zniszczyłam swoje małżeństwo

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8412
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: Nirwanna » 28 sty 2020, 8:43

Triste, między walką w sądzie a pokazaniem swojego stanowiska jest ogromna różnica.
Rzekłabym, że zasadnicza.
Ja wiem co przysięgałam i jestem tego świadoma, ja kochać nie przestałam. nie przestanę nawet po rozwodzie.
Chodzi o maksymalną spójność - w myśli, mowie i czynie. O nieoszukiwanie, niemanipulowanie samym sobą.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Triste
Posty: 359
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: Triste » 28 sty 2020, 8:50

Nirwanna pisze:
28 sty 2020, 8:43
Triste, między walką w sądzie a pokazaniem swojego stanowiska jest ogromna różnica.
Rzekłabym, że zasadnicza.
Ja wiem co przysięgałam i jestem tego świadoma, ja kochać nie przestałam. nie przestanę nawet po rozwodzie.
Chodzi o maksymalną spójność - w myśli, mowie i czynie. O nieoszukiwanie, niemanipulowanie samym sobą.
Rozumiem to.
Oczywiście że mogę i powinnam w sądzie powiedzieć że ja męża kocham i nie chcę rozwodu - i będzie to zgodne z prawdą.
Ale wyrok jest raczej oczywisty.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8412
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: Nirwanna » 28 sty 2020, 8:57

Triste, i to jest właśnie kluczowe dla dojrzałości chrześcijańskiej :-) Być spójnym w myśli, mowie i czynie, inaczej mówiąc - stawać w prawdzie o sobie, zapraszając do tego Boga, aby On pokazywał mi Prawdę obiektywną, i prezentować światu prawdziwą siebie, coraz mniej skupiając się na tym, co świat z tym zrobi, coraz mniej się tym przejmując. Być coraz bardziej wewnątrzsterowalnym, niż zewnątrzsterowalnym, okolicznościami zewnętrznymi.
Sąd orzecze rozwód? Trudno. Sądu i męża odpowiedzialność moralna. Ja chcę być spójna sama ze sobą, i nie musieć co wieczór w lustrze przekonywać samą siebie, że dobrze że zgodziłam się na rozwód. Nie zgodziłam się. I dobrze zrobiłam, mimo że sąd orzekł rozwód - to moje doświadczenie.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

krople rosy

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: krople rosy » 28 sty 2020, 11:44

Triste pisze:
26 sty 2020, 10:43
Poinformował mnie .....smsem.
Tak. W taki sposób przerwał swoje milczenie
Napisał że biorąc pod uwagę jak wygląda nasza relacja to nie ma czego ratować.
No......przy tylu miesiącach milczenia to rzeczywiście nie ma czego....
Napisał też że zbyt wiele się wydarzyło i zbyt wiele tkwi w podświadomości.
Odpisałaś mu coś na ten sms?
Triste pisze:
27 sty 2020, 7:31
On nie oczekuje mojej postawy.
On chce się rozwieść.
może jednak oczekuje? Nie musiał Ci tego smsa wysyłać . Wystarczyłoby , żebyś odebrała pozew.

Triste
Posty: 359
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: Triste » 28 sty 2020, 12:10

krople rosy pisze:
28 sty 2020, 11:44
Triste pisze:
26 sty 2020, 10:43
Poinformował mnie .....smsem.
Tak. W taki sposób przerwał swoje milczenie
Napisał że biorąc pod uwagę jak wygląda nasza relacja to nie ma czego ratować.
No......przy tylu miesiącach milczenia to rzeczywiście nie ma czego....
Napisał też że zbyt wiele się wydarzyło i zbyt wiele tkwi w podświadomości.
Odpisałaś mu coś na ten sms?
Triste pisze:
27 sty 2020, 7:31
On nie oczekuje mojej postawy.
On chce się rozwieść.
może jednak oczekuje? Nie musiał Ci tego smsa wysyłać . Wystarczyłoby , żebyś odebrała pozew.
Odpisałam mu żeby złożył pozew jeżeli uważa że chce tak zrobić.

krople rosy

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: krople rosy » 28 sty 2020, 12:31

Triste pisze:
28 sty 2020, 12:10
Odpisałam mu żeby złożył pozew jeżeli uważa że chce tak zrobić.
Triste w tej odpowiedzi nie ma miejsca na nic innego jak rozwód. Twiedzisz, że całą sobą go nie chcesz ale działasz w taki sposób że mozna pomyśleć zupełnie inaczej, że albo go chcesz albo jest Ci to obojetne co mąż chce.
Duzo w Tobie poddania się i rezygnacji. Nie wiem czy taka postawa pochodzi od Boga.
Jesteś rozczarowana i strasznnie Ci przykro, że mąż nie walczy o Was ale podobnie Ty się zachowujesz.
Między poddaniem się i rezygnacją z walki a zmuszaniem kogoś do małzeństwa jest jeszcze wyrażenie siebie , tego, czego naparwdę nie chcesz, czego chcesz, czego pragniesz, czego żałujesz, czy kochasz, czy masz w sobie pragnienie kochania , itp
W ten sposób dajesz też komunikat drugiemu człowiekowi o prawdzie o sobie. Można Cię bardziej poznać, pomysleć, starać się zrozumieć.
W moim odczuciu poddajesz się bez walki. Jakbyś sama nie miała poczucia swojej wartości i godności pomimo błędów jakie popełniłaś.
Wszyscy je popełniamy. Nikt nie jest bez winy.
Ale to jeszcze nie powód by się zamknąć za zycia w trumnie albo biczować do końca zycia.

Triste
Posty: 359
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: Triste » 28 sty 2020, 14:08

krople rosy pisze:
28 sty 2020, 12:31
Triste pisze:
28 sty 2020, 12:10
Odpisałam mu żeby złożył pozew jeżeli uważa że chce tak zrobić.
Triste w tej odpowiedzi nie ma miejsca na nic innego jak rozwód. Twiedzisz, że całą sobą go nie chcesz ale działasz w taki sposób że mozna pomyśleć zupełnie inaczej, że albo go chcesz albo jest Ci to obojetne co mąż chce.
Duzo w Tobie poddania się i rezygnacji. Nie wiem czy taka postawa pochodzi od Boga.
Jesteś rozczarowana i strasznnie Ci przykro, że mąż nie walczy o Was ale podobnie Ty się zachowujesz.
Między poddaniem się i rezygnacją z walki a zmuszaniem kogoś do małzeństwa jest jeszcze wyrażenie siebie , tego, czego naparwdę nie chcesz, czego chcesz, czego pragniesz, czego żałujesz, czy kochasz, czy masz w sobie pragnienie kochania , itp
W ten sposób dajesz też komunikat drugiemu człowiekowi o prawdzie o sobie. Można Cię bardziej poznać, pomysleć, starać się zrozumieć.
W moim odczuciu poddajesz się bez walki. Jakbyś sama nie miała poczucia swojej wartości i godności pomimo błędów jakie popełniłaś.
Wszyscy je popełniamy. Nikt nie jest bez winy.
Ale to jeszcze nie powód by się zamknąć za zycia w trumnie albo biczować do końca zycia.
Krople Rosy .... być może masz rację.
Tak, jestem zrezygnowana. Tak, nie mam poczucia swojej wartości.
Jestem tego świadoma.
Ale jeżeli ktoś podaje mi komunikat że naszych relacji nie da się naprawić i pyta czy mam znajomego adwokata - to dla mnie ten komunikat jest prosty, jest to konkretny przekaz. Skoro tak mi to mąż przekazał to ja to uznaję i nie będę już domyślać się co on chciał mi pod tą wiadomością ukrytego przekazać - biorę i przyjmuję to co mi powiedział.

Uważam że w obecnej sytuacji dość już między nami jest niejasności i tajemnic.
Te tajemnice na początku małżeństwa powodowałam ja.
Uważam że teraz nie pozostaje nic innego jak grać w otwarte karty - skoro wymagał szczerości.
Zatem stąd moja szczera odpowiedz - jeżeli chce rozwodu niech uczyni właśnie tak jak tego chce - bo ja naprawdę już nic nie mogę tutaj zrobić a nie chcę robić niczego siłą.

On 3 miesiące temu dostał ode mnie jasny przekaz - wie że go kocham, mimo wszystko.
Powiedziałam mu - a raczej napisałam że jeżeli chce walczyć dalej o to małżeństwo to niech zastanowi się w jaki sposób chciałby to robić i jeśli jest gotowy do rozmowy to zapraszam.

Pozostało to z jego strony bez odzewu. Zamiast tego przywalił mi smsa o rozwiązaniu "tego" (małżeństwa w domyśle) w sposób prawny.
Więc ileż mogę jeszcze prosić, wyciągać rękę, dawać serce na dłoni ?
Nie - nie poddaję się bez walki.
Walczyłam przez ostatni rok.

s zona
Posty: 2385
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: s zona » 28 sty 2020, 14:17

Triste pisze:
27 sty 2020, 7:31

Ja mogę tylko w sądzie powiedzieć nie - ale to i tak nic nie zmieni, sąd i tak orzeknie rozwód a ja nie chcę być z kimś tylko po to bo sąd tak nakazał... ?
Minęło wystarczająco dużo czasu, który mężowi dałam aby mógł w wolności podjąć decyzję.



Ja wniosku o rozwód nie złożyłam i nie złożę.
Chce tego mój mąż - niech on bierze za to odpowiedzialność.

Ja wiem co przysięgałam i jestem tego świadoma, ja kochać nie przestałam. nie przestanę nawet po rozwodzie.
Ale nie będę w sądzie walczyć z nim bo to nic nie da.
Wiem doskonale że to spowoduje tylko jego większą pogardę do mnie.
Ja w ten sposób tego małżeństwa nie uratuję.
Gdyby mój mąż mnie kochał to walczyłby o to małżeństwo a tak nie jest.
Jeżeli nie pogodzę się z tym i będę żyć złudzeniami to nie jestem w stanie iść dalej i wziąć tego życia w swoje ręce....

Triste,
to ja zlozylam wniosek o Separacje .. i gdyby moj maz zgodzil sie na to...Tak jak Ty teraz chcesz isc " mezowi na reke", to sad by to przyklepal .. i cala rodzina rozwalona ...

Pamietam, jak mnie milo zaskoczylo, ze maz napisal w odp na moj wniosek,ze mnie kocha i chce naprawiac .. W pierwszym momencie , nawet podczas rozmowy tel z adwokatem meza zareagowalam stanowczo Nie , ze za daleko to zaszlo ..

Ale to we mnie pracowalo ..a podczas miesiaca naszej rozprawy zaczelam z Rozy Parafialnej Wesele w Kanie Galilejskiej ..i moje mysli wtedy .... Panie Jezu , jakie lepsze wino na koniec , jak my czekamy od roku na rozprawe ...
Ale Opatrznosc Wie swoje :)

Triste dzisiaj kolejny dzien PD za Ciebie .. O Boze Prowadzenie :)

ps pamietam,jak stosunkowo niedawno Zepsuty opisywal , ze jego zona odchodziila z sadu ze smutkiem na twarzy .. i to ona zlozyla wniosek o rozwod .. wiec toretycznie powinna byc zadowolona .. wiec skad ten smutek .. i nie chodzilo o alimenty ..

krople rosy

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: krople rosy » 28 sty 2020, 14:35

Triste pisze:
28 sty 2020, 14:08
Uważam że w obecnej sytuacji dość już między nami jest niejasności i tajemnic.
Te tajemnice na początku małżeństwa powodowałam ja.
Uważam że teraz nie pozostaje nic innego jak grać w otwarte karty - skoro wymagał szczerości.
Zatem stąd moja szczera odpowiedz - jeżeli chce rozwodu niech uczyni właśnie tak jak tego chce - bo ja naprawdę już nic nie mogę tutaj zrobić a nie chcę robić niczego siłą.
Szkoda małżeństwo kończyć sms-em. Nie powinien tego robić ani mąż ani Ty. Tak uważam dlatego napisałabym w odpwoiedzi własnie to, że tak poważna sprawa jaką jest małżeństwo nie powinna być załatwiona w ten sposób. I zasugerować spotkanie się. I to jest dla mnie gra w otwarte karty. Rozmowa sms-em niejasności i tajemnic nie rozwiąże.
Mąż może tej propozycji nie przyjąć ale ja bym spotkanie zasugerowała.
Triste pisze:
28 sty 2020, 14:08
Powiedziałam mu - a raczej napisałam że jeżeli chce walczyć dalej o to małżeństwo to niech zastanowi się w jaki sposób chciałby to robić i jeśli jest gotowy do rozmowy to zapraszam.

Pozostało to z jego strony bez odzewu.
A czy Ty dałąś do zrozumienia mężowi że również chcesz walczyć i zaproponowałaś jak to zrobisz? Bo ten komunikat trochę brzmi dla mnie tak jakby to mąż miał być stroną czynną a Ty bierną gdyż tylko oczekującą jego pomysłów i gotowości.

Triste
Posty: 359
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: Triste » 28 sty 2020, 14:46

krople rosy pisze:
28 sty 2020, 14:35
Triste pisze:
28 sty 2020, 14:08
Uważam że w obecnej sytuacji dość już między nami jest niejasności i tajemnic.
Te tajemnice na początku małżeństwa powodowałam ja.
Uważam że teraz nie pozostaje nic innego jak grać w otwarte karty - skoro wymagał szczerości.
Zatem stąd moja szczera odpowiedz - jeżeli chce rozwodu niech uczyni właśnie tak jak tego chce - bo ja naprawdę już nic nie mogę tutaj zrobić a nie chcę robić niczego siłą.
Szkoda małżeństwo kończyć sms-em. Nie powinien tego robić ani mąż ani Ty. Tak uważam dlatego napisałabym w odpwoiedzi własnie to, że tak poważna sprawa jaką jest małżeństwo nie powinna być załatwiona w ten sposób. I zasugerować spotkanie się. I to jest dla mnie gra w otwarte karty. Rozmowa sms-em niejasności i tajemnic nie rozwiąże.
Mąż może tej propozycji nie przyjąć ale ja bym spotkanie zasugerowała.
Triste pisze:
28 sty 2020, 14:08
Powiedziałam mu - a raczej napisałam że jeżeli chce walczyć dalej o to małżeństwo to niech zastanowi się w jaki sposób chciałby to robić i jeśli jest gotowy do rozmowy to zapraszam.

Pozostało to z jego strony bez odzewu.
A czy Ty dałąś do zrozumienia mężowi że również chcesz walczyć i zaproponowałaś jak to zrobisz? Bo ten komunikat trochę brzmi dla mnie tak jakby to mąż miał być stroną czynną a Ty bierną gdyż tylko oczekującą jego pomysłów i gotowości.
Oczywiście że tak. Wiele razy.

Nie będę sugerować spotkania. Krople Rosy - ja dla niego pokonałam wszystkie swoje granice.
Przełamywałam wewnętrzne opory i w moim mniemaniu zrobiłam wszystko aby to uratować.

Jeżeli on nie jest w stanie wziąć teraz trochę tej odpowiedzialności tzn. że nie dojrzał ani do związku ani do małżeństwa i będzie wciąż wymagał abym to ja dawała z siebie wszystko a on się temu przypatrywał.
Ostatnie nasze spotkanie było kluczowe. z różnych przyczyn.

A poza tym nie dopatrujmy się w tym smsie czego czego nie ma.
To dorosły mężczyzna, skoro twierdzi że chce rozwodu - to uważam że tego właśnie chce.

krople rosy

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: krople rosy » 28 sty 2020, 15:11

Triste pisze:
28 sty 2020, 14:46
Ostatnie nasze spotkanie było kluczowe. z różnych przyczyn.
Podejrzewasz, że jest ktoś trzeci?
Triste pisze:
28 sty 2020, 14:46
To dorosły mężczyzna, skoro twierdzi że chce rozwodu - to uważam że tego właśnie chce.
Jasne. Tyle że wiesz....ile to razy ja i mój mąż w konflikcie mówilismy sobie że chcemy rozwodu. A żadne z nas nie chciało. Tylko działaliśmy by dać upust emocjom, pokazać się z tej drugiej, hardej strony i zobaczyć jaka będzie reakcja tego drugiego.
Być może Twój mąż rzeczywiście tego chce biorąc pod uwagę że to już ponad rok jak wyprowadził się i kazdy dzień niestety oddala Was od siebie a może to prowokacja? chęć zobaczenia Twojej reakcji?

Ja dopytywałabym, drązyła temat, szukała odpowiedzi, zaczepiała....
Może dlatego patrzę na Ciebie przez pryzmat tego co ja bym zrobiła .
W każdym razie trochę mi z Twoich postów wychodzi taki obraz, że jesteście dość powściagliwi w okazywaniu uczuć i emocji.
A gdy dwoje ludzie zyje w poczuciu skrzywdzenia i nie potrafią z tej klatki wyjść to cięzko o zmianę sytuacji.

Marcin83
Posty: 34
Rejestracja: 07 sie 2019, 8:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: Marcin83 » 28 sty 2020, 15:13

Triste,
Zgadzam się z Krople rosy, s żoną oraz Nirwanną. Twoje stanowisko co do rozwodu powinno jasno i wyraźnie wybrzmieć, dotychczasowym "robta co chceta" dajesz mężowi zielone światło i utwierdzasz w przekonaniu co do słuszności tej decyzji. Istnieje duże prawdopodobieństwo że Twoja niezgoda i wyrażenie chęci naprawy ( zakładam że gdzieś głęboko wciąż się ona tli) niewiele zmienią, ale przynajmniej będziesz miała czyste sumienie że walczylaś do końca. Chyba warto...

Wiedźmin
Posty: 1591
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: Wiedźmin » 28 sty 2020, 15:34

Triste pisze:
28 sty 2020, 14:46
[...]
To dorosły mężczyzna, skoro twierdzi że chce rozwodu - to uważam że tego właśnie chce.
A to już wcale takie nie jest oczywiste.
Dorosły - nie dorosły - ... wcześniej pisałaś wielokrotnie, że "niedojrzały"... to w końcu jaki?

Poza tym, różne mogą być intencje.

Nie wiem czy byłaś już w 2017 na forum... ale ja np. składałem pozew o rozwód z intencją "wybudzenia żony z amoku".
Co akurat się udało (poniekąd :D ) - lepiej lub gorzej ;) - ale jest to fakt obiektywny - rozwód był zawieszony (a następnie sąd umorzył po roku) - i jakoś pchamy ten wózek zwany małżeństwem dalej (a we dwoje jednak lżej... np. jak dziecko chore... sytuacja z wczoraj - to pół dnia ja czuwałem przy młodym (bardzo wysoka gorączka) - pół dnia żona... a ja mogłem później odwiedzić klienta - jakaś współpraca jest - podkreślam to wielokrotnie - moim zdaniem zazwyczaj lepiej mieć 20% żony czy 20% męża niż 0%.

Ale do brzegu.

Więc to różnie bywa - z tym "skoro twierdzi, że chce...".
Być może chce faktycznie rozwodu, ale to wcale nie jest takie pewne, jakby się można było na pozór spodziewać.
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

marylka
Posty: 1092
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: marylka » 28 sty 2020, 16:01

Triste pisze:
28 sty 2020, 14:46

To dorosły mężczyzna, skoro twierdzi że chce rozwodu - to uważam że tego właśnie chce.
Też tak uważam. Z tego co pisalas Triste to maź poprzez milczenie i znikanie wyraznie do tego daży.
Ale ja chce o czym innym napisać - czy TY chcesz rozwodu?
Zwrocila już na to uwage Nirvanna i ja sie przyłacze
Piszesz
Triste pisze:
28 sty 2020, 8:50

Oczywiście że mogę i powinnam w sądzie powiedzieć że ja męża kocham i nie chcę rozwodu - i będzie to zgodne z prawdą.
Ale wyrok jest raczej oczywisty.
Jesli tak czujesz - to powinnaś.
A wyrok?
Nie masz na to wpływu

Natomiast Twoja postawa - chce rozwodu to ja mu go dam - bedzie świadczyla o tym, że dalej maż rzadzi w tym zwiazku. A Ty nie masz żadnych zasad, morali bo i w sumie wszystko Ci jedno.
Dlatego zachecam Cie - bądź JAKAŚ
Czyli konkretna.
W ten sposób będziesz i sobie kiedys potrafila uczciwie spojrzec w oczy
Pozdrawiam

Triste
Posty: 359
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: zniszczyłam swoje małżeństwo

Post autor: Triste » 29 sty 2020, 8:21

Dziękuję Wam wszystkim że zechcieliście się podzielić swoją opinią i wyrazić swoje zdanie w moim wątku.
Postaram się odpowiedzieć po kolei:
Krople rosy -może to faktycznie być prowokacja ? chęć wybadania mojej reakcji ale nie jestem przekonana.
Nawet gdyby to po co ? To chyba raczej kobiety mają tendencję do wyrażania czegoś czego wcale tak naprawdę nie chcą ?

Ta powściągliwość na pewno jest i u mnie i męża - a tym bardziej teraz kiedy praktycznie kontakt zanikł, nie mamy go wcale.
Mąż to w ogóle jest bardzo zamknięty w sobie, ja przyznaję też ale zaczęłam na pewno bardziej się otwierać.

Co do osoby trzeciej, raczej nie o to mi chodziło ale nie wykluczam tego.
Może przybliżę nieco historię ostatniego spotkania które odbyło się kilka miesięcy temu.
Ono także odbyło się po długim czasie milczenia, niewidzenia się i braku kontaktu.
Ta chęć i zainicjowanie spotkania wyszło ode mnie - uwierz mi że długo się zbierałam i bardzo wiele emocji mnie to spotkało.
Pamiętam do tej pory strach który mi towarzyszył jadąc na to spotkanie.
Jednak ono było bardzo miłe, bardzo intymne .... na pewno zachowawcze ze strony męża mimo wszystko był blisko mnie, nie odtrącił mnie. No i jak wspominałam wcześniej z jego inicjatywny poszliśmy do łóżka ;) (czego żałuję ale stało się).
Chcąc wreszcie jakoś nawiązać dalej kontakt po tym weekendzie zaczęłam pytać męźa o spotkania - zaczęły się wymijanki.
w pewnym momencie zapytałam w takim razie jak wyobraża on sobie nasze dalsze spotkania i czy ma [pomysł jakiś jakby top nasze małżeństwo ratować ? Pozostało to pytanie bez odpowiedzi, bez kontaktu, bez jednego słowa. Mąż przestał się odzywać, nie napisał nic, ani czy chce się spotykać czy nie chce, czy chce kontakt czy nie ....

Ja ze swojej strony przełamałam się i przyjechałam wtedy do niego, on widział i wiedział ile mnie to kosztowało, nawet mi o tym powiedział. Nie zrobił z tym nic. To była moja granica aby pokonać jakieś swoje zranienia, lęki, przełamać opory. On nie zrobił z tym nic.

Wiedźminie - w 2017 to ja brałam ślub :) Nie było mnie jeszcze na forum, ale ja znam Twoją historię bo przeczytałam cały Twój wątek. Ty jesteś akurat taką osobą która w decyzji o rozwodzie nie była konkretna - podejmowałeś kilka prób zakończonych niepowodzeniem. Ok, widocznie tak masz.
Twierdzisz że lepiej mieć 20 % męża niż wcale...
Tu się pokazuje w całości mój charakter bo ja tak nie umiem, nie potrafię zadowolić się w życiu byle czym. Mam tak ze wszystkim.
Po to wyszłam za mąż aby go mieć. Wiem że nie jest łatwo, ale chyba o to chodzi żeby trwać w tym małżeństwie przy sobie, podnosić się i wspierać. Razem.

Marylko - mówisz że moja postawa będzie świadczyć o tym że mąż dalej rządzi w tym związku. Na chwilę obecną tego związku już nie ma. Byłam konkretna - ja powiedziałam mu wielokrotnie czego chcę. On wie że ja go kocham, on wie że jak mi zależało na tym małżeństwie.

I teraz tak ogólnie podsumowując - była we mnie ogromna wola walki. zakładając ten wątek w zeszłym roku w kwietniu byłam inną kobietą.
Teraz ? nie jestem już pewna czy nadal chcę o to walczyć, czy po tych wszystkich zranieniach i krzywdach ja chcę nadal z nim być. Nie umiem sobie tego wyobrazić, chyba jest to już dla mnie nie do pokonania.
Kocham mojego męża nadal, tego nie potrafię w sobie zmienić ale powolutku czuję że jest mi lepiej bez niego.

I już w tym wątku nie skupiam się na mężu, na tym czego on naprawdę chce. Czy rzeczywiście rozwodu czy zbadać moją reakcję - tego nie wiem i już nie będę tego analizować. Bo chcę zająć się wreszcie sobą, i przestać się domyślać. Chcę zacząć żyć.

Jestem dzisiaj innym człowiekiem. Inną kobietą.
Ten kryzys obnażył całą prawdę o mnie, o moich wadach, słabością. I ja wiem z czym muszę się zmierzyć, nad czym pracować - jest tego całe mnóstwo. Naprawdę mam co robić.

Mój mąż nie zrobił nic. stał z boku po cichu wycofując się.
To jest jego odpowiedzialność.
Ja w moim mniemaniu zrobiłam już ten ostateczny krok, zawalczyłam ten ostatni raz i teraz już trzeba dać spokój temu.
Ja zostawiam to Bogu i Jemu zawierzam to wszystko bo ja nie potrafię już nic uczynić.

"Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną" - jest to przy mnie każdego dnia i trzyma mnie to na duchu.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: MareS i 15 gości