Kryzys malzenstwa czy choroba?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Angela
Posty: 459
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Angela » 08 paź 2019, 14:18

lustro pisze:
07 paź 2019, 7:05
Minęło sporo czasu od lipca.
Jak wygląda wasza sytuacja, pomiędzy Tobą i mężem, na dziś?
Mąż dla dobra dzieci delaruje chęć współpracy ze mną w układzie ,,jak brat z siostrą''.
Gdy przychodzi do konkretnych rozmów, używa sarkazmu i drwiny, bo przecież i tak,, jestem nałogowym kłamcą i zdrada została 2 lata temu udowodniona, zatem jestem toksyczną matką dla swoich dzieci''.
Na koniec rzuci coś raniącego, wywlekając jakiś mój kompleks, że wymiękam.
Przez pięć lat starałam się w myślach go wybielać, tłumacząc stresem, niezawinioną chorobą.
Ale widzę, że nie przestał windować swojego poczucia wartości, deprecjonując mnie jako żony, matki, gospodyni.
Ciężko w takich warunkach odzielić ziarno prawdy o sobie. Prawdy jak lepiej mogłam kochać.

Małgorzata D.
Posty: 69
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Małgorzata D. » 08 paź 2019, 17:09

Angelo, dopiero teraz zapoznałam się z Twoim wątkiem. Jak trudne jest to z czym się mierzysz! Mogę tylko zapewnić o modlitwie za Ciebie i cieszę się, że podpowiedziana konferencja okazała się dla Ciebie pomocna.
Dla mnie to dowód na działanie Ducha Świętego w naszym, Twoim życiu. Bóg jest cały czas blisko Ciebie, najbliżej jest wtedy, gdy tak ogromnie cierpisz.

Boję się, że i u mojego męża objawi się jakaś choroba, bo to co wyprawiał przez 2 miesiące wakacyjne było jak z matrixa.
Teraz jest spokój, bo wyniósł się do matki i kompletnie się nie odzywa. Jakbym zniknęła z tego świata. To też jest dziwne, nie ma żadnej kobiety, wyszedł z domu z najpotrzebniejszymi rzeczami, wszystko pozostałe zostawił tak, jakby wyszedł na chwilę do sklepu.
A w ciągu tych 2 miesięcy też nagle wymyślił, że jestem dwulicowa, że od początku go oszukiwałam, że nie kochałam go wychodząc za niego za mąż. Cokolwiek bym nie powiedziała: on nie będzie ze mną rozmawiał, bo jestem osobą uzależnioną. Zdiagnozował, że jestem uzależniona od lęku, kocham się bać i siłą woli, bojąc się porodu, sprawiam, że nie mamy dzieci....
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

Pustelnik
Posty: 811
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Pustelnik » 08 paź 2019, 18:50

Angela pisze:
08 paź 2019, 14:18
Przez pięć lat starałam się w myślach go wybielać, tłumacząc stresem, niezawinioną chorobą.
Ale widzę, że nie przestał windować swojego poczucia wartości, deprecjonując mnie jako żony, matki, gospodyni.
Ciężko w takich warunkach odzielić ziarno prawdy o sobie. Prawdy jak lepiej mogłam kochać.
Witaj !
Czyli trochę "kolorowałaś rzeczywistosc" , pewnie żeby "mniej bolało" (jakiś tam, powszedni (w sensie - nie Ty jedna), mechanizm ... obronny).
Ciągle rozterki sumienia i gra skrupułów, szansa na formowanie bardziej dojrzałego sumienia i przyjęcia faktu że w każdym (we mnie, w Tobie, w Twoim męzù, ...) jest biegun dobra (jasności) oraz biegun zła (ciemności).
Powodzenia !

Lawendowa
Posty: 1879
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Lawendowa » 08 paź 2019, 18:52

Angelo, a co sugerują lekarze opiekujący się córkami?
Czy dopuszczasz do świadomości, że dla zdrowia i życia Waszych dzieci może być konieczne fizyczne odseparowanie się od męża?
Bywa tak, że jest to konieczne, bo pomimo miesięcy leczenia powrót do tej samej sytuacji powoduje kolejne nawroty choroby.
Wiem, że to co napisałam jest bardzo trudne i może rodzić bunt, ale myślę, że warto się temu przyjrzeć i nad tym zastanowić.
Oczywiści nikt za Ciebie żadnej decyzji nie podejmie, ale i żadnych konsekwencji tejże decyzji, jakakolwiek by ona nie była, nikt za Ciebie i Twoją rodzinę nie poniesie.
Będę pamietać o Tobie w modlitwie.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Angela
Posty: 459
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Angela » 10 paź 2019, 7:11

Lawendowa pisze:
08 paź 2019, 18:52
Angelo, a co sugerują lekarze opiekujący się córkami?
Czy dopuszczasz do świadomości, że dla zdrowia i życia Waszych dzieci może być konieczne fizyczne odseparowanie się od męża?
Bywa tak, że jest to konieczne, bo pomimo miesięcy leczenia powrót do tej samej sytuacji powoduje kolejne nawroty choroby.
Wiem, że to co napisałam jest bardzo trudne i może rodzić bunt, ale myślę, że warto się temu przyjrzeć i nad tym zastanowić.
Oczywiści nikt za Ciebie żadnej decyzji nie podejmie, ale i żadnych konsekwencji tejże decyzji, jakakolwiek by ona nie była, nikt za Ciebie i Twoją rodzinę nie poniesie.
Będę pamietać o Tobie w modlitwie.
Niestety tak.
Toksyczność zaburzenia Otella jest tak wielka, że teraz się wyjaśniło dlaczego nigdzie w poradach dla partnerów osób tak zaburzonych nie ma opisu jak z nimi żyć. Jest tylko jedna rada- całkowite zerwanie kontaktów.
Nie myślałam, że to napiszę na tym forum :Moja energia poszła nie tam gdzie trzeba: w ratowanie tego co nie nie było do uratowania.
Jednak forum było wspaniałym narzędziem do ratowania siebie i może potrzebny był mi ten czas ponad dwóch lat, aby wzmocnić się do przeprowadzenia całkowitej separacji.
Nigdy sobie nie wybaczę, że niestety w tym wszystkim przegapiłam niektóre potrzeby dzieci.
Myślałam: jakoś przetrwamy trudny czas, aby dać dzieciom to co najlepsze: kochających się rodziców.
Jest to dobry kierunek, ale niestety nie w przypadku zespołu Otella.
Dziękuję za modlitwę i proszę o dalszą.

s zona
Posty: 3465
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: s zona » 10 paź 2019, 23:55

Angelo,
podziwiam Twoja postawe i otaczam modlitwa .
Bozej Odwagi i Prowadzenia Ducha Sw :)

Lawendowa
Posty: 1879
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Lawendowa » 12 paź 2019, 22:15

Angelo, nie obwiniaj siebie. Zrobiłaś to co mogłaś, by dać dzieciom najlepszy dom. Tak jak na ten czas umiałaś, jaką miałaś wiedzę i pomoc z zewnątrz. Nie wszystko można przewidzieć, nie zawsze pomoc jaką otrzymujemy jest odpowiednia. Bardzo często jest tak, że o ile chory jest otoczony opieką, to już jego rodzina, która ponosi bardzo ciężkie konsekwencje tejże choroby, jest pozostawiana sama sobie, bez jakiegokolwiek wsparcia. Czasami tak bywa, że fizyczna separacja do końca życia jest niezbędna i jest to najbardziej Boże rozwiązanie.
Jesteś bardzo dzielną kobietą.
Niech dobry Bóg otoczy Was opieką.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Małgorzata D.
Posty: 69
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Małgorzata D. » 13 paź 2019, 8:54

Angelo, dzisiejsza msza w Waszej intencji: całej Twojej rodziny. O całkowite uzdrowienie wszelkich ran.
A w ogóle dla Boga nie ma czasu. To, że dla nas coś jest przeszłością dla Niego jest teraźniejszością. Ostatnio czytałam, że św. O. Pio modlił się o dobrą śmierć dla swojego ojca, który zmarł 50 lat wcześniej. Bo dla Boga jest TERAZ.

Dlatego proś Boga o taką ufność, że dla Niego nie ma straconego i przegapionego czasu. W takim duchu módl się o uzdrowienie dzieci, bo On przychodzi ze swoją łaską do źródła problemu wtedy, w tamtym czasie kiedy problem się zrodził. On jest Bogiem wszechmogącym, który może uzdrowić w każdym czasie, co po ludzku jest niemożliwe. Dla Boga NIE MA rzeczy niemożliwych.
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 8 gości