Ostatecznie - tylko rozwód.

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Sama_mama
Posty: 80
Rejestracja: 04 kwie 2019, 11:49
Płeć: Kobieta

Re: Ostatecznie - tylko rozwód.

Post autor: Sama_mama » 02 sie 2019, 16:26

Pracuje. Cały czas pracuję. O widzi we mnie tylko złe strony , nic dobrego. Generalnie mamy inny pogląd na życie , małżeństwo , wychowywanie syna. Wydaje mi się że nie dojdziemy do żadnego porozumienia... bo on nie widzi w sobie nic złego. Ostatni mi powiedział że miałam wszytko , że kochał mnie ... ale rozsądek mówi mu , że nic z tego nie będzie i mnie nie kocha. Sił mi brak. Po głowę chodzi mi tylko jedna myśl. Żeby się wyprowadzić do rodziców. Mieszkanie wynająć i odciąć się od tego na dobre. Na rozwód się nie godze i sama też nie złoże pozwu , jeśli on to zrobi to już jego decyzja i jego konsekwencje ( gdzie on twierdzi że to będzie najlepsza decyzja w jego życiu).
Mąż zaproponował żeby syn mieszkał 2tyg u niego i 2tyg u mnie... czy to nie jest chore ??? Syn ma 4lata...

somnium
Posty: 97
Rejestracja: 12 lip 2019, 19:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Ostatecznie - tylko rozwód.

Post autor: somnium » 02 sie 2019, 20:23

Sama_mama
Niestety ale też obwiniam się mocno za rozpad mojego małżeństwa, a tak na prawdę oboje mocno na to pracowaliśmy. Ja dopełniłem co najwyżej dzieła zniszczenia.
Ale nie pozwól samej sobie wmówić, że to tylko Twoja wina, bo "zwariujesz". Tak nie jest na pewno, a takie myślenie jest bardzo destrukcyjne. Wiem po sobie, że to bardzo trudne ale ta jak wszyscy piszą zacznij od siebie. Pracuj nad sobą, a będziesz wówczas silniejsza, niezależnie od tego czy będziesz w przyszłości z mężem czy nie.

Wokół spraw rozwodowych trzeba bardzo uważać żeby nie wyszło w sądzie kiedyś że to Ty opuściłaś dom. Różne rzeczy ludzie potrafią sobie robić czasem bardzo podłe i wyciąga się często niestety nie tyle brudy co kłamstwa i wydumanych świadków.

Niestety najgorzej jest z dzieckiem. To on to najbardziej odczuje. Niby powinienem stanąć po stronie ojca ale nie znam go. Ty wiesz czy nie obróci niczego przeciwko Tobie. Czy będzie umiał (ale Ty także) być ponad sporem i nie manipulować dzieckiem.

Sama_mama
Posty: 80
Rejestracja: 04 kwie 2019, 11:49
Płeć: Kobieta

Re: Ostatecznie - tylko rozwód.

Post autor: Sama_mama » 03 sie 2019, 10:35

Jeśli chodzi o nasze mieszkanie to ja jestem tam sama z dzieckiem. On się wyprowadził , on opsucil dom rodzinny... Ja już nie daje rady tam sama mieszkać ,nie mam tam rodziny... Moim rodzice są daleko od nas. Ja mu kontaktów z dzieckiem nie zabraniam ale to mieszkanie 2tyg u mnie i 2tyg u niego, według mnie to bardzo złe rozwiązanie ,chodzi mi o zdrowie psychiczne syna.

A.zelia
Posty: 160
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Ostatecznie - tylko rozwód.

Post autor: A.zelia » 03 sie 2019, 11:24

Ze sloganami typu wina zawsze jest po obu stronah to bym uważała, bo jest to wierutne kłamstwo. Często. Ale nie zawsze. Choć SM nie rozwinęła tematu o co były jej krzyki i wyzwiska to jest możliwe, że nie byłyvto tylko błache sprawy.

Sama_mama
Posty: 80
Rejestracja: 04 kwie 2019, 11:49
Płeć: Kobieta

Re: Ostatecznie - tylko rozwód.

Post autor: Sama_mama » 03 sie 2019, 12:59

A.zelia odbieram Twoje odpowiedzi jako atak na moją osobę.. w Twoich oczach jestem potępiona i według Ciebie słuszne ponosze konsekwencje swojego zachowania...

A.zelia
Posty: 160
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Ostatecznie - tylko rozwód.

Post autor: A.zelia » 03 sie 2019, 13:58

Sama_mama pisze:
03 sie 2019, 12:59
A.zelia odbieram Twoje odpowiedzi jako atak na moją osobę.. w Twoich oczach jestem potępiona i według Ciebie słuszne ponosze konsekwencje swojego zachowania...
To nie jest atak, publicznie odnoszę się do publicznych postów. SM ja nie jasnowidzę, więc jak piszesz w poście startowym, że poniżałaś męża, czepiałaś się i były wrzaski o byle co to ja zakładam, że...tak właśnie było. Mnie samą choć jestem kobietą takie zachowanie doprowadza do furii, więc wierzę, że mężczyzn również. Znam kobietę, która umie się tak zachowywać (i zachowuje) w stosunku do ludzi. Aktualnie nie jest w związku, ale w pełni bym zrozumiała (co nie znaczy poparła) faceta, który w pewnym momencie nie wytrzymałby tego i skończył związek opuszczając ją i dziecko.

Następnie napisałaś coś co dla mnie było zupełnie niespójne z pierwszym postem-wyzwiska jak mąż wracał do domu pijany. No to to nie jest sprawa błaha. I zapytała to jak to było i o co były awantury. Bo o ile po pierwszym poście widziałam tylko i wyłącznie to co tak było (nie jasnowidzę) i na podstawie tamtego opisu uznałabym tylko Twoją winę to po kolejnych wpisach (to również napisałam) nie jest to takie oczywiste bo wracanie pijanemu do domu i teksty, że mu się podobasz bo nie pyskujesz to nie są sprawy błahe.

Sama_mama
Posty: 80
Rejestracja: 04 kwie 2019, 11:49
Płeć: Kobieta

Re: Ostatecznie - tylko rozwód.

Post autor: Sama_mama » 03 sie 2019, 14:40

Tak powiedział i to nie raz ze podobała mu się ze nie mam swojego zdania , że mu ulegam na każdym kroku i pod każdym względem... ze mu nie pyskuje ale ile tak można.. na wszytko się zgadzać a moje zdanie ? Moje potrzeby? Ja od niego nie wymagałam pieniędzy , samochodów , drogich prezentów. Ja chciałam tylko żeby poswięcal nam trochę swojego czasu. Wiesz jak to jest jak ktoś Ci mówi że jesteś niedojda...ze nie potrafisz dać sobie rady z 3latkiem ( sytuacja ja jestem spóźniona do pracy w której pracuję tydzień a syn rozbiera się do gołego i nie daje się ubrać, dzwonię do męża żeby pogadal z synem a on na mnie z buzia, że jesteś beznadzieja i jaka ze mnie matka , że dziecko mną rządzi). Ja już nie czułam się kochana. On mówił że mnie kocha ale tego nie okazywał. Możesz myśleć że to TYLKO MOJA WINA. Masz do tego prawo. Ja też wmawiać sobie , że to moja wina , że nie powinnam się stawiać i nie patrzeć na to co ja czuję, jak sie czuje i czego chce....

A.zelia
Posty: 160
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Ostatecznie - tylko rozwód.

Post autor: A.zelia » 03 sie 2019, 16:48

No to to radykalnie zmienia postać rzeczy tylko w żaden sposób nie wynikało z posta startowego.
Sama po pierwszym tekście chłopaka,że podoba mu się, że nie mam swojego zdania i nie pyskuję definitywnie bym zerwała.
Co do dziecka-odpowiada za nie dwoje rodziców. Szczególnie jak obydwoje pracują i nie ma tzw tradycyjnego podziału ról.

Angela
Posty: 472
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ostatecznie - tylko rozwód.

Post autor: Angela » 04 sie 2019, 3:59

Sama_mama pisze:
03 sie 2019, 14:40
Ja już nie czułam się kochana. On mówił że mnie kocha ale tego nie okazywał. Możesz myśleć że to TYLKO MOJA WINA. Masz do tego prawo. Ja też wmawiać sobie , że to moja wina , że nie powinnam się stawiać i nie patrzeć na to co ja czuję, jak sie czuje i czego chce....
Wina to niewłaściwe słowo, bo zakłada działanie zaplanowane i z premedytacją.
Ale udział w kryzysie jest po obu stronach. Choćby niedobory emocjonalne z dzieciństwa utrudniają dojrzałe funkcjonowanie. Sama_mama, z opisu sytuacji wynika, że ty sama czujesz się bezradna i zagubiona jak dziecko. Co robisz by poznać siebie i dorosnąć? A braki miłości najlepiej wypełnia Bóg i Jego sakramenty.

A.zelia
Posty: 160
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Ostatecznie - tylko rozwód.

Post autor: A.zelia » 04 sie 2019, 10:17

Udział w kryzysie też czasami ma tylko jedna strona,ale to rzadziej niż częściej i to wbrew temu co wynikało z posta startowego (bo wynikało) nie będzie ten przypadek.

Ukasz

Re: Ostatecznie - tylko rozwód.

Post autor: Ukasz » 04 sie 2019, 14:02

Angela pisze:
04 sie 2019, 3:59
Wina to niewłaściwe słowo, bo zakłada działanie zaplanowane i z premedytacją.
Ale udział w kryzysie jest po obu stronach.
Angelo, bardzo Ci dziękuję za to nazwanie po imieniu dość podstawowych pojęć. Miałem z tym ogromny kłopot. Z jednej strony byłem przekonany, że w żadnym momencie nie podjąłem świadomego działania w celu osłabienia lub tym bardziej zerwania więzi, i w konsekwencji nie czułem się winny kryzysowi. Z drugiej mam świadomość, że popełniłem i wciąż popełniam wiele błędów. Dopiero Twoje dwa proste zdania pozwoliły mi uporządkować to, co dotąd wydawało mi się wewnętrznie sprzeczne. Dodałbym tylko, że ten podział na działania zaplanowane i pozostałe w praktyce bywa bardzo nieostry i odnalezienie granicy między nimi wcale nie jest łatwe.

Sama_mama
Posty: 80
Rejestracja: 04 kwie 2019, 11:49
Płeć: Kobieta

Re: Ostatecznie - tylko rozwód.

Post autor: Sama_mama » 25 sie 2019, 12:15

Witajcie.

Minęło trochę czasu. Nic się nie zmieniło... cisza.. chyba przed burzą...
Kilkanaście dni temu była nasza rocznica... niestety mąż się nie odezwał, ja z resztą też nie...
Jak można ratować małżeństwo skoro mąż/żona nie mają żadnego kontaktu.. dosłownie , jakby się nie znali ?! Co w takiej sytuacji zrobić?

Pozdrawiam.

Mirakulum
Posty: 4079
Rejestracja: 16 sty 2017, 19:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Ostatecznie - tylko rozwód.

Post autor: Mirakulum » 25 sie 2019, 15:22

Sama_mama pisze:
25 sie 2019, 12:15
Witajcie.

Minęło trochę czasu. Nic się nie zmieniło... cisza.. chyba przed burzą...
Kilkanaście dni temu była nasza rocznica... niestety mąż się nie odezwał, ja z resztą też nie...
Jak można ratować małżeństwo skoro mąż/żona nie mają żadnego kontaktu.. dosłownie , jakby się nie znali ?! Co w takiej sytuacji zrobić?

Pozdrawiam.
Zapraszam do Obór na zlot Sycharków. Przy Matce Bożej Bolesnej i wśród nas może dostaniesz odpowiedź na twoje pytania

Sama_mama
Posty: 80
Rejestracja: 04 kwie 2019, 11:49
Płeć: Kobieta

Re: Ostatecznie - tylko rozwód.

Post autor: Sama_mama » 25 paź 2019, 16:42

Witajcie.

Dawno nie pisałam...ale forum śledzę.
Dużo się działo..niestety nie na plus.

Wszytko się posypało.

Straciłam pracę ,wróciłam z synem do rodziców. W między czasie dowiedziałam się że mąż od dawna ( jeszcze mieszkając z nami z kimś pisał w sumie to z kilkoma paniami) . Jak ratować? Skoro on nie chce. Nie interesuje go nic do syna przyjeżdża 1 czasem 2 razy w miesiącu na kilka godzin .
Stwierdził że dawał mi tak dużo szans ale ja z nich nie skorzystałam. Zostawiam się jakie to były szansy i próby naprawy... hmm.. spanie na kanapie ,nie wracanie do domu , oddanie obraczki, brak rozmów, zdrady emocjonalne i wyprowadzka?? To były te szanse?? Patrząc na to wszytko ,wydaje mi się że obwinajac mnie chce on uciszyć swoje sumienie i sam siebie usprawiedliwia. Nie wiem co robić...
Wszytko widzę w czarnych barwach . Mąż zaczął wspominać o rozwodzie( chce sobie życie ułożyć)... brak mi sił... uwierzcie mi brak sił i chęci do życia.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8969
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Ostatecznie - tylko rozwód.

Post autor: Nirwanna » 26 paź 2019, 9:30

Sama_mama - warto w takich stanach nie być samemu, tylko wyjść do ludzi, nawet trochę się do tego wręcz zmusić.
Na początek może Ognisko sycharowskie, to tam najbezpieczniej się będziesz czuła.
A męża na razie zostaw Bogu. Sobą się zajmij. Ty jesteś teraz najważniejsza :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: wrinice i 2 gości