Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Ukasz
Posty: 2530
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Ukasz » 27 mar 2020, 9:27

Kłapouszek (piękny Nick, choć z Twoich czynów wyłania się raczej Tygrys) ma swój wątek
viewtopic.php?f=13&t=2844&start=60
i tam odezwałem się w sprawie jej historii - do czego zachęcam także innych. Minu przeżywa teraz bardzo trudny czas i warto tu zachować przestrzeń dla niej.

nałóg
Posty: 1571
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: nałóg » 27 mar 2020, 9:36

Kłapouszek pisze:
26 mar 2020, 17:05
Nałogu, tak mamy kontakt. Mąż co drugi dzień przyjeżdża do dzieci, ale ze mną też rozmawia. W ciągu dnia pisze, często pyta w obecnej sytuacji, czy nam pomóc, czy zrobić zakupy, że bardzo się o nas martwi.
to dobrze..... a dziękujesz mu za to? tak po ludzku..... "dzięki za troskę"
Kłapouszek pisze:
26 mar 2020, 17:05
Ja odmawiam pomocy, ponieważ staram się wszystko ogarnąć sama i daję radę.

Dobrze że starasz się być samodzielna, lecz odniosę się do tego jako mężczyzna......... mam taką uwagę do tej "samodzielności"........ obyś nie "przegięła" z nią bo wtedy mąż może dojść do wniosku, że jesteś takim "babo-chłopem" któremu mąż nie jest do niczego potrzebny. Mężczyźni chcą być potrzebni swoim żonom ....... a nawet jak sobie radzisz to może rozważ "pozwolenia" sobie na pomoc męża? Może warto użyć -dobrej wierze i intencji- ciut manipulacji i kobiecości........ Może jakieś zakupy cięższe ........ może zapytasz go jak coś w domu powinno być zrobione...... może kiedy opony w samochodzie trzeba zmienić....żarówkę wymienić.... że słyszałaś o przewadze ekonomicznej oświetlenia "LED" na zwykłym....... jakie jest jego zdanie o tym. Inteligencja emocjonalna którą jako kobieta jesteś zapewne obdarzona.......
Kłapouszek pisze:
26 mar 2020, 17:05
Zawsze w nocy pisze dobranoc, przed pracą: miłego dnia.
Dziękujesz mu ?
Pisałaś o :
Kłapouszek pisze:
26 mar 2020, 17:05
Od 4 tygodni, gdy się wyprowadził po przeczytaniu przeze mnie jego SMS do kowalskiej, w których wyznawał jej miłość, a potem z całej siły popchnął mnie i przewrócił, stosuję wobec niego listę Zerty
Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie że mu wybaczasz? jednostronnie.....jako akt Twojej woli.... nawet wtedy gdyby on o to nie prosił?Bo jak zapewne wiesz to postawa ''WYBACZENIA" nie jest aktem dl męża a przede wszystkim dla Ciebie samej?
Wybaczenie nie jest tożsame z pojednaniem i w cale nie musi się równać pojednaniu.
PD

Kłapouszek
Posty: 79
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Kłapouszek » 27 mar 2020, 10:44

Nałogu, tak dziękuję mu za pomoc, troskę, nawet powiedziałam mu komplement, na który zareagował w ten sposób, ze nie mam być ironiczna. Dopiero, gdy zapewniłam go, ze to nie ironia, podziękował.
Ta moja samodzielność wynika trochę z tego, ze mój mąż tak bardzo zachwycał się samodzielnością kowalskiej. Wiem, głupie to moje zachowanie, ale postanowiłam mu pokazać, ze ja tez potrafię.
Poza tym, cały czas obawiam się, ze on jest z kowalska, mimo że twierdzi, że rozmawiają tylko „binesowo” i rzadko, a to, co pisał jej od lutego, to były tylko słowa...
Czy jestem w stanie wyobrazić sobie, że mu wybaczam? To trudne pytanie, ale uważam, ze jestem w stanie to zrobić. Widzę, jak to ciagle nawracanie do tej kobiety „wyniszczylo” mnie i muszę odbudować siebie. Dziękuję

Kłapouszek
Posty: 79
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Kłapouszek » 27 mar 2020, 11:01

Ukaszu, nie było moim zamiarem „rozgoszczenie”się ze swoimi problemami, po prostu w wyniku mojego pisania do Minu, wywiązała się dyskusja, niestety, skupiająca się na tym, co napisałam.
Dziękuję Ukaszu za zwrócenie uwagi, a Minu przepraszam, ze tak wyszło.

Kłapouszek
Posty: 79
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Kłapouszek » 27 mar 2020, 11:17

Czy mogłabym prosić moderację o przeniesienie tych kilku postów dotyczących tylko mojej historii do mojego wątku? Dziękuję i jeszcze raz przepraszam, ale to nie było zamierzone z mojej strony.

Minu
Posty: 71
Rejestracja: 14 wrz 2019, 17:21
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Minu » 27 mar 2020, 11:36

Absolutnie nie czuję się tym dotknięta....jestem wdzięczna za to,że mój wątek 'żyje'. Przestrzeni dla wszystkich wystarczy:)

Minu
Posty: 71
Rejestracja: 14 wrz 2019, 17:21
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Minu » 27 mar 2020, 12:22

"Mężczyźni chcą być potrzebni swoim żonom ....... a nawet jak sobie radzisz to może rozważ "pozwolenia" sobie na pomoc męża?"

Odniosę się jeszcze do tych słów. Na pewno jest w tym dużo racji...Ale chyba nie na wszystkich mężczyzn to działa...Może to też jest zależne od "fazy"w jakiej się znajdują... Ja w pewnym momencie też chciałam żeby mój mąż czuł się potrzebny i też próbowałam używać tej kobiecej manipulacji...Ale to zawsze kończyło się pstryczkiem w nosek i komentarzami w stylu:przecież jesteś dorosła-poradzisz sobie,Masz 2 ręce...to dasz radę itd. Jak o coś pytałam udając ze nie wiem komentarz był jeden:skończyłaś studia?Masz 2 fakultety?Myślenie przecież nie boli... Jestem nauczona ciężkiej pracy i faktycznie robie bardzo wiele też tych 'męskich' obowiązków i mąż o tym doskonale wie...za to zawsze mnie cenił...Ale chyba faktycznie przegięliśmy w drugą stronę:(

nałóg
Posty: 1571
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: nałóg » 27 mar 2020, 15:48

Minu, gdy prosisz o coś to z ostrożności zakładaj, że ta prośba może nie zostać spełniona........ prosisz bo chcesz i dajesz wolność drugiej stronie czy spełni Twoja prośbę.
Przyjmując taka postawę unikasz bólu odrzucenia Twojej prośby.
Po za tym to slogan lecz prawdziwy: kropla drąży skałę a cierpliwość jest cnotą
Daj sobie pomóc, proś o pomoc a efekty powierzaj Bogu............zgodnie z przekazem Modlitwy o Pogodę Ducha.

Minu
Posty: 71
Rejestracja: 14 wrz 2019, 17:21
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Minu » 29 mar 2020, 17:13

Witam Was serdecznie!Mam nadzieję,że jakoś dajecie radę w tych trudnych okolicznościach i trzymacie się zdrowo...Chciałam Was podpytac,jak sobie radziliście z tym całym pozostawionym 'bałaganem'?Jak godziliscie opiekę nad dziećmi i obowiązki po opuszczeniu Was przez małżonków...Jak jednocześnie znajdywaliscie czas na lizanie ran i swój rozwój?...Jestem sama z córką w wielkim mieście,bez bliskiej rodziny...Na szczęście pracuję teraz zdalnie i jednocześnie się nią zajmuje. Nie ukrywam,że już obydwie mamy siebie dość:) Chodzi o ten brak czasu tylko dla siebie i zadbanie o swoje potrzeby...o takie wytchnienie i poukladanie sobie w głowie wszystkiego...Boję się powrotu do stanów depresyjnych...Boję się że nie znajdę sposobu na przepracowanie tego wszystkiego...Gdy ostatnio wspomniałam mężowi ze chciałabym trochę czasu dla siebie to odpowiedział,ze skoro męczy mnie opieka nad córką to on może ją wychowywać...sparaliżowaly mnie te słowa...i już teraz wiem,ze nie mogę okazywać żadnej słabości w tym temacie,bo może to zostać wykorzystane przeciwko mnie...Jak i czym się teraz wzmocnić (chociaż powierzchownie)? Modlitwa na ten moment niewiele daje...odsyskuje jedynie chwilowy spokój:(

Delfin
Posty: 19
Rejestracja: 05 wrz 2019, 13:39
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Delfin » 29 mar 2020, 21:47

Mi też jest ciężko dziś jakiś cięższy dzień. Całymi dniami jestem sama z synem. Mąż mieszka z kowalska i że względu na zawód nie przychodzi do dziecka. Modlę się ale czasami nie daje rady wtedy tłumaczę sobie ze jest to moj czas z dzieckiem. Czasami nawet się cieszę bo jeszcze gorszy ból czuję jak on zabieral syna a ja zostawałam sama. Dlatego teraz czuję spokój bo przynajmniej nie patrze jak dziecko jest wyrywane. Wiem że jak się to syn będzie dalej się spotykal z nim. Jakoś musimy przyzwyczaic się do Naszych sytuacji. Ja jestem po ciężkiej chorobie i jako młoda kobieta zostałam sama ale wiem że Pan mnie nie opuścił i to daje mi wiarę w lepsze jutro.

rose
Posty: 70
Rejestracja: 14 mar 2020, 11:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: rose » 29 mar 2020, 22:59

Droga Minu, jak bardzo rozumiem Twoja samotność. Ja również zostałam sama z córeczkami (obie w wieku przedszkolnym) w wielkim mieście, z dala od rodziny. Obecnie uciekłam do rodziców na wieś, pracuje zdalnie a mama pomaga mi w opiece nad dziewczynkami. Kiedy zostałam sama (początek lutego) świat mi się walił na głowę, bałam się że sobie nie poradzę, martwiłam się o dzieci. Ale wyobraź sobie że ta sytuacja pokazala mi jak dużo mam dobrych ludzi wokół siebie. Paradoksalnie samotność i konieczność "ogarnięcia" dzieci pozwoliły mi szybciej stanąć na nogi. Zaczęłam dostrzegać plusy tej sytuacji, byłam lepiej zorganizowana, miałam więcej czasu dla dzieci (zaczęłam więcej pracować zdalnie więc nie musiałam trącić czasu na dojazdy). Wiem jak Ci jest ciężko, zwłaszcza w tych trudnych czasach. Ale może masz kogoś na wsi gdzie mogłabyś się schować na ten czas? Dla mnie czas pandemii okazał się wyjątkowo dobry, wychodzę z dziewczynkami na spacer do lasu, sama mam trochę więcej czasu dla siebie, jestem spokojniejsza... Natura potrafi wyciszyć i przybliżyć nas do Pana Boga. Przytulam Cię bardzo mocno, jestes dzielna Kobieta i najlepsza Mama dla swojej córki. Pamiętaj, wkrótce zaświeci słońce

Kłapouszek
Posty: 79
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Kłapouszek » 30 mar 2020, 0:25

Droga Minu, u mnie czas kryzysu małżeńskiego przypadł na czas, kiedy normalnie chodziłam do pracy ( teraz pracuję zdalnie i spędzam czas z dziećmi). Mnie bardzo pomogła świadomość, że rano muszę wstać, wyszykować dzieci i jak najlepiej funkcjonować w pracy, gdzie nie mogłam pozwolić sobie na choćby chwilę słabości. To mnie trzymało, że w pracy nie mogę nikogo zawieść. Poza tym ogromnym wsparciem były dzieci: córka robiła laurki z napisem: Mamo, dasz radę, masz przecież nas itp.; syn często mnie przytulał. Wiedziałam, że oni na mnie patrzą i dla nich muszę dać radę. Poza tym mam dwie wspaniałe przyjaciółki, które podziwiam za cierpliwość do mnie w tym trudnym czasie, bo zawsze mogłam na nich polegać i się wygadać. Niestety, na rodzinę nie mogłam liczyć: mamę straciłam, gdy byłam w klasie maturalnej, a z tata i bratem kontakty się ochłodziły po narodzinach pierwszego dziecka, gdyż druga żona taty nie akceptowała za bardzo mojej osoby i żeby mi dopiec, często bardzo krytykowała mojego męża, aż w końcu stanęłam kiedyś tak skutecznie w jego obronie, ze do dziś nie utrzymujemy kontaktów (w cieniu zdrady te sytuacje tez mocno bolą, bo widzę ile dla niego poświęciłam). U mnie Minu te trzy czynniki pozwoliły mi się pozbierać. No i oczywiście obecność tutaj, wsparcie, które na tym forum otrzymałam, to wszystko pomogło mi się podnieść, choć ten proces jeszcze trwa, ale już jest lepiej. Tego również z całego serca życzę Tobie Minu. Przytulam i pamietam w modlitwie.

s zona
Posty: 2916
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: s zona » 30 mar 2020, 1:11

rose pisze:
29 mar 2020, 22:59
Droga Minu, jak bardzo rozumiem Twoja samotność. Ja również zostałam sama z córeczkami (obie w wieku przedszkolnym) w wielkim mieście, z dala od rodziny. Obecnie uciekłam do rodziców na wieś, pracuje zdalnie a mama pomaga mi w opiece nad dziewczynkami. Kiedy zostałam sama (początek lutego) świat mi się walił na głowę, bałam się że sobie nie poradzę, martwiłam się o dzieci. Ale wyobraź sobie że ta sytuacja pokazala mi jak dużo mam dobrych ludzi wokół siebie. Paradoksalnie samotność i konieczność "ogarnięcia" dzieci pozwoliły mi szybciej stanąć na nogi. Zaczęłam dostrzegać plusy tej sytuacji, byłam lepiej zorganizowana, miałam więcej czasu dla dzieci (zaczęłam więcej pracować zdalnie więc nie musiałam trącić czasu na dojazdy). Wiem jak Ci jest ciężko, zwłaszcza w tych trudnych czasach. Ale może masz kogoś na wsi gdzie mogłabyś się schować na ten czas? Dla mnie czas pandemii okazał się wyjątkowo dobry, wychodzę z dziewczynkami na spacer do lasu, sama mam trochę więcej czasu dla siebie, jestem spokojniejsza... Natura potrafi wyciszyć i przybliżyć nas do Pana Boga. Przytulam Cię bardzo mocno, jestes dzielna Kobieta i najlepsza Mama dla swojej córki. Pamiętaj, wkrótce zaświeci słońce
Minu, a moze warto to przemyslec . masz tesciow na wsi.. moze ten pobyt pomoze Wam naprawic relacje z mezem i tesciami .. a i dziadkowie sie naciesza wnusia ..
Wasze malzenstwo moze wiele zyskac :) ...

ps na swiezym powietrzu i wiekszej powierzcni latwiej jest o dobre relacje z dziecmi, niz wtedy gdy sa stloczone w zamknieciu ...wg mnie - moze warto to przemyslec i przegadac z mezem i tesciami ...

Minu
Posty: 71
Rejestracja: 14 wrz 2019, 17:21
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Minu » 30 mar 2020, 7:36

Dziękuję Wam...też myślałam o ewakuacji na wieś ale mąż nie podjął tematu. U teściów nie byłam prawie 3 miesiące...Mąż mnie od nich izolowal w ostatnim czasie (zawsze jeździł sam albo zabierał tylko córkę)...A teraz nie chcę żeby się nie daj Boże czymś zarazili:(...Mąż nie chce niczego już naprawiać,więc o wspólnym pobycie na wsi nie ma nawet mowy:(...

Minu
Posty: 71
Rejestracja: 14 wrz 2019, 17:21
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pomoc...czy walczyć o małżeństwo wbrew woli męża?

Post autor: Minu » 01 kwie 2020, 9:26

I stało się...mąż zabrał wszystkie swoje rzeczy...wczoraj znowu chciał ustalić wszystkie sprawy z rozwodem za porozumieniem stron...na początku powiedziałam, że zdania nie zmieniłam i ze nie zgadzam się na rozwód,chciałam uciąć rozmowę... Ale potem niepotrzebnie dałam się wciągnąć w dyskusję...znowu padło wiele raniących słów...znowu sie poniżyłam...głupia prosiłam żeby jeszcze to przemyślał...a na końcu się dowiedziałam, że od dawna mnie NIENAWIDZI...Wybaczcie ale dzisiaj ogarnęło mnie zwątpienie...Bóg nas niby kocha...Ale czemu tak boleśnie doświadcza? Czemu muszą cierpieć dzieci? Przecież one niczemu nie są winne...Nie wiem co mówić córce...jak jej spojrzeć w oczy i przyznać się,że ją zawiodłam...nie wiem...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości