Brak sił...

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Mr.x
Posty: 56
Rejestracja: 06 sie 2019, 13:15
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak sił...

Post autor: Mr.x » 09 sie 2020, 9:47

Hej,

u mnie sytuacja wygląda tak, zbliża się rozwód cywilny, a później czeka nas sąd metropolitalny. Szczerze mówiąc jestem tym wszystkim przerażony. Do tej pory udawało mi się jakoś trzymać, chociaż wiedziałem, że to nastąpi. Potrafiłem się zająć sobą. Od długiego czasu chodzę na terapię, dużo czytam, oglądałem polecane tu filmy i szczerze ? wykonałem tytaniczną pracą, tak mi się wydaje. Bardzo się zmieniłem poprawiłem 80 procent tego co robiłem źle, ale po prostu dobija mnie fakt, że czeka mnie stwierdzenie nieważności małżeństwa. Dodatkowo usłyszałem od żony kilka razy, że mnie już nie kocha...

Nie jestem idealny. Dużo błędów zrobiłem. Parę razy w trakcie kryzysu na pewno zbłądziłem, zrobiłem wiele złych rzeczy. Ciężko było mi zachować spokój i rozsądek. Natomiast jestem zdruzgotany tym co słyszę, tym co mnie czeka.... nie mam pojęcia co będzie dalej i mimo wszystko ciężko mi sobie wyobrazić życie bez mojej żony. Tak po ludzku. Jestem pewny tego, że ją kocham i będą ją kochać do końca życia bez względu na wszystko. Tak jej kiedyś obiecałem. Bardzo się tego trzymam i słysząc takie odpowiedzi od znajomych i rodziny " jakoś sobie życie ułożysz'', to mnie po prostu delikatnie mówiąc to złości i frustruje...

Wypowiedziałem słowa sam będą w ogromnym kryzysie o zmianie mojego podejścia do wychowania dzieci w wierze. Okropnie tego żałuje. Starałem się pokazać, że naprawdę się zmieniłem ale to na nic... Jak Wy sobie z takimi sytuacjami radzicie? Tak po ludzku? Ja mam sam nadzieje, ale czy to nie jest oszukiwanie samego siebie? Nie jest to nadzieja, która jest bezpodstawna? Wiem jakie to jest forum mi zawsze było dalej od Boga niż bliżej. Próbowałem się zbliżyć w trakcie tego kryzysu parę razy, ale nie udawało mi się tego utrzymać na dłużej... ponieważ czuje się niesprawiedliwie i straszenie zawiedziony.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9613
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Brak sił...

Post autor: Nirwanna » 09 sie 2020, 10:53

Mr.x, na moje oko doszedłeś do ściany, stąd po ludzku ta frustracja. Wręcz normalka. Jednak po ludzku kontynuuj swoje prace nad sobą, bo one potrzebują utrwalenia jako "nowe ja", inaczej szybko wrócisz w "stare buty", ale też koniecznie zwróć się do Boga, nie skupiając się na upadkach. Życie duchowe wręcz zakłada takie zmagania, bo "moc w słabości się doskonali" (2Kor 12, 9). A zły będzie Ci tym mocniej dokopywał i pompował frustracje, abyś odpuścił. Wie bowiem, że jeśli będziesz z Bogiem, to niezależnie od tego czy uda Ci się uratować małżeństwo czy nie - będziesz wygrany. Taki paradoks, możliwy tylko w duchu wiary, zachęcam Cię do wejścia w to.
Byłeś już w jakimś Ognisku Sychar?
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Mr.x
Posty: 56
Rejestracja: 06 sie 2019, 13:15
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak sił...

Post autor: Mr.x » 09 sie 2020, 12:21

Nirwanna pisze:
09 sie 2020, 10:53
Mr.x, na moje oko doszedłeś do ściany, stąd po ludzku ta frustracja. Wręcz normalka. Jednak po ludzku kontynuuj swoje prace nad sobą, bo one potrzebują utrwalenia jako "nowe ja", inaczej szybko wrócisz w "stare buty", ale też koniecznie zwróć się do Boga, nie skupiając się na upadkach. Życie duchowe wręcz zakłada takie zmagania, bo "moc w słabości się doskonali" (2Kor 12, 9). A zły będzie Ci tym mocniej dokopywał i pompował frustracje, abyś odpuścił. Wie bowiem, że jeśli będziesz z Bogiem, to niezależnie od tego czy uda Ci się uratować małżeństwo czy nie - będziesz wygrany. Taki paradoks, możliwy tylko w duchu wiary, zachęcam Cię do wejścia w to.
Byłeś już w jakimś Ognisku Sychar?

Dokładnie tak. Doszedłem do ściany. Nie chce się tu wychwalać, ale chyba zrobiłem wszystko co możliwe. Pracowałem i pracuję nad sobą, znalazłem pracę, rozwijam się.... latałem, biegałem, prosiłem. Błagałem o terapię, rekolekcje, księży ( czyli to wszystko co sam na początku odrzucałem) niestety się nie udało. Zrobiłem dużo złych rzeczy na pewno i mam tego świadomość, ale też wydaje mi się że sporo dobrego udało mi się też przez ten cały okres zrobić.

Tak, tak nie zamierzam przerywać pracy związanej z sobą i psychoterapii ponieważ, mam też parę innych rzeczy do przepracowania, które mi trochę utrudniają życie i chciałbym je zmienić po prostu już dla siebie przede wszystkim. U mnie ciężko jeśli chodzi o tą relację z Bogiem.. zawsze byłem gdzieś obok taka prawda. Trafiłem tu szukając recepty, pomocy jak ratować małżeństwo. Mimo tego,że nie jestem silnie związany z wiarą, to udało mi się dostrzec, że te wartości i większość przekonań które tu są reprezentowane, są mi po prostu bliskie jako człowiekowi.

Nie, nie byłem na żadnym ognisku. Podziwiam ludzi, którzy potrafią trwać w separacji 10 lat i wciąż czekać oraz wierzyć w powrót małżonka. Ja mam podobnie.. nie wyobrażam sobie, żebym mógł być z jakąś inną kobietą. Natomiast wiara w to, że ktoś wróci po 5 latach to chyba nie jest to możliwe. Dzieją się cuda, ale tym cudom też potrzebna jest ludzka pomoc.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9613
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Brak sił...

Post autor: Nirwanna » 09 sie 2020, 12:54

Yhm. "Pan Bóg pomaga najszybciej tym, którzy sami chcą sobie pomóc". W sensie - dać pomóc.
Nie wymaga jednak niemożliwego. Daj Mu te kilka chlebów i rybek, i nie oczekuj na szybko efektów, ani nie wybiegaj za daleko w przyszłość. Zamiast miałkiego podziwu, pójdź na jedno spotkanie, z otwartością "co Panie Boże dla mnie przygotowałeś". A potem podejmiesz decyzję, co dalej.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Mr.x
Posty: 56
Rejestracja: 06 sie 2019, 13:15
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak sił...

Post autor: Mr.x » 10 sie 2020, 9:48

Jasne, rzeczywiście. Warto iść i po prostu sprawdzić. Mam pytanie jak Wy sobie radzicie z czymś takim... ciągle mam w głowie co zrobiłem źle, co mogłem zrobić lepiej, często bardzo siebie mocno obwiniam. Oczywiście zrobiłem też złe rzeczy, ale cały czas chodzi mi po głowie co mogłem zrobić lepiej... tu się źle zachowałem na pewno skrzywdziłem itd...

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak sił...

Post autor: tata999 » 10 sie 2020, 11:51

Mr.x pisze:
10 sie 2020, 9:48
Mam pytanie jak Wy sobie radzicie z czymś takim... ciągle mam w głowie co zrobiłem źle, co mogłem zrobić lepiej, często bardzo siebie mocno obwiniam. Oczywiście zrobiłem też złe rzeczy, ale cały czas chodzi mi po głowie co mogłem zrobić lepiej... tu się źle zachowałem na pewno skrzywdziłem itd...
Rachunek sumienia, spowiedź, omówienie z inną (szczerą) osobą. Jeśli chodzi o konkretną drugą osobę, która nie chce kontaktu to przekierowuję uwagę na inny obiekt. Szanuję, że ktoś nie chce kontaktu choćbym się z nie zgadzał z jego powodami itp. Nie ma osób niezastąpionych, idealnych itd. Lepiej poświęcić uwagę Bogu, Świętym, naturze, hobby itd. niż walić w mur, a i może okazać się, że ten mur jest przeze mnie mylnie odbierany, jako coś złego.

Wiedźmin

Re: Brak sił...

Post autor: Wiedźmin » 10 sie 2020, 12:29

Mr.x pisze:
10 sie 2020, 9:48
Jasne, rzeczywiście. Warto iść i po prostu sprawdzić. Mam pytanie jak Wy sobie radzicie z czymś takim... ciągle mam w głowie co zrobiłem źle, co mogłem zrobić lepiej, często bardzo siebie mocno obwiniam. Oczywiście zrobiłem też złe rzeczy, ale cały czas chodzi mi po głowie co mogłem zrobić lepiej... tu się źle zachowałem na pewno skrzywdziłem itd...
A może po prostu nie myśl o tym? Skup się na dniu dzisiejszym - co DZIŚ lub jutro możesz lepiej zrobić, niż rozpamiętywać, co mogłeś zrobić lepiej wczoraj. Zamienić obwinianie na działanie :)

Caliope
Posty: 785
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Brak sił...

Post autor: Caliope » 10 sie 2020, 12:40

Przestań siebie cały czas oceniać, jesteś na innym etapie. Ja przestałam to robić i żyje mi się lepiej i normalnie, bo czasu nie cofnę, mogę być tylko lub aż, lepszą wersją siebie.

Mr.x
Posty: 56
Rejestracja: 06 sie 2019, 13:15
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak sił...

Post autor: Mr.x » 11 sie 2020, 7:53

Po pierwsze dziękuję za odzew :) fajne to forum jest bo można pogadać z kimś co przechodził lub przechodzi coś podobnego. To zupełna inna rozmowa, niż normalnie z kumplem.

Robiłem już wielokrotnie rachunek sumienia, rozmowy z księdzem, z osobami które nas otaczały, ale jakoś są takie dni jeszcze, że czuje się jakby mi serce wyrwał. Mam do siebie pretensje, zastanawiam się nad moimi prawdziwymi intencjami. Często zdarza mi się nawet podważyć to co dobrego udało mi się zrobiło, tylko myślę o złym.

Tak, tak szanuje że nie chce mieć ze mną kontaktu. Akurat tutaj już się nauczyłem. Nie nachodzę, nie wypisuję. Wiadomo jest mi przykro, ale tutaj już mam duży postęp bo już dałem po prostu spokój. Staram się skupiać na dniu dzisiejszym, robić jakieś fajne rzeczy, strasznie to ciężkie. Jeszcze długaaaa droga przede mną :)

Ruta
Posty: 903
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Brak sił...

Post autor: Ruta » 11 sie 2020, 8:20

Mr.x pisze:
11 sie 2020, 7:53
Po pierwsze dziękuję za odzew :) fajne to forum jest bo można pogadać z kimś co przechodził lub przechodzi coś podobnego. To zupełna inna rozmowa, niż normalnie z kumplem.

Robiłem już wielokrotnie rachunek sumienia, rozmowy z księdzem, z osobami które nas otaczały, ale jakoś są takie dni jeszcze, że czuje się jakby mi serce wyrwał. Mam do siebie pretensje, zastanawiam się nad moimi prawdziwymi intencjami. Często zdarza mi się nawet podważyć to co dobrego udało mi się zrobiło, tylko myślę o złym.

Tak, tak szanuje że nie chce mieć ze mną kontaktu. Akurat tutaj już się nauczyłem. Nie nachodzę, nie wypisuję. Wiadomo jest mi przykro, ale tutaj już mam duży postęp bo już dałem po prostu spokój. Staram się skupiać na dniu dzisiejszym, robić jakieś fajne rzeczy, strasznie to ciężkie. Jeszcze długaaaa droga przede mną :)
Na sycharowskim YouTubie jest wystąpienie Księdza Dziewieckiego Nawrócenie. Gorąco polecam, bardzo pomaga dobrze i do końca rozliczyć to co robiliśmy źle, przekroczyć to, wybaczyć sobie i wejść na pozytywny lewel konstruktywnego działania. Taki dobry, ciepły i Boży coaching, jak poradzić sobie z tymi uczuciami, o których piszesz.

Mr.x
Posty: 56
Rejestracja: 06 sie 2019, 13:15
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak sił...

Post autor: Mr.x » 15 wrz 2020, 14:59

Słuchajcie zbliża się niedługo mój rozwód, a potem stwierdzenie nieważności małżeństwa. Jak sobie poradzić w ogóle z tym, że np: moje małżeństwo zostało by uznane, że jego wcale nie było.. przechodził tu ktoś coś takiego? A jeśli zostanie stwierdzone, że jest ważne, to co w takiej sytuacji, czy życie osobno z zachowaniem zasad przysięgi małżeńskiej jest ok?

LvnWthHpe20
Posty: 57
Rejestracja: 09 lip 2019, 6:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak sił...

Post autor: LvnWthHpe20 » 16 wrz 2020, 3:50

Tak Mr. X

Pamiętaj te przysięgę. Mam podobna sytuacje, moja sprawa, po cywilnym rozwodzie. W kościelnym procesie tez kłamie. Ludzie w sądzie kościelnym ci to przeglądną i podejmą decyzje. Przykro mi ze tak masz w życiu. Módl się i nie wyczekuj. Ja wiem jestciezko, tez czekam, ale jak obiecywałem na dobre i na złe, aż do śmierci i za tym stoję, chociaż wiem ze moja żona kłamliwie zeznaje.

Ewuryca
Posty: 274
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Brak sił...

Post autor: Ewuryca » 16 wrz 2020, 8:00

Mr.x pisze:
15 wrz 2020, 14:59
Słuchajcie zbliża się niedługo mój rozwód, a potem stwierdzenie nieważności małżeństwa. Jak sobie poradzić w ogóle z tym, że np: moje małżeństwo zostało by uznane, że jego wcale nie było.. przechodził tu ktoś coś takiego? A jeśli zostanie stwierdzone, że jest ważne, to co w takiej sytuacji, czy życie osobno z zachowaniem zasad przysięgi małżeńskiej jest ok?
Jeżeli sąd biskupi orzeknie ze wasze małżeństwo nie zostało ważnie zawarte to znaczy że w kościele będziecie wolnymi ludźmi. Po takim wyroku możesz zostać sam a możesz tez ponownie się z kimś związać i zawrzeć związek małżeński. Jeżeli malzenstwo okaże się ważne to kosciol nakazuje pozostanie samemu jesli nie ma możliwości powrotu do małżonka. Ja proponuje przyjąć wyrok z pokorą i nie podważać nauki Kościoła.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Majka i 21 gości