Moje uzależnienie a rozwód

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Zepsuty13
Posty: 236
Rejestracja: 16 lip 2018, 0:49
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Zepsuty13 » 18 wrz 2018, 18:08

burza pisze:
18 wrz 2018, 8:01
Zepsuty, tak na poprawienie dzisiejszego dnia i jakaś iskerkę nadzieji, to ci powiem to, że papiery rozwodowe w sądzie to nic. W każdej chwili, może to się zmienić, twojej żonie i może cofnąć pozew. Ludzie się zmieniają ich myślenie i dany moment życia. (tak jak u mnie się zdarzylo, aczkolwiek cały czas mąż jest w amoku i ten romans, na ten moment). Trzeba oddać to Bogu i tyle. Trzymaj się.
Chciałbym w to wierzyć i wierzę ale z drugiej strony jest ta myśl, że druga strona idzie według spisu treści i planu w stylu:

1. wyprowadzka.
2. ucięcie kontaktu
3. sprawa w sądzie
4. ...
5. ...

Nie zważając na okoliczności jest plan i tego się trzyma.

Pantop
Posty: 1963
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Pantop » 18 wrz 2018, 18:48

Chciałbym w to wierzyć i wierzę
To wierzysz czy chciałbyś?

ale z drugiej strony jest ta myśl, że druga strona idzie według spisu treści i planu w stylu:

1. wyprowadzka.
2. ucięcie kontaktu
3. sprawa w sądzie
4. ...
5. ...

Nie zważając na okoliczności jest plan i tego się trzyma.
No to dobrze, że ona ma plan i się go trzyma - nie masz na to ŻADNEGO wpływu.
Istotne jest tylko to, czy Ty trzymasz się swojego.

ps nie przejmuj się pozwem żony - sąd i tak tego nie czyta ze zrozumieniem; Twojego także - o czym będziesz miał okazję przekonać się osobiście.

Lawendowa
Posty: 3426
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Lawendowa » 18 wrz 2018, 22:10

Zepsuty13 pisze:
17 wrz 2018, 15:26

To ,ze zona teraz tak ma ,to nie znaczy ,ze tak bedzie/musi byc za pol roku ,rok ,czy dalej ..
...
Coraz ciężej idzie mi trzymanie się dwóch ostatnich punktów Zerty:

33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

Boli to jak żona skrupulatnie, krok po kroku kasuje mnie z życia, najlepiej tak żeby nie było śladu...
Mam nieodparte wrażenie, że Twoja żona też zastosowała listę Zerty i może na siłę pokazuje, ze świetnie sobie radzi itd. itp.

Tak mnie ciekawi - skąd Twoja żona kilka dni po ślubie dowiedziała się o kredycie?
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Zepsuty13
Posty: 236
Rejestracja: 16 lip 2018, 0:49
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Zepsuty13 » 18 wrz 2018, 22:50

Lawendowa pisze:
18 wrz 2018, 22:10

Mam nieodparte wrażenie, że Twoja żona też zastosowała listę Zerty i może na siłę pokazuje, ze świetnie sobie radzi itd. itp.

Tak mnie ciekawi - skąd Twoja żona kilka dni po ślubie dowiedziała się o kredycie?
Sam zorganizowałem Nam czas, przygotowałem laptopa, odpaliłem konto i powiedziałem sam jaka jest sytuacja i jak to wygląda. Popłakalismy trochę ale się nie poklocilismy, przytulilismy się i ustaliliśmy, że splacam z wypłaty. Tyle. Sam osobiście ja poinformowałem - nikt inny. Wyrzuty sumienia mnie dopadly po przysiedze...

Lawendowa
Posty: 3426
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Lawendowa » 18 wrz 2018, 23:14

Zepsuty13 pisze:
18 wrz 2018, 22:50
Wyrzuty sumienia mnie dopadly po przysiedze...
Przyjrzyj się dobrze temu co napisałeś.
Skąd te wyrzuty sumienia?
Przysięgałeś min. uczciwość małżeńską - gdzie ona była w momencie składania przysięgi?

Napiszę krótko jak ja to widzę - Twoją żonę boli nieuczciwość i nie ma tu żadnego znaczenia, czy kredyt byłby na 2 tys czy 200 tys. Znalezione później kupony dotknęły ją do żywego nie ze względu na stracone pieniądze, ale kolejne kłamstwo. Przypuszczam, że gdybyś sam jej powiedział o tym, że nie wytrwałeś - nie byłoby takiej reakcji. Gdy ona je znalazła, poczuła się oszukana kolejny raz, dla niej - o ten jeden za dużo.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Zepsuty13
Posty: 236
Rejestracja: 16 lip 2018, 0:49
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Zepsuty13 » 19 wrz 2018, 8:07

Lawendowa pisze:
18 wrz 2018, 23:14
Zepsuty13 pisze:
18 wrz 2018, 22:50
Wyrzuty sumienia mnie dopadly po przysiedze...
Przyjrzyj się dobrze temu co napisałeś.
Skąd te wyrzuty sumienia?
Przysięgałeś min. uczciwość małżeńską - gdzie ona była w momencie składania przysięgi?

Napiszę krótko jak ja to widzę - Twoją żonę boli nieuczciwość i nie ma tu żadnego znaczenia, czy kredyt byłby na 2 tys czy 200 tys. Znalezione później kupony dotknęły ją do żywego nie ze względu na stracone pieniądze, ale kolejne kłamstwo. Przypuszczam, że gdybyś sam jej powiedział o tym, że nie wytrwałeś - nie byłoby takiej reakcji. Gdy ona je znalazła, poczuła się oszukana kolejny raz, dla niej - o ten jeden za dużo.
Wyrzuty sumienia - może bardziej to była taka chęć odcięcia tego wszystkiego z okresu narzeczenstwa i start na nowo bez tajemnic. Nowe otwarcie. Tak jak już wcześniej pisałem - jakoś specjalnie nie chowalem kuponów w domu. To nie było tak, że żona musiała jakoś szukać, szperac...

Zrobiłem błąd o jeden za dużo i o jedno kłamstwo za dużo ale uważasz, że nie ma wyjścia z tej sytuacji?

Zepsuty13
Posty: 236
Rejestracja: 16 lip 2018, 0:49
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Zepsuty13 » 19 wrz 2018, 8:11

Lawendowa pisze:
18 wrz 2018, 23:14
Przyjrzyj się dobrze temu co napisałeś.
Skąd te wyrzuty sumienia?
Przysięgałeś min. uczciwość małżeńską - gdzie ona była w momencie składania przysięgi?

Napiszę krótko jak ja to widzę - Twoją żonę boli nieuczciwość i nie ma tu żadnego znaczenia, czy kredyt byłby na 2 tys czy 200 tys. Znalezione później kupony dotknęły ją do żywego nie ze względu na stracone pieniądze, ale kolejne kłamstwo. Przypuszczam, że gdybyś sam jej powiedział o tym, że nie wytrwałeś - nie byłoby takiej reakcji. Gdy ona je znalazła, poczuła się oszukana kolejny raz, dla niej - o ten jeden za dużo.
Z drugiej strony jakbyśmy kupili mieszkanie, mieli dziecko to kłamstwo o kredycie nie miało by znaczenia? Nagle w oczach żony ślub byłby ważny? Jak byłoby ok to myślę że nie byłoby tematu o kredycie przed ślubem a że wyszło jak wyszło to jest to motor napędowy...

burza
Posty: 368
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: burza » 19 wrz 2018, 8:30

Ok,kredyt bardzo poważna sprawa, (też mam ale mieszkaniowy razem z mężem) wiadomo takich rzeczy się unika. To nie jest, uważam jeszcze powód do tego aby się rozwodzić. Nikt nie dawał gwarancji, że występując w związek małżeński (sakramentalny), będzie idylla. To jest droga czasem, przez mękę (bo w życiu różnie się układa-nie zawsze jest to bajka), ale uważam, zawsze razem czyli dwoje małżonków, niesie ten krzyż na dobre i złe w zdrowiu i chorobie. Niestety, zdarza się i tak, że jeśli dzieje się coś nie dobrego jeden ze wspolmalzonkow zabiera swoje zabawki i ucieka do innej piaskownicy gdzie jest tylko zabawa). Sytuacja, taka zdarzyła się u mnie w małżeństwie jak, również u ciebie, bo co innego przysięga(to tylko formuła dla tego/tej drugiej osoby ) a co innego życie i przerasta tą drugą osobę i chce wygodnie, żyć bez problemów i kryzysów ). Tak ja to widzę, niestety.

Zepsuty13
Posty: 236
Rejestracja: 16 lip 2018, 0:49
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Zepsuty13 » 19 wrz 2018, 16:39

burza pisze:
19 wrz 2018, 8:30
To nie jest, uważam jeszcze powód do tego aby się rozwodzić. Nikt nie dawał gwarancji, że występując w związek małżeński (sakramentalny), będzie idylla. To jest droga czasem, przez mękę (bo w życiu różnie się układa-nie zawsze jest to bajka), ale uważam, zawsze razem czyli dwoje małżonków, niesie ten krzyż na dobre i złe w zdrowiu i chorobie. Niestety, zdarza się i tak, że jeśli dzieje się coś nie dobrego jeden ze wspolmalzonkow zabiera swoje zabawki i ucieka do innej piaskownicy gdzie jest tylko zabawa).
Ja to wiem i cytując wers z filmu Ognioodporni - nie zostawię nigdy w potrzebie swojego partnera. To jest tak we mnie zakorzenione.... Co do kredytu - wiadomo, to nie jest porządana rzecz ale czy należy przez to przekreslic wspólne życie? Mogę gdybac, może dobrze mi się mówi z mojego pkt widzenia ale gdyby żona mi powiedziała, że ma 100.000 zł kredytu to wiadomo, że złapałbym się za głowę ale nie zostawiłbym jej. Po prostu. Z drugiej strony terapeutka opowiadała mi dzisiaj, że miała klienta który miał 650 tys zł długów przez hazard i żona zostala z nim narażając się nawet swoim rodzicom z którymi chwilowo straciła kontakt.

Zepsuty13
Posty: 236
Rejestracja: 16 lip 2018, 0:49
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Zepsuty13 » 20 wrz 2018, 23:43

Moi Drodzy,

Jak mnie kusi żeby napisać do żony to wolę coś napisać tutaj. Trzymam się Zerty. Czasem nie ma nic wartościowego a czasami coś się trafi o czym chce pogadać. Dzisiaj trochę zawodowo i w sumie podsumowując - to był dobry dzień. Chciałbym to napisać zonie ale napiszę to Wam. Tak na ten moment będzie lepiej.

Tak jak Wam mówiłem. W lutym zmieniłem pracę. W poprzedniej pracy byłem na stanowisku zastępcy kierownika - zwykła spożywka, dyskont ale znany. Z jednej strony to była dobra baza wyjściowa. Pracowałem tam 2.5 roku. Porobilem wszystkie potrzebne kursy ale jak przychodziło do rozmowy o awans to zawsze był ktoś przed, zawsze nagle pojawiała się inna opcja poza mną. Fakt faktem byłem wtedy w porównaniu do innych kierowników "dzieckiem". Postanowiłem, że po slubie trzeba zadbać finansowo i przyszłościowo lepiej o rodzinę, stąd poszukiwania innego zajęcia.

Zmieniłem pracę w lutym na kierownicze stanowisko w salonie sprzedaży. Urzadzalem docelowo swój salon od wylewki aż do powieszenia ostatniej cenowki. Sam odpowiadałem za rekrutację ludzi i chyba Bóg wtedy mi pomógł, bo dobrałem sobie taki zespół, że na ten moment mogę powiedzieć, że jesteśmy dla siebie wsparciem i zawsze możemy na siebie wzajemnie liczyć. Jest nas 6 osób.

Marzec był strasznym zawodowo miesiącem. Etat wynosił 167 h do wypracowania a ja zrobiłem prawie 350...do domu wpadalem jak do hotelu. Żona była wyrozumiala. Powiedziałem, że środki z nadgodzin idą na wakacje w tym roku. Poprosiłem o czas w marcu/kwietniu/maju żeby salon zaczął się "toczyć"...w kwietniu i maju już bez nadgodzin ale za to trochę za często na telefonie służbowym.

Przychodzimy do momentu dzisiejszego dnia, gdzie przyjeżdża kierownik rejonu i mówi, że " masz salon w czołówce w Polsce pod względem obrotu" , że wszyscy w centrali widzą zaangażowanie i że na zebraniu Dyrektor powiedział że chciałbym mieć takiego kierownika na innych salonach...

Czy się cieszę? Tak, bo to moja praca. Czy wiem ile tym pewnie też trochę przyplacilem? Zdaje sobie z tego sprawę. Czy robiłem to dla siebie? Ani trochę.

Takie słowa są mile ale wiem, że w pełni zadziałałyby jakbym mógł powiedzieć o tym żonie przy jakiejś kolacji...

Pantop
Posty: 1963
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Pantop » 21 wrz 2018, 6:31

Marcin pisze:Przychodzimy do momentu dzisiejszego dnia, gdzie przyjeżdża kierownik rejonu i mówi, że " masz salon w czołówce w Polsce pod względem obrotu" , że wszyscy w centrali widzą zaangażowanie i że na zebraniu Dyrektor powiedział że chciałbym mieć takiego kierownika na innych salonach...
Poruszyłeś tutaj niezmiernie ważny aspekt bycia szczęśliwym/zrealizowanym człowiekiem a mianowicie zadowolenie z wykonywanej pracy. Można poświęcić dużo czasu i wysiłku na swą pracę i jeżeli potem widzi się jej owoce to jest to wielka łaska. A jeśli na to nakłada się jeszcze uznanie zwierzchnika to... w człeku budzą się cudne uczucia, odczucia i emocje. Rośnie w nim także wewnętrzna radość, chęć do życia , doświadczenie i odporność na przeciwności.
Świadomość uczestniczenia w procesie kreacji firmy uskrzydla a dobrze dobrana załoga sprawia, że po prostu chce się tam być.
Otwierają się nowe możliwości , perspektywy, plany.

Przyjmij Marcinie i moje szczere powinszowania wraz z życzeniami dalszego rozwoju!
Niechaj Najwyższy Ci błogosławi w życiu zawodowym i osobistym.

s zona
Posty: 2498
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: s zona » 21 wrz 2018, 8:43

Pantop pisze:
21 wrz 2018, 6:31

Przyjmij Marcinie i moje szczere powinszowania wraz z życzeniami dalszego rozwoju!
Niechaj Najwyższy Ci błogosławi w życiu zawodowym i osobistym.
Podpisuje sie pod zyczeniami i dorzuce... uwazaj na ewentualne " fanki " 8-)

Zepsuty13
Posty: 236
Rejestracja: 16 lip 2018, 0:49
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Zepsuty13 » 21 wrz 2018, 21:09

s zona pisze:
21 wrz 2018, 8:43
Podpisuje sie pod zyczeniami i dorzuce... uwazaj na ewentualne " fanki " 8-)
To mi nie grozi. Dziękuję za miłe słowo.
Pantop pisze:
21 wrz 2018, 6:31
Poruszyłeś tutaj niezmiernie ważny aspekt bycia szczęśliwym/zrealizowanym człowiekiem a mianowicie zadowolenie z wykonywanej pracy. Można poświęcić dużo czasu i wysiłku na swą pracę i jeżeli potem widzi się jej owoce to jest to wielka łaska. A jeśli na to nakłada się jeszcze uznanie zwierzchnika to... w człeku budzą się cudne uczucia, odczucia i emocje. Rośnie w nim także wewnętrzna radość, chęć do życia , doświadczenie i odporność na przeciwności.
Świadomość uczestniczenia w procesie kreacji firmy uskrzydla a dobrze dobrana załoga sprawia, że po prostu chce się tam być.
Otwierają się nowe możliwości , perspektywy, plany.

Przyjmij Marcinie i moje szczere powinszowania wraz z życzeniami dalszego rozwoju!
Niechaj Najwyższy Ci błogosławi w życiu zawodowym i osobistym.
No chyba znalazłem się w dobrym miejscu i czasie, bo firma jest start-upem. Swój początek miała 2 lata temu, więc każdy pomysł, idea są doceniane. Jest szansa na realny a nie tylko teoretyczny rozwój osobisty i zawodowy. W pracy spędzamy 1/3 życia, więc dobrze jak daje satysfakcję.

Idę cały czas do przodu. Dziękuję.

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Pijawka » 23 wrz 2018, 14:46

Drogi Marcinie, dlaczego uważasz, że obecność "ewentualnych fanek" Ci nie grozi??
Jako kobieta- powiem Ci, że to zagrożenie jest jak najbardziej realne ( a już spotęguje się kiedy otrzymasz cywilny rozwód i odpowiednio długo pobędziesz sam, zatęsknisz za bliskością, czułością, zrozumieniem i wszystkim tym, czego pragną mężczyźni w Twoim wieku). Twoja postawa zależy wyłącznie od Ciebie, ale nie masz wpływu na to jak zaczną Cię postrzegać inne kobiety. Wierz mi- nawet wśród "porządnych kobiet" trafiają się takie, które chcą "tylko po koleżeńsku" spędzić miło czas, wysłuchać, pocieszyć itd.. Wiele z nich nie ma niecnych zamiarów i napewno niejednej zaimponuje Twoja niedostępność i wiernośc zasadom bardziej niż Twoja pozycja zawodowa, pieniądze, wyćwiczone na siłowni ciało, opanowanie i hart ducha.. Wiele kobiet tak ma i wiele możesz spotkać takich, które zechcą wprost Cię poderwać a może i wejść w głębszą relację. Na obecność i odczucia "ewentualnych fanek" akurat nie masz wpływu, ale nie wydaje mi się rozsądne twierdzenie, że one Ci nie grożą. Grożą. Zawsze i każdemu. I próba prędzej czy później nadejdzie. Życzę Ci wtedy zwycięstwa a fankom- szybkiego pocieszenia z innym idolem ;)

Angela
Posty: 459
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Moje uzależnienie a rozwód

Post autor: Angela » 24 wrz 2018, 9:23

Zepsuty13 pisze:
21 wrz 2018, 21:09
No chyba znalazłem się w dobrym miejscu i czasie, bo firma jest start-upem. Swój początek miała 2 lata temu, więc każdy pomysł, idea są doceniane. Jest szansa na realny a nie tylko teoretyczny rozwój osobisty i zawodowy. W pracy spędzamy 1/3 życia, więc dobrze jak daje satysfakcję.

Idę cały czas do przodu. Dziękuję.
Szczerze gratuluję Ci sukcesu, tego co Ci się udaje. Ale bardzo proszę Cię - niech nie uskrzydla Cię duma z siebie, z szansy na karierę ale raczej poczucie dobrze spełnionego obowiązku, sumienność służby. Chroń swoje serce, niech pozostanie proste i szczere, nie pyszne. Jest wtedy szansa, że zdołasz ochronić serce Twojej kobiety.
Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Łk 1, 37
.
oraz
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Mt 5,8
Boga w Niebie, ale również tu na ziemi, w realnym działaniu.
Specjalnie dla Ciebie -Ks. Dominik Chmielewski: Mężczyzna ma chronić serce kobiety. Spotkanie formacyjne Wojowników Maryi:
https://m.youtube.com/watch?v=ct8u3pL5f4w

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości