Kryzys malzenstwa czy choroba?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

krople rosy

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: krople rosy » 20 gru 2018, 14:17

Angela wypowiedzenie słów i uczuć które czasem podchodzą pod gardło ale wracają za chwilę znów gdzieś w głebiny wnętrza pod wpływem czyjegoś uporu, twardego wyrazu twarzy, zastygnięcia w jednej pozie (mam na myśli Twojego męża) myślę, ze jest potrzebne również Tobie, nie tylko mężowi, bo Ty dalej zostaniesz w ddozcesności gdyby w razie mąż pierwszy odszedł z tego swiata. A niewypowiedzenie tego, co się w człwoieku nie raz wyrywało a się tego nie zrobiło będzie Cię bolało. Tak myślę.
Czasem gdy pokłóciliśmy się z mężem i on wyszedł na kilka godzin z domu to chciałam tylko jednego: by wrócił i bym mogła zmazać wstrętne słowa i zastąpić dobrymi ,a głupie, impulsywne zachowania zastąpić spokojnymi i dobrymi.
Umarłabym pod ciężarem wyrzutów sumienia gdyby coś się mężowi wtedy stało i rozeszłyby się nasze ziemskie drogi z krzywdzącym słowem na ustach czy z reakcjami które nie wyrażały miłości.
Odszukaj w sobie spokój i miłość wobec męża byś nigdy nie żałowała, że coś przeoczyłaś, czy na coś nie było Cię stać.
Czasem się ludzie rozklejają pod wpływem prostej prawdy i prawdziwego spojrzenia drugiemu w oczy.
A przez Twojego męża czasem może pzremawia jakieś zranienie....gdy wypowiada krzywdzące słowa.
Przyjmuje być może sztywne pozy bo od czegoś ucieka....do czegoś trudno mu się przyznać.
Popatrz z miłosierdziem. Na ile potrafisz.

Angela
Posty: 459
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Angela » 20 gru 2018, 17:01

krople rosy pisze:
20 gru 2018, 13:29
A czego się boisz?
Dużych emocji, nad którymi ostatnio nie umiem zapanować. Kazde kolejne odrzucenie moich dobrych gestów odbieram jako wielką niesprawiedliwość i krzywdę. A chciałabym o mężu myśleć jak najlepiej.
Zatem nie narzucając się czekam na znak od niego, jeżeli potrzebuje mojej obecności. Myślę, że dałam mu już dosyć dowodów, że jestem otwarta na niego. Na razie ma dla mnie drwinę, że bez niego słabiej sobie radzę. Jest oczywiste, że standardy funcjonowania domu czasowo się zmniejszyły gdy nagle zabrakło jednej pensji, samochodu i przede wszystkim czasu dla dzieci jednego z rodziców.

Lawendowa
Posty: 1879
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Lawendowa » 20 gru 2018, 18:58

Angela pisze:
20 gru 2018, 12:16
Początkowo na moje pytania o zdrowie reagował złością, że to nie przesłuchanie oraz, że nie potrzebuje mojej litości. Może irytujący jest mój dobór słów, intonacja głosu. Nie umiem tego wyłapać. Mąż podkreślił kilka razy, że żal byłoby mu umierać ze względu na dzieci, z pewnością nie na mnie. Coś jest we mnie dla niego wciąż odpychającego.
Angelo przez Twojego męża przemawia jego choroba. To jest zasadniczym problemem i to takim na który wpływu nie masz. Najtrudniejsze jest w takim przypadku rozeznanie co wypływa z choroby, a co z faktycznych odczuć męża i oddzielenie tego.
Teraz zarzucił mi, że nie obchodzi go ,że może umrzeć. Tymczasem ja martwię się o niego. Nie wiem jak mu to powiedzieć. Proszę innych o modlitwy za niego.
Ale rzeczywiście czasem mam myśli, że dla mnie mąż umarł półtora roku temu. Gubię się w tych uczuciach.
Może być i tak, że nic z tego co do niego powiesz, nie zostanie odebrane tak jak Ty byś chciała. On na ten moment tak ma.
Nawet jeśli mąż będzie próbował wpędzać Cię w poczucie winy, to Ty wiesz co czujesz w głębi serca.
To bardzo trudny czas dla całej Twojej rodziny, bo dzieci też mogą się poczuć przytłoczone sytuacją. Warto dać im poczucie, że Ty jesteś i będziesz ich oparciem.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

JolantaElżbieta
Posty: 434
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: JolantaElżbieta » 20 gru 2018, 19:10

Angela pisze:
20 gru 2018, 17:01
krople rosy pisze:
20 gru 2018, 13:29
A czego się boisz?
Dużych emocji, nad którymi ostatnio nie umiem zapanować. Kazde kolejne odrzucenie moich dobrych gestów odbieram jako wielką niesprawiedliwość i krzywdę. A chciałabym o mężu myśleć jak najlepiej.
Zatem nie narzucając się czekam na znak od niego, jeżeli potrzebuje mojej obecności. Myślę, że dałam mu już dosyć dowodów, że jestem otwarta na niego. Na razie ma dla mnie drwinę, że bez niego słabiej sobie radzę. Jest oczywiste, że standardy funcjonowania domu czasowo się zmniejszyły gdy nagle zabrakło jednej pensji, samochodu i przede wszystkim czasu dla dzieci jednego z rodziców.
Nie ma znaczenia jak twój mąż zaregauje - ty będziesz w porządku, nie zostawisz człowieka w potrzebie - to oprócz tego Twój bliźni w trudnej sytuacji. Mężczyźni nie odbierają babskich znaków - im trzeba powiedzieć konkretnie - jasny przekaz. On nie jest stabilny emocjonalnie - wyobraź siebie w takiej sytuacji - prosiłabyś kogokolwiek? Twój mąż zmaga się z perspektywą śmierci - to nie jest proste. Nie utrudniaj mu. A i Tobie będzie lepiej, że zrobiłas to co do Ciebie należy. Przysięga małżeńska zobowiązuje - Ty jestes odpowiedzialna za swoą część, on za swoją.

krople rosy

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: krople rosy » 20 gru 2018, 19:32

Angela pisze:
20 gru 2018, 17:01
Zatem nie narzucając się czekam na znak od niego, jeżeli potrzebuje mojej obecności.
Czasem swoją obecność można komuś dać w sposób nie obciążający . Tak by ta druga osoba wiedziała że nie ma w Tobie żadnej wobec niej blokady i może to być zachęcające do próby kontaktu z drugiej strony.
Angela pisze:
20 gru 2018, 17:01
Na razie ma dla mnie drwinę, że bez niego słabiej sobie radzę.
To nie zaprzeczaj.
,,Oczywiście, że słabiej mężu. Jesteś mi bardzo potrzebny. Dużo Tobie zawdzięczam. I cieszę się że jesteś moim mężem''.

Lawendowa
Posty: 1879
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Lawendowa » 20 gru 2018, 20:25

krople rosy pisze:
20 gru 2018, 19:32
Angela pisze:
20 gru 2018, 17:01
Na razie ma dla mnie drwinę, że bez niego słabiej sobie radzę.
To nie zaprzeczaj.
,,Oczywiście, że słabiej mężu. Jesteś mi bardzo potrzebny. Dużo Tobie zawdzięczam. I cieszę się że jesteś moim mężem''.
krople rosy myślę, że warto byłoby rozważyć czy akurat w tym wątku ta rada jest właściwa. Czy znasz specyfikę choroby, która dotyka rodzinę Angeli? Tak, rodzinę, bo niestety specyfika takich zaburzeń bardzo obciąża wszystkich członków rodziny. Rady, które w przypadku osób zdrowych będą pomocne, w przypadku osób ze specyficznymi zaburzeniami mogą zaszkodzić i bardzo warto brać to pod uwagę wypowiadając się w takich wątkach.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

krople rosy

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: krople rosy » 20 gru 2018, 21:07

Lawendowa pisze:
20 gru 2018, 20:25
krople rosy myślę, że warto byłoby rozważyć czy akurat w tym wątku ta rada jest właściwa. Czy znasz specyfikę choroby, która dotyka rodzinę Angeli? Tak, rodzinę, bo niestety specyfika takich zaburzeń bardzo obciąża wszystkich członków rodziny. Rady, które w przypadku osób zdrowych będą pomocne, w przypadku osób ze specyficznymi zaburzeniami mogą zaszkodzić i bardzo warto brać to pod uwagę wypowiadając się w takich wątkach.
Taka moja rada może zaszkodzić? A co w niej szkodliwego? Przyzmam,że mnie mocno zadziwilaś takim wnioskiem.
Bez względu na jednostki chorobowe każdy jest człowiekiem i może mieć takie same czy podobne potrzeby, uczucia i emocje.
Piszę to co czuję i uważam i zostawiam pod rozwagę oraz decyzję czytajacego.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6604
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Nirwanna » 20 gru 2018, 21:13

KR, o tym pisze Lawendowa - że w chorobie psychicznej potrzeby, uczucia i emocje bywają mocno zaburzone i odmienne niż u osoby zdrowej. Wtedy postępowanie jak z osobą zdrową może przynieść skutek skrajnie odmienny.

Rozumiem, że piszesz jak czujesz i uważasz. Warto jednak spróbować spojrzeć z innego punktu widzenia - osób doświadczonych odmiennymi przeżyciami w związku z chorobą psychiczną osoby bliskiej. Wzbogacające życiowo to jest.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

krople rosy

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: krople rosy » 20 gru 2018, 21:37

Nirvanno ja rozumiem co do mnie pisze Lawendowa jednak nadal nie uważam by wypowiedzenie takich słów do męża przynioslo rodzinie ogromną szkodę. Nawet mi to przez myśl nie przeszło.
Jeśli Angela tak uważa to dla mnie oczywiste jest że sugestii mojej nie zastosuje.
A ja piszę powtarzam w zgodzie z tym co czuję i nie stać mnie na inną poradę.
Dla mnie diagnozy psychologiczne nie stanowią wyroczni i jakiegoś wielkiego autorytetu i staram się patrzeć na drugiego przede wszystkim jak na człowieka. Nie jak na pacjenta.

Angela
Posty: 459
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Angela » 20 gru 2018, 21:48

Nirwanna pisze:
20 gru 2018, 21:13
KR, o tym pisze Lawendowa - że w chorobie psychicznej potrzeby, uczucia i emocje bywają mocno zaburzone i odmienne niż u osoby zdrowej. Wtedy postępowanie jak z osobą zdrową może przynieść skutek skrajnie odmienny.
Niestety jest to racja i nie ma poradnika jak postępować. Zauważyłam, że podkreślanie mojej niezależności i stanowczości utrzymywały relacje z mężem we względnej stabilności. Wcześniej moje przyznawanie racji mąż pojmował jako oznakę nieczystego sumienia, słabość, którą wykorzystywał. Bycie twardą to nie moja natura. Teraz doszły silne emocje, więc unikam kontaktu z mężem. Jednocześnie wiem że ja i on to dzieci Boże, którym zaszczepiona jest potrzeba miłości, zarówno dawania jak i brania i mimo choroby nie chcę tego zaprzepaścić, zaprzeczyć. Jest we mnie rozdarcie.

krople rosy

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: krople rosy » 20 gru 2018, 22:54

Angela pisze:
20 gru 2018, 21:48
Niestety jest to racja i nie ma poradnika jak postępować
Angela pisze:
20 gru 2018, 21:48
Jednocześnie wiem że ja i on to dzieci Boże, którym zaszczepiona jest potrzeba miłości, zarówno dawania jak i brania i mimo choroby nie chcę tego zaprzepaścić, zaprzeczyć. Jest we mnie rozdarcie.
Przede wszystkim kierowalabym się intuicją, sercem i szukała wszelkich sposobów na nawiązanie kontaktu z mężem. Bo sytuacja jest wyjątkowa. Miałabym w nosie wszelkie poradniki i instrukcje...nawet gdyby były. Żoną przede wszystkim jestem i z tej pozycji szukalabym drogi do męża. Łagodnie ale jednocześnie autentycznie...bez sztucznosci i czulostkowosci.
Nie umialabym zachować postawy oczekujacej czyli gdy mąż mnie zacznie potrzebować to wtedy zareaguję. To się może nigdy nie zdarzyć bo pewnie dość uparty jest. A ja zalowalabym że podeszłam zbyt dyplomatycznie trwozliwie.
Ale to ja. Każdy jest inny.
Lęk przed zranieniem powierz Bogu i poproś Go by na ten trudny czas pomógł Ci kochać męża.
Spokojnych Świąt życzę.

Angela
Posty: 459
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Angela » 18 sty 2019, 4:43

Pobyt męża na święta to była porażka, mimo,że zadeklarowaliśmy wzajemnie zadbać o dobrą atmosferę. Zarówno z jego strony jak i mojej były pretensje, wypominanie sobie i drwina. Nie jestem z siebie zadowolona, bo zachowywałam się jakbym nic nie prerobiła w sobie z wiedzy zdobytej na forum. Nie usprawiedliwia mnie to, że w te święta byłam w szczególnym napięciu i miałam oczekiwania jakichś cieplejszych ruchów ze strony męża. Z tyłu głowy tłukła się myśl, że może to ostatnie wspólne święta.
Jednocześnie po raz kolejny pfzekonałam się, że degradacja uczuć wyższych u męża postępuje. On nie widzi nic dobrego we mnie. I ja też nie widzę już tego dobra w mężu. Przestał robić cokolwiek bezinteresownie. Więcej krytykuje innych, nie tylko mnie. Jeżeli jest z dziećmi, to głośno potem komentuje, że on robi to lepiej ode mnie. Skupił się głównie na swoim zdrowiu. Ode mnie nic nie chce.
Żadne rozmowy nie mają sensu, to czysta manilulacja. Mówi coś raniącego, poczym

Angela
Posty: 459
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Angela » 18 sty 2019, 5:06

Ciąg dalszy postu (znowu kliknęło mi się za wcześnie):
Mówi coś raniącego, potem za jakiś czas zaprzecza tym słowom z drwiną na ustach: ,,Nikt ci nie uwierzy, gdy się poskarżysz, zresztą ja nic takiego nie powiedziałem, przesłyszało ci się''.
Jedyny ratunek dla mnie, by nie zwariować, to odciąć się emocjonalnie od tego człowieka i nie mieć poczucia winy, że przecież jest śmiertelnie chory. Nie znaczy to, że odmówię mu pomocy, gdy poprosi, ale teraz kategorycznie nie chce nic ode mnie.
Wyjechał i dzwoni w zasadzie tylko do dzieci. Ze mną czasem rozmawia ,,urzędowo''. Może łatwiej będzie żyć, gdy pozbędę się nadziei na jakieś ocieplenie. Zresztą jest lepiej niż dwa lata temu, bo ,,tylko '' pogłębiająca się obojętność. Jest spokój a nie utrudnianie mi życia.

Pustelnik
Posty: 811
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Pustelnik » 18 sty 2019, 8:57

Angela pisze:
18 sty 2019, 4:43
A / Pobyt męża na święta to była porażka, mimo,że zadeklarowaliśmy wzajemnie zadbać o dobrą atmosferę. Zarówno z jego strony jak i mojej były pretensje, wypominanie sobie i drwina. Nie jestem z siebie zadowolona, bo zachowywałam się jakbym nic nie prerobiła w sobie z wiedzy zdobytej na forum.

B / Nie usprawiedliwia mnie to, że w te święta byłam w szczególnym napięciu

C / i miałam oczekiwania jakichś cieplejszych ruchów ze strony męża. Z tyłu głowy tłukła się myśl, że może to ostatnie wspólne święta.
A/ :-) dobrze, że to widzisz i potrafisz szczerze napisać

B / dobrze, że odnotowujesz sygnaly z ciała, emocje. Samoswiadomosć jest ważna, na pewnym etapie ... :-) może być b. pomocna w "zdrowieniu" ciała (w tym psyche) i duszy.

C/ Felek AA mowi/proponuje w swoim wykładzie/przesłaniu aby :idea: :
- ograniczać/likwidowac u siebie : LĘKI i OCZEKIWANIA
- rozwijać (i otwierać się na łaskę) : MIŁOSĆ i WOLNOŚĆ
Ja mam b.mocno zredukowane oczekiwania względem innych, względem otoczenia. Do siebie zresztą też - pomogło mi to w wychodzeniu z depresji ... :idea:

Pogody Ducha !

Pustelnik
Posty: 811
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Pustelnik » 18 sty 2019, 10:05

Angela,
w tytule wątku (1,5 roku temu ?) postawiłaś pytanie ...
:-) jaka odpowiedż na dzisiaj ?
Jak chcesz to napisz ....

Pogody Ducha !

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości