuje
Sugeruje wyprowadzkę???
Jak Ty reagujesz na te wiesci?
Tzn wezwanie policji, sciaganie obraczki, oklamywanie /o pobicie/.
Placzesz? Uciekasz? Tłumaczysz? Rozmawiasz?
Na moje oko on ma jakis ubaw z takich zachowan jakich sie dopuszcza
Dlatego pytam

Pozdrawiam

Kwiatkowa
Posty: 93
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Kwiatkowa » 07 mar 2020, 19:54

Wiesz co Alinek,
Twój mąż prowadzi jakąś grę i zaczyna się z Tobą prześcigać.. przepraszam ale zachowuje się jak rozkapryszony chłopiec
Chyba musi jeszcze upaść kilka razy...
Zastanawiające jest to że on się nie chce wyprowadzić tylko tak cały czas siedzi i Ci „truje”..
Kochana nie daj się w to wciągnąć.
Trzymaj się ciepło

Alinek74
Posty: 50
Rejestracja: 25 paź 2019, 10:39
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Alinek74 » 08 mar 2020, 0:11

Nagrywa moje rozmowy z córką i wtrąca sie do rozmowy tak ja przekręcając aby córka powiedziała jak jestem niedobra....Jest napastliwy i zaczepny. Godzinę temu stwierdził a właściwie zaproponował zawieszenie broni... Myśle ze znowu gra nagrywając by potem powiedziec ze on wspaniałomyślnie chce sie dogadać tylko ja taka awanturnica doprowadzałm do sprzeczek... Odpowiedziałam mu ze badzo chętnie zbitym ze ja broni nie musze składać bo jej nie mam i nie miałam na co on ja cię proszę... Oświadczył iz wyprowadzi sie wkrótce na co ja bardzo dobrze.

Alinek74
Posty: 50
Rejestracja: 25 paź 2019, 10:39
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Alinek74 » 08 mar 2020, 15:00

Wpędził mnie poczucie winy bo powiedział ze przed wezwaniem policji miał nawet "głupie" myśl (prawdopodobnie chodziło mu tzw powrót swój) a ja wszystko s... Teraz jest innym człowiekiem... Jestem dla niego zerem. Czasu nie cofnę mam coraz gorsze zdanie o sobie i patrząc na córkę która "umiera" w rozpaczy jestem coraz bardziej zła na siebie. Zdeptała iskrę nadzidji moze planu Bożego ze miła wrócić i trach nagle cos takiego.... Gdybym moze nie rozmawiała z mężem Kowalskiej i on tzn maz by się nie wściekł na mnie to do tego wszystkiego by nie doszło.... Powtarzał że męża swojego zeby na policję zgłosić to trzeba być..... Nie mam siły, nie mam juz siły... Dzień kobiet a ja w prezencie ignorancję i oglądanie jak wychodzi do Kowalskiej.... Jak on to mówi ze ja ciagle nie moge się pogodzić...Tak nie mogę bo miałam horror 5 lat temu ale teraz to jest horror xxl. Perspektywa sprzedaży domu i rozwodu i jeszcze mamy nie daj Boze leżącej ( 78 lat sama po smierci brata...). Juz miałam nadzieję iż jestem gotowa..To nieprawda nie jestem i chyba nie będę nigdy. Poczucie że teraz sama, sama wszedzie sama dobija mnie dogłębnie bo ja nienawidzę nic robic sama! Nawet nie lubię oglądać film sama... Wzystko mi się pokićkało tak w życiu że nie mam ochoty juz niczego w nim odkrywać... Bez niego . Kowalska ma wszystko: rodziców, pieniądze, rodzeństwo, dwójkę dzieci i mojego męża ktory zrobi dla niej wszystko. Moj zapał do modlitwy z dnia na dzien gaśnie a Bóg dał mi szanse to co zmarnowałam policją.... Moze gdybym męża nie widział przez okno w pracy jak odbiera z urzędu akt urodzenia córki i akt małżeństwa to bym nie skontaktowała sie z mężem Kowalskiej bo był była spokojna z tym ze pozew nie złożył a tak miałam juz pewność ze nie blefuje, ze idzie w zaparte. Skoro niby chciał wrócić to dlaczego ta podle sie zachowuje i zachoeywał???? Nie mam siły. Niech ktos mnie stąd zabierze.... Nie chce widzieć, słyszeć i czuć. Wiem że to niedojrzałe, wiem ale ja od 2018 mam juz dość wszelkiej maści tragediii ile można. Tak sobie myślę że jak on to niby poczucie winy przezwycięży i pojedzie na zakupy ktore tak kocha, wycieczkę w towarzystwie Kowalskiej to zapomni o troskach a wtedy szanse powrotu bedą znikome. Jak mam sie pogodzić z końcem końców??? 5 lat temu byłam silniejsza i miałam wiecej optymizmu teraz czuje sie przegrana bezpowrotnie.

