Czemu samotność z miłości boli???

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

jacek-sychar
Posty: 6343
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: jacek-sychar » 26 cze 2019, 10:32

Kwiatek

Tutaj:
viewtopic.php?f=20&t=229
masz instrukcję cytowania, bo widzę, że sobie z tym nie radzisz.

A odpowiadając na Twoje pytanie, jak sobie poradzić z zapomnieniem o żonie.
Mi pomogła w tym choroba. Po czterech latach od odejścia żony, wysiadł mi kręgosłup. Przez pół roku praktycznie leżałem. jak wstawałem, to kończyło się to najczęściej jęczeniem z bólu. Nie pomagały najsilniejsze leki przeciwbólowe. Dopiero pomogła mi operacja. Tyle się nacierpiałem fizycznie przez te pół roku, że nawet nie wiem kiedy, ale zapomniałem o żonie.
Niedawno minęło 5 lat, jak miałem operację. Maj i czerwiec 2014 roku, to był najprzyjemniejszy okres w moim życiu. Na początku prawie uczyłem się chodzić, ale jak już gdzieś po miesiącu najgorsze minęło, to miałem jeszcze zwolnienie i chodziłem sobie do parku na spacery. Podglądałem ptaszki, podziwiałem rozkwitającą przyrodę. Coś wspaniałego. I wtedy właśnie uświadomiłem sobie, że żona nie jest już takim moim problemem. Dostrzegłem piękno tego świata.
A ponieważ lekarze zalecili mi w ramach rehabilitacji chodzenie po schodach (poważnie!), to oprócz schodów chodzę też po górach.
Dwa lata temu udało mi się być kilkanaście razy w górach, a w zeszłym roku byłem cały sierpień. I w tym roku też tak planuję. :P

Wiedźmin
Posty: 1334
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: Wiedźmin » 26 cze 2019, 10:39

kwiatek2532 pisze:
26 cze 2019, 10:15
[...] Jak można zapomnieć o żonie którą kocham nad życie, bez niej sens życia nie ma. [...]
No i to jest właśnie to, co musisz zmienić.

Nikt Ci nie każe zapominać... ale masz stać się szczęśliwy przede wszystkim sam ze sobą.
Szczęście nie leży "na zewnątrz" i nic z zewnątrz tak naprawdę Cię nie uszczęśliwi.

Z zewnątrz można mieć jedynie odrobinę przyjemności - a jak masz za dużo pieniędzy, to do tego nieco luksusu i komfortu. Ale to wciąż daleko od szczęścia.
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

SiSi
Posty: 802
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: SiSi » 26 cze 2019, 10:48

Kwiatek,
Na tym etapie bardzo możliwe, że potrzebujesz wizyty u lekarza i przepisania leków na uspokojenie, wyciszenie.
Wiem o czym piszesz. Natręctwo myśli, które nie dają normalnie żyć nie mówiąc o jakiejkolwiek aktywności.
Możesz też wybrać się do apteki, dostępne są ziołowe specyfiki na rozkolatane nerwy.
Pozdrawiam Cię serdecznie

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 1290
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: ozeasz » 26 cze 2019, 11:05

kwiatek2532 pisze:
25 cze 2019, 10:16

Co znaczy "pokochałem"??? Trudno to wyjaśnić to miłość do drugiej osoby która w życiu stała się tym wszystkim co najważniejsze po BOGU i ŻYCIU (życiu jako istnienie, oddychanie....) bez tej osoby świat się wali, nic nie ma sensu, miłość aż do śmierci, innej nie będzie jak tylko ta i nie żadna inna. Miłość zakorzeniona w sercu jest nie do opisania jak się ją rozumuje...
To co opisałeś bardziej pasuje do stanu zauroczenia ,zakochania (mocno egocentrycznym) ...opisujesz co się dzieje w Tobie w związku z żoną lub Jej brakiem.

W większości opis który podałeś powinien dotyczyć relacji z Bogiem ,a co z miłością jako postawą , wyrażającą się czynach wobec żony ?
Taka miłość która zrodzi reakcję żony : "On mnie kocha nad życie"

Dwadzieścia kilka lat temu miałem podobnie ,do czasu "rozmowy" z Bogiem , w półgodzinnym dialogu wyszedłem od słów że kocham żonę a Ona taka ..niewdzięczna ,na zakończenie rozmowy dotarło do mnie , że tak naprawdę kochałem … siebie , i oczekiwałem gestów miłości żony … która już miała dość mojego zachowania ;) .

To był czas metanoi , w sumie ciąg dalszy ,gdzie Bóg weryfikował moje poglądy ,przekonania , percepcję z Jego Słowem i z Jego prawdą .

Na ile słuchasz żony ,na ile prowadzisz z Nią dialog ,na ile odpowiadasz na Jej potrzeby w tym co zrozumiałeś ?

Pozdrawiam.
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

mare1966
Posty: 1234
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: mare1966 » 26 cze 2019, 11:26

Dostałeś już wystarczająco dużo rad i pomysłów .
ę
Teraz czas na konkret z twojej strony .
TA sobota lub niedziela .
( nie przyszła i nie za 2 tygodnie )
W poniedziałek czekamy na "sprawozdanie" .

Siła , power , pewność siebie
bierze się z działania , nie biadolenia .
Każda nawet drobna WYKONANA rzecz daje siłę
( znaczy mogę , zrobiłem to ) .
I jesteś w stanie podejmować co raz to większe wyzwania .

Najtrudniej ZACZĄĆ .
Zacznij więc od PLANU .
CO i gdzie .
W czwartek NAPISZ to tu na forum .
To cię przymusi do realizacji , bo inaczej tracisz twarz .

A w końcu nie wybierasz się na wojnę , tylko na wycieczkę .

mare1966
Posty: 1234
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: mare1966 » 26 cze 2019, 11:32

Czwartek godzina 20.00
chcę tutaj zobaczyć twój KONKRETNY plan .

kwiatek2532
Posty: 41
Rejestracja: 26 maja 2019, 6:06
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: kwiatek2532 » 26 cze 2019, 11:33

SiSi pisze:
26 cze 2019, 10:48
Kwiatek,
Na tym etapie bardzo możliwe, że potrzebujesz wizyty u lekarza i przepisania leków na uspokojenie, wyciszenie.
Wiem o czym piszesz. Natręctwo myśli, które nie dają normalnie żyć nie mówiąc o jakiejkolwiek aktywności.
Możesz też wybrać się do apteki, dostępne są ziołowe specyfiki na rozkolatane nerwy.
Pozdrawiam Cię serdecznie
Czekam właśnie na przyjęcie na dzienny oddział szpitalny a do tego czasu samemu przychodzi mi mierzyć się z tym wszystkim.
W maleńkiej obrączce uczuć świat cały
Miłość obowiązek, wzniosłe ideały
Maleńka obrączka, a znaczy tak wiele...
Na całe życie włożona w kościele.

jacek-sychar
Posty: 6343
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: jacek-sychar » 26 cze 2019, 13:01

mare1966 pisze:
26 cze 2019, 11:32
Czwartek godzina 20.00
chcę tutaj zobaczyć twój KONKRETNY plan .
Mare

A mi się ciągle wydawało, że w Sycharze wszystko robimy W WOLNOŚCI! :mrgreen:

Po drugie nie udzielamy rad, tylko raczej dzielimy się swoim świadectwem i swoją historią.
Coś mało w Twoich wpisach tej wolności, historii i świadectwa. :?

kwiatek2532
Posty: 41
Rejestracja: 26 maja 2019, 6:06
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: kwiatek2532 » 26 cze 2019, 15:29

jacek-sychar pisze:
26 cze 2019, 13:01
mare1966 pisze:
26 cze 2019, 11:32
Czwartek godzina 20.00
chcę tutaj zobaczyć twój KONKRETNY plan .
Mare

A mi się ciągle wydawało, że w Sycharze wszystko robimy W WOLNOŚCI! :mrgreen:

Po drugie nie udzielamy rad, tylko raczej dzielimy się swoim świadectwem i swoją historią.
Coś mało w Twoich wpisach tej wolności, historii i świadectwa. :?
Może to i dobry pomysł, abym w ten sposób się zmotywował i zaczął coś ze sobą robić a nie szukać i balansować na krawędzi życia i śmierci.
W maleńkiej obrączce uczuć świat cały
Miłość obowiązek, wzniosłe ideały
Maleńka obrączka, a znaczy tak wiele...
Na całe życie włożona w kościele.

Ukasz
Posty: 1467
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: Ukasz » 26 cze 2019, 17:15

Ja również uważałem, że bez żony mnie nie ma. Że nie mogę bez niej żyć i że to właśnie jest miłość. Jeżeli masz bardzo dużo wolnego czasu, to poczytaj mój wątek:
viewtopic.php?f=10&t=541
Teraz widzę to inaczej.
To było uwieszenie się emocjonalne na mojej żonie. Nie wiem, czy ona to sobie tak nazywała, ale jestem przekonany, że przed tym uciekała. To był również emocjonalny szantaż. Zrzucenie odpowiedzialności za moje życie na drugą osobę. To było uzależnienie. Nie było w tym wolności, więc nie mogło być również dojrzałej miłości.
Teraz wiem, że chcę być z nią. Doświadczam tego, jak wspólne okruchy rozlewają we mnie szczęście, a dzielące nas wciąż mury bolą. Mam jednak przekonanie, że mogę żyć bez niej. Mogę ją kochać niezależnie od jej odpowiedzi lub jej braku. Moja miłość nie jest ułomnością, lecz wolnym, odpowiedzialnym wyborem. Mówię żonie, że ją kocham i bardzo chcę być z nią, ale nie muszę. Niech i ona wybierze w pełnej wolności, czy chce być ze mną, czy z kim innym, czy sama. Nie chcę jej litości. Zależy mi tylko na jej wolnym wyborze. Tylko w wolności jest miłość.
Jeżeli więc masz przekonanie, że ją kochasz nad życie - to na starcie czerp siły z tego. Dla żony i dla córki stań na nogi. One Cię potrzebują, nawet jeżeli temu teraz zaprzeczają. Potrzebują silnego mężczyzny, który stoi mocno na nogach i może być oparciem, a nie potrzebuje podpórki. Z czasem na tej drodze masz szansę dojść do innego poziomu motywacji: dla siebie i przede wszystkim dla Boga. Nie przekreślając Twojej miłości, czyniąc ją dojrzałą.

kwiatek2532
Posty: 41
Rejestracja: 26 maja 2019, 6:06
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: kwiatek2532 » 27 cze 2019, 15:14

mare1966 pisze:
26 cze 2019, 11:32
Czwartek godzina 20.00
chcę tutaj zobaczyć twój KONKRETNY plan .
W obecnym stanie co udało się mi wymyśleć - zaplanować to:
na sobote i niedziele
*Spotkać się z córką - o ile to będzie możliwe
*popołudniu lub przed spędzić trochę czasu nad wodą (opalać, pływać bez kontaktu ze światem czyli bez telefonu)
*czas dla Boga uczestnicząc we mszy (postaram się skupić i wytrzymać)
*przysiąść i zająć się zaległymi zdjęciami jako moją pasją
W maleńkiej obrączce uczuć świat cały
Miłość obowiązek, wzniosłe ideały
Maleńka obrączka, a znaczy tak wiele...
Na całe życie włożona w kościele.

Wiedźmin
Posty: 1334
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: Wiedźmin » 27 cze 2019, 16:05

kwiatek2532 pisze:
27 cze 2019, 15:14

*Spotkać się z córką"
Spotkać się i ...?
kwiatek2532 pisze:
27 cze 2019, 15:14
*przysiąść i zająć się zaległymi zdjęciami jako moją pasją
Nie wiem czy to najlepszy pomysł.
Chodzi Ci o posortowanie już zrobionych zdjęć?
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

mare1966
Posty: 1234
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: mare1966 » 27 cze 2019, 17:29

Bardzo dobrze .
Teraz musisz tylko te zamiary
ubrać w konkretny plan .

Spotkanie z córką :
A zatem dzwonisz do żony i mówisz , że chciałbyś pobyć z córką w tę sobotę czy niedzielę
( dowiesz się , czy żona nie ma jakichś planów na te dni ) .
Dobrze jeszcze przed mieć KONKRETNY plan .
np. przejażdżka roższywerzem , dłuższy spacer , zoo , park linowy
( no nie znam realiów miejsca , możliwości , gustów córki )
Możesz też najpierw skontaktować się z córką i jej zapytać , co by ją zainteresowało .
Nawet jak żona będzie robiła trudności .......... ok .
Powiesz , że w takim razie niech "rezerwuje" dla ciebie czas za tydzień .
W piątek kupujesz coś do jedzenia , przygotowujesz co masz zabrać ,
umawiasz się kiedy przyjedziesz i kiedy wrócicie .
Sprawdzasz pogodę .
Nie możesz wstać w sobotę i dopiero "myśleć" .
W sobotę już tylko realizacja .


O ile coś planujesz na niedzielę ,
to idziesz na pierwszą lub drugą mszę .
Dzień staje się o wiele dłuższy - o ile plany ambitniejsze .
Oczywiście można wpisać jakąś lokalny kościół w plany .
Możesz się także pobawić w turystykę kościelną .
Co niedziela odwiedzasz inny kościół w twoim mieście
( o ile są takie możliwości ) . Czasem usłyszysz ciekawe kazanie .
Przespacerujesz się przy okazji .

Naucz się PLANOWAĆ czas wolny .
Niektórzy są w tym mistrzami ( patrz blogi turystyczne ) .
Dobrze męieć całą pulę "do realizacji" , najlepiej szczegółowo rozplanowaną .
Co konkretnie , ile czasu zajmie , koszty , dojazd itd.
Trzeba wiedzieć co kiedy czynne , jaki koszt , poczytać fora co warto .

Plany można podzielić na :
- kilkudniowe ( zwykle dalsze miejsca )
-całodzienne ( powiedzmy do 100 km )
- krótkie 2-3 lub kilka godzin ( lokalne atrakcje )
Możesz to nawet gdzieś zapisywać , zeszyt , komputer ,
taki szkielet "wyprawy" .

O ile jedziesz z córką to dopasuj atrakcje i charakter do niej głównie .
Tu masz pole do popisu . Teraz jest ogrom wszelakich atrakcji .
A jak jeszcze masz wyobraźnię i dobrze opowiadasz
to sama będzie ciągnęła do ciebie .

Pamiętaj , że wstając w sobotę i dopiero myśląc niewiele wymyślisz
i nie będziesz gotowy .

==================================

Ogólnie ,
polecam ci poszperać po Internecie w tematach :
samorozwój , motywacja , skuteczne działanie .
Bywają też dobre książki , blogi , wideoblogi , TEDex ( niektóre )
Jest tego dużo , ale wcale niełatwo "pod siebie" dopasować .

Przeanalizuj swój tryb życia , odżywianie , aktywność fizyczną .
Wprowadzaj dobre NAWYKI ( procedury jak w firmie ) .
np. Wstajesz zawsze o konkretnej godzinie i idziesz spać o konkretnej .
Wyśpisz się , wyregulujesz organizm .
To wcale nie jest proste !
Są przeróżne metody na wdrożenie tego nawyku .

Eliminujesz złe nawyki .
( np. bezproduktywne nic nie robienie - marnowanie czasu )



Po prostu ZACZNIJ coś robić .
Nie zrażaj się porażkami , bo będzie ich mnóstwo .

Każdy sukces cię wzmocni i będzie łatwiej podejmować kolejne sprawy .
Z porażek wyciągaj wnioski .

Skupiaj się na możliwościach , a nie na ograniczeniach .
Buduj siebie na prostych zadaniach , osiągaj sukcesy
i zwiększaj wyzwania .


Najważniejsze jednak to zdawać sobie sprawę ,
że to TY SAM masz największy wpływ na twoje życie ,
jaka by nie była twoja obecna sytuacja .
Dni i okresy będą lepsze i gorsze , jak pogoda czy nasz cykl dobowy .
Kluczowe jest więc twoje myślenie .


To niby są same banały , ale praktyczne wdrożenie ich w życie
to już trudna sprawa , codzienna walka z sobą .
Ale efekty mogą być zadziwiające , nawet jeżeli uda ci się tylko ułamek z tego .


Pytanie CZY NAPRAWDĘ CHCESZ ???
Jeżeli tak , to ZACZNIJ .
......... od tej soboty - niedzieli

W ciągu przyszłego tygodnia niech się urodzi "plan" na za tydzień itd.
Zrób porządek z sobą , swoim mieszkaniu , myśleniu .
Nie marnuj więcej czasu na dołowanie się .

mare1966
Posty: 1234
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Czemu samotność z miłości boli???

Post autor: mare1966 » 27 cze 2019, 17:53

Aleksandrze
wbrew pozorom to ważące , na sprawa .

Generalnie wszelki bałagan ( przedmiotów , niezałatwionych spraw , myśli )
obciąża nasz organizm , fizycznie i psychicznie .
To tak jakbyśmy w pamięci RAM mieli uruchomione 20 programów na stałe .
To ledwo chodzi .
Wszystkie sprawy warto ZAMYKAĆ
i ZWALNIAĆ ZASOBY .
Nasze myśli to też pamięć RAM .
Obciążona kłopotami , sprawami których nie możemy przeskoczyć .
Stad BRAK MOCY .

Te zdjęcia to fizyczny bałagan na dysku , ale i trwała świadomość w pamięci .
A takich spraw mamy dziesiątki .
To męczące , paraliżujące , stresujące .

Na dodatek trudno się robi kolejne zdjęcia , bo tylko zwiększają bałagan
i nasz dyskomfort .
A zatem - posortować na lata , poopisywać , zrobić kopie , na nośniki
i zapomnieć ( zwolnić głowę i miejsce na dysku ) .
Najlepsze - zrobić odbitki , oprawić kilka .

Na przyszłośc :
Utworzyć folder Zdjęcia 2019 ( i jego kopie ) , robić backup na innym dysku .
i wrzucać chronologicznie , 29 lipca Wizyta w Zoo itp.
( zdjęcia przejrzeć na bieżąco , wywalić nieudane )

kwiatek2532
Posty: 41
Rejestracja: 26 maja 2019, 6:06
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

czy śmierć to jedyne rozwiązanie?

Post autor: kwiatek2532 » 31 sie 2019, 19:24

Nie wiem czemu o tym piszę ale chyba mam taką widać potrzebę.
-PRZEPRASZAM-

Śmierć jako rozwiązanie problemu?
Może i tak, choć z drugiej strony to tchórzostwo.
Mam już dość "walki" i czekania na rozprawę i kolejną walkę tym razem już w sądzie, podczas której powinienem posłusznie zgodzić się na stawiane warunki bo inaczej to jeszcze bardziej pożałuje niż dotychczas tracąc więcej bo teraz straciłem prawie i dosłownie wszystko łącznie ze zdrowiem.
Myślę coraz częściej o śmierci bo wówczas przynajmniej słowa przysięgi "....aż do śmierci" będą miały pełne znaczenie na nie rozerwalność małżeństwa i jego zachowanie trwania.
W maleńkiej obrączce uczuć świat cały
Miłość obowiązek, wzniosłe ideały
Maleńka obrączka, a znaczy tak wiele...
Na całe życie włożona w kościele.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Wiedźmin i 14 gości