On chce tu - ja chce tam. Rozwod?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

aniutek
Posty: 1
Rejestracja: 05 wrz 2019, 10:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

On chce tu - ja chce tam. Rozwod?

Post autor: aniutek » 09 wrz 2019, 13:40

Znamy sie 5 lat, poznalismy sie w UK i Jestesmy prawie juz rok malzenstwem (29,30 lat). Do malzenstwa zawsze popychala mnie rodzina, z racji ze jestem bardzo ulegla rodzinie (dopiero to w sobie odkrylam!) posluchalam sie Mamy i sama potem naciskalam meza na slub kiedys. Uzalezniony od narkotykow, Mimo ze jest na terapii juz prawie 2 lata jest czysty, stara sie, ma duzo pasji. Jest fantastycznym czlowiekiem, dobrym lecz skoncentrowanym glownie na sobie, przyjemnosciach i samorozwoju - cecha zdrowienia. Chcialby w UK duzo zarabiac i wykorzystywac te pieniadze. On wiedzial doskonale, ze nie chce wychowywac dzieci w UK (ktorych jeszcze nie mamy), ze chce zjechac do kraju - On sie zawsze wahal, ale przekladal temat. W koncu gdy zaczal sie kryzys (zaraz niedlugo po malzenstwie) nareszcie zaczal ze mna rozmawiac. Doszlismy do wniosku ze nie mozemy miec dzieci w momencie gdy ja chce zjechac, zwyczajnie obawia sie ze zabralabym dziecko do Polski. Nie chce byc w tym kraju juz dluzej, przytlacza mnie Anglia. Zatracane sa tu wartosci ktore sa dla mnie tak wazne. Czuje ze moja dusza tu obumiera, glownie z samotnosci i braku jego obecnosci, przyjaciol oraz zajec, poza tym tesknie za rodzina i polskimi lasami. Mam tu swietna prace i dobrze zarabiam, ale nie dla pieniedzy czlowiek zyje...

Chcialabym z nim byc ale nawet gdybym TERAZ zostala sie dla niego - ciezko byloby mi zyc z faktem, ze on tego samego dla mnie nie zrobi. Nie ma mowy o kompromisie z jego strony... Nawet jesli ja bym z zacisnietymi zebami kilka latek jeszcze wytrzymala - on mi nie potrafi dac gwarancji ze zjedzie kiedys. Boli mnie to, tymbardziej ze oboje chcielibysmy miec dzieci itd...Do tego wszystkiego on chcialby dom na kredyt tu kupic - przeciez to dla mnie juz droga zamknieta. Oboje doszlismy do wniosku ze nie kochamy siebie w taki sposob jak powinno - powinnismy oboje pojsc na kompromis jeden dla drugiego. Zadne nie chce. Jedyne wyjscie to KOMPROMIS Z MOJEJ STRONY - zostac na zawsze w UK.
Sluchajcie, ja umre tu wewnetrznie z samotnosci.......... Wniosek jest taki ze bardzo niedojrzale podjelismy decyzje o slubie. Bardzo spontanicznie i z pospiechem wszystko poszlo, czego bardzo zaluje. Wstydze sie tego bardzo bo pije nawazone piwo. Przegladam oferty w Polsce i chyba chce wyjechac na zime...Mam bardzo duzy metlik w glowie jak nigdy. Prosze skrytykujcie mnie mocno jesli jest taka potrzeba.

Dziekuje za przeczytanie. :!:

Pavel
Posty: 2245
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: On chce tu - ja chce tam. Rozwod?

Post autor: Pavel » 10 wrz 2019, 11:33

Witaj na forum aniutek,
Na początek chciałbym prosić o rozwagę przy podawaniu danych mogących spowodować waszą identyfikację. Nie jesteśmy anonimowi w internecie.

Zapraszam również, wiedząc ile mi to dało, do zapoznania się z polecanymi lekturami i konferencjami:
viewtopic.php?f=10&t=383

Po tym co napisałaś mam pewność, że takie studiowanie może pomóc zarówno tobie jak i twemu małżeństwu.
Twego męża tu nie ma, bez sensu więc pisać o nim, zwłaszcza, że bezpośrednio mamy wpływ tylko na zmianę siebie samych.
Zmiana ta może (ale nie musi) spowodować zmianę innych wokół nas, uratować małżeństwo (takie jest moje doświadczenie).

Nie będę ci za bardzo mędrkował, jeśli zechcesz sama dojdziesz co w twoim myśleniu o małzeństwie jest niewłaściwe a co właściwe. Polecam do tego rozeznania chociażby konferencje Jacka Pulikowskiego - są do pobrania/wysłuchania za darmo.
Wiele tam na liście polecanych lektur jest pozycji, nie chcę polecić od razu za dużo.

Napiszę tylko (na pewno dotyczy to i męża, ale jak wspomniałem na nim się skupiał nie będę), że o ile rozumiem twoje dylematy (moja żona również miewała/miewa podobne, również mieszamy w Uk, mi również się tęsknota czasem włącza), o tyle twój tok myślenia warto moim zdaniem porządnie przeanalizować.
Miejsce męża jest przy żonie (i odwrotnie). Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. W Uk są plusy i minusy, w Polsce również, tak samo gdzie indziej. Nie to jest jednak kluczowe gdzie się buduje. Ważne aby budować, najlepiej mądrze.

Nie bagatelizuję twojej sytuacji, ale w porównaniu do przeciętnego forumowicza jesteście w świetnej sytuacji. Mieszacie razem, nie wisi nad wami widmo rozwodu, nie ma kowalskich.
Nic, tylko zakasać rękawy i budować.
Zaczynając od lepszego poznania i zrozumienia siebie, od tego czym jest małżeństwo i jak powinno wyglądać.

Jak wygląda twoja relacja z Bogiem?

Pozdrawiam
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Pavel
Posty: 2245
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: On chce tu - ja chce tam. Rozwod?

Post autor: Pavel » 10 wrz 2019, 11:37

Aha, polecam gorąco jeszcze jedną konkretną lekturę:
„Kochaj siebie a niewazne z kim się zwiążesz” Zuhorst.
Jest na podlinkowanej liście.
Trudno się ją czyta, ale zdecydowanie warto moim zdaniem w twojej sytuacji.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

JolantaElżbieta
Posty: 388
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: On chce tu - ja chce tam. Rozwod?

Post autor: JolantaElżbieta » 10 wrz 2019, 12:56

Znasz takie powiedzenie: ubi tu Gaius, ibi ego Gaia?(gdzie ty Gajuszu, tam ja Gaja - przypis moderacji)

Za wsze jak słyszę o żonach nie chcących jechać z mężem, myśle o państwu Marcinkiewiczach i o tym co powiedziała jego żona jak znalazł tę Izebel - powinnam była jechać z mężem. To po części moja wina:-(
Ostatnio zmieniony 10 wrz 2019, 14:44 przez Pavel, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Dodano tłumaczenie polskie

s zona
Posty: 3240
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: On chce tu - ja chce tam. Rozwod?

Post autor: s zona » 10 wrz 2019, 17:17

Zgadzam sie z JE ,
zastanawia mnie , czy problem jest zwiazany z mezem ....z miejscem ..czy moze lezy w Tobie ...

Wydaje mi sie , ze ta ksiazka polecana przez Pavla moze byc pomocna .. dla mnie byla ..
tez polecam i trudno sie czyta, ale jest tego warta ..
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/236707/k ... e-zwiazesz
Dbaj o siebie , westchne w modlitwie :)

ps nie wiem jak Ty , ale mnie zdarza sie idealizowac PL jesli jestem poza lub odwrotnie , gdy wracam ...

Zdołowany
Posty: 69
Rejestracja: 21 maja 2019, 22:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: On chce tu - ja chce tam. Rozwod?

Post autor: Zdołowany » 10 wrz 2019, 17:56

JolantaElżbieta pisze:
10 wrz 2019, 12:56
Znasz takie powiedzenie: ubi tu Gaius, ibi ego Gaia?(gdzie ty Gajuszu, tam ja Gaja - przypis moderacji)

Za wsze jak słyszę o żonach nie chcących jechać z mężem, myśle o państwu Marcinkiewiczach i o tym co powiedziała jego żona jak znalazł tę Izebel - powinnam była jechać z mężem. To po części moja wina:-(
Tutaj muszę się nie zgodzić. Ja przed wyjazdem też wraz z żoną podjęliśmy decyzję aby być dobrym małżeństwem musimy wyjechać za granicę razem. Niestety wyszło jak wyszło. Żona z kowalskim.

mare1966
Posty: 1198
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: On chce tu - ja chce tam. Rozwod?

Post autor: mare1966 » 10 wrz 2019, 20:57

"proszę skrytykujcie mnie mocno"

Prosisz i masz .
( a tak serio - wiem , że to będzie trudne , ale przeczytaj jakby to nie o ciebie chodziło )
Tak po tym jednym poście , co mi się rzuciło w oczy :
( jasne, mało danych , ale ... )

Niestety , masz rację , ślub był przedwczesny .
Spontanicznie to można pójść do kina co najwyżej .
Najważniejsze sprawy powinny być obgadane i przyjęte
przed ślubem ( miejsce zamieszkania , ilość dzieci - tu też często dochodzi do dużego problemu ) .
Nie wiem , co rozumiesz pod pojęciem "znamy się 5 lat" ,
bo ja widzę że chyba nie za bardzo jednak .
Tak coś czuję , że mógł cię wykorzystywać , bo do ślubu jakoś mu pilno nie było .
Rodzina poganiała , bo i fakt kiedyś to i 25 lat "stara panna była" .
Czasy się niby zmieniły , ale biologia nie za bardzo .
A z dzieckiem im później tym trudniej się "starać" .
Może nie mam racji , ale fajnych cech nie zauważyłem u męża .
( pewnie ma , ale ja widzę jednak dużo egoizmu )

Kwestia jednak CO TERAZ ?
Sama piszesz , że masz mętlik , więc może trochę sama musisz ochłonąć ?
Trzeźwo ocenić sytuację BEZ EMOCJI .
On chce tego a tego , tak to widzi i zdania nie zmieni .
Ty tak a tak .
Czasem jednak ludzie zmieniają zdanie .
Jest taka możliwość ?
On komuś ufa , słucha porad ?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: mazzony i 11 gości