Ratowac czy nie

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Tomm1981
Posty: 18
Rejestracja: 02 wrz 2019, 3:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Tomm1981 » 10 wrz 2019, 13:01

W życiu zawsze miałem pod górę... Maszerowałem z zaciśniętą pieścią. Taki Patriota -Katol...Zawsze robiłem wszystko dla pierwszej miłości pózniej w konsekwencji żony, rodziny nie dla siebie.... Pamietam rozłąke za kawalera jak słuzylem w Wojsku jak była za mną... Dała by sie pokroić. Teraz nie może patrzeć na mnie... Zupelnie inny człowiek.

s zona
Posty: 3242
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Ratowac czy nie

Post autor: s zona » 10 wrz 2019, 16:50

Tomm ,
masz w zasiegu silownie .. moze warto zajrzec ?
Nasi Panowie polecaja , to podobno pomaga ...
Albo jakies bieganie , basen , cos ,zeby te zla energie przetrawic ...w cos dobrego ...

A moze wstapisz do kosciola , poklocic sie z Panem Bogiem ...mnie sie zdarzylo nie raz .. bo to ja bylam " w porzadku " tylko moj maz nawalil a ja tak sie staralam .. I Ty Boze Patrzysz na to i Pozwalasz ...
Ale widocznie bylo mi to potrzebne , zeby oddac kierownice Panu Bogu , a nie tylko " ja sama "
Bogu Dzieki za te doswiadczenia ..

Tomm1981
Posty: 18
Rejestracja: 02 wrz 2019, 3:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Tomm1981 » 10 wrz 2019, 17:54

Tak mam. Zaczynam od jutra. Juz ze stresu zrzucilem 3.5 kg... Żona oznajmiła ze nie zmieni dla mnie nic... Tak więc ja też nie będe sie starał na siłe. Za parę miesięcy zobaczy co straciła...

twardy
Posty: 1565
Rejestracja: 11 gru 2016, 17:36
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: twardy » 10 wrz 2019, 21:36

Tomm1981 pisze:
10 wrz 2019, 12:09
Porozmawiam z żoną. Wstrzymam sie z pozwem. Zobaczymy czy bedzie chciała zmienić dla rodziny pracę...
A jeśli nie, to co?
To jej pokażesz? Dasz "popalić"? Rozwiedziesz się?
Na złość żonie, odmrozisz sobie uszy?
Czy tak wygląda Twoja miłość do żony?
Tomm1981 pisze:
10 wrz 2019, 12:09
Teraz zamkła się w sobie i nic niechce powiedzieć..Ja bym tak niemógł...
Ty to Ty, a ona to ona. Jak nie zachowuje się tak jak Ty byś się zachował, to co? Jest gorsza?
Tomm1981 pisze:
10 wrz 2019, 13:01
Taki Patriota -Katol...
I jesteś pewien, że taka Twoja postawa odpowiadała żonie? A może tylko musiała ją akceptować, bo nie miała innego wyjścia? Do czasu.
Tomm1981 pisze:
10 wrz 2019, 13:01
Teraz nie może patrzeć na mnie...
Zastanawiałeś się, dlaczego? Może warto zastanowić się trochę nad tym, zamiast wyłącznie negatywne oceniać żonę. Przyjżyj się swojemu zachowaniu w waszym małżeństwie. Czy Twoja żona miała powody czuć się kochaną przez Ciebie? Czy nie dawałeś jej powodów, aby odsuwała się od Ciebie? Czy Ty nie odsuwałeś jej od niej?
Tomm1981 pisze:
10 wrz 2019, 17:54
Za parę miesięcy zobaczy co straciła...
Albo nie zobaczy.
Może ułoży sobie nowe życie, bo przecież umożliwisz jej to rozwodem?


Po co piszę tak zaczepnie? Po to, abyś się ocknął wreszcie. Piszesz, że jesteś spokojny, a z Twoich postów aż kipi z emocji.
Potrząsnąłeś gościem, poczułeś się na chwilę lepiej i co?
Czy dzięki temu zbliżyłeś się do żony? Wasze relacje się poprawiły?
Piszę tak ostro, aby pokazać Ci, do czego prowadzą kroki podejmowane pod wpływem emocji.
Możesz oczywiście narobić jeszcze wiele głupot, które tylko oddalą Cię od żony, ale możesz też posłuchać osób, które Ci tu piszą, abyś ochłonął i nie podejmował żadnych ważnych decyzji w stanie, w jakim jesteś.
Twoje życie, Twoje decyzje i Twoje konsekwencje.
Wybór należy do Ciebie.

