Brak

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak

Post autor: Jonasz » 07 gru 2018, 20:58

Bjamal moja uwagę zwróciły Twoje słowa że Cię karmi. Przepraszam macie dzieci?
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Brak

Post autor: Pijawka » 10 gru 2018, 10:49

Bjamial pisze:
04 gru 2018, 23:39
No ale przechodząc do mojego głównego problemu to jak sobie z tym poradzić mam ja. Kurcze, też mam swoje potrzeby. Aż zaczynam mieć coś z głową. Obawiam się że mogę być dość podatna na urok innych mężczyzn. A coraz więcej z nich wydaje mi się coraz bardziej uroczych:(
Myślę, że nikt na forum nie pokusi się o doradzanie Tobie w takich intymnych sprawach, bo tutaj nauka Kościoła jest jednoznaczna "do bólu" ( dosłownie). Ja jednak mogę podzielić się swoim doświadczeniem ( smutnym, ale niech będzie ona może pewnego rodzaju refleksją). W moim małżeństwie ja miałam większy temperament a mąż sprawiał wrażenie "zahukanego". Nie współżyliśmy przed ślubem- stąd nie wiedziałam, że tak może być. Na pierwszy rzut oka sprawiał wrażenie wesołego, śmiałego, wręcz..namiętnego ale w głębi był wstydliwy i jakiś taki "zahukany" :( . Próbowałam go "otworzyć, nakręcić itd.." ale nigdy mi się to w pełni nie udało, bo zawsze słyszałam, że przesadzam, wydziwiam, albo że nie ten czas, nei to miejsce, zmęczenie, jakieś stresy...itd.. Jeśli już do czegoś doszło, to bardzo się starał, żebym była zadowolona i pożycie jakościowo- znakomite, ale ilościowo- dla mnie za mało.
Kiedy nastąpił rozwód i każde z nas poszło w przeciwną stronę ( a może poszło przed rozwodem..) okazało się, że seks z innym mężczyzną wcale nie był w niczym lepszy. Dosłownie.. Piszesz, że robisz się podatna na urok innych mężczyzn- co ja w pełni rozumiem. Ja byłam podatna na urok jednego kowalskiego i przyznaję dziś, kiedy mi rozum powoli wraca- szału nie ma i nic mi nie urwało ;-) Nie ma się co łudzić, że w innym związku będzie cudownie ( chyba, że ktoś naprawdę w pożyciu małżeńskim miał gehennę...to wtedy każda odmiana wydaje się być atrakcyjna) ale to tylko złudzenia.
Co ja bym dała, żeby móc objąć mojego męża, złapać za rękę, przytulić mu głowę do piersi, usłyszeć jego oddech, bicie serca, zapach,ciepło.. Całą sobą tęsknię za nim...a jego nie ma... czas od czasu za to bywa w moim domu jakiś kowalski, który nijak go nie przypomina. I to tylko pogłębia mój czarny dół zagłady. Taka prawda.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: wrinice i 2 gości