Nie wiem jak żyć

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

happybean
Posty: 204
Rejestracja: 19 gru 2018, 14:02
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Nie wiem jak żyć

Post autor: happybean » 26 gru 2018, 22:22

boraq pisze:
26 gru 2018, 22:12
happybean pisze:
25 gru 2018, 22:57
Prezerwatywa to też grzech wiec juz sie zgodziłeś.
Wiem, że grzech. Ale odmawiać wspolzycia też może być grzechem. Mamy 40 lat, nie chcemy więcej dzieci. A bez seksu małżeństwo się sypie.kiedys o. Szustak mówił, że co innego jest antykoncepcja, ktora nie zabiją życia od tej co zabija. I to grzech i to grzech, ale ciężar gatunkowy inny. Żona by chciała spirale, i nie wiem co powiedzieć innego niż nie.
Prezerwatywe dla dobra malzenstwa moze Ci dopuscic tylko spowiednik przy zalozeniu ze nie przestaniesz namawiac zony do zycia bez antykoncepcji.
Poczytaj o negatywnych skutkach antykoncepsmcji szczegolnie dla ciala zony, o przypadkach gdzie dzieci rodza sie z wrosnieta spirala w cialo przytocz zdjeciw. Troche inwencji.
Zachec ja do NPR tez ze wzgledow zdrowotnych jesli religijno moralne jej nie przekonuja

mare1966
Posty: 1220
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Nie wiem jak żyć

Post autor: mare1966 » 26 gru 2018, 22:52

Przecież nie jest płodna cały cykl , tym bardziej , że i już nie taka młoda .
O NPR nie słyszeliście ?
Spirala bardzo inwazyjna i trudno to w ogóle nazywać "antykoncepcją" .
Ciało obce też jest kłopotliwe i rodzi infekcje , a czasem i coś gorszego .
To już ta prezerwatywa "lepsza" .

boraq
Posty: 23
Rejestracja: 14 maja 2018, 8:27
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Nie wiem jak żyć

Post autor: boraq » 27 gru 2018, 15:04

Słyszałem o NPR, ale żona nie chce słyszeć o czymś takim. Te rozmowy toczą się już kilka lat, i nic z tego nie wynika. Żona nie zgadza się z naukami kościoła. Ze względu na mnie nie ma spirali. Ale problem pozostał. Małżeństwo w kryzysie, seksu prawie nie ma. A ja się upieram przy nauce kościoła i zastanawiam się czy to nie ma negatywnego wpływu na małżeństwo. Kiedyś stanę na sądzie ostatecznym i może usłyszę, że dzielny bylem nie zgadzając się na antykoncepcję, ale małżenstwo się rozsypało, dzieci się pogubiły ibodeszly od Boga. Dla mnie to bardzo trudne.

Pustelnik
Posty: 808
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Nie wiem jak żyć

Post autor: Pustelnik » 27 gru 2018, 16:56

boraq pisze:
27 gru 2018, 15:04
(...) ale małżenstwo się rozsypało, dzieci się pogubiły i odeszly od Boga. Dla mnie to bardzo trudne.
Rozważ proszę, czy nie zblizasz się do granicy NADodpowiedzialności za dzieci.
Ponadto ewangelicznie - cel nie "uświęca" środków (chociaż ... mamy prawo do błędów, do "nauki" ?). Bałbym się zanadto "odgrywać"/zastępować Bożą Opatrzność w życiu dzieci. Gdzie miejsce na ich wolność, a na ... Bożą Łaskę ?
Pozdro !

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Nie wiem jak żyć

Post autor: Pijawka » 27 gru 2018, 17:13

Nie ma w Polsce (ani w UE) "spirali" która hamowałaby owulację i możliwość zapłodnienia. Prawda jest taka, że co miesiąc może więc dochodzić do owulacji, zapłodnienia i poronienia wczesnego (z powodu miejscowego stanu w macicy uniemozliwiajacego zagnieżdżenie zarodka= waszego dziecka)... BRUTALNA PRAWDA, o której się niewiele mówi, bo ludzie i tak się nie znają.. chcą wierzyć w to, co zmniejsza ich wyrzuty sumienia. Siedzę w tym temacie z "branżowej" strony, więc wiem o czym piszę..z pełna odpowiedzialnością.. Więc niech żona dobrze się zastanowi czy jest gotowa "nieświadomie" zajść w kilka ciąż "na spirali" i ciesząc się z "miesiączki" nie zastanowić się czy jednak nie przełożyło się ręki do śmierci własnego dziecka...nawet jeśli było ono jeszcze bardzo małe

mare1966
Posty: 1220
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Nie wiem jak żyć

Post autor: mare1966 » 27 gru 2018, 18:11

Boraq ,
bo o tak podstawowych sprawach rozmawia się PRZED ślubem ,
a nie po .
Jasne , ludzie się zmieniają , na dobre lub złe , więc i gwarancji nie ma ,
ale jednak trzeba mieć jakiś wspólny system wartości .

Nad czy się tu "zastanawiać" niby ?
Jasne , że brak współżycia lub "od święta" ma zły wpływ .
To oprócz wspólnego kredytu hipotecznego , jeden z najsilniejszych czynników więziotwórczych .

boraq
Posty: 23
Rejestracja: 14 maja 2018, 8:27
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Nie wiem jak żyć

Post autor: boraq » 28 gru 2018, 17:24

Pijawka pisze:
27 gru 2018, 17:13
Nie ma w Polsce (ani w UE) "spirali" która hamowałaby owulację i możliwość zapłodnienia. Prawda jest taka, że co miesiąc może więc dochodzić do owulacji, zapłodnienia i poronienia wczesnego (z powodu miejscowego stanu w macicy uniemozliwiajacego zagnieżdżenie zarodka= waszego dziecka)... BRUTALNA PRAWDA, o której się niewiele mówi, bo ludzie i tak się nie znają.. chcą wierzyć w to, co zmniejsza ich wyrzuty sumienia. Siedzę w tym temacie z "branżowej" strony, więc wiem o czym piszę..z pełna odpowiedzialnością.. Więc niech żona dobrze się zastanowi czy jest gotowa "nieświadomie" zajść w kilka ciąż "na spirali" i ciesząc się z "miesiączki" nie zastanowić się czy jednak nie przełożyło się ręki do śmierci własnego dziecka...nawet jeśli było ono jeszcze bardzo małe
Dla mnie to jasne, ale ona tego nie czuje, czyta ulotkę a tam nic o możliwym działaniu abortywnym, więc moje argumenty uważa za wymyśl ksiezy. Czasem wpadam na pomysł, zeby się poddać wazektomii, wiem że to grzech, ale przynajmniej nikogo nie zabija. Coś powinienem zrobić, być może nie utrzymamy tego małżeństwa, pojawi się Kowalski albo Kowalska . Sam już nie wiem. Jesteśmy coraz dalej od siebie.

boraq
Posty: 23
Rejestracja: 14 maja 2018, 8:27
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Nie wiem jak żyć

Post autor: boraq » 28 gru 2018, 17:30

mare1966 pisze:
27 gru 2018, 18:11
Boraq ,
bo o tak podstawowych sprawach rozmawia się PRZED ślubem ,
a nie po .
Jasne , ludzie się zmieniają , na dobre lub złe , więc i gwarancji nie ma ,
ale jednak trzeba mieć jakiś wspólny system wartości .
Przed ślubem ja praktycznie nie chodziłem do kościoła, byłem daleko od Boga, zgodziłem się na tabletki antykoncepcyjne już przed ślubem. Dopiero kilka lat po zawarciu małżeństwa zbliżyłem się do Boga i kościoła. Żona uważa to za niesprawiedliwe, zebja oszukałem, bo nie brała ślubu z ortodoksom. A teraz musi cierpieć, i znosić trudności we współżyciu z mojego powodu. A jak mówię że to dla mnie grzech i nie chce to patrzy na mnie z politowaniem.

boraq
Posty: 23
Rejestracja: 14 maja 2018, 8:27
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Nie wiem jak żyć

Post autor: boraq » 28 gru 2018, 17:38

A jeśli dodam do tego, że nie sprawdzam się jako kochanek i moja żona czuje niedosyt z powodu braku spełnienia, to kiepsko to wygląda. Plus to co napisałem w pierwszym poście, to są trudności, które mnie przygniatają. Nie wiem co mam robić.

Jagodzianka

Re: Nie wiem jak żyć

Post autor: Jagodzianka » 28 gru 2018, 17:59

boraq pisze:
28 gru 2018, 17:30
mare1966 pisze:
27 gru 2018, 18:11
Boraq ,
bo o tak podstawowych sprawach rozmawia się PRZED ślubem ,
a nie po .
Jasne , ludzie się zmieniają , na dobre lub złe , więc i gwarancji nie ma ,
ale jednak trzeba mieć jakiś wspólny system wartości .
Przed ślubem ja praktycznie nie chodziłem do kościoła, byłem daleko od Boga, zgodziłem się na tabletki antykoncepcyjne już przed ślubem. Dopiero kilka lat po zawarciu małżeństwa zbliżyłem się do Boga i kościoła. Żona uważa to za niesprawiedliwe, zebja oszukałem, bo nie brała ślubu z ortodoksom. A teraz musi cierpieć, i znosić trudności we współżyciu z mojego powodu. A jak mówię że to dla mnie grzech i nie chce to patrzy na mnie z politowaniem.
Chociaż jestem po Twojej stronie w kwestii antykoncepcji, to jednak muszę przyznać, że żona ma prawo czuć się oszukana, skoro przed ślubem nie wyrażałeś sprzeciwu. Oczywiście powód tego braku sprzeciwu znam, no ale każdy dochodzi do bliskości z Bogiem w swoim tempie i nie możesz mieć pretensji do żony, że jej tempo jest wolniejsze lub w ogóle może nigdy nie dojść do takich wniosków jak Ty.

Nawiasem mówiąc, na naukach przedmałżeńskich ksiądz prowadzący podkreślał, jak wielką rolę w narzeczeństwie i w ogóle przed ślubem pełni mężczyzna. Wprost powiedział, że za podejście do bliskości po ślubie odpowiada w dużej mierze narzeczony, który w taki a nie inny sposób narzucił (lub ulegle zgodził się, jeśli to narzeczonej warunek) współżycie przed ślubem, antykoncepcję itd. Ile w tym prawdy, trudno orzec. No i jak to było w Waszym przypadku.

Musisz przyznać przed sobą, że popełniłeś jakieś błędy - w rozeznaniu swojej wiary przed ślubem, w rozeznaniu przyszłej małżonki i w rozeznaniu życia obecnego (narzucanie swojej woli) i pogodzić się z konsekwencjami (na tym polega dojrzałość). A czy wystarczy Ci cierpliwości, czy wystarczy cierpliwości małżonce, nie wiadomo. Cierpliwość i łagodność to chyba w Twoim przypadku słowa-klucze.

krople rosy

Re: Nie wiem jak żyć

Post autor: krople rosy » 28 gru 2018, 18:12

W pierwszym poscie napisałeś że żona praktycznie od początku miała żal o to że nie układaly wam się sprawy łóżkowe , nie czuła się przy Tobie pożądana i kochana.
Może po prostu nie działa na Ciebie seksualnie stąd Twój ostry zakręt w stronę wiary i religii?

I jak pogodzić Twoje skrupuly związane z antykoncepcja z obawami o kowalska która może się pojawić na twej drodze? No bo jeśli środki antykoncepcyjne i spirala obciążają Twoje sumienie. ..to ewentualny seks z obcą kobietą chyba też? ?? I co to miałoby rozwiązać?
Nie bardzo rozumiem. ...
Kochasz żonę?

boraq
Posty: 23
Rejestracja: 14 maja 2018, 8:27
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Nie wiem jak żyć

Post autor: boraq » 28 gru 2018, 18:23

krople rosy pisze:
28 gru 2018, 18:12
W pierwszym poscie napisałeś że żona praktycznie od początku miała żal o to że nie układaly wam się sprawy łóżkowe , nie czuła się przy Tobie pożądana i kochana.
Może po prostu nie działa na Ciebie seksualnie stąd Twój ostry zakręt w stronę wiary i religii?

