coś się stało, oj będzie bolało..

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

jacek-sychar
Posty: 6221
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: jacek-sychar » 22 mar 2019, 11:47

A czy nie można sobie również intelektualnie wmówić, że jest się szczęśliwym?
Czy wielu z nas nie wmówiło sobie, że są szczęśliwsi bez swoich współmałżonków?
Mamy sytuację, jaką mamy i po prostu staramy się być szczęśliwi w tych warunkach.

Pustelnik
Posty: 754
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pustelnik » 22 mar 2019, 11:52

jacek-sychar pisze:
22 mar 2019, 11:29
Bo ludzie wykształceni łatwiej potrafią sobie zbudować intelektualne alibi? :P
Niekoniecznie, tzn może dochodzić jeszcze m.in. pycha i arogancja (jestem lepszy niż ..., od życia należy mi się to i to ...).
I razem jest to wszystko razem "super-mix". Bo kto otrzymał więcej, więcej od tego będzie się wymagać (a nie żeby tak sobie aby-aby lekko i przyjemnie przejść przez życie).
Tak myślę ...

Pustelnik
Posty: 754
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pustelnik » 22 mar 2019, 12:27

jacek-sychar pisze:
22 mar 2019, 11:47
Czy wielu z nas nie wmówiło sobie, że są szczęśliwsi bez swoich współmałżonków?
Mamy sytuację, jaką mamy i po prostu staramy się być szczęśliwi w tych warunkach.
B. istotne słowa Jacku, zastanawiałem się nad tym też, nie raz ...

Mówię to do siebie - opuszczonego małzonka (a kto inny zechce "pożyczyć" to może :-) ) :
Warto mi widzieć mój krzyż/ranę (może już tylko -zaleczoną bliznę)/oścień.
Nie musi on "przygniatać do ziemi" ...

Ale warto go (ten krzyż) widzieć i (czasami/nie za często) reflektować (stąd zapewne i moja, raczej czasowa, obecność tutaj :idea: )

JolantaElżbieta
Posty: 389
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: JolantaElżbieta » 22 mar 2019, 13:51

jacek-sychar pisze:
22 mar 2019, 11:47
A czy nie można sobie również intelektualnie wmówić, że jest się szczęśliwym?
Czy wielu z nas nie wmówiło sobie, że są szczęśliwsi bez swoich współmałżonków?
Mamy sytuację, jaką mamy i po prostu staramy się być szczęśliwi w tych warunkach.
A może jesteśmy szczęśliwi pomimo tego, że bez swoich małżonków? Ja na przykład tak mam - chciałabym być znowu z mężem, ale jestem szczęsliwa bez niego. Nie powinno się tego stopniować. Zresztą czy da się stopniować szczęście? Z moim mężem byłabym równie szczęśliwa co teraz. Ale na początku byłam nieszczęśliwa bez niego - na szczęście teraz (ha ha) udaje mi się znowu być szczęśliwą. :-)

katblo
Posty: 52
Rejestracja: 03 lut 2017, 8:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: katblo » 22 mar 2019, 22:20

Pijawka pisze:
22 mar 2019, 11:43
jacek-sychar pisze:
22 mar 2019, 11:29
katblo pisze:
22 mar 2019, 11:13
A otępienie sumienia i rozumu zdarza się również ludziom wykształconym, z mojego doświadczenia wynika, że nawet częściej, ponieważ im więcej intelektualizmu i psychologizowania, tym bardziej zacierają się granice dobra i zła.
Bo ludzie wykształceni łatwiej potrafią sobie zbudować intelektualne alibi? :P
Doprawdy nie wiem skąd we mnie to przekonanie, że niektórzy "zdradzacze" naprawdę są szczęśliwi i ani myślą burzyć ten stan.. Macie rację, że szczęścia nie zbuduje się na nieszczęściu porzuconego małżonka, że bez Boga nie ma szczęśćia..że to tylko psychologizowanie i racjonalizowanie swojego grzechu, egoizmu, głupoty, niedojrzałości czy jakkolwiek to nazwać...
Ale ja naprawdę ostatnio mam przekonanie, że przez jakiś czas da się być szczęśliwym w takim zakłamaniu. Diabelskie znieczulenie rzeczywiście działa ( u tych co znam to wręcz trwa latami i nie ustępuje...) To jest smutne i straszne jednocześnie.
Nie można mylić szczęścia z zadowoleniem, to "szczęście" to bardziej egoizm, zewnętrzne widoki często są pozorem szczęścia, a pod spodem lęki duży "kredyt".
Miłość nie jest uczuciem...

Pozdrawiam ;-)

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pijawka » 27 mar 2019, 8:07

Nadeszła chwila w moim spotkaniu z mężem, że krótko i zwięźle mu wyznałam, że skończyłam z kowalskim i chce być uwolniona od tego zła jakim było cudzołóstwo. Powiedziałam tez, że okazuje się to dość trudne ale jestem przykładem na to,że jest to możliwe bo nie jestem w tym sama- jest że mną Bóg i człowiek (kapłan) który mnie prowadzi, wspiera modlitwa i słowem..
Powiedziałam tez krótko dlaczego podjęłam taka decyzję.
Mąż patrzył, słuchał.. wyobrażając sobie tę sytuację zakładałam,że mąż zewnętrznie nie wyda z siebie żadnego słowa zapytania,komentarza,gestu itd..kiedy już te słowa wypowiedziałam realnie- one wybrzmiały... dokładnie tak zachował się mój mąż... Żeby było jasne: nie chciałam i nie byłam gotowa na dyskusję o tym, nie oczekiwałam że usiądzie naprzeciw,chwyci za rękę i zapieje z zachwytu jaka to jestem cudowna i że teraz on zrobi to samo.
Mam jednak przeczucie, że ta jego "obojętność" na to co usłyszał- jest tylko maską. Nie mam ochoty ani powodu wnikać w jego uczucia, nie moja to rzecz.
We mnie jest mieszanina uczuć, dziwnie mi po tym wszystkim.. sądziłam też że posłuchawszy spowiednika odczuję ulgę a tymczasem...wprost przeciwnie. Biorę pod uwagę to, że to tylko pokusy.
Do Was kochani pisze po to, żebyście objęli modlitwa mnie i męża.. I mojego spowiednika...

Pustelnik
Posty: 754
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pustelnik » 27 mar 2019, 8:26

Pijawka pisze:
27 mar 2019, 8:07
Żeby było jasne: nie chciałam i nie byłam gotowa na dyskusję o tym, nie oczekiwałam że usiądzie naprzeciw,chwyci za rękę i zapieje z zachwytu jaka to jestem cudowna i że teraz on zrobi to samo.
Mam jednak przeczucie, że ta jego "obojętność" na to co usłyszał- jest tylko maską. Nie mam ochoty ani powodu wnikać w jego uczucia, nie moja to rzecz.
We mnie jest mieszanina uczuć, dziwnie mi po tym wszystkim.. (...)
:-)
Fajnie mi się powyzsze czytało, m.in. : rozsądek, rozeznawanie sytuacji, obserwacja innych i przede wszystkim siebie (emocji a i zapewne ... pojawiających się myśli)

Super !

JolantaElżbieta
Posty: 389
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: JolantaElżbieta » 27 mar 2019, 8:50

Pięknie Pijawko, niech Pan otacza was opieką :-)

Pustelnik
Posty: 754
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pustelnik » 27 mar 2019, 8:57

Pustelnik pisze:
27 mar 2019, 8:26
nie oczekiwałam że (...)
:D lepiej już nie można ...
:?: referencyjna eliminacja oczekiwań :lol:

P.S. Felek AA zalecał pracę nad ograniczaniem/likwidacją lęków i oczekiwań oraz
starania ku wzrostowi (rozwojowi): miłości i wolności ...
(Dla mnie to poradnik duchowy w ... jedym zdaniu).

s zona
Posty: 3288
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: s zona » 27 mar 2019, 8:57

Pijawko ,
moze dobrze byloby oddac to wszystko Bogu , niech ON to zagospodaruje po swojemu .

A my .. robmy swoje ... wierze Ci ,ze ciezko , sama szarpalam sie nie raz , gdy maz zachowywal sie podle .. a ja staralam sie isc wyprostowana , zeby nie stracic szacunku do samej siebie ..Do mnie przemawiaja slowa sw Charbela " niewazne jest przyspieszenie ale kierunek .. co przyjdzie z przyspieszenia , jesli kierunek jest bledny " ..
Westchne w modlitwie ...

ps z moich ulubionych to http://skarbykosciola.pl/xix-wiek/maria ... hnij-mnie/

Duchu Święty, natchnij mnie.
Miłości Boża, pochłoń mnie.
Po prawdziwej drodze prowadź mnie.
Maryjo, Matko moja, spójrz na mnie.
Z Jezusem błogosław mi.
Od wszelkiego zła,
Od wszelkiego złudzenia,
Od wszelkiego niebezpieczeństwa,
zachowaj mnie!
Amen

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pijawka » 27 mar 2019, 20:48

Dziękuję każdemu kto wspomina o nas w modlitwie. Słów mi brakuje, żeby opisać co czuje ale to chyba nawet nie jest tutaj teraz wskazane ;-)

katblo
Posty: 52
Rejestracja: 03 lut 2017, 8:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: katblo » 01 kwie 2019, 17:41

Pijawko modlitwy nigdy nie za wiele...
Msza święta, różaniec, Koronka do Bożego Miłosierdzia to kałachy na zło...
Są chwile, kiedy modlitwa wstawiennicza mnie niesie - czy to przyjaciele, czy grupa modlitwy wstawienniczej, oczywiście nie zwalnia to z modlitwy osobistej, ale jakoś lżej, jak wiem i czuję, że ktoś się ze mną modli...

Niech Cię Pan błogosławi i strzeże
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pijawka » 01 kwie 2019, 20:35

Dziękuję z całego serca za modlitwę i dobre słowo.. jest mi bardzo ciężko. Nie chcę zeby to zabrzmiało jak przechwałki...ale sprawa wygląda tak: od lat mówię rozaniec każdego dnia (czasem modliliśmy się nim razem z mężem, jego rodzice też codziennie wieczorem na kolanach w domu przed obrazem Jezusa Miłosiernego odmawiali pacierz i cząstkę różańca- bardzo lubiłem ten zwyczaj i będąc u nich chętnie się dołączałam).. wielokrotnie razem mówiliśmy koronkę do Miłosierdzia Bożego o 15:00 Z Radiem Maryja.. Mszy świętej niedzielnej nigdy nie opuściliśmy dobrowolnie (chociaż zgroza mnie przejmuję jak myślę w jakim stanie skłócenia z mężem, nieprzebaczenia albo zawziętości byliśmy wtedy w kościele.. ) Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało ok- "wierząca i praktykująca rodzina"..A jednak coś poszło BARDZO NIE TAK..
Ja od lat mimo wszystko nadal uparcie trzymam się różańca, odmawiam koronkę o 15 (chyba,że jestem w pracy to o innej porze) staram się odmawiać Koronkę do krwawych Łez Maryi i czasem jakieś inne modlitwy na które pozwala mi spowiednik. Staram się przychodzić codziennie na chwilę adoracji, ale że mąż mieszka z kowalską naprzeciwko naszego kościoła...wierzcie mi- jest ciężko się skupić i nie myśleć o tym gnieździe rozpusty. Na szczęście w pobliżu są też inne kościoły i z okna je widać więc czasem adoruję Jezusa "Na odległość " albo on-line :-) jest strona Domu Miłosierdzia Bożego w Koszalinie, gdzie cała dobę można adorować Pana Jezusa. Często podczas bezsennych nocy, zalana łzami patrzyłam w ekran mojego telefonu leżąc w wielkim pustym łóżku.. I obok mnie był tylko Pan Jezus. Ciężko wtedy nawet cokolwiek sensownego z siebie wypowiedzieć...Ale tak bardzo cieszę się, że w tej dobie "internetów" jest taka możliwość i niech Bóg błogosławi wszystkim twórcom tej (I podobnych) inicjatywy.
Ostatnio mąż szukał czegoś w kieszeni swoich spodni i wyjął m.in.maly różaniec ("dziesiątka"). Zaskoczyło mnie to szczególnie, że od kilku lat woził go w służbowym samochodzie (!)
Nie wiem dlaczego nagle ten różaniec miał przy sobie i dlaczego akurat tak wyszło że go zobaczyłam. Najpierw zrobiło mi się żal męża, później mnie to skłoniło do większej gorliwości wmodlitwie za niego...A na koniec przylazł diabeł i zaczął mi wrzucać takie głupie i okropne myśli, że większości nie ośmielę się cytować na forum. Dziwne- mieszka i żyje z kowalską, obnosi się swoim szczęściem i zaangażowaniem i...trzyma w kieszeni różaniec jak talizman na szczęście?! A może chciał się pochwalić, że nie jest taki "najgorszy" i modli się, do kościoła co niedzielę chodzi odstać godzinę na Mszy (bo do sakramentów nie przystępuje) Nie wiem..Ale tak naprawdę nie muszę tego wiedzieć. Miał ten różaniec- ok..niech ma..jego sprawa po co mu i czy w ogóle go "używa". W głębi serca jednak bardzo chciałabym, żeby modlił się na nim szczerze i otrzymał dar prawdziwej skruchy, siły do nawrócenia i przyjął uzdrowienie i uwolnienie, które Jezus mu daje już w tej chwili...I czeka... ja mogę tylko swoją modlitwą wstawienniczą to wspierać (co robię, mimo ogromnych trudności duchowych)..
Dziękuję Wam wszystkim za modlitwę i proszę- nie ustawajcie. Kiedy moje pijawkowe serce omdlewa, ręce słabną A dusza cierpi- Wy niesiecie mnie (I uwiązanego do mnie męża) przed Boże Oblicze. Zobaczycie, że szybko Wam to Bóg wynagrodzi! Wspomnicie moje słowa.. Bóg hojnie to wynagrodzi.

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: Pijawka » 01 kwie 2019, 20:47

Tak mi się teraz jeszcze przypomniało, że czasami będąc z moim kowalskim też przeglądałam Internet i za każdym razem odwiedzałam stronę z adoracją:-)... Szczyt obłudy?! Możecie mnie tak ocenić, a nawet jeszcze gorzej. Podzielę się z Wami jednak tym, że wtedy często ukradkiem patrząc w Internecie na adorację w sercu dosłownie wyłam...Boże zrób coś, uratuj mnie,nas.. widzisz, że ta zła przyjemność mnie wciąga i że nie mam siły ani przekonania żeby się z tego uwolnić a kowalski naprawdę jest wspaniały i we wszystkim "lepszy" od męża. Ale nie jest moim mężem!! Mój mąż teraz śpi w objęciach ud swojej kowalskiej i pewnie ma mnie daleko i głęboko(wiecie gdzie). I minęło trochę czasu aż.. coś się we mnie zmieniło. Skończyłam z moim kowalskim w najpiękniejszym momencie naszej historii. Pozwoliłam,żeby Bóg zaczął mnie uwalniać z tej relacji i to już staje się faktem. Dlatego nie chcę łatwo oceniać męża (choć pokusy są ogromne!!) bo czuję,że jemu też mały kamyczek uwiera w pięknych lakierkach.. niektórzy decydują się go usunąć A inni kuśtykają całe życie potrząsając co chwilę nogą i mówią, że jest ok. Życzę mojemu mężowi, żeby wyrzucił kamyczek razem z lakierkami...I żebyśmy razem sprawili sobie zupełnie nowe buciki na resztę życia. Ale to już Wola Boża..

SAMOA
Posty: 129
Rejestracja: 20 lut 2017, 9:43
Płeć: Kobieta

Re: coś się stało, oj będzie bolało..

Post autor: SAMOA » 01 kwie 2019, 22:10

Wola Boża?
a Ty i tak chcesz, zeby bylo po twojemu,
wg mnie mocno wisisz na tym swoim mezu.....
A my w sycharze mamy czekac nie czekajac.... zostaw meza Bogu On wie lepiej co z nim zrobic i kiedy.
I po co te oceny z Twojej strony, ze maż ma ,,odstać godzinę'' albo ,, używać rozanca'' po co ta złośliwość.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 51 gości