30-letnia historia

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

nałóg
Posty: 1755
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: 30-letnia historia

Post autor: nałóg » 26 mar 2019, 16:47

Jest jeszcze postawa zwana "twardą/mądrą miłością". Taka postawa jest jak najbardziej wskazana w relacjach z człowiekiem uzależnionym. I do tego nie potrzeba być "profesjonalistą". Twarda miłość.PD

spokojna
Posty: 62
Rejestracja: 30 cze 2018, 21:00
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 30-letnia historia

Post autor: spokojna » 26 mar 2019, 17:12

nałóg pisze:
26 mar 2019, 16:47
Jest jeszcze postawa zwana "twardą/mądrą miłością". Taka postawa jest jak najbardziej wskazana w relacjach z człowiekiem uzależnionym. I do tego nie potrzeba być "profesjonalistą". Twarda miłość.PD
Niestety u mnie w powijakach , wcześniej nawet o niej nie słyszałam . Bądź uległa i poddana mężowi... (szczególnie takiemu jak mój) to przetrwasz :(
Odstąp od złego i czyń dobrze , a będziesz trwał na wieki .
Ps.37.27

spokojna
Posty: 62
Rejestracja: 30 cze 2018, 21:00
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 30-letnia historia

Post autor: spokojna » 26 mar 2019, 17:19

nałóg pisze:
26 mar 2019, 16:47
Jest jeszcze postawa zwana "twardą/mądrą miłością". Taka postawa jest jak najbardziej wskazana w relacjach z człowiekiem uzależnionym. I do tego nie potrzeba być "profesjonalistą". Twarda miłość.PD
Takie cuda pozwalałam z sobą robić, że włos na głowie mi się jeży :shock: Wstyt mi nawet teraz za siebie ... A potem się strasznie ubolewałam , dlaczego ten mój mąż mnie nie szanuje i tak źle traktuje .
Odstąp od złego i czyń dobrze , a będziesz trwał na wieki .
Ps.37.27

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: 30-letnia historia

Post autor: Pustelnik » 27 mar 2019, 8:18

spokojna pisze:
26 mar 2019, 17:19
Takie cuda pozwalałam z sobą robić, że włos na głowie mi się jeży :shock: Wstyt mi nawet teraz za siebie ... A potem się strasznie ubolewałam , dlaczego ten mój mąż mnie nie szanuje i tak źle traktuje .
Witaj Spokojna !

W temacia szacunku:
Tak jak kiedyś wyczytałem (tym razem nie szperam i nie cytuję ;-) ): są 2 "rodzaje" szacunku.
Ten podstawowy należy się każdemu (nawet gwałcicielom-zabójcom dzieci) ...
Oraz ten "drugi"- szanujemy (podziwiamy, ...) niektórych ludzi szczególnie za (...), bo (...).
Niestety (piszę o Polsce, mieszkałem też za granicą, tam nie miałem takich obserwacji) niektórzy ludzie (lubią ? tak się nauczyli ? dowartościowują się ? ) okazują innym tzw. brak szacunku. Pomijając przyczyny (mozna by zapewne napisać doktorat) to moim zdaniem ... czysta głupota ! I jeżeli "to" Cię spotyka, to może spróbuj podobnie na to spojrzeć ? :idea:

W temacie wstydu:
To bardzo potrzebne "trudne uczucie/emocja".
Taki "aniołek" , który próbuje nas o czymś poinformować.
Pod warunkiem, że to dobry , prawidłowo "sformatowany" wstyd o nauczyliśmy się go obserwować i wykorzystywać.
Niestety jast też fałszywy wstyd (toksyczny wstyd).
Nieraz przekazywany, nauczany z pokolenia na pokolenie.
I trochę analogicznie (jak w przypadku ludzi okazującym "brak szacunku"), wielu ludzi, nagminnie, wmawia innym wstyd. Mnie osobiscie spotykało to ze strony mojej mamy, czy ze strony żony (ale dopiero jak weszła w swój kryzys).
Nie powinno się nikomu wmawiać np: "powienienieś się wstydzić za (...)".
I tu może się wesprę cytatem, bo mam większe obawy niezrozumienia powyższej kwestii :-):

Częściej słowo „wstyd” pada w chwili, gdy sprzedajemy go komuś innemu. „Wstydzę się za ciebie”. To naprawdę straszne słowa. Mówię ci, że jesteś kimś dziwnym, złym i niechcianym w moim świecie. Wmawiam ci winę za moje własne czucie się kimś o pomniejszonej wartości. Traktuję ciebie jako część mnie, składnik mojego wizerunku – a nie jako oddzielnego człowieka, odpowiedzialnego za swoje własne decyzje i czyny.

Wstyd, który odbiera życie
https://pl.aleteia.org/2018/10/30/wstyd ... era-zycie/
Dobrego dnia !

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: 30-letnia historia

Post autor: Pustelnik » 27 mar 2019, 9:13

spokojna pisze:
26 mar 2019, 17:12
(...) słyszałam . Bądź uległa i poddana mężowi... (szczególnie takiemu jak mój) to przetrwasz :(
Tak mi się skojarzyło:
Obozy koncentracyjne/łagry (tu jedna z różnic: w małżeństwie można "po części" :-) wysiąść chyba w większości obecnych kultur/społeczeństw ...) przeżywali raczej ludzie o innym nastawieniu ...
Dużą wartośc miała dla mnie ksiązka Viktora Frankla (i słyszałem też co nieco o Aleksandrze Sołżenicynie).

P.S. chyba warto budować swoje nastawienie do życia. Posłuchać innych można, ale nie wszystko "kupować" ;)

spokojna
Posty: 62
Rejestracja: 30 cze 2018, 21:00
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 30-letnia historia

Post autor: spokojna » 27 mar 2019, 11:16

Dzięki Pustelniku :)
Odstąp od złego i czyń dobrze , a będziesz trwał na wieki .
Ps.37.27

nałóg
Posty: 1755
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: 30-letnia historia

Post autor: nałóg » 27 mar 2019, 16:20

Pustelniku, a co łączy łagry obozy koncentracyjne z małżeństwem? Nie za dalekie porównania czy analogie? PD

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: 30-letnia historia

Post autor: Pustelnik » 27 mar 2019, 16:28

nałóg pisze:
27 mar 2019, 16:20
Pustelniku, a co łączy łagry obozy koncentracyjne z małżeństwem? Nie za dalekie porównania czy analogie? PD
Odniosłem się do teorii/tezy:
"Aby przetrwać polecamy ... uległość".
Kiepskiej moim zdaniem.
Bym dalej nie drążył.
Ale jak mnie wywołałeś to widzę fałszywkę w samym używaniu słowa "przetrwać" w kontekście do daru jakim jest ... życie.
Tym razem (z wiadomych względów :-) ) podaruję sobie analogie (być może - trudno zrozumiałe) ...

marylka
Posty: 1092
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: 30-letnia historia

Post autor: marylka » 27 mar 2019, 17:12

Spokojna - witaj
Czytajac Twoja historie, za ktora dziekuję - mam przed oczami ciocię - żone alkoholika.
Sa 40-letnim małżeństwem. Był czas, że probowala sobie pomóc...raz zadzwonila na policje, raz założyła niebieska kartę meżowi.
I...poddala się
Stosowal takie manipulacje, tak skutecznie ja przestraszyl, że nie zauważyła, że przestawał pic wtedy. Zwyczajnie - ze strachu przed policja.
Ale myslę, że i taki strach na poczatek jest dobry.
Może jakby zaczął trzeźwieć....wziąłby sie za siebie...
Niestety
Była na dobrej drodze.
Ale wygrał w niej strach i lek - że bedzie gorzej.
To było 10 lat temu
Dzis mówi, że gorzej byc nie mogło.
Dzis już jej sie nie chce. Nauczyla sie nie reagować, uciekać przed pijanym meżem.
Może za mało miała wsparcia? Wiesz...nie wszyscy ją pochwalili, że na męża policje wezwała. Mentalnosć ludzka jest różna.
Zwyciężyło przyzwyczajenie....bo na spotkania al-anon nie chciała jeździć. Wstyd - też.
Ale chodziło też o wewnętrzną mobilizacje. Bo to trzeba sie ubrać, wyjsć do ludzi...

A on?
Wynedznialy alkoholik, ktorego nikt sie już nie boi i nie bierze poważnie jego słów.

Ja uważam, że nigdy nie jest za późno, żeby zawalczyć o odzyskanie siebie.
Gratuluje Ci odwagi, zwłaszcza, że jesteś w obcym kraju.
Prosze Cie tylko - nie ustawaj.
Nie poddawaj sie.
Nie zatrzymuj w drodze, która obrałaś. Masz już pierwsze sukcesy i szczerze gratuluje.
Nie jestes sama.
Słyszałaś ks. Dziewieckiego?
On bardzo dobitnie opowiada o miłości jaka powinien małżonek okazywać uzależnionemu.
Polecam
I pozdrawiam :)

spokojna
Posty: 62
Rejestracja: 30 cze 2018, 21:00
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 30-letnia historia

Post autor: spokojna » 27 mar 2019, 23:41

marylka pisze:
27 mar 2019, 17:12
Spokojna - witaj
Czytajac Twoja historie, za ktora dziekuję - mam przed oczami ciocię - żone alkoholika.
Sa 40-letnim małżeństwem. Był czas, że probowala sobie pomóc...raz zadzwonila na policje, raz założyła niebieska kartę meżowi.
I...poddala się
Stosowal takie manipulacje, tak skutecznie ja przestraszyl, że nie zauważyła, że przestawał pic wtedy. Zwyczajnie - ze strachu przed policja.
Ale myslę, że i taki strach na poczatek jest dobry.
Może jakby zaczął trzeźwieć....wziąłby sie za siebie...
Niestety
Była na dobrej drodze.
Ale wygrał w niej strach i lek - że bedzie gorzej.
To było 10 lat temu
Dzis mówi, że gorzej byc nie mogło.
Dzis już jej sie nie chce. Nauczyla sie nie reagować, uciekać przed pijanym meżem.
Może za mało miała wsparcia? Wiesz...nie wszyscy ją pochwalili, że na męża policje wezwała. Mentalnosć ludzka jest różna.
Zwyciężyło przyzwyczajenie....bo na spotkania al-anon nie chciała jeździć. Wstyd - też.
Ale chodziło też o wewnętrzną mobilizacje. Bo to trzeba sie ubrać, wyjsć do ludzi...

A on?
Wynedznialy alkoholik, ktorego nikt sie już nie boi i nie bierze poważnie jego słów.

Ja uważam, że nigdy nie jest za późno, żeby zawalczyć o odzyskanie siebie.
Gratuluje Ci odwagi, zwłaszcza, że jesteś w obcym kraju.
Prosze Cie tylko - nie ustawaj.
Nie poddawaj sie.
Nie zatrzymuj w drodze, która obrałaś. Masz już pierwsze sukcesy i szczerze gratuluje.
Nie jestes sama.
Słyszałaś ks. Dziewieckiego?
On bardzo dobitnie opowiada o miłości jaka powinien małżonek okazywać uzależnionemu.
Polecam
I pozdrawiam :)
Witaj Marylko
Dziękuję Ci za słowa otuchy i wsparcia , są dla mnie bardzo cenne . Przykro mi z powodu Twojej cioci , ja miałam również tak w swoim domu rodzinnym , z ta różnicą , że alkoholik był mamy konkubentem . Pomimo tego mama nie dała rady się od niego uwolnić . Do dziś brzmi mi w uszach mój własny krzyk ,,Wygoń go mamo , proszę wygoń go !!! Będzie nam lepiej bez niego ! ,, Pisząc to teraz , po tylu latach wywołuje to we mnie płacz i żal ...
Ja również próbowałam prawie dwadzieścia lat temu zawalczyć o siebie i rodzinę . Mój mąż w przestraszył mnie wypadkiem samochodowym i uciszył na wiele lat . dziesiątki razy słyszałam , że to była moja wina . I wtedy znalazłam świetny sposób na ratowanie małżenstwa i rodziny .
Odstąp od złego i czyń dobrze , a będziesz trwał na wieki .
Ps.37.27

spokojna
Posty: 62
Rejestracja: 30 cze 2018, 21:00
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 30-letnia historia

Post autor: spokojna » 27 mar 2019, 23:46

Niechcący za szybko wysłałam . Tym sposobem była wspomniana autodestrukcja i całkowite podporządkowanie się , połączone z pasywną agresją i wycofaniem .
Odstąp od złego i czyń dobrze , a będziesz trwał na wieki .
Ps.37.27

spokojna
Posty: 62
Rejestracja: 30 cze 2018, 21:00
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 30-letnia historia

Post autor: spokojna » 27 mar 2019, 23:49

Pozdrawiam i dobrej nocy życzę . :)
Odstąp od złego i czyń dobrze , a będziesz trwał na wieki .
Ps.37.27

s zona
Posty: 2395
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: 30-letnia historia

Post autor: s zona » 28 mar 2019, 7:09

Spokojna ,
a moze pomyslilabys o 12 Krokach , to pomaga uporac sie ze zranieniami ..
Moze to jest to , co Cie wzmocni , mnie bardzo pomagaja spojrzec na siebie z innej perspektywy ..
Westchne w modliwie , zaraz msza radiowa - dzisiaj wyjatkowo w kazdy czwartek - o 7h10 z Vatykanu :)
http://www.radiomaryja.pl/live/

spokojna
Posty: 62
Rejestracja: 30 cze 2018, 21:00
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: 30-letnia historia

Post autor: spokojna » 28 mar 2019, 21:34

Witaj s żona . Tak myślę 12 Krokach z tym , że internetowych . Mam szansę na kolejną terapię, tylko zastanawiam się , czy to nie za szybko . :?: Jeszcze poprzedniej zostało mi 3 spotkania . Dziękuję za modlitwę i dobrej nocy :)
Odstąp od złego i czyń dobrze , a będziesz trwał na wieki .
Ps.37.27

nałóg
Posty: 1755
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: 30-letnia historia

Post autor: nałóg » 28 mar 2019, 22:37

A warsztat 12 Krokowy polecam.W Twojej sytuacji internetowa wersja jak najbardziej.PD

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot], Porzucony i 6 gości