30-letnia historia

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: 30-letnia historia

Post autor: Pustelnik » 29 mar 2019, 8:18

spokojna pisze:
28 mar 2019, 21:34
Witaj s żona . Tak myślę 12 Krokach z tym , że internetowych . Mam szansę na kolejną terapię, tylko zastanawiam się , czy to nie za szybko . :?: Jeszcze poprzedniej zostało mi 3 spotkania . Dziękuję za modlitwę i dobrej nocy :)
Witaj spokojna,
to super, że Ty sama czujesz się odpowiedzialna za własne zdrowienie i próbujesz rozsądnie tym zarządzać (m.in. dozując/dobierając tempo ) !

Pozdro !

spokojna
Posty: 62
Rejestracja: 30 cze 2018, 21:00
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 30-letnia historia

Post autor: spokojna » 02 kwie 2019, 21:53

Witajcie!
Chciałam się pochwalić, że właśnie wracam z pierwszego mitigu AA. Wiecie, wracam Bogu należne miejsce w moim życiu (z czego mój nie może przyjąć i strasznie buntuje)
Ale dokońca nie umiem jeszcze zaufać Bogu .
Jeszcze ciągle mam za plecami oddech :twisted:
A dzisiaj wbrew swojemu strachowi, wrew mężowi, wbrew wątpliwości pojechałam na mitting. I tam dowiedziałam się, że kilkadziesiąt kilometrów dalej działa Al anon,. Jak Bóg pozwoli pojadę tam w piątek . :D Dziękuję Ci Boże!
Pozdrawiam :D
Odstąp od złego i czyń dobrze , a będziesz trwał na wieki .
Ps.37.27

Lawendowa
Posty: 3297
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: 30-letnia historia

Post autor: Lawendowa » 02 kwie 2019, 22:08

Chwała Panu !!!

spokojna właśnie zrobiłaś najtrudniejszy krok, ten pierwszy. Jesteś dzielną kobietą - po tylu latach zebrać się na odwagę i wyjść z problemem z czterech ścian!
Oczywiście będą chwile gorsze, zwątpienie i dylematy, i to jest naturalne. Wróć wtedy do tego postu i do tej radości, która z niego bije.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

nałóg
Posty: 1757
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: 30-letnia historia

Post autor: nałóg » 02 kwie 2019, 22:31

Super.Nawet największa podróż zaczyna się o 1 kroku.Teraz Al-anon.Tam dostaniesz wsparcie i zrozumienie.PD

spokojna
Posty: 62
Rejestracja: 30 cze 2018, 21:00
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 30-letnia historia

Post autor: spokojna » 03 kwie 2019, 8:42

Dziękuję Wam Kochani, że jesteście! :D
Odstąp od złego i czyń dobrze , a będziesz trwał na wieki .
Ps.37.27

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: 30-letnia historia

Post autor: Pijawka » 03 kwie 2019, 11:30

My też dziękujemy Tobie, że jesteś :)

spokojna
Posty: 62
Rejestracja: 30 cze 2018, 21:00
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 30-letnia historia

Post autor: spokojna » 08 kwie 2019, 0:00

Witam serdecznie , przydarzyła mi się wczoraj dziwna przygoda . Na miting Al anon jeszcze nie dotarłam . Ba , nawet nie skontaktowałam się z prowadzącą . :twisted: nie śpi . jest strasznie ciężko ...Napisałam do prowadzącej Al anon wczoraj rano wiadomość , czy mogę do niej zadzwonić . Sobota , nie chciałam przeszkadzać . Ona odpisuje , że owszem , ale wieczorem . Ucieszyłam się bardzo . Wracając z pracy pomyślałam , żeby zaprosić mojego męża na kolację do naszej ulubionej restauracji , ale w porę się opamiętałam . Ostatnimi czasy mąż pozwalał sobie dość mocno z alkoholem . W tej samej chwili zganiłam siebie. ,,W nagrodę chcesz na kolację go zaprosić ? Dziewczyno opamiętaj się ! ,, Wróciłam do domu , a mąż pyta mnie , czy nie mam ochoty jechać na kolację :o . Zgodziłam się , myśląc ,że przyda się to nam obojgu . Trochę odpoczynku od stresującej sytuacji . Trzy godziny później żałowałam mojej decyzji . Po pierwsze nie miałam możliwości zadzwonić do Al anon , po drugie zero relaksu i żadnej rozmowy przy kolacji . Tylko narzekanie na swoją pracę . Starałam się wysłuchać i nie komentować . Nawet się nie ogolił , ale też ugryzłam się w język . W drodze powrotnej od słowa do słowa i wylał mi wiadro pomyj na głowę . Zaczęło się niewinnie , skończyło na wyganianiu mnie do Polski i oskarżeniu o zdradę , o straszny egoizm , zaniedbywanie męża , przez mój Kościół to my życia prywatnego nie mamy , bo ważniejszy jak mąż , on na to nie pozwoli , itp. Z racji tego , że mieszkamy na peryferiach , wszędzie mam daleko . Jeżdżąc na AA , czy Sychar , są to godziny wieczorne , wracam do domu około 23 . Mąż , aż kipi ze złości . Wiem ,że nie udziela się tu rad , ale jak Wy mieliście ? Mówiliście współmałżonkowi dokąd jeździcie ?
Odstąp od złego i czyń dobrze , a będziesz trwał na wieki .
Ps.37.27

tata999
Posty: 1027
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: 30-letnia historia

Post autor: tata999 » 08 kwie 2019, 8:35

Nie widzę nic szczególnego w mówieniu małżonkowi dokąd się jeździ.

nałóg
Posty: 1757
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: 30-letnia historia

Post autor: nałóg » 08 kwie 2019, 9:04

Spokojna, a Ty chcesz ukrywać fakt pracy nad sobą? Jasny przekaz o tym gdzie i po co jedziesz może wywołać frustracje i atak . Poproś Boga o siłę abyś ten atak przetrzymała. Jednak Twoje wyjazdy na mityng Al-anonu nie powinny wywoływać dodatkowej frustracji połączonej z podejrzeniami o zdradę. Niemniej wcale nie wykluczone ,że będziesz atakowana za sam fakt szukania wsparcia poza domem. Jak podejmiesz decyzje o poinformowaniu męża o Al-anonie to poinformuj go też PO CO tm chcesz iść. Odwagi, bo zapewne wywoła to sporą frustrację.
PD

marylka
Posty: 1092
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: 30-letnia historia

Post autor: marylka » 08 kwie 2019, 9:19

Kiedy ja powiedzialam mężowi że jadę do ludzi, którzy mnie wesprą - przestał sie do mnie odzywać. U nas było tak, że krzyków nie było. Tylko milczenie.
Potem próbowal mi zagrać na emocjach że chce go ośmieszyć. Poniżyć.
Mówiac innym o jego nałogu.
To jest manipulacja spokojna.
Ja mimo, że poczatkowo miałam wyrzuty - że zdradzam tajemnice małżeńskie jak mi próbowal apelować do lojalnosci i wiernosci - nie posłuchalam go.
Powiedzialam tylko, że nie trabie na lewo i prawo o jego nałogu tylko szukam we właściwej grupie pomocy DLA SIEBIE
a on....
niech sobie spokojnie oddaje sie nałogowi i mna nie interesuje. Czyli - on nic nie musi zmieniać w swoim życiu.
Ja chce zmieniać i to właśnie robie.
Pozdrawiam

spokojna
Posty: 62
Rejestracja: 30 cze 2018, 21:00
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 30-letnia historia

Post autor: spokojna » 09 kwie 2019, 0:03

Dziękuję Wam za wsparcie :)
Odstąp od złego i czyń dobrze , a będziesz trwał na wieki .
Ps.37.27

spokojna
Posty: 62
Rejestracja: 30 cze 2018, 21:00
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 30-letnia historia

Post autor: spokojna » 17 kwie 2019, 11:03

Witam wszystkich
Jak mi nałóg napisał będą frustracja je i są. Są nawet zarzuty o niemoralne prowadzenie się :shock:. Byłam na pierwszym mitigu Al Anon. Dalej jeżdżę do AA. Spory kawałek odemnie, więc wracam około 23 . Dla mojego męża to nie do wyobrażenia. Złośliwości, wrogość i codzienne alkohol
Jest bardzo ciężko a to dopiero początek :(
Odstąp od złego i czyń dobrze , a będziesz trwał na wieki .
Ps.37.27

nałóg
Posty: 1757
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: 30-letnia historia

Post autor: nałóg » 17 kwie 2019, 22:21

To co dobre wymaga wysiłku,pracy ,czasami nawet uporu i wytrwałości.Pamiętaj o Modlitwie o Pogodę Ducha.PD

spokojna
Posty: 62
Rejestracja: 30 cze 2018, 21:00
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 30-letnia historia

Post autor: spokojna » 20 maja 2019, 12:03

Witajcie,
Dawno tutaj nie byłam, w sensie pisania. Poczytuję trochę . Dość sporo się dzieje . Jeżdżę dalej na mittingi (z czego mój mąż jest strasznie niezadowolony i okazuje to dość często) . Staram przeznaczać czas tylko dla siebie. I uczę się kochać męża na nowo (a może dopiero :shock:)
Teraz zaczynam dostrzegać, że ja go próbowałam wychowywać i dostosowywać do swoich wygórowanych oczekiwań . Żądałam, żeby mi dałał to, czego nie otrzymywał w domu rodzinnym . Ale on tego mi nie mógł dać, ma również ogromne deficyty . Byłam tak skoncentrowana na swoich potrzebach i poranieniu, że nie zauważyłam jak tym krzywdzę męża i dzieci. W ostatniej rozmowie z mężem od X czasu słyszałam o czym mąż do mnie mówi , co go boli... Nigdy , tego nie słyszałam. Skupiałam się na wyzwiskach kierowanych pod moim adresem i na bólu z tym związanym...
Boże, jakie to wszystko jest trudne, gdy człowiek zaczyna widzieć i słyszeć. Gdy siedziałam w mgle i przytłumiona, nie bolało aż tak bardzo. Ale gy się budzisz i widzisz co narobiłaś w życiu swoim i bliskich , lunatykując , doznajesz szoku :o.
Ale chcę się skupić na teraźniejszości, jak stawać się lepszym człowiekiem. Nie uda mi się naprawić dużo rzeczy , ale będę mozolnie budować nowe.
Odstąp od złego i czyń dobrze , a będziesz trwał na wieki .
Ps.37.27

spokojna
Posty: 62
Rejestracja: 30 cze 2018, 21:00
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 30-letnia historia

Post autor: spokojna » 15 lip 2019, 0:26

Witajcie.
Moje zdrowienie trwa , chociaż w żółwim tępie. Mąż traktuje mnie dalej jak obcą i trendowatą. Kara mnie chłodem , obojętnością i milczeniem , przerywanym atakami złości i wylewaniem pomyj na moją głowę. Póki co trwam przy swoim i jeżdżę na mittingi. Dają mi siłę i ładuję baterie na kolejne trudne dni. Poznaję wspaniałych ludzi, których historie są nie do uwierzenia. Ale dają żywe świadectwo, że z każdej sytuacji jest wyjściei można żyć tak , jak każdy człowiek o tym marzy. Pogodzonym z Bogiem, że sobą i światem . Nie udzielam się na forum, gdyż widzę, że to najpierw ja potrzebuję pomocy , moje małżeństwo będzie w następnej kolejności, jeśli Bóg da mu dotrwać do mojego uzdrowienia . Z Bogiem Kochani.
Odstąp od złego i czyń dobrze , a będziesz trwał na wieki .
Ps.37.27

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości