Zdradzony, zdeptany

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

tata999
Posty: 463
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: tata999 » 03 wrz 2019, 0:03

robintom pisze:
02 wrz 2019, 1:11

A wszystko to dla adrenaliny uczuć. Dlaczego ludzie zmieniają swój światopogląd ? Boli naprawdę.
Zakładasz, że dla adrenaliny uczuć to wszystko. Zakładasz, że ludzie zmieniają swój światopogląd. Na ile przydatne są te założenia? Potrzebne? Już nie oceniając, czy w ogóle realne. Ból jest prawdziwy niewątpliwie. Nad nim warto pracować i masz na to wpływ. Pogody ducha!

ChrisH
Posty: 4
Rejestracja: 02 wrz 2019, 14:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: ChrisH » 03 wrz 2019, 0:27

Robintom,

Smutno to slyszec. Mi w tej samej sytuacji bardzo pomoglo slychanie konferencji o braku przywiazania do rzeczy stworzonych (inaczej zwane swieta obojetnoscia) oraz o godzeniu sie na wola Boza.

Trzymaj sie, 3 x Ave Marias za Ciebie
K.
"Rozwod jest pozornym zdjeciem krzyza z plecow rodzicow i rzeczywistym wlozeniem go barki ich dzieci."

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6312
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: Nirwanna » 03 wrz 2019, 6:57

Robintom, ChrisH, żeby dobrze wybrzmiało - wolą Bożą nie jest to, aby nasi współmałżonkowie nas zdradzali czy odchodzili. On szanuje ich wolność, gdy taką decyzję podejmą, jednocześnie robiąc wszystko aby powrócili do Niego. Wszystko - za wyjątkiem przekraczania ich wolności.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

robintom
Posty: 36
Rejestracja: 29 sie 2019, 17:18
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: robintom » 04 wrz 2019, 13:49

Dalej Proszę Was o wsparcie i modlitwę. Nie potrafię przeżyć chwili radości w domu, pracy, czy bawiąc się z dziećmi. To kłamstwo i „spokojne” życie nie zapowiadające burzy, przysłania mi obraz dalszego funkcjonowania i życia. Modlę się o pocieszenie.

robintom
Posty: 36
Rejestracja: 29 sie 2019, 17:18
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: robintom » 05 wrz 2019, 17:05

Dziś na pytanie dlaczego po 15 latach nie odpowie mi cześć po przyjściu z pracy ani jak wychodzi do pracy, usłyszałem żeby Ci nie robić nadziei. Powtarzam: „nie kocham Cię.”
Tyle lat razem i nie kocha za takie bzdety które wymieniła , a rzekomo tolerowała.
Nie poznaję dalej, kamienna twarz.
Smutno mi Boże.

Pavel
Posty: 2285
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: Pavel » 09 wrz 2019, 1:40

Mam podobne doświadczenia z kryzysu. Wrogość, obojętność i chłód, ignorowanie, traktowanie jak jedynego, największego zła w jej życiu, jak przeszkody.
To wynika wg mnie ze zdrady, to jej forma ochrony siebie (przed tobą, swoim sumieniem), takie reakcje się powtarzają.
Z wlasnego doświadczenia dodam również, że i ja w swoim poczuciu skrzywdzenia wiele w subiektywnym odbiorze wyolbrzymiałem, odbierałem jako coś wymierzonego we mnie, podczas gdy nierzadko to było coś zrobionego z pominięciem troski o mój odbiór i moje odczucia/uczucia.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

jacek-sychar
Posty: 6217
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: jacek-sychar » 09 wrz 2019, 7:57

Pavel pisze:
09 wrz 2019, 1:40
To wynika wg mnie ze zdrady, to jej forma ochrony siebie (przed tobą, swoim sumieniem), takie reakcje się powtarzają.
Niestety potwierdzam.

tata999
Posty: 463
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: tata999 » 09 wrz 2019, 9:31

jacek-sychar pisze:
09 wrz 2019, 7:57
Pavel pisze:
09 wrz 2019, 1:40
To wynika wg mnie ze zdrady, to jej forma ochrony siebie (przed tobą, swoim sumieniem), takie reakcje się powtarzają.
Niestety potwierdzam.
Może być i tak, choć to pewnie nie jedyny czynnik. Myślę, że różne rzeczy mogą wpływać na takie zachowanie żony. Niekoniecznie to, że gryzą ją wyrzuty sumienia, że dopuściła się zdrady. Wiele jest przypadków, że zdradzony nie dostrzega podobnej nienawiśc i dowiaduje się o zdradzie przypadkiem po latach. Czyżby wyrzuty sumienia nie dręczyły i działały z opóźnieniem kilka lat? Niekoniecznie. A przypadki agresji przy demencji starczej? A hormony? A wychowanie, charakter, nałogi, towarzystwo itd. Jakikolwiek dominujący czynnik by nie byłby, to czy warto pogrążać się nim, gnębić się? Jeśli zamiast tego, wybierzesz pracę nad sobą i swoim zbawieniem, to moim zdaniem dokonasz dużo więcej niż skupiając się na motywach przejawów nienawiści tamtej osoby.

jacek-sychar
Posty: 6217
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: jacek-sychar » 09 wrz 2019, 13:15

tata999 pisze:
09 wrz 2019, 9:31
Może być i tak, choć to pewnie nie jedyny czynnik.
Oczywiście.
Drugim czynnikiem będzie pewno efekt wyparcia.
Jeżeli ja coś złego zrobiłem, to znaczy, że jestem ... (wpisz właściwe).
Ale ja nie chcę tak się czuć. Nie chcę był winny. Co należy więc zrobić? Należy znaleźć kogoś, kto będzie winny mojego postępowania.
Ot i cały efekt wyparcia.

robintom
Posty: 36
Rejestracja: 29 sie 2019, 17:18
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: robintom » 09 wrz 2019, 14:05

Rozumiem, wypiera czyli tłumaczy się ze zdrady. Oczyszcza się z winy czyniąc mnie „winniejszym” a jeszcze 4 dni przed tragedią wspólny weekend, romantyczna kolacja. Niepojęte dla mnie. Nie chce rozmowy tylko grafik dla dzieci. Chyba pozwolę jej działać, a przez moją modlitwę niech działa ON. Nie wiem czy faszerować ją mądrymi sms-ami mówiącymi o nierozerwalności sakramentu i miłości Jezusa. Ale żeby usłyszeć kolejny raz NIE KOCHAM CIĘ ?

Pavel
Posty: 2285
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: Pavel » 09 wrz 2019, 14:15

Jeśli chcesz się takimi odpowiedziami katować, to czemu nie?
Ja długi czas tak się katowałem, uważam, że nie warto walić głową w ścianę.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

tata999
Posty: 463
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: tata999 » 09 wrz 2019, 14:50

robintom pisze:
09 wrz 2019, 14:05
Rozumiem, wypiera czyli tłumaczy się ze zdrady. Oczyszcza się z winy czyniąc mnie „winniejszym” a jeszcze 4 dni przed tragedią wspólny weekend, romantyczna kolacja. Niepojęte dla mnie. Nie chce rozmowy tylko grafik dla dzieci. Chyba pozwolę jej działać, a przez moją modlitwę niech działa ON. Nie wiem czy faszerować ją mądrymi sms-ami mówiącymi o nierozerwalności sakramentu i miłości Jezusa. Ale żeby usłyszeć kolejny raz NIE KOCHAM CIĘ ?
Wszystko, co napiszesz może zostać wykorzystane przeciwko Tobie. Możesz być później przedstawiony jako fanatyk religijny.

W moim przypadku nic nie dało pytanie o sakrament i przypominanie o czymkolwiek.

Twój przypadek może być wyjątkowo inny choć ja bym nie obstawiał.

robintom
Posty: 36
Rejestracja: 29 sie 2019, 17:18
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: robintom » 09 wrz 2019, 14:55

Tylko gryzie mnie jej uczestnictwo we mszy świętej niedzielnej z dziećmi. Siedzimy na przeciwko siebie i co ? i nic nie wynosi z usłyszanego słowa ?

jacek-sychar
Posty: 6217
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: jacek-sychar » 09 wrz 2019, 16:49

robintom pisze:
09 wrz 2019, 14:05
Chyba pozwolę jej działać, a przez moją modlitwę niech działa ON.
Święty Ignacy Loyola mówił:
Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie.
Nie wiem więc, czy powinniśmy popadać w takie odrętwienie i w nicnierobienie, chociaż ja to rozumiem. Też długo nie wierzyłem w to co robię. Stałem się w pewnym sensie "niedecyzyjny".
robintom pisze:
09 wrz 2019, 14:55
Tylko gryzie mnie jej uczestnictwo we mszy świętej niedzielnej z dziećmi. Siedzimy na przeciwko siebie i co ? i nic nie wynosi z usłyszanego słowa ?
Nie myśl o tym. To może nic nie znaczyć. Może to tylko siła bezwładu.
Moja żona na początku też chodziła do kościoła, ale nic z tego nie wynikało.
Jednego roku potrafiła spędzić noc z Wielkiego Piątku na Wielką Sobotę z kochankiem, a następnie w Niedzielę Wielkanocną iść na mszę św. rezurekcyjną. I jest tu logika? Więc po co o niej myśleć?

lustro
Posty: 960
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: lustro » 09 wrz 2019, 19:51

robintom pisze:
09 wrz 2019, 14:05
Rozumiem, wypiera czyli tłumaczy się ze zdrady. Oczyszcza się z winy czyniąc mnie „winniejszym” a jeszcze 4 dni przed tragedią wspólny weekend, romantyczna kolacja. Niepojęte dla mnie. Nie chce rozmowy tylko grafik dla dzieci. Chyba pozwolę jej działać, a przez moją modlitwę niech działa ON. Nie wiem czy faszerować ją mądrymi sms-ami mówiącymi o nierozerwalności sakramentu i miłości Jezusa. Ale żeby usłyszeć kolejny raz NIE KOCHAM CIĘ ?
Witaj robintom

Trochę nie rozumiem.
Wolał byś ckliwe pożegnanie zalane łzami?
Miała Ci podziękować za 15 lat malzenstwa?
Ona chce odejść. Tak ma na dziś.
Im mocniej Ci dowali, tym szybciej dasz jej spokój. Proste.

Mówiłam mojemu mężowi wiele wiele razy - nie kocham Cię, nic już nas nie łączy, nic z tego nie będzie, nie ma nas i nie będzie...

Twoja żona niczego z siebie nie wypiera.
Myske, że ona dobrze wie co sprawiło, że przestała Cię kochać. I nie czyni Cię "winniejszym" tylko uważa, że jesteś winny.
Może warto dowiedzieć się, co ma Ci do zarzucenia?

Jak widać rozgrywa to po swojemu.
Chce odejść spokojnie i bez cyrku. Stąd stwarzanie pozorów.
A czy twoja żona mówi coś o tym, gdzie będą, dzieci po jej wyprowadzce?


I jeszcze jedno
Jej nowy facet, to dzieciak. Ma 25 lat i to nie wróży długiego trwałego związku. Choć można się pomylić.
Ale on nie jest jedynym facetem na świecie. Po rozstaniu z nim żona wcale nie musi chcieć wrócić do Ciebie.

Zamiast epatowac ja sakramentem, Bogiem, sumieniem...pomysl nad swoim wkładem w kryzys.
Kryzys, który Ci kompletnie umknął.
Niestety, potwierdzasz tezę, że porzuceni są zaskoczeni...bo im było dobrze. W przeciwieństwie od odchodzacego współmałżonka.
Pomysl nad tym, co faktycznie sam masz "za uszami" i za co powinieneś przeprosić prawdziwie żonę, czego nie chciałes zobaczyć, usłyszeć, zrozumiec... I co powinieneś zmienić w sobie.

Odsyłam do listy zerty stosowanej rozumnie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 29 gości