Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Jonasz » 15 lis 2019, 20:46

Małe dopowiedzenie.

Boga mam miłować z całego serca swego, duszy, sił - bezwarunkowo bo w domyśle druga strona chce tego samego i wypełni najlepiej jak potrafi :D

a bliźniego swego jak siebie samego.

Czyli inaczej już bo na pewno nie z całego serca ze wszystkich sił, z całej duszy...

Jest jakieś rozgraniczenie.
Pojawia się według mnie jakieś uwarunkowanie, zależność.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Prosty_Chlopak
Posty: 24
Rejestracja: 08 sie 2019, 16:33
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Prosty_Chlopak » 16 lis 2019, 10:20

Jonasz pisze:
15 lis 2019, 20:28
karo17 pisze:
15 lis 2019, 18:43
Prosty Chłopak
Tak to musielibyśmy zmienić przysięgę:
„Ślubuję miłość, wierność, uczciwość małżeńską, dopóki śmierć nas nie rozłączy oraz gdy druga strona się stara”
Karo trzymajmy się tego co jest.

Jednakowa przysięga zakłada jakąś symetrię.
I to jest norma i wyznacznik przymierza małżeńskiego.
A wychył może być w dwie strony.
Raz gdy jedna strona przestaje się starać.
Dwa gdy jedna strona nie zważając na drugą wchodzi w obszar drugiej (bardziej lub mniej świadomie).
Symetria zaznacza też wzajemne patrzenie na siebie - my a nie ja.
Inaczej nastąpi rozjechanie. I w rozwoju osobistym, i w dojrzewaniu.
Wtedy pojawiają się często kłopoty.
Myślę że to Prosty_Chłopak miał na myśli.

Zresztą czy chodzi o przysięgę czy o super bezpieczną relację małżeńską, więź.
Przysięgę w pojedynkę możesz dotrzymać, ale więzi w pojedynkę nie zbudujesz.
No chyba że sam ze sobą.
Ale to już chyba i pod narcyzm może podejść. ;)
Dziękuje za sprostowanie i przetłumaczenie na język "sycharowski". Tak to miało zabrzmieć jak napisałeś ;)

"My a nie ja" piękne podsumowanie

Prosty_Chlopak
Posty: 24
Rejestracja: 08 sie 2019, 16:33
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Prosty_Chlopak » 16 lis 2019, 11:07

Małgorzata Małgosia pisze:
15 lis 2019, 14:24
I dopiero ta myśl uświadomiła mi jaki to biedny człowiek jest, który nie wierzy, na serio, on zupełnie nie wierzy w to, że można kochać go za nic, tak po prostu.
On nazywa mnie dwulicusem, bo w głowie mu się nie mieści, że mówię że go kocham i jednocześnie nie potrzebuję.

A jeśli chodzi o to bycie potrzebnym to on nie potrafił zrozumieć, że potrzebny mi jest emocjonalnie. On jako bycie potrzebnym rozumie tylko po prostu wykonywanie jakieś czynności: zawieźć, przywieźć, wymienić żarówkę, naprawić pralkę itp.
Jak byłam po operacji: umyć, podać wodę, podnieść coś.
Ale już pójść ze mną na spacer, porozmawiać, zapytać z troską jak się czuję. To już jest abstrakcja dla niego.
I to dotyczy nie tylko mnie, ale wszystkich ludzi, z którymi coś go łączy. Specjalnie nie piszę "z którymi ma relację", bo zrozumiałam, że on z nikim tak naprawdę nie tworzy relacji.

A ja chciałam jednoosobowo utworzyć między nami relację.
Świetnie ujęte to z czym zawsze miałem problem. Z wyrażeniem za co kocham. Nigdy nie rozumiałem swojej żony kiedy mówiła, że kocha mnie za nic. Po prostu kocha i tyle. Strasznie mnie to irytowało...
Ja zawsze podawałem konkretne przykłady za co kocham! Ale uświadomiłem sobie, że umiem o siebie zadbać a ją kochałem za to kim jest. Jaką była osobą dla mnie. Za tą więź emocjonalną która nas łączyła w dobrych i złych momentach.

Dziś z wielkiego ognia miłości został popiół. Popiół który jest rozdmuchiwany przez wiatr życia. Lecz mimo wszystko jest nadzieja, że ten popiół uda się zebrać i wykorzystać jako nawóz pod piękny kwiat miłości...

Małgorzata Małgosia
Posty: 278
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Małgorzata Małgosia » 22 lis 2019, 11:54

Jestem po rozmowie z mężem w obecności ojca dominikanina, który prowadzi wspólnotę męża.
Mój mąż nie wierzy w ani jedno moje słowo. Tkwi cały czas w przeszłości, zawziął się w sobie.
Jest przekonany, że on tyle zrobił dla ratowania małżeństwa. Jako pierwszy opowiadał ojcu jak to było i to pokazało mi, że on widzi swoje zachowanie jako nic wielkiego, że wyolbrzymiam np. jego agresję wobec mnie (psychiczną).

On powiedział, że mnie nie kocha i nie jest moim mężem, a potem, że zabrania komukolwiek mnie odwiedzać. Zaś w jego opowieści to zostało przedstawione tak, że on próbował tłumaczyć mi, że nasze małżeństwo stoi na krawędzi i prosi mnie, żeby nikt do nas nie przychodził, bo to nam jako małżeństwu szkodzi...

Wyglądało to całkiem szczerze to co mówił, on naprawdę chyba wierzy w tę swoją wersję...Czy to jest ta męska racjonalizacja?

Z jednej strony mówi dzisiaj, że nie wierzy w to, że można byłoby cokolwiek odbudować, bo wiele jest dodatkowych spraw, które to uniemożliwiają, a z drugiej strony sam inicjuje rozmowę z ojcem i spotkanie.
To chce czy nie chce?

Nie wiem czemu, ale czekam na ujawnienie się kowalskiej. Mam takie wrażenie, że on już jest na celowniku konkretnej kobiety, tylko jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy.
Dzisiaj padło jej imię i to jest cały czas ta sama kobieta, o której opowiadał mi kiedy zaczął chodzić na tamtą wspólnotę. Żeby było "śmieszniej" pracuje razem ze mną tylko na innym piętrze.
Wychodzi na to, że mają bliską relację.

Pozostaje mi tylko nadal po prostu się modlić (szczególnie egzorcyzmem) i pracować nad sobą dla siebie.
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Jonasz » 22 lis 2019, 12:21

Małgorzata Małgosia pisze:
22 lis 2019, 11:54
Z jednej strony mówi dzisiaj, że nie wierzy w to, że można byłoby cokolwiek odbudować, bo wiele jest dodatkowych spraw, które to uniemożliwiają, a z drugiej strony sam inicjuje rozmowę z ojcem i spotkanie.
To chce czy nie chce?
Rozumiem że Ty też miałaś możliwość przedstawienia swojego punktu widzenia - nie wyobrażam sobie szczerze mówiąc innej możliwości. :shock:
A wspomniany Ojciec się odezwał?
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Małgorzata Małgosia
Posty: 278
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Małgorzata Małgosia » 22 lis 2019, 13:58

Jonasz pisze:
22 lis 2019, 12:21
Małgorzata Małgosia pisze:
22 lis 2019, 11:54
Z jednej strony mówi dzisiaj, że nie wierzy w to, że można byłoby cokolwiek odbudować, bo wiele jest dodatkowych spraw, które to uniemożliwiają, a z drugiej strony sam inicjuje rozmowę z ojcem i spotkanie.
To chce czy nie chce?
Rozumiem że Ty też miałaś możliwość przedstawienia swojego punktu widzenia - nie wyobrażam sobie szczerze mówiąc innej możliwości. :shock:
A wspomniany Ojciec się odezwał?
Tak, ja szczerze przedstawiłam jak to wygląda z mojej strony. Powiedziałam wprost o moim nawróceniu kiedy trafiłam na świadectwo Ani Jednej. Opowiedziałam jak te "relacje" z mężem wyglądały wcześniej z mojej strony, tzn. od czasu kiedy wyrzucił z siebie, że nie jest moim mężem, aż do momentu nawrócenia.

Ojciec w zasadzie przyjechał mnie poznać, tak zrozumiałam. Bo znał wersję tylko męża. Natomiast moja postawa mu zaimponowała, tzn. świadectwo nawrócenia. Zapytał go (męża), czy widząc moją zmianę nie chciałby dać nam szansy? Mąż zdecydowanie to wykluczył, bo mi nie wierzy. A poza tym ma wewnętrzne przekonanie, że ten nasz związek jest bez szans.
Nie trafiły do niego tłumaczenia ojca, że zamknięcie się w swoich przekonaniach nie prowadzi do prawdy.

Na pytanie czy już sobie życie zaplanował beze mnie odpowiedział z takim półuśmiechem, że on jic nie planuje, żyje dniem dzisiejszym.

Ja nie wierzę, że powiedział to szczerze, bo on nigdy nie żył dniem dzisiejszym, był albo w przeszłości, albo daleko w przyszłości. Bardzo mocno czuję inną kobietę.
Nie ma w sobie zupełnie pokory wobec tego kryzysu i nie wierzę, że tak bez wsparcia innej osoby (kobiety) byłby w stanie być takim twardym.

Spotkanie skończyło się niczym między nami, chociaż cieszę się, że w ogóle się odbyło.
Mówiłam, że największe wsparcie otrzymuję od ludzi w kryzysie jak ja, ze wspólnoty Sychar. Na koniec spotkania, poproszona o modlitwę (a właściwie ojciec zapytał kto z nas chce poprowadzić modlitwę, na co mąż z przekąsem: może najbardziej nawrócona. Ojciec to dobrze skomentował: nie porównuj się) odmówiłam sycharowską modlitwę o odrodzenie małżeństwa.

I tyle.
Mieliśmy jeszcze czas na porozmawianie bez niego (wyszedł do drugiego pokoju), ale było to tylko dziwne patrzenie na mnie męża: takie twarde, świdrujące spojrzenie i moje słowa, że gdyby tylko chciał ja jestem gotowa na terapię małżeńską, na której nauczylibyśmy się słuchać siebie nawzajem.
On jednak stwierdził, że nie wierzy, żeby to miało coś pomóc, żeby dało efekt.
Generalnie jest na "nie".

A mnie to wszystko smuci, ale już inaczej niż kiedyś. Będę miała dzisiaj "dół", to normalne, trzeba przeżyć i te trudne emocje. Ale kiedy mam podjętą decyzję, bez oczekiwania na cokolwiek z jego strony (męża), szybciej ten spokój wraca. Ja chcę trwać w wierności sakramentowi. To jest mój sposób kochania męża.

No i uświadomiłam sobie, że przecież nie muszę drżeć co poczuję, jaki to będzie cios w serce kiedy jednak on zwiąże się z tą kobietą, o której pisałam wyżej. On przecież już mnie z nią zdradził emocjonalnie, dzieląc się swoimi przeżyciami, bo skoro napisał do niej smsa jak go poruszył jakiś psalm (kiedyś to ze mną tak rozmawiał), to z pewnością i innymi sprawami się dzieli.

Tak więc już to się stało, więc mogę uznać ten fakt za ... no fakt :)

Dziękuję Wam za modlitwę, naprawdę dziękuję Bogu za Sychar.
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

JolantaElżbieta
Posty: 585
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: JolantaElżbieta » 22 lis 2019, 17:11

Popatrz Małgorzato, wziął księdza, żeby się utwierdziź w swoim postanowieniu, a tu kicha - ale będzie miał o czym myśleć :-) I dobrze, niech sumienie go wierci. Chyba masz rację z tą kobietą - u mnie mąż był zdalnie sterowany bardzo mocno - podsłuchałam rozmowę - tak, yhy, taak, dobra. No i co nieco wiem od bratowej - laf..,kowalska zabroniła mu kontaktów ze mną - bardzo ją wkurzało jak rozmawialiśmy telefonicznie, kazała mu być twardym i nie odbierać telefonów ode mnie, nie kontaktować się, nie interesować się. A taki był zawsze samodzielny - taki ładny amerykansky :-) I tak mu się odeminiło! Popatrz pani co to się porobiło :o

Małgorzata Małgosia
Posty: 278
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Małgorzata Małgosia » 22 lis 2019, 20:12

JolantaElżbieta pisze:
22 lis 2019, 17:11
Popatrz Małgorzato, wziął księdza, żeby się utwierdziź w swoim postanowieniu, a tu kicha - ale będzie miał o czym myśleć :-) I dobrze, niech sumienie go wierci. Chyba masz rację z tą kobietą - u mnie mąż był zdalnie sterowany bardzo mocno - podsłuchałam rozmowę - tak, yhy, taak, dobra. No i co nieco wiem od bratowej - laf..,kowalska zabroniła mu kontaktów ze mną - bardzo ją wkurzało jak rozmawialiśmy telefonicznie, kazała mu być twardym i nie odbierać telefonów ode mnie, nie kontaktować się, nie interesować się. A taki był zawsze samodzielny - taki ładny amerykansky :-) I tak mu się odeminiło! Popatrz pani co to się porobiło :o
Ja podejrzewam, że może chodzić o tzw. pocieszaczkę. Żona taka okropna, czepia się, nie kocha, nie jeździ na rowerze, w łóżku kiepska, no tragedia. Jeszcze ta jej rodzina, która przejmuje się jej chorobą. To za wiele.

Dzisiejsza rozmowa pokazała mi, że on przed światem tworzy wokół siebie zasłonę dymną pt. "to wina żony" (dla tych, którzy mnie nie znają) lub "rozwód to nasza wspólna decyzja" - dla rodziny.

Smutne dla mnie było jeszcze to, że na pytanie jak ustosunkował się do tej mojej przemiany powiedział, że nie wiedział o tym, bo się nie odzywam, tylko jakieś suche maile, a on tyle razy był w domu i ani razu nie wyszłam z propozycją rozmowy.
Sami wiecie, bo tu pisałam, że biję się z myślami jak pokazać zmianę, ale nie na siłę. To ja pisałam maile, w których pytałam jak się czuje, to ja zapytałam co słychać i zaprosiłam do pokoju kiedy kiedyś tam był. To ja napisałam, że nie chcę rozwodu, bo go kocham i wierzę,że możemy przez to przejść.

On na to wszystko w żaden sposób nie zareagował. Ja nie zgadzam się na to, żeby tak jak to było przez wszystkie lata, dźwigać ten związek samodzielnie na plecach. Tym bardziej, że on wiele razy powtarzał mi, że nie chce ze mną o nas gadać, bo nie ma już "nas".
Wydaje mi się, że ze swojej strony pokazałam wystarczająco, że jestem otwarta na dialog.

Ale myślę sobie, że to było tylko takie jego gadanie, żeby zdjąć z siebie odpowiedzialność, żeby nie przyznać się: mam w nosie jej przemianę, po prostu chcę być z kimś innym nie z nią.

Do pracy wracam pod koniec stycznia i korci mnie, żeby przedstawić się tej pani. Ale to może na dzisiaj taka chęć, bo jednak myśl o tej drugiej, której mąż się zwierza, mrozi mi krew w żyłach.
Pogodzenie się z takim faktem nie jest łatwe.
Cały czas, codziennie, modlę się o to, żeby Maryja pomogła mi odwiesić się od męża.
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

JolantaElżbieta
Posty: 585
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: JolantaElżbieta » 22 lis 2019, 20:29

No i cały problem w tych pocieszycielkach - to zadziwiające jak te wszystkie sytuacje i zachowania naszych mężów są podobne. Jak spod sztancy - ciekawe kto pisze scenariusz?

Małgorzata Małgosia
Posty: 278
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Małgorzata Małgosia » 22 lis 2019, 21:19

JolantaElżbieta pisze:
22 lis 2019, 20:29
No i cały problem w tych pocieszycielkach - to zadziwiające jak te wszystkie sytuacje i zachowania naszych mężów są podobne. Jak spod sztancy - ciekawe kto pisze scenariusz?
Jest taki jeden rogaty....a właściwie to nie jeden ;)
Dzisiaj czuję się jakbym w zawiei pod wiatr szła, wszędzie mróz się wciska, łzy lecą, ale i tak prę do przodu :D
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Jonasz » 22 lis 2019, 23:05

Szczerze mówiąc Twoje przeżycia w jakimś stopniu przypominają mi moje.
To jakiś szablon czy co :shock:
Ale Pan Bóg nie działa przecież szablonowo....
Dobrze przeżyte chyba przysluzyly...odwieszeniu wlasnie. Nawet chyba przyspieszyły może.
Ale łatwo nie było, o nie. :(

Ps. Nie cierpię właśnie mokrego śniegu sypiacego z wiatrem prosto na twarz :lol:
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Małgorzata Małgosia
Posty: 278
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Małgorzata Małgosia » 23 lis 2019, 12:57

Jonasz pisze:
22 lis 2019, 23:05
Szczerze mówiąc Twoje przeżycia w jakimś stopniu przypominają mi moje.
To jakiś szablon czy co :shock:
Ale Pan Bóg nie działa przecież szablonowo....
Dobrze przeżyte chyba przysluzyly...odwieszeniu wlasnie. Nawet chyba przyspieszyły może.
Ale łatwo nie było, o nie. :(

Ps. Nie cierpię właśnie mokrego śniegu sypiacego z wiatrem prosto na twarz :lol:
Jonaszu, a czy jest tutaj Twój wątek? Dużo mi daje, otwiera oczy, czytanie opisanych tutaj historii.
Nawet w trakcie tej rozmowy wczorajszej zauważyłam ile dało mi forum, czyli wiedza jaką zdobyłam zapoznając się z różnymi historiami.

Cenne było uświadomienie sobie, że moja sytuacja nie jest wyjątkowa, że odchodzący małżonek działa w pewnych schematach, że będzie się wybielał i obwiniał drugą stronę, bo tak łatwiej.
Dzięki temu nawet przez moment nie miałam chęci przerwania wywodów męża kiedy po prostu mijał się z rzeczywistością. A wcześniej nasze konflikty tak właśnie wyglądały: on przedstawiał jakąś nieprawdziwą wersję rzeczywistości obwiniając mnie za wszystko, a ja koniecznie chciałam mu wykazać brak logiki i udowodnić, że było przecież inaczej.
W pewnym momencie mówiłam mu nawet, że powinnam nagrywać to co on mówi, bo kompletnie odkręcał kota ogonem ;)

Teraz zupełnie mnie to nie ruszało, wręcz słuchałam go z jakimś takim podziwem dla doświadczenia życiowego forumowiczów. Po prostu ta choroba (porzucenie, zdrada) ma takie objawy: mijanie się z prawdą, obwinianie drugiej strony, ukrywanie relacji z ewentualnym kowalskim/kowalską.
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Jonasz » 23 lis 2019, 20:28

Małgorzata Małgosia pisze:
23 lis 2019, 12:57
Jonaszu, a czy jest tutaj Twój wątek?
Nie, chociaż momentami pytam sam siebie a dlaczego.
Teraz wydaje mi się trochę za późno - ale obiecuję, że gdybym miał napisać w dziale świadectwa to nie będę się lenił i nie odpuszczę. :lol:
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Małgorzata Małgosia
Posty: 278
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: Małgorzata Małgosia » 25 lis 2019, 9:50

Wczoraj miałam trudny dzień. Płaczu było sporo. Ale odkąd nabrałam pewności, że te trudne emocje muszą gdzieś wyleźć, żeby przejść do następnego etapu przebaczenia, czyli de facto pożegnania dotychczasowej wizji małżeństwa - nie przejmuję się zbytnio tym stanem. Wiem, że on mija.

Uświadomiłam sobie wczoraj kolejną sprawę do przyznania się przed sobą, przeżycia wszystkich uczuć jakie się z tym wiążą (rozczarowanie, żal, gniew, rozpacz, smutek) i następnie zaakceptowania rzeczywistości. Zrozumiałam, że to jest droga do prawdziwego kochania mojego niewiernego męża.

Zawsze miałam potrzebę dokonywania idealnych wyborów. Kiedy coś kupowałam rozważałam wszelkie opcje: cena, parametry, opinie innych, a w którym sklepie taniej. Dużo czasu poświęcałam na analizę wszelkich za i przeciw.
Ale jak już wyboru dokonałam to miałam takie wewnętrzne przekonanie, że jest idealnie.
Nawet jak później okazywało się nieidealne, to nie dopuszczałam do siebie myśli, że się pomyliłam.

I tak samo z mężem. Rozważałam wszystkie za i przeciw, zastanawiałam się i doszłam do wewnętrznego przekonania, że to jest najidealniejszy człowiek i z takim chcę spędzić resztę życia.
A kiedy zaczęło okazywać się, że wcale nie jest idealny, święty, z niesamowitą bliską relacją z Bogiem, która wyklucza jakikolwiek grzech nieczystości, czy braku miłości - przekonywałam siebie, że się mylę. On po prostu jest święty i koniec kropka. Nie mogę przecież przyznać się, że wybrałam na męża tak słabego człowieka. Kogoś przed kim najbardziej zawsze chciałam uciec.

A tak właśnie jest. 9 lat temu zdecydowałam się poślubić niedoskonałego, słabego, pogrążonego w nałogach człowieka, który bardzo chciał być kimś innym i liczył na to, że przy mnie ten stan osiągnie bez wysiłku.

Marzyłam o spokojnym, ciepłym, dobrym i wesołym człowieku, który będzie szczęśliwy, że jest Bóg w naszym życiu i naprawdę, jakiejś selekcji pod tym względem dokonywałam :D

A wybrałam clowna, który na zewnątrz ma uśmiech przyklejony do twarzy a w środku umiera z pustki i samotności, modli się 2 godziny na różańcu delektując się każdym słowem, a potem idzie do ludzi i klnie tak, że uszy puchną, ocenia krytycznie innych, obżera się potajemnie, prowadzi lewe interesy. Opowiada o tym jak Bóg uzdrowił go z nałogu palenia, jak mówi do jego serca, rozmawia z nim, rozważa jego Słowo, a potem bez miłosierdzia mówi: nie chcę cię, nasz sakrament małżeństwa jest dla mnie niczym, gardzę tobą, twoim nawróceniem, twoją rodziną, twoimi przyjaciółmi. "Nie czuję tego" - na pytanie księdza co on na to, że ja chcę walczyć o małżeństwo.

Słaby, smutny, oschły, gwałtowny i nie wierzący w Boże Miłosierdzie.

No i właśnie zrozumiałam, że zaakceptowanie tej rzeczywistości: tak, takiego męża wybrałam, pomoże mi w takim prawdziwym pokochaniu go. Jak bliźniego. Że pomoże mi to odwiesić się od niego, tzn. od podświadomej chęci spowodowania, żeby on się zmienił i stał taki jak w moich marzeniach. Czas porzucić magiczne myślenie i zmierzyć się z rzeczywistością.

Trudne to jest, słuchajcie, i bolesne. Ale czuję, widzę światełko w tunelu.
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

tata999
Posty: 1059
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Rozwód aby stwierdzić nieważność małżeństwa

Post autor: tata999 » 25 lis 2019, 22:07

Małgorzata Małgosia pisze:
25 lis 2019, 9:50
Czas porzucić magiczne myślenie i zmierzyć się z rzeczywistością.

Trudne to jest, słuchajcie, i bolesne. Ale czuję, widzę światełko w tunelu.
I o to chodzi. U mnie było to też bolesne, ale i najważniejsze. Życie w prawdzie jest super. Postrzegać rzeczywistość jak najwierniej i mierzyć się z nią. Unikać nierzeczywistości.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Whatever i 6 gości