Ratowac czy nie

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

s zona
Posty: 3277
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Ratowac czy nie

Post autor: s zona » 09 wrz 2019, 12:52

Tomm1981 pisze:
09 wrz 2019, 12:10
Pisala ze jej maz jej powiedzial a dziwisz mi sie? Naposala zw on z niej nie zrezygnuje. Wiec ja skladam pozewm. Goscia lekko polame. Bo mu sie nalezy i zyje dalej. Zona dla mnie nie chce nic zmienic tyle bylem dla niej warty.... Zyc trzeba dam sobie rade...
Tomm , pamietam dobrze , gdy podobnie, jak Ty byl " moment " ,ze czulam ,ze powinnam sie zemscic na mezu i tych kobietach .. tylko ,ze po modlitwie - nieraz tylko krotkiej -wracal mi rozum .. potem znow byly fala zalu, bolu, nienawisci ..

Wtedy trafilam tutaj, jeszcze na to stare Forum, chwile przed jego zamknieciem .. I uslyszalam - na jednej z konferencji ks Dziewieckiego - ze "chrzescijanin sie nie msci " .. broni sie , ale sie nie msci ".. we mnie to pracowalo .. bo wscieklosc , wsciekloscioscia ale nie potrafilabym chyba wziasc na swoje sumienie zniszczenia cudzego zycia ..

A wg wspomnianego ksiedza , zgadzajac sie na rozwod zgadzamy sie na " legalne cudzolostwo malzonka" ..
Czy Tego chcesz .. dla zony.... i moze pozniej dla siebie ...

A moze to jest ten moment ,zeby oddac " kierownice Panu Bogu " i zaufac ?

Jonasz
Posty: 693
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Jonasz » 09 wrz 2019, 13:41

Tomm1981 pisze:
09 wrz 2019, 12:10
Pisala ze jej maz jej powiedzial a dziwisz mi sie?
Że odczuwasz gniew, złość, chęć zemsty nie.
Dziwię się jak na nie reagujesz i w ogóle że reagujesz pod ich wpływem.
Nie masz ich pod kontrolą.
One rządzą Tobą .
Bo wiem z doświadczenia swojego i innych że to przynosi więcej szkody niż pożytku.
Tomm1981 pisze:
09 wrz 2019, 12:10
Goscia lekko polame. Bo mu sie nalezy i zyje dalej. Zona dla mnie nie chce nic zmienic tyle bylem dla niej warty.... Zyc trzeba dam sobie rade...
Przyznaję że zaczynam inaczej trochę patrzeć.
Agresja niszczy tego kto ją stosuje.
I można sobie narobić kłopotów.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Pavel
Posty: 2285
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Pavel » 09 wrz 2019, 14:11

Jonasz pisze:
09 wrz 2019, 13:41
Tomm1981 pisze:
09 wrz 2019, 12:10
Pisala ze jej maz jej powiedzial a dziwisz mi sie?
Że odczuwasz gniew, złość, chęć zemsty nie.
Dziwię się jak na nie reagujesz i w ogóle że reagujesz pod ich wpływem.
Nie masz ich pod kontrolą.
One rządzą Tobą .
Bo wiem z doświadczenia swojego i innych że to przynosi więcej szkody niż pożytku.
Tomm1981 pisze:
09 wrz 2019, 12:10
Goscia lekko polame. Bo mu sie nalezy i zyje dalej. Zona dla mnie nie chce nic zmienic tyle bylem dla niej warty.... Zyc trzeba dam sobie rade...
Przyznaję że zaczynam inaczej trochę patrzeć.
Agresja niszczy tego kto ją stosuje.
I można sobie narobić kłopotów.
Bliskie jest mi to co piszesz Jonaszu.
Ja te emocje równieżrozumiem bo i we mnie gorąca krew. Rozumem i wolą to szcześliwie ogarniam, chociaż czasem ciężko ;)
Dodam jedno.
Córka.
Możesz sobie załatwić proces karny i trudności/ograniczenia w kontaktach z dzieckiem.
Warto?
Po mojemu żaden kowalski nie jest tego warty, własne ego również.

To żona jest główną odpowiedzialną za zdradę, jest takie powiedzenie którego z naturalnych względów nie przytoczę.
Warto się nad tym wszystkim zastanowić, aczkolwiek zgadzam się, że po ludzku patrząc baty się należą.
Podkreślę to co napisał Jonasz:
Warto być panem samego siebie i kontrolować swoje emocje. Nie dać się im nieść i nie narobić głupot.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

tata999
Posty: 463
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: tata999 » 09 wrz 2019, 14:23

tata999 pisze:
09 wrz 2019, 12:49
Tomm1981 pisze:
09 wrz 2019, 12:10
Pisala ze jej maz jej powiedzial a dziwisz mi sie? Naposala zw on z niej nie zrezygnuje. Wiec ja skladam pozewm. Goscia lekko polame. Bo mu sie nalezy i zyje dalej. Zona dla mnie nie chce nic zmienic tyle bylem dla niej warty.... Zyc trzeba dam sobie rade...
Bliskie mi takie myślenie.
... chociaż nie wiem, czy jest dobre.

Tomm1981
Posty: 21
Rejestracja: 02 wrz 2019, 3:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Tomm1981 » 09 wrz 2019, 17:03

Cudzych Żon się nie rusza zrozumcie!!! To Świętość. Obrączke zdjąłem i juz nigdy nie założe...
Jestem całkowicie spokojny i opanowany...

Tomm1981
Posty: 21
Rejestracja: 02 wrz 2019, 3:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Tomm1981 » 09 wrz 2019, 19:10

I po robocie. Chlop zlapany za fraki.. Bal sie wyjsc z pracy... Wytlumaczylem mu grzecznie gdzie jego miejsce w szeregu... Ja juz nie bede nie bede. Nastepnym razem bedzie bez łba! Az mi lepiej... Ale i tak papierki do Sądu idą... W sumie to mi nie zależy... Chlop kilka dzieci normalna [...]
... Pisszczał jak myszka... Niewiem co zona widziala Moj Boże.
Ostatnio zmieniony 09 wrz 2019, 22:19 przez Nirwanna, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: wulgaryzmom mówimy NIE

lustro
Posty: 960
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Ratowac czy nie

Post autor: lustro » 09 wrz 2019, 20:14

tata999 pisze:
09 wrz 2019, 14:23
tata999 pisze:
09 wrz 2019, 12:49
Tomm1981 pisze:
09 wrz 2019, 12:10
Pisala ze jej maz jej powiedzial a dziwisz mi sie? Naposala zw on z niej nie zrezygnuje. Wiec ja skladam pozewm. Goscia lekko polame. Bo mu sie nalezy i zyje dalej. Zona dla mnie nie chce nic zmienic tyle bylem dla niej warty.... Zyc trzeba dam sobie rade...
Bliskie mi takie myślenie.
... chociaż nie wiem, czy jest dobre.

Naprawdę nie wiesz?

Taki krok mojego męża bardzo by mi pomógł.

s zona
Posty: 3277
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Ratowac czy nie

Post autor: s zona » 09 wrz 2019, 22:57

Tomm1981 pisze:
09 wrz 2019, 19:10
... Ale i tak papierki do Sądu idą... W sumie to mi nie zależy...
Szkoda..... ze Ci nie zalezy na rodzinie.. corce .. chcesz byc tylko bankomatem , dosc sprawnym zapewne , skoro bedziesz sie poniewieral sam za granica ..

Ale to Twoje zycie .. kazdy ma prawo je spaprac po swojemu .. i TY i ja ..
Na wlasna Odpowiedzialnosc ...

A moze warto dac sobie kilka dni na przemyslenie .. Sąd Ci chyba nie ucieknie ;)

tata999
Posty: 463
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: tata999 » 10 wrz 2019, 0:17

Tomm1981 pisze:
09 wrz 2019, 19:10
I po robocie. Chlop zlapany za fraki.. Bal sie wyjsc z pracy... Wytlumaczylem mu grzecznie gdzie jego miejsce w szeregu... Ja juz nie bede nie bede. Nastepnym razem bedzie bez łba! Az mi lepiej... Ale i tak papierki do Sądu idą... W sumie to mi nie zależy... Chlop kilka dzieci normalna [...]
... Pisszczał jak myszka... Niewiem co zona widziala Moj Boże.
W moim przypadku typ też się wystraszył i był miękki, że aż chyba popuścił. A tylko miałem okazję go otrzeć, bo schował się za dziećmi. Nikt nie wstawił się, żeby go bronić. Na marginesie, po fakcie otrzymałem gratulacje od kilku starszych, poczciwych, religijnych osób. Ludzie mojego pokolenia nic nie mówili oprócz, tego czy się nie boję ew. komplikacji prawnych. Żadnych póki co nie mam, choć może jeszcze o nich nie wiem, bo to się wydarzyło stosunkowo niedawno.

lustro
Posty: 960
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Ratowac czy nie

Post autor: lustro » 10 wrz 2019, 7:33

Tomm1981 pisze:
09 wrz 2019, 17:03
Cudzych Żon się nie rusza zrozumcie!!! To Świętość. Obrączke zdjąłem i juz nigdy nie założe...
Jestem całkowicie spokojny i opanowany...
Taaa... Właśnie to widzimy w następnym poście.
"aż Ci lepiej"

Pomódl się, żebyś nie został przemocowcem na sprawie rozwodowej. Bo świadkowie tego zajścia też się pewnie znajdą.

Tomm1981
Posty: 21
Rejestracja: 02 wrz 2019, 3:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Tomm1981 » 10 wrz 2019, 8:13

Po pierwsze nie wyjezdzam zagranice. To zona zmuszala mnie do wyjazdow... 4 lata w niewoli, wlasnie dla rodziny. Zostaje przy Corce ukochanej. Moze kiedys zona zrozumie co zrobila...

Nie wybacze jej tego ciosu w plecy...
Pamiętajcie nieruszajcie cudzych żon nigdy!!!

Tomm1981
Posty: 21
Rejestracja: 02 wrz 2019, 3:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Tomm1981 » 10 wrz 2019, 8:20

Zona wyslala kolezanki bo sama by niezdazyla. Widzialy jak szarpe szmaciaza. Jak lalką. Nie uderzylem go bo prosila o to jego zona. Zawsze w pracy u zony bylem uwazany za furiata i Bog wie co jeszcze. W życiu mnie już nic nie zdziwi.... I tak bede mieszkał z córką...

renta11
Posty: 456
Rejestracja: 05 lut 2017, 19:20
Płeć: Kobieta

Re: Ratowac czy nie

Post autor: renta11 » 10 wrz 2019, 9:28

Nie demonizowałabym tego wydarzenia. Puściły Ci nerwy, działałeś w obronie rodziny (chyba u mężczyzn jakoś częstsze są takie fizyczne akty obrony). W tak traumatycznych wydarzeniach często zaskakujemy sami siebie.
Stalo się i ... już. Ale lepiej tego nie powtarzać, bo cóż jakiś tam kowalski znaczy? To żona jest odpowiedzialna w sprawie Twojej rodziny. No chyba że żona kowalskiego Ci podziękuje :D
Mną też szarpały emocje, jazdy ze skrajności w skrajność, to normalne, jednak co innego emocje, a co innego działania. W czasie między emocją a działaniem fajnie umieć powiedzieć STOP.
Pod wpływem emocji lepiej nie podejmować działań, bo one nie są do końca Twoje, takie jakie chciałbyś aby były.
Poczekaj, spuść powietrze, wstrzymaj oddech, potem odetchnij i idź niczego nie robiąc. :D
Jak przemyślisz, przemodlisz, odnajdziesz w sobie światło - wtedy idź i działaj. Dopiero wtedy.

Pavel
Posty: 2285
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Pavel » 10 wrz 2019, 12:03

Ja sam byłem podobnie narwany.
Gdybym odkrył kto jest kowalskim na starcie kryzysu pewnie nie byłoby etapu 1 (potrząsanie) tylko od razu 2 (urywanie łba) 😂😂😂

Szcześliwie Bóg wyjawił mi prawdę gdy bardziej nad sobą potrafiłem panować.

Bo to do niczego dobrego nie prowadzi, ulga tylko chwilowa.
Nie pochwalam, ale tak po ludzku, męsku zwłaszcza, to jednak rozumiem.

Daj sobie czas, poczekaj aż emocje z ciebie nieco ulecą, działanie w afekcie jednak za wiele ze zdrowym rozsądkiem wspólnego nie ma.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Tomm1981
Posty: 21
Rejestracja: 02 wrz 2019, 3:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Tomm1981 » 10 wrz 2019, 12:09

Porozmawiam z żoną. Wstrzymam sie z pozwem. Zobaczymy czy bedzie chciała zmienić dla rodziny pracę... Ja swoją zagranicą rzucilem w 5 minut... I jestem z rodziną... Ile czasu musi minąć żeby do żony dotarło co zrobiła, za ręke jej nie złapałem. Pa kochanie nie było, ale ze tekstyvtypu. Tesknie nie mogąc pisac do Ciebie. Ciesze sie. Gdybym poczekał z tydzień miałbym może 100% wynik. Teraz zamkła się w sobie i nic niechce powiedzieć..Ja bym tak niemógł...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: siedemsiedem, SiSi i 36 gości