Strona 7 z 8

Re: Co dalej robić... Czekać na rozwód?

: 19 sty 2019, 8:40
autor: wertor1
Moja rozprawa rozwodowa była oparta na klamstwie .teściowa kłamała siostry męża klamaly a ja siedziałam w szoku ze można tak kłamać pod przysięgą. Ale teraz po dwóch latach sądzę Ze kłamstwo powtarzane kilka razy staje się dla nich prawdą .adwokatka meza tak kazala mówić zeby wygrac.I chociaż ja byłam przekonana ze to mąż porzucił mnie nagle to po drugiej rozprawie poczułam się "winna" bo on był taki "biedny"bo mu "wszystko zabranialam awanturowalam się na jednym weselu i po weselu nie pozwalalam chodzić na imprezy a synowi "wydawało się "ze widział ojca z kobietą. To była przecież jego chrzesniaczka która uroczyście przyznała ze jechala z wujkiem.Tak podsumowując słowa w odpowiedniej intonacji mogą znieksztalcic rzeczywistość a świadkowie dużo mogą wnieść w proces.

Re: Co dalej robić... Czekać na rozwód?

: 25 sty 2019, 20:59
autor: mika0806
Przyszedł pozew, 12.03.2019 mam rozprawę. Mam do Was pytanie. To, że mój mąż ma kochankę to fakt. Wyprowadził się pod koniec września, ona natomiast wprowadziła się do niego w grudniu i od tego czasu mieszkają razem. Pozew został złożony 28 grudnia. Czy sad uzna, że doszło do zdrady mimo, iż mój mąż już ze mną nie mieszkał? Na początku września zapytał mnie czy wybaczylabym zdradę, sądzę, że już wtedy było po zdradzie, ale nie mam dowodu. Wiem też, że conajmniej od roku pisał z nią sms-y.

Re: Co dalej robić... Czekać na rozwód?

: 25 sty 2019, 22:17
autor: Mick
Jeżeli faktycznie doszło do zdrady, to nie ma znaczenia, czy mąż mieszkał z Tobą czy już nie. Niezależnie od jego miejsca zamieszkania, w dalszym ciągu jesteście małżeństwem (mam na myśli cywilne, bo sakramentalnym zawsze będziecie).

Re: Co dalej robić... Czekać na rozwód?

: 26 sty 2019, 10:46
autor: Nirwanna
Moje doświadczenia również są takie, jak pisze Mick, u mnie sąd wziął to pod uwagę.

Re: Co dalej robić... Czekać na rozwód?

: 31 sty 2019, 17:35
autor: Smutek
Z mojego, na razie, ubogiego doświadczenia, jeśli o rozwód chodzi, to pojechałam na spotkanie z mecenaską zielona jak trawa w maju. Miałam przygotowane tylko odpowiedzi na zarzuty, nie wiedziałam, że już mam podać świadków. Więc na gorąco dzwoniłam i pytałam kto by zechciał. Wiem, że mogłabym podać bez pytania, ale nie chciałam w ten sposób, bez wiedzy i zgody tych osób. I z tego co mi adwokat powiedziała, że będziemy wnosić o oddalenie powództwa. Świadkowie są po to by powiedzieć, że według nich byliśmy zgodnym małżeństwem, troszczącym się o swoje potrzeby, spotykaliśmy się z nimi na różnych spotkaniach, imprezach więc widzieli jak się do siebie odnosimy. Widzieli, że rozpaczałam po odejściu męża, że szukałam sposobu ratowania, naprawy. Czyli są po to by powiedzieć prawdę. Ale to z mojej strony. Mąż też powoła swoich świadków, którzy mogą już opowiadać bajki, przekręcać fakty itp. Będą po to by wykazać, że byłam tak złą żoną, że mąż nie wytrzymał. Zastanawiam się jak to przetrwam? Chociaż z drugiej strony...usłyszałam już od niego (w ostrej fazie kryzysu) tyle obelg, gróźb, wulgaryzmów, prób szantażu i manipulacji, że powinnam być w miarę opanowana. Nie chcę wychodzić na płaczącą przy każdym słowie histeryczkę. Mam nadzieję, że Pan Bóg mnie "znieczuli" na to i obdarzy spokojem, abym nie uległa emocjom. Zamówiłam mszę świętą na dzień rozprawy rano i za moją adwokat, modlę się codziennie za męża, chodzę do kościoła, przyjmuję Komunię świętą, ogarnęłam jakoś świadków (parę osób mnie zaskoczyło pozytywnie, parę negatywnie). Co więcej mogę? Reszta w rękach Boga i przyjmę to co da, a co potem to myślę, że też mi Tato powie 😁
Jeszcze refleksja na temat świadków. Moja rozprawa to nie koniec świata ani sąd ostateczny, a już niektóre osoby (deklarujące wcześniej, że prawie w ogień za mną pójdą) mają problem z prawdą, z opowiedzeniem się co jest ważne. Przecież nie proszę nikogo o kłamstwa, o podkładanie przysłowiowej świni, tylko o prawdę. Wiesz to mówisz co wiesz, widziałeś to opowiedz, nie wiesz to powiedz, że nie wiesz i tyle. Ale nie robiłam nikomu wyrzutów, zdaję sobie sprawę, że nie jest to przyjemne doświadczenie, więc każdego z osobna pytałam kilka razy czy na pewno ma takie życzenie by być świadkiem.
No i oczywiście 99% osób uważa, że mi szajba odbiła, bo się nie zgadzam. Standard. Na początku trochę nawet się jakoś próbowałam im tłumaczyć, co było głupie. To po prostu moja decyzja, do której mam pełne prawo i tyle.

Re: Co dalej robić... Czekać na rozwód?

: 31 sty 2019, 21:17
autor: mare1966
Mick pisze:
25 sty 2019, 22:17
Jeżeli faktycznie doszło do zdrady, to nie ma znaczenia, czy mąż mieszkał z Tobą czy już nie. Niezależnie od jego miejsca zamieszkania, w dalszym ciągu jesteście małżeństwem (mam na myśli cywilne, bo sakramentalnym zawsze będziecie).

Niestety , ale ma to znaczenie . Taka jest praktyka sądowa .
Jeżeli mąż złożył pozew , wyprowadził się , zamieszkał z kowalską
to sąd nie potraktuje tego jak zdrady małżeńskiej ,
choć oficjalnie małżeństwem nadal są .
Zdrada musi być faktem uprzednim , w chwili gdy wszystkie więzi ( przynajmniej oficjalnie ) trwają .

====================================================

Ludzie nie chcą być świadkami , bo nie chcą STAWAĆ PO STRONIE
jednej lub drugiej ,
a w praktyce niestety tak jest .
Świadków po to strony powołują , aby ich zeznania świadczyły na korzyść określonej strony .
Taka jest logika i realia .
Prawda jest jak ( niedomówienie ) , każdy ma swoją .
Możną się oburzać na powyższe , ale taka jest rzeczywistość .
Fakty mają drugorzędne znaczenie , ważniejsza interpretacja , radosna twórczość itp.
( czy to sądu , świadków , samych zainteresowanych , przeróżnych ciał wydających opinie itd. )

Re: Co dalej robić... Czekać na rozwód?

: 31 sty 2019, 21:37
autor: jacek-sychar
mare1966 pisze:
31 sty 2019, 21:17
Fakty mają drugorzędne znaczenie , ważniejsza interpretacja , radosna twórczość itp.
( czy to sądu , świadków , samych zainteresowanych , przeróżnych ciał wydających opinie itd. )
Mare

Rozumiemy, że taka jest Twoja opinia. Może się też tak czasami zdarza, ale generalizować, to chyba jednak jest trochę za daleko.

Re: Co dalej robić... Czekać na rozwód?

: 01 lut 2019, 0:10
autor: tata999
jacek-sychar pisze:
31 sty 2019, 21:37
mare1966 pisze:
31 sty 2019, 21:17
Fakty mają drugorzędne znaczenie , ważniejsza interpretacja , radosna twórczość itp.
( czy to sądu , świadków , samych zainteresowanych , przeróżnych ciał wydających opinie itd. )
Mare

Rozumiemy, że taka jest Twoja opinia. Może się też tak czasami zdarza, ale generalizować, to chyba jednak jest trochę za daleko.
Ani trochę za daleko, myślę. Polska atrapa systemu prawnego, jaka jest każdy widzi. Byle napisać jak najbardziej szablonowe uzasadnienie, bo najmniej się wtedy trzeba namęczyć - oto motto tej atrapy. Fakty mają drugorzędne znaczenie. Jednakże chyba nie warto sprowadzać dyskusji na ten poboczny temat.

Re: Co dalej robić... Czekać na rozwód?

: 01 lut 2019, 5:35
autor: Nirwanna
Tata999, no właśnie nie każdy widzi, bo nie każdy ma do czynienia z sądem. Poza tym moje doświadczenia są inne. W przypadku mojej rozprawy fakty miały znaczenie, a uzasadnienie nie było szablonem. Natomiast sąd okazał się myślący i wyciągający wnioski. I nie jestem w tym doświadczeniu tak całkiem odosobniona, w Sycharze znajdzie się jeszcze trochę podobnych.
Zatem warto nie generalizować.
I nie odbierać nadziei innemu człowiekowi, który właśnie szykuje się do zrobienia swojego sto procent, ufając, że w to ludzkie sto procent wejdzie Pan Bóg ze swoją łaską, również na 100 %.

Re: Co dalej robić... Czekać na rozwód?

: 01 lut 2019, 9:51
autor: tata999
Nie kwestionowałem, że fakty mają znaczenie. Napisałem, że niepierwszorzędne. Dla otwarcia oczu zadam pytanie retoryczne - jak globoko można wniknąć w wieloletnie sprawy rodzin przy raptem 30 min. przesluchaniu na rozprawie i wiele miesięcy lub lat po dyskutowanych wydarzeniach? Przy tym nie ma odpowiedzialności za kłamstwa i błędne decyzje. Nie sadzy, żeby warto było tutaj rozważać system prawny. Uważam tez, że lepiej pozbyć złudzeń, co do niego niż upewniać innych w ich naiwności.

Re: Co dalej robić... Czekać na rozwód?

: 01 lut 2019, 10:24
autor: Lawendowa
To, że w Twoim przypadku było tak, nie znaczy, że zawsze i u wszystkich jest tak samo. Kolejne osoby piszą, że u nich było diametralnie inaczej, a Ty próbujesz ich doświadczenia deprecjonować.

To nie naiwność i karmienie złudzeniami, a przyjęcie faktów, że bywa bardzo różnie i każda sprawa może przebiegać i zakończyć się zupełnie inaczej. Warto zaufać Bogu, że przeprowadzi nas przez te trudne doświadczenia i da potrzebne siły, ludzi i najodpowiedniejszą pomoc w tym czasie.

Re: Co dalej robić... Czekać na rozwód?

: 01 lut 2019, 10:42
autor: tata999
Lawendowa pisze:
01 lut 2019, 10:24
To, że w Twoim przypadku było tak, nie znaczy, że zawsze i u wszystkich jest tak samo. Kolejne osoby piszą, że u nich było diametralnie inaczej, a Ty próbujesz ich doświadczenia deprecjonować.

To nie naiwność i karmienie złudzeniami, a przyjęcie faktów, że bywa bardzo różnie i każda sprawa może przebiegać i zakończyć się zupełnie inaczej. Warto zaufać Bogu, że przeprowadzi nas przez te trudne doświadczenia i da potrzebne siły, ludzi i najodpowiedniejszą pomoc w tym czasie.
Zgadzam się, że cuda się zdarzają. Jednak procedury są jednakowe dla wszystkich. Pozostaję przy swojej ocenie, że naiwnością jest wiara w sprawiedliwość, rzetelność, wnikliwość itp. sądu. Jednocześnie jestem świadomy, że ktoś może mieć inne zdanie.

Re: Co dalej robić... Czekać na rozwód?

: 01 lut 2019, 16:20
autor: Blondynka55
Cuda się zdarzają i trzeba w nie wierzyć. A Sędziowie to też ludzie i nie zawsze tacy źli jak się myśli. W moim doświadczeniu pozytywnym.

Re: Co dalej robić... Czekać na rozwód?

: 01 lut 2019, 17:23
autor: Nirwanna
Tata999, to ja wolę być naiwna :-D

Re: Co dalej robić... Czekać na rozwód?

: 03 lut 2019, 0:43
autor: burza
Niestety, przede mna dopiero ta sprawa i myślę tak jak Tata999. Dla sądu to kolejna sprawa w danym dniu to ich praca. Mają jakieś papiery i do nich się odnoszą, nie ma tam empatii tak myślę... tylko fakty. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że obcy ludzie zadecydują o moim życiu. I za to mogę tylko "dziękować "mężowi, że doprowadził nas przed sąd. Najważniejsze, że uzyska to co chce mimo, że ja się nie zgadzam to nie ma dla sądu znaczenia. Prawda?.