Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Pustelnik
Posty: 865
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: Pustelnik » 03 cze 2019, 16:32

jacek-sychar pisze:
01 cze 2019, 22:44
PaniMamo

Starałem się napisać, że decyzja należy do Ciebie. Również brak decyzji jest jakąś decyzją.
Chciałbym dopowiedzieć (i niejako wzmocnić podając analogiczny przykład wsparty praktyczną aplikacją człowieka-autorytetu):
Podobnie : nieraz milczenie jest ... b. wymownym mówieniem
Stosowone przez : Ojciec Święty Franciszek

P.S. Oczywiście nie chodzi o to, że "generalnie polecam" stosowanie tzw. "cichych dni".
Ale warto rozeznawać co się ma do wyboru i co "się stosuje" i dlaczego ... .
Mylę się ?
Pozdrawiam !

kryzysowa
Posty: 48
Rejestracja: 28 maja 2019, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: kryzysowa » 03 cze 2019, 20:25

s zona pisze:
02 cze 2019, 10:48
PaniMama pisze:
02 cze 2019, 9:21

Dłużej się nie zgadzam na takie traktowanie.
PaniMama, moze to juz jest pierwszy krok ..

To , od Ciebie zalezy , co z tym zrobisz ..
Czy pozwolisz , zeby maz " pozwalal sobie na coraz wiecej " , czy wylejesz mu kubel zimnej wody , co moze Pomoc mu sie ogarnac ..

Pamietam , jak kiedys Jacek pisal o zafiksowaniu .. Facet ,jesli Nie Musi , to nie ma potrzeby Nic zmieniac .. bo w sumie po co ?

Mnie te slowa daly do myslenia .. a moj maz tez zachowywal sie podle ... mial " zycie prywatne w konspiracji " a ja obowiazki w pracy i wobec dzieci ...on nic nie musial .. Do czasu wniosku o separacje i alimenty ..

Pewnie , ze tez sie balam .. samej daleko od domu , utrzymac sie z dziecmi ..wtedy byly powazne operacje dzieci .. a maz ... nie zechcial nawet podpisac zgody na operacje .. bo to mogl zrobic .. ale nie musial ... i wtedy sie przelalo ..
Czy ja mialam wtedy od meza jakie wsparcie ...NIe , tylko rozgoryczenie i bol , ze dzieciom nie potrafie zaoszczedzic stresu ..

PaniMamo , mnie kiedys wniosek do sadu pomogl , zeby maz zaczal chciec ..
Nwm , jak podziala na Twojego meza , jesli sie zdecydujesz kiedys ..
Ale nie robiac nic to tez jest decyzja .. jak wyzej napisano ...
Tylko do czego doprowadzi to Ciebie , meza i Wasze dziecko ....

A Pan Bog stawia na naszej drodze dobrych ludzi .. ale nic na sile , to w Nas powinna byc wola , ze cos Chcemy zmienic ..
Dobre sa Granice z naszej listy ksiazek ..

Sama jestem wdzieczna min Kenya , jeszcze na starym Forum napisala mi , ze zezwalam mezowi na taka bezstroske ...I pomagam mu w tym tkwic ...

Rozumiem , ze nie masz na nic sil , ale moze warto isc z dzieckiem na msze , pomodlic sie do Ducha Sw o Boze Prowadzenie , meza oddac Bogu a samej zaczac dzialac , zeby z pomoca Boza z tego wyjsc ..
Na plus masz znacznie wiecej , niz ja kiedys ...

Sadze , ze dasz rade , masz 4 letniego synka , ktory powinnien miec dobre miejsce dla wzrostu a milosc macierzynska gory przenosi :)

Otulam modlitwa , szczegolnie dzisiaj na mszy o 16 h :)
S zona, czy masz swój wątek na forum bo z chęcią bym przeczytała a nie mogę znaleźć.

PaniMama
Posty: 75
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 03 cze 2019, 21:50

kryzysowa pisze:
03 cze 2019, 20:25
Bardzo Ci dziękuję, za to co napisałaś.
Szukam najlepszego z możliwych wyjść.
Mój synek ma 3latka.
Właśnie zaczynamy intensywna rehabilitacje, bo wyszły pewne nieprawidłowości...
Oczywiście... Mąż się niby zainteresował, ale to chyba raczej tylko, żeby zaspokoić swoją ciekawość. A może już z góry źle go oceniam. Nie wiem. Nie chcę tego analizować.
Brat mi udzielił pewnej wskazówki...
Że skoro wszystko to , co do tej pory robiłam, nie przynosiło żadnych pozytywnych skutków...
Robiłam dalej tak samo i naiwnie liczyłam, że efekt będzie inny. ( Chyba sporo racji 😂🤦)
Poradził mi, że zanim pójdę z nim na noże, żeby spróbować po prostu nie podnosic głosu...nawet jak będzie nawalony, nawet jak będzie robić źle.
Wg mojego brata, to co funduje mi teraz mąż, jest pewnego rodzaju przejawem buntu. Że ponoc faceci tak mają, że jak się na nich krzyczy, to choćby nie mieli racji , choćby wiedzieli, że źle robią...to nie toleruja krzyku i robią na przekór.
Żebym zajęła się sobą i dzieckiem .. ( a przecież i tak to robię), żeby męża totalnie olać. To może po jakimś czasie coś go ruszy i sam z siebie zacznie się starać.
Hmmm... Może to być dobry sposób.
Bo jak ostatnio , zorganizowałam sobie i dziecku dzień tak, że mieliśmy fajnie, poza domem, nie oglądając się na męża. Kiedy szykowaliśmy się do wyjścia mąż nagle zaczął się ubierać, więc pytam, czy nie moze poczekać, aż my wyjdziemy... To zrobił wielkie oczy, że jak to? Bez niego? Więc mu z uśmiechem i spokojem oznajmiłam, że opierając się na doświadczeniu z ostatniego czasu, nie oglądam się już na niego . Oj widziałam, że było mu bardzo przykro i że zabolało.
No cóż...
Może teraz, kiedy mam tak dużo na głowie... Chwilę nie będę się tym zajmować.
Nie wiem

Mirakulum
Posty: 2944
Rejestracja: 16 sty 2017, 19:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: Mirakulum » 03 cze 2019, 21:59

spróbować po prostu nie podnosic głosu...nawet jak będzie nawalony, nawet jak będzie robić źle.
masz mądrego brata
na pijanego szkoda gardła i tak nic to nie da.

terapia dla współuzależnionych wiele tematów by wyjaśniła i nauczyła - jak w takim domu zdrowiej żyć, stawiać skuteczne granice i podnosić dno alkoholikowi.
Trzeba tylko pokonać w sobie barierę fałszywego wstydu.

Pani mamo - pójdziesz po taką pomoc ?

To była jedna z mądrzejszych rzeczy jaki zrobiłam w życiu - pójście po pomoc do kompetentnych ludzi którzy się na tym znają

Pogody Ducha

PaniMama
Posty: 75
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 03 cze 2019, 22:26

Mirakulum pisze:
03 cze 2019, 21:59
spróbować po prostu nie podnosic głosu...nawet jak będzie nawalony, nawet jak będzie robić źle.
Trzeba tylko pokonać w sobie barierę fałszywego wstydu.

Pani mamo - pójdziesz po taką pomoc ?

To była jedna z mądrzejszych rzeczy jaki zrobiłam w życiu - pójście po pomoc do kompetentnych ludzi którzy się na tym znają

Pogody Ducha
Mirakulum, szukam takiej pomocy.
Terapii się nie wstydzę. Uważam, że to jest mi bardzo potrzebne.

mare1966
Posty: 1254
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: mare1966 » 04 cze 2019, 11:12

PaniMama pisze:
03 cze 2019, 21:50

Właśnie zaczynamy intensywna rehabilitacje, bo wyszły pewne nieprawidłowości...
Oczywiście... Mąż się niby zainteresował, ale to chyba raczej tylko, żeby zaspokoić swoją ciekawość. A może już z góry źle go oceniam. Nie wiem. Nie chcę tego analizować.

A może jednak warto analizować ?
Przede wszystkim warto odróżniać FAKTY od ich interpretacji .
Zwłaszcza , że interpretacja bywa nawet całkowicie odmienna
przez poszczególne osoby .
Zauważ : przed ZAINTERESOWAŁ wstawiasz umniejszające "niby"
domniemywasz , że to tylko ciekawość itd.
I właśnie - oceniasz .
Dlaczego ?
Bo i ciebie oceniano ( patrz matka ) , przywykłaś i sama przejęłaś
taki styl porównywania , wystawiania ocen .
Oczywiście , to także tylko MOJA INTERPRETACJA .
Nie musi być trafna .

--------------------------------------------------


Co do brata .
Dał ci tylko próbkę "myślenia męskiego" .
Nawiasem dziwię się , że to co powiedział to dla ciebie takie odkrywcze .
Nikt nie lubi jak się na niego krzyczy ( nawiasem to także podpada pod przemoc psychiczną ) .
Facet z natury będzie chciał przewodzić rodzinie .
Przynajmniej tutaj , bo niewielu przewodzi armią , czy choćby tylko małą brygadą w firmie .
To daje status i poczucie ważności .
U ciebie w domu jest NIKIM .
Jak ciągle gderasz i narzekasz i wypominasz i oceniasz i przypominasz
( jaki to jest beznadziejny )
to uważasz , że ci będzie dziękował ?
I NIE WAŻNE , że będziesz miała nawet 100 % racji .

Jaka będzie reakcja męża ?
No będzie się odgryzał .
I mamy zamknięte koło .
Nacisk powoduje odpór .




Nie jestem specjalistą od picia , ale tak myślę ,
że to tylko objaw nieradzenia sobie . Rodzaj ucieczki .
Oczywiście , wzmaga tylko problem główny .

Nawet całkowite zrozumienie problemu , nawet przyznanie się do niego
nie jest równoznaczne z rozwiązaniem go .
To ledwie początek .
Bo stajemy przed tymi BARIERAMI ,
o których pisałem wcześniej .
A te są niewidoczne , bo w sferze psychiki , często indywidualne STRACHY
nami zarządzają , tudzież nawyki .
( jak np. podniesiony głos itp. )

PaniMama
Posty: 75
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 04 cze 2019, 12:18

mare1966 pisze:
04 cze 2019, 11:12


A może jednak warto analizować ?
Przede wszystkim warto odróżniać FAKTY od ich interpretacji .
Zwłaszcza , że interpretacja bywa nawet całkowicie odmienna
przez poszczególne osoby .
Zauważ : przed ZAINTERESOWAŁ wstawiasz umniejszające "niby"
domniemywasz , że to tylko ciekawość itd.
I właśnie - oceniasz .
Dlaczego ?
Bo i ciebie oceniano ( patrz matka ) , przywykłaś i sama przejęłaś
taki styl porównywania , wystawiania ocen .
Oczywiście , to także tylko MOJA INTERPRETACJA .
Nie musi być trafna .
Tutaj sporo racji .
Chociaż próbuje nad tym pracować.

--------------------------------------------------
mare1966 pisze:
04 cze 2019, 11:12

Co do brata .
Dał ci tylko próbkę "myślenia męskiego" .
Nawiasem dziwię się , że to co powiedział to dla ciebie takie odkrywcze .
Nikt nie lubi jak się na niego krzyczy ( nawiasem to także podpada pod przemoc psychiczną ) .
Facet z natury będzie chciał przewodzić rodzinie .
Przynajmniej tutaj , bo niewielu przewodzi armią , czy choćby tylko małą brygadą w firmie .
To daje status i poczucie ważności .
U ciebie w domu jest NIKIM .
Jak ciągle gderasz i narzekasz i wypominasz i oceniasz i przypominasz
( jaki to jest beznadziejny )
to uważasz , że ci będzie dziękował ?
I NIE WAŻNE , że będziesz miała nawet 100 % racji .

Jaka będzie reakcja męża ?
No będzie się odgryzał .
I mamy zamknięte koło .
Nacisk powoduje odpór .
Hmm...niby nic odkrywczego, ale jakby takie - otworzenie mnie oczu.
mare1966 pisze:
04 cze 2019, 11:12

Nie jestem specjalistą od picia , ale tak myślę ,
że to tylko objaw nieradzenia sobie . Rodzaj ucieczki .
Oczywiście , wzmaga tylko problem główny .

Nawet całkowite zrozumienie problemu , nawet przyznanie się do niego
nie jest równoznaczne z rozwiązaniem go .
To ledwie początek .
Bo stajemy przed tymi BARIERAMI ,
o których pisałem wcześniej .
A te są niewidoczne , bo w sferze psychiki , często indywidualne STRACHY
nami zarządzają , tudzież nawyki .
( jak np. podniesiony głos itp. )
Dużo w tym prawdy i racji.
Trochę się tłumacząc...chociaż nie o to tu chodzi...
Ja nie lubie krzyczeć, męczy mnie to... Ale wynika on zazwyczaj z bezradności i bezsilności...i kiedy już czuję, że zaraz "się skończę'... A tu opór...
Trochę też jest tak, że przez te lata, kiedy jesteśmy razem z mężem... Kiedy mówię do niego spokojnie, proszę, tłumaczę, raz, drugi,trzeci, dziesiąty, piszę informacje na kartce, SMS czy Messenger czy mail.... To jest jak grochem o ścianę.
Kiedy podnoszę głos, nagle jak się wybudza z letargu...ale już jest na nie.
I takie błędne koło.
Chce się czuć przywódcą itd. by rządzić, ale nie, żeby zadbac o swoją rodzinę.

Ale sorry... Nie poczuwa się do tego by nim być.
Na moje barki spadło wszystko.
Samochód - nie czuję potrzeby , żeby mieć i żeby naprawiać i jeździc, ale jak przyjdzie co do czego, to wymaga, żeby gdzieś go zawieść np. jak jego mamusia pojawi się w Polsce.
Nie poczuwa się, żeby zapewnić jedzenie niepracujacej żonie i dziecku.
Czeka aż ktoś mu da, albo zrobi za niego.
Kiedy w domu coś się popsuje ..nie ma potrzeby naprawić...czy to zamek w drzwiach, czy cieknący kran, czy zepsuta toaleta, zepsuta lodówka, która się już nie domyka, gdzie od roku czasu nie można korzystać z zamrażarki... Zapadnięte łóżko...i tak mogłabym bez wymieniać jeszcze.
I co?
Mam go głaskać po głowie i robić kanapeczki do pracy?
Dziś zrobiłam... Ot, tak...z ciekawości, żeby sprawdzić jego reakcję.
Oczywiście, że on się ma w moich oczach za nic, ale do mnie wprost mówi, że i mnie tak traktuje.
Że nie dźwiga problemu.
Kilka razy mi powiedział, że jego meczy czasem to, że pije...ale częściej, jak zachęcam do terapii, do pomocy, to mówi, że pije,bo lubi i nie zamierza zrezygnować,bo juz wszystkiego mu zabraniam.
Niestety, nie rozumie, że to jego picie szkodzi przede wszystkim jemu i z tego wynika sporo jego problemów.

s zona
Posty: 3664
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: s zona » 04 cze 2019, 12:19

Mare ,
dzieki za taki meski punkt widzenia .. i za to Cie lubie , jakkolwiek to brzmi :lol:

Pani mama , mnie kiedys tez sie wydawalo , ze robie wszystko dobrze , jestem prawie doskonala , ' metr z Sévres ' .. tylko , ze teraz po czasie , musze przyznac ,ze czesc racji byla tez po stronie meza..
Moze warto przyjrzec sie sobie ..moze niektore zarzuty nie sa tak zupelnie " zlosliwe " .. u mnie nie byly .. ale byla to tez reakcja na " gderanie" ..
Swoja droga nasze babskie gderanie podlegalo kiedys pod " list rozwodowy " .. a w ks Przyslow tez nas nas nie chwala .. zona gderliwa niczym rynna kapiaca " " lepiej mieszkac na pustyni lub w kacie dachu , niz z zona klotliwa , swarliwa "" to tak na szybko z pamieci ..
Sama doszlam do tego , ze okazywanie wdziecznosci mezowi , nawet nie raz tak na wyrost skutkuje znacznie lepiej ..
Mezczyzna potrzebuje 3 rzeczy , zeby byl nakarmiony , kobiecego ciepla i wlasnie takiego dowartosciowania .. ale to dowiedzialam sie znacznie za pozno , dopiero tutaj na forum .. a

PaniMama
Posty: 75
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 04 cze 2019, 12:50

s zona pisze:
04 cze 2019, 12:19
Ależ oczywiście, że sporo winy jest po mojej stronie.
I też to, że nie umiem ugłaskiwać męża. Być ciepła i czuła (?) Chociaż tutaj myślę, że działają pewne mechanizmy, gdzie musiałam być samodzielna, niezależna, zaradna i mieć tzw. twardą... D ;)

s zona
Posty: 3664
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: s zona » 04 cze 2019, 13:34

Pani Mamo ,
to dobrze , ze to widzisz ... mnie to troche zajelo..
Ale na teraz .. moze warto te swoje talenty wykorzystac .. moze zaczac szukac pomocy dla siebie .. Mnie wizyta u prawnika postawila na nogii ...dziewczyny pisza o terapii .. moze wizyta w Ognisku . masz wiecej mozliwosci i talentow niz ja ..

PS A moze takie 3 min dla siebie ..
Zadziwiajace swiadectwo ks Pawlukiewicza , jak mozna zyc .. podwojne niejako , bo swoja osoba ...
https://m.facebook.com/story.php?story_ ... 3740823738
I tutaj calosc
Maryja - dziewczyna? Kobieta? Wdowa? Singielka? Matka? | ks. Piotr Pawlukiewicz
https://www.youtube.com/watch?v=7XFHtZPKzx4

mare1966
Posty: 1254
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: mare1966 » 04 cze 2019, 14:02

Pani Mama
jeszcze raz napiszę .

Tu nie chodzi o TŁUMACZENIE mężowi tego czy tamtego .
On TO WIE .

Religa wiedział doskonale , że palenie szkodzi ........ i palił .
Ludzie dziesiątki lat palą , WIEDZĄ ..... i palą .
Bardzo podobnie jest z innymi nałogami , nawykami , przyzwyczajeniami .

Brak sukcesów wpędza w niskie poczucie wartości , wycofanie z życia , apatię
i długotrwały wyniszczający stres .
To znów doprowadza do wyniszczenia fizycznego - braku sił , chronicznego zmęczenia ,
chorób prawdziwych czy urojonych .
Stan męża nie jest niczym nadzwyczajnym .
To niestety taka równia pochyła z nieciekawym finałem .
To o czy piszę jak bardzo proste .

TRUDNE jest wyjście z takiego stanu .
Jak widać problemy się nawarstwiły , bo jedna dysfunkcja przyciąga kolejną itd.

Ciało pozostawione w bezruchu skłania się ku temu stanowi .
Najwięcej energii kosztuje właśnie RUSZENIE się .
Wstanie z łóżka , ZACZĘCIE jakiejkolwiek czynności , ten przysłowiowy PIERWSZY KROK .
Działanie już dodaje sił , mały sukces wzmacnia poczucie wartości , kula się toczy .

Są dziesiątki książek o motywacji , sposobach ,
ale głównie to nawyki są trudne do przeskoczenia .

Wyobraź sobie , że twój mąż to koło zamachowe silnika ( to takie duże koło jak duża pokrywka
z zębami ) . Aby je jednak rozruszać potrzebne jest całkiem małe
( takie w rozruszniku ) .
Zadaniem żony jest rozruch męża .
( z reguły faceci się nie garną do wysiłku )
Ale dlatego też są wynalazcami .
( wedle zasady : Co by tu zrobić aby zrobić i się nie narobić . )

S żona ,
ma oczywiście rację .
Zrzędliwa żona jest jak up... mucha , jak blok reklamowy 24/24
którego się nie da pilotem wyłączyć .

=================

Dlaczego chwalenie może podziałać ?
Bo da mu ten ochłap poczucia odniesionego sukcesu , nawet drobnego .
Tylko to musi być takie NIE USTAWIANE , nie sztuczne , nie przesłodzone .
Tutaj potrzeba wyczucia , delikatności i kobiecej przebiegłości .
No i małymi krokami .

Proces nie będzie ani krótki , ani łatwy .

Ps.
S żona
dzięki .
No niby nic , ale "podbija" .
( rozumiesz pani Mamo ? )

PaniMama
Posty: 75
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 04 cze 2019, 16:38

mare1966 pisze:
04 cze 2019, 14:02
Niby wszystko rozumiem... Ale nie chu chu... Nie wiem jak się za to zabrać, ilekroć próbowałam, nagradzać, ugłaskiwać, chwalić... Efekt był zerowy albo marny...a czasem odwrotny 🤦
Ale nie poddaje się i ciągle wierzę, że to małżeństwo jakiś sens ma i da się uratować.
Tylko potrzebuje wsparcia, by mądrze (nazwijmy to) rozegrać

mare1966
Posty: 1254
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: mare1966 » 04 cze 2019, 17:27

Zacznij więc OD SIEBIE , a nie od zmiany męża .
Bo niby rozumiesz , chcesz .......... ALE .
Dużo słów , mało konkretów .

Co do jakichś drobnych napraw ( wybierz sobie coś z tego katalogu ) .
Wspomnij tak mimo chodem , że brat obiecał naprawić
TO JEDNO KONKRETNE coś tam,
ale dopiero za kilka dni .
( no chyba , że ma dwie lewe ręce ,
to wtedy że zamówiłaś fachowca za jedyne 150 zł
bo ci dał upust ale też zarobiony strasznie i wpadnie w piątek , zresztą sam przedwoni )

A potem czekaj na "cud" .

Wysoce prawdopodobne , że mąż najpierw cię zwymyśla ,
ale potem będzie musiał to naprawić .
( daj mu szansę i wynieś się z domu na te godziny , albo nie wchodzodź do kuchni
czy tam gdzie ) .

P.s .
Nawiasem , po co ma naprawiać łóżko
skoro nie śpicie razem ? :roll:

s zona
Posty: 3664
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: s zona » 04 cze 2019, 20:00

Ks Pawlukiewicz i pytanie " na co chodzi mezczyzna ? ... " samochod chodzi na benzyne .. ten na diesla a rower to na miesnie ludzkie .. a na co chodzi mezczyzna ? "

Pieknie swiadectwo zycia i zmagania sie z choroba Ks Pawlukiewicza.
pisze:
04 cze 2019, 13:34


https://m.facebook.com/story.php?story_ ... 3740823738
I tutaj calosc
Maryja - dziewczyna? Kobieta? Wdowa? Singielka? Matka? | ks. Piotr Pawlukiewicz
https://www.youtube.com/watch?v=7XFHtZPKzx4

PaniMama
Posty: 75
Rejestracja: 20 maja 2018, 20:37
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys małżeński i patowa sytuacja

Post autor: PaniMama » 04 cze 2019, 20:37

Dziękuję 🙂
Posłucham, jak będę mieć chwilę spokojniejszego czasu, by miało to sens.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Wiedźmin i 4 gości