Zdradzony, zdeptany

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

robintom
Posty: 28
Rejestracja: 29 sie 2019, 17:18
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Zdradzony, zdeptany

Post autor: robintom » 30 sie 2019, 23:22

Witajcie,

Świeża sprawa....Ja 42 lata, ona 40.
15 lat związku, 2 dzieciaczków, stabilna praca dom, wspólne pasje kajtsurfingowe, wakacje w ciepłych krajach, Bóg w niedzielę i święta. A teraz wielki ból, smutek i rozczarowanie.
Moje podejrzenia od roku. Przesadna dbałość o siebie, ubrania, brak zainteresowania domem, a dzieci przeszkadzały, bo po pracy zmęczenie. A przede wszystkim brak tego ciepła i serdeczności w moją stronę, które czułem kiedyś bez zadawania pytań. Ale facet jak ma łóżko dość często to ma przyćmiony obraz prawdy. Wreszcie JEST....złapany za rękę z moją żoną. Młodszy o 15 lat. Pierwsza zdrada kilka miesięcy temu w delegacji. Nie broniła się i powiedziała że od 2 lat mnie nie kocha, i nie czuje wyrzutów sumienia... adorowana przeze mnie za swoją figurę, urodę, w chorobie, przy porodach, po ciężkiej operacji, miłość mojego życia mówi mi, że odchodzi bo to było zaplanowane, a że mówiła że mnie kocha ...kłamała. Zimna, bezwzględna i bez łzy w oku kończyła naszą relację ze mną przy młodzieńcu. Na początku szok i lament. Później modlitwa i pytania co we mnie i ze mną nie tak. Niedawno powiedziała mi że chciała to poczuć („ motyle w brzuchu”??? bo ze mną już tego nie czuła. Uważałem ją za rozsądną i roztropną. Szydzącą z takich sytuacji. Chce podzielić to co mamy i zamieszkać blisko dla dobra dzieci.Jakbym rozmawiał z obcym człowiekiem. Sakrament nieważny liczy się ona. Nie wierzę. Rodzina w szoku. Kryzysu nie było nigdy. W narzeczeństwie zamknięcie się na rozmowę o uczuciach było charakterystczną cechą mojej żony. Na początku wrażliwa, płaczliwa, nie znosząca porażek ale i ambitna co zaskutkowało awansem w firmie, która stała się jej drugim domem. Kiedyś rodzina była dla niej ważna, a teraz to ja częściej bywałem z dziećmi. Nie rozmawiamy, a ja nie potrafię na nią patrzeć. Modlę się o pocieszenie dla mnie i skruszenie jej serca. Nie mogę funkcjonować w życiu zawodowym, a dzieci potrzebują uśmiechu ojca.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6265
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: Nirwanna » 31 sie 2019, 5:54

Witaj, robintom, u nas na forum,
W dobre miejsce trafiłeś, tu dostaniesz wsparcie, będziesz mógł się bezpiecznie wygadać.
No i może po to tu trafiłeś, aby wreszcie nauczyć się twórczo przeżywać kryzysy :-) piszesz, że ich nie było, ale obstawiałabym, że jakieś były, tylko że może wypierane, minimalizowane, nie objawiane na zewnątrz... teraz oboje ponosicie tego konsekwencje. Nie bagatelizuję Twojego kryzysu, zachęcam Cię jedynie do szerszego na niego spojrzenia.
Zawsze odsyłamy do listy lektur viewtopic.php?f=10&t=383&p=8621#p8621 (dobre rozwiązanie na nie zadręcznie się myślami, tylko konstruktywne działanie), oraz do odwiedzenia jednego z naszych Ognisk sycharowskich www.sychar.org/ogniska
Zawsze też sugerujemy, że warto kryzys wykorzystać do odnowienia relacji ze Stwórcą, który zna najlepszą ścieżkę wyjścia z Twojego kryzysu. :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

robintom
Posty: 28
Rejestracja: 29 sie 2019, 17:18
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: robintom » 31 sie 2019, 7:06

Dziękuję,
Noce są straszne. 3 tygodnie temu wspólne wakacje w naszym ukochanym miejscu...Ofiaruję ten ból i tęsknotę Panu, ale pocieszenie nie nadchodzi taknszybko. To stało się w jednej chwili. Dzień wcześniej...”tak kocham Cię” by nazajutrz powiedzieć, że już nie mogła tak mnie okłamywać i wolała żebym ich zobaczył razem. Czy tak zachowuje się dojrzała kobieta z którą byłem 15 lat w cierpieniu i bólu chorób, czuwałem przy porodach i przygotowywałem dla niej posiłki jak wracałem wcześniej z pracy ? Czy nie zasługuje na dobre słowo przy rozstaniu ? A sposób w jaki się ze mną rozstawała był dla mnie uwłaczający...jakbym był tyranem, alkoholikiem. Komplementowałem ją na każdym kroku. Niestety zazdrościłem jej pracy. Pomóżcie proszę bo dalej w to nie wierzę.

SiSi
Posty: 424
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: SiSi » 31 sie 2019, 8:45

Witaj robintom,
Wiem jak boli taki cios. Człowiek traci równowagę.
Upada. Dasz radę ale chwilę to potrwa.

Żona zauroczyła się młodszym... motyle w brzuchu i te sprawy ale to wedlug mnie zauroczenie na krótką metę. Myslisz, że 25 latek chciałby stałego związku z 40 latka w dodatku z dwójką dzieci?
Wątpię.
Wiele jednak zależy od Ciebie. Twoja postawa musi być pewna, stabilna i konkretna. Ty jesteś mężczyzną, mężem i ojcem. Poczytaj listę zerty.

Pozdrawiam serdecznie, trzymaj się.

Angela
Posty: 445
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: Angela » 31 sie 2019, 9:30

Witaj,
To co przeżywasz to jak żałoba po śmierci kogoś bliskiego.
Staraj się tylko nie podsycać Twojego skrzywdzenia, bo to może rodzić nienawiść, która zniszczy przede wszystkim Ciebie. Skupiasz się nad tym, że zostałeś zdeptany i poniżony i to w obecności innego mężczyzny. Choć ucierpiała Twoja męska duma, to przecież o Twojej wartości nie świadczą raniące słowa żony. Stań ponad tym. Raczej spójrz na swoją żonę jak na osobę pogubioną, chorą, która sama siebie krzywdzi. Tyle razy się nią opiekowałeś. Nadal jest warta tej opieki, tylko, że teraz pozostaje tylko opieka poprzez modlitwę.
I nie mów dzieciom źle o mamie! One i tak już cierpią i swoje widzą.

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 987
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: ozeasz » 31 sie 2019, 10:08

robintom pisze:
30 sie 2019, 23:22
Świeża sprawa....
Współczuję, rozumiem że boli, że cierpisz.. U mnie to lata temu, trudne emocje mocno zbladły, wygasły ...
robintom pisze:Kryzysu nie było nigdy.
Może bardziej adekwatne byłoby stwierdzenie, że Ty go nie zauważyłeś?
robintom pisze:W narzeczeństwie zamknięcie się na rozmowę o uczuciach było charakterystyczną cechą mojej żony
Jak myślisz o czym to świadczy ? Czy tak było i w małżeństwie? Ile było takich zamknięć których może nie zauważyłeś, jest to możliwe Twoim zdaniem?
robintom pisze:Bóg w niedzielę i święta.
Czy to jest objaw dobrej relacji wg Ciebie?
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Zdradzona
Posty: 35
Rejestracja: 13 sie 2019, 11:54
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: Zdradzona » 31 sie 2019, 13:50

robintom wiem co czujesz też przechodzę ta żałobę. Mąż zostawił mnie po 35 latach, odszedl rano i więcej się nie pokazał. Piszesz ze 2 lata już to trwa, ja już od 3 lat podejrzewalam męża że ma Kowalska. Też był taki jak twoja żona czuły i do rany go przyłożyć co niektórzy zazdrościli mi że jest taki dobry. Mój odszedl w maju odseperowal się kompletnie od wszystkich, ja przeżyłam próbę samobójstwa wiedział o tym i nawet nie zareagował na tą wiadomość. Lecze się u psychiatry i jestem na silnych środkach uspakajajacych schudlam już 28 kg. Tu na forum dostałam dużo wsparcia i modlitwy, codziennie modlę się i proszę Boga o jego powrót. Od jakiegoś czasu mąż zaczął dzwonić do mnie i stwierdził że jest mu ciężko w P...... U, chce się spotkać ze mną ale jeszcze nie jest na to gotowy. Napewno kochasz swoją żonę mimo tego że cię bardzo skrzywdzila ale musisz być silny dla dzieci bo one teraz bardzo cię potrzebują. Modlitwa bardzo mi pomaga, i ty też módl się za nią.

robintom
Posty: 28
Rejestracja: 29 sie 2019, 17:18
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: robintom » 31 sie 2019, 14:13

ozeasz masz rację. Tylko dla niej w narzeczeństwie ważna była rodzina sakrament i ciepło domowe (wspólne rekolekcje) Brak dialogu w małżeństwie i mówienie tylko JA,JA (obustronne) niestety zabrało jej uczucie, a nowa „miłość” ułatwiła jej decyzję. Byłem ślepy, ale czasmi facet potrzebuje mieć wyryty problem dużymi literami, a nie planować odejście wcześniej. (tylko wgląd na małe dzieci powstrzymał jej decyzję o wcześniejszym odejściu) Wtedy trzeba było zareagować.
Nie chcę zmasakrować sakramentu, ale też nie jestem teraz w stanie żyć w samotności. Od wcześniej młodości byłem w długim związku. Pierwszy zakończył się po latach „za młodu” , a lekarstwem na ból była przyszła moja żona.
Wiem że napiszecie, może Pan ma inną ścieżkę dla Ciebie. Tak, rzeczywiście tak długo i żarliwie nie modliłem się od lat... wszystko robiliśmy razem...powiedziała.

jacek-sychar
Posty: 6211
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: jacek-sychar » 31 sie 2019, 14:32

Witaj Robintom na naszym forum

Ja zacznę od tego fragmentu:
robintom pisze:
30 sie 2019, 23:22
Ja 42 lata, ona 40.
oraz:
robintom pisze:
30 sie 2019, 23:22
Młodszy o 15 lat.
Czyli w tej chwili ma 25 lat.
Zobaczył kobietę jeszcze w kwiecie wieku (wybaczcie drogie Panie, ale peseloza postępująca szybko ten kwiat zmienia w dojrzały owoc, tak samo jak u Panów :? ). Zauroczył się. Może brakowało mu w domu matki i tutaj dostał w jednym matkę z kochanką? W każdym bądź razie zauroczenie mija po dwóch, góra trzech latach. I wtedy wrócimy albo do punktu wyjścia, albo rozkręcimy spiralę zmian.
Panowie zwykle wracają. Niestety u Pań bywa różnie. Te emocje...
Ale czy temu młodemu nie znudzi się ona szybciej?

Robintom
Jesteś ojcem dwójki dzieci. Przypuszczam, że mają gdzieś tak koło 10 i 14 lat. Czyli początek okresu dojrzewania. Kończy się wiek przebywania z matką, a zaczyna z ojcem. Teraz dla nich jesteś potrzebny.
robintom pisze:
30 sie 2019, 23:22
a teraz to ja częściej bywałem z dziećmi
Czy więc Ty nie możesz z dziećmi zamieszkać? Ja zostałem z najmłodszym, 13 latkiem i świetnie dawałem sobie radę. Na szczęście taką miałem pracę, że mogłem sobie to łatwo poukładać. Jednocześnie opieka nad najmłodszym pozwoliła mi uporządkować siebie, złapać dystans i ponowną męskość (tak, niestety, ale zdrada żony obiera mężczyźnie sporo z jego męskości i musi minąć czas, żeby on znowu się z tym uporał).

Pewnie miotają Tobą obecnie różne emocje. Mi bardzo pomógł następujący artykuł:
viewtopic.php?f=10&t=2299

Gdybyś jeszcze mógł napisać, jak wyglądała Twoja i Twojej żony rodzina pierwotna (rozwód, alkohol, przemoc lub inne dysfunkcje?).
Tam może być przyczyna postępowania żony.

robintom
Posty: 28
Rejestracja: 29 sie 2019, 17:18
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: robintom » 31 sie 2019, 14:51

Moja rodzina to ojciec pijący do mojego 15 roku życia. Strach i przemoc w oczekiwaniu z matką na ojca czy wróci z pracy trzeźwy czy pijany. Codzienna modlitwa mamy. A teraz są razem i jeden na drugiego może liczyć w chorobie i w życiu codziennym. Moje dzieci dużo młodsze. Starsza stara się zrozumieć i bardzo płakała jak mam jej powiedziała, że są takie chwile ....kiedy mama...(nie kocha tatusia)
U małżonki tata zarabiał (tzw. ciepły dobry człowiek) mama(chłodna) ale zajmująca się domem. Bez nałogów. Chyba ze mną coś nie ta. U mnie alkohol od święta i weekendy z żoną (wino) tytoń (brak) sportowy tryb życia. Niestety seks w moim życiu był bardzo ważny (żeby nie było rutyny) Można powiedzieć, że żona tolerowała wszystko, ale nie wszytko jej się podobało. Mało rozmów w tym temacie. Unikała.

Justdb
Posty: 59
Rejestracja: 20 mar 2019, 7:13
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: Justdb » 31 sie 2019, 19:21

Hmh. Zgodzę się z Jackiem. Różnica wieku kolosalna( zwłaszcza, że mężczyzna młodszy). Sama mam 41 lat i brata w wieku 16. Na samą myśl, że mogłabym być w związku z takim młokosem to mnie ciary przechodzą. Robintom to żadna miłość. Twoja żonę dopadł, jak to mówi ks. Glas ,,demon południa życia"( kryzys wieku średniego). Pewnie super być docenioną przez młodszego. No i kusy zadziałał.... A swoją drogą mam koleżankę z pracy, która nie jest religijna, umawia się z młodszymi mężczyznami na randki. Powiedziała mi, że teraz jest moda, aby być w związku z dużo starszą kobietą. Tylko tak jak pisze Jacek, czas niestety nie działa na niekorzyść urody. Oj dojrzewamy, dojrzewamy. Zauroczenie minie, a ty jak kochasz żonę, to módl się za nią, za was. Na pocieszenie powiem tak, to, że żona powiedziała ci z dnia na dzień, że cię nie kocha, to pewnie nieprawda. Nie brałabym sobie tego do serca. Ona myśli i działa irracjonalnie, bo jest w amoku. To też minie. Ale cokolwiek teraz do niej powiesz, to nie będzie miało sensu. Lepiej to przeczekać, zająć się sobą i dziećmi, one potrzebują teraz twojej miłości i mądrości. Otulam modlitwą.

jacek-sychar
Posty: 6211
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: jacek-sychar » 31 sie 2019, 19:36

Słyszałeś coś o dorosłych dzieciach?
Może być DDA (dorosłe dzieci alkoholików), DDD (dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych) i DDRR (dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców).
Co prawda w efekcie sprowadza się to do tego samego.

Więcej polecam tutaj:
ks prof. Grzegorz Polok, „Rozwinąć skrzydła” i „W drodze do siebie”
http://www.rozwinacskrzydla.pl/
szerzej jest w ksiązce:
Jim Conway, Dorosłe dzieci prawnie lub emocjonalnie rozwiedzionych rodziców. Jak uwolnić się od bolesnej przeszłości. Wydawnictwo Logos, Warszawa 2010
fragment za darmo jest tutaj:
http://www.rozwinacskrzydla.pl/studenci ... dzicow.pdf

Gorąco polecam tą lekturę.
Moja zona była DDA, DDD i DDRR i naprawdę trudne jest życie z dorosłym dzieckiem. Oczywiście można to zmienić, ale to wymaga pracy nad sobą. Jest nawet specjalna terapia dla dorosłych dzieci.

A to, że ojciec Twojej żony był ciepłym dobrym człowiekiem, to wcale nie znaczy, że wszystko było OK. Ja też byłem takim zarabiającym ojcem, ale dla moich dzieci było za mało mnie w domu.

A Ty wygląda, że jesteś dorosłym dzieckiem. Ale warto to samemu zweryfikować.

Więcej polecanej przez nas literatury jest tutaj:
viewtopic.php?f=10&t=383

robintom
Posty: 28
Rejestracja: 29 sie 2019, 17:18
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: robintom » 31 sie 2019, 21:18

Dzięki za słowa otuchy i literaturę.
2 lata to sporo na decyzję odejścia. Szkoda, że nie podjęliśmy dialogu. Tylko praca, dzieci, a stres rozładowywany na imprezach firmowych. Jak stwierdziła jej nowa miłość nie przyczyniła się do niekochania mnie od dłuższego czasu. Niestety teraz widzę ten ostatni „dobry czas” treningi i zawody żeglarskie, nowe hobby, bez chorób, finansowo niezależna, a ja coraz bardziej oddalający się od mojej rodziny i relacji z Bogiem, za to coraz mocniej ją adorujący, szukając spełnienia w dodatkowych pracach. Nazwałabym to ponownym zauroczeniem.

jacek-sychar
Posty: 6211
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: jacek-sychar » 31 sie 2019, 22:24

Robinatom

A słyszałeś Ty o językach miłości?
Mogłeś żonie mówić o swojej miłości, ale językiem, który ona nie rozumiała. Całkiem jakbyś mówił do niej po chińsku lub japońsku. No, chyba że Twoja żona zna te języki. ;)

Więcej o językach miłości jest w książkach:
Gary Chapman, 5 języków miłości, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2014
Gary Chapman, 5 języków miłości dla mężczyzn, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2016

A tutaj o językach miłości w pigułce:
https://www.youtube.com/watch?v=dIPA32Ni7ec

robintom
Posty: 28
Rejestracja: 29 sie 2019, 17:18
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdradzony, zdeptany

Post autor: robintom » 01 wrz 2019, 6:57

jacek-sychar na pewno sięgnę po tę książkę.
Jeśli żona mieszka jeszcze z nami (szuka mieszkania) to czy mam stosować się do zasad zerty ? Czy próbować ją zatrzymać w domu ? Boję się, że usłyszę to samo: z litości i nie kocham.
...kolejna ciężka noc.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Elisabeth, krzychforum, mazzony i 11 gości