I jak pogodzić Twoje skrupuly związane z antykoncepcja z obawami o kowalska która może się pojawić na twej drodze? No bo jeśli środki antykoncepcyjne i spirala obciążają Twoje sumienie. ..to ewentualny seks z obcą kobietą chyba też? ?? I co to miałoby rozwiązać?
Nie bardzo rozumiem. ...
Kochasz żonę?
Można pogodzic, bo bez miłości, namiętności, seksu zyc ciężko. Ja tego nie chce, ale to jest dla mnie trudne. Unikam sytuacji, które mogłyby doprowadzić do zdrady. Ale jestem w tym nieszczęśliwy. I zastanawiam się , kto dłużej wytrzymać, ja czy ona? Ja już nie potępiam ludzi, którzy dopuścili się zdrady, bo często za tym kryje się nieszczęśliwe, trudne małżeństwo. Dla ludzi wierzących w Boga może trochę łatwiej znosić nieszczęścia, ale jak ktoś nie wierzy, to łatwiej mu powiedzieć - po co się męczyc ze sobą.

boraq
Posty: 23
Rejestracja: 14 maja 2018, 8:27
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Nie wiem jak żyć

Post autor: boraq » 28 gru 2018, 18:26

Nigdy nie było fajerwerków w lozku, ale teraz jest znacznie gorzej. Ale co ja mam z tym zrobić? Czuje się bezsilny. Czy kocham żonę? Tak, ale nie czuje już żadnych motyli w brzuchu

boraq
Posty: 23
Rejestracja: 14 maja 2018, 8:27
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Nie wiem jak żyć

Post autor: boraq » 28 gru 2018, 18:33

Jagodzianka, ja nie mam watlipowsci, że popełniłem wiele błędów w życiu, być może ślub też nim był. Ale odejść, zostawić żonę i dzieci to słabe rozwiązanie. Ktoś mi kiedyś radził, że czasem mężczyzna musi podjąć również taką decyzję. Ale ja się z tym nie zgadzam. Co do antykoncepcji,wiem, że żona ma prawo czuć się oszukana, ale mam w takie m razie zgodzić się na spirale? Ciężko mi znaleźć wyjście z tej sytuacji.

Awatar użytkownika
karo17
Posty: 253
Rejestracja: 02 maja 2018, 17:47
Płeć: Mężczyzna

Re: Nie wiem jak żyć

Post autor: karo17 » 28 gru 2018, 18:34

Boraq

Jeśli chodzi o wcześniejsze Twoje posty z sierpnia. To czy Ty lub ktokolwiek inny jest PRAWDZIWYM MĘŻCZYZNĄ zależy od niego samego i jego postępowania (wartości, priorytetów w życiu itd.) a nie od tego co uważa żona o Tobie czy ktokolwiek inny. Wg. mnie przynajmniej.

Co do drugiej części. Temat antykoncepcji może być trudny. A nawet bardzo. Jesteś w trudnej dla siebie sytuacji i tak naprawdę żadne wyjście nie będzie dobre dla wszystkich.
Godząc się na antykoncepcję to grzech.
Jeśli się nie zgodzisz a żona będzie stosowała to możliwy jest celibat małżeński dla Ciebie i nie bierzesz udziału w grzechu z żoną. Ale to też nie wpłynie dobrze na jedność małżeństwa (i tu możliwość grzechu) i dodatkowo może otwierać drogę dla kowalskiego. Chyba nie po to żona będzie stosowała antykoncepcję (która ma dużo skutków ubocznych) żeby żyć w celibacie, jeśli ma jakieś potrzeby łóżkowe. Więc też nie jest to dobre wyjście.

NPR jest takim książkowym modelem do stosowania. Z tym że ludzie są różni (różnie zaangażowani religijnie itd.) i w jednym małżeństwie to zadziała w innym nie. Jeśli żona miała np. ciężkie porody i rozregulowany organizm horm. to jak ją przekonać że wystarczy npr i nie trzeba dodatkowych zabezpieczeń. Czy strach nie będzie brał góry? I całkowicie zablokuje się na współżycie.
Można żyć oczywiście w celibacie małżeńskim ale to pisałem wyżej.

Mare
Można napisać: biorąc ślub katolicki powinno się żyć zgodnie z przykazaniami. Koniec kropka i temat zamknięty.... a życie jest życiem.

Jedyna rada to iść do dobrego spowiednika i to rozeznać.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 9 gości