s zona
Posty: 2932
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: s zona » 08 mar 2020, 20:30

Alinku,
a moze zajrzysz na Skype ...http://sychar.org/skype/.
moze warto podzielic sie swoim bolem ...nabrac sil na jutro i dalsze dni ?
Bozej Odwagi i Pogody Ducha :)

Wiedźmin
Posty: 1561
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Wiedźmin » 08 mar 2020, 21:03

Alinek74 pisze:
08 mar 2020, 15:00

Wpędził mnie poczucie winy [...]

[...] Teraz jest innym człowiekiem... Jestem dla niego zerem.

[...] Gdybym moze nie rozmawiała [...]

[...] ...Tak nie mogę bo miałam horror 5 lat temu ale teraz to jest horror xxl. [...]

[...] ja nienawidzę nic robic sama! Nawet nie lubię oglądać film sama...

[...] Moze gdybym męża nie widziała [...]

[...] Niech ktos mnie stąd zabierze.... Nie chce widzieć, słyszeć i czuć. [...]
Alinek74,

Dlaczego jest gorzej teraz niż wcześniej?
U mnie kolejny kowalski przeszedł DUŻO bardziej "gładko"...

...dlaczego? Bo po pierwsze, prawdziwie szczere zaufanie tak mocno załamane może być (przynajmniej u mnie) tylko raz.
Po drugie - przeczytałem wiele wątków na forum, wiele książek i zająłem się sobą.
Bez procesu odwieszenia nie ma szans na uzdrowienie.

Zrozumiałem też, że sam od siebie nie ucieknę i bardzo wiele problemów i trudnych sytuacji... miałem niejako na własne życzenie.
Nikt Ciebie od Ciebie samej nie zabierze - lubimy dostrzegać problem "na zewnątrz" - tak jest łatwiej... sam tak robiłem i pewnie wciąż czasem robię.

Pochyl się też nad tym "nienawidzę robić nic sama" ...
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

MaryM
Posty: 188
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: MaryM » 08 mar 2020, 21:27

Alinek, biedactwo- przytulam. Jesteś naładowana bólem i rozpaczą. Zbyt mocno, aby zacząć życ w miarę normalnie. Czy jesteś na etapie,w którym powinnaś udać się do lekarza i poprosić o antydepresanty? Sama sobie odpowiedz, może to będzie konieczne? Martwi mnie kawałek o umieraniu emocjonalnym Córci. Teraz musisz (wiem, że tu unikamy tego slowa ale to stan wyższej konieczności)się ogarnąć dla niej bo za pare lat będziesz miała wyrzuty sumienia, że Twoja absolutnie zrozumiała rozpacz położyła się traumą na życiu Twojej Córki. Masz z nią wielką więź- dlaczego masz robić coś sama? Masz wspaniałą kompankę do filmu, spacerów... ja zaczełam z moim młodszym bieganie. Tzn dzieciak biega a ja szybki marsz. Nigdy nie mieliśmy na to czasu. Fajne to, zwłaszcza ze wysiłek fizyczny wydobywa endorfiny i trochę można oszukać zrozpaczony mózg. Znajdź sobie coś, co zawsze chciałaś a nie robiłaś. Wieeeeeem, że nie masz na to siły duchowej ale się zmuś. Zajmiesz się mamą, będziesz miała dla niej czas- spędź go wartościowo. Na Twoim mężu nie kończy się świat. To tylko jedna z ważnych dla Ciebie osób. Nie myśl o tej policji, nie panikuj. Są gorsze rzeczy na świecie. Czy Twój mąż chciał wrócić? Nie wiemy, ale sprytnie wbił Cię w poczucie winy. Daj mu zapomnieć o tym wszystkim, poczekaj na no. mediację. Bądź zdecydowana, nie żałuj już rozmowy z mężem kowalskiej, w sądzie musisz być gotowa na odbijanie piłeczki, może jego zeznanie faktycznie się przyda. Bardzo się boisz tej sytuacji- zapewniam Cię, ze nie ma czego. Masz dużą Córcię i jedną. Masz pracę. Dasz sobie radę. Tez przeszłam przez fazę strachu przed utratą PRZYNALEŻNOŚCI, ze będę biedna, niczyja a mąż tam cały happy z tajemniczą kowalską, i będzie jej z ręki jadł 😂 To niech je z tej ręki, skoro taka jego chęć. Nie przekonam go. Ale jak się rozlezę, rozmamłam to kompletnie będę bez szans. Twój mąż musi najpierw uwierzyć, ze nie jesteś okropna, potem odbudować szacunek. Jak zaczniecie kiedyś normalnie gawędzić np o córce ( jesteście tym mocno związani) to będzie może pierwszy krok. Tu nie ma skrótu. Skoro mąż w amoku to zmiana nie nastąpi z dnia na dzień. Bóg może działać tak spektakularnie tylko czasem chodzi o trwałą zmianę, mozolnie przepracowaną przez człowieka z Bożym prowadzeniem. Trzymaj się Dziewczyno, masz dla kogo się podźwignąć z tej okropnej sytuacji. Jesteś w mojej modlitwie...

kocimiętka
Posty: 53
Rejestracja: 24 mar 2019, 19:37
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: kocimiętka » 08 mar 2020, 23:09

Mój mąż też tak robił. Wpędzał mnie w poczucie winy. Że zaczęłam być twarda, że zaczęłam stawiać granice, że w pewnym momencie się odseparowałam (miałam już dość poniżeń), a potem plułam sobie w brodę. Po co tak zrobiłam, po co? Przecież gdybym tak nie zrobiła to byłaby szansa na uratowanie. A potem zobaczyłam, że tyle czasu nic nie robiłam i...przecież było tylko gorzej. Więc jego oskarżenia i wyrzuty nie trzymały się przyslowiowej kupy. Łatwo napisać nie rozpamiętuj, ale prawda jest taka, że co byś nie zrobiła i tak byłoby dla niego źle. Ten toksyczby typ tak ma.
A i odnośnie do tego co Twój mąż powiedział, że chciał ratować, a skoro wezwalaś policję to już nie ma mowy na ratowanie. Powiem krótko: haha! Gdyby ta chęć ratowania była w nim tak silna to by Ci to jasno powiedział i wyszczególnił jakieś pole do rozmów, dał na to przestrzeń. A on Ci szpile wbija specjalnie, żeby tymbardziej zobaczyć Twoja rozpacz.

s zona
Posty: 2932
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: s zona » 09 mar 2020, 8:09

Alinek 74,
jesli jeszcze nie sluchalas, szczegolnie w 9:35 :)
"Kobieto, podnieś głowę!"
https://www.youtube.com/watch?v=18_R8gR ... ibfxl5lN64
Z modlitwa ...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: s zona i 8 gości