Tomm1981
Posty: 18
Rejestracja: 02 wrz 2019, 3:30
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Tomm1981 » 12 wrz 2019, 8:24

Caly czas wacham sie... Zlozyc wniosek o rozwod czy nie? Oskarza mnie ze upokozylem ja w oczach znajomych, rodziny pokazujac jaka wspaniałą żoną jest... Sama nie wie czy to poukładamy... Ale prosi zeby wstrzymac sie z rozwodem... Wydaje mi sie ze czeka na decyzje drugiej strony...

s zona
Posty: 3242
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Ratowac czy nie

Post autor: s zona » 12 wrz 2019, 10:17

Tomm1981 pisze:
12 wrz 2019, 8:24
Caly czas wacham sie... Zlozyc wniosek o rozwod czy nie? Oskarza mnie ze upokozylem ja w oczach znajomych, rodziny pokazujac jaka wspaniałą żoną jest... Sama nie wie czy to poukładamy... Ale prosi zeby wstrzymac sie z rozwodem... Wydaje mi sie ze czeka na decyzje drugiej strony...
A moze warto to przemodlic :idea:

Ewuryca
Posty: 45
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Ewuryca » 12 wrz 2019, 14:41

Tomm1981 pisze:
12 wrz 2019, 8:24
Caly czas wacham sie... Zlozyc wniosek o rozwod czy nie? Oskarza mnie ze upokozylem ja w oczach znajomych, rodziny pokazujac jaka wspaniałą żoną jest... Sama nie wie czy to poukładamy... Ale prosi zeby wstrzymac sie z rozwodem... Wydaje mi sie ze czeka na decyzje drugiej strony...
A spróbuj zanim złożysz pozew poudawać życie już po rozwodzie, spróbuj wyobrazić jak bedzie po rozwodzie twoje życie, wyobraź sobie ten moment kiedy dostajecie rozwód i idziecie w swoją stronę, wyobraź sobie, że więcej jej nie zobaczysz bo np ona nie będzie sobie tego życzyła, i odpowiedz sobie na pytanie czy tego chcesz? Bo wiesz rozwodu nie bierze się na próbę.

tata999
Posty: 463
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: tata999 » 12 wrz 2019, 14:44

Tomm1981 pisze:
12 wrz 2019, 8:24
Caly czas wacham sie... Zlozyc wniosek o rozwod czy nie? Oskarza mnie ze upokozylem ja w oczach znajomych, rodziny pokazujac jaka wspaniałą żoną jest... Sama nie wie czy to poukładamy... Ale prosi zeby wstrzymac sie z rozwodem... Wydaje mi sie ze czeka na decyzje drugiej strony...
Papiery nie są ważne (możesz złożyć, możesz nie). Najważniejsze jest to, czy Ty chcesz podjąć rozmowę z nią o tym, czy widzicie szanse dla bycia razem i czy ona też tego chce. Z takiej rozmowy może coś wyjść albo nic albo nie wiadomo co. To tylko mój punkt widzenia, oczywiście. Samo "nie, poczekaj, wstrzymaj się" bez uzasadnienia jest nic nie znaczące moim zdaniem.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6265
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Nirwanna » 12 wrz 2019, 20:03

tata999 pisze:
12 wrz 2019, 14:44
Tomm1981 pisze:
12 wrz 2019, 8:24
Caly czas wacham sie... Zlozyc wniosek o rozwod czy nie? Oskarza mnie ze upokozylem ja w oczach znajomych, rodziny pokazujac jaka wspaniałą żoną jest... Sama nie wie czy to poukładamy... Ale prosi zeby wstrzymac sie z rozwodem... Wydaje mi sie ze czeka na decyzje drugiej strony...
Papiery nie są ważne (możesz złożyć, możesz nie).
Wbrew pozorom papiery są bardzo ważne. Ważna jest relacja, jak małżonkowie się dogadają ze sobą (lub nie), ale trochę sycharków się przekonało, że gdy system ruszy, to pewne rzeczy ciężko jest zatrzymać.
Stąd warto nie zaczynać procedury rozwodowej, zwłaszcza z intencją "teraz zobaczy co traci", bo się można później szczerze zdziwić, gdzie się wylądowało.
Często z ręką w pewnym naczyniu.

Jeszcze częściej - po uszy zanurzonym w szambie. Łaską będzie gdy się dostanie rurkę do oddychania.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Pauset8696
Posty: 12
Rejestracja: 05 maja 2019, 12:00
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Pauset8696 » 12 wrz 2019, 21:05

Witaj, jako katolik nie powinienes skladac pozwu o rozwod ewentualnie o separacje i to chyba do sadu biskupiego
Wiem jak cierpisz bo moj maz tez ma kochanke. Razem z mezem mamy roczna coreczke (maz uwaza ze jej nie rani bo jest mala i sie z nia widuje, ojca przeciez ma). Maz twierdzi ze to wszystko wylacznie moja wina, bez krepacji paraduje z nia po ulicy, przy sasiadach, ona pomieszkuje u niego on u niej. Ja mieszkam urodzicow. Uwaza ze ona nie jest jego kochanka tylko jego kobieta a ja mialam swoje piec minut.. Gdy wypadla nasza 2 rocznica slubu maz juz byl z nia na wspolnych wakacjach.. Mam wrazenie ze przeszedl z tym wszystkim do porzadku dziennego i ze dla niego to normalna sytuacja. Nigdy nie myslalam o rozwodzie ani zeby go zdradzic..
Dzieki modlitwa zrozumialam co zlego bylo z mojej strony, w czym ja zawinilam i wiem ze nie zmienia go na sile i nie mam na niego wplywu
Dzieki modlitwa pokochalam siebie i chce zmieniac sie dla siebie nie meza, a moja przemiana ma byc prezentem dla Boga
Na meza cierpliwie czekam i pragne byc mu wierna do konca.
Prosze nie poddawaj sie walcz o swoje malzenstwo poprzez przemiane samego siebie, rozwod nic Ci nie da tylko obrazisz nim Boga
Walcz o samego siebie, ja uwazalam ze jestem brzydsza od niej, nikim, zwyklym nic nie znaczacym smieciem, ze na pewno maz by poczul ulge gdybym odeszla z tego swiata
To wszystko zly mi szeptal, a najwazniejsze co Bog mowi na nasz temat a dla niego jestesmy dzielni, piekni i cudowni.
Nie poddawaj sie!

tata999
Posty: 463
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: tata999 » 13 wrz 2019, 0:04

Nirwanna pisze:
12 wrz 2019, 20:03
tata999 pisze:
12 wrz 2019, 14:44
Tomm1981 pisze:
12 wrz 2019, 8:24
Caly czas wacham sie... Zlozyc wniosek o rozwod czy nie? Oskarza mnie ze upokozylem ja w oczach znajomych, rodziny pokazujac jaka wspaniałą żoną jest... Sama nie wie czy to poukładamy... Ale prosi zeby wstrzymac sie z rozwodem... Wydaje mi sie ze czeka na decyzje drugiej strony...
Papiery nie są ważne (możesz złożyć, możesz nie).
Wbrew pozorom papiery są bardzo ważne. Ważna jest relacja, jak małżonkowie się dogadają ze sobą (lub nie), ale trochę sycharków się przekonało, że gdy system ruszy, to pewne rzeczy ciężko jest zatrzymać.
Stąd warto nie zaczynać procedury rozwodowej, zwłaszcza z intencją "teraz zobaczy co traci", bo się można później szczerze zdziwić, gdzie się wylądowało.
Często z ręką w pewnym naczyniu.

Jeszcze częściej - po uszy zanurzonym w szambie. Łaską będzie gdy się dostanie rurkę do oddychania.
Proszę podaj przynajmniej jeden argument na poparcie swojej tezy, że papiery są bardzo ważne. Jeśli jeszcze byłabyś tak dobra, żeby uzasadnić dlaczego mialyby być ważniejsze od wspomnianej chęci podjęcia rozmowy. Będę zobowiązany.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6265
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Nirwanna » 13 wrz 2019, 8:18

Tata999, chodzi o spójność.
Jeśli ktoś chce pojednania, ratowania małżeństwa, mówi, że przebacza, i że czeka na powrót współmałżonka, ale jednocześnie składa pozew o rozwód, wtedy do współmałżonka bardziej przemówi jako prawda obiektywna leżący na stole pozew rozwodowy niż czuły sms pod hasłem "wciąż cię kocham". Co za tym idzie - poczucie odrzucenia będzie sto razy silniejsze, niż właściwości łagodzące takich smsów.
Tak to działa - w lekturach, które polecamy na forum, można poczytać o życiu małżeńskim, o relacjach w ogóle. Tam jest o tym, że zanim skarcisz dziecko, najpierw trzy do pięciu razy je pochwal. Taki jest ciężar gatunkowy skarcenia i pochwały, dopiero wtedy to się jakoś tam równoważy. Kwestie rozwodu (skrajnego odrzucenia) i chęci ratowania (akceptacji osoby) mają tę samą proporcję.

Stąd grubą naiwnością jest wiara, że szantażem rozwodowym do czegoś współmałżonka zachęcę. Już sama groźba rozwodu powoduje taką ranę, że ciężko przejść nad nią do porządku dziennego. A co dopiero wprawiona w ruch machina sądowa.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

s zona
Posty: 3242
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Ratowac czy nie

Post autor: s zona » 13 wrz 2019, 8:51

tata999 pisze:
13 wrz 2019, 0:04
Nirwanna pisze:
12 wrz 2019, 20:03
tata999 pisze:
12 wrz 2019, 14:44
gdy system ruszy, to pewne rzeczy ciężko jest zatrzymać.
Proszę podaj przynajmniej jeden argument na poparcie swojej tezy, że papiery są bardzo ważne. Jeśli jeszcze byłabyś tak dobra, żeby uzasadnić dlaczego mialyby być ważniejsze od wspomnianej chęci podjęcia rozmowy. Będę zobowiązany.
Tato999,
dokladnie takich slow uzyl w rozmowie teleficznej ze mna adwokat mojego meza, kiedy przekonywal mnie od odstapienia od separacji .. I dodal ,ze pozniej juz bedzie trudno nam wrocic do siebie ...

Po czasie widze, ze to byla reka Opatrznosci ..a mogl przeciez postapic zupelnie inaczej ..

Tomm , ja tez chcialam w jakis sposob " ukarac meza " .. tylko , ze teraz moglabym byc juz po rozwodzie .. bo powody do separacji wykazalam "obficie" i gdyby maz " zechcial" zmienic na rozwod , sad zapewne przychylilby sie do tego .. to opinia mojej adw .. i byloby co podzielic ..
Sadzisz ,ze bylabym teraz "szczesliwa" z tej decyzji :idea:

Tomm u mnie sprawdza sie metoda 3 x P .. przespac/przemyslec/Przemodlic :)

Pavel
Posty: 2245
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowac czy nie

Post autor: Pavel » 13 wrz 2019, 9:31

tata999 pisze: Samo "nie, poczekaj, wstrzymaj się" bez uzasadnienia jest nic nie znaczące moim zdaniem.
To uzasadnienie było podawane w tym wątku kilkukrotnie. Zastanawia mnie czy i ewentualnie jaki jest powód tego, że ci umknęło.

Powtórzę to co napisałem, i wcale nie są to moje osobiste mądrości.
Podejmowanie decyzji w takich emocjach, zwłaszcza tych poważnych i mogących mieć nieodwracalne skutki, nie ma za wiele wspólnego ze zdrowym rozsądkiem.

To o czym pisze Nirwanna o rozwodzie jest nie tylko jej doświadczeniem, ale również innych Sycharków, warto więc moim zdaniem przynajmniej wziąć pod uwagę, że tak może być.

O tym, dlaczego rozwód cywilny jest złem, dlaczego nie warto by katolik się na niego zgadzał, możesz poczytać zarówno tu na forum, na stronie Sychar.org oraz w nauczaniu KK.

Swoją drogą, myśląc podobnie jak ty, po ludzku tylko, również napisałem kiedyś na forum coś w stylu „że to TYLKO rozwód cywilny”.
Szcześliwie dla mnie, czujni forumowicze pomogli mi rozważyć ponownie mój ówczesny punkt widzenia.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

burza
Posty: 275
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowac czy nie

Post autor: burza » 13 wrz 2019, 10:04

Tomm1981, wszyscy tu mają całkowita rację. Chodzi o rozwód, niby mówimy, że to tylko papier ale jednak coś się ucina. Rozwód, to wielka rana na całym dotychczasowym życiu małżeńskim. Ja jestem przed pierwszą rozprawa rozwodowa. To decyzja mojego męża, ma kochankę i chce się ode mnie uwolnić. Wierz mi, ja to bardzo przeżywam choć wiem, że już nic nie moge zrobić ale ten papier jest ważny dla mnie, że jestem żona a za chwilę mogę już nią nie byc . Choć, proszę tam u góry by jednak nas nie rozwiodl To trudne

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Blondi, Elisabeth, Whatever i 15 gości