zgodzić się na rozwód czy walczyć o rodzinę

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Jonasz
Posty: 1531
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: zgodzić się na rozwód czy walczyć o rodzinę

Post autor: Jonasz » 06 kwie 2018, 19:41

inga pisze:
06 kwie 2018, 17:49
Ja obecnie jestem w stanie się wyprowadzić, żeby odczuć jak mężowi na mnie zależy..
Inga czy Ty czasem nie trafiłaś w dziesiątkę?
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

rak
Posty: 957
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: zgodzić się na rozwód czy walczyć o rodzinę

Post autor: rak » 06 kwie 2018, 21:41

jarek70 pisze:
06 kwie 2018, 19:41
inga pisze:
06 kwie 2018, 17:49
Ja obecnie jestem w stanie się wyprowadzić, żeby odczuć jak mężowi na mnie zależy..
Inga czy Ty czasem nie trafiłaś w dziesiątkę?
a ja na poważnie się nad tym zastanawiam. Na szczęście z jestem w wymuszonej separacji, więc i "wyprowadzka" nie będzie taka uciążliwa... :D
Ale bardzo zastanawiają mnie skutki takiej prawdziwej separacji i jej owoce, nazwaniem tego granicą to trochę naciągane, trochę bardziej pachnie mi manipulacją, ale coś mnie cały czas do tego ciągnie, więc może coś w tym jest...
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

Jonasz
Posty: 1531
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: zgodzić się na rozwód czy walczyć o rodzinę

Post autor: Jonasz » 06 kwie 2018, 23:32

rak pisze:
06 kwie 2018, 21:41
Ale bardzo zastanawiają mnie skutki takiej prawdziwej separacji i jej owoce, nazwaniem tego granicą to trochę naciągane, trochę bardziej pachnie mi manipulacją, ale coś mnie cały czas do tego ciągnie, więc może coś w tym jest...
Raku Tobie piąteczka.
Ale i ostrzeżenie. Ciągnie Cię do manipulacji czy sytuacja wymaga modyfikacji? To bardzo ważne.
Rozumiem że nuży Cię czekanie. Ale uważaj, żebyś sobie nie strzelił w stopę.
W moim przypadku w pewnym momencie wydawało mi się że to pchnie sprawę w moim kierunku.
Czyli że jako skrzywdzony dostanę odszkodowanie..
Po bliższym przyjrzeniu się sprawie okazało się, że ja poczułbym się lepiej przez chwilę, ale druga strona mogłaby się spokojnie ułożyć w pozycji ofiary. Czyli ona z jednej strony nie musi zmieniać swojego postępowania, a ja dodatkowo ustawiam ją swoim działaniem w pozycji skrzywdzonego. Czyli moim postępowanie pogorszyłbym swoją sytuację.
Nie wiem, czy zrozumiałe jest to, co napisałem...
To co tutaj u kemota to jedno , a u Ciebie to drugie. To tez jest ważne rozróżnienie i niekoniecznie do skopiowania.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Ukasz
Posty: 1208
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: zgodzić się na rozwód czy walczyć o rodzinę

Post autor: Ukasz » 07 kwie 2018, 12:52

jarek70 pisze:
06 kwie 2018, 23:32
W moim przypadku w pewnym momencie wydawało mi się że to pchnie sprawę w moim kierunku.
Czyli że jako skrzywdzony dostanę odszkodowanie..
Po bliższym przyjrzeniu się sprawie okazało się, że ja poczułbym się lepiej przez chwilę, ale druga strona mogłaby się spokojnie ułożyć w pozycji ofiary. Czyli ona z jednej strony nie musi zmieniać swojego postępowania, a ja dodatkowo ustawiam ją swoim działaniem w pozycji skrzywdzonego. Czyli moim postępowanie pogorszyłbym swoją sytuację.
Ja tak zrobiłem - postawiłem warunki i zapowiedziałem, że w razie odmowy wyprowadzę się i złożę wniosek o separację. I tak się stało. Myślę, że żona rzeczywiście ustawiła się w pozycji skrzywdzonej i zasklepiła się jeszcze bardziej. Z drugiej strony pozwoliło mi się to odbudować, a byłem już w kiepskim stanie. Nie dowiem się, co by było, gdybym wybrał inaczej. W każdym razie wyprowadzka i wniosek o separację w żadnym stopniu nie skłoniły żony do jakiegokolwiek kroku w moim kierunku, a w przeciwnym owszem.

rak
Posty: 957
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: zgodzić się na rozwód czy walczyć o rodzinę

Post autor: rak » 07 kwie 2018, 12:54

jarek70 pisze:
06 kwie 2018, 23:32
rak pisze: ↑06 kwie 2018, 21:41
Ale bardzo zastanawiają mnie skutki takiej prawdziwej separacji i jej owoce, nazwaniem tego granicą to trochę naciągane, trochę bardziej pachnie mi manipulacją, ale coś mnie cały czas do tego ciągnie, więc może coś w tym jest...
Raku Tobie piąteczka.
Ale i ostrzeżenie. Ciągnie Cię do manipulacji czy sytuacja wymaga modyfikacji? To bardzo ważne.
Piąteczka Jarku,

żeby nie zaśmiecać wątku Kemotowi, odniosłem się do tego u siebie:
viewtopic.php?f=10&t=406&start=150

P.S. Zarysowałem też Kemot pewne podobieństwa, więc może coś Ci się też przyda.
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

Amica

Re: zgodzić się na rozwód czy walczyć o rodzinę

Post autor: Amica » 07 kwie 2018, 13:11

rak pisze:
06 kwie 2018, 21:41

Ale bardzo zastanawiają mnie skutki takiej prawdziwej separacji i jej owoce, nazwaniem tego granicą to trochę naciągane, trochę bardziej pachnie mi manipulacją, ale coś mnie cały czas do tego ciągnie, więc może coś w tym jest...
Pojęcie manipulacji ma swoją konkretną definicję, wg której jej celem jest nakłonienie osoby trzeciej/grupy społecznej itd. do działania sprzecznego z interesem tej osoby czy grupy, tzn. niekorzystne, szkodliwe.

Nie bardzo rozumiem, dlaczego ratowanie rodziny może być dla kogoś sprzeczne z jej interesem, niekorzystne dla niej. Uważam, że jeśli na celu jest ogólnie pojęcie dobro i wartości (rodzina, zgoda, pojednanie, miłość, przyjaźń, wsparcie, wspólnota), to nie może być mowy o manipulacji, ponieważ de facto te wszystkie wartości nie są sprzeczne z interesem żadnej osoby czy grupy społecznej.

Oczywiście mówimy tutaj o tych pojęciach bez podtekstów i ukrytych znaczeń, że np. mam na celu pojednanie z żoną, to dobry cel, ale jednocześnie jestem jej katem, czasami ją biję, nie chcę chodzić na terapię i się zmieniać, lepiej niech się pogodzi i pojedna, to będzie dla jej dobra. Mówimy o szczerych intencjach.

Jeśli więc masz takowe, a w dodatku czujesz, że coś Cię ciągnie do tego rozwiązania, to rozważ to w sercu, ale raczej nie posądzaj siebie o manipulację. Może prędzej jako środek do dobrego celu, dozwolony nawet przez Kościół (żeby nie było, że namawiam kogoś do postępowania wg zasady "cel uświęca środki", absolutnie nie).

inga
Posty: 228
Rejestracja: 15 kwie 2017, 9:28
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: zgodzić się na rozwód czy walczyć o rodzinę

Post autor: inga » 07 kwie 2018, 13:29

Amica bardzo trafna Twoja uwaga nt. manipulacji.. Równie dobrze moglibyśmy uważać 'Listę Zerty' za techniki manipulacyjne.. Ja oczywiście nikomu nic nie polecam, bardzo cenne jest to, co napisał Ukąszenia. Czasem jednak niestety 'trzeba' zdecydować się na pewne radykalne kroki ale każdy z nas jest jednak w innej (choć nieraz łudząco podobnej) sytuacji.
Tomku a jak Ty się obecnie zachowujesz w stosunku do żony? Bo bycie 'za dobrym' też nie jest czasem 'dobre'...

jacek-sychar
Posty: 6047
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: zgodzić się na rozwód czy walczyć o rodzinę

Post autor: jacek-sychar » 07 kwie 2018, 13:42

inga pisze:
07 kwie 2018, 13:29
co napisał Ukąszenia
:shock:
Czy chodziło Ci Ingo o Ukasza?

Niezapominajka
Posty: 393
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: zgodzić się na rozwód czy walczyć o rodzinę

Post autor: Niezapominajka » 07 kwie 2018, 16:12

Tak, to kwestia pisania z telefonu bez wyłączenia funkcji słownika😀mi się też to zdarzyło i biedny Pavel musiał nieźle ciąć i szlifować mój post takie jajca wyszły😉

jacek-sychar
Posty: 6047
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: zgodzić się na rozwód czy walczyć o rodzinę

Post autor: jacek-sychar » 07 kwie 2018, 16:14

Niezapominajka pisze:
07 kwie 2018, 16:12
Tak, to kwestia pisania z telefonu bez wyłączenia funkcji słownika😀mi się też to zdarzyło i biedny Pavel musiał nieźle ciąć i szlifować mój post takie jajca wyszły😉
No to chyba niedługa trzeba będzie wkładać do koszyczka ze święconką i telefon komórkowy, żeby te jajca były bogobojne. :lol:

s zona
Posty: 2981
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: zgodzić się na rozwód czy walczyć o rodzinę

Post autor: s zona » 07 kwie 2018, 17:00

jacek-sychar pisze:
07 kwie 2018, 16:14
No to chyba niedługa trzeba będzie wkładać do koszyczka ze święconką i telefon komórkowy, żeby te jajca były bogobojne. :lol:
To moze tak gwoli rozluznienia :P
W mojej diecezji jeszcze przed swiatami Bozego Narodzenia - wiec to nie prima aprilis -zdecydowano ,zeby ofiare "na tace' skladac poprzez odpowiednia aplikacje 1 ; 2 € lub wiecej .. ma to podniesc hojnosc ofiary ,fakt ,skromniutkie sa te datki na ten moment ...
Wiec , od teraz w - srodku mszy - nalezy wlaczac telefon a w " koszyczku "na ofiary dokonuje sie trnsmisji danych...
wiec "wszystko przed nami " ;)
Ostatnio zmieniony 07 kwie 2018, 17:08 przez jacek-sychar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawiono cytowanie

inga
Posty: 228
Rejestracja: 15 kwie 2017, 9:28
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: zgodzić się na rozwód czy walczyć o rodzinę

Post autor: inga » 07 kwie 2018, 17:40

jacek-sychar pisze:
07 kwie 2018, 13:42
inga pisze:
07 kwie 2018, 13:29
co napisał Ukąszenia
:shock:
Czy chodziło Ci Ingo o Ukasza?
Oczywiście że chodzilo o Ukasza, przepraszam ;)

rak
Posty: 957
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: zgodzić się na rozwód czy walczyć o rodzinę

Post autor: rak » 08 kwie 2018, 11:05

Amica pisze:
07 kwie 2018, 13:11
rak pisze:
06 kwie 2018, 21:41
Ale bardzo zastanawiają mnie skutki takiej prawdziwej separacji i jej owoce, nazwaniem tego granicą to trochę naciągane, trochę bardziej pachnie mi manipulacją, ale coś mnie cały czas do tego ciągnie, więc może coś w tym jest...
Pojęcie manipulacji ma swoją konkretną definicję, wg której jej celem jest nakłonienie osoby trzeciej/grupy społecznej itd. do działania sprzecznego z interesem tej osoby czy grupy, tzn. niekorzystne, szkodliwe.

Nie bardzo rozumiem, dlaczego ratowanie rodziny może być dla kogoś sprzeczne z jej interesem, niekorzystne dla niej. Uważam, że jeśli na celu jest ogólnie pojęcie dobro i wartości (rodzina, zgoda, pojednanie, miłość, przyjaźń, wsparcie, wspólnota), to nie może być mowy o manipulacji, ponieważ de facto te wszystkie wartości nie są sprzeczne z interesem żadnej osoby czy grupy społecznej.
Wiesz Amica, mam podobne podejście. Jeśli cel słuszny to i manipulacja nie straszna, bo .... jej nie ma ;) Tak na poważnie to ocena tego celu jest bardzo subiektywna, bo o ile każdy się tutaj zgodzi, że rodzina jest wartością, to sposób jej ratowania, czyli w sposób jaki "manipulacja" jest wykorzystywana może być już wątpliwy. Przykładowo zdradzony może czuć, że adekwatną karą dla zdradzacza, żeby pomóc mu uzmysłowić co zrobił, a w konsekwencji zmotywować go do odbudowy rodziny jest ... rewanż.

Ja bym jednak tą ocenę moralną rozszerzył o sposób jej użycia jako narzędzia i porównanie do granic. Jeśli granicą nazywamy ochronę siebie przed działaniami innych i jak ją stawiamy (sobie) to jesteśmy w stanie przyjąć konsekwencje każdego rezultatu drugiej osoby, bo nie one jest determinantem zachowania, o tyle w manipulacji to rezultat (postawa drugiej strony) determinuje czy kontynuujemy działanie, czy odpuszczamy, bo to próba wymuszenia zachowania na drugiej stronie. W mojej sytuacji "pełna separacja" mogłaby być wykorzystana przeze mnie jako próba wymuszenia większego zaangażowania, ale koszt niepowodzenia jest jak na razie dla mnie za wysoki (bieżące subiektywne i obiektywne korzyści zbyt duże, lub granice za mało szczelne), żeby podjąć takie ryzyko (mimo, że mnie nosi), więc nie bronię swoich granic, raczej zastanawiam się nad manipulacją.
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

kemot79
Posty: 196
Rejestracja: 23 mar 2017, 8:25
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: zgodzić się na rozwód czy walczyć o rodzinę

Post autor: kemot79 » 13 kwie 2018, 12:02

jarek70 pisze:
06 kwie 2018, 14:57
kemot79 pisze:
05 kwie 2018, 13:19
Super, że tak drazysz temat ;)
Kemot przepraszam jeżeli odniosłeś wrażenie ze wchodzę z butami. Nie to było moim zamiarem.
Pytam o pewne obszary dlatego, ze zauważam z Twoich postów pewną rzecz, którą sam doświadczyłem.
Zwłaszcza ostatni Twój post o zachowaniu żony w stosunku do Ciebie mi to przypomniał.
Zróbmy tak jeżeli dasz znak wtedy napiszę o tym. ;)
jak njabrdziej proszę o napisanie jestem bardzo ciekawy. U mnie właczyła się reakcja obronna. Dostrzegam fakt, że tyle lat żyłem w jakiejś iluzji. Stworzyłem sobie nierealny obraz żony, a rzeczywistość była zupełnie inna

kemot79
Posty: 196
Rejestracja: 23 mar 2017, 8:25
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: zgodzić się na rozwód czy walczyć o rodzinę

Post autor: kemot79 » 13 kwie 2018, 12:15

inga pisze:
06 kwie 2018, 17:49
Tomku czytam na bieżąco Twoj wątek i cały czas podskórnie czuję, że Twoja żona woła o miłość.. Ja obecnie jestem w stanie się wyprowadzić, żeby odczuć jak mężowi na mnie zależy.. Wiem, że to nie jest droga i łapię się resztek rozsądku a raczej przyjmuje Światło Ducha Św. który czuwa nad moją chora głowa..
Cierpliwości Ci życzę
inga ale czy aby o moją?! chyba poczucie skrzywdzenia i żalu przesłania mi jej wołanie

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Klara i 11 gości