Znowu kryzys po 5 latch

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Kwiatkowa
Posty: 93
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Kwiatkowa » 05 mar 2020, 21:52

Tata chyba przesadziłeś z interpretacją mojego wpisu...
Ani słowem nie wspomniałam o tezie, że jak bije to kocha...
Mimo wszystko uważam, że obojętność jest dużo gorsza od emocji.
I nie, mówię tu o biciu!!!!

Moderacja przepraszam za tą interpunkcję. Ale ktoś tu chyba nie przeczytał mojej wiadomości w całości. Chcemy tu uprawiać „czepialstwo”?

Byłam w podobnej sytuacji, mój zdradzający mąż..(człowiek ostoja spokoju) nagle w amoku również stał się nerwowy, agresywny i nieobliczalny. Terapeuta wyjaśniając mi tą postawę, mówił że to objaw bezsilności i wyrzutów sumienia krzywdziciela. Sytuacja była dla mnie irracjonalna. Jednak słowa te z czasem nabrały jednak trafnego znaczenia.

nałóg
Posty: 1581
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: nałóg » 05 mar 2020, 22:15

Twarda miłość to dbanie też o siebie, to twarde i konsekwentne stawianie granic.To STOP przemocy .Wezwanie policji to wyraz szacunku do siebie i nie pozwalanie na przekraczanie granic.Czy dalej masz wspólne konto z mężem?.Jedna z reguł sukcesu mówi: „irytuj właściwych ludzi „ a to co zrobiłaś z tym „ wywiadem” to zadbanie o dowody i zbieraj je abyś mogła je położyć w sądzie.Dużej wagi dowodem jest interwencja policji.PD

Wiedźmin
Posty: 1561
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Wiedźmin » 05 mar 2020, 22:26

nałóg pisze:
05 mar 2020, 22:15
Twarda miłość to dbanie też o siebie, to twarde i konsekwentne stawianie granic.To STOP przemocy .Wezwanie policji to wyraz szacunku do siebie i nie pozwalanie na przekraczanie granic.Czy dalej masz wspólne konto z mężem?.Jedna z reguł sukcesu mówi: „irytuj właściwych ludzi „ a to co zrobiłaś z tym „ wywiadem” to zadbanie o dowody i zbieraj je abyś mogła je położyć w sądzie.Dużej wagi dowodem jest interwencja policji.PD
O ile zgodzę się, ze warto mieć jakiegoś asa w rękawie... Tak w sprawiedliwość sądów i kladzeniu tam dowodów... nie bardzo wierzę. Prawnicy i sądy generalnie żyją z... i żerują na konflikcie między ludźmi - statystycznie zaogniają ... niż sprzyjają pojednaniu.
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

Alinek74
Posty: 50
Rejestracja: 25 paź 2019, 10:39
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Alinek74 » 06 mar 2020, 8:03

Wczoraj wieczorem jak przyszłam styrana po 13 h zaatakował mnie słownie ze nie interpretuje się chorą córką, którą zostawiłam w domu samą. Po awanturze naszej w domu i interwencji policji, na drugi dzień córka zadzwoniła do mnie (dobrze ze miałam załadowany tel bo zabrał mi w odwecie ładowarkę) że źle sie czuje i mam ja odebrac ze szkoły. Zwolniłam się i pojechałam po nią do szkoły pytając czy mam z nią zostać na co odpowiedziała iż nie potrzeba, ona chce sie położyć i przespać. Położyła się, zasnęła prawie natychmiast.... Zanim jednak zasnęła powiedziałam zeby miała tel przy sobie ja będę dzwonić czy wszystko ok. Wcześniej zanim odebrałam córkę ze szkoły poinformowałam SMS męża ze odbieram corke bo zle sie czuje i zeby mi oddał ładowarkę. Cisza. Po 5 min odpisał: Jaką ładowarkę? Po konsultacji z Kowalska stwierdził ze to bedzie doskonała sposobność aby mnie "udupic" i przyjechał do córki wcześniej niz zawsze z pracy. Wyrzucał mi ze żadna ze mnie matka skoro zostawiłam dziecko a on stanol na wysokości zadania! Żenada. Wypomniał nawet ze miał delegacje i zrezygnował.... Delegacje.... z Kowalska.... Dzisiaj rano zonk pan nie poszedł do pracy???? Pytanie czy jednak wyprowadza się czy jedzie do miasta ościennego do prawnika najlepszego w kraju ktory męża Kowalskiej oskubał do skarpetek. Wczoraj po raz pierwszy powiedziałam mu stanowczo aby nie przerywał mi bo ja teraz mowię. Do tej pory przekrzykiwał i odwracał kota ogonem tym razem powiedziałam mu zeby raz w życiu stanik w prawdzie sam ze sobą... Jest tak nćpany towarzystwem rozwodników i paniami rozwijającymi rodziny ze żadne argumenty nie docierają.... Jak nie ma argumentów to zawsze mówi Ty taka katoliczka wierząca osądzasz ludzi.... Nie ja mam cudzołożnice nazwać porządnymi paniami ktore chcą tylko szczęścia a ze po trupach innych.... To myślenie jego w tej chwili...

nałóg
Posty: 1581
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: nałóg » 06 mar 2020, 8:28

Wiedźmin pisze:
05 mar 2020, 22:26
Tak w sprawiedliwość sądów i kladzeniu tam dowodów... nie bardzo wierzę
Wiedziminie.... kilkanaście lat temu podczas rozmowy z doświadczonym b. prawnikiem na moją naiwną wiarę w sprawiedliwość w sądach on mi powiedział: w sądach nie ma sprawiedliwości w potocznym znaczeniu tego słowa. W sądach jest sprawiedliwość sali sądowej..... czyli oparta na twardych dowodach i ich interpretacji przez adwokatów i składu sędziowskiego.
Natomiast warto zadbać o "twarde " dowody a takimi sa np.pisma, listy, zdjęcia ,protokoły z interwencji policji, opinie biegłych sądowych lekarzy np. obdukcje, nagrania a już mniejsze znaczenie maja np. zeznania świadków bo to słowo przeciw słowu. Jeszcze w dodatku stosowana jest zasada "wątpliwości dowodu" i interpretowania na korzyść oskarżonego .PD

tata999
Posty: 963
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: tata999 » 06 mar 2020, 8:50

nałóg pisze:
06 mar 2020, 8:28
Wiedźmin pisze:
05 mar 2020, 22:26
Tak w sprawiedliwość sądów i kladzeniu tam dowodów... nie bardzo wierzę
Wiedziminie.... kilkanaście lat temu podczas rozmowy z doświadczonym b. prawnikiem na moją naiwną wiarę w sprawiedliwość w sądach on mi powiedział: w sądach nie ma sprawiedliwości w potocznym znaczeniu tego słowa. W sądach jest sprawiedliwość sali sądowej..... czyli oparta na twardych dowodach i ich interpretacji przez adwokatów i składu sędziowskiego.
Natomiast warto zadbać o "twarde " dowody a takimi sa np.pisma, listy, zdjęcia ,protokoły z interwencji policji, opinie biegłych sądowych lekarzy np. obdukcje, nagrania a już mniejsze znaczenie maja np. zeznania świadków bo to słowo przeciw słowu. Jeszcze w dodatku stosowana jest zasada "wątpliwości dowodu" i interpretowania na korzyść oskarżonego .PD
Podobno jest jeszcze inna sprawiedliwość: "sprawiedliwość społeczna". Kojarzy mi się to z dowcipem o 3 rodzajach prawdy.

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Pustelnik » 06 mar 2020, 9:03

nałóg pisze:
05 mar 2020, 22:15
Twarda miłość to dbanie też o siebie, to twarde i konsekwentne stawianie granic.To STOP przemocy .Wezwanie policji to wyraz szacunku do siebie i nie pozwalanie na przekraczanie granic.Czy dalej masz wspólne konto z mężem?.Jedna z reguł sukcesu mówi: „irytuj właściwych ludzi „ a to co zrobiłaś z tym „ wywiadem” to zadbanie o dowody i zbieraj je abyś mogła je położyć w sądzie.Dużej wagi dowodem jest interwencja policji.PD
Nałogu, pozycjonując się (moim zdaniem) w pozycji experta, przywołałeś (niczym cytat z Ewangelii 8-) ) "regułę sukcesu" : "IRYTUJ WŁAŚCIWYCH LUDZI".
Tenże frazę wrzuciłem do wyszukiwarki z ... zerowym rezultatem znalezienia.
Czy możesz podać żródło przekazywanych tutaj mądrości tudzież przesłań tudzież wzorcowych (zalecanych) postaw, proszę ...
Będę wdzięczny za Twoją odpowiedż ;)

Kłapouszek
Posty: 80
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Kłapouszek » 06 mar 2020, 10:02

Alinek, przytulam Cię mocno i pamiętam w modlitwie. Gdy przeczytałam Twój wczorajszy wpis o "armagedonie" w Twoim domu, przypomniało mi się, co ja przeżywałam w poprzedni poniedziałek, gdy przejrzałam zablokowany telefon męża, w którym odkryłam, że znowu pisze z kowalską i to bardzo piękne wyznania, ze mnie zostawi i jak bardzo ja kocha, pomimo że tego samego dnia zarzekał się, ze od trzech miesięcy się z nią nie kontaktuje, bo walczy o nasze małżeństwo. Zrobiłam sobie screeeny tych wiadomości i dopiero obudziłam męża. Mój mąż, dotąd spokojny, rzadko podnoszący głos, nigdy nie dający się wyprowadzić z równowagi, nagle wpadł w taki szał, że przewrócił mnie w łazience. ja za wiele nie pamiętam z tamtego momentu, syn wczoraj opowiedział mi, ze maż siedział na mnie i chciał mi wyrwać telefon, a ja kazałam mu wezwać policję i syn odciągnął go ode mnie. W złości rozwalił swój telefon, rzucił nim o ziemię, a godzinę później, na dworze, gdy zaczęłam z nim spokojną rozmowę, a potem nawiązałam do tego, ze mam screeny jego wiadomości i żeby przestał kłamać, a on wpadł w taką wściekłość i szał, ze dwa razy popchnął mnie w błoto i zamiast zapytać, czy nic mi nie jest, wyrywał mi mój telefon. Dopiero, gdy zaczęłam krzyczeć i postraszyłam policja, odszedł. Niestety, nie zadzwoniłam na policję i to był mój błąd. Teraz maż uważa, ze nie pamięta tego, ale pamięta, ze ja go kopnęłam, broniąc się przed nim, gdy leżałam na ziemi w błocie. Nie poznaję mojego męża, ale od dwóch tygodni nie mieszka z nami, a ja odzyskałam spokój. Dwa dni wyłam z bólu, rozpaczy, niedowierzania. Bałam się i nadal boję, ze nie poradzę sobie finansowo, ale już wszystko przeliczyłam i damy rade z dziećmi. Teraz odkryłam, że gdy go nie ma, jest tak spokojnie. Do tego powoli zaczynam dowartościowywać siebie, uśmiecham się, gdy on przyjeżdża, żeby tylko nie pokazać mu, że mi go brakuje. Wczoraj miał urodziny i nie złożyłam mu życzeń. Niestety, on nadal nie widzi nic złego w tym, ze znowu pisał z kowalską, bo dla niego to tylko słowa. Tez przejawia większe zainteresowanie dziećmi, dla których wcześniej nie miał czasu. Wczoraj uciekł się nawet do szantażu, ze wsiądzie w auto i uderzy w drzewo i będziemy mieć wszyscy spokój. Do tego przestałam ukrywać przed znajomymi, ze nie mieszkamy razem. Oczywiście, nie ogłaszam tego wszem i wobec. Po prostu mieszkamy w małym mieście i takie rzeczy szybko się rozchodzą, niestety.
Wiem jedno, nie możemy pozwolić na to, aby nas nie szanowano. Niestety, dopiero teraz dostrzegam rzeczy, których nie widziałam wcześniej. Trzymaj się Kochana.

Kwiatkowa
Posty: 93
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Kwiatkowa » 06 mar 2020, 12:10

Dziewczyny... jak czytam Was to zachodzę w głowę jak można się tak zmienić (w przypadku mężów) tak diametralnie.. co to za uczucia do Kowalskich, które tworzą z ludzi poprostu potworów
Przecież ta teraz taka nowa „prawdziwa milość” to ma być piękno i dobro.. w czystej postaci

Wiec jak można potraktować tak teraz bliskich i kogoś, kogo przecież się wcześniej kochało (kocha) ma się z nim dzieci i przeżyło się czasami z żoną polowe życia
Ja cały czas tego nierozumiem...
Tule Was mocno wirtualnie, oby Bóg ukoił Wasze lęki i dał Wam chwile wytchnienia

Alinek74
Posty: 50
Rejestracja: 25 paź 2019, 10:39
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Alinek74 » 06 mar 2020, 12:23

Najgorsze że Kowalska wmawia mu ze ja to prowokuje teraz... Ja!! Większej bzdury wymyslec nie moze aby go podjudzać.... On zobaczył wczoraj ze pokazałam pazury schowane bo on wie co we mnie siedzi.... Fakt, jestem silniejsza od momentu kiedy powiedział ze mam sie od niego od....... Nie wiem moze Bóg dał mi sile to przetrwać bez emocji.... Nie mowię ze nie cierpię bo cierpię bardzo ale gdzies przekroczył czerwoną linię. Jestem bardzo silna tak znajomi mi mówią ale miłość do niego przytępiła mi pazury rok po roku w konsekwencji stałam sie potulna żonką znoszącą wszystko.... Kochałam go bezgranicznie... Nadal kocham ale dotarło do mnie ze go tracę i nie chce go takim jaki jest teraz. Zresztą, jesli poświęca rodzinę dla niej i konsekwentnie załatwia rozwód tzn ze dla niego nie znaczę nic. To przekonuje mnie ze musze pogodzić się z tym faktem...Powiem tak jesli sprzedam dom moj ukochany wypracowany dniami i nocami z wyrzeczeniami to powrotu nie ma. Nie zrozumcie mnie źle ze jestem materialistką nie naprawdę, prędzej bym dała niz zabrała ale chodzi o fakt. Pamietam jak kupowaliśmy dom pytałam go czy jest pewien tej decyzji i zeby nie zrobił mi numeru jak przed laty ze wyjechał do kochanki on ze nie no co ty!!! Teraz mówi ze tego nie planował i tak wyszło poza tym nie starałam się aby go zadowolić.... Myśle ze jestem gotowa na rozwód. Tak widocznie ma być...

s zona
Posty: 2932
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: s zona » 06 mar 2020, 13:13

Alinek74 pisze:
06 mar 2020, 12:23
Najgorsze że Kowalska wmawia mu ze ja to prowokuje teraz... Ja!! Większej bzdury wymyslec nie moze aby go podjudzać.... On zobaczył wczoraj ze pokazałam pazury schowane bo on wie co we mnie siedzi.... Fakt, jestem silniejsza od momentu kiedy powiedział ze mam sie od niego od....... Nie wiem moze Bóg dał mi sile to przetrwać bez emocji.... Nie mowię ze nie cierpię bo cierpię bardzo ale gdzies przekroczył czerwoną linię. Jestem bardzo silna tak znajomi mi mówią ale miłość do niego przytępiła mi pazury rok po roku w konsekwencji stałam sie potulna żonką znoszącą wszystko.... Kochałam go bezgranicznie... Nadal kocham ale dotarło do mnie ze go tracę i nie chce go takim jaki jest teraz. Zresztą, jesli poświęca rodzinę dla niej i konsekwentnie załatwia rozwód tzn ze dla niego nie znaczę nic. To przekonuje mnie ze musze pogodzić się z tym faktem...Powiem tak jesli sprzedam dom moj ukochany wypracowany dniami i nocami z wyrzeczeniami to powrotu nie ma. Nie zrozumcie mnie źle ze jestem materialistką nie naprawdę, prędzej bym dała niz zabrała ale chodzi o fakt. Pamietam jak kupowaliśmy dom pytałam go czy jest pewien tej decyzji i zeby nie zrobił mi numeru jak przed laty ze wyjechał do kochanki on ze nie no co ty!!! Teraz mówi ze tego nie planował i tak wyszło poza tym nie starałam się aby go zadowolić.... Myśle ze jestem gotowa na rozwód. Tak widocznie ma być...
Alinku ,
prosta kobieta jestem .. ale szczerze, to widze Twoj bol .. i wszystkie podobne uczucia ..
Ale prosze , moze warto to oddac Bogu .. za Was , Wasze malzenstwo .. dzieci .. co wybierzesz .. szkoda -jak mowi Nirvanna- zeby sie zmarnowalo ...

A moze oddac to w Intencjach Matki Bozej ..a ona pomoze nam przejsc nasze trudnosci ..

Wydaje mi sie,ze rozumiem Twoj bol i wscieklosc . ale -wg mnie - szkoda oddawac pole kusemu .. mnie pomagaly jakies drobne " okruchy dobra" ,zeby tylko sie nie zasklepiac w zlosci zalu i nienawisci . bo ostro mna wtedy telepalo ...i zeby kusemu odciac droge....

Rozumiem Twoje rozterki finansowe, tez wg mnie wazne .. Nie po to pracujemy dla dobra rodziny , zeby potem maz w zaslepieniu z kowalska niszczyl dorobek ... we mnie nie bylo na to zgody ...
Pomodle sie ..

Alinek74
Posty: 50
Rejestracja: 25 paź 2019, 10:39
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Alinek74 » 06 mar 2020, 15:14

Zdaje sobie sprawę ze wzywając policję przekreslilam wszelkie szanse na ewentuslny powrót męża lu opamiętanie się bo dla niego to był cios poniżenia Jego wielkiego pana i nieskazitelnego taka potwarz??? Przed sąsiadami.....Nigdy tego nie wybaczy i nawet kiedy nie wyjdzie zbkowalska to dla samego tego faktu ze jak mogłam męża swego zgłosić na policję??? Kowalska jeszcze go zbuntowała ze w życiu męża ex nie podała na policję.... Wiem cis innnego ale to wersja dla mojego męża ktory powiedział ze mam mu udowodnić ze były jej miał niebieska kartę....bo on nie wierzy

nałóg
Posty: 1581
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: nałóg » 06 mar 2020, 15:34

Pustelniku, masz problem ze zrozumieniem przekazu ? czy z Twoim "pozycjonowaniem" mojego przekazu i osoby? bo jak piszesz
Pustelnik pisze:
06 mar 2020, 9:03
Nałogu, pozycjonując się (moim zdaniem) w pozycji experta
Pustelnik pisze:
06 mar 2020, 9:03
Czy możesz podać żródło przekazywanych tutaj mądrości tudzież przesłań tudzież wzorcowych (zalecanych) postaw, proszę ...
Masz prawo nie zgadzać się z moimi jak nazywasz "mądrościami" i polemizować z nimi bez zakamuflowanych wycieczek osobowych. "Irytowanie właściwych ludzi" jest skierowane do tych osób którzy przekraczają granice innych , starają się zapewnić tzw. "szczęście" kosztem innych poprzez wyraźne stawianie im granic i brakiem zgody na krzywdzenie. Zwykle wywołuje to irytacje u "krzywdziciela
Alinek74 pisze:
06 mar 2020, 8:03
Wczoraj po raz pierwszy powiedziałam mu stanowczo aby nie przerywał mi bo ja teraz mowię
" i to z dużym prawdopodobieństwem wywołało u męża Alinek74 irytację bo postawiła mu granicę.
Interwencja policji zapewne wywołała irytację :
Alinek74 pisze:
06 mar 2020, 8:03
Po awanturze naszej w domu i interwencji policji,
i w konsekwencji mąż Alinek74 podjął określone działania
Alinek74 pisze:
06 mar 2020, 8:03
Po konsultacji z Kowalska stwierdził ze to bedzie doskonała sposobność aby mnie "udupic" i przyjechał do córki wcześniej niz zawsze z pracy.
Jak sądzisz? Mógł poczuć irytację na stawiane mu granice?
Alinek74 pisze:
06 mar 2020, 8:03
Jak nie ma argumentów to zawsze mówi Ty taka katoliczka wierząca osądzasz ludzi.... Nie ja mam cudzołożnice nazwać porządnymi paniami ktore chcą tylko szczęścia a ze po trupach innych.... To myślenie jego w tej chwili...
Praktykowanie wiary też może irytować...... To też ma wynikać z "wrzucania frazy w wyszukiwarkę"?
Stawianie granic zwykle wywołuje irytację, złość u tych którym się je stawia.
Pijący alkoholik, grający hazardzista, zdradzasz czy narkoman irytuje się prawie zawsze gdy ktoś mu mówi, wskazuje na jego "popapranie" a tym samym krzywdzenie nie tylko siebie lecz i bliskich mu ludzi z otoczenia.
Czy źródłem mogą być doświadczenia własne i znanych mi ludzi?

PD

s zona
Posty: 2932
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: s zona » 06 mar 2020, 16:02

Alinek74 pisze:
06 mar 2020, 15:14
Zdaje sobie sprawę ze wzywając policję przekreslilam wszelkie szanse na ewentuslny powrót męża lu opamiętanie się bo dla niego to był cios poniżenia Jego wielkiego pana i nieskazitelnego taka potwarz??? Przed sąsiadami.....Nigdy tego nie wybaczy i nawet kiedy nie wyjdzie zbkowalska to dla samego tego faktu ze jak mogłam męża swego zgłosić na policję??? Kowalska jeszcze go zbuntowała ze w życiu męża ex nie podała na policję.... Wiem cis innnego ale to wersja dla mojego męża ktory powiedział ze mam mu udowodnić ze były jej miał niebieska kartę....bo on nie wierzy
Slyszalam podobne zdania .. tylko w konteksie detektywa .. jak moglam " na meza detektywa nasylac" .. ze zniszczylam mu opinie, nasze malzenstwo ...ze rozwalam rodzine ..
Nwm ,czy wtedy maz czul taka potrzebe przerzucenia swojej winy na mnie .. czy po prostu sumienie go dreczylo i opinia w rodzinie, w pracy ..

Ale Opatrznosc miala inne plany wobec nas.. I te wszystkie slowa zostaly .. ale sie nie potwierdzily ...maz zaczal sie poprawiac ,wtedy ,kiedy mnie samej juz bylo wzglednie dobrze .. i zastanawialm sie bardziej nad tym , ze powinnam .. niz chce ..
A teraz Dzieki Bogu jest dobrze:)

Alinku moze warto zostawic to dzisiaj Panu Bogu .. moze wybrac sie na Droge Krzyzowa .. i w bolu to powierzyc ..
Mnie tutaj radzono , Przylgnac do Pana Jezusa i Uwierzyc Jemu
To pomoglo... ale mialam tez duzo zalu w sobie .. do Pana Boga ,ze mnie to spotlkalo ..
Teraz widze, ze bylo To po Cos i bardzo nam potrzebne ..
Bozej Odwagi .

ps postaram sie juz nie byc "namolna" w Twoim watku ...

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Znowu kryzys po 5 latch

Post autor: Pustelnik » 06 mar 2020, 17:07

Nałogu, przywołałes jedną z "REGUŁ SUKCESU" ...
Dla mnie było isrotne czy to Twoja reguła czy "szerzej" ....

I ... wyraziłem ... prośbę :)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: MareS, Porzucony i 6 gości