Wątek Nefretete100

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

nefretete100
Posty: 22
Rejestracja: 15 cze 2019, 6:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Wątek Nefretete100

Post autor: nefretete100 » 16 cze 2019, 12:42

Dołączyłam niedawno do tej Grupy. Jestem na początku drogi. Mąż odszedł w święta Wielkanocne. Jestem na krawędzi życia i jakiegoś nierealnego snu - koszmaru, który osacza mnie z każdej strony. Mój staż małżeński, to 27 lat. Dzieci troje 25,19 i 17. Mąż twierdzi, że są dorosłe i zrozumieją jego decyzje. Twierdzi, że nasze relacje zanikły i tym tłumaczy odejście. Jednak po kolei odsłaniają się nowe akty dramatu. Wiem, że jest ta trzecia. Nawiązał z nią kontakt jakiś rok temu. Od początku roku trwa jakaś głębsza relacja z nią - odczytuję to po analizie zachowań męża. Z resztą z pewnością wiecie jak to jest na początku - kiedy za wszelką cenę chce się zrozumieć co się stało. Jednak teraz muszę jakoś to przetrwać.
Moja relacja z Chrystusem jest prawdziwa. Jestem człowiekiem Kościoła i pracuję dla Kościoła. Ale teraz próbując to wszystko przejść z Chrystusem nie jestem wolna od ludzkich emocji, które zdają się mnie pokonywać. Proszę o wsparcie.

jacek-sychar
Posty: 6287
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy da się jeszcze uratować nasze małżeństwo?

Post autor: jacek-sychar » 16 cze 2019, 12:47

Nefretete100

Może wydzielić Ci Twój własny wątek?

nefretete100
Posty: 22
Rejestracja: 15 cze 2019, 6:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy da się jeszcze uratować nasze małżeństwo?

Post autor: nefretete100 » 16 cze 2019, 16:22

Tak

jacek-sychar
Posty: 6287
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Nefretete100

Post autor: jacek-sychar » 16 cze 2019, 16:57

Witaj Nefretete100 na naszym forum.

Czas po dowiedzeniu się, że w naszym małżeństwie jest ktoś trzeci jest zawsze dużym kryzysem.
Do tej pory wydawało się nam, że jesteśmy w stabilnym i pewnym związku, a teraz wszystko się nam rozsypuje.
To, że dzieci są pełnoletnie (lub prawie pełnoletnie), wcale nie znaczy, że one tego nie przeżywają.

Teraz zapraszam Ciebie na spotkania naszej wspólnoty. Lista ognisk jest tutaj:
http://sychar.org/ogniska/

Zapraszam również na wakacje z Sycharem. To tydzień niezapomnianych rozmów i czasu wśród ludzi z podobnymi problemami. Są jeszcze wolne miejsca na turnusie w Ślemieniu:
viewtopic.php?f=73&t=2181

A na koniec chciałem Ci przypomnieć, że internet nie jest anonimowy. Dlatego pisząc staraj się nie podawać szczegółów, które umożliwiłyby identyfikacje Ciebie lub Twojej rodziny.

SiSi
Posty: 630
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Nefretete100

Post autor: SiSi » 16 cze 2019, 21:10

Witaj nefretete 100,
Cóż...kolejny gagatek, który się wypalił...
Po pierwsze staraj się nie słuchać obecnie tego co mówi Twój mąż czyli : uczucie się wypaliło, kiedyś kochałem ale już nie kocham, dzieci już duże zrozumieją, chce być szczęśliwy, nie stawaj mi na drodze, dopiero teraz czuję, że żyje...itp...
Stek bzdur.
Nie pozwól się krzywdzić. Spróbuj nie analizować tych słów bo są klamstwem.
Ten schemat powtarza się za każdym razem. Zły wie co robi. I pamiętaj to nie jest nowa miłość Twojego męża. To tylko emocje, które obecnie nim rządzą.
Teraz Ty kochana. Wychowałaś troje dzieci. Pewnie dbalas o dom, gotowalas, sprzątałas, może pracowałaś zawodowo. Macie już długi staż małżeński więc pewnie nie było już jakoś specjalnie romantycznie...no i? To nie powód do zdrady.
Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zdrady.
Dbaj o siebie. Nie poddawaj się przygnębieniu.
Następne miesiące będą trudne. Nabierz siły i bądź dzielna.

Jestem z modlitwą.
Ściskam.

marylka
Posty: 898
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Nefretete100

Post autor: marylka » 16 cze 2019, 21:42

Hej
Super że do nas dołączyłaś!
Pamiętaj - nie jestes sama i możesz swoim życiem przykladem i doświadczeniem - także tym bolesnym ubogacic to forum i wesprzec innych
Radosć dzielona to podwojna radosć
A dzielone cierpienie to połowa cierpienia.
Ogromnie mi trudno pisać, bo znalazlas sie w sytuacji gdzie powinnaś teraz zbierać plony...odchowane dzieci, stworzony dom, gdzie znaja wszyscy zasady w nim panujące....
Jakbys obuchem dostała

Wiesz.....ja kiedys też stanełam przed lustrem....widzialam siebie, swoje poświecenie swoje oddanie rodzinie....
I sobie myślałam...to ja to....to ja tamto....
I co?
Takie dziekuję????? Dla mnie??????
Czułam jak wzbiera we mnie złosć jak wypelnia mnie po brzegi, jak wylałam ja na meża, jak sie wyprowadziłam...ale i tak ta złosć mnie paliła i trawiła
Dopiero trafilam tutaj, przyjęto mnie na 12 kroków
Piekne życiowe przeżycie oczyszczajace i wybaczajace. Bylam też na rekolekcjach o przebaczeniu. Nie potrafilam mu przebaczyć. Chciałam jednak żeby mnie tak nie paliła ta złość.
Zajełam sie sobą. Miałam czas wypełniony po brzegi.
Poszlam do kosmetyczki fryzjera kupilam kilka sukienek a co? Z tej najwyższe półki. Bo zawsze wszyscy w rodzinie byli ważniejsi niż ja i wcześniej oszczedzalam na sobie.
Obejrzałam film "Chata" goraco polecam i inne proponowane tutaj filmy i lektury

A mąż?
Jak mj powiedzialam, że wygrał. Nie bedę go prosila i pilnowala przed babami. Że wyprowadzam sie....nagle sie obudził!
I chcial być i życ ze mna. Wrocilismy do siebie. Ale nie od razu. Najpierw musialam być pewna, że tego ja chcę.

Pamietam wi
Le madrych słów, ktore kieys usłyszałam tutaj na forum ( raczej przeczytałam)
I dzis chce Ci powiedzieć.......nie żałuj dobra, ktore dałaś mężowi. Nie żałuj. To nie Ty sie zbłaźniłaś okazujac dobroć.
Jak widać judasz nie ma pesela i potrafi nim być w każdym wieku....
Wiesz....nie wiem czy to Cie pokrzepi ale kowalska to też człowiek. O wiele tandetniejsza wersja skoro poluje na cudzych chłopów. I raczy sie takimi resztkami zamiast poszukać wolnego i niezależnego meżczyzny. Twój mąż wczesniej czy później przejrzy na oczy. Pytanie - czy jeszcze bedziesz go chciała.
Przygotowywuj sie na ten moment.
Pracuj nad sobą. Myślałaś o 12 krokach?
Szczerze polecam.
Ja jakos spokojna jestem o Ciebie
nefretete100 pisze:
16 cze 2019, 12:42
Moja relacja z Chrystusem jest prawdziwa. Jestem człowiekiem Kościoła i pracuję dla Kościoła. Ale teraz próbując to wszystko przejść z Chrystusem nie jestem wolna od ludzkich emocji, które zdają się mnie pokonywać. Proszę o wsparcie.
Przylgnij do Chrystusa cierpiacego. I pamietaj że po śmierci jest zmartwychwstanie
Małżeństwa.
Ja tego doświadczylam.
Jeżeli wola Boża taka to i u Ciebie tak bedzie. Ale cokolwiek będzie....
"Chociażbym przechodził przez ciemna dolinę zła sie nie ulekne, bo Ty jesteś ze mną"

Pozdrawiam i zapewniam o modlitwie

Angela
Posty: 459
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Nefretete100

Post autor: Angela » 17 cze 2019, 5:27

nefretete100 pisze:
16 cze 2019, 12:42
Ale teraz próbując to wszystko przejść z Chrystusem nie jestem wolna od ludzkich emocji, które zdają się mnie pokonywać. Proszę o wsparcie.
Witaj,
Bolesne emocje są teraz trudne do stłumienia, bo równie silne były uczucia, które was połączyły. W ostatecznym rozrachunku liczą się czyny. Dlatego, gdy mój mąż planował na 25 rocznicę symboliczny zwrot obrączki (ostatecznie tego nie zrobił) i od 2 lat niezmiennie deklaruje emocjonalną separację ode mnie, pozwalam sobie na emocję ale przenosząc akcenty. W rozpaczy nie przekreślam tych 25 lat, bo były piękne, choć niełatwe i dziękuję za nie Bogu, za ich owoce- dobre dzieci. Nie daję się też nienawiści i chęci zemsty. Te uczucia odbiją się tylko od odwróconego plecami do mnie męża i jeszcze mocniej ranią mnie samą. Rykoszetem też mogą dostawać dzieci. Zatem staram się nie pogarszać złego obrazu ojca i dodawać złych emocji do tego co same widzą. Pozwalam sobie natomiast na głęboką żałobę. Bo tu nastąpił zgon-śmierć tej lepszej cząstki mojego męża. Oddaję zatem męża pod opiekę Boga-lekarza, bo tylko On jest w stanie przeprowadzić reanimację. Choć jej skuteczność ogranicza wolność człowieka. Nie żałuję jednak modlitwy, bo ufam za św. Tereską od Dzieciątka Jezus, że taka modlitwa jest z pewnością skuteczna w godzinie śmierci fizycznej a często i wcześniej.

nefretete100
Posty: 22
Rejestracja: 15 cze 2019, 6:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Nefretete100

Post autor: nefretete100 » 18 cze 2019, 11:24

Żałoba jest trudna - chyba wiecie. Najgorsze są bezsenne noce. Tak bardzo chciałabym, aby to troszkę mniej bolało. Staram się dostrzegać maleńkie światełka nadziei - nie wiem na co- aby zaraz potem zalała mnie cała głębia rozpaczy.Bliscy i znajomi mówią, że nie jest wart moich łez, ale ja go wciąż kocham. Jak uporać się z tym?

jacek-sychar
Posty: 6287
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Nefretete100

Post autor: jacek-sychar » 18 cze 2019, 12:34

nefretete100 pisze:
18 cze 2019, 11:24
Bliscy i znajomi mówią, że nie jest wart moich łez, ale ja go wciąż kocham. Jak uporać się z tym?
Ja znam tylko jeden lek - czas. :?
Ale sam go zażyłem i wiem, że działa bardzo skutecznie.

nefretete100
Posty: 22
Rejestracja: 15 cze 2019, 6:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Nefretete100

Post autor: nefretete100 » 18 cze 2019, 14:56

Jak długo to trwa? Bo ja mogę nie mieć tego czasu. Zaraz po odejściu stwierdzono u mnie guz. Nie jest złośliwy, ale jestem w trakcie diagnoz i decyzji co dalej - czy operacja, czy inne leczenie. Kiedy dowiedział się o tym, że mam nowotwór, to powiedział, że straszę dzieci, że wiele kobiet to miało, a tak w ogóle, to mnie rakiem nie zaraził.
Czy może ja się pomyliłam i żyłam w jakiejś iluzji? Czy on mógł tak powiedzieć? Przecież mój mąż nigdy by tak nawet nie pomyślał! Więc kto to jest? Teraz rozumiecie dlaczego tak cierpię...

















/

jacek-sychar
Posty: 6287
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Nefretete100

Post autor: jacek-sychar » 18 cze 2019, 15:17

Nefretete

Niestety w czasie takich kryzysów nasi współmałżonkowie zmieniają się bardzo.
Sam ostatnio byłem na swojej pierwszej sprawie rozwodowej. Widziałem żonę po raz pierwszy od 7 lat (nie jesteśmy razem 9 lat).
Tak zawziętej żony nigdy nie widziałem lub nie chciałem widzieć. Czasami nasza miłość zaślepia nas i nie widzimy pewnych rzeczy, bo po prostu tego nie chcemy widzieć. Ale to dopiero widzi się po upływie czasu.

kryzysowa
Posty: 48
Rejestracja: 28 maja 2019, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Nefretete100

Post autor: kryzysowa » 18 cze 2019, 16:02

Doskonale Cie rozumiem... ja tez nie poznaje swojego męża ... mimo ze już minelo pół roku odkąd wiem o zdradzie to dalej nie mogę się pozbierać ... a jeszcze teraz kiedy nawet zdjął obrączkę ...

JolantaElżbieta
Posty: 433
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Nefretete100

Post autor: JolantaElżbieta » 18 cze 2019, 18:55

kryzysowa pisze:
18 cze 2019, 16:02
Doskonale Cie rozumiem... ja tez nie poznaje swojego męża ... mimo ze już minelo pół roku odkąd wiem o zdradzie to dalej nie mogę się pozbierać ... a jeszcze teraz kiedy nawet zdjął obrączkę ...
Ty masz teraz zadbać o siebie i swoje zdrowie. Nie pozwól, żeby zdrada męża Cię powaliła. Ja przeżyłam z mężem 34 lata w małżeństwie sakramentalnym, 36 - łącznie z narzeczeństwem. Jak zdradził i odszedł, płakałam cztery miesiące dzień i noc - miałam rany w kącikach oczu od słonych łez - schudłam w tym czasie 20 kilogramów. Myślałam, że już się nie podniosę. Duuuużo ludzi się napracowało na Sycharze, żebym nie umarła. Dzisiaj mam w sobie radość i pokój. Pan Bóg jest wielki - wie co i jak robi. Dzisiaj tego nie widzisz, zobaczysz za jakiś czas - tak jak ja. Skoncentruj się na swoim zdrowiu - reszta będzie Ci dodana:-)

nefretete100
Posty: 22
Rejestracja: 15 cze 2019, 6:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Nefretete100

Post autor: nefretete100 » 19 cze 2019, 7:29

Tak, wiem. Wiem jak działa Bóg. Rozumiem więcej niż inni, bo całe życie jestem blisko Ewangelii. I życie moje nie było sielanką. ŻYCIE z tym człowiekiem było wielokrotnie nie do zniesienia, ja jednak trwałam w miłości i Bóg był wtedy ze mną. Mam na to wręcz dowody w postaci cudów - np uzdrowienie córki.
Tylko teraz - kiedy to - czyli odrzucenie - stało się moim udziałem, kiedy mam to przeżyć - doświadczyć ... Nie potrafię. To jest zbyt wiele.

mgła
Posty: 63
Rejestracja: 21 lip 2017, 11:02
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Nefretete100

Post autor: mgła » 19 cze 2019, 14:23

nefretete100 pisze:
19 cze 2019, 7:29
Tak, wiem. Wiem jak działa Bóg. Rozumiem więcej niż inni, bo całe życie jestem blisko Ewangelii. I życie moje nie było sielanką. ŻYCIE z tym człowiekiem było wielokrotnie nie do zniesienia, ja jednak trwałam w miłości i Bóg był wtedy ze mną.
Hej, a może to czas, kiedy Bóg mówi "sprawdzam".... czy to JA jestem na pierwszym miejscu w Twoim życiu?
Może Bóg chce abyś zwyczajnie odpoczęła, zajęła się sobą.
Relacja tylko z Bogiem a nie ta trudna, z mężem, może da Ci wytchnienie?

Kiedy mi na początku mojego kryzysu przyjaciółka (będąca blisko Boga) powiedziała, że może chodzi w tym szaleństwie O MNIE, gdyż Bóg już nie mógł na to patrzeć, co się ze mną działo w tym moim małżeństwie- nie rozumiałam.
Teraz rozumiem i wiem, że też i o to chodziło.
O mnie. Chwała Panu!

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości